Jump to content
Dogomania

Jasza

Members
  • Posts

    22228
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jasza

  1. Zdjęcia mam tylko byle jakie, telefoniczne, w zasadzie jest na nich tylko deszcz i jakieś mokre ufoludy :roll:
  2. Wróbelki narysowane oczywiście :p Próbowałam narysować coś innego i skończyć z czarnobiałością, ale zamiast koloru wyszło mi coś w rodzaju sepii. Staram się uszczknąć trochę czasu na rysowanie, pomaga na chaos w głowie. Kula dąży do doskonałości chyba ;-) w sensie, że robi się coraz bardziej kulista. Gruba księżniczka z chudymi, zapałkowatymi nóżkami. Serdelek kręcący dupką. Bo Reksio to mięśniaczek. Żyła-gość. Wczoraj pojechaliśmy w góry. Patmol, zamorduję. Twoje słowa okazały się prorocze... "Jest mgła i nie leje, a jak leje to tylko dwie godziny.." Były i mgły i siąpił drobny deszczyk, mieliśmy w planach Stecówkę trasą z Kubalonki, a ze Stecówki na Przysłop. Doszliśmy do Stecówki troszkę zawilgoceni, ale słońce przebłyskiwało gdzieś tam, hen wysoko. Napiliśmy się gorącej herbaty, ogony zjadły mięsko, ale zanim ruszyliśmy, zaczęło już mocniej padać i zdecydowaliśmy się wracać. I w sumie dobrze, bo caluteńką drogę powrotną padało, choć w zasadzie powinnam napisać LAŁO. Peleryny troszkę pomogły, cóż, kiedy buty, spodnie i wszystko inne mieliśmy przemoczone do suchej niteczki. Misia wyglądała jak szczurek, Reksio się pomarszczył i był tak niezadowolony, że z odległości dwóch metrów słyszałam jego pofukiwania... jestem pewna, że zwymyślał nas za te górskie pomysły gdzieś tam w swojej głowie z milion razy. W samochodzie wymościłam tylne siedzenia psią matą i stosem ręczników i kocyków, smycze rozciągnęłam na całą długość pięciomertową, zablokowalam i porozkładałam razem z mokrymi szelkami na półkach, Damian się przebrał, ja pościągałam co mogłam, powycierałam się papierowymi ręcznikami i włączyliśmy ogrzewanie na maksymalną moc z nadmuchem. Misiunia się od razu zagrzebała w bambetle z tyłu i momentalnie zasnęła. Reksio, jak to Reksio, przez pierwszą godzinę jazdy mył się powolutku, centymetr po centymetrze, potem się uspokoił i wyglądał przez okna mrużąc oczy i usilnie starając się nie zasnąć. Obserwowałam go z przedniego siedzenia przez ramię, główka kiwała mu się na boki, powieki robiły się coraz cięższe, robił minkę w ciup i już, już...spod przymkniętych powiek spostrzegał, że go obserwuję, otrząsał się i obserwował gdzie jedziemy. Potem jeszcze postój w Chacie po zbóju, ciepły żurek i placki z oscypkiem. Gorąca herbata..I do domu. Dzisiaj Damian ma już 38 stopni i kiepsko to widzę. Ogony odżyły. Ja się trzymam. Cóż, góry... P.S. Ale co się nawdychałam cudnego, choinkowego powietrza, to moje.:loveu:
  3. Jest wykastrowany? Bo jeżeli nie, to bedzie problem z ogloszeniam. Ja mogę zrobic kilka, tylko jak sprawdzimy, czy to nie pseudo? Jakiś rozmnażacz? Dziewczyny od spanieli się odezwały?
  4. Zdjęcia z pasienia cudne :-) Moje psy w nowym miejscu też nigdy nie zostają same. Szczerze mówiąc to bym nie mogla o niczym innym myśleć, jak tylko o tym czy nic się nie dzieje...Ale nawet gdybym je chciała zostawić, to Reks by mi to wybił szybko z głowy..;-) Zresztą w kilku miejscach w których byliśmy wyraźnie nam powiedziano z góry, że można przyjechac z psem, ale nie można go zostawiać samego w pokoju czy domku. Cóż, dla nas wczasy z psami, to wczasy z psami na całego.
