Kasia77
Members-
Posts
4673 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasia77
-
jeśli możecie napiszcie słowo o nowym domku małej, została adoptowana bezposrednio ze schroniska?
-
[quote name='bianka0']To od Celiny12. Dziękuję Celinko :loveu: A ten guz rzeczywiście wygląda na tłuszczaka. Saba ma miejsce w DT u mamy Kasi77, będzie tam jedynym pieskiem. Będzie miała opiekę najlepszą z możliwych. Tylko transport będzie daleki, do Słupska. Kasia77 dzisiaj pojechała na badanie CT ze swoją chorą Dorotą. Musimy poczekać aż znajdzie chwilę czasu, może będzie chciała o coś zapytać odnośnie Saby.[/QUOTE] Moje Dorotka nie jest już chora, mojej Dorotki już niema, umarła, umarła dzis w nocy, diagnoza po tomografie była najgorszą jaką mogłam usłyszeć, musiałam liczyć sie z podjęciem ostatecznej decyzji , ale Dorotka umarła, nie wiem dlaczego umarła tak nagle i JUŻ, nie wiem dlaczego.... Dla DT Sabci ważny jest głównie jej stosunek do dzieci , nie chodzi o wielką miłość, bo 4latek z którym Saba bedzie miała na co dzień kontakt, wie co wolno a czego nie wolno, chodzi o ogólny stosunek do małych dzieciaków A zakładając ze Sabcia nie poodgryza Maćkowi rąk, bardzo na nia czekamy.
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziś w nocy zostawiła mnie Dorotka, odeszła o 2.10 , niespełna miesiąc po śmierci Pinesi:placz::placz::placz: Ciągle jeszcze jest 20ty październik a umarła moja kolejna dziewczynka, umarła, umarła...:placz::placz::placz: Dorotka zaczęła podupadać na zdrowiu jeszcze jak żyła Pinesia, już wtedy nie miała chęci podnosić się i zaczęła robic siku pod siebie , wszystko trwało i trwało...,jeździlismy po weterynarzach, miała zrobionych tysiące badań i przeswietleń z których niby coś szczątkowo wynikało ale ciągle nie było własciwej diagnozy. "Po drodze" Dorotka leczona była na trzustkę, która okazała się przewlekle chora,ogromne zapalenie pęcherza i anemie która wyszła w wynikach dwa tygodnie temu, kiedy pojechaliśmy do Grudziądza na tomograf kręgosłupa- wtedy nie zrobili tomografu ze względu na fatalne wyniki z krwi. Ostatnie dwa tygodnie walczylismy z anemią , powtarzaliśmy co pare dni badania zeby sprawdzić czy antybiotyk zwalcza zapalenie pęcherza, które wydawało sie być potencjalną przyczyną złych wyników i nietrzymania moczu. Przedwczoraj wieczorem, Dorotka dostała paraliżu - wygięło głowę, przednie łapy zesztywniały, kiedy udało mi sie podrzymać ją w pozycji stojącej , tylne łapy były bezwładne, przednie sztywne i nie umiały iść. Wezwałam weterynarza do domu, dał zastrzyki rozkurczowe i przeciwbólowe, a wczoraj w drodzewyjątku przyjęli Nas "od ręki" w Grudziądzu na tomograf. Liczyłam się z tym, ze weterynarz po badaniu powie, ze to przedawniony uraz i jest za późno na operację - bałam sie tego ale brałam pod uwagę jako najgorszą wersję, którą usłyszę. Lepsza miała byc taka, ze jest ucisk na kręgosłupie, który wszyscy podejrzewali, ze ją zoperują i Dorotka będzie z nami, ale nie spodziewałam się..., do głowy mi nie przyszło, ze usłyszę: "Jest bardzo źle, nowotwór kości umiejscowiony na trzonie kręgosłupa, zjedzony jest piąty krąg, kregosłup nie ma stabilizacji, pies cierpi, doradzam jak najszybszą eutanazję" Pokazali mi zdjęcia z tomografu , nawet dla mnie był jasny obraz, na którym widać kregosłup- krąg po kręgu a w pewnym momencie kregosłup jest "pusty" , w miejscu 5go kręgu