Kasia77
Members-
Posts
4673 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kasia77
-
Witajcie dziewczynki... A jak one sie mają, tak ogólnie,zdrowotnie?
- 1368 replies
-
- do adopcji
- matka i córka
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
I porobiło się mokro Przedwczoraj lunęło przeogromnie, jakieś koszmarne, potworne deszczysko, Tosiek był wypuszczony z kojca, byłam pewna,że uciekł przed deszczem i w taką ulewę schował sie do budy, otworzyłam drzwi, żeby sprawdzić co i jak, a on siedzi przyklejony do ściany przy drzwiach i moknie strasznie. W domu wysuszył się, powycierał, poprzytulał ,pobawił. Domku gdzie jesteś? - wszystko moknie,wszędzie mokro, legowiska zmoknięte - już nie można w nich poleżeć pod drzwiami, nie ma gdzie się podziać, bo buda "parzy" w łapy. Taki fajny i domowy jestem - [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/1107/e2bb1e1be4326172.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/953/eebf363379cee19e.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='danka1234']odświeżyłam mu ogłoszenia ale to jak widac na nic.[/QUOTE] nic kompletnie- numer telefonu chyba zmienię, bo ten jakis pechowy czy nie wiem co... a przyszło to czego boje sie najbardziej- deszcze, wszędzie mokro, nawet jak go wypuszczam z kojca, to co mu po tym, jak siedzi pod drzwiami i moknie jak pada deszcz, legowiska mokre - nie położy się jak w ciepły dzień, w okna zagląda i piszczy :( Zamykam psy u Elizy i wpuszczam go do domu, chociaż na chwilę - jaki on grzeczniutki, spokojny, szczęśliwy....
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
08. 10 - wizyta u weterynarza - Cewnik wyjęty, Pineska dostała zastrzyki, na jutro i na poniedziałek kolejne. Te częste drgania , brak równowagi- kiedy siedzi, to po jakiejś chwili zaczyna nią lekko wstrząsać, zaczyna sie gibać, traci równowage i fika na bok - to wszystko są małe ataki padaczkowe- tak mówi weterynarz. Dostała luminal w tabletkach, po jednej 2 razy dziennie, w razie potrzeby dawke zwiększymy- chodzi o to żeby uspokoić/wyciszyć układ nerwowy i pozbyć się ciągłych drgawek . Gdyby mimo tego atak wystąpił, dodatkowo ma dostać czopek. Weterynarz mówi,że padaczka po narkozie zdarza się ,chociaż występuje rzadko. Mimo to, mam nadzieję (chce mieć nadzieję), że ta u Pineski to tylko efekt narkozy podanej w czasie operacji, a nie "coś" co się uaktywniło w jej głowie.... Przedwczoraj robiliśmy jeszcze badania krwi- pozawyżane parametry świadczące o stanie zapalnym/nowotworzenie , ogólnie tragicznie nie jest,chociaż mogłyby być lepiej.. Wklejam, może ktoś się zna i chciałby zobaczyć: rachunek za badanie krwi: -
