Jump to content
Dogomania

Florentynka

Members
  • Posts

    7536
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Florentynka

  1. Ludzie są zdolni do wszystkiego. Kiedyś znaleźliśmy królika na osiedlowym trawniku. W nocy drukowałam ogłoszenia i biegaliśmy je rozlepiać - rano już żadnego nie było. Jak pojechaliśmy z królikiem do weterynarza to zrozumiałam czemu - zwierzę było zagłodzone, zęby miało tak przerośnięte, że się zwijały w spiralkę - ktoś pewnie tego królika wyrzucił i nie chciał żeby się znalazł więc mu te ogłoszenia były nie na rękę. Tak myślę, bo zdarzało mi się widzieć na tymże osiedlu inne tego typu i jakoś nikt ich nie zrywał, komuś widać zależało, żeby akurat te ogłoszenia nie wisiały. Może z Mikołajem to samo... Zdarzają się przecież różni zwyrodnialcy - rodzice którzy usuwają zwierzęta dzieci, na przykład...
  2. Parówa po kolejnym zastrzyku, w piątek powinien być ostatni. Za to Florence kaszle i dziś zaczęła kurację antybiotykiem. I śnieg spadł :-(. Blee. Tylko Gjalpo się cieszy. Kotka dziś chciała wyjść , ale jak zobaczyła co jest za oknem to rzuciła tylko spojrzenie w stylu "niesmaczny żart" i została w domu...
  3. Właśnie wróciliśmy od weterynarza. Kubuś wczoraj skaleczył się w przednią łapkę, a właściwie złamał pazur. Łapka opatrzona, zabandażowana. Na "głowę" dostał karsivan i nootropil - będziemy mu podawać i zobaczymy, może mu się poprawi. Natomiast po powrocie od weta, radośnie witając się z innymi psami na swój sposób ( to znaczy próbując je zeżreć) uciął mnie w łydkę!:mad: Chciał Matyldę użreć, ale ja byłam "na linii strzału". Całkiem porządnie mnie użarł. Mam nadzieję, że był szczepiony na wściekliznę? Ja byłam, bo mnie kiedyś pogryzł dziki kot, ale to było dawno temu. W razie czego się wścieknę :diabloti: Powiedziałam mu, że jest podła dziadyga, ale chyba się niespecjalnie przejął. Ma ograniczone spacerki, bo z tą łapką powinien jak najmniej chodzić, zwłaszcza że mokro jest i obrzydliwie, bo śnieg spadł...
  4. Niestety, kłują. Ale tak lepiej dla parówiego żołądka. Zastrzyki znosi dzielnie, o ile nie widzi strzykawki. Jak widzi, to najpierw wrzeszczy a potem omdlewa, ale na koniec i tak się ślicznie cieszy że już po wszystkim i wykonuje taniec z podskokami.
  5. Parówa dziś zdecydowanie lepsza, prawie nie kaszle. A widok parówy wypijającej syrop z chińskiej czarki na herbatę to jest coś naprawdę słodkiego! Jutro rano jedziemy na zastrzyk kolejny, pewnie w piątek jeszcze jeden i na tym mam nadzieję koniec z antybiotykami.
  6. Teraz też by się taki jeden dziadek chętnie o nią pobił, tylko nie ma z kim, bo wszyscy go ignorują... A wątków jednak nie będziemy łączyć, bo wtedy posty się układają w kolejności pisania i nie będzie wiadomo co do czego. Trudno - dwa orzeszki, dwa wątki.
  7. Zawsze chciałam mieć takiego rudego kota. Rude jest piękne.
  8. Weterynarz nie wyglądał na zaniepokojonego - mam nadzieję że nic złego się nie dzieje. Powiedział, że nie chciałby jej podawać hormonów, a ja się z tym zgodziłam bo nie widzę potrzeby ani sensu. Mam tylko nadzieję, że ta operacja usunięcia macicy faktycznie miała miejsce - ale pewnie tak, bo pies by nie dożył do dziś bez tego. Z tego co wiem wycięcie wszystkiego jest po prostu trudniejsze i bardziej pracochłonne - przy sterylce Flo nasza pani weterynarz skarżyła się ile się naszukała jajników. Szczególnie jak suka otłuszczona to trudno wyłuskać, więc pewnie ten co Mati operował wyciął to co było wygodnie i nie wgłębiał się w szczegóły. Psy się nią mogą interesować, ale nie tak intensywnie jak przy normalnej cieczce, więc mam nadzieję, że jakoś to przetrwamy. I ja bym to tak zostawiła, skoro nic złego się nie dzieje.