jest wielka dziura, rak zjadł wszystko. Dorotka wróciła do domu z wenflonem-nie wyjmowali bo wiedziałam ,ze nie powinnam przedłużać jej bólu, normalnie wygryzłaby sobie ten wenflon w jednej chwili, z każdego wenflonu,za kazdym razem kiedy miała zakładany do badań, rozbierała się w błyskawicznym tempie, ale wczoraj spała, całą droge do domu działała jeszcze narkoza, wróciliśmy około 18tej a Dorotka cały czas spała, jeszcze koło 23ej była śnięta, więc dałam jej tylko przepisany tramal i położyłam się spać. Godzine później zbudziło mi popiskiwanie, Dorotka popiskiwała i ziała, bardzo ziała, kilka razy chciała się podnieść, była niespokojna, myślałam ze tramal nie pomógł i ją strasznie coś boli, siedziałam przy niej cały czas, i mimo ze wydawała się wręcz zimna i była w dotyku "sztywna", to tknęło mnie żeby zmierzyć jej goraczkę, miała 40,5 ,myślałm ze to od gorączki się tak starsznie czuje, obłożyłam ją mokrymi ręcznikami, po 15tu minutach leżała spokojniej, myślałm że ulżyły jej te zimne okłady,ale po kolejnych kilkunastu minutach zrobiło sie za spokojnie-za cicho, oddech był płytki, wiedziałam ze umiera, w pewnym momencie poprostu ustał.... Bardzo szybko zesztywniało ciało, po godzinie było takie, jakby nie żyła od dwóch dni. Nie wiem dlaczego umarła, tak nagle, nie wiem co się stało........... :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: -
a jak się sunia trzyma?, jak sobie radzi w schronisku?
-
nie dajcie o sobie zapomnieć dziewczynki, biegnijcie na górę
- 1368 replies
-
- do adopcji
- matka i córka
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
TWÓJ ŚLAD W moim sercu ślad pozostał, co podąża codziennie, gdy cichutko opuszczam powieki, niebiański uśmiech rozkwita i płoną oczy, to ja wielki obraz naszej miłości w barwach gorących w złoconej ramie Obraz co wciąż wisi na ścianie w pamięci. Andrzej Brzezina Winiarski ...Dziś minął rok Moja Królewno odkąd przyjechałaś...
-
Rufi ma dom a scislej mówiąc wrócił do włascicieli. Pan dopatrzył sie ogłoszeń rozwieszonych na miescie, zadzwonił, byłam najpierw porozmawiać.... Nie oddałam Rufa od razu, zostawiłam sobie troche bezpiecznego czasu, "przetrzymałam" domek, chciałam sie upewnic,ze zależy im na psie, i moze to nie jest jakis magiczny dom z marzeń, ale myslę ze dobry i troskliwy , na inny i tak nie było szans a w perspektywie Rufi miał spedzanie mroźnej zimy w budzie, wiec z dwojga złego jego były domek nie był złym rozwiazaniem. Rufi został pół roku temu adoptowany ze schroniska, był w bardzo złym stanie, pan opowiadał o tym z duzym przejęciem, dwa tygodnie dochodził do siebie (wnioski nasuwają sie same...) , mieszka na Tuwima w kamienicy, zwiał podczas gdy pan robił porządki w piwnicy a Rufi, wtedy jeszcze Nero towarzyszył mu na podwórzu . Dostał ode mnie wyprawkę,dwie smycze w tym jedna automatyczna na spacerki, dwie obroze z adresatkami, miski, kosci, preparat na pchły, worek karmy i takie tam. Podpisałam umowe adopcyjną, będę z domem w kontakcie, napewno odwiedze Rufa przed swietami. To co rzuciło sie włascicielom w oczy, to to ze Rufi przytył i naprawde dobrze wyglada, mam nadzieje,ze ten wykład którego wysłuchali dał im do myslenia i bedą dbac o Rufa jak nalezy. To nie sa xli ludzie(takim bym go nie oddała), tylko troche niemyślący, nieświadomi mnóstwa rzeczy. Rufi zostanie Rufim, domek nie chciał juz wracać do starego Nero.
