-
Posts
7536 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Florentynka
-
[quote name='Charly']Króliczek kochany:loveu: dobrze, ze go jenot nie zjadł...:) a co do Lucka- Lucek to też bylo przeciez imie Łucji...przynajmniej była taka propozycja. Teraz oczywiscie widzę, ze jednak lepiej zostac przy Łucji, bo zamieszanie faktycznie straszne. i jak ocena na wystawie? co się za taki występ dostaje?[/quote] Jakimś cudem udało się cholernikowi przekonać panią sędzię, że jest gruby i ma krzywe nogi przednie i tylne, oraz że porusza się ciężko i niechętnie. Ponieważ nie zdołał udać, że ma krzywy zgryz i brak jąder to dostał ocenę bardzo dobrą. Ku mojemu zdumieniu kobita napisała w karcie oceny, że Gjalpo ma piękną szatę - cóż, jak ktoś gustuje w wyliniałych resztkach, dobrze zmoczonych i utaplanych w błocie...(wyliniałe, bo to najgorszy moment, on teraz zmienia całkiem sierść, ogon ma jak szczotka do butelek, obrzydliwość). A po wystawie poszliśmy na spacer z Sonią - lekki wytworny trucht, dumnie uniesiona głowa i łapki stawiane prosto i z gracją. Wreda i tyle. Widac nie chce zostać reproduktorem - nie wie głupek co traci.
-
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Majuska, nie lubisz króliczków? Króliczek ten, nawiasem mówiąc ma szlaban na wyjścia luzem, odkąd przez 2 godziny bawił się w ciuciubabkę z trzema osobami próbującymi go odłowić. Podejrzewam, że stado psów też by wykończył. Wczoraj rano natomiast stado brało udział w odławianiu kaczki. Kaczka przelazła od sąsiadów, zostaliśmy poproszeni o odłowienie i zwrot. Psy naganiały kaczkę na Adama, sąsiedzi za siatką wyli zgodnym chórem "zabije ją, zabije" my uspokajaliśmy, że nie zabije sąsiedzi na to że "to umęczy"...W końcu dzięki manewrowi oskrzydlającemu w wykonaniu Gjalpa kaczka została zagnana prosto w ramiona Adama i zwrócona prawowitym właścicielom. Nie wiem, skąd wszystkie nasze psy to wiedzą, ale wiedzą - drobiu się nie tyka ( póki żywy i nieprzetworzony) - wszelkie zbiegłe z sąsiedztwa drobie mogą się u nas czuć bezpiecznie. Bażanty też są zaliczane do drobiu i bezkarnie snują się nam po ogrodzie. Ach, jakie ja mam mądre pieski! -
Ajaj. Charly, jak jeszcze Ty się włączysz w to wielkie mieszanie w zwierzętach to dopiero będzie...Nie Lucek sterczał przy króliku, tylko Łucja. Lucka przy tym nie było. Pokazuję i objaśniam: Łucja = dawniej Lucia Lucek = Lucyfer, pies Doroty, u nas bywa służbowo Luśka = Lukrecja - królik. Sonieczka = wiadomo. Buba = prawdopodobnie trzymana w szafie lub zjedzona... To teraz będzie o Lukrecji (króliku). Kiedyś Lukrecja kicała sobie luzem po ogrodzie. Pod wieczór poszłam ją zgarnąć, ale nie mogłam cholery znaleźć. Powoli się ściemniało. Czołgałam się, rozgarniałam chaszcze cmokałam i wydawałam inne idiotyczne odgłosy. Nic. Wypuściłam psy ( wtedy były tylko 2 - Sonia I i Florence) i kazałam im szukać króliczka - nie znalazły. Szukałam z latarką, bo się już ściemniło - bezskutecznie. W końcu niby poszłam spać, ale nie spałam, zamiast tego przeżywałam ponure wizje biednego królika który zszedł pewnie na zawał, zjadła go sowa i nietoperz i jeż i lis i jenot... I myślałam, że może jak chociaż skórka została, to znajdę i wypcham i będę podsyłać mojej siostrze zdjęcia, że niby wszystko z Lukrecją ok ( bo Lukrecja to jest podrzutek mojej siostrzyczki) i jakoś powoli ją przygotuję psychicznie na stratę króliczka. Jakoś o 4 rano zaczęło się robić jasno, więc wstałam i pobiegłam do ogrodu i znalazłam w żywopłocie króliczka - całego, zdrowego i niezwykle zadowolonego z siebie!
