Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [quote name='ULKA12']Florentynko prześlij mi numer konta póki mam jeszcze pieniądze:diabloti:, wpłacę swoją deklarację na Pucka.[/QUOTE] Już się robi! I dzięki serdeczne! Wczoraj zapłaciłam za miesiąc DT Pucka. Ulka, czy ja mogę przekazać Twój telefon Puckowemu DT? Chodzi mi o to, że może będą jakieś pytania w związku z tą łapą, jak Pucek będzie u weterynarza. Najwygodniej by było, gdyby mogli do Ciebie zadzwonić wtedy, ewentualnie.
  2. [quote name='mamanabank']A fotki miały być, przegapiłam?[/QUOTE] DT musi pożyczyć aparat, żeby zrobić fotki. Będą na dniach. Na razie była jedna, z komórki, jest parę stron wcześniej.
  3. Przeczytałam wszystko, żeby mieć orientację w temacie. Ręce opadają, zachowania ludzi komentować nie będę, coś mi to, cholera, przypomina. Nora ma podobne problemy jak dwa znajome psy. W ich przypadku rozwiązaniem okazało się intensywne szkolenie, dużo spacerów i , niestety, likwidacja wszystkich uchwytów od szaf i szafek w całym domu. Owczarek powinien, wręcz musi PRACOWAĆ, ma taką genetycznie uwarunkowaną potrzebę. Zaraz poproszę osobę która ma konto na owczarku.pl o wrzucenie tam Nory - może ktoś jakoś pomoże...
  4. [quote name='mamanabank']Oj, ja wiedziałam, wiedziałam, że wiesz, tam wszystko jak na tacy cytaty z Tacyta napisane :-D Dziękuję.[/QUOTE] Żadnej w tym mojej zasługi nie ma, MagdaNS, kochana, sama dziadunia wypatrzyła, a że na moim bazarku wypatrzyła to przekierowałam do Ciebie. Swoją drogą dziadunio ma chyba jakieś chody u Opatrzności czy w innych wyższych instancjach.
  5. A jak Zuza znosi konkurencję?
  6. Mamy ustalone z DT, że spróbują specjalnie zostawić Pucka samego, żeby zobaczyć, jak się wtedy zachowuje. I czy rzeczywiście niszczy. Jak na razie zakładam, że jak najbardziej jest zdolny do dewastacji, jeśli się nudzi. To jest aktywny, młody pies. Na pewno nie nadaje się na psa typu "siedź tu i wyglądaj ładnie". Dla Pucka fajny byłby człowiek, który zechciałby uprawiać jakąś formę aktywności z psem. Jakieś wspólne bieganie, spacery w postaci wybiegania za rowerem... A, DT mówiła, że Pucek strasznie "darł mordę" przy wychodzeniu z mieszkania ( i wtedy, jak go odbierano i w ogóle, o czym donosili jego ex- właściciele). To dla mnie też oznaka tego, że spacerów było za mało - pies wychodząc dawał upust swojej radości. Biorąc pod uwagę to, że przed adopcją Pucek rezydował wyłącznie w domach z ogrodem, zaryzykowałabym, że to dla niego być może najlepsza opcja. I chętnie inny pies do towarzystwa.
  7. [quote name='majuska']Asiu podałabyś namiary na tego weta? ..też mam trochę tłuszczu do upchania:cool3::oops:[/QUOTE] Przyjedź, to Cię zabierzemy do weta na upychanie...tylko nie wiem, czy to wskazane w Twoim poważnym :eviltong: stanie.
  8. [quote name='jostel5'] Florentynka,ON-ek tę publiczną reprymendę z wyzwiskami przeżył? Naprawił się potem???Ciekawam bardzo...[/QUOTE] Naprawił się, jak wyjeżdżając podrzuciłam go rodzicom, którzy bezlitośnie kupili mu kolczatkę. W chwili założenia kolczatki iloraz inteligencji psa wzrósł w postępie geometrycznym. Co ciekawe - już taki pozostał. [quote name='E-S']ZAMORDUJĘ CIĘ !!! :D :D :D Albo nie ja - Bugiś przyjeżdża do Ciebie na wczasy od 1 do 15 lipca :p Pasi ? :evil_lol:[/QUOTE] To jest straszny pomysł, i chyba można zakwalifikować to jako tzw. groźbę karalną.