-
czy doszła wpłata od Tomka?, była wpłacona kilka dni temu za październik, listopad i grudzień, i chyba sie pomyliłam, bo wpłaciłam 30zł a Tomek wpłacał na Atosa 15zł m-cznie, więc te 15zł róznicy dopłace na dniach
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='danka1234']bazarek na spłate długów za leczenie Pinesi ['] http://www.dogomania.pl/threads/217673-!Ubrania-na-d%C5%82ug-za-leczenie-jamnikowatej-Pinesi-KUP-TERAZ-do-20-listopada.?p=17993870#top dziękuję Danusiu, bardzo Wam dziękuje,że jesteście i że pamiętacie ....moja kochana dziewczynka.... ledwo się te dni toczą Pinesiu :(:(:(:( ......... -
[quote name='paulinken']Na tych ostatnich zdjęciach bardzo przypomina jamnika... może by ją Isadora wstawiła na SOS jamniki?[/QUOTE] dałam ja na ogólną jamników
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Kasia77 replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Isadorko, wrzucisz tą dziewczynkę na SOS ? - [url]http://www.dogomania.pl/threads/215825-Poza-pi%C4%99knym-imieniem-nie-mam-nic-([/url] Podobna do Pinesi....... -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
.....kolejna koszmarna noc moja mała dziewczynko.... każdej nocy z środy na czwartek umierasz na nowo.... ............ :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(............ -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='danka1234']rozliczenie bazarków wystawionych na leczenie Pinesi ['] Bazarek numer 1-suma uzyskana z bazarku 100zł-wpłacone http://www.dogomania.pl/threads/215839-do-usuni%C4%99cia!!!! Bazarek numer 2-suma uzyskana z bazarku 204zł-wpłacone http://www.dogomania.pl/threads/216222-Dodane-nowe-rzeczy-Ubrania-na-d%C5%82ugi-za-leczenie-chorej-jamnikowatej-Pinesi-22-10.?p=17821551#post17821551 Dziękuje, dopisane do rozliczenia -
[quote name='K&M']Myślę że osoba, która nas zebrała na tym wątku powinna poczuć się do odpowiedzialności i poinformować nas jak się Sarze żyje. Śledzę wątek od początku i ofiarowałam pomoc kiedy była potrzebna. Uważam, że mamy prawo wiedzieć w jakich warunkach żyje. Perspektywa łańcucha na wsi jest przerażająca i z tym stykamy się na co dzień, więc prosimy o dobre wieści i najlepiej aktualne zdjęcie suni![/QUOTE] a niby skąd? , przeciez ja nie mam pojęcia gdzie jest Sara (bo rozumiem ze o mnie chodzi jako o osobe która zebrała Was na watku), jeśli śledzisz watek, to powinnas wiedzieć,ze załozyłam go kiedy dowiedziałam się ze w lecznicy do której chodze przebywa taka sunia, chciałam jakoś pomóc, ale raptem pojawiła sie jakas wolontariuszka słupskiego TOZU i poinformowała,ze Sara ma dom. O owym domu wiem tyle co pisałam- tyle co dowiedziałam sie w klinice, nie zmusze nikogo żeby powiedział mi więcej. Nie znam nikogo z TOZu i nie mam z nikim z tamtejszej organizacji kompletnie nic wspólnego Okazało sie ,że oficjalnie Sara był pod opieką TOZU, ja -osoba z zewnatrz starałam sie pomóc, ale wiem tyle co i wszyscy
-
[quote name='Beatkaa']Tez jestem ciekawa co tam słychac u Atoska ;)[/QUOTE] Bardzo.... - bardzo pcham sie do domu, korzystam z każdej okazji żeby wcisnąć sie do środka - bardzo lubie orać ogród- kopanie wielkich dołów to od jakiegoś czasu moje ulubione zajęcie - bardzo lubię jabłka, mimo ze mam jabłonke z której spadają wprost do kojca, to nie znajdziecie w nim żadnego jabłka , bo wszystkie skrzętnie znosze i gromadze w budzie -bardzo lubie otwierać sobie furtkę, dlatego BARDZO trzeba uważać i pamiętać zeby pod żadnym pozorem nie zostawić jej nie zamkniętej tak, żebym nie był w stanie sobie otworzyć, bo inaczej chętnie wybiorę sie na spacer.... -bardzo jestem roztrzepany, całuśny i kochany, chociaż nie bardzo miły dla kolegów ( dwa dni temu jakiś miejscowy "miły pan" przyprowadził mi małego psa, którego znalazł przywiązanego w lesie, podobno myślał ze mam schronisko, wyszłam do pana a Tosiek skorzystał z okazji że nie zamknęłam furtki na zasuwę, skoczył, otworzył sobie klamkę i dopadł do psiaka , myślałam że to koniec...psiak nie miał szans, sięgał ledwo do połowy Atośkowej łapy, na szczęście szybko pojawiły sie posiłki i odciagnęliśmy Tosidło od bezdomniaczka, obyło się bez rozlewu krwi. