Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Posts

    22228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jasza

  1. Przewinął się, przewinął :loveu::loveu: W różowych szelkach ;)
  2. Bob pozdrawia :) [url]https://www.youtube.com/watch?v=-zv_WctS6jg[/url]
  3. [IMG]http://naforum.zapodaj.net/thumbs/51e512ac8167.jpg[/IMG] Ale minka Caillou :loveu::loveu::loveu:
  4. Maciaszku - na bazarek z nimi ;) Uściski dla Bazyla.
  5. To jaki jeszcze transport potrzebny? Z Bielska-Białej do Raciborza? Może Slay? Andrzej mi wiele razy pomógł wożąc na przykład Dunię - do Grudziądza, do Krakowa. Mam numer jakby co :)
  6. Wolę czytać ;) A teraz mam czas wyjątkowego umiłowania książek. Po średniodługim okresie bez - zaczytuję się teraz bez pamięci. Aniu, jak Koks?
  7. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/254187-%C5%9Al%C4%85sk-Zachodniopomorskie-oferuj%C4%99-transport[/url]!
  8. Za to Twoje ogony będą uodpornione. Imprezowo.
  9. Upały dają się we znaki. Ślimaki pochowały się szczelnie w swoich skorupkach i rzadko je teraz spotykamy, nawet o świcie. Zamuszenie wzrosło nieznacznie i las brzęczący, migoczący owadzimi skrzydełkami omijamy z daleka. Popołudnia spędzamy w gronie staruszków na zacienionej ławeczce i razem z tobołkami zaniżamy średnią wieku. Tuż przed zachodem słońca otwieram szeroko okna i wpuszczam do domu stygnące powietrze. Wszędzie słychać cierpkie okrzyki jerzyków. Ptaki cętkują niebo i tną powietrze na małe, coraz mniejsze kawałki nieba. Słońce zachodzi pomarańczowo albo złoto. Samotne, albo w towarzystwie chmur piętrzących się hen wysoko na kształt siwych pałaców z kurzu i dymu.
  10. A co kombinowałaś z tą blachą???
  11. Bardzo dziękuję. Zylkene faktycznie drogi - tym bardziej jeżeli miałyby to być tabletki podawane długofalowo. A gdzie kupujesz ( kupowałaś) 5 htp? W aptece, czy przez internet?
  12. Soboz, czy mogłabyś mi jeszcze raz napisać coś o 5-HTP? Zastanawiam się nad podawaniem czegoś Misi w związku z jej lękami "owadzimi". Pozdrawiam :loveu:
  13. Uspokajacz dla naszej grubszej - od poprzedniego lata zaczęła się bać owadów. Myślałam, że to chwilowe, ale w tym roku - od maja mniej więcej - lęki wróciły. W zasadzie spacery do lasu zupełnie odpadają, a zawsze spędzaliśmy tam codziennie kilka godzin. Teraz chętnie wychodzi tylko o czwartej rano, a popołudniu tylko ławeczka w cieniu. W domu na szczęście much nie mamy, ale jeśli się zdarzy, to reakcja wygląda tak: 1. Atak. 2. Jeżeli udany - to ok. 3. Jeżeli nieudany i mucha umknęła - to Misia chowa się w łazience i przeczekuje. Męczy mnie to bo widzę, że spacery nie są dla niej niczym przyjemnym. Wyjątkiem jest deszcz - niezbyt mocny - wtedy odżywa. Generalnie jest nadwrażliwa i przeczulona ( po pierwszym sylwestrze u nas nie wychodziła na spacery wieczorne chyba do marca - była wynoszona na rękach..). Zastanawiam się czy jest coś - i czy ma sens tego szukać - co mogłabym jej podawać długotrwale, nieszkodliwie, co by ją troszkę "wyluzowało"... To tak w skrócie - Maciaszku - przepraszam, że na wątku Bazyla :oops:
  14. No to trochę słodkości ;) [url]http://joemonster.org/art/28401/Pierwsze_razy_szczeniakow[/url]
  15. Oby zła passa odpuściła. I kciuki za tą dobrą :p Pozdrawiamy Krzyczącego ;)
  16. [quote name='Wola istnienia.']Mam nadzieje, ze nie masz mi za złe, ze skróciłam Twoja wypowiedz, po prostu wszystko co napisałaś wydało mi sie ważne i dziękuje, ze wyjaśniałaś mi jak to działa :) Jaszsza- Dzika zwierzynę udało mi sie zobaczyć zaledwie dwa razy na oczy. Czułam takie same emocje jak ty. Zachwyt i wzruszenie, obok czegoś takiego chyba nie potrafi przejść sie obojętnie. Na ta chwile chyba jednak zdania nie zmienię i [B]o wiele bardziej brzydzi mnie fakt zabijania zwierzyny w sposob jaki wcześniej opisałam[/B]. Ale macie racje, ze myślistwo to "marny sport"[/QUOTE] Przyznaję rację. I nie jem mięsa.
