Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. [quote name='Naklejka'] Jetsana też nie mogłabym gdzieś zostawić, on jest strasznie do nas przywiązany.... W sumie to i tak nie znam osoby, która by się nim zajęła :lol:[/QUOTE] Zawsze mam ten sam problem. Drobiażdżki różne to mogę mamie podrzucić, ale tybetana nie weźmie za nic. Poza tym Gjalpo silnie terytorialny, więc najlepiej na swoich śmieciach. W rezultacie, jak musimy gdzieś wyjechać to poszukujemy dogsiterki - desperatki. Jedną kiedyś znaleźliśmy - nawet sobie radziła, tyle że zgłupiała jak o 6 rano tybetaniszcze jej wlazło do łóżka.
  2. Bardzo biedna Balbinka...Przed chwilą właśnie musiałam interweniować - ryk straszliwy mnie dobiegł z dołu, więc pobiegłam. Oczom moim ukazała się biedna Balbinka, niosąca w zębach taką tarkę z pojemnikiem - w pojemniku było trochę tartego sera. Balbina z tarką zmierzała do łazienki. Za nią wznosił się ryczący masyw tybetański. Chciał zjeść Balbinę razem z tarką. Złapałam Gjalpa za kark ( och, moje biedne paluszki - utrzymać 60 kilo wyrywającego się psa!), Gjalpo w przelocie zdążył pacnąć łapą w tarkę, pojemnik się otworzył, ser się rozsypał, Balbina zaczęła jeść, Gjalpo zdwoił wysiłki, wyrwał się, z rykiem spadł na Balbinę. Na szczęście przybyły ludzkie posiłki - wszystkie psy zostały odciągnięte i wyrzucone, a ser, ze względów pedagogicznych - posprzątany. Balbina nauczyła mnie, że na stole kuchennym nie może zostać nic, zupełnie nic, kiedy wychodzimy z kuchni. Podejrzewam zatem, że pojemnik został ukradziony z blatu przez Gjalpa i kiedy Gjalpo medytował nad tym jak go otworzyć, Balbina porwała mu przedmiot rozważań. Ona po prostu w obliczu jedzenia traci instynkt samozachowawczy.
  3. Wiesz, nie znając przeszłości psa i jego wcześniejszych doświadczeń, nie możemy przewidzieć co wywoła taką czy inną reakcję. Może to być coś zupełnie idiotycznego z ludzkiego punktu widzenia, nie wymyślisz co. Jakikolwiek drobiazg może się psu źle kojarzyć. Trywialnie napiszę, że pewnie dobrze by było Neskę poddać intensywnej socjalizacji - różni ludzie, różne sytuacje, miejsca publiczne, dużo osób itp. Przy okazji może wyjdzie, co ją tak blokuje. A może Bandzi da się podsunąć jakąś inną koleżankę w miejsce Neski?
  4. Dziwne...bo ja rozumiem, że między psem a człowiekiem musi się wytworzyć jakaś chemia, że coś może nie zaiskrzyć, ale... przecież to nie była adopcja na odległość. Andzike, a w jakim wieku ten chłopak, którego Neska się bała? Może ona ma jakieś traumatyczne doświadczenia z dziećmi?
  5. Dziś dostałam maila z zapytaniem o Nalandę - czy będzie większa niż na zdjęciach...hmmm. A bestyja mądra jest - teściowa była u nas przez weekend, w nocy do łazienki lazła, a tu nagle z naszej sypialni wyskoczył szczenior ze wściekłym ujadaniem ;)
  6. No to ja też się melduję. Zawsze trudno ocenić taką sytuację, zwłaszcza nie mając pełnej wiedzy na temat. Trochę to dziwne, ale nie ma sensu komentować, trzeba psicy poszukać domu, w którym będzie szczęśliwa.
  7. Skąd się taki pies wziął na tym upiornym podwórku z łańcuchem? On musiał mieć kiedyś bliski kontakt z człowiekiem, znać takie rzeczy jak spacer.
  8. Wpadam z wizytą do Jetsana - piękne psisko. Pozdrowienia od kuzyna.
  9. Naklejka, skąd taką obrzydłą zimę wykopałaś!? Becia, szykuj się, parówa jedzie do Ciebie pocztą, w kartonie z dziurkami. Jutro francę wyślę. Ukradła dziś obiad Florence - to była gęsia szyja. Próbowałyśmy we dwie z Panią Matką odebrać jej łup - nie puściła. Ani perswazja, ani działania siłowe - nic. Trzymała w paszczy, wystawało jej z dwóch stron, my z matką trzymałyśmy wstrętną parówę, a Flo sobie doskakiwała z boku i po kawałku wyrywała swój obiadek.