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/1188/d01184ca62aaa9d4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/1159/220f005969753dbd.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/1197/87b1546746c334ce.jpg[/IMG][/URL] tu był trawnik , te wykopy to moje dzieło: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/1206/17ae121cc68bf639.jpg[/IMG][/URL] wpuście mnie , ja też chce do domu.... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/1163/c5c0145411f3b73b.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/1187/fde74c071d6f0602.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/1197/71ddab73a4036d07.jpg[/IMG][/URL]
-
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
O 12.57 weterynarz wszedł do domu, 3 minuty później wracał do samochodu... Kiedy przyjechał i szedł w strone domu naprzeciw wyszła mu pani Maksia, Maksiu wybiegł za panią, zbiegł ze schodów, najeżył sie i obszczekał weterynarza. Potem wrócił z Panią, wszedł do legowiska, i cały czas burczał na obcego. Maksiu odszedł w swoim spanku, bardzo szybko i bezboleśnie. Zupełnie sie nie zorientował co sie dzieje, weterynarz był dla niego tylko jakąś tam obcą osobą która jak i inne poprostu na chwile przyszła i należy ją obwarczeć z pomiędzy swoich kapci pochowanych w łóżeczku. Nie wiem co mogłabym wiecej napisać...brakuje mi słów... -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
"Stoję przy Twoim łóżku, przyszłam chociaż zerknąć, widziałam jak płakałaś i ciężko Ci było zasnąć, zapiszczałam cichutko, gdy ocierałaś łzę z policzka "to ja" nie zostawiłam Cię, jestem tu i czuję się dobrze, byłam przy Tobie gdy jadłaś śniadanie, gdy nalewałaś herbatę zamyślona sięgałaś dłonią w pustkę by mnie pogłaskać byłam przy Tobie, gdy stałaś nad moim grobem i delikatnie go pielęgnowałaś, chciałam Cię zapewnić, że ja tam nie leżę, teraz jest możliwe, żebym była stale blisko i mogę Cię zapewnić, że nigdzie nie odeszłam.......... ................ " bardzo bym chciała w to wierzyć Pinesiu, tak bym chciała żebyś wróciła chociaż w snach, jak nasza Zorka - Zorunia bardzo mi pomogła - jakis czas po smierci przysniła mi sie strasznie realnie, wróciła, stała na ogrodzie między psami taka wesoła, radosna, na mój widok zaczęła biec w podskokach na zdrowych łapinkach!, zupełnie jakby mówiła - "wszystko jest dobrze, jestem szczęśliwa, nie zrobiłaś mi nic złego" - to mi bardzo pomogło. Widze Pinesie ciągle i wszędzie, ale nie wróciła :(:( , może w snach przychodzą tylko psy, które nie mają o nic żalu... -
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
