Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Negri, dziękuję, że się odezwałaś! Telefon do kontaktu trzeba podać Morii - bo u niej jest pies i ona go najlepiej zna - jest w jej podpisie w banerku hotelu. Tekst postaram się zredagować krótszy, acz zawierający wszystkie potrzebne informacje. Ponieważ Fart ma już zasponsorowaną kastrację, to to co z bazarku może iść na ogłoszenia chyba, więc tu nie powinno być problemów.
  2. a czwarta się nie zmieściła...ona nie lubi tłoku.
  3. [IMG]http://img7.imageshack.us/img7/9524/suki3u.jpg[/IMG]
  4. Ja się na nią nie umiem gniewać. Wiecie jakie ona robi miny. A zdjęcie mnie rozkleiło, oczywiście. A, przy okazji - kojarzycie Pikusia - był na jakichś zdjęciach z moimi psami, to ten od sąsiadów co przychodzi w odwiedziny i Łucję namawia do ucieczek - otóż my na niego mowimy Pikuś, a dziś usłyszałam jak on ma naprawdę na imię i po prostu padłam - ten arcyszpetny pokurcz nazywa się Burbon!
  5. [quote name='AnnaB']Zaniemówiłam :crazyeye: U mnie też stworów niemało, ale czegoś takiego nigdy...[/QUOTE] Jak to? Siedzą związane i zakneblowane te Twoje stwory? A może to cichutkie i niekłopotliwe patyczaki są? Czy to możliwe, że masz psy które są grzeczne? Czemu do mnie trafiają same upiory???
  6. Co mogę zrobić? Jak podniosę do 20 zł swoją deklarację to to coś da?
  7. Ostatnio uciekał Gjalpo, więc jak psy poszły do ogrodu to jego szczególnie miałam na oku, a resztę jak widać mało szczególnie, bo Łucja znów spieprzyła. Zamknęłam w domu resztę i oczywiście pobiegłam jej szukać. Znowu latałam po wsi jak idiotka, gwiżdżąc i wrzeszcząc. I jak zwykle w pewnym momencie zobaczyłam Łuckę, która pędzi w moją stronę radośnie kręcąc kuprem. I jak zwykle - zapomniałam o składanych sobie obietnicach, że jak francę złapię to ją uduszę i nie będę się do niej odzywać przez tydzień. Paróweczka przybiegła, odbyło się czułe powitanie na środku ulicy...i wtedy okazało się, że Łucylla jest cała dokładnie nasączona czymś mokrym i cuchnącym. Smród piekielny i trudny do sklasyfikowania - jakby mocne perfumy o zapachu padliny z nutą piżma. Ona śmierdzi. Ja śmierdzę. Zastanawiam się, czy dojdę do domu, czy mam rzygać do najbliższego rowu. Parówa uchachana jak nie wiem co. Biegiem do domu. jak to zrobić, żeby inne psy się o nią nie powycierały, bo się przecież zaśmierdzą? Najpierw ją prać, czy siebie myć? Ja zaraz oszaleję, ale jak zacznę od siebie to ona mi obsmrodzi cały dom...Parówa pierwsza, w takim razie. Oczywiście wyczuła temat i za cholerę nie chciała wejść na górę - złapałam zanim zdążyła wskoczyć na kanapę ( błeee), na ręce ( błeee) biegiem na górę, potykając się na schodach o liczną psią asystę, do wanny. Prysznic - parówa mokra i dalej śmierdzi, odwracam się po szampon, parówa wyskakuje z wanny i zaczyna radosny mokry i śmierdzący slalom pomiędzy łapkami reszty stada, które oczywiście przyszło się pogapić. Podłoga zalana wodą ze smrodem, psy się kłębią, ja wykonuję pad ze ślizgiem i jakimś cudem łapię ociekającą, śmierdzącą i oślizłą parówę. Parówa do wanny, nad brzegiem wanny wianuszek łbów i łapek "och biedna Łucjo, jakże Ci współczujemy", wbijam się między psy, Łucka przydeptuje prysznic który sika mi w twarz, gubię szampon. Ślizgam się na zalanej centymetrową warstwą wody podłodze, na której za sprawą psich łap jest też coraz więcej błota, znajduję szampon, ktory Sonieczka właśnie usiluje wynieść z łazienki żeby go pożreć w samotności - wykonuję skok w jej stronę, robię prawie szpagat, bo podłoga mokra. Jakoś łapię pion, odwracam się i obrywam prosto w żoładek mokrą parówą, ktora właśnie wyskakuje z wanny. Łapię parówę, łapię równowagę, łapię oddech. Po chwili wyprana parówa tarza się po moim ręczniku ( nie miałam czasu szukac psiego). I wiecie co? Taka rozkoszna paróweczka pląsająca po ręczniku, otoczona ciasno przez resztę stada, ktora sprawdza, czy aby parówa cała i w porządku... no to jest widok, który mnie rozkleja totalnie. Sama słodycz.
  8. Mam nadzieję, że obecność Matyldy pomoże utrzymać gada w domu.
  9. A ja dziś oglądałam drugi kubrak Farcika - został skończony i jutro ma być wysłany - sama bym mogła taki mieć.
  10. Przywieźliśmy Matyldę do domu. Gjalpo się nią trochę jeszcze interesuje, ale chyba bardziej z rozpędu niż naprawdę. Mama nie bardzo chciała nam ją oddać - co ta Matylda ma w sobie? Po drodze odwiedzaliśmy jeszcze kuzynkę Adama - Mati w gościach zachowuje się bez zarzutu. A ten uśmiech na pysku, który się pojawił jak rozpoznała drogę do domu!!!
