Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. I proszę, jak zaczęła karierę: [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/8026/lejemys.jpg[/IMG] a tu reszta fotek: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/Matylda#]Picasa Web Albums - Aśka - matylda[/url] poza tym donoszę, że Matylda pożarła miseczkę twarożku z jogurtem. A ja wzbogaciłam się o niezliczone ilości majtek i niezliczone ilości misek. Jeśli chodzi o majtki - jeszcze raz bardzo, bardzo dziękujemy ( ja i Łucja, która też jest zainteresowana, jak wiadomo). Jeśli chodzi o miski - Matylda przywiozła ich 6 sztuk! A ja stada powiększać nie zamierzam...Bedziemy najwyżej sami jedli z psich misek, jak mi wytłuką wszystkie talerzyki.
  2. a proszę bardzo, tu jest więcej, w tym trochę Sonieczki też: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/PieczemySernik#]Picasa Web Albums - Aśka - pieczemy sernik[/url] a spacerki Sonia polubiła, najlepiej luzem i w towarzystwie Gjalpa. Za ciąganiem na smyczy nie przepada, no i ja ją rozumiem. I wyżarła mi ogromną dziurę w kanapie, bo to jest kawał niszczyciela.
  3. Dawno nas tu nie było. Sonieczka przypomina o swoim istnieniu [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/6128/gupek.jpg[/IMG]
  4. Dziś Łucja pomagała piec sernik na powitanie Matyldy. Wszyscy zresztą pomagali [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/3885/sernikt.jpg[/IMG] O, tu jest cały fotoreportaż: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/PieczemySernik#]Picasa Web Albums - Aśka - pieczemy sernik[/url]
  5. Czekamy na Matyldę... Mam tylko nadzieję że zołza Łucja nie zrobi jej w tym "psim raju" piekła na powitanie. A zresztą, po Łucji sądząc może się okazać, że Matylda to tez niezła jędza i kosa trafi na kamień. Zobaczymy jak to będzie, ale w końcu będzie dobrze. Ufam moim psom.
  6. [quote name='halcia']Ciekawe jak ja zzyta ekipa przyjmie....[/quote] słyszałam kiedyś opinię, jakobym powinna otworzyć klinikę dogoterapii dla psów, bo moje stadko ma zbawienny wpływ na pokręcone psychicznie egzemplarze. To oczywiście było zanim nastała parówa - terrorystka, ale i tak jest ok. Oni są otwarci i ogólnie dobrzy dla zwierząt. Codziennie prawie przyjeżdża do nas służbowy pies, a czasem dwa, Sonia robi u nas za psa na pól etatu, a jakby było mało to ze wsi przychodzi taki pokurcz - przyłazi towarzysko, tylko że boi się Gjalpa, więc na niego warczy i chce bić, a poczciwy Gjalpo udaje, że nie widzi. Będzie dobrze, przecież nie brałabym Matyldy gdybym podejrzewała,że mogą ją źle przyjąć. Łucja się pewnie będzie na początku strzępić, ale się przyzwyczai.
  7. Bardzo się cieszę, Beciu, że przyjedziesz z Majuską i Matyldą. A Łucja jak się cieszy!!!
  8. Torba Chrupki się skończyły, została torba. Wielka, papierowa. Ponieważ przygotowanie 4 misek z jedzonkiem wymaga wieloręczności wytrzepałam resztki chrupek, a torbę rzuciłam z siebie. Psy zjadły co było w miskach ( dziś był ryż z mięsem, bez brokułów - dobry) i zajęły się torbą. Gjalpo zabrał torbę na swoje legowisko. Wsadził do niej przednie łapy i głowę. Wtedy przyszła Łucja i też chciała do torby, więc Gjalpo na nią ze środka zabulgotał i próbował ją odpędzić. Wykonał na ślepo skok, z tą torbą na głowie, i rozjechawszy się na kafelkach padł jak długi. Uwolniłam go od torby, do której natychmiast wpełzła Łucja - tylko kuper wystawał. Wytrzepałam Łucję z torby, Gjalpo szybko przydeptał torbę łapą i pilnował. Na to zjawiła się Sonia. Torby jakby nie widziała, jeno w Gjalpa zapatrzona jak w obraz. Patrzy mu w oczy, po pysku liże, całuje namiętnie z języczkiem, aż mu cały łeb do gardła pakuje. Facet stoi, lekko wysztywniony tym napadem uczuć i zażenowany jakby, a ta suka tu go liże jak opętana, a dołem łapą torbę przesuwa, aż w końcu odwraca się od ogłupiałego Gjalpa, kangurzym susem ląduje na torbie, jedzie na niej ślizgiem przez cały hall i wali całym ciałem w drzwi. Lekko oszołomiona wstaje i gubi torbę, którą porywa Łucja. No i wtedy pobiegłam po aparat, a jak wróciłam to nie było co fotografować, mogłam sobie tylko pozbierać sto tysięcy drobnych strzępków papieru.