  17. [quote name='gameta']Bucha cha cha - a wiesz po co to robią? Żeby zwierzynę przyzwyczaić do miejsca, i wystawić na łatwy strzał. Myśliwi to nędzne kreatury z małymi fiutkami, którzy muszą sobie podbudowywać ego mordując bezbronne stworzenia. Jak można nie mówić o morderstwie, kiedy ktoś z bronią atakuje kogoś bez broni ?[/QUOTE] Chciałam nic nie pisać na wcześniejsze posty broniące mysliwych, ale po tym Twoim poście Gameto muszę. Brawo! Nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem jak można wytłumaczyć fakt, że ktoś zabija żywe stworzenie dla sportu, przyjemności, po to, żeby poczuć dreszcz emocji, sprawdzić swoją celność...Zresztą, nie wiem jakie jeszcze uczucia towarzyszyć mogą mordowaniu zwierząt. I jeszcze te żałosne tłumaczenia o pożytku z tego płynącym. Obrzydliwe. Mam ogromną przyjemność być w lesie codziennie i czesto spotykam zwierzęta, które w nim mieszkają. Na widok sarny, która spłoszona stoi na polanie i patrzy na nas zastanawiając się, czy nie zrobimy jej krzywdy, na widok dzika ryjącego gdzieś nieopodal, albo lisa przemykającego w wysokiej trawie - czuję zawsze coś, co trudno opisać słowami. Szacunek, wzruszenie, zachwyt - przystaję, milknę, obchodzę szerokim łukiem, nie przeszkadzam, nie wchodzę w drogę. Czuję się tam gościem. I nie wyobrażam sobie co musiałoby się we mnie zmienić, żebym widząc leśne zwierzę , zleknione, spłoszone, zaciekawione, albo zupełnie nieświadome mojej obecności - wzięła do ręki broń i strzeliła. Osoby które tak robią są mi tak obce, jakbyśmy należeli do innego gatunku i nie chcę mieć z nimi nic wspólnego.
  18. To marnie z tą windą. Dobrze, że ani Ty ani Bazyl nie macie klaustrofobii. Ja się jechać windą nie boję, ale być w niej zamkniętą - o, to już mi jakoś niewyraźnie jak tylko pomyślę. Maciaszku, Ty jesteś zawsze na czasie w temacie psich ..chmm..preparatów. Wiem, że Bazyl pewnie nigdy nie potrzebował, ale może podsunęłabyś mi jakiś pomysł na uspokajacz dla Misi. Jakoś u weta tylko Kalmaid albo leki psychotropowe a im więcej czytam w internecie na ten temat tym mniej wiem...:oops:
  19. [IMG]http://joemonster.org/images/vad/img_28848/3b05edaa9614fba38df71476b1898982.jpg[/IMG]
  20. Reksio jest gryzoniem, albo raczej był nim, bo teraz - już od dawna zresztą - jest pilnowany jak śmierdzące jajko. Kiedyś zdarzyło mu się ugryźć asta, który pojawił się znienacka na łące - doskoczył, uszczypnął go w tyłek i w nogi. Raz szarpnął za nogawkę rowerzystę i raz pewnego starszego pana z laską :shake: No i jest pod specjalnym nadzorem, puszczany tylko na wielkich łąkach, albo na chałdach gdzie w promieniu kilkuset metrów widzę kiedy miałby się ktoś pojawić. Nie lubi ludzi. Nawet tych, których zna. Na przykład właścicieli swoich psich kolegów i koleżanek. Ktoś chciałby go dotknąć? Pogłaskać? Nie ma mowy. Wymowne spojrzenie i warknięcie. Żadnego spoufalania się. Wyjątkiem jest Pani Małgosia, którą Reksio bardzo lubi. (Nie mówię tu oczywiście o nas - czyli rodzinie). Reksio to jest niekończąca się opowieść.
  21. Ugryzł, ugryzł.:shake: Teraz jest pod specjalnym nadzorem. Niestety.
×
×
  • Create New...