Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. uh...no niech będzie, że ja też...ale na myśl o tym ,żeby gdzieś oddać Matyldę:shake: Majuska, odebrałam te papierzyska - mam to wypełnić jak rozumiem, podpisać i odesłać - oba, czy jedno dla mnie?
  2. Z kaktusem poradziłam sobie po babsku-metodami kuchennymi. I tak od dawna chciałam się go pozbyć, tylko nie wiedziałam jak. Więc przyniosłam sobie z kuchni deskę i wielki nóż, pocięłam cholerstwo na kawałki, przez gazetę w wór i do kubła. Pomagać chcieli wszyscy, więc się odganiałam nożem i deską. A Lucyfer na koniec ukradł i oblizał nóż - zobaczymy, czy mu ozór spuchnie. Czy mnie pamięć myli, czy Matylda jak do nas przyjechała to miała trudności z podciągnięciem zada na kanapę? Bo teraz na kanapę włazi skokiem przez oparcie.
  3. Katastrofa Pobiegłam zanieść królikowi sałatę - Matylda za mną. Do królika idzie się po takich obrzydłych metalowych schodach. Mają ażurowe stopnie i chodzenie po nich boso jest jak próba chodzenia po tarce.I to się przytrafiło biednej Matyldzie - schody "pogryzły ją" w łapki, Mati spanikowała i wpadła na ustawioną na schodach doniczkę z kaktusem. Kaktus przeleciał przez barierkę i wylądował w hallu na podłodze. Matyldę ściągnęłam ze schodów i zniosłam na rękach, nic jej się nie stało. Ale ten kaktus...leży paskudztwo na podłodze, długie jest na ponad metr i ma liczne odnogi, a wszystko porośnięte gęsto maleńkimi kolcami, które wbijają się łatwo, a wyciągnąć się potem nie dają. Nie wiem, jak mam to cholerstwo pozbierać. Ma ktoś może pożyczyć zbroję?
  4. Kolacja Jego Wysokość z racji stanowiska pierwszy dostaje michę. A ponieważ kroczy dostojnie w kierunku michy Matylda go wyprzedza. Wisi nad tą jego miską i warczy jak wściekła. Gjalpo chwilę myśli a potem też zaczyna bulgotać. Udaje mi się odwołać Matyldę. Suczydła dostają swoje miseczki. Matylda je powoli, z godnością. Flo i Łucka to dwa odkurzacze - jedzonko znika błyskawicznie. Łucja odwraca się od swojej pustej miseczki i trafia ryjem prosto w miseczkę Matyldy. Obie warczą a ja interweniuję. Łucja idzie zobaczyć, czy nic nie zostało w miseczce Florence i mija się z Florence, która idzie zobaczyć, czy nic nie zostało w miseczce Łucji. W momencie przecięcia się trajektorii ruchu obie zatrzymują się, nos w nos, miny zażenowane, obie udają, że wcale nie po to i wcale nie tam idą. Po chwili obie równocześnie ruszają w przeciwne strony, każda ląduje przy misce tej drugiej, zgodnie sprawdzają, zgodnie wzdychają i wywracają oczami "pusto"i zgodnie obrzucają mnie pełnym wyrzutu spojrzeniem. Matylda w międzyczasie kończy swoją kolację i wtedy wszystkie trzy ustawiają się pod Gjalpem i z paszczami otwartymi jak głodne pisklęta czekają na to co mu wypadnie przez dziurawe fafle. Piękny widok.
  5. [quote name='halcia']Ja Ci wierze,ze rządek skruszonych sun po akcji ,mógł doprowadzic do ataku smiechu.Psiaki jak nabroja,potrafia skruche mina i postawa pokazac.A Łuci w akcji nie było???:crazyeye:[/quote] a Łucji nie było, bo się zajmowała tym co lubi najbardziej, znaczy destrukcją. psy dostały takie śliczne zabawki od Beci i Majuski i teraz je prują i żują, a Łucja najbardziej - ona w tej materii zachowuje się jak narkoman i spać ani jeść nie może dopóki nie spruje w drobny mak. A ja właśnie odkryłam czego mi w domu brakowało: białego psa. Bo psy czarne zakłaczają wszystko na czarno, Łucja w sumie na jasno, ale oni wszyscy już skończyli linienie, za to Matylda chyba właśnie zaczęła, albo co. W każdym razie teraz mam wszystko w białych kudłach. Tego jeszcze nie było - dzięki temu mam komplecik.