  9. No to lecę po brokuły. Zamrożę trochę, przecieru narobię... Beciu, a Ty przyjedziesz z Majuską? Nie tęskni Ci się za szarą parówą?
  10. [quote name='Miśka84']Prawdopodobnie w piątek przyjedzie mój tata. Więc Matylda musi w czwartek...:-([/quote] Czy to znaczy, że mamy się spodziewać Matyldy w czwartek?
  11. Brokuł. Psy dostają jeść. W psiej zupie pływa brokuł. Łucja i Florence z entuzjazmem czyszczą swoje miseczki i grzecznie zjadają wszystko,brokuły też. Gjalpo z niedowierzaniem zagląda do swojej miski. Trąca nosem brokuł i patrzy na mnie z wyrzutem - "co za paskudztwo mi tu dajesz". Wyławia z zupy to i owo i ostentacyjnie odchodzi od miski. Po chwili wraca, zagląda...brokuł nadal tam jest. Kolejne spojrzenie pełne wyrzutu i w tył zwrot - "tego to ja nie będę jadł". Łucja kręci się popiskując, wreszcie wspina się na tylne łapki i sięga do miski Gjalpa. Udaje jej się wyłowić brokuł, który z miękkim plaśnięciem ląduje na podłodze, ochlapując świeżo posprzątaną kuchnię tłustym rosołem. Na to pojawia się Flo i żąda udziałów w brokule.Dzielę brokuł między suki, a wtedy przychodzi Gjalpo. Miskę omija szerokim łukiem. Staje nad sukami, posapuje, kiwa się jak słoń - "oddawajcie mój brokuł". Suki niby jedzą, ale brokuł coś kłuje w ząbki. Więcej w tym trącania nosami i trocenia na drobne kawałki z pluciem dookoła niż jedzenia. A poza tym on tak patrzy... Porzucają brokuł i uciekają z kuchni. Gjalpo dostojnym krokiem zbliża się do szczątków brokuła, rozwleczonych po połowie kuchni. Węszy. Odwraca się z pogardą, rozdeptując przy okazji tylną łapą brokuł i rosół i udaje się na pokoje, porobić tłuste zielone ślady gdzie się da. W drzwiach rzuca mi przez ramię ostatnie oskarżycielskie spojrzenie. Kochane psy - już nigdy nie ugotuję wam brokułów, przysięgam.
  12. Różowa narzutka nie zwalnia od zaszycia dziury, w przeciwnym razie gąbka wyłazi i człowiek się zapada. Ale jak znów rozprują to więcej szycia nie będzie, bo wyjedli tapicerkę...
  13. Próbowałam zaszyć ( powtórnie) dziurę w kanapie, ściegiem artystycznym "na kurzą dupę", bo mamy mieć gości, więc chciałam, żeby było na czym siedzieć. I ta zmora Łucja ukradła mi nici, a Gjalpo wlazł na kanapę i przykrył dziurę własnym ciałem i nie mogłam go stamtąd wygnać ani perswazją ani siłą. A wcześniej Łucja ukradła taki ogromny kawał ryby - psy były już po kolacji, ryba miała być dla kotów, ale nie chciały, więc postanowiłam dać psom no i małe suki miały dostać takie już pokrojone kawałki, a Gjalpo wielki kawał, ale Łucja zarządziła inaczej i wyciągnęła tą rybę z miski Gjalpa zanim się ktokolwiek zdążył zorientować. Złodziejstwo i terroryzm panoszą się w moim własnym domu!
  14. [quote name='majuska']Foty rozwalaja jak zwykle....wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak Wy to ogarniacie....???:roll::evil_lol:[/quote] Oświadczam, że w ogóle nie ogarniamy. To żyje własnym życiem, a ja to gonię z aparatem i czasem karmię.
  15. Hmm. Wychodzi na to, że ściana nad psim legowiskiem to jedyne czyste miejsce w tym domu. Nawet na blacie w kuchni mam ślady brudnych kocich łapek. Nie wiem czemu ta ściana się ostała...