  9. No, takie widoki to ja lubię...w końcu meble tapicerowane wymyślono po to, żeby się psom wygodniej żyło.
  10. [quote name='majuska']Nie ma zapytań Rituś, ale chyba nie musimy rozpaczać z tego powodu....;) Jakby na to nie patrzył Bezik domek ma:lol:[/quote] Taka przyschnięta Beza?:evil_lol: Prześliczna na tych zdjęciach jest! Ta druga też piękna i kocur rudy. Zawsze mnie rozklejały psy z różowym nosem.
  11. Jakiś inny antybiotyk dostała + coś na wzmocnienie + środek przeciwzapalny. No i pije syrop na kaszel. W ciągu dnia dość ją ten kaszel męczył, ale teraz jest lepiej. Biedna parówa, ale umie wykorzystać sytuację - cały czas się nią trzeba zajmować, przecież chorej się nie odmawia... Nie wiem, co to za francowata infekcja, ale wszyscy po kolei to zaliczają. Dorota mi dziś mówiła, że jak szła u siebie przez wieś to statystycznie 2 na 3 wiejskie burki kaszlały :shake:. tylko ich nikt nie będzie woził do weterynarza i poił syropem... Edit: bo zapomniałam - jak Łucja wyleczy się z tej infekcji czekają ją badania serca.
  12. [quote name='__Lara']York :crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: w tym stadzie :p[/quote] Gorszące, prawda? Cóż zrobić, wylądował u nas na skutek różnych splotów losowych, no to jest. Ale w sumie trudno o nim powiedzieć, że jest w stadzie, bo nie utrzymuje w zasadzie żadnych dobrowolnych kontaktów z resztą zwierząt.
  13. Po pierwsze - to nie jest diagnoza weterynarza, to tylko moje domysły. Podobnie zachowywała się nasza stara suka i prawdopodobnie były to skutki wylewu. Planujemy zabrać Kubusia do weterynarza w środę ( bo Łucja i tak jedzie na zastrzyk) - wtedy będę może wiedziała coś więcej. Nie sądzę, żeby jakieś skomplikowane i drogie leczenie wchodziło tu w grę - podejrzewam że co najwyżej podawanie środków na poprawę krążenia mózgowego ( typu Nootropil). Zobaczymy, co weterynarz powie. Póki co zwierz nie cierpi - nie wygląda, żeby go coś bolało i ma ochotę do życia - biorąc pod uwagę jego wiek i doświadczenia życiowe to i tak nieźle. Po drugie - Majuska, nie przesadzaj ! Ja jestem tylko końcem długiego łańcucha osób zaangażowanych w ratowanie oka Matyldy i nie tylko oka. Mati wiele zawdzięcza kochanym wolontariuszkom z Orzechowców - ja o tym dobrze wiem i Matylda też. Chałupę mam sporą i sentyment do parówek i orzeszków, więc wyszło jak wyszło, a ja mam z tego same przyjemności. Po trzecie - obrazek sprzed paru minut. Siedzę na górze i słyszę z dołu ujadanie Kubusia i w tle jakiś przedziwny odgłos - trochę jak wyjąca syrena, ale bardzo niski i stłumiony. Zbiegam na dół, wpadam do kuchni i widzę taką scenę: Kubuś podskakuje wokół Gjalpa, kłapie i co któryś raz trafia, uderzając biednego mastifka zębami. A Gjalpo stoi z mordą w misce, nieruchomo i ryczy jak syrena! Kubuś desperat próbował odebrać Gjalpowi michę, a biedny Gjalpo nie chciał dziadeczka potraktować ostro więc wzywał pomocy!!! Skąd on wie? Jak mu się któraś suka dobiera do żarcia to nie jest taki łagodny - przewraca na ziemię i przysiada, żeby spokojnie skończyć posiłek. A na Kubusia nawet nie nawarczał...
  14. Pokurcz to york. Akurat go nie było jak przywoziłyście Matyldę. Na zdjęciach raczej nie występuje, bo nie lubi innych zwierząt, ale czasem tam gdzieś się pęta.
  15. Obawiam się, że ma jakieś problemy z percepcją. Szczeka na coraz więcej rzeczy - czasem zupełnie nie wiadomo na co. Obszczekuje meble i inne martwe przedmioty i to bardzo zajadle. Może mieć jakieś zwidy - trudno stwierdzić, jak funkcjonuje mózg takiego staruszka. Jak dla mnie to takie zachowania + to zataczanie się może być objawem jakichś zmian w mózgu - guz, wylew... Biedne stworzenie. To frustrujące, jak mało można dla niego zrobić. Na starość nie ma lekarstwa, niestety...
