Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. A to jest bardzo, bardzo charakterystyczne dla parówy: "ja pierwsza, ja najważniejsza, ja najbardziej kochana" [IMG]http://img230.imageshack.us/img230/5544/duaparowa.jpg[/IMG]
  2. [quote name='majuska']No ale , żeby nie włączyć psom bąbelków:shake: Zdjęcia jak zwykle bomba:loveu::loveu::loveu:[/quote] A wiesz co, to jest pomysł...z powodu jakichś błędów technicznych bąbelki czasem się zapowietrzają i zdarza im się emitować gaz o zapachu szamba. Myślę, że psy miałyby szansę pokochać kąpiel w takich warunkach.
  3. a dziś było tak: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/StrasznyStrasznyDzien#]Picasa Web Albums - Aśka - Straszny stra...[/url]
  4. [quote name='majuska']No , no jestem coraz bardziej przerażona jej możliwościami:cooldevi:... ale tak ogólnie to kochana jest:loveu:, nie?[/quote] no pewnie, że kochana!!! Ja jestem dumna z jej możliwości ( aczkolwiek to nie moja zasługa) i w ogóle uważam, że to strasznie fajny pies jest. Zyskała alternatywne imię - Hedon albo Hedonia - od hedonizmu, który uprawia na ogromną skalę. Gdyby była wyłącznie słodka jak ulepek i przylepna przez cały czas to by było nudne, a dzięki temu, że ma charakter przez bardzo duże CH i poczucie humoru to jest fajnie i nikt się nie nudzi. A, nawiasem mówiąc ona ma straszliwą siłę w pysku - nie podejrzewałabym psa tych gabarytów - bawiłam się z nią pluszową łasicą, łasicę się tarmosiło i przeciągało i parę razy Łucja na tej łasicy zawisła w powietrzu na zębach. Strasznie zaciekła bestia.
  5. [quote name='Dzika_Figa']No i mnie biedną dopadło. Śniło mi się, że mi Łucja uciekła na środku ruchliwego skrzyżowania, znalazłam ją w końcu na przystanku tramwajowym, ale co się nastresowałam w tym śnie, to moje. Tych, co nie wiedzą informuję, że jestem siostrą Florentynki, przebywającą obecnie dośc daleko od ojczyzny i nieznającą Łucji osobiście (niestety)....[/quote] hehe, parówa działa nawet na odległość
  6. Jeśli Łucja jest faktycznie wampir to koniec ze mną. Dziś bawiłam się z pieskami w ogrodzie ( fajnie, zaczynają się gonitwy w trójkę) i Łucja ze szczęścia użarła mnie w łydkę. Bardzo porządnie mnie użarła. To teraz ja zwampirzeję i będziemy razem z parówą snuć się po cmentarzu.
  7. Mam problemy z logowaniem na dogo ostatnio ( Wy też?), więc nie myślcie , proszę, że jak nic nie piszę, to znaczy, ze parówa uciekła. Nawiasem mówiąc uciekła dziś...na krótko, bo została schwytana.Pędziła na cmentarz - ona tam pewnie straszyć chodzi...:smhair2:
  8. Hi hi, obawiam się, że ona już zostanie parówą. Skądinąd jak się zastanowić, to parówka tez w sumie cienka. Pasztetówka bardziej by pasowała do poprzedniej Łucji ( przed kuracją odchudzającą). A Kabanos byłoby pięknym imieniem dla jamnika...to tak dostojnie brzmi.
  9. Ona biedulka ludzi musi pilnować. Przemożna potrzeba towarzyszenia nam wszędzie sprawia, że biedactwo większość czasu spędza na schodach, kicając w te czy wewte. Siedzę dajmy na to na górze przy komputerze, Łucja śpi obok. Zbiegam na dół nastawić wodę na herbatę, Łucja wstaje i lezie za mną a że zaspana to zanim się zbierze mija chwila - w efekcie spotykamy się na dole schodów - ja właśnie wracam na górę, a Łucja właśnie zeszła, na ale skoro ja idę na górę to ona też. Taka sytuacja powtarza się kilkadziesiąt razy w ciągu dnia. No i wcięcie w talii się jej zrobiło, a i wałek tłuszczu na biodrach wyraźnie zmalał.
