-
Posts
497 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by urwisek
-
Witam Wszystkich „wiernych” (:)) bywalców tego wątku. [b]mmd[/b] cieszę się bardzo, że już jesteś. [b]Ellig[/b] mam nadzieję, że choć troszkę lepiej się już czujesz. [b]Igiełka[/b] że czuwasz nad nami [b]Mysza[/b] że poświęcasz swój własny czas, którego i tak mało na część „klientów” [b]lilk_a[/b] udało mi się zobaczyć allegro (a przy okazji „galerię LW”) – jestem pod wrażeniem!!! Jeśli chodzi o allegro to śmiało można powiedzieć, że zrobiłaś prawdziwe dzieło sztuki. Gdybym nie miał w domu 14-tu wszelakich futer (kotów nie wliczam) to po trafieniu na coś TAKIEGO sam bym „pękł” i któreś przygarnął :) A galeria? Zazdroszczę talentu. [b]CIOTECZKI KOCHANE !!![/b] – nie wymienię Was wszystkich, nie podziękuję Każdej osobno (choć powinienem) – bo znów napiszę „elaborat” a potem nie będę mógł wstawić przez to moje łącze. Ale widzę Was wszystkie, czuję Waszą obecność i życzliwość – to dla mnie Bardzo Wiele znaczy! Wytłumaczyć się – czuję potrzebę – czemu tak rzadko zaglądam, czemu nie piszę o wszystkim na bieżąco: O księdzu i nadajniku już wiecie – teraz jest tak, że mimo „wypasionej” anteny – sygnał, który do mnie dociera jest za słaby. Powinien mieć ok. 30-tu a ma max 8 (czegoś tam). W efekcie – jeżeli kilka razu pod rząd „wywalę” im serwer /reboot system/ - przerywając wszystkim okolicznym graczom „sesje” czy innym „ściągaczom” pobieranie filmów – na krótszy lub dłuższy czas cała moc nadajnika jest wyłącznie dla mnie. I wtedy mimo kiepskiego sygnału coś mogę zrobić. Jest to jednak bardzo króciutki czas (zanim „powczepiają” się na powrót). Często niewystarczający nawet na „wkręcenie” jednej strony (zwłaszcza jak ze zdjęciami). Jakaś dłuższa możliwość pojawia się dopiero w granicach 2-giej; 3-ciej nad ranem – jak większość już śpi. Zważywszy jednak, że sam muszę jakoś rano wstać do roboty, w miarę bezpiecznie zawozić ludzi... wychodzi jak wychodzi :( Nie muszę pewnie dodawać, że przy okazji czuję się trochę jak świnia, utrudniając innym (kilkudziesięciu ludziom) – dla własnych celów – dostęp do internetu. Alternatywa(?) – łącze przez komórkę(?) = monstrualny koszt. Jest rozwiązanie – znalazło się. Nowy maszt – 150 metrów dalej + kable (wykopanie rowu), wzmacniacz i .... „wujek” urwis znów „odzyska głos”. Na to jednak potrzeba „urwać” klientom cały dzień i ludzi – więc w tej części „sezonu” trochę potrwa. No – pożaliłem się – już mi lepiej :) Co nowego „w temacie”(?) Dokupiony worek „Josery” dla szczeniąt – dużo mniejsze „granulki” więc zaczęły wcinać bez rozmaczania, rozgniatania itp. Konieczne /imo/ jeżeli mają już niebawem „iść do ludzi” – żeby jadły normalnie. (uaktualnię w 6-tym poście – jak tylko dam radę). W kupie Viki zauważyłem dwa robale – jeden jeszcze się poruszał. Najwyraźniej mimo regularnego odrobaczania – jeszcze się ich wszystkich nie wytłukło. Czy powodem była aż tak ogromna ilość na początku? Pewnie tak. W każdym razie, jeżeli są u Viki to u szczylków zapewne też = dziś lub jutro będzie kolejne odrobaczanie całej „rodzinki”. To jednak jedyna zła nowina – „rodzinka” czuje się dobrze, są wesołe, rozbrykane i jak wszystkie szczeniaki przedstawiają silnie „roszczeniowe” podejście do życia - daj, bądź, mnie a nie jego/ją, wypuść na wybieg (szczególnie nasilone w ostatnie deszczowe dni) :) Co do wizyt „przedadopcyjnych” – jak dotąd „stan” bez zmian – pewny dom ma jedynie Paproszek. O Wyjca została jeszcze jedna (moja) wizyta. Szczegółów tych „nieudanych” nie będę na forum opisywał – każdy /na swój sposób/ chce dobrze – nie ma najmniejszego sensu, żeby czytał moje „refleksje”. :) A u nas(?) Iza wraca po trochu do „obiegu” – nic nie jest w stanie wyłączyć Jej na długo – osobiście uważam za (delikatnie) nieodpowiedzialność – łażenie z niedoleczonymi choróbskami – ale nie mam wiele do powiedzenia – zwłaszcza, że sytuacja „zawodowa” również nie pozostawia wiele miejsca na „manewr” (tak – sam sobie nie radzę – wiem :() Wygląda, że jak przystało na dobrą samarytankę (nie skąpą w żadnym razie) podzieliła się wiruskiem za mną – bo teraz mnie rozkłada – dobrze choć, że tak „na zmianę”. Dziecię twierdzi, że egzaminy poszły ok. – zobaczymy(!) To jeszcze i tak nie koniec – jeszcze trochę przed nim. Odezwali się do nas Państwo z miesięcznika "Przyjaciel Pies" chcąc pomóc w ulokowaniu w nowych domach szczeniąt – „...Opiszemy ich historię w małym anonsie, który umieścimy w numerze czerwcowym miesięcznika...” Cieszę się bardzo – uważam, że każda możliwość „rozreklamowania” psiaków się przyda. A ja korzystając z którejś „nocnej sesji internetowej” – pozwoliłem sobie zrobić taki skrót naszego „macierzystego” wątku – żeby ludzi z ogłoszeń nie wysyłać po szczegóły na 94 (na dziś) strony wątku – i wstawić link zaraz na początku pierwszego postu. [url]http://www.naszestworki.pun.pl/viewtopic.php?id=10[/url] Myślę, że to dobre rozwiązanie – łatwiej dla tych co nie mają czasu na długie przeglądanie i łatwiej zorientują się „który jest który”. Jakbyście Cioteczki chciały coś podpowiedzieć – co poprawić/uzupełnić – to chętnie skorzystam i proszę TU na wątku, żeby tamten pozostał w miarę krótki i zwięzły. Tyle mojego gadulstwa – może [b]Opuncja[/b] da jakieś konkrety :) Ps. Mam parę nowych zdjęć Wyjca (brałem ze sobą na ‘wizyty”) jak dam radę to wstawię.
-
:placz::evil_lol::placz: Toście mnie Cioteczki podbudowały - myślałem już, że specjalnie na mnie się zawzięli :diabloti: Na "po ile ten piesek?" miałem już napisaną odpowiedź "PO 789 zł/kg +22% Vat (z kością)" Ale mądrzy ludzie powiedzieli żeby sobie darować bo smarkacz z pakietem 600 sms-ów za złotówkę zamęczy mnie po nocach. Dziś miałem kolejny fajny telefon > wezmę szczeniaka - ale dowiezie pan? < którego? > wszystko jedno ale dowiezie? < ale psa czy sukę > tak - ale dowiezie? Era zerwała połączenie :-(:angryy::diabloti: Jest sporo "chętnych" gotowych już przyjechać [b]PO[/b] pieska - kiedy rozmowa dociera do momentu, że muszę zobaczyć w jakie miejsce piesek trafi, że musimy umowę podpisać żeby chociaż jakby co to pies wrócił do mnie a nie np. oddać komu innemu - cały zapał stygnie "...eeee - to ja się odezwę..." Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł żeby zrobić wątek "teksty z odzewów na ogłoszenia"? Są na przyjaznych (środowisku :)) forach np. takie jak "muszę koniecznie opowiedzieć ten dowcip" - taki z ogłoszeń mógłby wspaniale /relaksująco/ wpływać na ogłoszeniodawców "...nie tylko mnie to spotyka..." :diabloti: "Rodzinka" spędziła większość dzisiejszego, mokrego dnia w domu - próbowały z nudów zdemolować co tylko możliwe ale po "dzieciństwie" Onków wiele do demolowania nie zostało :) Zresztą szczylki są jak aniołki - nie umieją wygryźć dziury w drzwiach, przegryźć się na wylot przez fotel ani nawet wyrwać aluminiowego naroża ze ściany. Takie grzeczne dzieci to prawdziwy skarb. W którymś momencie w reakcji na zbyt duże natężenie dźwięku wysłałem dziecko żeby dyskretnie zajrzał co się u szczylaków dzieje. Relacja dziecka "...Nurka przygniotła Tchórzykę i tarmosi ją za kark, Paproch łapie za ogon Wyjca a Uszatka oparta łapami o przegrodę ujada na Viki, która uciekła od nich do pralni..." Znaczy wszystko normalnie - obraz + dźwięk jak w każdym normalnym domu. /po małych onkach to aniołki/ [img]http://images49.fotosik.pl/230/4938f691932061c8.jpg[/img] [img]http://images45.fotosik.pl/230/8ddb5f45c94b1ed4.jpg[/img]
-