  6. Dzięki, Szpilka już do mnie pisała w sprawie wściekłości i chciała pokrywać koszty, ale spoko, Wy macie tyle różnych psich nieszczęść pod opieką, bardziej w tej chwili potrzebujących wsparcia niż Matylda. Jak już się zdecydowaliśmy robić za DT to z dobrodziejstwem inwentarza, w tym z pełnym pokryciem kosztów utrzymania Matyldy i wszystkich potrzebnych interwencji medycznych.
  7. No pięknie! Matylda dziś uznała, że zostałam napadnięta i stanęła w mojej obronie. Napaść wyglądała tak, że Florence swoim zwyczajem chciała mnie zmobilizować do zabawy, rzucając się na mnie z dzikim wrzaskiem i warczeniem. No i oberwała od Matyldy :mad:. Zrobił się wirujący kłąb, kłapiący i warczący. Musiałam opierniczyć sucze i omal nie padłam ze śmiechu, jak się błyskawicznie rozdzieliły, siadły w szeregu, obie zgarbione i zawstydzone z minami pod tytułem "sorry, poniosło nas troszkę". Swoją drogą w takim stadzie muszą się zdarzać wpadki i konflikty, czasem ktoś na kogoś nawarczy albo kłapnie, ale chyba mam szczęście do mądrych zwierząt, bo to wszystko tylko udawanie. Nigdy nikomu nie stała się krzywda.
  8. No to ja też się melduję, będziemy rozkręcać jakiś bazarek razem z Dziką_Figą.
  9. Poczekaj no siostro, aż osobiście poznasz Jego Wysokość. Póki co wybaczam Ci brak zrozumienia, albowiem nie wiesz co czynisz. A poza tym tylna część niekoniecznie oznacza zad. Może to być na przykład udziec.
  10. :smhair2: O zgrozo! Matylda nie chciała jeść witaminek, trza było w parówkach upychać no i znaleźli się amatorzy na wzgardzone witaminki! Gjalpo ukradł i wtrząchnął cały słoik!:eek: Mam nadzieję, że mu nie zaszkodzi. Przytomnie zostawił 3 tabletki, więc na dziś mamy, a zaraz polecę do weterynarza i kupię nowe. A potem sobie spokojnie i powoli oszaleję.
  11. Adam pomaga jak może. Ale parówami nie można się podzielić na zasadzie "ja jedną ty drugą". Parówy raczej wolą opcję "wszyscy jedną" albo "wszystkie ręce na pokład". Rano mi się parówiska pobiły na poduszce - Łucja już tam była, Matylda wpadła się przywitać. Rozsądna Flo zakradła się z drugiej strony, a Gjalpo przylazł, popatrzył na to kłębowisko i z ciężkim westchnieniem usiadł w parówach, żeby zaprowadzić jakiś porządek. Kto nie miał na głowie dwóch walczących suk i tylnej części mastifa tybetańskiego o jakiejś 6 rano, ten w ogóle nie wie co to znaczy żyć!
  12. Hehe, zdolnaś, siostro. Gratuluję debiutu i podklejam sobie tego psa na baby! A jeśli mogę się wtrącić - zakonnice to nie jest najlepszy pomysł, widziałam i słyszałam wiele złych rzeczy na temat traktowania zakonnych psów i innych zwierząt.
  13. Ratunku! Rąk mi brakuje! Matylda pcha się do głaskania, Łucja odwraca się na wznak, łapami macha i wyje "ja, ja jestem twoja słodka Łucja", Flo ósemki kręci między dwoma parówami bo tez się chce załapać. W sumie tonę w parówach! (Flo tez parówa, tylko krypto, bo włochata). I tak mam szczęście, że Gjalpo ma pieszczoty głęboko gdzieś.
  14. No, ekipa do biegania niezła, dziś jeszcze były "służbowe" psy. A poza tym Matylda za mną łazi i zasuwa po schodach kilkadziesiąt razy na dzień. Mam wrażenie, że się już lżej rusza. A nosić parówy to ja mogę, Łucja mnie przećwiczyła w marszobiegach terenowych z obciążeniem parówą. A jak trzeba było to i Jego Wysokość ( wytarzanego w jakimś paskudztwie) wrzuciłam do wanny - a on naprawdę waży więcej niż ja... A na dobranoc wklejam zdjęcie Matyldy ilustrujące jak się kobita umie urządzić. W łazience się uparła być, ale polazła siedzieć na dywanik, coby jej zad nie zmarzł: [IMG]http://img216.imageshack.us/img216/2544/wygodnictwo.jpg[/IMG]
  15. No tak wisiałam na krawędzi tego fotela, ale Matylda poleciała z koleżankami robić porządek z sąsiadem, więc się mogę rozsiąść. Łucja nadspodziewanie dobrze znosi Matyldę i nie jest szczególnie zazdrosna, tylko tak w normie. I to jest straszne wszystko, bo Matylda się tak świetnie wpasowała, bo wszyscy ją lubią i ona wszystkich lubi, bo Matylda się zachowuje jak u siebie, bo dla nas jej obecność jest zupełnie naturalna, bo mówimy do niej "moja psinka"...:shake:
  16. Majuska, serdeczne dzięki za instrukcje - DZIAŁA!!! Matylda ( która właśnie siedzi na fotelu za moimi plecami, ku wielkiemu zgorszeniu Łucji) przesyła wszystkim serdeczne pozdrowienia.