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='danka1234']Jakie wieści u Maksia?[/QUOTE] Maksiu sie nie poddaje, dzielna psinka :sad: Je co prawda mniej,w ciągu dnia nie chce wcale, ale wieczorami jakby wraca mu apetyt i nadrabia stracony dzień, tylko bardzo ciężko podawać mu leki, bo cwaniak straszny, Pani cuda wymyśla żeby mu leki podać- żeby sie nie zorientował że w jedzeniu schowane są tabletki. Wkleje potem zdjęcia, jak on w tym spuchniętym pysku, nosi swoje ulubione kapcie , wystarczy że za Panią zamkną sie drzwi od domu i jak wraca to wiadomo, gdzie musi kapci szukać... -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='yunona'] Jednak na starość wyłażą okresy chłodu i przemarznięcia, niedożywienia, stresu. Setki razy, zastanawiam się ile "Pinesek"- psów z miotu w którym była jednym z wielu, wisi tak na tych przeklętych łańcuchach, chociaż... większość juz pewnie nie wisi, bo skonała w chorobie i bólu Jakie to jest straszne... ten łańcuch był tak krótki,że nawet nie sięgał do budy, która stała niedaleko... Nie umie się pogodzić z taką krzywdą i napisać, co czuje na ten widok .... -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Serdecznie Wam dziękuję, za wszystko, za pomoc w każdej postaci , za wszystko... Jutro jedziemy na wyjęcie cewnika . Wczoraj Pineska miała drgawki od rana, takie niby nie duże, ale cały czas "latała" jej głowa i drgała cała Pineska, już myślałam że złapie ją atak w drodze do weterynarza (co dzień jeździmy na zastrzyki), ale dojechałyśmy, dostała zastrzyki i chwilę później Luminal - do wieczora było trochę spokoju, czuła się lepiej ,nawet troche pospacerkowała po ogrodzie a wieczorem znów jakby ja ktoś podłączył do prądu, nie mocno, ale taka była słaba, nawet jak siedzi to traci równowagę, i taka nie swoja... To było pstryknięte kiedy czuła się przez kilka godzin lepiej, od razu widać -
[quote name='barb']Kasia, na Dogo pojawili się wolontariusze z Orzechowiec (Esiu, Misek, Drzemka) Są obiecane nowe foty i pewnie beda aktualne informacje o suniach ;)[/QUOTE] O jak dobrze. Może by się jakoś dało niuniom pomóc inaczej, był kiedykolwiek rozważany jakiś tymczas/hotelik?
- 1368 replies
-
- do adopcji
- matka i córka
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo dziękuje Danusi i JS. Naprawdę tylko siąść i wyć. Gdybym miała jednego chorego psa, to jakoś można dać radę, ale mam w domu szpital. Wczoraj Pineska była na zastrzykach, ogólnie cały dzień czuła sie źle-było widać, późym popołudniem wrócił z nią w miarę normalny kontakt, bo wcześniej była w jakimś "swoim świecie", niby słyszała a jakby nie słyszała, niby widziała, a jakby była niewidoma, ale weteryn. mówi, że tak może być. Z Pineską pojechała wczoraj moja Dorota, która od jakiegos czasu bardzo źle sie czuje, przeciwbólowe zastrzyki nie pomagały, mimo że je dostawała ,ciągle piszczała, zrobilismy wczoraj RTG - kręgosłup tragedia- spondyloza straszna ,drugie zdjęcie - zwyrodnienie stawu biodrowego , stąd te bóle, pies chodzi wygięty w pałąk o ile chodzi, bo strasznie nie chce chodzić i wstawać, zastrzyki były za słabe, dostała mocniejsze i tak co dzień na razie... I najgorsze....- zdjęcie wykazało przy okazji, że Dorota coś ma na płucach, coś dużego i źle wyglądającego- to sie nazywa szczęście?..... Dziś z Pineską zabiorę Misię- wygłaskałam jakies gulki, jedną maleńką, drugą większą, inną w dotyku niż ta pierwsza, boje sie że to przerzuty(Misia ma raka złośliwego listwy) Poza tym Misie w najbliższym czasie czeka zabieg- usunięcie guza ze śledziony(przerzut być moze) , mam tego leczenia masę, kosztuje ooogrom pieniędzy, dlatego Pineska bardzo dziękuje za każdą pomoc, każdy grosz jest cenny, bo to wszystko to jedna wielka nieprzytomnie kosztowna tragedia. Dziękuje Cykloidzie , Mice , Dziekuje Saruni- tabletki dotarły wczoraj, serdeczne dzięki, bardzo Nam pomogą. -
