Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Lekki możemy mieć, on jest od 14, ale powiedział że 14.15 czy trochę później też będzie ok.
  2. Majuska, że się o Livię martwisz to rozumiem, ale żeby z mojego powodu nie spać po nocach? Ja jestem duża dziewczynka, a Matylda jest mądra - jakoś sobie poradzimy. A jakieś nowe wieści o Livii masz?
  3. No, Majuska - wypowiedz się, wszystko w Twoich rękach.
  4. No i parówa na antybiotyku - załapała się na infekcję od Gjalpa. Ale za to schudnięta - ważyła na początku 13 kilo, a teraz 11 z kawałkiem.
  5. Furtkę dla dzieci to ja miałam zainstalowaną na schodach, jak Gjalpo był mały i miał zakaz chodzenia po schodach. Śmiech na sali. Zaczęliśmy od furtki, skończyliśmy z furtką oplecioną drutem z przywiązanymi od góry i dołu kawałkami płotu, zamykanym na przemyślne zapięcie płotem pod schodami ( przykręconym do ściany wielkimi śrubami) oraz chyba paletą cegieł upchniętą pod schody. I zawsze było tak - bramka zamknięta, płot zamknięty , cegły nietknięte, sztachety nienaruszone - Gjalpo na schodach. Do dziś nie wiem jak on to robił.
  6. Gjalpo olewa ataki Kubusia ( choć ja bym nie wytrzymała, gdyby mi się jakiś dziadek władował do mojego własnego łóżka i pyskował jak chcę sobie przysiąść na brzeżku), ale niestety suki się denerwują. Kubuś ze szczególną zaciekłością atakuje Matyldę, a ona akurat ma charakterek. Na razie się nie odgryza, ale zauważyłam że zaatakowana skacze na Kubusia i go po prostu przewraca. Leżący Kubuś piekli się tak samo jak stojący Kubuś, ale z punktu widzenia Matyldy jest wtedy unieszkodliwiony. Jednak zaczynam się obawiać, że suki mogą stracić cierpliwość i nadszarpnąć cielesną integralność Kubusia. Widzę jedno wyjście - bestia pójdzie do klatki. Dla własnego bezpieczeństwa. Będziemy go zamykać na czas jak psy są same w domu - bo po prostu nie ręczę za zachowanie suk pod naszą nieobecność. Na szczęście układ jest taki, że one bardzo rzadko zostają same w domu, a jeśli już to na godzinę, dwie. Myślę, że jak się dziadygę rano wypuści na spacerek, a potem na te dwie godziny zaklatkuje to jakoś bardzo cierpiał nie będzie. Tzw. kennel klatkę obiecała mi dostarczyć koleżanka - dużą, bo siedział w niej Golden Retriver. Nie jestem zwolenniczką klatek, ale chyba lepiej pokiblować niż oberwać suczymi zębami...Bo w razie starcia Kubuś jest bez szans przy tych czołgowatych parówach. No i one są trzy i potrafią współdziałać... P.S. Goniu - Kubuś ma zęby.Trzy chyba, ale za to strasznie wielkie!
  7. :diabloti: Aleście nam potwora upchnęły! Kubuś czuje się coraz pewniej, nabiera właściwych odruchów - sam wychodzi na siusiu i sam wraca do domu, już nie gubi się w ogrodzie, zgłasza się na posiłki i wie nawet która miseczka jego...ale niestety, rośnie mu także współczynnik agresji! Dzisiaj próbował pobić wszystkie psy naraz! :crazyeye:Rzuca się z zębami, kłapie, warczy - no paskuda! Zajął Gjalpowi legowisko i stamtąd szura do wszystkich. Kojarzy mi się z takim typem ludzkim - dziadyga co lubi mieć za złe. Wiecie, wsiada taki do tramwaju na przykład i zaczyna " a mogłaby która gówniara człowiekowi miejsca ustąpić, ja wojnę przeżyłem, komunę przeżyłem, ale teraz to nikt szacunku nie ma..." Straszny dziadunio.
  8. No więc tak - pociągi sprawdziłam. Jest jeden o 18.57, a następny o 19.47. Teoretycznie (według obliczeń Majuski) powinnyśmy z Lublina do Rzeszowa wrócić około 18 - tak czy inaczej zostanie nam chwila na pokazanie się Miśce i Mikserowi. (BTW - czy to nie dziwne, że różnica między czasem przejazdu pociągu pospiesznego i osobowego wynosi 9 minut?) Beciu - serdecznie dziękujemy za zaproszenie - wszystko od Majuski zależy, ja zamierzam się skoncentrować na dotarciu z Mati do Rzeszowa, a potem oddajemy się w ręce Majuski i niech robi z nami co chce.
  9. Uroczy stwór! Matylda przesyła ucałowania Mikserowi.
  10. To ja sprawdzę późniejsze pociągi do Krakowa. Miśce się widzenie z Matyldą należy. A o Tobie, Majusko i o Livii to myśleliśmy dziś cały dzień.:lol:
  11. A usuń, usuń. Już jej nie oddamy nikomu. Ale oficjalnie tego nie powiem, aż do wtorku wieczorem, bo jakoś mi Majuskę łatwiej wykorzystać póki pies schroniskowy a u mnie na tymczasie :p. A na dworcu w Rzeszowie mamy być 10.30 z jakimiś minutami ( jest ileś postów wcześniej), ale Majuska proponowała żeby parówę siknąć na jakiejś zielonej trawce przed jazdą do Lublina - może lepiej urządzić zebranie fanclubu Matyldy gdzieś poza dworcem? Wymyślcie coś z Majuską, bo ja nietutejsza...
