Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Posts

    22228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jasza

  1. Od leków nie, ale po sterydach wzmaga ( lub może wzmagać ) się apetyt. Ja miałam przygodę z encortonem - duże dawki - i to co się ze mną działo, to było nie do opisania. Nie jadłam, tylko żarłam, kilka tabliczek czekolady, dwa lub trzy dania obiadowe dziennie, potrafiłam wstawać w nocy i trzęsącymi się rękami otwierać lodówkę, żeby zjeść cokolwiek. Sterydy brałam z powodu nadczynności tarczycy ( po stanie zapalnym i przełomie tarczycowym), krotko na szczęście, kilka miesięcy, ale przez pierwszy miesiąc lub dwa przytyłam około 8-10 kg. Ja jestem wegetarianką i chudzielcem, to było dla mnie nie do wytłumaczenia i nie do ogarnięcia. Do dzisiaj jak pomyślę, to mi w to trudno uwierzyć, że można odczuwać taki głód. Wracając do uczulenia. Wczoraj pojechaliśmy jednak z Misią do weterynarza, bo na brzuchu pojawiły się krwiste placki. Dostała kolejny zastrzyk - o przedłużonym dzialaniu - na trzy tygodnie. Mamy podawać wapno - codziennie - i kapsułki z kwasami omega - może być gamollen, a może być ludzki lek - tańszy. Plus nadal kąpanie w hexodermie po każdym spacerze. Alergia pokarmowa nie jest wykluczona, gdyż miejsca w jakich Misia się drapie, wylizuje i wygryza są typowe dla alergii pokarmowych - pachy, pachwiny i łapki. U Misi dochodzi jeszcze szyja. Od wczoraj Misia więc na "diecie jednoskładnikowej" - to znaczy jeden rodzaj suchej karmy i koniec. Żadnych psich przysmaków, żadnych dodatków, nawet ryżu, żadnego mięsa, pieczywa, sera, itd. (I przy okazji - żadnych orzechów - nie dość, że często uczulają, to mają pleśń, która szkodzi). Mogę podać alertec, albo inny ludzki lek antyuczuleniowy, ale wetka potwierdziła, że działa mniej więcej na 20 procent psów. No i zobaczymy. Jeżeli wszystkie objawy ustąpią z końcem pylenia - to będziemy wiedzieć więcej.
  2. Żadnych takich "usypiaczy" nie znam, bo ja akurat mam odwrotny problem - zasypiam w trymiga i ciągle jestem niedospana. I nie wiem Maciaszku, czy jest sens coś takiego brać, bo czasami mam wrażenie, że takie "zmuszanie" naszego organizmu do czegoś, co wydaje nam się dobre, nie zawsze rzeczywiście pomaga. :oops: Żebyś nie pomyślała, że się wymądrzam :oops: Na wyciszenie przed snem to chyba melisa. Albo mleko z miodem. Pięknie, że pogoda się podoba Bazylowi :loveu::loveu:
  3. Po długich namysłach jestem skłonna przyznać, że Misiowe drapanie jest spowodowane uczuleniem na trawy. Alergię pokarmową raczej wykluczam, bo "podejrzaną" karmę odstawiłam po podaniu sterydu a objawy się utrzymują ( choć bezpośrednio po zastrzykach jest dobrze przez około pięć, sześć dni). Nasilenie wystąpiło po tym jak zelżały upały i wędrowaliśmy dłużej i po Hugobergu. Poprawa następuje wtedy, kiedy myję Miśkę po każdym spacerze w letniej wodzie i Hexodermie. Wygląda więc na to, że uczulają ją pylące trawy ( bądź nie tylko pyłki, ale i same rośliny) i muszę je zmywać z jej skóry i sierści. Zaczynam też podejrzewać, że dyszenie Misi na spacerach nie jest spowodowane wysoką temperaturą, tylko tym, że jej się po prostu ciężko oddycha przez to uczulenie. Podobnie z lękami muchowymi. Skojarzyłam je z obawami Misi przed wędrowaniem po Hugobergu, a być może że dwia czynniki pojawiły się w podobnym czasie. Misia zastrajkowała i zaczęła się wzbraniać przed wchodzeniem do lasu jakoś tak w maju. W tym samym czasie zaczęło się robić coraz cieplej, zaroiło się od owadów. A być może że w tym właśnie czasie zaczęły pylić trawy i to jest przyczyna, że Kula zaczęła się czuć "w dzikości" niekomfortowo. ja to skojarzyłam z lękiem przed muchami, a prawdopodobnie ten strach nie jest taki silny - a prawdziwa przyczyna to trawy. tak sobie to wyobrażam. Boję się podawania Misi sterydów przez dłuższy czas :( Na razie pozostaniemy przy myciu po każdym spacerze ( Hexoderm, a może jeszcze jakiś inny, dermatologiczny szampon, znacie?). Kupię też wapno ( Pet Calcium). Z tego co czytałam, ludzkie leki antyhistaminowe działają w przypadku psów raczej słabo - bo inny jest mechanizm powstawania alergii. A, jeszcze znalazłam preparat do spryskiwania, przeciwświądowy - można "sprajować" sierść i skórę kilka razy dziennie. To Dermatisan. Ktoś z Was słyszał, stosował? Jutro jedziemy na przedłużony weekend do Truskolasów - zobaczymy jak tam się będzie Misia czuła, a po powrocie do weta.
