Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [quote name='asiaf1'] Tak sobie myślę, że może zaproponować im np. behawiorystę Piotra, który wyciągał z traumy np. Marleya który był u Gusi, żeby zdiagnozował psa (ja nawet za to zapłacę). Chodzi o to zeby obiektywnie stwierdził co tak naprwadę powoduje takie a nie inne zachowanie u psa. Bo jeżeli to co piszą jest prawdą to kolejny dom będize musiał o tym wiedzieć i jakoś się do tego przygotować. [/QUOTE] Asiaf - dzięki za propozycję, jeśli się zgodzą na współpracę to pewnie ktoś taki bardzo się przyda. Natomiast NIE MA MOWY, ŻEBYŚ TY MIAŁA ZA TO PŁACIĆ!!! Bez przesady! To nie są ( o ile rozumiem) ludzie w skrajnej nędzy, którym brakuje grosza żeby psu coś do miski włożyć. Adopcja psa ma swoje konsekwencje, w tym konieczność finansowania psa - jeżeli ludziom szkoda na to pieniędzy to trudno, psa trzeba będzie od nich odebrać. Zapłacisz za wizytę behawiorysty, następnym razem okaże się, że "nie zamierzają wydawać pieniędzy" na szczepienie Pucka. Albo godzą się pracować z psem - ze wszystkimi konsekwencjami - i wtedy możemy pomóc np. polecając im konkretnych, sprawdzonych behawiorystów czy szkoleniowców; albo nie chcą z nim pracować - wtedy trzeba psa zabrać i we własnym zakresie ustalić na czym jego problem polega.
  2. Wymodziłam taki straszny elaborat - Ulka, ustosunkuj się, jak uważasz że warto to im prześlij, możesz oczywiście zredagować wedle woli - starałam się łopatologicznie i spokojnie wszystko wyłuszczyć. [I]W sytuacji przez Państwa opisanej możliwe są dwie opcje:[/I] [I]Jeżeli oczekują od nas Państwo pomocy w poprawieniu relacji z psem i jego zachowania, to jest chyba oczywiste, że punktem wyjścia do jakichkolwiek naszych działań w tej sprawie musi być dokładne rozpoznanie sytuacji. Jedynie posiadając pełne informacje możemy zastanowić się nad tym, jak pomóc Puckowi i Państwu. Zachowania Pucka mogą wynikać z różnych przyczyn. [/I] [I]Czasem potrzebna jest pomoc psiego psychologa lub szkoleniowca ( tu uwaga na marginesie – metody behawiorystyczne nie zawsze są skuteczne, a na pewno ich skuteczność jest tym bardziej wątpliwa, jeśli są to ogólne porady nie odnoszące się do konkretnego psa i konkretnych problemów, z rodzaju tych jakie można wyczytać w książkach lub w internecie). Istnieją różne metody pracy z psem i różne szkoły w podejściu do psich problemów. Pierwszym krokiem musi być rozpoznanie źródeł i charakteru problemów psa, co pozwoli dobrać najbardziej adekwatną metodę pracy z nim.[/I] [I]W zależności od rodzaju i skali problemów – może się okazać, że konieczne jest szkolenie psa pod okiem doświadczonego szkoleniowca; lub że wystarczy jeśli ktoś kompetentny rozpozna charakter problemu i udzieli Państwu porad jak samodzielnie pracować z psem. Tak czy inaczej – w takim przypadku muszą się Państwo liczyć z koniecznością poświęcania psu dużych ilości czasu i uwagi, a także, prawdopodobnie, z poniesieniem pewnych kosztów. Nie wykluczone, że rozwiązanie jest proste – więcej spacerów, zabawy z psem, zapewnienia mu aktywności – może np. w postaci uczenia go nowych rzeczy. Ważne byłoby też – gdyby Pucek miał u Państwa zostać – odbudowanie pozytywnej relacji z Panem. Na zdjęciach z wizyty podopcyjnej widać, że Pucek czuł się w obecności Pana swobodnie i był zrelaksowany. Być może w którymś momencie nastąpiło coś, co Pucka wystraszyło, skojarzyło mu się z jakąś doznaną w przeszłości przykrością ( nie znamy jego historii, i nie wiemy jakie w nim siedzą