Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. No, mnie tu nie może nie być. Tashi Delek, pieseczki!
  2. Może jak się wakacje skończą, to coś w tych adopcjach ruszy? Tak czy inaczej, dla Neski to nie jest czas stracony, przecież. Socjalizuje się, uczy się normalności. I w końcu się trafi ten właściwy człowiek dla Neski.
  3. Jak to się dobrze czyta! Ucałuj go ode mnie w nos!
  4. So so. Jak nam napadało do wielkiego dołu, to Mati też nie korzystała. Kałuże - owszem, te są fajne. Ale moim zdaniem parówa nie wlezie do wody, jeśli nie czuje dna łapkami. One są ewentualnie brodzące, ale nie pławne. Z okazji teściowej znalazłam sobie zajęcie, bardzo ambitne. Na zasadzie " ja tu jestem zajęta, proszę mi nie zawracać głowy". Obiłam psom starą ( ich ukochaną) kanapę ślicznym, czarnym skajem. Namęczyłam się jak zaraza, wbiłam sobie zszywkę pod paznokieć i igłę w palec, ale jestem z siebie dumna, koniec końców. Nie wiem, co ta teściowa ma w sobie takiego, że razem z nią nieodwołalnie pojawia się ten na O ( no wiecie, o kogo chodzi). Skończyłam z kanapą, w nagrodę zaparzyłam sobie ( Adamem) czajniczek pysznego Earl Greya i ślicznie i równo wlałam go do popielniczki...
  5. Parówy nie lubią się moczyć. To jedna z parówich cech charakterystycznych.
  6. A ja mam ponurą satysfakcję. Teściową mam dzisiaj z wizytą. Widok jej zgorszonej i zbulwersowanej miny na widok oblepionej błotem chałupy - bezcenny!!!
  7. I ten sam link po raz trzeci, bo Kangura akurat wielka obfitość na tych zdjęciach: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/OdbiorCzesciowyKapieliska[/url]
  8. Wkleiłam u Łucji, tu też wkleję, choć tym razem mało parówek. Balbina nie jest pławna - a szkoda. Ze swoją sylwetką i płetwiastymi łapami świetnie by się sprawdzała w wodzie - ale omija szerokim łukiem: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/OdbiorCzesciowyKapieliska[/url]
  9. Spokojnie przeżyła. Ona też lubi smród, przecież. A tu dzisiejsze fotki - testowo napełniłam wodą dziurę, którą mozolnie kopałam przez ostatnie tygodnie. Wobec temperatur na zewnątrz postanowiłam mężnie znieść tony błota w domu, byle tylko dostarczyć psom rozrywki: [url]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/OdbiorCzesciowyKapieliska[/url]
  10. Ale im dobrze, tym psiskom! Gdzie znaleźliście plażę dostępną dla psów? Słyszałam, że to jest problem, bo niechętnie wpuszczają.
  11. Łysinkę na łokciu możesz mu spróbować posmarować kremem z wit A, kiedyś był taki o nazwie dermosan, nie wiem, czy jest nadal, ale w aptece się dopytasz bez problemu. Jak nie przejdzie to łuszczenie się - pokazać weterynarzowi. A na tylnej łapie to zapewne blizna.
  12. No mieszkał w bloku, owszem. U tej swojej niewydarzonej rodziny adopcyjnej. Pewnie wraca po tych spacerach wykończony, a tu jeszcze schody do pokonania, dlatego nie lubi. Schodzenie jest fajne, bo się idzie na spacer. Że bananów nie lubi, to rozumiem, moje jedzą banany zmiksowane z jogurtem, a samych się "nie chycą". Dobrze, że pręty na balkonie mają odpowiedni rozstaw i łeb przechodzi w obie strony ;) Rzeczywiście - Pucek trafił do domu jak z marzeń. I całe szczęście, bo tyle już z nim miałam nerwówy, że właściwie powinnam dostać alergii na Pucka ( no, nie tylko ja).
  13. No pięknie! Ale swoją drogą - weterynarz, który nie potrafi obejrzeć psa to jakaś oferma. Nawet, jeśli pies stawia opór. Bardzo miło, że państwo starają się zniwelować problemy Ponga odpowiednią dietą, mam nadzieję, że to będzie skuteczne.
  14. Nic, żadnych wieści. Chyba się zbiorę w sobie i zadzwonię, bom też ciekawa, acz spokojna jestem - na pewno jest dobrze.
  15. [quote name='majuska']superrr...wystarczy, że po Twoim opisie pół dogomani rzygało:placz:[/QUOTE] Majusko, strasznie mi przykro...rozumiem, że byłaś w tej rzygającej połowie?