Weterynarz przyjedzie miedzy 13tą a15tą... Byłam dzis u Maksia, chodził po mieszkaniu, spacerował po dworzu, szczekał - normalnie... nienawidze takich decyzji, to jakas głupia zabawa w Pana Boga, ja sama nie wiem czy podjęłabym ja dzis czy za jakiś czas, ale nie ja opiekuje sie Maksiem 24/dobe, ja widze tylko jak schudł, a przeciez taki był z niego serdel, widze ze nie moze normalnie jesć, jedynie pochlipał rzadki sos z talerzyka - to za mało, za mało zeby powiedziec- "wszystko jest w porzadku". Wieczne powtarzanie weterynarzy- "musi schudnać!, odchudzić go! "- i pytam się - na co? po co? żeby być "ładniejszym" pod ziemią??!, tylko tyle mają z tego kawałka nędznego życia - tą przyjemność z jedzenia, dość sie w przeszłości nagłodowały. Okrutny los, podły i okrutny, czym sobie zawinił taki mały, bezbronny , kochany Maksiu?? czym?????? niewyraźne, ale może i lepiej.... widać jak zepchnięta na bok przez guzy jest malutka bródka, jak guz wszystko zniekształcił [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/1142/7dc0fc5a79112bf0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/1152/dc9804ecb75cc9bf.jpg[/IMG][/URL] -
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='ida47']Maksiunku co u ciebie piesku[/QUOTE] Zbliżamy sie do końca.........strasznie mi przykro.......nic wiecej nie mozna, nie mozna tego przedłużać :(:(:(:(:( Do soboty Maksiu radził sobie z jedzeniem calkiem nieźle, ale z dnia na dzień jest gorzej Pojechaliśmy wczoraj wieczorem do weterynarza, zeby ocenił..., powiedział ostatnie słowo.... pani Maksia nie chce zeby Maksiu cierpiał, nikt nie chce... Guz rozrósł sie tragicznie, wypełnia cały pyszczek, zepchnął język całkiem na bok, dlatego Maksiu juz nie może nabierać nim jedzenia tak jak wcześniej, próbuje końcóweczką języka bo już nie ma w pyszczku miejsca żeby bardziej nim poruszać . Wczoraj jeszcze troche jadł kiedy wkładało mu się jakoś jedzenie z ręki, ale cały środek wypełnia guz, obrzydliwy guz, jakby ktoś wykleił od środka pysk żywym, pofałdowanym, śluzowatym mięsem. Doszliśmy do momentu kiedy zaczyna się głód, Maksio patrzy i prosi oczami, chce jesć a nie moze, pić też coraz trudniej bo język uwięziony przez guzy nie moze sie poruszać . Te guzy nie bolą, weterynarz mówi ze nie są ukrwione, ale jest martwica - odpadają i wylatują kawałki "mięsa" , wygladają jak surowa wątróbka (tak mówi Pani), prócz tego wyciekają z pyszczka farfocle - śluz wymieszany z krwią i niewiadomo z czym. Wczoraj weterynarz powiedziała tylko - MASAKRA. Ja nie miałam odwagi spojrzeć kiedy zaglądała mu do środka, odwróciłam się, boje się nawet tego co widać na zewnątrz (przy Maksiu była jego pani). Maksiu ma wole życia, szczeka, chodzi , patrzy...i prosi...nie rozumie Jaka to by musiała byc ulga, jaka róznica gdyby teraz ,raptem, ktos mu tą chorobe odebrał, uwolnił od wszystkiego co dźwiga w pysku... Już nie ma ratunku, weszlismy w fazę głodu a Maksiu niczego tak nie kochał jak jedzenia Wstępnie wizyta do domu umówiona jest na jutro....... Nesca, jeśli chciałabys porozmawiać z weterynarką zanim przyjedzie, to najlepiej z dr. Karoliną, to ona wczoraj oglądała Maksia Do domu przyjedzie dr. Kasia, więc w sprawie ostatniej wizyty najlepiej bezpośrednio z nią. (:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:( -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tydzień temu o tej porze, ruszałyśmy do Grudządza Pinesiu. Cała drogę spałaś na moich kolanach owinięta kocykiem. Czas się zatrzymał. -
[quote name='toyota']Kasiu, czy nie uważasz, że Atos powinien mieć ubranko na zimę : [URL="http://www.dogomania.pl/threads/216377-psie-kubraki-quot-na-miar%C4%99-quot-do-31.10"]http://www.dogomania.pl/threads/216377-psie-kubraki-quot-na-miar%C4%99-quot-do-31.10[/URL] Kupiłabym mu na swój koszt. Tylko czy go nie zje :razz: ? Atos pierwszy :) : [url]http://www.dogomania.pl/threads/216502-Oferuj%C4%99-po-20-og%C5%82-dla-ka%C5%BCdego-psiaka-z-dogo[/url][/QUOTE] Nie wiem Asiu , na razie nie ma tragedi - nie jest tak strasznie zimno a mam nadzieje, ze w ogole nie bedzie musial spedzac zimy w budzie na dworzu Pieniadze na Atosa wplynely,dziekuje