wspomnienia). [/I] [I]Jeżeli są Państwo gotowi na podjęcie wysiłku pracy z psem, to chętnie pomożemy w wyszukaniu osoby, która podejmie się szkolenia Pucka lub udzieli Państwu wskazówek jak z nim postępować. [/I] [I]Jeżeli natomiast nie mogą Państwo zaangażować w pracę z psem koniecznych sił i środków, to jedyną propozycją z naszej strony może być szukanie dla Pucka nowego domu. W przeciwnym razie – bez pracy z psem – jego problemy będą się pogłębiać. Państwa irytacja zapewne też – co nie jest bez wpływu na zachowanie psa i kółko się zamyka.[/I] [I]To do Państwa należy decyzja – czy chcą Państwo podjąć próbę poprawy zachowań psa i swoich z psem relacji ; czy szukać Puckowi nowego domu. Wszystko zależy od Państwa oceny sytuacji. [/I] [I]Proszę odpowiedzieć sobie na pytania: Czy chcemy pracować z psem? Czy uważamy, że warto z nim pracować? Czy jesteśmy w stanie poświęcić mu więcej czasu i uwagi, czy mamy na to ochotę i mamy motywację żeby to zrobić? - i podjąć decyzję.[/I] [I]Propozycja, żeby ktoś się z Państwem spotkał i porozmawiał nie jest spowodowana ani brakiem wiary w to, co Pani pisze, ani podejrzliwością w stosunku do Państwa, tylko właśnie chęcią udzielenia realnej i konkretnej pomocy. Niezależnie od tego co Państwo zdecydują – obiektywna informacja na temat zachowań Pucka oraz relacji między Wami a psem jest bardzo istotna – czy to dla doboru metod pracy z psem, czy też dla szukania mu odpowiedniego nowego domu. [/I]
  3. [quote name='ULKA12']Ja proponuję zakup domu z dużym ogrodem, żeby pies się mógł wybiegać, bo skoro klatka się źle komponuje w mieszkaniu to ja nie widzę innego wyjścia:shake: To był taki żart, przepraszam ręce mi opadają i dostałam wisielczego humoru.[/QUOTE] Dobre, dobre. Może trzeba zacząć zbierać deklaracje na zakup willi? A klatka projektu jakiegoś modnego designera też by nie wchodziła w grę?
  4. [quote name='ULKA12']Takiego maile dostałam dzisiaj: "Pani Urszulo, być może Pucek u Pani nie zachowywał się w ten sposób, ale proszę wziąć pod uwagę, że u Pani Pucek miał duży plac do biegania luzem, miał towarzystwo innych psów i również siedział w klatce, więc nie miał okazji do takich zachowań. Zresztą na pobyt 4 miesięcy u Pani, miesiąc leżał połamany i wycieńczony po przygodzie w lesie. U nas takie zachowanie zaczął pokazywać jakoś niecały miesiąc po wizycie po adopcyjnej, a później zaczęło się to nasilać, aż zaczęliśmy zamykać go w jednym z pokojów. Pomogło to niestety na krótko. Tak jak wcześniej pisaliśmy, stosowaliśmy się do porad behawiorystów (dawaliśmy smakołyki na czas nieobecności, dawaliśmy zabawki jak nas nie było, a jak wracaliśmy to mu je zabieraliśmy itd.). Z tego co nam mówili sąsiedzi to Pucek zachowuje się cicho jak nie ma nas w domu. Agresji też nie wykazuje, ale jak już wcześniej pisałam, panicznie boi się Adriana mimo, że nie dzieje mu się żadna krzywda, ale to już chyba siedzi w jego psychice. Dlaczego więc nie chcemy pomocy behawiorystów? Ponieważ z tego co wyczytaliśmy na różnych forach i co również sami uważamy, kosztuje to ogromne pieniądze, których nie zamierzamy wydawać oraz nie przynosi to żadnych skutków długotrwałych. Dlaczego nie chcemy klatki? Bo po pierwsze jest to dla nas poroniony pomysł, a po drugie nie jest to nasz wymarzony mebel do mieszkania. Dlaczego jest to dla Pani ważne, aby ktoś obcy przychodził i oglądał Pucka? Czy to co piszemy jest dla Pani niewiarygodne, a może uważa Pani, że Puckowi dzieje się krzywda? Po czym wywnioskowała Pani, że chcemy się