  16. No i pięknie... Mati była dzis u weterynarza, bo jej genitalia spuchły i obsesyjnie je wylizywała. Już u weterynarza zauważyliśmy czerwone kropki na podłodze. Mówiłam, że ona o ile się orientuje miała macicę usuniętą z powodu ropomacicza. Weterynarz powiedział, że wygląda na to, że zostawiono jej jajniki, albo jeden jajnik i że ona ma cieczkę, tylko trochę inaczej. Uff, dobrze, że to tylko to.
  17. Biedna Łucja, strasznie kaszlała w nocy. A Matyldzie spuchły genitalia. A pokurczowi Adam wymacał guz na grzbiecie. No i zaczęliśmy dzień od wizyty u weterynarza... Łucja dostała antybiotyk, a w stosunku do pozostałych rozwiano nasze obawy. Matylda prawdopodobnie nie została do końca wycięta i ma coś w rodzaju cieczki, pokurcz po prostu nabił sobie guza ( albo ktoś mu nabił). Infekcja Łucji objawia się także kłopotami żołądkowymi - w zestawieniu z Kubusiem, który srywa obficie i gdzie popadnie i pokurczem, który ma zwyczaj lać w domu to jest jakieś zasrane pandemonium.
  18. Kubuś czuje się dobrze, jakby lekko żwawszy jest i mniej się przewraca, ale charakter mu paskudnieje... Napada na wszystko, dziś okropnie walczył z kanapą a potem obszczekiwał moją kurtkę zawieszoną na oparciu krzesła. Powoli zaczyna reagować na wołanie - stara się przychodzić, chyba, że go obróci po drodze, bo nie kontroluje tych zmian kierunku. Ostatnio otwierałam bramę - reszta psów była unieszkodliwiona w domu, tylko Kubuś się pętał na zewnątrz, ale uznałam, że Kubuś przecież nie ucieknie - jak tylko bramę otworzyłam Kubuś wypruł podjazdem w dół - myślałam, że gada nie złapię!
  19. A niektórzy w deszczowe dni znają tylko jeden sposób na rozrywkę - niszczyć, niszczyć ile wlezie: [IMG]http://img81.imageshack.us/img81/4328/tylkodestrukcja.jpg[/IMG]
  20. Co ma robić pies w czasie deszczu? "Bo w czasie deszczu pieski się nudzą...": można na przykład poprawić narzutę na kanapie: [IMG]http://img61.imageshack.us/img61/2332/najpierwprzygotowaplac.jpg[/IMG] żeby się było wygodniej bawić: [IMG]http://img65.imageshack.us/img65/6861/apotemjzjad.jpg[/IMG] siedzieć i patrzeć jak deszcz pada: [IMG]http://img61.imageshack.us/img61/9295/deszcz.jpg[/IMG] przytulić się: [IMG]http://img340.imageshack.us/img340/871/kumplea.jpg[/IMG] i pospać: [IMG]http://img97.imageshack.us/img97/9203/drzemka.jpg[/IMG]
  21. [IMG]http://img160.imageshack.us/img160/5189/niepaczmika.jpg[/IMG]
  22. Zgadza się, czekam na obiecane foty od Vitki i jedziemy z tym koksem - jak tylko dostanę zdjęcia wystawiam gada :cool1:
  23. Ojej, nie chciałam Cię straszyć... Tak sobie pomyślałam, że w ramach żartu ją sobie kupię na allegro, skoro już i tak mi przyschła na dobre. Oczywiście, że aukcje można zakonczyć - i trzeba, jeszcze mi ją ktos przelicytuje i co będzie? Nawiasem mówiąc pamiętam ją wiszącą na tym allegro wiele miesięcy temu, zanim się w ogóle pojawiłam na dogo. Przeglądałam allegro z koleżanką która sobie psa szukała i jakoś tak mi wtedy Matylda zapadła w pamięć. i kto by pomyślał, że to się tak skończy. [B][COLOR=Indigo]Oficjalnie udomowiona Matylda serdecznie pozdrawia wszystkie osoby zaangażowane w opiekę nad nią, z całego serca dziękuje za wszystkie wysiłki, które koniec końców doprowadziły ją do własnego domu i macha do Was ogonem z własnej kanapy.[/COLOR][/B]
  24. Nie musi być tak od razu, bawcie się dobrze!
×
×
  • Create New...