  10. [quote name='majuska']Rzeczywiście biedna Paróweczka :lol!: ileż to ją musi nerwów kosztować:shake: może troszkę sadełka zrzuci dzięki tym nerwom:razz: Ale jest elastyczna, potrafi sie w każdych warunkach odnaleźć:lol:[/quote] Jeśli o zrzucanie sadełka chodzi to spójrzcie poniżej - może nie najpiękniejsze zdjęcia, ale dobrze ilustrują sytuację. I przysięgam, tym razem zero photoshopa! [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/1507/chudzinka1.jpg[/IMG] tak bida wygląda po miesiącu u nas...I nie żebym ją głodziła - chyba jej po prostu ruchu brakowało. Z paróweczki się laseczka zrobiła. [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/3972/chudzinka2.jpg[/IMG]
  11. No, Łucji się należy pochwała. Otóż po tym ostatnim opisywanym tu paskudnym ataku na kota kotka się obraziła. Postanowiła nas ukarać za trzymanie w domu takiego monstrum i ostentacyjnie wyniosła się z sypialni. Wyobrażacie sobie, jak nam było przykro? Tylko 3 psy w łóżku i żadnej kici... Wczoraj kici obraza przeszła i wróciła na swoje miejsce na kołdrze. I Łucja, wszedłszy do sypialni ujrzała kota co się panoszy na łóżku. W dodatku kot profilaktycznie nasyczał na Łucję. A ona wykazała się ogromną siłą charakteru - zignorowała kocisko, mimo syków udała że go nie widzi. Położyła się obok - wytrzymała parę minut, leżała napięta jak struna a jej wzrok mówił "to dla was to znoszę, dużo mnie to kosztuje, ale zniosę, wytrzymam". Po paru minutach akcentowania, że ona tu będzie leżeć, z kotem czy bez chyba jednak doszła do wniosku, że za dużo ją to kosztuje nerwów, bo poprosiła o wypuszczenie z sypialni i poszła spać na dół z Gjalpem. Ale pierwszy krok na drodze do normalizacji stosunków z kotem został zrobiony.Naprawdę podziwiam parówę za ogrom dobrej woli i chęć współpracy.
  12. [quote name='albiemu']Luciek popularna swoją pomysłowością :) Pozdrawiam i proszę ją wymiziać :)[/quote] Jeszcze bardziej? No dobra, została dodatkowo wymiziana, ze specjalną dedykacją. Bardzo była zadowolona...
  13. [quote name='becia66']ja to sie zawsze boję żeby nic strasznego / czyt. Łucja poszła w świat /:roll:[/quote] Beciu, dla własnego komfortu psychicznego przyjmij inny punkt widzenia: jak nie piszemy, znaczy że jest nudno a Łucja w domu. Dziś Łucja prawie z domu nie wychodzi. Dorota przyjechała z taką specjalną torebką na psie przysmaki dla swojego Lucyferka. Łucja najpierw jej tą torebkę ukradła - zniosła po schodach, zainstalowała się z tym na kanapie i pracowała nad zamkiem błyskawicznyczm, ale kradzież została odkryta i zdobycz Łucji odebrano. Teraz Dorota chodzi z torebką na pasku i Łucją przyklejoną do nogi. Tylko od czasu do czasu Łucja podbiega do mnie, pośpiesznie komunikuje "tak, jam twoja, kocham cię i w ogóle" a potem szybciutko wraca adorować torebkę Doroty...