-
Po pierwsze - skoro znów ukradł wątek to możecie zobaczyć co z niego za paskuda [url=http://www.youtube.com/watch?v=mfqmAT_GeGM]YouTube - mój wstrętny pies[/url] Po drugie - pocałowany królik prawdopodobnie uległby utopieniu - mastifki się ślinią, niestety. Po trzecie czy naprawdę nikt nie dostrzegł pięknej euforycznej Sonieczki na tych zdjęciach?
-
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Charly']no tak- teraz jak to mówisz tez to widzę- lenistwo intelektualne to coś strasznego. chyba muszę zacząc rozwiązywac krzyzówki:evil_lol:;) agility- jak najbardziej dla Łucji:lol: wspólne tarzanie w kupie jest suuuper hehehehhe[/quote] ależ ja to po prostu "wygooglałam"...w krzyżówkach tego i tak nie będzie przez umlauty. A agility spróbujemy, a co - dziś było pakowanie się do torby, czołganie pod krzakiem i skoki z jednej kanapy na drugą. A wieczorem rolowanie się w łóżku. Co do tarzania - uważam z jednej strony dzielenie się zdobyczą za dobry objaw, a z drugiej - mam lepsze pomysły na spędzenie weekendu niż pranie psów. -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
nazwa oznacza "psa zachodnich gotów". Heh, ale mi się skarb trafił! Swoją drogą rozważałam ostatnio jakieś małe agility albo co, bo Łucja ma niespożyte pokłady energii i dużą wolę współpracy. A bawi się jak młody pies - takie szaleństwa odstawia - dzikie gonitwy, podskoki. Dziś zachowała się paskudnie albo kurtuazyjnie - zależy z której strony na to patrzeć - odwiedziła nas Sonieczka i Łucja zaprosiła gościa na wspólne tarzanie w kupie (jakiś jeż chyba miał biegunkę) no i miałam dwie sucze do prania - wiadomo, w niedzielę to sobie człowiek odpocznie... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Odniosłam raczej wrażenie, że wszyscy chcieli się z królikiem bawić, ale na wszelki wypadek jak Gjalpo zabrał się za podnoszenie klatki ewakuowaliśmy królika. Królik, wbrew powszechnej opinii na temat wrażliwości królików, jest kawał francy i nie boi się absolutnie niczego. Więcej zdjęć z dnia dzisiejszego jest tu: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/RozneFazyPsiejEkstazyICzyzbyNaObiadByKrolik#]Picasa Web Albums - Aśka - różne fazy ps...[/url] A Łucja dostała od mojej mamy w prezencie identyfikatorek i jest z niego bardzo dumna: [IMG]http://img218.imageshack.us/img218/7619/identyfikator.jpg[/IMG] -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
A tak było dziś: Łucja i Lukrecja [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/6314/ucjailukrecja.jpg[/IMG] zbiorowe prześladowanie królika: [IMG]http://img65.imageshack.us/img65/466/przeladujkrliczka.jpg[/IMG] -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Miśka84']Z nikim:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Wręcz przeciwnie, Łucja wygrywa i rządzi! -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
małe sprostowanie - ewentualny medalista. Jak będzie się tak dalej zachowywał to nici z tego. A suk, obawiam się nie przemycę - na wystawach panuje odrażająca dyskryminacja kundelków... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
