-
Posts
7536 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Florentynka
-
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Parówy trzymają kciuki, rzecz jasna. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Parówy wieczorową porą: [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/6039/parwy.jpg[/IMG] -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Mati je taki preparat na poprawę kondycji i koloru sierści - podbieramy Gjalpowi. I od tego zbielała. Gjalpo od tego samego czernieje. Preparat jest dla czarno - białych psów, specjalnie, znaczy dla czysto czarnych i czysto białych też - nie ma w nim karotenu, od którego czarne rudzieją a białe żółkną. -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
Kupiłam sobie "Mojego Psa" z Matyldą. Nikt nie dzwonił, prawda? -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Mnie Łucja nie uderza nosem w goleń tylko szczypie w łydki. Razem z tą drugą i tą trzecią... A parówy szaleją, szaleją, szaleją: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/SzalenstwaPsich#]Picasa Web Albums - Aśka - szaleństwa psich[/url] no, nie tylko parówy... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
No i parówie woda sodowa uderzyła do głowy... Ja nie mogę spokojnie pracować, bo parówa musi siedzieć u mnie na kolanach, w przeciwnym razie płacze i tupie nogą. Primadonna się z niej zrobiła. A ta druga parówa na mnie krzyczy, jak się zajmuje tą pierwszą parówą. Za to okazało się dziś że jakkolwiek brokuły same w sobie są niejadalne, to zupa-krem z brokułów i zielonego groszku jest pyszna. Ja ich zupełnie nie rozumiem. -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
Dobra, będziemy knuć jak się dodzwonię do dr. Balickiego - co nie jest proste. Dziś mi się nie udało, będę w poniedziałek próbować. -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
Zaraz zaraz, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Mogę przyjechać z Matyldą do Rzeszowa pociągiem na przykład i z Rzeszowa do Krakowa wrócić w ten sam sposób - Majusko, jeśli zgodziłabyś się zabrać mnie razem z parówą do Lublina to by było super. -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
Ja mogę zadzwonić i ją umówić na wizytę. Najchętniej bym pojechała z parówą, ale mamy problem z samochodem, zawieszenie w kawałkach :shake: i nie ma kiedy z tym zrobić porządku...A tak żeby parówę na tydzień tracić z oczu to tez mi się nie podoba, o nie. -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
A ja chyba wiem co chcesz, Beciu, powiedzieć...:eviltong: Na razie, żeby uczciwie rzecz ująć, poczucie że Matylda jest u nas tymczasowo pozwala nam wierzyć, że zachowaliśmy resztki zdrowego rozsądku. Co nie jest bynajmniej tożsame z chęcią rezygnacji z Matyldy. Pozwólmy sprawom biec swoim torem i zobaczymy co się z tego wykoci... Mam wrażenie, że ona od dawna już ma allegro? -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
No, cieszę się że przyszedł, mam nadzieję, że Leopold zadowolony. Wiesz, ja się tak bardzo nie martwię, że nikt nie dzwoni w sprawie Matyldy... -
Mati- parówka znalazła swoje stado, na zawsze u Florentynki:)
Florentynka replied to SZPiLKA23's topic in Już w nowym domu
[quote name='becia66']Czy ktoś pytał o Mati z [B]Mojego Psa[/B] ? :roll:[/quote] Właśnie, pytał ktoś? Bo jakby co, to ja chcę osobiście sprawdzić co za ludzie. Może się nie będą nadawać. Na Matyldę trzeba sobie zasłużyć, bo ona jest absolutnie wyjątkowa. I w ogóle to jej tu fajnie, wszędzie za mną łażą razem z Łucją...Mati jest wesoła, zabawowa, śmieje się ciągle...z Łucką się tak fajnie zgrały... Właśnie mi Dorota opowiedziała, że wczoraj przyjechali panowie odczytać gazomierz, więc ona usiłowała upchnąć do domu psy - wlokła za obrożę opierającego się Gjalpa ( on się opiera dla zasady) i wtedy Matylda ją zaatakowała - ze zjeżoną sierścią i zębami na wierzchu, bo uznała, że Dorota krzywdzi jej kumpla. Nie wiem co z tym zrobić - im dłużej Matylda tu jest tym trudniej nam myśleć o oddaniu jej komuś. Póki co emocje walczą ze zdrowym rozsądkiem. Ale jak ta sytuacja potrwa jeszcze trochę, to będziemy musieli jeszcze raz dogłębnie wszystko przemyśleć... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
