-
Posts
7536 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Florentynka
-
No to ja zmieniłam tytuł wątku - po prostu...
-
Trzymamy cały czas!!!!
-
To dziś ta wizyta przedadopcyjna? Bo jak tak, to ja tu siedzę jak na drożdżach...
-
[quote name='Soema']Florentynko pani póki co nie dzwoniła..[/QUOTE] Ech...może sobie znalazła innego psa. Dla niewtajemniczonych - wczoraj miałam telefon od miłej pani, zainteresowanej Banshee, więc przekierowałam do Soemy, że może się załapie to uszate - ono się Mała Mi nazywa, tak? Pani zainteresowała się Banshee, bo w ogłoszeniu było o kotach, że może z.
-
[quote name='Dzika_Figa'] Generalnie psi barf wychodzi podobnie lub taniej od kupnej karmy, bo kupujesz w sklepie mięsnym kości, porcje rosołowe,flaczki, serca, ozory...takie same paskudztwa których nikt nie chce...[/QUOTE] Akurat! Drogie to nie jest, owszem, ale czaem trudne do zdobycia, bo ludzie na to polują! Ja tam moich psów do niczego nie musiałam przekonywać - od razu wiedziały, że surowe to dobre. Ale to prawda - są psy które grymaszą i nie chcą. Ja tak sobie myślę, że pies też człowiek. I, jak człowiek, ma swoje ogólne cechy organizmu i ma swoje prywatne. Jeden człowiek żyć bez mięsa nie może, inny czuje się jak młody bóg na diecie makrobiotycznej, jeden mleko żłopie litrami, podczas gdy drugiemu niedobrze się robi na myśl o mleku. Z psami to samo - są barferzy, chrupkersi, jest typ "ugotuj mi mamo", są świnstwożercy i kulinarni zwyrodnialcy. Każdy jest inny - i sposób żywienia trzeba dobrać do konkretnego zwierza. Z zachowaniem wszelkich wskazań ogólnych, dotyczących żywienia psów, oraz dużej dawki zdrowego rozsądku.
-
Kość każda dobra! Najlepsza cielęca albo wołowa. Może być surowa, może być taka preparowana, jakie sprzedają w sklepach zoologicznych. Z tego co wiem, to z wypełniaczy należy unikać głównie kaszy - podobno fermentuje psu w brzuszku. Ryż jest bezpieczny, makaron też, tylko nie przesadzać, bo Pucunio kastrat jest, więc jeszcze się roztyje ;)
-
BALBINA - odnalazła swoje miejsce na ziemi - MA DOM
Florentynka replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
Balbina zmieniła się w stworzenie grzebiąco - dziobiące. Chodzi do ogrodu i zbiera spadłe wiśnie spod drzewa. I zjada. Sterczy pod tym drzewem, łapą grzebie ( depcze mi rododendron przy okazji) szuka bardzo wnikliwie. Żuje te wisienki , a pestkami i ogonkami spluwa na podjazd. -
No wiesz, ono teoretycznie jest po kontrolach weterynaryjnych, w końcu to to samo mięso, które ludzie jedzą. Nie pozwalam moim psom polować samodzielnie, co to to nie ;). Ja poluję za nie - w sklepach. Tasiemca nie miały, jak do tej pory. Jeśli o żywienie Pucka chodzi - wypytasz o szczegóły Puckowy DT ( pisali do mnie, że podtrzymują propozycję odwiezienia Pucka do Was). Wiem, że oprócz chrupek pojadał chętnie jakiś makaron czy ryż z mięsem. Na pewno jakaś kość od czasu do czasu sprawi mu przyjemność.
-
Oj, zadałaś niebezpieczne pytanie...Bo my z Dziką_Figą jesteśmy teraz fankami BARF-u, szczególnie Dzika_Figa. I zaraz Ci zrobi wykład o żywieniu psa. ;) Chleb - owszem, ale rzadko i wyłącznie suchy - zupełnie suchy, taki jak dla konia - w charakterze gryzaka. A domowe jedzenie - zależy co się przez to rozumie... Ja karmiłam psy suchym długo, próbowałam i szukałam co najlepsze, a teraz karmię surowym mięsem i chrupek nie daję wcale już. Aczkolwiek przyznaję , że są wygodne w obsłudze. Kiedyś miałam tylko kubeł z chrupkami, teraz do obsługi psów musiałam kupić wagę kuchenną i olbrzymią zamrażarkę...
-
Dunia - MA DOM!! Najlepszy na świecie!!! Dziękujemy!!
Florentynka replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No dobra, Jasza, dawaj konto - dorzucę coś małej jednorazowo. -
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dzika_Figa']etam, ostatnio natknęłam się na polonijnym portalu na ogłoszenie matrymonialne. Pan szukał zołzowatej kobiety. To zołzowatego psa pewnie też ktoś szuka...[/QUOTE] Poważnie? Dawaj linka, porozsyłam... -
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='majuska']I że rzuca się dużym psom do gardła też nie :)[/QUOTE] no wiesz...to jest, tylko zawoalowane - odwaga lwa , która w potrzebie budzi się w małym psim serduszku... -
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='majuska']Suczka - indywidualistka ...podoba mi się:loveu:[/QUOTE] No przecież w ogłoszeniu nie można napisać, że zołza ;) -
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Proszę: ( a jak trzeba to zmieniajcie wedle woli): Takich psów jak Kaja są tysiące. Psów wyglądających tak przeciętnie, psów które z pozoru niczym się nie wyróżniają. Nie mają okazji pokazać, że naprawdę są nieprzeciętne, wyjątkowe, bo żeby wyrazić bogactwo swojego charakteru potrzebują własnego człowieka. Kaja należy do tych psów, które potrafią w całości oddać swoje serce wybranej osobie. Jeśli kogoś pokocha – pójdzie za nim w ogień i wodę. Potrafi być słodką i przylepną psinką, a kiedy trzeba – obudzić w swoim małym serduszku odwagę lwa. To dzielna suczka, indywidualistka, z charakterem, to pies o złożonej osobowości, który przy swoim człowieku rozkwitnie pełnią barw. Kaja jest posłuszna, wykonuje polecenia, przychodzi zawołana i ładnie chodzi na smyczy. Bywa odrobinę zaborcza, dlatego nie powinna trafić do domu z małymi dziećmi ani z innym psem. Bo Kaja bardzo by chciała mieć swojego człowieka tylko dla siebie. -
Kajunia po latach samotności wreszcie w swoim domku.