  9. [quote name='Romka']O kurczaki,bardzo dziękujemy,a to niespodzianka...:lol::lol:[/QUOTE] Ja wiedziałam ! To znaczy wiedziałam, że się Skarpeta dziadziem zainteresowała, ale nic nie mówiłam, póki wniosek czekał na rozpatrzenie. Dobrze się dziadygowi powodzi. A śmiga pięknie!
  10. Lewa tylna. Jak nie masz tej "historii choroby" to trudno, po prostu myślałam, że weterynarzowi będzie łatwiej coś powiedzieć jak będzie miał porównanie. Gelacan faktycznie zamawiałam dla Pucka jak u Ciebie siedział, ale powinien go dawno zjeść...Chyba, że nie dostawał.
  11. [quote name='mamanabank']A może ją ta otyłość wcześniejsza tak rozerwała?[/QUOTE] Nie można tego wykluczyć. Grunt, że wepchnięte, nieszkodliwe, niegroźne!
  12. Piękny ziemniak, piękne zdjęcie ( szkoda, że nie wszystkie psy się zmieściły).
  13. Andzike, ale porządny DT wynalazłaś! Biuletyny informacyjne 2 razy dziennie! Właśnie pogadałyśmy sobie przez telefon. Pucek dziś spędził mnóstwo czasu na zabawie z psami, sponiewierał się przy tym strasznie i zmęczył. Męża DT kocha miłością zaborczą - rozpacza za nim, pilnuje i przyklejony chodzi jak tylko ma okazję. Przy czym spostrzeżenia są takie: sposób witania się Pucka i to jak doprasza się o uwagę wskazują na to, że mógł być karcony za wylewne okazywanie emocji. Pucek "chciałby i boi się" - domaga się uwagi, a jednocześnie zachowuje się, jakby miał być za to ukarany - przywiera do ziemi, płaszczy się. Nie bardzo rozumie ideę zabawy z człowiekiem ( takiego tarmoszenia, udawanych ataków itd.) ale bardzo się interesuje się taką zabawą w wykonaniu innych psów i człowieka - przygląda się i widać, że chętnie by wziął udział, tylko troszkę się obawia. Nie zniszczył nic i nie był zainteresowany niszczeniem niczego, poza gryzakami które dostał. Nie zna nawet podstawowych komend - typu siad, daj łapę. Wynika z tego, że właściciele z nim nie pracowali ani trochę, nie bawili się... Wygląda tak, jakby wyprowadzali na spacery, uczciwie karmili i tyle. Nie był też prawdopodobnie wyczesywany, za to dostawał "witaminy, żeby mu sierść nie wypadała". W wyprawce dostał te witaminy, Gelacan na stawy, glukozaminę... Nie bardzo rozumiem postępowanie tych ludzi. Grunt, że z psychiką Pucka nie jest najgorzej. Teraz tak - lewa łapka jest zdeformowana i zdaniem DT trochę może spuchnięta. Trudno ocenić, czy to opuchlizna czy też po prostu ta łapka już taka jest. DT się w tej sprawie wybiera do weterynarza, ale może dobrze byłoby mieć dokumentację medyczną z leczenia łapki? Ulka - to jest u Twojego weterynarza może?
  14. Zebrałam się wreszcie w sobie, żeby tą przepuklinę Balbiny pokazać weterynarzom. Cała wyprawa była, bo jechał Kangur i dwie parówy ( Kangur w sprawie rehabilitacji kręgosłupa, Łucja bo pokasływała, a Balbina z przepukliną). Weterynarz Balbinę na wznak odwrócił, po brzuchu obmacał i powiedział, że to nie przepuklina. Zmartwiałam, pełna najgorszych przeczuć, ale ufff, okazało się, że to tłuszcz! Prawdopodobnie Balbina miała jakiś mechaniczny uraz brzuszka, bo weterynarz stwierdził, że mięsień jest rozerwany. I przez rozdarcie w mięśniu wylazł kawałek tłuszczu. Kazał mi pomacać, gdzie rozerwane, gdzie tłuszcz. Odwrócił Balbinę do pozycji stojącej. Powiedział " to nic strasznego, nic się nie dzieje, ja bym tak to zostawił...no, można spróbować jej to wepchnąć..." Pogmerał jeszcze troszkę po brzuszku i mówi " no, już"! I rzeczywiście - nie ma już kulki na brzuszku! A Balbina nawet nie zauważyła tego wpychania !