  14. No i wychodzi na to, że straszna odpowiedzialność spoczywa na mnie. No i na moich psach. Że niby się powinny zachowywać rozrywkowo, żeby było o czym pisać. A one jak na złość są dziś przeraźliwie nudne. A ja jestem paskudnie niewyspana. Wyobraźcie sobie taką noc: kładzie się człowiek do łóżka...STOP...nie kładzie się, bo na jego miejscu leży Łucja, wijąc się w zalotnych pozach i machając łapkami. Delikatnie się przesuwa Łucję i wtedy trzeba szybko wskoczyć, zanim wróci. Łucja nie daje za wygraną. Niby leży obok, ale się wije na grzbiecie i wijąc się podpełza coraz wyżej. I za chwilę mam jej łeb na książce, którą usiłuję czytać, a zimny mokry nos szturcha mnie w twarz. Pewnym wyjściem jest umieszczenie książki na brzuchu Łucji ( ale w związku z tym mogę czytywać jedynie paperbacki). A potem coś skrobie w drzwi. No to wstaję i wpuszczam Florence (Łucja też wstaje). Pod drzwiami sypialni stoi jeszcze Gjalpo, ale wejść nie chce. Wskakuję do łóżka uprzedzając obie suki. Suki tez się zaraz ładują i zaczyna się rywalizacja "kto bliżej". Kończy się to tak, że leżę obłożona symetrycznie sukami, a w twarz szturchają mnie teraz dwa mokre nosy. Zero czytania. W dodatku Łucja usiłuje gadaniem usunąć konkurencję w cień i wydaje gardłowe pomruki. Chyba pod wpływem tych pomruków Gjalpo decyduje się jednak wejść do sypialni, o czym informuje waląc łapskiem w drzwi. Wstaję, żeby go wpuścić. Wracam do łóżka i zastaję obie suki na mojej poduszce. Troszkę je rozsuwam, żeby mi się łeb zmieścił. Ponieważ czytać się nie da w tych warunkach postanawiam pooglądać jakiś film. Udaje mi się sięgnąć po pilota nie wstając z łózka, ale okazuje się, że Gjalpo go pogryzł. Wstaję, przepinam kabelki i podłączam drugie dvd, które ma sprawnego pilota (jeszcze). Wracam do łóżka i zastaję dwie suki na poduszce. Udaje mi się jakoś wcisnąć, włączam film a wtedy Gjalpo siada mi na nogach, uniemożliwiając jakiekolwiek ruchy i skutecznie zasłaniając ekran. Rezygnuję z wszelkich rozrywek i grzecznie ide spać. W środku nocy budzi mnie podejrzane mlaskanie i obrzydliwa wilgoć na kołdrze. Okazuje się, że Gjalpo ukradł but z garderoby ( na szczęście taki którego nigdy nie lubiłam) i zeżarł go w łóżku, śliniąc się przy tym obficie jak na mastifa przystało. Wstaję, żeby odebrać szczątki buta ( ze względow pedagogicznych), odbyć poważną rozmowę wychowawczą i wyrzucić strzępy gumy petające się po całym łóżku. Wracając zastaję obie suki na mojej poduszce... I jak ja się mam w takich warunkach wyspać i miec twórcze natchnienie do pisania zabawnych historyjek o zwierzątkach?
  15. [quote name='becia66']Uffff....niedziela wreszcie.....trzeba odprężyć i pośmiać się trochę - Florentynko napisz coś ........:eviltong::evil_lol::evil_lol:[/quote] Uff, niedziela, a ja znów mam jakiś zapieprz przepotworny. Łucja pozdrawia wszystkich, odezwiemy się wieczorem.
  16. fakt, że Lucyfer brzmi jak dobre imię dla kota.
  17. [quote name='majuska']Lucyfer to kotek??? Łucja pozwoliła się przyglądać???[/quote] nie, Lucyfer ( w skrócie Lucek) to ten po prawej. Jego pani pracuje z nami, więc Lucyfer przyjeżdża do nas służbowo [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/8630/dsc0331m.jpg[/IMG]
  18. [quote name='Charly']podoba mi sie na pierwszym zdjęciu jak ją ktoś profesjonalnie czesze trzymając za nogę:evil_lol:[/quote] ja tam się nie znam na profesjonalnym czesaniu, tyle wiem, że niebezpieczne - york pogryzł kiedyś profesjonalną psią fryzjerkę po biuście. A trzymanie za nogę jest niezbędne, jak się chce wyprostować łapkę i wyczesać udziec.
  19. Łucja jest pod każdym względem wyjątkowa. Jeśli chodzi o ilość liniejącej sierści też: [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/4457/czesanie1.jpg[/IMG] ojej, moje futerko... [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/8422/czesanie2.jpg[/IMG] chcę je mieć z powrotem! Może jak je zjem to się uda: [IMG]http://img269.imageshack.us/img269/5836/czesanie3.jpg[/IMG] (na pierwszym planie uszy Lucyfera, który z niedowierzaniem przyglądał się całej imprezie).