  4. Dzięki, spróbuję dzisiaj kupić. Męczy mnie to okrutnie :(
  5. Odświeżam temat. U nas zaczęło się w zeszłym roku, w maju. Misia zaczęła się mocno drapać, poszliśmy do weterynarza, dostała zastrzyk - Dexafort i wszystko minęło. W tym roku - znowu w maju - powtórka. Z tym, że podanie Dexafortu poprawiło sytuację na tydzień. I uporczywe wygryzanie sierści i drapanie wróciło. (Łapki, brzuch i klatka piersiowa). Drugi Dexafort - spokój na tydzień i powtórka. Zastanawiałam się długo ale dochodzę do wniosku, że to uczulenie na trawy. Karmę ( Brit Care z jagnięciną i ryżem) po pierwszym zastrzyku odstawiłam i wróciliśmy do RC, ale objawy się utrzymują, więc to nie sprawa karmy jak sądzę. Zresztą - swędzenie nasila się po długich polno-leśno-łąkowych spacerach. Teraz myję Misię po każdym długim spacerze w letniej wodzie i Hexodermie. Jest o wiele lepiej. Po krótkich, osiedlowych spacerach zacznę ją zamiast mycia wycierać dokładnie wilgotną szmatką. Czy jest wapno w jakiejś innej postaci niż tabletki musujące? Co jeszcze oprócz podawania sterydów można zrobić, żeby złagodzić objawy?
  6. Biedne nogi Bazylowe :( Maciaszku, a może by mu jedzenie podać bezpośrednio na podłodze? :oops: Misia lubi tak jeść na dworze i wtedy faktycznie je na leżąco. W ogóle tobołki lubią jeść z podłogi, z ziemi, z trawy.
  7. Zdjęć nie mam, ale przy najbliższej okazji zapytam, czy mogę zrobić ;)
  8. Wokół ławeczek rosną szczwoły. A może blekoty :evil_lol: Maciaszku, żeby nie było, że "ach, ci mężczyźni", teorie Pana A. są równie urocze: - Surowe jajka to trucizna, okrutnie szkodliwie działają na [I]s p ę c h l e r z[/I]". - Niech pani nie je węgorzy, węgorze żywią się ciałem ludzkim! - Człowiek, który chodzi we śnie, pozbawiony jest wagi i dzięki temu może wspinać się po murach. - Czy pani wierzy w potop? A czy pani wie jak by mogła być zbudowana arka bez gwoździ? Czy pani wie, że to jest niemożliwością? Tak, zdecydowanie to opary szczwołów i blekotów :diabloti:
  9. Aaaa, ja zalegam z wpłatą sierpniową! Nadrobię po wypłacie :oops:
  10. Znając życie, to tak właśnie było ;)
  11. Siedem minut do dzwonka może nie, ale siedem minut w poczekalni albo u dentysty - tak, pamiętam ;);) Nie miało to zabrzmieć z przekąsem - że tak krótko, tylko że policzyli tak dokładnie ;)
  12. Szczwołów i blekotów jest wszędzie pełno, pewnie to któryś z nich Ci wyrósł. Tak myślę. Ziół nie pozbierałam. Słońce znowu dopiekło i tobołki zastrajkowały - spędziliśmy popołudnie na ławeczkach ze Staruszkami. Niusem numer jeden była informacja, że wokół Ziemi krąży satelita z astronautami i nikt nie potrafi ściągnąć ich z powrotem. Jedna z Babć kompletnie tym faktem załamana. Druga - wzrusza ramionami: "Przecież mogą im wysłać jedzenie, prawda? Wystrzelić w kosmos. A jedzenie jest w skrzynkach, tak? To ja bym przerobiła tą skrzynkę, wsiadła do niej i spadła tak, żeby wylądować prosto w jakimś morzu." To bajecznie proste. Wtedy zaczyna się pieklić Pan A.: "To jest jonosfera!! Oni mogą spłonąć, to byłaby prędkość niebywała, czy pani tego nie pojmuje??" Babcie nie, nie pojmują. Wystarczy wycelowac w morze, przecież to takie proste.