O tak, historii o psiskach byłoby co niemiara do opowiedzenia... Żałuję szczerze, że nie miał kto sfotografować moich dzisiejszych ćwiczeń z psem... Spróbuję opisać - wyobraźnia musi wam wystarczyć. Truchtam w kółko po trawniku, w prawej ręce kawałek suszonego płucka, w lewej smycz. Na smyczy Gjalpo - albo próbuje się opierać i przysiadać na zadzie, albo radośnie szczypie mnie w tyłek. Pod nogami kłębią się Łucja i Flo, usiłując wyrwać mi suszone płucko - podskakują i opadają jednocześnie biegnąc w kółko, Gjalpo potyka się na nich i depcze biedactwa. U ogona wisi mu służbowy Lucek, który dziś został u nas podrzutkiem na godziny. Truchtam, wlokę, motywuję słownie wykrzykując na przemian "biegniemy" i "ślicznie" z przerwami na "won cholero", potykam się o kłąb suk, padam zadem w mokrą trawę, zostaję rozłożona na łopatki. Przepotwornie zapluty ( widok jedzenia nie powoduje współpracy,ale powoduje obfite ślinienie) mastif ląduje na mnie, ktoś depcze mi głowę, ktoś drapie mnie w brzuch - zostaję wypatroszona - to znaczy psom udaje się dobrać do torebki z nagrodami w wewnętrznej kieszeni mojej kurtki - ktoś porywa torebkę, wysypują się na mnie suszone płucka, zwycięska Łucja oddala sie z pustą torebką, reszta nad moimi zwłokami walczy o to co się z torebki wysypało...Obawiam sie że mam szansę na specjalną nagrodę za sposób prezentacji psa... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Albiemu - padłam trupem.:lol: Majtek szyć nie będę - próbuję jednocześnie pracować, ogarnąć chałupę, dostarczyć rozrywki stadu - śmiertelnie ukiszone są, bo deszcz leje ( a jak wiadomo w czasie deszczu pieski się nudzą) i poćwiczyć z Jego Wyskością, żeby raczył na ringu pokazać sędziemu co innego niż podwozie... Pies z prezerwatywą to absolutnie cudna historia, to już niech Łucja je sobie te majtki, przynajmniej wiem że moje. A wierszyk przepiękny! I, paradoksalnie, przypomniał mi dawne czasy, bo już mi się zdarzyło kiedyś za psem gonić bez odzienia. To był schroniskowy ON, miałam go dwa tygodnie zaledwie jak pojechaliśmy w góry. O piątej nad ranem psisko wyskoczyło oknem (parter) i poszło w wieś na kury - na szczęście łomotu narobił wyskakując, obudził mnie no i ja za nim przez to okno,w majtkach jedynie i boso goniłam drania po mokrych zaroślach i łopianach po pas. Ech, to były czasy... -
hej, a byłyście tu? [url]http://www.dogomania.pl/forum/f99/piekna-bizuteria-made-koss-dodane-nowe-na-bonusa-dwie-sunie-do-25-06-a-140186/[/url] a byłam dziś u Soni - chodzi w głupim kubraczku dalej, ale skacze jak kangur i szaleje straszliwie - znaczy że wszystko pięknie i w porządku. W czwartek wyciągamy szwy.
-
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Dzika_Figa']Dlaczego od razu kłapciate? Przecież to neiatrakcyjne dla psa !!! Uważam, że wszyscy, którzy maczali palce w adopcji Łucji, powinni teraz mojej siostrze wysłać po parze bardzo eleganckich, drogich i atrakcyjnych majtek. Z przeznaczeniem na pożarcie, rzecz jasna. :p[/quote] Eee tam, siostra. Poradzę sobie. W końcu to ja wiem, jakie majtki Łucja lubi najbardziej... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='Miśka84']o matko, tekst o majtkach...........popłakałam się :grin::grin::grin::grin::grin:[/quote] Popłakałam to się ja, oni mi wszystko zjedli i teraz jestem sierota bez butów i bez majtek... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Miśka: mówisz - masz Nie tak znowu dawno temu i nie tak znowu daleko stąd żyła sobie mała, szara suczka imieniem Lucia. Lucia była bardzo biedna i nie miała własnego domku. Mieszkała z innymi nieszczęśliwymi pieskami w schronisku dla zwierząt. Często brakowało im jedzenia, często marzły, a najgorsze było to, że nie miały swoich ludzi. Nie miał kto o nie dbać, napełnić miseczki, czesać futerka, bawić się piłeczką, nie miał kto głaskać i przytulać. Lucia bardzo marzyła o własnym domku i o własnym człowieku. Pewnego dnia Lucia siedziała zmarznięta nad pustą miseczką i płakała rzewnie nad swoim gorzkim losem. I nagle...zaszumiało, zamrugało i przed Lucią pojawiła się jej matka chrzestna - dobra wróżka. "Nie płacz mała Luciu. Jesteś miłą psinką i masz