U Tosia wszystko w porządku. Do domu wchodzi chętnie, bardzo chętnie, pozbyliśmy się strachu przed wchodzeniem , teraz wpycha w drzwi tą swoją wielką głowe przy każdej okazji, wieczorami zamykam psy i Tosiek ma swoje domowe "5 minut" . W domu grzeczny, wie że kuchnia jest od tego, żeby w niej żebrać :) , poza tym nie ma żadnego wąchania - podnoszenia łapy, żadnych posikiwań. Kojec- problem bez zmian, o tyle większy, ze Tosiu nie chce sie do niego zamykać, już się nie nabiera na miskę z jedzeniem która zawsze szła razem z nim i zachęcała zapachem, teraz trzeba go prowadzić do kojca "na siłę". [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/1103/15cb8de033ad864f.jpg[/IMG][/URL]
-
Wpłate za wrzesień ureguluje dziś, opłacę również październik, ale wiecej w najblizszym czasie nie dam rady:sad: przepraszam:sad:,ale ostatnio sama bardzo potrzebuje pomocy- strasznie chorują moje psy, te własne i tymczasowa Pineska: [url]http://www.dogomania.pl/threads/140645-%C5%BBycie-Pinesi-wisi-na-w%C5%82osku-ale-jest-szansa-pom%C3%B3%C5%BC-z-niej-skorzysta%C4%87-!/page22[/url] Mam duże długi za leczenie, ogromne wydatki przede mną, bo tych chorób nie zatrzymam:( Przepraszam,ale nie dam na razie rady wpłacać swojej deklaracji, będe płacic za Tomka, bo on na Atosa przekazuje bez zmiennie swoje 15zł, tyle ze te opóźnione wpłaty to moja wina. Jeśli ktoś zajrzy na wątek Pineski i kilka ostatnich postów,mam nadzieje zrozumie:sad: Strasznie mi głupio, ale moje psy same bardzo mocno potrzebują w tej chwili pomocy a ja nie daje rady... :sad:
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Fredziu123']Kasiu właściwie nie wiem co napisać bo twoja sunia tyle już wycierpiała i ty razem z nią. Trzeba mieć jednak nadzieję, że będzie lepiej[/QUOTE] nie będzie Mariolu lepiej... :( , tak strasznie bym chciała zeby te choroby minęły, ale ich jest coraz więcej, nie wiem co jest Dorocie- nie można jej zdiagnozować, zostało jeszcze kilka badań do zrobienia, może coś w końcu wykażą, no i moja Misia:( ....... Pojechałam z Piną na zastrzyk, miałam jeszcze do przejechania całe miasto, jak usłyszałam ze coś sie dzieje - hałas-stukot z tyłu na siedzeniu (Pina siedziała tam z Misią). Zatrzymałam się, Pineska leżała na podłodze, pod siedzeniami i rzucało nią :placz:. Złapałam ją na ręce, wyjęłam z samochodu i jedyne o czym myślałm , to że umiera:placz:. Nie kontaktowała, zupełnie wiotkie ciałko we wstrząsach, nieprzytomne oczy a z pyszczka cieknąca piana.:placz: Nie wiedziałam co robić, czy jechać do kliniki (bałam się że nie dojade na czas), czy stać i tulić ją tak do siebie i czekać ?, czy gdzies dzwonić ?