  12. Mierzyłam dziś Matyldzie kaganiec, żeby sprawdzić czy pasuje. Zniosła to bez protestów, natomiast Łucja się popłakała z zazdrości i jak tylko zdjęłam namordnik z Matyldy to wpakowała w niego ryj.
  13. Słuchajcie, jego trzeba upchnąć jakiejś radykalnej feministce. Nic nigdy nie wystawiałam na allegro, ale mogę spróbować... Pomyślę nad jakimś tekstem feministycznym, a Marysia55 może zrobić taki bardziej normalny i ruszymy dwutorowo.
  14. Dziś chciałam zrobić takie bardziej portretowe zdjęcia psom. A efekt jest taki, że mi napluto w obiektyw. Ale to i owo wyszło: [url=http://picasaweb.google.pl/karmatsetenlhamo/PortretowoBardziej#]Picasa Web Albums - Aśka - Portretowo ba...[/url]
  15. Parówa kaszlała w nocy... Jutro do weterynarza. Ja też czuję że mi coś świszczy w oskrzelach i zaczynam kaszleć.:shake:
  16. Dziś jak wróciliśmy do domu, to po otwarciu drzwi wypadły wszystkie psy, z Kubusiem włącznie. Ciekawe - przypadek to, czy też integracja ze stadem? Gjalpo kaszle, ma jakieś małe zapalenie oskrzeli, więc wszyscy dostają profilaktycznie wapno i witaminę C - Kubuś ją ładnie zjada, pod warunkiem że zapakowana w mięso. A jutro bierzemy go do weterynarza, bo i tak musimy jechać z Gjalpem na zastrzyk, więc przy okazji zrobimy przegląd Kubusia.
  17. Przepiękna, urocza suka! Życzymy jej wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Na pewno wniesie w życie swoich ludzi masę radości.
  18. Właśnie upchnęłam 7 tabletek witaminy C w 5 kawałkach gotowanego kurczaka - po drodze kot mi ukradł 2 kawałki i musiałam łowić nowe z rosołu. Ale to nic - pojenie Jego Wysokości syropem - to dopiero sport wyczynowy. Najpierw cała podłoga w kuchni została zapluta na lepko, a potem, jak już wlałam syrop do pyska, to Gjalpo sie otrzepał z obrzydzeniem i opluł mieszaniną śliny i syropu dokładnie wszystko, ze mną na czele. A w ogóle to on się zachowuje jak taki przysłowiowy chory facet. Miseczkę pod mordą trzeba trzymać, żeby zjadł; drzwi sam łapą nie popchnie jak zwykle, tylko stoi i patrzy z wyrzutem.
  19. Wiem, wiem. Mam nadzieję, że trafimy na psiolubnych współpasażerów.
  20. Czasem jej wkrapiam sztuczną łzę. To na pewno nie zaszkodzi, a nie chcę jej pokancerowac psychiki i sprawić, żeby się czuła niekochana. A swojego karsivanu to nie chce jeść - trzeba przemycać w czymś dobrym.
  21. No, książeczkę zdrowia i tak bym zabrała, w końcu do lekarza jedziemy. A kaganiec lepiej mieć, właśnie na upierdliwców. Lata temu jechałam pociągiem z moim ON -kiem, kagańca nie miałam ( bo przyjechałam i miałam wracać z rodziną samochodem, ale pies skwasił atmosferę oskubując z piór stado kur sąsiada) - konduktor najpierw miał pretensje, a potem wpakował mnie i psa do pustego przedziału, powiesił kartkę "przedział służbowy", zostawił mi harlequina do czytania i chciał mnie zaprosić na jakieś wesele...
  22. Majuska zmieniła avatarek, a dogo zmieniło design... A z tą sprawiedliwością to niby racja. Ale ja mam dwa bezwątkowe psy, więc nicka od Florence, avatarek od Gjalpa, a parówy i Kubuś mają swoje wątki. Właśnie przywiozłam pożyczony od Soni kaganiec dla Matyldy - chyba musi mieć w pociągu, biedactwo.
  23. [quote name='figa33']a Matylda to tak elegancko , z fotela nawet nie wstała...:evil_lol:[/quote] Wstała, wstała. Złapała za swój koniec obrusika i wskoczyła na kanapę, żeby mieć lepszy punkt oparcia. A dziś rano okazało się, że Gjalpo kaszle - jeśli ktoś nie słyszał kaszlącego tybetana to proponuję wrzucić garść kamieni do metalowego kubła i potrząsać sobie tym nad głową. Pojechaliśmy do weterynarza - Gjalpo dostał antybiotyk, a reszta ma profilaktycznie zażywać wapno i witaminę C. Zostało zakupione bananowe płynne wapno dla dzieci - entuzjazm budzi raczej średni, tylko Łucja je uwielbia. Wypiła swoją łyżeczkę, próbowała wypić Florence, jak dawałam Matyldzie to Łucję musiałam przygwoździć do podłogi, a jak sterczałam przed Gjalpem i namawiałam żeby wypił to mi ukradła całą butelkę. Odebrałam przemocą. Wychodzi na to, że mam parówę - lekomankę. Jak się zakrapia oczy Matyldzie to Łucka wyje i podstawia swoje lemurze oczyska...
  24. W każdym razie ja odmawiam kładzenia się na peronie brzuchem do góry. Ale na Matyldę pewnie możecie liczyć. Majusko, nie poznałam Cię z tym nowym avatarkiem, ale ładny jest.
×
×
  • Create New...