  5. Pegaza, a Ty skąd jesteś? Hugoberg znajdziesz na Google, masz blisko?
  6. Specjalnie dla Patmol, brak talii Misi. [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6904606675f927d4.html"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1495/6904606675f927d4gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/3b34768aa3d0be3d.html"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1495/3b34768aa3d0be3dgen.jpg[/IMG][/URL] I szczupły Reksio ;-) [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/1441ea3956de6b60.html"][IMG]http://images39.fotosik.pl/1701/1441ea3956de6b60gen.jpg[/IMG][/URL] I moje wróbelki: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/7476f991641f2301.html"][IMG]http://images46.fotosik.pl/1712/7476f991641f2301gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/74c4d31ddce705fb.html"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1495/74c4d31ddce705fbgen.jpg[/IMG][/URL]
  7. Aaa i jeszcze czasami do środka przez dziurkę wpadnie jakiś robaczek jak chodzimy po gęstej trawie. I się go czuje dopiero kiedy się robi mokro i klejąco. Fuj.
  8. Buty są cudne. Za całe 14 PLN przechodziłam całe tamte lato i teraz już chyba trzeci miesiąc. Nie pękają, noga się nie poci, bo są szerokie i stopa się w nich ciągle...porusza. Ja chodzę w nich po terenie w wersji hard, ale dają radę. Poza tym nie muszę się martwić poranną rosą, kałużami itp. Tylko te pięty..
  9. A propos crocsów, oczywiście powinnam napisać "crocsów" ( moda by lidl), macie jakiś sposób na domycie brudnych pięt?? Masakra. [IMG]http://www.e-veryday.pl/files/chodaki-crocs-unisex-classic.jpg[/IMG]
  10. Może i nazwa ładna, ale łąkę mrówkową trzeba od maja do października pokonywać krokiem szybki, zdecydowanym i broń Boże się nie zatrzymywać. Mrówki ją opanowały do tego stopnia, że każda kępka trawy pod koniec kwietnia pęcznieje, wybrzusza się, rośnie na kształt termitowego kopca, cała łąka z kilkoma pokrzywionymi, rozłożystymi, niskim drzewami jest pokryta mrowiskami, teren pod warstwą zielonej trawy faluje i jest gęsto usiany szarymi pagórkami. Niektóre mrowiska są całkiem ukryte, niektóre wystają jak wysepki ponad powierzchnią wody. Ja idąc tamtędy czuję się jakbym stąpała po czymś co żyje, a jeśli mam na nogach dziurawe crocsy to jeszcze bardziej przyspieszam i nie myślę o tych wszystkich żyjątkach, ktore mogłyby chcieć wpaść na chwilę do mojego buta..
  11. Dlaczego niesprawiedliwe? Dlatego, że ja bym nie miała gdzie wędrować z psami oczywiście :-x Ja mówię i piszę: Hugoberg, a mam na myśli cały teren, który zaczyna się tuż pod moim domem, a kończy gdzieś prawie prawie pod lasami kochłowickimi. Czasami tylko Damian kręci głową kiedy słyszy jak mówię, że Reks pobiegł za zającem na w r z o s o w i s k a c h albo, że spotkaliśmy konie na Ł ą c e M r ó w k o w e j...tak jakbym wędrowała gdzieś nie wiadomo gdzie, a to tylko zakurzony las, śląskie pola, hałda i stare torowiska.
