-
Posts
7536 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Florentynka
-
No i co tam u Pucka? Zjadł już wszystkie osiedlowe koty i wszystkie czekoladki z wiśniami?
-
No i mam wieści od Nalandy: - po pierwsze - jest słodka i kochana. Lubią ją. Nie urosła dużo, podobno. Była u weterynarza, wszystko ok, jest drobna i będzie malutka i już. W przyszłym tygodniu są umówieni na szczepienie na wściekliznę. Mała szaleje, kradnie buty i ucieka, kopie dołki w trawniku. W związku z czym rodzina Nalandy ma plan - pies dostanie swój fragment ogródka - z dołkiem w ziemi i chaszczami (bo wystrzyżony trawnik jej się nie podoba, woli wysoką trawę i krzaczory). Rozważają też basenik, bo Nalanda lubi się taplać w wodzie. Zdarza jej się jeszcze siknąć w domu, bo uważa, że drzwi do ogrodu powinny być cały czas otwarte. Zdjęcia mi obiecano w najbliższych dniach.
-
Waluś - kochany skrzacik już w swoim domku!!!
Florentynka replied to majuska's topic in Już w nowym domu
A robale? W końcu macie ostatnio niezłą rotację w przytulisku, ktoś mógł przywlec robale... -
BALBINA - odnalazła swoje miejsce na ziemi - MA DOM
Florentynka replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
[quote name='majuska']Asiu, wyczytałam na FB, że w Krakowie jest w niedzielę marsz jamników, idziecie z parówami:cool3::evil_lol: ??[/QUOTE] Nigdzie nie idziemy. Po pierwsze , parówa to parówa, pewnie ich nawet nie wpuszczą na taki marsz. Po drugie - cała masa tych jamników nieszczęsnych paraduje w jakichś przebraniach, ubrankach itp. , a ja jakoś nie mogę na takie rzeczy patrzeć, bo nie wydaje mi się, żeby psy to lubiły. No i parówy są zbyt silnymi osobowościami, żeby się dobrze czuć w tłoku. Parada parów - to by było coś...ale bez ubranek!!! -
BALBINA - odnalazła swoje miejsce na ziemi - MA DOM
Florentynka replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
[quote name='majuska']czy po prostu w skrócie "parówa" ?[/QUOTE] W skrócie "pies", po prostu... Wczoraj na przykład Gjalpona wzięłam na spacer. Poleźliśmy w jakieś pola, po horyzont pusto, to pomyślałam, że zrobię gadzinie dobrze i puściłam go luzem. I ruszył - galopem dzikim w dół po zboczu, w stronę zupełnie przeciwną. Wołam, wrzeszczę - nic. Na skraju lasu w dole ostro wyhamował, zatrzymał się pod takim olbrzymim słupem, z godnością obsikał słup i grzecznie do mnie wrócił. Po prostu wypatrzył największy pionowy element w okolicy i po prostu musiał go oznaczyć. Na sam koniec spaceru znalazł jeszcze jakiś ciek wodny i szybciutko zdążył się w nim położyć, żeby potem ciec do samochodu i przemaczać siedzenie i mnie przy okazji. Z wdzięczności za te atrakcje w nocy darł mordę przez 2 godziny cięgiem, a Kangur wypełniał przerwy w Gjalponowym szczekaniu pojedynczymi wrzaskami. Do tego Flo piszczała ultradźwiękami. Trzy razy wyłaziłam z łóżka, żeby im powiedzieć, że im nogi z dupsk powyrywam i co myślę o ich mamusiach... -
BALBINA - odnalazła swoje miejsce na ziemi - MA DOM
Florentynka replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
łowicka bestia nie ucieka, jak to miała w zwyczaju parówa orzechowska ( tu pukam po stokroć w niemalowane, bo tak jakby jej przeszło i nie uciekła od wielu miesięcy) nie wiem, co jest bardziej stresujące - ucieknięty pies czy dławiący się na miejscu pies... -