  20. Lucia jest przekochana, [COLOR=DarkRed]( zgadza się, jest)[/COLOR] stoi na łapkach przy kratach boksu i prosi o bodaj chwilkę zainteresowania, uwagi i czułego słowa [COLOR=DarkRed](zgadza się, nieustannie domaga się zainteresowania, i rzeczywiście wspina się przy tym na dwie łapki)[/COLOR] . Bardzo kontaktowa, uwielbia być brana na rączki, głaskana i pieszczona. Zamyka wtedy oczka , cichnie jakby mówiła : chwilo trwaj.... [COLOR=DarkRed]( o tak, tak robi) [/COLOR]Ale niestety są to tylko krótkie chwile bo za moment [...] znów zostaje sama, opuszczona i zrezygnowana....i tak patrzy tymi swoimi smutnymi oczami.... [COLOR=DarkRed]( o tak, wystarczy przestać na moment drapać za uchem)[/COLOR] Cudowna sunia dla każdego, starszych osób [COLOR=DarkRed]( jeśli sprawne na tyle coby przez płot przeskoczyć i dużo biegać Łucja świetnie pomoże staruszkom utrzymać kondycję)[/COLOR] małych dzieci [COLOR=DarkRed](tak, jeślii trzymane są w klatce)[/COLOR], innych zwierząt[COLOR=DarkRed] (zależy co lubią inne zwierzęta...jęsli chodzi o zwierzęta z zacięciem masochistycznym - z całą odpowiedzialnością tak)[/COLOR]. Pięknie chodzi na smyczy [COLOR=DarkRed]( no chodzi, owszem, a pięknie to rzecz gustu, możemy przyjąć że i to się zgadza)[/COLOR] i bardzo sie pilnuje [COLOR=DarkRed]( się pilnuje, pewnie - na własną rękę i gdzieś kawałek od człowieka[/COLOR] [COLOR=DarkRed]na pewno jest przez siebie doskonale przypilnowana[/COLOR] [COLOR=DarkRed]i niech ktoś spróbuje jej podskoczyć)[/COLOR], odwdzięczy się całą sobą za odrobinę szczęścia [COLOR=DarkRed]( o tak, tak tak. Całymi 13 kilo żywej wagi, bez chwili przerwy)[/COLOR] [COLOR=Green]Czarne - cytat z pierwszego postu Beci - czerwone - mój komentarz. Wniosek - 100% zgodności z rzeczywistością.[/COLOR]
  21. [quote name='becia66']a z drugiej strony pisane masz niesamowite ....:megagrin::megagrin::megagrin::roflt::roflt: czy ty satyryk, komik jaki czy co ?[/quote] Zawodowo owszem, zdarza mi się pisać ( między innymi), ale są to rzeczy poważne jak grobowiec rodzinny i nudne jak flaki z olejem. Może odreagowuję w ten sposób? A życie z Łucją & co. jest wyjątkowo barwne i pełne atrakcji. Ucieczki nie podobają mi się wyjątkowo, ale z wczorajszych obserwacji mi wchodzi, że ona się tak znowu nie oddala i może gdyby nikt nie ruszał za nią w pogoń byłaby skłonna sama wracać. Tylko że niby to wieś, ale coś tu jeździ od czasu do czasu jednak, więc samodzielne wycieczki nie są bezpieczne dla parówy. Żeby ona zechciała to zrozumieć... P.S. Łucja właśnie złapała dwie muchy naraz, jednym klapnięciem mordy. I zeżarła. Błeee.
  22. Zostały dziś pobite wszelkie rekordy. DWIE ucieczki. 1) wyszłam z psami do ogrodu, z psami i Dorotą. No i zagadałyśmy się. Spuściłam parówę z oka. Mea maxima culpa. W dodatku ucieczka została odkryta dopiero po chwili ( przez to że zepsuła się kosiarka wszystko zarosło trawskiem po pas i psich nie widać). Tym razem nikt nie skakał przez płot - brama została otwarta kluczem i wtedy wylazły przez nią moje dwa psy i Lucyfer Doroty. Więc upchnąwszy je na powrót zostałam ich pilnować, a Dorota pobiegła łapać parówę. Łucja spokojnie sobie czekała, w odległości przyzwoitej, ale na widok Doroty dostała gwałtownego przyspieszenia.. Wyhamowało ją dopiero ogrodzone podwórko jednej z sąsiednich posesji. Została złapana i przyniesiona do domu i była, cholera jedna, niesłychanie zadowolona z siebie! 