- nie wiedziałam co robić, myslałm tylko o tym, że umiera. Zatrzymał sie jakis samochód, kobieta spytała co sie stało, chwile potem krzyknęła,że będzie dobrze- że to tylko padaczka Przyniosła z samochodu jakąś matę, rozłożyła na chodniku, położyłam Pineske i czekaliśmy aż atak przejdzie. Ma psa z padaczką, więc odrazu wiedziała ze to padaczka, ja też powinnam - wiem jak wygląda atak padaczkowy, kilka lat temu mój pies przy niewydolnosci nerek miał ataki padaczki, ale nie myślałm o padaczce, tylko o tym ze Pineska umiera..., tak jej łomotało serce, a przecież ona ma takie słabe serce, więc myślałm że umrze tam na tej ulicy, na rękach... Dojechałyśmy do weterynarza, do domu recepta z luminalem, atak spowodowany w najlepszym razie wczorajszą operacją- narkozą i lekami, padaczką starczą albo jakąś zmianą/guzem w mózgu Pinesia doszła do siebie, ale jest słaba, taka "nie swoja" Weterynarze juz tylko kręcą głowami- wierzyć się nie chce,że tyle moich psów choruje na raz, tyle najróżniejszych , strasznych chorób :placz: -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='cykloida']Kasiu wysyłam 50zł. Trzymaj się kochana, dzięki za to, co robisz dla suni.[/QUOTE] Bardzo dziękuje, bardzo. Wczoraj musiałam zapłacić za badania histopatol. i w ogóle cokolwiek, bo to taki olbrzymi rachunek Pożyczyłam 300zł , druga połowa do zapłacenia, a dług do oddania. Zaraz jedziemy na zastrzyk, Pineska przez kilka dni musi jeździc na zastrzyki, powiedziałam wczoraj,ze dziś oddam reszte pieniędzy, strasznie mi było głupio...i co ja mam dziś powiedzieć ?, nie mam za co zapłacić:( Proszę o pomoc, potrzebujemy na preparaty, na karmę, na dojazdy do kliniki, pomagam moim bezdomniakom kosztem domu i rodziny, dłużej tak nie dam rady:( -
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='nescca']Kasiu.....strasznie Ci współczuje.. sama tez serce mam skrwawione. Nie pozwólcie Mu cierpieć ...proszę. Jeśli bedzie juz ten czas....wezwijcie weta do domku. Przyśpijcie troszkę ketaminą....a dopiero potem morbitalem. Zapewnijmy My komfort do końca Jego dni..... Mój Kochany Maxiu....[/QUOTE] Pełna miska to jego zycie, dlatego jeśli nie bedzie mógł już jesć, przestanie na dobre, nie będziemy odwlekać ..., skazywać go na głód, nie jego- psa który tak kocha jesć! Na szczęscie wczoraj po południu zjadł, jakby nigdy nic, teraz już każdy dzień dzieli sie na zjedzone i nie zjedzone posiłki:sad: Poza tym chodzi, szczeka, cieszy się nieprzeciętnie kiedy przychodzą do niego koleżanki - on chce żyć, bardzo o to normalne życie walczy... -
[quote name='lika1771']Wstawiłam go tutaj [url]http://www.dogomania.pl/threads/215536-Słupsk-młody-nieduży-piesek-poszukiwany-do-mieszkania[/url]! Kasiu dopis tam cos bo mi tak komp chodzi ze araz wyrzuce przez okno[/QUOTE] dziękuje!!! Ja bym tego nie znalazła w życiu . Tak bym chciała zeby miał dom... ja nie mam głowy i siły juz do niczego, moja Pineska tymczasowiczka miała dzis operacje, kolejną, jest bardzo źle....