go od razu pozbyć? My napisaliśmy tylko, że prosimy o pomoc. Ale z tego co Pani pisze, to chyba decyzję sama już Pani za nas podjęła?" A tak odpowiedziałam: "Ja osobiście nie podjęłam żadnej decyzji ale skoro Państwo wykluczają najbardziej oczywiste formy pomocy nie rozumiem w jaki jeszcze inny sposób mogłabym pomóc oprócz zabrania psa? Bardzo proszę o jasne sprecyzowanie swoich wymaganiach jakiej konkretnej pomocy Państwo potrzebują aby Pucek mógł u Państwa zostać? Jeśli chodzi o wizytę osób postronnych to nie chodzi o to, że nie wierzę Pani słowom. Chodzi o to aby ktoś nie związany emocjonalnie z Puckiem oraz z Wami, ocenił sytuacje. Musi się Pani ze mną zgodzić, że zachowanie psa wpłynęło w jakiś sposób na Pani emocje a tym samym na ocenę sytuacji. Mnie chodzi głownie o to, że jeśli Pucek nie będzie mógł mieszkać u Państwa trzeba mu znaleźć odpowiedni dom, myślę, że Państwu również na tym powinno zależeć. Tym bardziej, że pisze pani o bardzo niepokojących objawach, które mogą w późniejszym czasie znacznie utrudnić adopcję"[/QUOTE] Mhm...Znaczy ma wyjść na to, że to Ty chcesz im psa odebrać? No i teraz nie bardzo wiem jak to ugryźć. Wniosek, że chcą się go pozbyć można było wyciągnąć z pierwszego maila, moim zdaniem dość jednoznacznie. Nie wiem, co teraz. Trochę tak to wygląda, że nie chcą mieć problemu i równocześnie nie chcą nic zrobić, żeby nie mieć problemu. Teoretycznie - na moje wyczucie - jedyne sensowne wyjście ( przy założeniu, że Pucek u nich zostaje) to praca z psem. A oni jak rozumiem nie chcą z nim pracować, więc co tu można zrobić?
  5. Wiadomo, że psy próbują zawsze kombinować przy opatrunkach. Patrzę na te zdjęcia które Kociabanda wrzuciła - nie widać na nich, żeby Pucek bał się swojego pana. Pies wygląda na wyluzowanego i zadowolonego. Coś się musiało stać, że stosunek psa do właściciela tak się zmienił.:shake: Najważniejsza dla nas jest wiedza o tym, czy problemy Pucka wynikają z jego złych relacji z właścicielami ( w takich przypadkach wystarczy zmiana warunków i pies się prostuje) czy też coś się w psychice Pucka pozmieniało. Moim zdaniem to nie był trudny pies! To był pies aktywny i ciekawski, ale psychikę miał w najlepszym porządku - był otwarty, chętny do współpracy i uczenia się, próbował zrozumieć, czego się od niego wymaga, wykazywał się inteligencją. Nie bał się ludzi, chociaż na początku pobytu u nas rzeczywiście reagował kuleniem się na krzyk i wymachiwanie rękami. Przypuszczałam, że mógł być bity zanim do nas trafił. Jednak po paru dniach zrozumiał, że nas się nie musi obawiać - zachowywał się normalnie.
  6. [B]Ulka[/B] - odpowiedź na maila ok. Na wątek państwo Pucka chyba nie zaglądają, nie wiem, czy usuwać tego maila od nich, w końcu to tylko informacje dotyczące psa - dla nas w tym momencie istotne. Ale jak masz mieć dyskomfort z powodu umieszczenia maila tu to usuń, wyekstrahuj tylko z tego może skrótowo opis tych problemowych zachowań psa. Mam nadzieję, że zgodzą się na wizytę Asi i Kociejbandy i że dziewczyny będą nam mogły coś konkretnego powiedzieć.
  7. Mam nadzieję, że to nie Pucek jest trudnym przypadkiem, tylko jego właściciele. Pucek spędził u mnie około miesiąca, jeśli nie więcej. Potem 3 miesiące siedział u Ulki ( fakt, że okoliczności sobie zafundował specyficzne). To jednak wystarczy, żeby trochę poznać psa. Nie poznaję tego opisanego w mailu Pucka. To jakby o innym psie. Chcę najpierw mieć komplet informacji, a potem się będziemy zastanawiać, gdzie biedaka upchnąć.