  15. Pokręcone strasznie. Tak sobie pomyślałam, że być może na korzyść Pucka w tym momencie działa to, że zdarzało mu się już zmieniać miejsca pobytu i opiekunów. Początki wyglądały tak, że przerzucałyśmy go sobie z dziewczyną, która go znalazła - był trochę tu, trochę tam, przy czym u niej okresowo lądował też u rodziców, u mnie był czasem z nami, a czasem pod opieką mojej mamy. Myślę, że strata domu byłaby gorszym przeżyciem dla psa, który całe życie spędził w jednym miejscu z jednym opiekunem. Puckowi pewnie trochę łatwiej, co nie znaczy, że łatwo.
  16. Przeklejam raport z Puckowego DT: [I]Witamy:) Pucek spokojnie przespał noc. Położyliśmy mu jego pontonik, a on sam na niego poszedł. Nie było żadnego pakowania się na łóżko, płaczów etc. Cały wieczór siedział przy nas, wywalał się na plecy i zaczepiał. Fajne jest to, że nie robi tego nachalnie, brutalnie i bez wyczucia. Daje się wyczuć rezerwę w jego zachowaniu. Tak, jak myślałam, widząc jak ładnie zachowywał się do byłego pana-Pucek woli mężczyzn. Nie oznacza to, że nie lubi kobiet, czy ma jakąś traumę związaną z kobietami, czy dziećmi. Po prostu wygląda to raczej tak, że mężczyzna to szef i np. do mojego męża przyszedł rano i zasygnalizował, jak się okazało potrzebę wyjścia na podwórko (normalnie się załatwił), a ja i córka to dodatki, które można wykorzystać do tego, żeby drapały po brzuchu i podsuwały coś pod pyszczek. Najtrafniej określę nasza rolę w planach Pucka, jako personel pomocniczy;) Na wszelki wypadek pochowałam kable, buty. Zapędziłam dziecko do wyzbierania wszystkich zabawek, które zwykle dostają nóg i nie mogą trafić na swoje miejsce. Jeżeli Pucek rzeczywiście tak niszczy, to niech wyszuka coś sobie sam. Jeżeli pogryzie coś, co jest pozostawione na widoku, to raczej będzie moja wina, a nie jego. Z psami w porządku, nawet niektóre zaczepia Pucek do zabawy. Koty go za bardzo nie interesują. Dopiero, kiedy młodszy z nich galopuje mu przed nosem, to on się podniesie i pogoni kilka kroków. Wszystko to na zasadzie: ja jestem kot-muszę uciekać, a ja pies, muszę ciebie gonić. Poza tym, Pucek wygląda komicznie z tymi uszami nie od pary-jedno stoi na baczność, a drugie jest pięknie załamane jak u teriera. Teraz Pucek sekunduje przy śniadaniu, ale nie dziaduje. Leży koło stołu i rozgląda się. Na działkę wychodzi na smyczy. Wydaje mi się, że nie potrzebuje żadnych wizyt u weterynarza. Jedyne, co może podjadę to za długie pazurki-zwłaszcza na tylnych łapkach. Ale to nie na wszystkich palcach. Może to wynika z tego urazu łap, co przeszedł? Oki. To na razie tyle. Nie chcę zapeszać, ale początki naszej współpracy z Puckiem są obiecujące:) [/I]
  17. [quote name='olalolaa']Jest piękne, tekst idealny! :) Bardzo dziękuję Dzika_Figo!!! Pozwalasz żebym go skopiowała do ogłoszeń?[/QUOTE] Idealny to on będzie jak się literówki poprawi...;) A używać tekstu na pewno możesz, przecież to tekst dla Chanelki, Dzika_Figa zawsze wyznaje zasadę, że co napisane dla pas przynależy do psa i może być w każdy sposób wykorzystane na rzecz psa. Ola, a myślałaś o tym, żeby Ulce odstawić Pucka i Chanelkę? Miałaby chyba wrażenie podróży w czasie, nie?
  18. [quote name='Becia66']Magda mnie poinformowała, że Melisa zarezerwowana przez panią Wiolę / ta od kotów/ i będzie zabrana do nowego domu za około 2 tygodnie po przeprowadzce do domu z ogródkiem.[/QUOTE] Uff, przynajmniej jedną ktoś się zainteresował! Dzika_Figo - natychmiast dodaj do allegro wielki, czerwony napis "REZERWACJA"!