  16. Nie rzygała. Czuje się dobrze. Zjadła z entuzjazmem jogurt z tartymi warzywami i owocami.
  17. Miałam Ci wysłać umowę, tylko ja z załatwieniem formalności jakichkolwiek to jak pies do jeża. Prawdę powiedziawszy to papierów nie lubię - mi osobiście do szczęścia umowa nie jest potrzebna. W zasadzie wnosi ona tyle, że jesteś zobowiązana do informowania o losach Pucka - z czego i tak się wywiązujesz super, oraz do przekazania Pucka mi, jak się go będziesz chciała pozbyć, co mam nadzieję nie nastąpi. Poza tym umowa obejmuje zobowiązanie do karmienia i pojenia Pucka oraz zapewnienia mu opieki weterynaryjnej. A, i jeszcze zabrania trzymania go na łańcuchu. To może ja ją wydrukuję, wypełnię swoje dane, wyślę do Ciebie i mi odeślesz podpisaną, a ja ją wrzucę do szuflady, gdzie mam już ładny stosik umów adopcyjnych w obie strony ;)
  18. Wiem, widuję to codziennie... jak przygotowuję jedzenie to Balbina robi piruety na siedząco i drze mordę. Jak wszyscy dostaną, ale coś jeszcze zostanie ( bo na przykład porcja Gjalpa jest w dwóch częściach) to Balbina stara się jak najszybciej połknąć to co ma, żeby próbować wyżebrać jeszcze kawałek. Żre szybko i nerwowo, chociaż nikt jej nie zabiera. za to ona i owszem, wszystkich próbuje okradać z jedzenia. Ale ten trupek to była gruba przesada.
  19. Wepchnęłam w nią cały listek węgla. Mam nadzieję, że nie przyjdzie w nocy narzygać mi do łóżka...
  20. Nie ja nic nie pisałam do DT. A w sumie się należy, bo Monika się czule i długo Puckiem opiekowała. Dla mnie optymistyczne jest to, że mimo urwanej smyczy Pucek do Ciebie przyszedł. Dobry znak i krok w dobrą stronę. Zresztą byłby tuman ostatni, żeby nie przyjść - tak mu dogadzacie, że chyba już świetnie wie, czego się trzymać. Ta morda uśmiechnięta na zdjęciach też o tym świadczy, że mu u Was dobrze.
  21. Kangur dostanie łopatkę, wiadereczko i grabki i zostanie wysłany, żeby zakopał te 700 dziur w trawniku :angryy: Kopie zaraza perfidnie, bo dziury są wąskie a głębokie. Nie widać ich, póki się w nie nie wdepnie. Można sobie nogę skręcić i kółko od kosiarki urwać.
  22. Zagląda, zagląda ;)
  23. Z Łucją będzie spać. Łucji smród nie przeszkadza, usiłowała się wytarzać w tym, co Balbinie z pyska wyciekło.
  24. Taki fajny pies i bez domu, ech...
  25. Dość!!!:mad::mad::mad: W pudło z dziurkami i do Łowicza pocztą!!!:angryy: Balbina przegięła dziś straszliwie, obrzydliwa hiena cmentarna, fu!!! A było tak: Tło obyczajowe - sielska niedziela, słońce grzeje, ptaszki śpiewają, my sobie w ogrodzie coś tu grabniemy, coś tam wyrwiemy. Pieski rozkosznie wylegują się na trawce, pod rozłożystymi gałęziami sosny. No to poszłam nam zrobić kawę. Siadamy sobie przy stoliku w ogrodzie, pijemy tą kawę. Patrz - mówię do Adama - Balbina kopie dół. Pierwszy raz ją widzę jak kopie, a podobno wylądowała w schronisku za kopanie dołów. - Co tam jest, Balbisiu? Adam wstaje i idzie zajrzeć do dołka. Balbina przyspiesza z kopaniem. Wyciąga z dołu ryj, a z ryja zwisa obrzydliwe, robaczywe, maziste mysie padło. Rzucamy się na nią z dwóch stron, na wrzask - Fe, wypluj to natychmiast!!! oczywiście żadnej reakcji. Próbujemy wytrzepywania - też nic. Trzyma to obrzydliwe, galaretowate padło z całej siły w zaciśniętych zębach. W końcu obalamy ją na trawę, ja rozwieram siłą pysk, Adam pcha rękę w gardziel i próbuje wygarnąć świństwo. Nic z tego. W efekcie oboje cuchniemy, a padło zostaje pośpiesznie połknięte. Wstrętna parówa rozkopała grobowiec jakiegoś biednego myszora i pożarła na wpół rozłożone zwłoki!!! Niniejszym odsyłam ją do Łowicza. I ostrzegam - nie dawajcie jej buzi na dzieńdobry! I jeszcze mi kawa wystygła, niech to szlag.
×
×
  • Create New...