-
Posts
1307 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by hecia13
-
Zależy jaki pies... Dla boksera wersja pro nie za bardzo się sprawdza.
-
Dziękujemy i wzajemnie :D U nas po staremu, pieski ładnie się dogadują, Shara ma cały czas infekcje uszek i oczek, ale pod kontrolą.Waży już ponad 33 kg, ale żebra sterczą. Nasza pani wet twierdzi, że wygląda idealnie, ale ja bym ją jeszcze troszkę podtuczyła. Co i zresztą skrzętnie czynię :eviltong:
-
Mój wyżeł odwracał się od kocicy w rui ze wstrętem, a jak nadstawiała sie bardziej upierdliwie - warczał i odchodził. Ona kiedyś w odpowiedzi na taką obojętność ugryzła go w nogę :eviltong:
-
Maryśka była nakręcona na fajerwerki w drugą stronę: [B]MUSIAŁA [/B]zobaczyć co się dzieje i leciała jak głupia tam gdzie strzelali, głucha na jakiekolwiek wołanie. Sylwestra spędziła w oknie cała nakręcona i zła, że jej tam nie ma :D Już nie wiem co gorsze...
-
Uszko jeszcze trochę się paskudzi, mamy też zapalenie spojówek... Ale nic to, ważne, że złapane szybko i już leki zaaplikowane :) A dobra wiadomość jest taka, że już u nas strzelają i psy nie boją się strzałów!!! Miałam kiedyś wyżła (to ci dopiero myśliwski pies :eviltong:) który tak panicznie bał się strzałów, że Sylwestra spędzał pod wanną. Na szczęście na stare lata ogłuchł i problem się skończył...
-
[quote name='Yana']a może zacznijcie od wspólnego spaceru ? najlepiej dwie osoby, jedna z Omarem, jedna z Leną. Nie spuszczajcie ich ze smyczy tylko takie wspólne spacerowanie jakąś trasą. Zauważyłam, że to bardzo wzmacnia takie stadne więzi między psami. Ja w taki sposób zapoznaję Yanę z nowymi psami. Ona jest ogólnie bojowa do nowych psów, ale po kilku takich spacerach polegających na wspólnym wędrowaniu, zaczyna traktować innego psa jak członka swojego stada i wtedy mogę ja spuścić ze smyczy i nie ma już wrogich zamiarów.[/QUOTE] Ja bym była ostrożna... Omar i Shara są z tego samego miejsca, a Shara na wspólne spacery się nie nadaje. Psiaki się wzajemnie nakręcają i rzucają na wszystko co się rusza, albo przynajmniej jazgoczą, a każdy oddzielnie jest grzeczny. A jak nie mogą dopaść innego psa, atakują siebie nawzajem, przy czym Shara jest tu prowodyrem... Oddzielne spacery zdecydowanie im służą, w domu jest spokój.
-
Biedna dziewczyna... Żeby nie ta moja agresorka... eh...
-
[quote name='Yana']Skoro Omar jak to napisałaś zawłaszcza sobie osobę i na tym tle dochodzi to konfliktów, to ja pozbawiłabym go tego że tak powiem "dobra" ;-) jesli zachowuje się niewłaściwie. Np. gdyby przy kimś leżał i warczał na Lenę, to odesłałabym go na inne miejsce np. jego posłanie położone z daleka od danej osoby. Bo jeśli w takiej sytuacji nie zareagujesz a i Lena odejdzie, to Omar utrwala sobie taki nawyk, jak warczę to mam kogoś dla siebie, a człowiek to akceptuje.[/QUOTE] To właśnie robimy z Sharą (z Bulletem zresztą też) w takich przypadkach.
-
Pożyjemy, zobaczymy... Jest takie powiedzenie "nigdy nie mów nigdy"
-
[quote name='evel']A na policję/SM dzwonić, aż do wypęku, że tak to ujmę, próbowaliście? Nie trzeba się przedstawiać, można zgłaszać anonimowo, że boicie się np. o dzieci, że psy je zaczepiają, no cokolwiek. Przecież to chore jest, że stado baranów terroryzuje całe osiedle, bo tak to właśnie wygląda.[/QUOTE] SM i policja mają to głęboko w d... Kiedyś pół dnia znajoma dzwoniła, żeby przyjechali zabrać psa przywiązanego do drzewa w 30-stopniowym upale, widać było, że ktoś się go pozbył w ten sposób, pies płakał okropnie... Wiecie co powiedzieli? Że oni nie zoo, nie będą się psami zajmować, a pani dzwoniąca jak taka wrażliwa to niech do schroniska go zawiezie... eh...
-
Shara robi to samo... Na szczęście Buliś ustępuje, chociaż ostatnio skoczył na nią, a ona o dziwo, aż brzuchem po ziemi ciągnęła. Generalnie jest odwrotnie niż u Was, Shara na początku bardziej się stawiała, teraz jest spokojniejsza... Głównym problemem są mizianki, ona zawsze musi być do tego pierwsza :eviltong:
-
Spokojnie można dawać, pies to nie człowiek, nic mu nie będzie.
-
A co powiesz na sytuację, w której grupa "towarzystwa wzajemnej adoracji" z psami, na ogół dużymi, typu haszczaki, ONki, zbiera się na trawniku, właściciele stoją i gadają, a psy latają luzem, bez kagańców, bez żadnego nadzoru. To nie jest żaden wybieg, u nas takich luksusów, niestety, nie ma... Każdy obcy pies jest atakowany, pieski robią co chcą, właściciele mają wielkie pretensje, że ktoś im zwraca uwagę - na ogół wtedy następuje rynsztok w gębie taki, że uszy puchną. Jeden z moich bokserów to agresywna suka po przejściach, nigdy nie jest spuszczana, bo atakuje wszystkie psy, nawet w kagańcu potrafi skotłować porządnie. Na smyczy jest w miarę grzeczna, nauczyła się już nie jazgotać na wszystko co się rusza, mija w miarę spokojnie, gapi się tylko morderczym wzrokiem. Zawsze schodzę innym psom z drogi. Niestety beztrosko puszczane pieski kochają do niej podbiegać, a ona wpada wtedy w szał, nie ma znaczenia czy to pies czy suka, szczeniak, czy staruszek. No i właściciele oczywiście się awanturują... Pod koniec swojego spaceru idą ławą całą szerokością trawnika, a pieski radośnie przed i za nimi. Nijak się przejść nie da... Koszmar :(
-
Witamy świątecznie :D
-
Ja daję wołowe nerki bez płukania ani krojenia. Nie zauważyłam żadnych sensacji. Tak logicznie rzecz biorąc w naturze nikt psowatym niczego nie kroi ani nie płucze ;)
-
Już w porządku :D Od nas też są w Galerii :)
-
[IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-oLbV3qMfV98/TvX26rk-WBI/AAAAAAAACy0/hP__fYaot5Y/s800/3.jpg[/IMG] Kochani, życzymy wszystkim wspaniałych i radosnych świąt i szczęśliwego Nowego Roku!!!
-
Moje miały badania robione przed kastracją i sterylką - oba wzorcowe :)
-
Wszystkim dziękujemy za dobre słowo :)