  8. Kociabando - dzięki serdeczne za odzew! Chodzi przede wszystkim o to, żeby zdefiniować faktyczny stan Pucka - czy psu rzeczywiście coś się porobiło i stał się psem z problemami , czy też po prostu brak mu ludzkiego zainteresowania, jest niewybiegany, znudzony. Jeśli mamy mu szukać nowego domu, to musimy wiedzieć co się stało, na co Pucek zareagował w ten sposób, co doprowadziło do zmian w jego zachowaniu. Zabrać go pewnie będzie trzeba, ale chcę się nad tym na spokojnie zastanowić
  9. Ale odzew! Dziękuję wszystkim, którzy do Pucka zajrzeli - z taką ekipą na pewno gadzina nie zginie. [B]Asiaf1[/B] - no co Ty? Nie masz najmniejszych powodów żeby się poczuwać do odpowiedzialności. Przecież w najlepszej wierze sprawdziłaś dom, wydawało się ok. Wyszło jak wyszło... Wiecie co myślę? Zajrzyjcie na wątek szkodników - tam ludzie wylewają żale z powodu dokonanych przez psy zniszczeń, a spod tych żali przebija duma, ze pies taki sprytny i zmyślny. Jak się psa kocha, to się z nim pracuje, albo się znosi różne jego "uroki", nawet te wątpiliwe. Bo się kocha i już. Jeśli brakuje miłości to łatwo się na psa irytować z byle powodu, pojawia się napięcie, pies to czuje i jest coraz gorzej. Coś wymyślimy. Na teraz - potrzebne określenie się Puckowych właścicieli - czy mogą go jeszcze ewentualnie przetrzymać. Skądinąd ostateczną decyzję w tej sprawie ja bym odłożyła do czasu, aż ktoś z "naszych" Pucka odwiedzi i się zorientuje jak to wygląda - może nie ma sensu go tam na siłę przetrzymywać, wtedy będziemy się zastanawiać. Zaraz napiszę do Kociejbandy pw ( sądząc po podpisie wakacjuje się obecnie), pomysł wizytacji w skladzie Asiaf1 i Kociabanda mi się bardzo podoba, oby tylko ci ludzie się zgodzili. Pewnie będą potrzebne zdjęcia do ogłoszeń!
  10. Wesoło, nie ma co...Ale wierzę w Was, poradzicie sobie!
  11. [quote name='Dzika_Figa'] Ja bym jednak kombinowała jak go gdzieś upchnąć u kogoś rozsądnego...[/QUOTE] Ulka, masz miejsce jakby co ;) ?
  12. Opcji jest kilka. Może po prostu Pucek im się znudził, może informacje w mailu są udramatyzowane, żeby przekonac nas jaki mają okropny problem z psem. Pies może się zmienić, ale jeśli te opisy zachowań odpowiadają prawdzie, to znaczy, że coś zostało poważnie zaniedbane albo do naprawiania problemu zabrano się od dupy strony. Bardzo bym chciała, żeby ktoś obiektywny zobaczył Pucka i opisał nam na spokojnie jakie faktycznie są z nim problemy i z czego mogą wynikać. Mam nadzieję, że jednak nie jest tak strasznie źle i Pucek nie zmienił się w diabła. Ręce mam opadnięte poniżej kostek, dobrze, że przynajmniej napisali do Ciebie, zamiast na przykład odstawić psa do schroniska. Z drugiej strony - szkoda że tak późno, bo wychodzi na to, że próbowali sobie radzić sami i narobili głupot...
  13. Ulka, odpisz im. Moim zdaniem w odpowiedzi powinno się znaleźć coś takiego: [LEFT][LEFT][I]Pierwsze pytanie – dlaczego „behawioryści nie wchodzą w grę?”, a co za tym idzie, czy państwo w ogóle chcą pracować z psem i spróbować wyprostować sytuację, czy też mamy traktować tego maila jak sygnał do szukania nowego domu dla Pucka. [/I][/LEFT][/LEFT] [LEFT][LEFT][I]Jeśli to drugie, to prosimy o dwie rzeczy:[/I][/LEFT][/LEFT] [LEFT][LEFT][I]- precyzyjny opis sytuacji - kiedy, w jakich okolicznościach u Pucka zaczęły się problemy, dlaczego pies zaczął się bać pana, jakie metody wychowawcze były wobec psa stosowane. Te informacje są istotne przy poszukiwaniu nowego domu. Optymalnie byłoby, gdyby państwo zgodzili się bezpośrednio z kimś spotkać i omówić problemy Pucka – nie wszystko wychodzi w korespondencji, bezpośrednia rozmowa może więcej wnieść do naszej wiedzy na temat problemów psa.[/I][/LEFT][/LEFT] [LEFT][LEFT][I]- czy istnieje opcja ( jeśli państwo chcą Pucka oddać), żeby u państwa pozostał do czasu znalezienia nowego domu? Nie bardzo mamy co z nim zrobić i gdzie go ulokować.[/I][/LEFT][/LEFT] [LEFT][LEFT][I]- czy rozważali państwo ewentualność, że zachowania Pucka mogą mieć podłoże somatyczne? Czy pies nie ma przypadkiem jakichś problemów zdrowotnych?[/I][/LEFT] [LEFT] [/LEFT] [LEFT]Obawiam się, że czeka nas szukanie Puckowi nowego domu[I]. [/I]Nie widzę woli pracy z psem, a prawdopodobnie zostały popełnione błędy wychowawcze. Jest możliwe, że pies kiedy poczuje się stabilnie i pewnie zaczyna ujawniać swoje prawdziwe oblicze, może się tak zdarzyć nawet parę miesięcy po adopcji, ale dla mnie wymowa tego maila jest jednoznaczna: pies się nudzi[I].[/I] Za mało spacerów, zabawy z psem[I], [/I]czasu dla psa. Prawdopodobnie chodzi o to wlaśnie, + głupie sposoby radzenia sobie z konsekwencjami[I] -[/I] karcenie psa ( czemu "kuli się ze strachu?), zamykanie itp. co tylko powiększa jego stres.[/LEFT] [LEFT]Chętnie poprosiłabym kogoś - ( może Kociabanda się zgodzi - już tam była na wizycie poadopcyjnej) żeby poszedł i porozmawiał - żeby się jak najwięcej dowiedzieć o całej sytuacji i prawdopodobnych przyczynach zachowania psa.[/LEFT] [LEFT] [/LEFT] [LEFT]Biedny Pucek.... [/LEFT][/LEFT]