  17. [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/4453/niejestle.jpg[/IMG]
  18. Donoszę, że Matylda nie chciała jeść przywiezionych odchudzających chrupek. I trzeba było widzieć, z jakim obrzydzeniem wywlekała z miski penne rigatoni - w zęby, na podłogę, spojrzenie z wyrzutem, mina przy tym taka, jakby jej zęby cierpły od samego dotykania tego paskudztwa - które to paskudztwo nawiasem mówiąc sama jadłam na obiad i wcale złe nie było. W końcu dałam jej to co jedzą moje piesy, czyli Acanę Pacifica - okazała się być jadalna, zwłaszcza po polaniu jogurtem naturalnym. A witaminki Matylda przyjmuje w parówkach ( a ja przy okazji muszę obdzielić parówkami całą resztę). P.S. czy ktoś mi może powiedzieć, czemu mój banerek w podpisie jest ale nie działa? Najlepiej Łopatologicznie i w formie dla debila instrukcję poproszę co mam zrobić, żeby działał.
  19. Ja bym się nawet chętnie przyznała do paskudnego przypisywania niewinnej paróweczce czynów niepopełnionych i psucia jej publicznego wizerunku :cool3:, ale wtedy wyszłoby na to, że sama to wszystko wymyślam siedząc sobie w spokoju otoczona grzecznymi pieskami, a takiej wyobraźni to ja nie mam. Same zresztą widziałyście co one przy stole wyrabiają - morda w talerz, ogon do kawy. A Łucja nadspodziewanie dobrze znosi obecność Matyldy. Tylko w nocy rozpychała się w łóżku tak, że Matylda choćby i chciała nie miałaby szans się zmieścić. Troszkę zazdrosna, ale pilnujemy, żeby pieszczoty równo rozdzielać. Łucja chętnie by sobie oczy dała zakropić, bo jak zakrapiamy Matyldę to przeżywa męki zazdrości i pcha się z ryjem.:p
  20. Obrazek z dziś: [IMG]http://img76.imageshack.us/img76/3481/kanapa.jpg[/IMG] Gjalpo wczoraj jeszcze był trochę straszny zdaniem Matyldy, ale już nie jest, najwyraźniej. Wszystko jest ok, Matylda wesoła, chce się bawić, obgryza nas i warczy przy tym strasznie. Zakrapianie oczek idzie nam bez problemu. I gdziekolwiek się ruszę to kicają za mną dwie parówy - biedaki, nalatają się po tych schodach... Mati dostaje taki preparat na poprawę kondycji skóry i sierści, Gelacan Champion to się nazywa, Jego Wysokość jada to od miesiąca i bardzo mu to dobrze robi na futerko, więc wymyśliliśmy, że się podzieli z Matyldą, trzeba kobitę trochę "ztuningować".
  21. Noc grzecznie przespała z nami w sypialni na psiej kanapie. Rano obudził mnie tupot straszny psich łap - Matylda i Gjalpo szaleli razem, gonitwa z podskokami była. Sunia w dobrym nastroju. Oczko zakropione, witaminek nie chce - jadę po pasztet, w czymś to muszę upchnąć.
  22. Pieski bardzo się cieszą, że Wam sernik smakował, starały się przecież. Majuska, dawaj te zdjęcia! Sama się mam produkować? Teraz będę leniwa i nie wkleję zdjęć tylko linka - to a'propos układania się: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/MatyldaSieBawi#]Picasa Web Albums - Aśka - Matylda się bawi[/url]
  23. "bez mojej zgody nikt tędy nie przejdzie" - grunt to się ułożyć w strategicznym miejscu: [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/2526/nopasaran.jpg[/IMG]
  24. i jeszcze jedno - kierownicze stanowisko zostało juz wybrane i obsadzone: [IMG]http://img215.imageshack.us/img215/8350/kierownicze.jpg[/IMG] Matylda zwiedziła dom, do ogrodu nie chce wychodzić, tylko na szybkie siusiu, ale to pewnie przez deszcz. Teraz śpi,oczywiście na kanapie.
  25. I jeszcze takie. Dla mnie to wygląda jak ślubny portret, niemalże: [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/7774/tacypiknirazem.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...