To my się cieszymy. Łucja jest wspaniała i niech żałują wszyscy co nie mają takiej Łucji. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Charly, miło Cię znów widzieć! Figa33 - ja myślę, że to jakiś Matrix, albo Kill Bill co najmniej. Najpierw nosem w goleń, a potem lot w powietrzu po ser. Majusko - masz 100% racji. Jak ktoś nie lubi zwierząt, to niech się trzyma od nas z daleka, zwłaszcza jeśli jest moją teściową. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Moja teściowa to ogólna porażka, w kuchni i nie tylko. Ona nie lubi zwierząt. Wiecie jak się wyraża o Łucji? "Ten niesympatyczny pies". Jak można twierdzić, że Łucja jest niesympatyczna? To prawda, że teściową użarła. No i nie tylko. Ukradła jej ser. Ale to w zasadzie był nasz ser, czyli Łucji też. A metoda kradzieży rozbawiła mnie do łez - znaczy ja nie wiem jak było naprawdę, znam sytuację z nieobiektywnych relacji teściowej - podobno Łucja najpierw "uderzyła ją nosem w goleń z całej siły" a następnie "wytrąciła jej ser z ręki" Słuchałam tej dramatycznej opowieści jednym uchem i byłam przekonana, że winowajcą jest Gjalpo, bo on faktycznie może coś wytrącić i ewentualnie kogoś uderzyć. Ale Adam mi uświadomił, że chodziło o Łucję...:crazyeye: -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='becia66']biedny pies....a student cham !!!.....:evil_lol::evil_lol: Przeciez student tez mógł byc biedny po jakiejś imprezce na przykład...:eviltong::evil_lol:[/quote] No tak, ale jednak inne zasady tu obowiązują. Choć niektórzy ( np. moja teściowa) usiłują wymóc na zwierzętach przestrzeganie ludzkich zasad: teściowa ( ku mojemu niezadowoleniu) pojawia się w kuchni, gdzie właśnie robię pierogi. Od wejścia syczy i pokazuje palcem kota, siedzącego nad miską pierogowego farszu "ten kot wyżera farsz!". Ja na to "znaczy że dobry, kot nie ruszy paskudztwa". Teściowa ( z narastającą irytacją) "ja tez bym miała ochotę wyżreć, ale tego nie robię" "bo ciebie krępują normy społeczne, a kota one nie dotyczą" - próbuję jej wytłumaczyć i słyszę jadowite "no właśnie". Długo potem myślałam nad ewentualną techniką przekazania kotu, że wyjadanie farszu do ruskich jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Ale jakoś nic nie wymyśliłam. -
Kubuś dziś zdecydowanie lepszy - silniejszy i bardziej kontaktowy. Tylko że z charakteru to jest złośliwa dziadyga - próbuje mi całe stado po kątach porozstawiać i na wszystkich ujada. Reszta stada ma to gdzieś, bo widzą że Kubuś w pysku mocny, ale raczej nikogo nie dogoni. Aktualnie jest w ostrym konflikcie z ogonem Gjalpa - chyba nie do końca ogarnia Gjalpowe rozmiary, bo spotkał ogon na podłodze i uznał go za jakiś byt niezależny. Tkwi teraz nad tym ogonem i usiłuje z nim dyskutować. Kubuś wrzeszczy, ogon milczy, reszta Gjalpa spoczywa pogrążona w błogim śnie.
-
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Miśka84']No już wszystko zostało wyczyszczone :roll:[/quote] A ja miałam onegdaj psa, który cierpiał na chorobę lokomocyjną, a jego ambicją było puścić pawia na plecy kierowcy. Z reguły mu się udawało. A kiedyś wieźliśmy do nas kolegę z psem - psu się zrobiło niedobrze,a kolega w trosce o naszą tapicerkę podstawił mu pod pysk ręce złożone w miseczkę, a potem do końca drogi jechał z tym psim pawiem w dłoniach, na skutek czego Adam o mało nie wjechał w słup ze szczęścia. Ale moja ulubiona historia to ta, jak mój ON-ek, który ze mną studiował, puścił cichcem pawia w sali wykładowej pod stołem. Najpierw zobaczyłam sprzątaczkę w szale, która poleciała do pokoiku gdzie przesiadywało grono pedagogiczne, a następnie tąż sprzątaczkę + moją osobistą promotorkę zaglądające pod stół i usłyszałam dialog: sprzątaczka (histerycznie) "studenci niby, a takie świnie, chamy..." pani profesor ( spokojnie): "ależ, pani Teresko, to chyba nie studenci, to pies, tu są chrupki niestrawione" sprzątaczka ( z ulgą) "a, pies, biedny pies..."