dobre serduszko. Znajdę dla ciebie domek i człowieka." - powiedziała dobra wróżka. I jak powiedziała tak zrobiła. I Lucia zamieszkała w prawdziwym domku, o którym tak długo marzyła. Miała teraz własną miękką kanapę, pełną pyszności miseczkę, szczoteczkę do futerka, dużo pięknych kolorowych zabawek. I miała swoich własnych ludzi, którzy bardzo ja pokochali. Ludzie pozwalali jej spać w swoim łóżku, przytulali ją i głaskali ile tylko chciała i bawili się z nią piłeczką. Miała też duży ogród, po którym mogła biegać do woli. Któregoś dnia Lucia wygryzła dziurę w siatce i uciekła z ogrodu. Jej ludzie bardzo się martwili. Biegali, rwali włosy z głowy i szukali swojej szarej suczki. I znaleźli. Wieczorem Lucia zjadła majtki swojej pani. A potem ugryzła kota i pobiła się z koleżanką o piłeczkę. Jej ludzie mówili "Ach Luciu, przecież jesteś miłą suczką i masz dobre serduszko. Dlaczego postępujesz tak, że przez ciebie się denerwujemy i martwimy? Prosimy cię, przestań uciekać, zjadać majtki, gryźć kota i baw się ładnie z koleżanką zamiast ją bić." Drogie dzieci - gdyby to była prawdziwa bajeczka, to Lucia powinna zrozumieć swój błąd i przejść głęboką przemianę moralną, uznawszy swoje brzydkie postępki za przejaw czarnej niewdzięczności. Ale to jest bajeczka dla nieznośnych bachorów, a morał z niej jest taki, że możecie być nie wiem jak nieznośne - jak ktoś was kocha to mu nie przejdzie, nie ma obaw. Więc Lucia, zamiast wziąć sobie do serca wyrzuty i prośby swoich ludzi postanowiła sobie nic z tego nie robić - dalej od czasu do czasu uciekała, zjadała to i owo, gryzła kota i biła koleżankę. A jej ludzie, zamiast odebrać jej przywilej sypiania na kanapie, zmniejszyć racje żywnościowe i schować ulubioną piłkę z dnia na dzień kochali ją coraz bardziej... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
[quote name='becia66']Ło matko :crazyeye:....a gdzie to w Krakowie można napić sie kawy z psem na krześle ? :shock: A Łucja rewelacja :loveu:....cóż powiedzieć - Światowa Dama.....:B-fly::gent:[/quote] Jak to gdzie? Na Kazimierzu,w naszej ulubionej knajpce, nazywa się "les Couleurs" , a nieoficjalnie Kolory. Wszystkie nasze psy tam bywają ( ale nie naraz, w małych porcjach) i nie tylko nasze. Klimat wybitnie pro psi, i mają genialne espresso. Łucja zachowywała się bez zarzutu, ale widać było, że troszkę nerwowa - nie zjadła całej szyneczki... -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
A dziś Łucja pojechała z nami do miasta na kawę, żeby nie była takim całkiem dzikim wiejskim psem. [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/613/wkolorach2.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/2881/wkolorach1.jpg[/IMG] -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Beciu - dziękujemy za propozycję, ale z butami to jest tak, że żaden szanujący się pies nie tknie niepotrzebnego obuwia. Musi to być obuwie użytkowe i najlepiej lubiane. Ideałem jest zjedzenie jednego buta z każdej pary, wtedy człowiek ma ten drugi, żeby rozpamiętywać co stracił na rzecz swojego ulubieńca. Majuska - one dostają różne żujki i gryzaki, ale po pierwsze z dwojga złego wolę się budzić wśród strzępów buta niż sprasowanych jelit, a po drugie buty zżera tylko Gjalpo, suki nie są zainteresowane więc nie dochodzi do konfliktów, w przeciwieństwie do sytuacji kiedy w robocie są oficjalne psie gryzaki - wtedy odbywają się podchody, kradzierze, wojny podjazdowe, brutalne zabory i kłapanie paszczami. Majka50 - no pewnie, moje psy to najlepszy serial świata, godzinami mogę się na nie gapić! -
Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!