  13. Jak zaczynam czytać i poznawać te codziennie przeze mnie spotykane rośliny, to okazuje się, że co rusz któraś jest trująca. Co do blekotu - to fakt - nawet się mówi "blekotu się najadł" ( czy jakoś tak??) tylko nie wiedziałam, że on też jest taki pietruszkowy i że wszystkie te "moje szczwoły" to trzy różne rośliny :roll: Z wrotyczem zewnętrznie spróbuję :p
  14. A potem, pośrodku niczego, czyli na szutrowej drodze, w błocie.....wyrósł sobie mały grzybek. O grzybek półwsparty stał ( leżał?) Pan Ślinik. A z jakim apetytem zajadał i kłapał paszczą! Prawie słyszałam chrupanie i mlaskanie... [IMG]http://images66.fotosik.pl/66/c52ae5166ebe1f61gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images66.fotosik.pl/66/13fcde820cf391begen.jpg[/IMG] Odorka Zieleniaka spotkałam dzisiaj tylko jednego - też nic ( nie śmierdział). Podejrzewam, że to nie dorosłe osobniki, tylko nimfy i chyba dlatego nie wydzielają żadnego zapachu. Może i dobrze ;) I jeszcze w sprawie szczwołu. Pietruszkowaty jest też Blekot i Świerząbek. Wszystkie są tak podobne, że muszę podpytać kogoś jak je rozróżnić.
  15. Misi na razie pomaga ( tfu tfu) kąpanie w hexodermie po każdym spacerze. Ale jutro chyba nazbieram wrotyczu ( wrotyczy?) i spróbuję dodać do kąpieli. Dzięki Jotpeg :loveu: Tymczasem dzisiaj: Kraśnik Sześcioplamek, po chwili spłoszony przez quady [IMG]http://images66.fotosik.pl/66/65b01a512673503dgen.jpg[/IMG] Uratowana z topieli Osa: [IMG]http://images69.fotosik.pl/66/ac979f1a08009c22gen.jpg[/IMG] Pasażer na gapę na mojej koszuli: [IMG]http://images66.fotosik.pl/66/75ed06c102b4988fgen.jpg[/IMG] Kto pomoże w rozpoznaniu? Pewnie jakiś pluskwiak... [IMG]http://images69.fotosik.pl/66/b7f96a0c15d65a28gen.jpg[/IMG]
  16. Tengusia - to może chociaż zupa pomidorowa :diabloti:
  17. A tutaj o naprawianiu ślimakowych muszli :loveu::loveu::loveu: [url]http://slimaki.info.pl/jak-naprawic-muszle-slimaka/[/url] [U][B]Zdjęcia też pochodzą ze strony [url]www.slimaki.info.pl[/url][/B][/U] :loveu: [IMG]http://slimaki.info.pl/wp-content/uploads/2014/05/naprawa-muszli-slimak-po-opatrzeniu-urazu-300x224.jpg[/IMG] [IMG]http://slimaki.info.pl/wp-content/uploads/2014/05/naprawa-muszli-slimak-w-trakcie-leczenia-300x224.jpg[/IMG] [IMG]http://slimaki.info.pl/wp-content/uploads/2014/05/naprawa-muszli-ten-sam-slimak-w-pelni-zrosnieta-muszla-300x224.jpg[/IMG] Niesamowita sprawa :loveu::loveu:
  18. Ach, kto nie lubi leniuchować ;) (Piękną masz narzutę Jotpeg :oops:)
  19. Co do nazywania roślin. Coś mnie ogarnęło ostatnio, zachłanność jakaś, stęskniona za Hugobergiem i leśnym i łąkowym życiem, rozglądam się, przypatruję i chciałabym wszystko, wszyściutko nazwać, wszystkiemu nadać imię. Czego nie znam - wyszukuję w internecie, a czego nie potrafię tam znaleźć - podsyłam mądrzejszym i dopytuję. Wrotycz pospolity był kiedyś stosowany u ludzi - wewnętrznie na robaki, ale dawkowanie było jak loteria, bo łatwo było przekroczyć taką ilość, która już stawała się niebezpieczna i trująca. Zewnętrznie stosowano na wszy - i z tego co wyczytałam - wyciąg z wrotyczu stosuje się w różnych lekach zewnętrznych do dzisiaj. Jotpeg - a jaki napar robiłaś do psich kąpieli? Z suszu, czy ze świeżo zerwanych? Działało? Może bym Misi zrobiła taką kąpiel? Znowu się drapie, choć zaczynam sądzić, że to jakieś ogólne uczulenie na trawy i dziennie myję jej łapki, dupkę i brzuch w Hexodermie. Maciaszku - wczoraj spotkałam trzy Odorki i żaden z nich nie śmierdział, a wąchałam dokładnie. Ciekawe skąd ta nazwa. Spróbuję poszukać.
  20. Pozuje przy samochodzie jak prawdziwy facecik ;) I jaki zadowolony :eviltong:
  21. Następnym razem powącham Odorka i zdam relację :evil_lol:
  22. Smakowicie wyglądają :loveu: Miśka też lubi spać pod drzwiami ;)
  23. Kamasze idealne ;) Wygodne i szerokie, jak kopyta łosia :diabloti:
×
×
  • Create New...