2) bardzo efektowny występ. Jak do tej pory ucieczki odbywały się poniekąd na ludzkich oczach, bo Łucja sama do ogrodu nie chadza - ot, na siusiu przed dom i tyle. Wyszliśmy z założenia, że do ucieczek potrzebuje audytorium i że sama z domu nie wylezie i nie pójdzie. Więc drzwi trzymamy otwarte na oścież, bo psy kursują tam i nazad. Właśnie opowiadałam Adamowi który przyjechał do domu o porannej ucieczce Łucji. I coś mnie tknęło "A gdzie jest Łucja?" pytam. No i okazuje się, że nie ma. Jest za to ciemno, dla lepszego efektu. Adam, wyposażony w lampkę czołówkę wypada do ogrodu, za nim dwa psy, ujadające na różne tony. Ujadający jak potępieniec york zostaje przed domem, bo nie rozumie w jakiej sprawie ujada. Za tym wszystkim pędzę ja, w rozsznurowanych butach, ale z kluczem od bramy za to. Dopadamy do bramy, otwieram - jest Łucja! Kręci kuprem, szczerzy się i wije. Przytrzymuję dwa psy, które chcą wyleźć, a Adam idzie po parówę - która oczywiście zaczyna uciekać. Adam rusza za parówą, Flo wyjmuje łeb z obroży i rusza za Adamem, Gjalpa udaje mi się złapać w ostatniej chwili. I nic nie wiem, widzę tylko jak wzdłuż ogrodzenia sąsiadów podskakuje snop światła z czołówki - potem światło znika i słyszę wyrazy powszechnie uznawane za niecenzuralne (z późniejszych ustaleń wynika, że Adam właśnie padł twarzą w pieczołowicie pielęgnowany warzywniak sąsiadów). Światło pojawia się znów i oddala się. Coś skrobie w bramę - to Flo wróciła. Potem widzę, że światło czołówki zaczyna się zbliżać, więc gnam w tamtą stronę, plącząc się w trawie i własnych sznurówkach. "Masz ją?" ryczę "uciekła mi !" słyszę i w tym momencie niemal potykam się o...Łucję! "ona tu jest!" wrzeszczę, na co Adam zaczyna rozpaczliwie nawoływać Flo. "ona też tu jest" udaje mi się w końcu zakomunikować, przekrzykując szczekającą Flo. Wracam do bramy, żeby wpuścić Adama, ktory jest malowniczo utytłany w błocie i w komplecie udajemy się do domu. Łucja prowadzi, przez całą drogę wykonuje salta, pady i podskoki i ślicznie się bawi z pieskami...Teraz śpi, zmęczone biedactwo.
  23. Przepiękne zdjęcia! Łucja ma wszystko fajne, a najfajniejsza jest nie od d... strony, tylko na drugim końcu, tam gdzie ma wyraziste oczyska i mordę miniastą. Ale tak patrze na te fotki i coś mi się zdaje, ze parówa poniekąd zeszczuplała. Zresztą ciąg do michy jej się zmniejszył, a jak pojęła, że głód jej nie grozi to fochy coraz większe odstawia, przebiera w jedzeniu, tego nie lubi, tamtym pluje...Ale dziś miała ucztę - mastif "otworzył" wielką kość szpikową, ale mu ryj nie chciał wejść do środka i nawet ozór w trąbkę zwinięty się nie bardzo mieścił. Łucja przylazła i ze swoim długim wąskim ryjem wyżarła wszystko z gnata.
  24. [quote name='Charly']umarl nam dzis Dziadek w schronisku, ale weszlam tu i się szczerze posmialam. Florentynko jestes po prostu niesamowita:loveu:[/quote] Bardzo mi przykro, biedny Dziadzio. Zaglądam czasem na Wasz schroniskowy wątek - tak się cieszyłam, że się dom dla biedaka pojawił...Cóż, niestety, nie wszystkim się udaje. (za to niektóre cholery mają aż za dobrze. Łucja i cała reszta śpią słodko ( z czego Łucja i Gjalpo w moim łóżku), a ja po nocach pracuję na chrupki dla nich, gnaciki i inne takie. Jest takie powiedzonko "jak Bóg chce kogoś pokarać to mu rozum odbiera" - proponuję ciąg dalszy: [I]ale niektórym daje w zamian psa.[/I])
  25. Łucja opanowała nową sztuczkę - to jest prawdziwa aktorka! Ponieważ wie już, ze nie podoba mi się, jak warczy i szczerzy zęby na inne psy, teraz robi to tak: nos zmarszczony, zęby na wierzchu, ale pysk odwrócony tak boczkiem, żebym nie widziała, natomiast w moją stronę skierowane wielkie oczyska, ze spojrzeniem w stylu "biedna, mała kochana sunia". Wykręca się przy tym jak korkociąg, żeby morda była z innej strony niż oczy, trochę flądrę przypomina, Niesamowita jest.
×
×
  • Create New...