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Boni-Bobo'][FONT=Calibri] [SIZE=3][FONT=Calibri]Wysyłam 100 zł na to co najpilniejsze. [/FONT] Dziekuje Boni-Bobo, pieniadze doszly. AKTUALIZUJE WYDATKI i WPLYWY : sierpień 340zl : amputacja + dojazdy do kliniki 200zł zastrzyki i antybiotyki 100zł kontrolne RTG ropnia 40zł wrzesień 273 zl: USG pęcherza 40zł antybiotyk Zinat, łącznie wykupione 3 opakowania po 10 tabletek (na dwa tygodnie) 60zł - 29ty wrzesień- USG, RTG, tabletki na serce 93zł Preparat Buteleco 80zł Paxdziernik 1,720zl : operacja - 600zl sterydy - ? -nie oplacone , rachunek do uregulowania w lecznicy tomograf Grudziadz - 870zl dojazd do Grudziadza - 250zl WYDATKI RAZEM 2,333zl WPLYWY 1,342zl DLUG 991zl (+ nieoplacone sterydy) -POMOZCIE .... dopisuje wpłate z bazarków Danki1234- łącznie 304zł Dług 687zł .... nie chce juz widziec zadnej smierci, co dzien jest trudniej, boli bardziej a w dodatku Pinesiu, tak bardzo choruje Dorota, weterynarz podejrzewa jakis ucisk na kregoslupie, ale zebysmy wiedzieli na pewno, wysyla nas na rezonans albo tomograf,a mnie juz na to nie stac :placz::placz:. RTG bylo robione i nie chce nic pokazac ,podobno nie wszystko pokazuje,wiec nie wiemy co jest Dorocie, a ona teraz wyglada jak Zorka, nie wstaje, nie trzyma moczu, podniesiona i postawiona, jest wstanie przejsc kawalek ale caly tyl gibie sie na boki. Nie daje rady jej wynosic, to wielki, ciezki pies, sika w domu. Do tego cos znalexli na trzustce, jakies "pecherzyki", krew dzis jedzie na badania do niemiec. Nie mam sily Pinesiu, strasznie ciezko podejmowac decyzje o eutanazji, ale patrzec na naturalna smierc...to chyba jeszcze straszniejsze, bylam przy tym sama Pinesiu i nie moge sobie poradzic... Obiecuje co dzien Misi spacer i niemoge sie do niego zmusic,jak mam isc z nia sama ? -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tyle bym oddała Pinesiu żebyś wróciła... Nikt nie tupie za mną po domu tak jak Ty, nikt nie leży przy mnie, kiedy siedze przy komputerze, Ty zawsze przychodziłaś do pokoju i kładłaś sie obok krzesła, zawsze byłaś tuż za mną , zawsze przy mnie, zawsze blisko. Kiedy wszyscy razem szliśmy na dwór i reszta znudzona wracała do domu, Ty zawsze czekałaś na mnie, nigdy, za nic, nie poszłaś sama, beze mnie. I tyle zawsze chciałaś mi opowiedzieć, zwłaszcza jak mnie nie było przez chwile w domu i wracałam, nigdy tego nie uwieczniłam- bardzo żałuje, namiastkę Twoich opowieści znalazłam na nagraniu z przed kilku m-cy - http://www.youtube.com/watch?v=iapmChKrOXw Chciałam Cię jeszcze zabrać na łąki, nie miałabyś siły isć, ale chciałam Cie zanieść, tam, gdzie tak uwielbiałyście chodzić na spacerki, uwielbiałyście kopać z Misią dziury. Nie zdążyłam. Jeszcze na początku października nie przeszłoby mi przez myśl, że za niecałe 3 tygodnie juz cie nie będzie. To jest jak koszmar który się dzieje gdzieś obok mnie albo o którym ktoś mi tylko opowiada, ,nie chce takiej prawdy Nie wiem Pinesiu co zrobiłam źle, pewnie można było lepiej, inaczej. Gdybym wiedziała,ze masz w główce guzy, nie kazałabym Cie operować 3 października - to był początek tej całej tragedii. Od tej operacji, już ani razu nie zamachałaś ogonkiem, nie opowiedziałaś mi nic jak kiedyś, nie zaszczekałaś, prócz tego jedynego Hau na ogrodzie, które pojawiło się po drugim sterydzie-wtedy ostatni raz słyszałam Twój głos. Odkąd umarłaś ciągle pada, a kiedy Cię zabrałam w ostatnią drogę na ogród, wszystkie psy za Tobą wyły Pinesiu. Tak strasznie mi przykro, nie godze sie z losem , dał nam tylko dwa lata i sprawił że minęły jak dwie minuty. Opiekuj się Pinesiu Misią i Dorotką, Dorotka jest bardzo chora