  19. Idź spać, wyśpij się porządnie i napisz jutro. Bardzo owocny dzień masz za sobą!
  20. Miś jest przepiękny! Jego postępy w domu tymczasowym wskazują na to, że będą z niego "ludzie". [B]Ihabe[/B] - o ile się znam na "wielkogabarytowych" - zostaw mu ( jeśli to wykonalne) swobodę wyboru miejsca. Może woleć taras, w końcu całe swoje życie był podwórkowy. Futro ma, w domu może mu być za ciepło i klaustrofobicznie. Wizja takiego psa na podusi - cóż, czasem się sprawdza. Ale najlepsza opcja, na pewno - dom z ogrodem i dowolnym wyborem miejsca przebywania - pies decyduje, czy chce być w domu czy na zewnątrz. Na moje wyczucie - zostaw mu w miarę możliwości swobodę ruchów i jednocześnie akcentuj, że wchodzenie do domu jest fajne i nie grozi uwięzieniem. Możesz poczęstować smaczkiem jak przyjdzie, jak zechce wyjść - wypuść. On się biedny musi nauczyć tylu rzeczy naraz! W tym życia samodzielnie, bez matki, która do tej pory przez całe jego życie mu szefowała. Na pewno sobie poradzicie, będzie dobrze. Ciesz się Misiaczkiem, póki jest u Ciebie - fantastyczny futrzak!
  21. Ona u Ciebie jest, czy już u babci?
  22. Prosiłam DT o wnikliwą obserwację Pucka, pod tym kątem, żeby zdefiniować czy jest z nim jakiś problem, a jeśli to jaki, i jaki dom w związku z tym byłby odpowiedni. Jednak to musi potrwać parę dni, co najmniej. Na razie dla Pucka to nowa sytuacja i on się z pewnością nie zachowuje normalnie. W DT są warunki jakby dla Pucka wymarzone - bo jest w domu, z ludźmi przez cały czas, bo ma psie i kocie towarzystwo ( co mu z pewnością dobrze zrobi, psy potrafią wzajemnie na siebie wpływać, widząc domowe, zadowolone, spokojne psy łatwiej mu będzie się odstresować). Uzgodniłam z DT, że na razie dajemy sobie tydzień na spokojną obserwację psa. W tym czasie zostaną też zrobione dobre zdjęcia - DT nie dysponuje własnym aparatem, ( na bieżąco mogą być zdjęcia z komórki) ale pożyczy i w najbliższych dniach obfoci Pucka porządnie. Na razie Pucek bezpieczny, więc wrzucamy na luz i czekamy, aż będziemy mieć więcej informacji - wtedy będziemy ruszać z ogłoszeniami. Nie ma co szukac domu w pośpiechu, tym razem to musi być strzał w 10, dom najlepszy pod słońcem i na zawsze. Selekcja będzie ostra, bo drugi raz takiego świństwa temu psu nie damy zrobić, prawda?
  23. E-S, ja nie wiem co napisać, po prostu... Kiedyś miałam ON-ka. Parę dni po wzięciu gada ze schroniska poszłam z nim na zakupy. Ja tu siaty z kartoflami, jajkami, pomidorami, cholera wie czym jeszcze, a ten drań psa zobaczył, szarpnął porządnie i te moje jaja i pomidory i kartofle się tak pięknie wysypały, na jedną z bardziej ruchliwych ulic miasta w godzinach szczytu. Najpierw pomyślałam "kopnę go w dupę" potem pomyśłałam " nie wolno bić psa" więc złapałam gada za bety, postawiłam pionowo, tak że ryj miał równo z moim i nagadałam mu strasznie, obrażając jego matkę. A to wszystko przy akompaniamencie dźwięku licznych klaksonów - widocznie sami miłośnicy zwierząt siedzieli w tych samochodach, co rozjeżdżały moje pomidorki...
  24. Eee tam, jamnicę wiezie do babci na tuczenie. I skubanie Nelki miało dziś być, o ile pamiętam.
  25. Na ile poznałam Pucka osobiście ( a miałam z nim do czynienia przez blisko miesiąc), odniosłam wrażenie, że to silny psychicznie pies z charakterem. Inteligentny, otwarty i optymistyczny. Mam nadzieję, że te cechy jego charakteru pomogą mu się wyzbierać po tej nieudanej adopcji. Niewątpliwie - pies to przeżyje. Ale wierzę, że to go nie złamie.
×
×
  • Create New...