Florentynka replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
Ja wiem, że to jest wątek Łucji. Ale Łucja żyje w stadzie i nie mogę jej wyrywać z kontekstu. Moje psy chyba się na mnie uwzięły ostatnio. Łucja jakby chwilowo grzeczna, więc drżę co kombinuje. Ostatnio była ucieczka w środku nocy. No bo tak. Gjalpo jest psem stróżującym, szczególnie w nocy. Jak to robi w domu, to się spać nie da, nic się nie da, bo on ma głosik potężny. To się jemu zostawia otwarte drzwi do ogrodu. No i miał te drzwi otwarte, a Łucja sobie spała na górze koło komputera ( Adam ją wyrzucił z sypialni bo siedziała mu na głowie i gadała). No i Gjalpo się rozdarł, Łucja pognała na dół drzeć się z nim, ja za nią, usłyszałam, jak szczekanie się oddala w głąb ogrodu, no więc wróciłam na górę po buty. I tu będzie dygresja długa , w sprawie butów. Zjedzono mi wszystko. Systematycznie, noc w noc upiorny Gjalpo przychodzi do sypialni, wyciąga jakiś but z garderoby i mlaskając żuje do rana. Więc kupiłam sobie sandałki i trzymam je na półce nieosiągalnej dla psa, a dla mnie osiągalnej po wspięciu się na taboret. No więc znalazłam taboret, wspięłam sie po buty i pognałam do ogrodu. Po drodze przytomnie wzięłam czołówkę. Łucji juz w ogrodzie nie było, przeszukałam wszystkie chaszcze...nic. No to wróciłam do domu, obudziłam Adama, zamknęłam Gjalpona i Flo w domu i ruszyliśmy na poszukiwanie Łucji, znaczy tak mniej więcej na cmentarz. Wyobraźcie to sobie. Ciemno i straszno, półprzytomny i zaspany Adam mamrocząc przekleństwa czolga się po krzakach z lampką na czole, ja truchtam w kółko nawołując pokrakę i gwiżdżąc, nietoperze krążą zdezorientowane, przerywamy milosne uniesienia kilku parom kotów, co chwilę oślepia mnie blask halogena z lampy, ktorą Adam nie wiedziec czemu blyska mi po oczach. Łucji nie ma. Postanawiamy sprawdzić nasz ogród raz jeszcze, a potem ja mam dalej krążyć na piechotę, a Adam ma wziąć samochód i jeździć. Wpadam do domu, na balkon, zwisam przez barierkę z tą kretyńską lampką na czole i kręcę łbem,żeby oświetlić okolicę. I nagle widzę Łucję, na środku trawnika, żwawym truchtem zmierzającą do domu... Łucja zostaje zapakowana do sypialni i do rana jest spokój (względny). Rano budzi mnie pomstujący Adam, bo wypuszczone rano psy rozwlokły śmieci i po całym domu, między innymi zawlokły na kanapę pudełko ze skisłym mlekiem i wlały zaśmierdłą serwatkę w kanapę. Piorący odkurzacz został pożarty już dawno, więc wybebeszamy kanapę i klnąc pierzemy ręcznie. Potem jest normalnie, to znaczy usiłuję pracować, co pięć minut zrywając się żeby sprawdzić gdzie jest Łucja. Dorota przywozi Lucka, który się ślicznie bawi z Gjalpem, szkoda tylko, że w pracowni. Co chwilę coś sie przewraca, coś się wylewa, ktoś wdeptuje w farbę i trzeba lecieć myć łapkę, ktoś porywa jakieś narzędzie i wynosi. Łucja zabiera Luckowi zabawkę - piszcząca gumową kość - instaluje się z nią na kanapie i monotonnie głośno piszczy. Po godzinie tracę cierpliwość, zabieram kość i odkładam na półkę z książkami - Łucja przejawia talenty alpinistyczne, próbuje po oparciu kanapy, po stole i po półkach dostać się do zabawki. Biorę parówę pod pachę i wynoszę do pracowni, zamykając drzwi, do których zaraz zaczynają się dobijać Gjalpo z Luckiem. W tle wyje Flo, a york drze mordę, bo coś się dzieje. Wieczorem robi się trochę spokojniej. Postanawiamy pogapić się na jakiś film - nie mogę usiąść na kanapie, bo zaścielają ją szczątki mojego kolejnego buta. Sprzątając mocno rozdrobnione szczątki pokazuję Adamowi co zostało z buta - obcas i pasek wokół kostki. "Co on biedak będzie żuł tej nocy?" słyszę "masz drugi z tej pary?". Tak mniej więcej z drobnymi wariacjami wygląda nasz normalny dzień. A teraz idę posprzątać, bo Gjalpo ukradł torbę bułki tartej i opanierował sobie legowisko i nie tylko...