  11. Obawiam się, że usunięcie Matyldzie resztek jajników może być problematyczne - z tego co mi powiedziano, to nawet nie musi być cały jajnik, mogą być resztki, strzęp jakiś. Może być trudno znaleźć, a narkoza zawsze jest ryzykowna - Matylda nie jest już taka młoda. Poza tym niestety - nie będzie ta to będzie inna - jak chłopak poczuł zew natury to tak czy inaczej mamy przechlapane. Jedyne co nam zostaje to zaliczać wystawy i uczynić go reproduktorem...
  12. Jedziemy dziś z Gjalpem do Matyldy - zobaczymy, czy da się ją odzyskać. Podobno była kąpana wczoraj.
  13. :angryy::angryy::angryy: Miłość mi zaczyna wychodzić bokiem... Ja wiem, że to nie jest wątek Gjalpa, ale gdzieś muszę się wyżalić. Pod wpływem przebudzonych atrakcyjnymi sukami hormonów maleństwo nam się zmienia w dorosłego faceta. I zaczął szukać przygód - wykopał dwie olbrzymie dziury pod siatką, jedną wczoraj, drugą dziś rano. I uciekł. Wczoraj Adam go szybko namierzył i złapał, a dziś zostałam obudzona komunikatem, że pies uciekł. Ubrałam się pospiesznie i pognałam szukać - namierzyłam dwa domy dalej - wlazł w podwórko i się ukrywał. Został oskrzydlony i złapany - ufff. I w nagrodę poszliśmy na spacer, na górkę za cmentarzem. Oczywiście ze wszystkimi psami ( no, prawie wszystkimi). Ale były zadowolone! A parówa na spacerkach szaleje jak szczeniak - naprawdę przyjemnie popatrzeć.
  14. Biedne psie maleństwo. A banerek słodki - zaraz sobie podkleję zamiast majtek. Zrobić jej allegro może?
  15. Problem w tym, że kapsuła dość duża - w cokolwiek jest zapakowana robi się to za duże na jeden kęs, więc Kubuś zaczyna żuć i spluwa lekarstwem. Musze zapytać weterynarza, czy mogę ściągnąć z kapsułki ta osłonkę i dać mu sam proszek - tak chyba by było łatwiej.
  16. Się melduję. Hihi !!! Nasza matka szwalnię dla psów rozkręca :eviltong:!
  17. A w porządku. Ma ktoś pomysł jak podać Kubusiowi nootropil? Lek ma formę takiej sporej podłużnej miękkiej kapsułki z proszkiem wewnątrz. Wepchnąć tego Kubusiowi do gardła się nie da - za duży stres dla niego i dla nas. Przemycanie w czymś dobrym nie odnosi skutku, bo Kubuś dobre zjada, a lekarstwo wypluwa. A powinien to zażywać, bo ma mu poprawić krążenie mózgowe. Ja wysiadam - naprawdę nie wiem, jak go tym nakarmić. A poza tym Kubuś dostał klatkę - sypia w niej w nocy i siedzi jak nas nie ma w domu - mam pewność, że się nie przewróci gdzie nie trzeba, a pomysły to on ma... Ostatnio właśnie tkwiłam w kuchni z patelnią pełną wrzącego tłuszczu, kiedy Kubuś przylazł i przewrócił się głową na dół do psiej miski z wodą - takiej dużej miski. Rzuciłam patelnię, zalałam wszystko olejem i pognałam ratować Kubusia, ale poradził sobie sam.
  18. Ze zgorszeniem zauważyłam, że mnie tu jeszcze nie było! Naprawiam błąd i jestem i już będę. Jak ostatnia torba się poczułam - wątek Majuski, psy z Akacjowej, a ja nic...:shake:
  19. ten banerek od bazarku Frata w moim podpisie tez już jest świeżo podlinkowany - proszę się częstować.
  20. Podejrzewam, że to Fart psuje Morii samochód, żeby nie pojechać na to odjajczenie.
  21. Podejrzewam, że to fart psuje Morii samochód, żeby nie pojechać na to odjajczenie.
  22. To kup im po kości na tą sobotę - będą miały zajęcie. Najlepiej taki wielki gnat ze szpikiem w środku.
  23. A może przynajmniej da się załatać te dziury w siatce, czy jakie tam to ogrodzenie jest? Duża ta posesja? Dużo tych dziur? Przerażają mnie te odstrzały w okolicy, to się może źle skończyć dla psów, lepiej, żeby się nie włóczyły...
  24. [quote name='majuska']...chyba co Gjalpo zje:eviltong:[/QUOTE] No nie, jak Mati wróci, to nie będzie jadł nic. Zjadł drzwi, bo mu zabraliśmy Matyldę. Poza drzwiami jada ostatnio niewiele - ta rasa tak ma - głodówki zimowe, wszystko na głowie postawione.
  25. Zaglądam i wspieram, na razie moralnie. Opcja tymczasów u mnie wyczerpana do cna, niestety. Wydaje mi się, że w tej sytuacji choćby schronisko lepsze od tego co teraz - zima idzie, no i ci myśliwi w okolicy, brrr, nawet myśleć nie chcę co się może zdarzyć. Wiem, że to nie jest dobra propozycja, ale może jednak psiaki do schroniska? W razie czego jak już tam trafią można je dalej monitorować i kombinować co zrobić, szukać domów stałych, tymczasów, hotelu...W schronisku nikt psów nie zastrzeli, przynajmniej. J_ulia - dzielna z Ciebie kobieta, trzymaj się.
×
×
  • Create New...