  10. Fakturę wezmę, jak skończymy z Nalą, dobra? O kosztach nie rozmawiałam, ja kompletnie nie myślę o takich rzeczach.
  11. Póki co pokaleczyła sobie nos i uszko Łucją...
  12. Dzisiejsze fotki: [URL]https://picasaweb.google.com/florentynka.psy/20110723[/URL] Jestem po rozmowie z weterynarzem i przyszłym domkiem Nalandy. Mała zalicza drugie szczepienie 04.08, a państwo przejeżdżają przez Kraków 13.08, wracając z urlopu i zabierają sobie szczeniora. Tak jest optymalnie, bo okres ewentualnej obniżonej odporności po szczepieniu Nalanda spędzi u nas. No i mam ją zarezerwować i nikomu nie dawać - póki co, bo właśnie przesłałam p. Agnieszce linki do kompletnej dokumentacji fotograficznej psa, nie wiem, czy się nie rozmyśli ;)
  13. Nie, na szczęście żadna nie jest do szycia, perforowane są troszkę, ale to tylko dziury po zębach, nie ma rozdarć skóry.
  14. Te dwie flądry głupie pobiły się o jabłko, które spadło z drzewa. Łucja ma dziurę w łapie, Balbina w uchu + podrapany nos. Stare kretynki.
  15. Rany, o ja oferma, przegapiłam taaakie wieści!!!! I zatkało mnie i nie wiem co napisać. To jacyś wspaniali ludzie są!
  16. Na co? Na trzymanie Nalandy? Wydaje mi się, że warto. Dom w perspektywie jest no i chcą właśnie to stworo, żadne inne. Zresztą nie powiem, żeby się telefony w jej sprawie jakoś urywały. Więc jak nie to, to i tak siedzi. No to siedzi. Znaczy aktualnie leży. W łóżku. A tak leżała wcześniej: [IMG]http://img829.imageshack.us/img829/9567/dsc0345hw.jpg[/IMG]
  17. Tak mnie się zdawało, że widzę kawałek Kołakowskiego. Może i dobrze, że Gacek tych wszystkich komplikacji nie rozumie? Ma miękką kanapę, pełny brzuszek i jest zadowolony z życia.
  18. A cóż to Gacek czytał, że go tak sen zmorzył?
  19. Jestem. Czekam, aż mi łaskawie raczą przelać i jak tylko będę mieć środki na koncie - włączam się w akcję. Czy któreś z psów potrzebują karmy specjalistycznej?
  20. Jutro zabierzemy Nalandę do weterynarza i obgadamy wszystko od strony medycznej. Na pewno jej nie wydam przed drugim szczepieniem. Adam, jak usłyszał, że dom na horyzoncie ale jest problem, bo parwo, szczepienia itp., i Nala będzie musiała posiedzieć u nas jeszcze z miesiąc, nawet okiem nie mrugnął.
  21. Majusko, jak możesz to napisz więcej, ja na zadupiu, z pożyczonego laptopa korzystam, bez myszki, no kalectwo jakieś. Ja tylko napiszę, że pani do mnie znów dzwoniła dziś rano no i są zdecydowani na sukę.
  22. Ekspansja Balbiny na stół przybiera na sile. Przed chwilą straszliwy łomot z kuchni ściągnął mnie na dół - Balbina wizytowała stół, na którym nie było nic jadalnego. Leżała tam tylko deska i nóż. Obie te rzeczy wylądowały na podłodze. Wobec czego teraz w domu chodzi opcja "zasuwamy krzesełka". Problem w tym, że wsunięte głęboko pod stół krzesełka zaplatają się nogami tworząc straszną plątwę. Może powinniśmy wyrzucić stół i rozważyć jadanie wyłącznie poza domem? Bo ja się boję, że Balbina kiedyś z tego stołu spadnie i zrobi sobie krzywdę...
  23. [quote name='majuska']Jutro do południa postaram się z panią skontaktowac i jakoś umówić[/QUOTE] Dzięki serdeczne! Tak czytam o tym parwo - wychodzi na to, że najbardziej to kwestia szczęścia, czy pies to złapie czy nie, zanim się zdąży zaszczepić. Mała miała przecież kontakt z różnymi psami, teraz też ma. Moje oczywiście szczepione, ale roznosić mogą. No i w ogóle - to cholerstwo jest wszędzie. Straszna zaraza. A Nala, która nic nie wie o całej sprawie radośnie i nałogowo kradnie gumowe rękawice i szczotkę do kibla. W kółko jej to zabieram i odnoszę do łazienki. Sprzątać chce, czy co?
×
×
  • Create New...