  16. Eee, to będziemy Matyldę po naszemu żywić. W sumie się zgadza, bo u nas na śniadanko jogurt (naturalny) a potem suche zalewane zupą jarzynową na kurzych łapach, ewentualnie konina - innego mięsa moim psim nie daję, bo strasznie w nim dużo chemii, a konina zdrowa no i chuda, co grubym suczyskom tylko na zdrowie wychodzi. Dieta jest przetestowana na moich i dochodzących grymaśnikach - wszyscy grzecznie jedzą. Łucja też grymasiła na suchą karmę na początku, ale teraz żre jak odkurzacz, nawet samą bez żadnych dodatków.
  17. danie dnia - parówa w pędach bambusa [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/9265/kuchniachiska.jpg[/IMG] a reszta dzisiejszych fotek tu: [URL="http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/TePsy#"]Picasa Web Albums - Aśka - te psy[/URL] P.S. nie wiem jak Wy, ale ja obrazka nie widzę ( i to nie moja wina)...Ale pod tym linkiem zdjęcia działają, można oglądać. P.S - Teraz widać. Jednak moja wina - doopa wołowa jestem i tyle
  18. Rywanol też na pewno nie zaszkodzi - ostatnio z dobrym skutkiem stosowałam u mojego psiska na zapapraną ranę - można nabrać do strzykawki (bez igły!) i przepłukiwać miejsce z którego sączy się ropa. czy Matylda ma jakieś specjalne wymagania żywieniowe? Bo zaraz będę zamawiać karmę dla mojego stada, to bym ją od razu uwzględniła, jeśli trzeba czegoś extra.
  19. Wow! Skoro poważnie... czarne stringi, rozmiar M. Właśnie, a ktoś nam przywiezie Matyldę? Bo nie mamy dogsitera chwilowo, więc uziemieni w domu jesteśmy... Oferujemy w zamian możliwość pooglądania Łucji i całej reszty na żywo i sernik własnej roboty do kawy...
  20. [quote name='majuska']:roflt::roflt::roflt: W razie czego kochana jestem do usług, potrzebuję rozmiar , fason ( pełne stringi, wysokie, niskie itp. ) oraz kolorystykę;)[/quote] Łucji wszystko jedno...stringi ma na jedno chapnięcie, a takie bardziej nobliwe majtki to na dwa - trzy gryzy. Może jakby jej dać majtki mojej teściowej to by miała rozrywki na tydzień...
  21. Ja się poważnie obawiam, że już zaczęłam rozumieć...
  22. Majuska, zaintrygowałaś mnie... Ja mam nieprofesjonalne podejście do majtek. Noszę i karmię nimi psy.
  23. Jaka ona śliczna! Miśka, ja się boję, że będę mieć ten sam problem, jak tu oddać taką słodycz komuś...Już się robi niebezpiecznie, mój TŻ dziś pytał czy są nowe zdjęcia Matyldy...
  24. Łucja dziś wykorzystała podle fakt, że kot zażyczył sobie spać w szafce na brudy. Szafka została uchylona i Łucja ukradła majtki... Ale to nic. Prawdziwy hit to jest to, że jak ją przyuważyłam z tymi majtkami które zaciekle przeżuwała i spytałam "a co ty tu masz?" to błyskawicznym ruchem wpakowała te majtki pod siebie, przykryła własnym parówim ciałem i udawała,że nic nie ma! I jeszcze robiła taką minę jak lemur, ze spojrzeniem "o co ci w ogóle chodzi?"
  25. [quote name='albiemu'] Leczenie daje efekty, totalnym bezsensem jest aby dp schroniska ja oddać. Jeśli Tobie sie nie uda pomóc, będe na głowie stawać aby coś zaradzić ... martwi mnie przyznaje to, że Matyśka mogłaby u mnie spędzić sama w zamknięciu masę godzin ...[/quote] Spoko. Jak piszę że mogę, to znaczy że mogę, ze wszystkimi konsekwencjami. No chyba, że mnie szlag trafi w międzyczasie ( na co się mimo wszystko nie zanosi). U nas psy praktycznie nie zostają same, a jeśli już to na maksymalnie 4-5 godzin (ale to się zdarza bardzo rzadko). Z zabiegami okołomedycznymi też sobie poradzimy. Dobrze przemyślałam sprawę, zanim się zgłosiłam, bo byłoby mi ciężko wstyd gdybym się miała wycofywać. Serdecznie zapraszamy Matyldę do nas. No chyba, że wcześniej znajdzie własny dom na zawsze, czego jej z całego serca życzę.
×
×
  • Create New...