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Już się biorę za tekst dla Kaji. -
Rambo wyjechał na Mazury i rozpoczął nowe szczęśliwe życie !!!
Florentynka replied to majuska's topic in Już w nowym domu
Oby się udało, bo mu się ta kąpiel przyda. No i w takie upały to sama przyjemność. -
[quote name='Andzike']Ale przeciez nie musi się do nietoperka emocjonalnie przywiązywać... ;)[/QUOTE] Powiedział mi dziś, że bardzo nie lubi zjawiska psów na tymczasie. A potem powiedział, że mam przekazać właścicielom Banshee, że jakby na przykład gdzieś musieli wyjechać czy co, to zawsze mogą nam ją podrzucić na parę dni... A tak w ogóle to ja w zasadzie nie bywam DT ;)
-
Mnie się zdaje, że to bibuła, taka marszczona... O okolicznościach nic nie wiem.
-
Właśnie , właśnie. Optymalnie by było , gdybyście się mogli spotkać z Puckowym DT i wymienić informacje. Pytali mnie mailowo, czy Cię informowałam, że Pucek pożarł czerwoną kremplinę. Niniejszym informuję. To w ramach uprzedzania o tych straszliwych zniszczeniach, których ponoć Pucek nałogowo dokonuje ;). Ze spuszczaniem ze smyczy to różnie bywa - moment trzeba wyczuć, po prostu. Zależy od psa. Większość psów w nieznanym terenie trzyma się jednak człowieka. Ja mam w moim stadzie psy ze schroniska, które od pierwszego spaceru puszczałam luzem oraz psa którego mam od szczenięcia i który jest puszczany tylko w bardzo określonych okolicznościach. Jeśli Pucek przed wspólnym wyjazdem miałby okazję spędzić z Wami trochę czasu ( dobrze rozumiem, że jakieś trzy tygodnie?) to myślę, że przez ten czas można już psa w jakimś zakresie rozgryźć i poznać i trochę się już wie, czego się po nim spodziewać.
-
Blondi zginęła tragicznie w Warszawie !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Proszę, oto tekst: Blondi ma futerko w bardzo modnym tego lata kolorze beżu. Blondi jest przemiłą, przylepną i wesołą suczką. W dodatku jest młoda, zdrowa i poręcznych rozmiarów. Ale i tak komuś przeszkadzała. Pewnie okazało się, że z psem trudniej wyjechać na urlop. Albo znudziła się, kiedy przestała być puchatym szczeniaczkiem. Ktoś zapomniał o tym, że pies jest czującym stworzeniem, że pies potrafi tęsknić i płakać, że psu z rozpaczy może pęknąć serce. Ktoś wyrzucił Blondi na ulicę, zostawił ją na pastwę losu. Blondi trafiła do przytuliska dla bezdomnych zwierząt. I czeka na kogoś, dla kogo nie będzie ważne czy jest modna w tym sezonie. Na kogoś, kto rozumie, że psa bierze się na dobre i na złe, na co dzień, na wakacje i na święta. Przemiła , łagodna sunia niewielkich rozmiarów jest świetną kandydatką na psa rodzinnego. Nie ma specjalnych wymagań – chce tylko mieć człowieka, który już nigdy jej nie wyrzuci. -
Wiesz, że nie zapytałam o to? Pewnie z wrażenia... No w każdym razie byli na wszystko przygotowani, znaczy na wszystko co najgorsze. Opowieść o wyrwaniu gniazdka ani trochę ich nie przestraszyła. Tylko o kota dopytywali - to mogło być jedyne ewentualne "ale", no ale tu mogłam z czystym sumieniem powiedzieć, że kot ma szanse przeżyć spotkanie z piranią. Widzieli zresztą na to dowód - może nie do końca żywy, bo w postaci Pawiana ( Amelia nie raczyła się pokazać), ale jednak oddychający. Widzieli też jak pirania obgryza kangura, tarmosi Gjalpona za fafle, ciągnie Balbinę za ogon i jeszcze pyskuje. A z pozytywów - jak ładnie robi siad, kiedy sięga się po psie ciasteczka. No i ten wyraz oczu, kiedy podpisaliśmy umowę i zapytali " to teraz już jest NASZ PIES?"...miło było na to popatrzeć.
-
Dzięki, Majusko. Jakby co - będziemy uderzać do Ajlii. Puckowy DT się oferował z osobistym odwiezieniem psa również dlatego, że chce poznać przyszłą Puckową rodzinę, no wiecie, jak to jest jak się oddaje komuś tymczasowicza, którego się zdążyło pokochać...