BALBINA - odnalazła swoje miejsce na ziemi - MA DOM
Florentynka replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
Nie odesłałam cholery do Łowicza ( jak zapewne zauważyłyście), ale zaczynam żałować... Dwa razy się dziś pobiła z Kangurem. Raz o orzeszek laskowy, drugi raz o tchawicę wołową. w tym drugim przypadku sprawa była o tyle poważna, że Balbinie udało się urwać kawałek zdobyczy, próbowała ją połknąć bardzo pośpiesznie i o mało się nie udławiła! To byłby absurd - udławić się tchawicą... -
Maldinka - ta od Łatka - ma jakiś patent na zakładanie pampersów bez robienia dziury na ogon. Tylko że ostatnio jakoś nie bywa na dogo ( albo bywa i się nie odzywa) - spróbuję odtworzyć telefoniczny namiar na nią i skonsultować temat. Patent z dziurą na ogon i takim klasycznym zakładaniem pampersa jak na dziecko u mnie się nie sprawdzał - próbowałam to stosować przy jednym psim starowince, ale gubił pieluchę. Maldinka pakuje Łatka w te pieluchy jakoś skutecznie, nie spadają z niego. Tak. Zgadza się. Mama była tak przejęta wizytą, że czyściła poduszki w kociej wieży na wypadek, gdybyś chciała do środka zaglądać. A Sonia dziś jest rozbrykanym, szczęśliwym szkodnikiem, bardzo kochanym.
-
Jestem na wezwanie Jotpeg . Nie zdążyłam przeczytać wątku, ale rozumiem, że problem z sikaniem... Podaję ( na prośbę Jotpeg) link do wątku innego sikacza, adoptowanego z Boguchwały Łatka - ale obawiam się, że wątek nie będzie pomocny - Łatek jak lał tak leje, jego ludzie zmienili wykładzinę na linoleum i zakładają dziadkowi pampersy. http://www.dogomania.pl/threads/190199-%C5%81atek-z-rowu-ma-ciep%C5%82y-domek-na-zim%C4%99-i-reszt%C4%99-%C5%BCycia-!!!!
-
No ślicznie, ślicznie...A jak wróciliście do domu, to zionął alkoholem i wyśpiewywał sprośne piosenki? Zeżarł te wisienki?
-
Foty kapitalne! Czaputek na piasku taki śliczny i złocisty. A z czego to ciasto?
-
No drań! Ale nie wytrzymasz, puścisz gadzinę ;). Bardzo się cieszę, że Puckowi zmienił się stosunek do gości. To oznacza, że te jego początkowe paskudne występy były po prostu wynikiem stresu po przeprowadzce. No i fajnie, że im się z Costką stosunki dobrze układają. Z gonieniem kotów to na ogół jest tak, że pies goni, bo kot ucieka ;). Pucek u mnie miał koty, u Ulki miał kota, u Moniki też był kot - żadnych morderczych zamiarów nie przejawiał nigdy w stosunku do kotów. Nie zjadł też królika ( u mnie) ani fretki u tych swoich ex właścicieli. Z drugiej strony moje psy, które na co dzień mieszkają z kotami też gonią obce koty, które ośmielą się wleźć do naszego ogrodu. Często tak jest, że pies inaczej traktuje inne zwierzęta w domu, a inaczej na spacerze.
-
Jaki zadowolony Pucek! Piękne ma te tereny spacerowe.
-
BALBINA - odnalazła swoje miejsce na ziemi - MA DOM
Florentynka replied to mamanabank's topic in Już w nowym domu
Więc okazuje się ( tak, wiem, że się nie zaczyna od "więc"), że jest coś czego Balbina NIE JE. Ukradła ząbek ukiszonego czosnku z ogórków kiszonych, pogryzła i wypluła. A już myślałam, że ona jest w stanie zjeść wszystko, a zwłaszcza kradzione...