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
...........nie mam sił pisać........ :-(:-( Guz który był między listwami (guz listwy) - Usunięty ; "dzikie mięso" z łapy (miała to od dawna, niby nie rosło ale przy okazji kazałam usunąć) - Usunięte ; i pęcherz....- kamyki jakieś były, ale cała reszta to zmiany nowotworowe, umiejscowione na ujściu moczowodów, czyli w takim miejscu w którym nowotwór jesli sie odbuduje, to nie daje szans na kolejną operację :-(:-( Weterynarz mówi,że bardzo źle to wygląda, w innym miejscu na pęcherzu możnaby wyciąć bez problemów, ale to jest u samego ujścia moczowodów, więc nie będzie można zrobic nic. Dziś wycięli to co sie dało, ale czy wystarczająco?... - z większym zapasem sie nie dało ze względu na umiejscowienie. Zapytałam, czy często psy zapadają na nowotwór tego rodzaju, usłyszałam że rzadko - więc czemu Pineska??, czemu??, przecież ona miała takie parchate życie!!!!! Pod narkozą ,przy okazji, zrobili jej RTG, dokładnie w dwóch pozycjach - ropień w porównaniu ze zdjęciami z przed kilku m-cy jest znacznie mniejszy, ale jest, juz chyba wszyscy watpią czy to napewno ropień- takie mam wrażenie... Pinesia ma wszytą cewkę moczową :-(, będzie z nią chodzić kilka dni . Po Zorci zostały pieluchy, chyba będzie musiała chodzic w nich na razie, bo mocz kapie wszędzie. Koszt operacji i to ze zniżką 420zł i do tego koszt badań histopatologicznych Teoretycznie można nie wysyłać wycinków do badań, ale ja musze wiedzieć ile czasu Nam zostało.... Każdy wycinek to koszt 90zł . Zdecydowałm sie na badanie guza z listwy i z pęcherza , to "dziekie mięso" z łapy nie poszło do badania -koszta mnie przerastająa wydawało mi sie "najbezpieczniejsze"(miała to od dawna, nie rosło, nie zmieniało sie), gdyby nie koszta wysłałabym wszystko, ale mam łączny rachunek na 600zł z badaniami z czwartku - 700zł, nie licząc dojazdów- to tez bardzo duże koszta, do kliniki mamy kawał drogi. Pineska potrzebuje preparatów przeciwnowotworowych, a ja mam więcej chorych psów:placz:, ledwo na jedzenie dla nich nastarczam. Nie wiem co robić? przestać jesć?, nie kupić dzieciakowi butów na zimę?, zrobić wyliczankę którego psa leczyć a który ma umrzeć bez leczenia? Jestem zdruzgotana. -
Jamnik staruszek tak bardzo chce żyć ...Pomóżcie!!!
Kasia77 replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='paulinken']A jak te preparaty, które Pani Teresa polecała?[/QUOTE] trudno powiedzieć, bierze tego trochę, czy pomogło? - ja wierzę,że te wszystkie preparaty którymi karmimy chore psy, zawsze w jakimś stopniu pomagają, wierze,że bez nich choroba pokonałaby je szybciej. Być może, dzięki temu co dostawał Maksiu, ciagle jeszcze jest... ........jak ja mam o tym pisać.....ze strachu przed rzeczywistoscią chciałabym zapomnieć....nie wiedzieć, nie widzieć i nie słyszeć , a wiem,ze już wczoraj Maksiu zjadł tyle co kot napłakał, dziś tylko pił, zobaczymy jak bedzie do wieczora... I zapach - zapachu Wam nie opiszę... potwornie to wszystko śmierdzi, zgnilizna w najczystszej postaci... Myślę,ze zbliżamy sie do końca......................................................... -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Pinesk@']Kasiu bazarek zrobię dopiero w środę/czwartek, dzis już nie dam rady a jutro wyjeżdżam w strony gdzie mieszka sobie kolega Pineski 'po fachu' na łańcuchu, zobaczę jak się ma, porobię trochę zdjęć jak mi się uda, zabiorę go na spacer.[/QUOTE] Pinesk@, czy mogę liczyc na Twój bazarek? , Ja dziś za operacje nie zapłacę, bo za co?, musze zapłacic za to co wytną i wyślą do badania, bo trzeba zapłacic od razu a nawet te 100zł to dla mnie ogromny wydatek , nie potrafie mnożyć pieniędzy :sad::sad::sad:. -
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Sarunia-Niunia']No tak, czasem tak bywa... Wiesz, ja też myślę, że to jednak nie miał być ten dzień. Jakoś wierzę w takie przypadki, kiedy nagle coś powoduje, że nas zatrzymuje.... Przytulam mocno Pinesię i cieszę się, że mogę pomóc:)[/QUOTE] Dziękuje Saruniu. Pinesia od 10tej jest w klinice, dostała zastrzyk-zasnęła i zabrali.... Strasznie się bałam narkozy, zawsze się boję, teraz czekam na telefon od weterynarza... -
[quote name='lika1771']Co tam u ciebie chłopaku?[/QUOTE] bez zmian, zadnego telefonu, nawet jednego biedny pies.... piszczy pod oknami - chce do domu taki przytulak przyjacielski, cały na TAK , jeden z tych psów, w których cięzko doszukać się szczególnych wad, ale co z tego/ w końcu dla oczu, to tylko kundel....:sad::sad::sad: Dla jego dobra, oby nigdy nie nadeszła zimna jesień i zima....