  12. Będziesz zakładała wątek? Od spanieli kojarzę [url]http://www.dogomania.pl/forum/members/8672-Asia-Ginger[/url]
  13. Niesprawiedliwe byłoby, gdybyś Ty miała Górę Hugona a ja nie ;-)
  14. Bez Góry Hugona na wyciągnięcie ręki bym była bardzo nieszczęśliwa.
  15. No tak, pogoda jest zawsze ;-) Racja. Ja w deszczowe dni wolę posiedzieć w domu, choć wędrowanie po mokrym lesie ma swój urok, no i zdecydowanie jest bardziej bezludnie i spokojnie, co nam bardzo pasuje. Wczoraj nie spacerowaliśmy, tylko jak wicher przelecieliśmy przez Górę Hugona tratując chaszcze i biegnąc, przedzierając się na skróty, ścigając się z burzą, czołem ocierając się o niskie, mokre, siwe chmury, spływając potem ( ja) i dysząc ( ogonki). Trasę półtoragodzinną przebiegliśmy szurając gumowymi crocsami i tracąc równowagę na co drugim wystającym korzeniu w pół godziny i pięć minut. Wskoczyliśmy do samochodu ( Damiana ściągnęłam pod piekarnię) łapiąc pierwsze krople deszczu. Dzisiaj czuję się jak maratończyk.
  16. Dostałam bazarkowe "Erynie" Marka Krajewskiego i "Kamienny krąg" J-Ch Grange. Jeżeli będzie pogoda, w sobotę jedziemy na Trzy Kopce, a jeżeli nie - zaczytam się. Dobre i to.
  17. Maluszek to już podrostek. I na razie najbardziej dziki, bo jeszcze nie wie, że mu krzywdy nie zrobimy. Czai się.
  18. W Reksia też wstępują nowe siły kiedy widzi psa ;-)
  19. Mama teraz w każdy poniedziałek ma podawaną tabletkę antykoncepcyjną. Wet powiedział, że za pół roku hormonalnie się "wyciszy" i może łatwiej będzie ją złapać. A do tej pory nowych kotów nie przybędzie. Malutka jest strasznie płochliwa i sprytna. Nigdy jej się nie zdarzyło wejść do klatki. (Łapaniem i sterylizacja zajmuje się dziewczyna pracująca w firmie obok. Poznałyśmy się dzięki kotom właśnie)
  20. Jest malutka mama, dwie czarnulki, jedna srebrna whiskasowa, jedna biało-czarna i jeden maluszek biało-czarny. Wszystkie oprócz mamy i maluszka wysterylizowane. To dzikuski, mają gdzie spać, mają co jeść, nie sądzę, żeby były szczęśliwe z człowiekiem. No, chyba, że jakaś stadnina i życie takie na wpół wolne.
  21. Karmimy, oczywiście.
  22. My mamy kocią rodzinkę w pracy. Najstarsza, mama wszystkich pozostałych, jest najmniejsza, czarna, ale spod tego czarnego futerka prześwituje szare, drobna, wypłoszkowata, jako jedyna nie jest wysterylizowana, bo nie da się złapać. Wszystkie pozostałe już po sterylce. Świetne są. Dzikie, ostrożne, ale cudne. I każdy inny.
  23. Fajni jesteście :-) I ludzie i psy. Przepraszam. I koty oczywiście.
  24. Mieliśmy zawsze kaganiec pod ręką, naszykowany, w ostateczności zawieszałam mu go na szyi, tylko raz konduktor kazal założyć i to natychmiast, no to zalożyłam, ale zaraz jak wyszedł to zdjęłam. Bylismy sami w przedziale bagażowym i Reksio spał z głową na moich kolanach. A raz jechaliśmy autobusem do moich rodziców i jak wsiadaliśmy to kierowca przez megafon nas ostrzegł: "Uwaga! Proszę założyć kaganiec PSOWI !". Akurat wtedy zapomnieliśmy, więc poprawiłam go tylko, że PSU nie PSOWI i wyszliśmy. No trudno. Przepisy. Rozumiem.
  25. Zawsze. Pociągi uwielbiał tak jak ja, zajmowaliśmy zawsze przedział ten na końcu, bagażowo-rowerowy. Miał swój kocyk i siedział z nami na fotelach. Czasami prosił, żeby go podnieść do okna i sobie wyglądał na zewnątrz i podziwiał, jakby sprawdzał, czy jeszcze daleko. Autobusami nie lubił jeździć, szczególnie jak było tłoczno.
×
×
  • Create New...