  14. O żesz....zaraz, myśli musze zebrać.
  15. Dokładnie taka! Mały, upiorny, wczepiony wiecznie w innego psa albo ludzką rękę/nogę/inną część anatomiczną diaboł!
  16. Może nie tyle się obrażają ( chyba że na siebie nawzajem), co stosują wobec nas cały wachlarz metod wychowawczych: szantaż emocjonalny, spojrzenie pełne wyrzutu, ciężkie westchnienia. Gjalpo jest wcielonym aniołem, cierpliwie i z godnością znosi te parówie fochy.
  17. Barłożenie psy mają w genach. Ale Sara ma jeszcze w oku ten błysk niedowierzania "ja się barłożę, jejku, naprawdę się barłożę!!!" No , na tych fotach to widać, że Sarze zostawili podwozie nieostrzyżone, żeby Andzike mogła nas w błąd wprowadzać.
  18. Moje suki robią to samo!!!
  19. No to się Gnojkowi udało! Bardzo się cieszę, Gnojek mi przypominał Florence z dzieciństwa, więc jakiś sentyment do niego mam.
  20. [quote name='Anette'] No i zakochała sie w moim mężu-pan jest naj naj naj :loveu: a pańcia tak już mniej bo śmieci na spacerze zbierać nie pozwala. No i wychodzi z niej prawdziwa kobieta bo bardzo ja moje korale interesują.Postaram sie zrobic jej fotke w koralach.[/QUOTE] A pan pozwala śmieci zbierać? Fe! Fotkę w koralach koniecznie zrób!
  21. (dubel i to koślawy)
  22. Balbina faktycznie ma naturę pacyfistki - we wszystkich kwestiach prócz jedzenia. Tak się staram dawać jej jedzenie, które wymaga żucia i trochę czasu zanim da się pochłonąć - mam wrażenie, że ona wtedy przynajmniej ma świadomość, że je. Chrupki czy rozdrobnione mięso pochłania w takim tempie, że jedzenie dociera do żołądka zanim informacja "zjadłam" dotrze do mózgu. Nie jest łatwo znaleźć jedzenie, które zaabsorbuje Balbinę na dłużej. Pół metra flaka wołowego wciągnęła w siebie w ułamku sekundy. Korpus z kurczaka pożera dwoma kłapnięciami. Żre wszystko. Ostatnio suki zagustowały w bananach - na widok banana zaczynają taniec i trzeba im dać po plasterku. Całe szczęście, że karmiona barfem Balbina nie przybiera na wadze, mimo, że zdarza się jej zjeść więcej niż powinna ( zwłaszcza jak ukradnie innym).
  23. [quote name='majuska']Znowu się tu uchachałam :D Asiu , a królikom można dawać kapustę, bo ja gdzieś wyczytałam, że nie i teraz wyskakuję "piątaka" co rusz na sałatę lodową:shake:[/QUOTE] Rany, prawdę mówiąc nie wiem...Ale w końcu i tak królica nie dostała tej kapusty. No, prawie. A małym kawałkiem który jej zaniosłam to wzgardziła. Brokuły dostaje często, a z kapusty to ja niewiele korzystam, więc chyba jej otrucie nie grozi.
  24. Kto się nigdy nie obudził ściśnięty między psami - niech żałuje!
×
×
  • Create New...