-
[quote name='Beatkaa']Czyli najlepszym domkiem dla Atoska jest mieszkanie...takie,w którym mógłby być w domu.. Atos wiesz co najlepsze :eviltong:[/QUOTE] mieszkanie raczej nie,było nie było miał życie jakie miał... Potrzebny dom z ogrodem, musi mieć swobode ruchu. On u mnie do domu może wchodzić tylko na troszkę/na krótko, niestety , a doba ma 24 godziny :sad: więc potrzeba będzie pewnie czasu zeby tak zupełnie Atosa "udomowić", Szkoda go bardzo.Teraz jest ciepło, wiec od rana okupuje legowisko pod drzwiami, ale jak pogoda sie popsuje, zaczną sie deszcze - wszystko mokre, zostanie tylko buda:sad:
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuje, te co mamy starczą jeszcze na kilka dni, więc Twoje spokojnie doją zanim sie te nasze skończą. Wszystko się jakos od samego rana sprzysięgało się przeciwko temu wyjazdowi do kliniki... a na koniec jak już Pineska była gotowa do drogi (a i tak wszystko z opóźnieniem), okazało się ze nie ma kluczy od samochodu- rozstąp ziemia.... Ja sie boję bardzo narkoz, bo z jej sercem, to......, moze to nie był dobry dzień , moze tak miało być... Operację chciał nie chciał musiałam przełożyć a potem szukałam tych kluczy pół dnia. Znalazły się - bezczelnie leżały na podłodze a ja szukałam w panice kilka godzin wszedzie, tylko nie tam -
Otworzyłam rano drzwi, żeby na siku poszły moje psy, a tam stoi Atos, którego na noc zamykałam w kojcu. Zamarłam, nawet nie wiem jak dałam radę wszystkie zatrzymać zanim nie złapały się za fraki... Poszłam sprawdzić- kojec jakby nigdy nic- zamknięty, Tosiek przeskoczył ogrodzenie, to cud że nic sobie nie zrobił , bo skacząc tam gdzie skakał nie ma pod łapami prostej powierzchni. Przeskoczył tam gdzie przymierzał się kiedyś, ale bardzo mocno podwyższyłam siatkę i było dobrze, do dzisiejszej nocy. Robi co może żeby być poza kojcem...:sad: Poza kojcem bez zmian - pies cudo i cisza zupełna.Kiedy jest sam, to czas spędza najcześciej w legowisku przy drzwiach. A w domu? - w domu są duże zmiany - juz nie podnosi łapy i nie ma podsikiwania po kątach, wchodzi jeszcze do domu z takim strachem jakby nie było wolno- jakby ktoś go miał przegonić, ale po chwili jest dobrze- widzi, że nic złego sie nie dzieje i dom jest dla psa. No i oczywiscie, jako że mądry z niego pies, szybko doszedł do wniosku, ze najwygodniejszym miejscem do zabaw i przytulanek jest kanapa . [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/1126/d2e3fdd7f87a2ca0.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/1084/4dc5fb7886a0ccbf.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/1093/65e199363fa615fe.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images40.fotosik.pl/1118/662262a857f49a66.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/1084/12be8cb119c4b349.jpg[/IMG][/URL] Obyś piesku jak najszybciej miał własną kanapę, bo kojec to ogromna pomyłka :sad::sad:
-
Życie Pinesi wisi na włosku ... Pineska odeszła ... [']
Kasia77 replied to Pinesk@'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Saruniu, jeśli Pineska będzie mogła z nich skorzystać ,to bardzo o nie prosimy. Operacje musiałam przełożyć na poniedziałek:sad: