Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Parówy trzymają kciuki, rzecz jasna.
  2. Parówy wieczorową porą: [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/6039/parwy.jpg[/IMG]
  3. Mati je taki preparat na poprawę kondycji i koloru sierści - podbieramy Gjalpowi. I od tego zbielała. Gjalpo od tego samego czernieje. Preparat jest dla czarno - białych psów, specjalnie, znaczy dla czysto czarnych i czysto białych też - nie ma w nim karotenu, od którego czarne rudzieją a białe żółkną.
  4. Ależ skąd! jakie wolne! Bardzo zajęty dziś: Picasa Web Albums - Aśka - szaleństwa psich Kubusia na tych fotach nie ma, bo zgorszony rozbrykaniem "młodzieży" udał się do domu spać
  5. No to już po Sonieczce... [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/6074/noiposonieczce.jpg[/IMG] Zresztą i tak nikt tu do niej nie zagląda
  6. Kupiłam sobie "Mojego Psa" z Matyldą. Nikt nie dzwonił, prawda?
  7. Mnie Łucja nie uderza nosem w goleń tylko szczypie w łydki. Razem z tą drugą i tą trzecią... A parówy szaleją, szaleją, szaleją: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/SzalenstwaPsich#]Picasa Web Albums - Aśka - szaleństwa psich[/url] no, nie tylko parówy...
  8. No i popatrz, Majuska - sam się znalazł temat na bazarek - ten z postu powyżej - może być?
  9. Nowa laska dziś przyjechała z wizytą: Podoba mi się, taka czarnulka: Ktoś przyjdzie z tymi zapałkami? Ja tu czekam na ognisko... Okazało się dziś, że Kubuś potrafi machać ogonem - to Sonieczka która wpadła do nas z wizytą tak na niego podziałała.
  10. No i parówie woda sodowa uderzyła do głowy... Ja nie mogę spokojnie pracować, bo parówa musi siedzieć u mnie na kolanach, w przeciwnym razie płacze i tupie nogą. Primadonna się z niej zrobiła. A ta druga parówa na mnie krzyczy, jak się zajmuje tą pierwszą parówą. Za to okazało się dziś że jakkolwiek brokuły same w sobie są niejadalne, to zupa-krem z brokułów i zielonego groszku jest pyszna. Ja ich zupełnie nie rozumiem.
  11. Ech, oczywiście, że nie mam pretensji. "Playdog" należy do Leopolda i niech z nim robi co chce. A co do mokrych snów - Kubuś niestety ma takowe dzień w dzień, więc codziennie na dzieńdobry myjemy podłogę...
  12. Dobra, będziemy knuć jak się dodzwonię do dr. Balickiego - co nie jest proste. Dziś mi się nie udało, będę w poniedziałek próbować.
  13. Kubuś obiecał dać głos. A do pokraki z piekarnika to on chodzi specjalnie i chyba wiem czemu - ona nie ma szansy mu uciec...
  14. Zaraz zaraz, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Mogę przyjechać z Matyldą do Rzeszowa pociągiem na przykład i z Rzeszowa do Krakowa wrócić w ten sam sposób - Majusko, jeśli zgodziłabyś się zabrać mnie razem z parówą do Lublina to by było super.
  15. :oops: czuję się zażenowana ale bardzo się cieszymy, że się podoba... Dmuchane suczki - czego to ludzie nie wymyślą :shake:. Ja widziałam tylko dmuchaną kozę w niebieskie kwiatki na wystawie ludzkiego sex- shopu.
  16. Ja mogę zadzwonić i ją umówić na wizytę. Najchętniej bym pojechała z parówą, ale mamy problem z samochodem, zawieszenie w kawałkach :shake: i nie ma kiedy z tym zrobić porządku...A tak żeby parówę na tydzień tracić z oczu to tez mi się nie podoba, o nie.
  17. A ja chyba wiem co chcesz, Beciu, powiedzieć...:eviltong: Na razie, żeby uczciwie rzecz ująć, poczucie że Matylda jest u nas tymczasowo pozwala nam wierzyć, że zachowaliśmy resztki zdrowego rozsądku. Co nie jest bynajmniej tożsame z chęcią rezygnacji z Matyldy. Pozwólmy sprawom biec swoim torem i zobaczymy co się z tego wykoci... Mam wrażenie, że ona od dawna już ma allegro?
  18. No, cieszę się że przyszedł, mam nadzieję, że Leopold zadowolony. Wiesz, ja się tak bardzo nie martwię, że nikt nie dzwoni w sprawie Matyldy...
  19. [quote name='becia66']Czy ktoś pytał o Mati z [B]Mojego Psa[/B] ? :roll:[/quote] Właśnie, pytał ktoś? Bo jakby co, to ja chcę osobiście sprawdzić co za ludzie. Może się nie będą nadawać. Na Matyldę trzeba sobie zasłużyć, bo ona jest absolutnie wyjątkowa. I w ogóle to jej tu fajnie, wszędzie za mną łażą razem z Łucją...Mati jest wesoła, zabawowa, śmieje się ciągle...z Łucką się tak fajnie zgrały... Właśnie mi Dorota opowiedziała, że wczoraj przyjechali panowie odczytać gazomierz, więc ona usiłowała upchnąć do domu psy - wlokła za obrożę opierającego się Gjalpa ( on się opiera dla zasady) i wtedy Matylda ją zaatakowała - ze zjeżoną sierścią i zębami na wierzchu, bo uznała, że Dorota krzywdzi jej kumpla. Nie wiem co z tym zrobić - im dłużej Matylda tu jest tym trudniej nam myśleć o oddaniu jej komuś. Póki co emocje walczą ze zdrowym rozsądkiem. Ale jak ta sytuacja potrwa jeszcze trochę, to będziemy musieli jeszcze raz dogłębnie wszystko przemyśleć...
  20. To my się cieszymy. Łucja jest wspaniała i niech żałują wszyscy co nie mają takiej Łucji.
  21. Charly, miło Cię znów widzieć! Figa33 - ja myślę, że to jakiś Matrix, albo Kill Bill co najmniej. Najpierw nosem w goleń, a potem lot w powietrzu po ser. Majusko - masz 100% racji. Jak ktoś nie lubi zwierząt, to niech się trzyma od nas z daleka, zwłaszcza jeśli jest moją teściową.
  22. Moja teściowa to ogólna porażka, w kuchni i nie tylko. Ona nie lubi zwierząt. Wiecie jak się wyraża o Łucji? "Ten niesympatyczny pies". Jak można twierdzić, że Łucja jest niesympatyczna? To prawda, że teściową użarła. No i nie tylko. Ukradła jej ser. Ale to w zasadzie był nasz ser, czyli Łucji też. A metoda kradzieży rozbawiła mnie do łez - znaczy ja nie wiem jak było naprawdę, znam sytuację z nieobiektywnych relacji teściowej - podobno Łucja najpierw "uderzyła ją nosem w goleń z całej siły" a następnie "wytrąciła jej ser z ręki" Słuchałam tej dramatycznej opowieści jednym uchem i byłam przekonana, że winowajcą jest Gjalpo, bo on faktycznie może coś wytrącić i ewentualnie kogoś uderzyć. Ale Adam mi uświadomił, że chodziło o Łucję...:crazyeye:
  23. [quote name='becia66']biedny pies....a student cham !!!.....:evil_lol::evil_lol: Przeciez student tez mógł byc biedny po jakiejś imprezce na przykład...:eviltong::evil_lol:[/quote] No tak, ale jednak inne zasady tu obowiązują. Choć niektórzy ( np. moja teściowa) usiłują wymóc na zwierzętach przestrzeganie ludzkich zasad: teściowa ( ku mojemu niezadowoleniu) pojawia się w kuchni, gdzie właśnie robię pierogi. Od wejścia syczy i pokazuje palcem kota, siedzącego nad miską pierogowego farszu "ten kot wyżera farsz!". Ja na to "znaczy że dobry, kot nie ruszy paskudztwa". Teściowa ( z narastającą irytacją) "ja tez bym miała ochotę wyżreć, ale tego nie robię" "bo ciebie krępują normy społeczne, a kota one nie dotyczą" - próbuję jej wytłumaczyć i słyszę jadowite "no właśnie". Długo potem myślałam nad ewentualną techniką przekazania kotu, że wyjadanie farszu do ruskich jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Ale jakoś nic nie wymyśliłam.
  24. Kubuś dziś zdecydowanie lepszy - silniejszy i bardziej kontaktowy. Tylko że z charakteru to jest złośliwa dziadyga - próbuje mi całe stado po kątach porozstawiać i na wszystkich ujada. Reszta stada ma to gdzieś, bo widzą że Kubuś w pysku mocny, ale raczej nikogo nie dogoni. Aktualnie jest w ostrym konflikcie z ogonem Gjalpa - chyba nie do końca ogarnia Gjalpowe rozmiary, bo spotkał ogon na podłodze i uznał go za jakiś byt niezależny. Tkwi teraz nad tym ogonem i usiłuje z nim dyskutować. Kubuś wrzeszczy, ogon milczy, reszta Gjalpa spoczywa pogrążona w błogim śnie.
  25. [quote name='Miśka84']No już wszystko zostało wyczyszczone :roll:[/quote] A ja miałam onegdaj psa, który cierpiał na chorobę lokomocyjną, a jego ambicją było puścić pawia na plecy kierowcy. Z reguły mu się udawało. A kiedyś wieźliśmy do nas kolegę z psem - psu się zrobiło niedobrze,a kolega w trosce o naszą tapicerkę podstawił mu pod pysk ręce złożone w miseczkę, a potem do końca drogi jechał z tym psim pawiem w dłoniach, na skutek czego Adam o mało nie wjechał w słup ze szczęścia. Ale moja ulubiona historia to ta, jak mój ON-ek, który ze mną studiował, puścił cichcem pawia w sali wykładowej pod stołem. Najpierw zobaczyłam sprzątaczkę w szale, która poleciała do pokoiku gdzie przesiadywało grono pedagogiczne, a następnie tąż sprzątaczkę + moją osobistą promotorkę zaglądające pod stół i usłyszałam dialog: sprzątaczka (histerycznie) "studenci niby, a takie świnie, chamy..." pani profesor ( spokojnie): "ależ, pani Teresko, to chyba nie studenci, to pies, tu są chrupki niestrawione" sprzątaczka ( z ulgą) "a, pies, biedny pies..."
×
×
  • Create New...