Łał - to się będzie działo :evil_lol: Z gumtrre chyba wszystkie telefony były - jeżeli jeszcze skądś to niezauważalna ilość. Niedzisiejszy? :mad::mad: No wiesz!!! Musisz mi przypominać? :evil_lol::evil_lol::evil_lol::diabloti: Cioteczki - potrzebuję jakiś wzór umowy adopcyjnej - żebym umiał z ludźmi rozmawiać. Tylko pliska - niech to będzie coś takiego, co zawiera wszelkie potrzebne zabezpieczenia a zarazem nie nasuwa skojarzeń z podpisywaniem krwią :)
-
Powiedz o tym coś więcej - bo ja ciemny - a rozwiązanie ciekawe.
-
[quote name='Ellig']...Czy jest jakis odzew na ogloszenia?[/QUOTE] Witaj - smutno tu bez Ciebie :( Odzew na ogłoszenia jest spory - nie dziwne widząc ile ich [b]mmd[/b] zrobiła :) Ale takich poważnie zainteresowanych to zaledwie parę osób. Pani, gdzie chodziło o niekastrowanie zrezygnowała - w tym akurat przypadku było to dobre rozwiązanie ponieważ Wyjec raczej odpada jako pies do pilnowania. Oczywiście jego charakter może się jeszcze 10 razy zmienić ale ewidentnie wykazuje skłonności na psa "do kochania" - miłego spokojnego pokojowego przytulaka. Jest poważnie zainteresowana Pani z Warszawy - dzwoniła już kilkakrotnie - jest umówiona z [b]Myszą[/b] na spotkanie po weekendzie. Wszystko wskazuje, że interesuje Ją Tchórzyk(a) ale może być pomyłka bo po samych zdjęciach z ogłoszeń i przekazie opisu telefonicznie 100% pewności nie ma. Paproch - jak już pisałem - zaklepany na 100% Wszystkim zainteresowanym - w miarę możliwości przekazuję również "namiar" do tego wątku - żeby mogli "zapoznać" się ze szczylami jak najdokładniej :diabloti: Większość telefonów to jednak nadal jedynie kaprys chwili i "odezwę się" (=nigdy). Co nowego? Dziś z okazji cieplutkiego dnia - rodzinka cały dzień na wybiegu - rozrabianie na całego. Drzemki na wiklinowym posłaniu pod gołym niebem. Do budy schowała się jedynie Viki - mając już dość ciągłych zaczepek. Smarkacze dobrały się do wikliny i udało im się ją trochę napocząć - jutro posmaruję to miejsce spirytusem kamforowym (metoda sprawdzona - poza szczególnie upierd***ymi "przypadkami" działa niezawodnie). Maluchy mimo że wcześniej najedzone usiłują podkradać jedzenie również Viki. Czasem odgania je głuchym warczeniem ale nie widać żeby wiele sobie z tego robiły. Np odgoniona dziś w ten sposób Tchórzyka pyskowała z bezpiecznej odległości zaciekle na mamusię :evil_lol::mad: Mam trochę nowych zdjęć jak dam radę to wstawię dziś a jak nie to spróbuję jutro. [quote name='Rybka_39']... takie przypadki...mimo, że zbyt dobrych rokowań nie było od początku...czapki z głów po prostu![/QUOTE] To nie tak i dajcie spokój bo żadnego heroizmu tu z naszej strony nie ma. I tak w wielu wypadkach staram się nie widzieć. Gdybym reagował na każdy "przypadek" to wczoraj w drodze do roboty widziałem 3 a wracając 4 psiule, które trzeba by złapać, zaopiekować się, znaleźć domy albo chociaż poogłaszać, że się znalazło. Mając do pracy ok. 100km w jedną stronę (akurat takie zlecenie) to wcale nie duży "plon". Gdybym reagował, zbierał, przywoził - codziennie... szybciutko zakasował bym Villas czy inne podobne razem wzięte :( Ale niektórych "przypadków" zwyczajnie nie da się "nie zauważyć" i uważam, że żadna z Was nie potrafiłaby obok nich po prostu przejechać nie zwalniając. Viki czy Kacperek to właśnie takie "przypadki" - a "rokowania"? Nie są dla mnie w tym momencie istotne. Pomoże się ile się da - bo trzeba. Jeżeli nie uda się wyleczyć/odkarmić/odratować - to pomoże się choć godnie umrzeć - pod opieką, w atmosferze troski, w cieple i czystości - bez cierpienia i bólu na tyle na ile to w ogóle możliwe. Uważam po prostu, że jako ludzie mamy obowiązek w stosunku do stworzeń - skoro tak zmieniliśmy im świat, skoro wpie***liśmy się z "brudnymi buciorami" w każdą możliwą "samoregulację" natury - musimy teraz reagować - wszyscy - albo nie próbujmy się nazywać Ludźmi.
-
Dzisiaj szczylki miały ciężki dzień. W sumie to nie wiem kto cięższy – one czy my. Z powodu wyjątkowo paskudnej pogody spędziły dzień w domu, jedynie Viki wychodziła na spacery. A szczeniury się nudziły. Odkryły właśnie niedawno, że płyty karton/gipsowe, którymi porobiono antyszczylkowe barykady coraz łatwiej ustępują pod ich „szpileczkami”. Jednak pospszątanie kawałków rozwłóczonych i rozciamkanych płyt to nic w porównaniu z ich dzisiejszym pomysłem. Jako, że pomieszczenie, w którym nocują lub siedzą w takie właśnie „pogody” (Izy przyyyyszła pracownia) nie ma jeszcze wykończonej podłogi – posłania leżą na płytach, pod którymi jest styropian. I właśnie do niego udało się dziś smarkaczom dobrać. Powyszarpywane kawałki okazały się co prawda niejadalne jednak wspaniale nadawały się do rozszarpywania na drobno. Efekt? Cały pokój wygląda jak po niezłej śnieżycy. :angryy::angryy::angryy: Przed szczotką toto ucieka, odkurzacz natychmiast zatyka.... Jak wszedłem, jak zobaczyłem – to moje dość niemiłe „a co wy żeście tu ***** zrobiły?!!!” – dało efekt podobny chyba jedynie do wrzucenia petardy. Wzbijając chmurę „białego szaleństwa” smarkacze znikły!!! Styropian opadł a z kłębowiska szczylaków pozostały jedynie niepewnie wyglądające z zakamarków pyszczki. Aż mi się kurde głupio zrobiło :( W sumie skąd smarkacze mają wiedzieć jak przerąbane jest to posprzątać. Jednak mimo wszystko to nie był na dziś koniec szczeniaczej gehenny :) Po lekkim „przetasowaniu” (Ponton na dwór, onki na wybieg, Toudi i Zgredek do łazienki a Maksik do „wiatrołapu”) – Viki i bąble dostały wolny wstęp do reszty domu. Chwila wahania – radosny pęd przed siebie – a tam ŁAPANKA!!! W każdym przejściu ktoś stoi: Iza, Wetka, Sebek – waga, tubki ... Wyjec przechwycony w biegu wydał sygnał ostrzegawczy, reszta rodzeństwa przyspieszyła zmierzając na „z góry upatrzone pozycje” (za łóżko, pod stół itp.). Jednak przy sprawnie zorganizowanej akcji ich wysiłki na nic się nie zdały – nawet Paproch – choć zgrabnie wymanewrował „oprawców” zaklinował się przy próbie wślizgu pod fotel. :evil_lol: Cała „rodzinka dostała dziś kolejny Fiprex a przy okazji dowiedziałem się, że mimo iż ok. 30-tu paru „kwiatuszków” po nich się dziennie sprząta to jednak wbrew pozorom nie cała karma na to idzie. Wyjec, Nurka i Uszatka mają już po ok. 4kg – a Tchórzyk i Paproch po 2 :) Przy okazji staranny „przegląd techniczny” całego stada. Werdykt? Dopuszczone do ruchu – zaczerwienienia po pokrzywach znikły - czyli nie żadne alergie (panikarzu!!!). Smarkacze zobaczywszy, że żadna krzywda się nie dzieje a jedynie grzebią w futrach, uszach i pyszczkach głaszcząc przy okazji i przytulając zajęły się zabawą (gryząc z zazdrości tych „uwalnianych”). A Viki znów popisała się niesamowitym „taktem” – do „przeglądu" nie trzeba jej było nawet przytrzymywać – pozwalała się dowolnie przekręcać nie wykazując nawet tendencji żeby odejść - jest super!!! Całość: Viki 16.- + szczyle 25,- (5x5) + dojazd 30,- = 71,- [b]mmd[/b] – bardzo dziękujemy za ogłoszenia!!! Info o psiaku przekazaliśmy – będzie się rozglądać :)
-
[quote name='Ellig']Wiem od urwiska ,ze dotarly kolejne wplaty, serdecznie dziekuje:) Agnieszka B.- 100,00 zl Magdalena B.- 30,00 zł Marie L. - 442,09 zł[/QUOTE] Uaktualniłem pierwszy i szósty post - [b]Bardzo Dziękujemy[/b]:multi::loveu: Małego Księcia? - możliwe. Dla mnie to jak nic Wyjec.:evil_lol: Idealnie pasuje do jego obecnego charakteru - w oddaleniu od reszty, zamyślony - psi marzyciel. Dziś był montaż bud!!! Mieliśmy wielu pomocników: Pan inżynier Paproch pierwszy starannie kontrolował poszczególne elementy [img]http://i975.photobucket.com/albums/ae240/urwisek/600budainP.jpg[/img] Ponieważ konstrukcja dość zaawansowana technologicznie - otrzymał natychmiastowe wsparcie [img]http://i975.photobucket.com/albums/ae240/urwisek/600budain2.jpg[/img] Czy te elementy nie są przypadkiem jadalne? [img]http://i975.photobucket.com/albums/ae240/urwisek/600budajadalna.jpg[/img] Ej! Nic tu nie zepsujesz? [img]http://i975.photobucket.com/albums/ae240/urwisek/600budaniepsuj.jpg[/img] No nic - ja tu sobie siądę i was popilnuję [img]http://i975.photobucket.com/albums/ae240/urwisek/600budaprzypilnuj.jpg[/img] Kontrola wytrzymałościowa - ciężki kaliber - Nurka - w akcji [img]http://i975.photobucket.com/albums/ae240/urwisek/600budaprzybywakontr.jpg[/img] [i]/imageshack odmówił dalszej współpracy - "przesiadłem" się więc na photobucket ale najwyraźniej nie tędy droga - spróbuję jutro jak mniej graczy będzie w sieci/[/i] [quote name='Tebusa']Urwis czy możesz podać godność oraz miejsce przyjmowania tej Pani doktor?? ...[/QUOTE] [img]http://emoty.blox.pl/resource/aaa.gif[/img] ŻARTUJESZ?!!! Nigdy w życiu!!! - jak ostatnio opisałem gdzieś "mojego" kowala to własna piersią musiałem przed sześcioma "koniarzami" i jedną stadniną "stawać":angryy::angryy::angryy::mad::mad::mad: Jedynych wartościowych Ludzi z okolicy mi pozabieracie A JA CO? od macochy?:diabloti: Ps. długo koŃbinowałem jak to zrobić, żeby napisać Wam o Kacperku (źrebaku) - tak, żeby nie ściągnąć "miłośników koni" tych, dla których różnią się One od rowerów jedynie ceną. Znalazłem sposób - Prawdziwych Ludzi - tych z sercem - ZAPRASZAM - inni? Wylecą natychmiast!!! Uprzedzam - smutne :( [url=http://www.naszestworki.pun.pl/viewtopic.php?id=9]KACPEREK :( - Link[/url]
-
Dziś znów maluchy wpadły w ręce „oprawców” Szczepienia: Nurka [img]http://img215.imageshack.us/img215/7955/22042010nurka600.jpg[/img] Tchórzyk [img]http://img541.imageshack.us/img541/471/22042010tchrzyk600.jpg[/img] Wyjec [img]http://img717.imageshack.us/img717/8884/22042010wyjec600.jpg[/img] Niestety Wyjec podniósł lament zaraz po postawieniu na stole – więc fotograf musiał zająć się wyłapywaniem reszty uciekinierów. Paproch jako najmniejszy dał radę schować się nawet pod fotelem. Po walce – skoro ci niby przyjaźni ludzie robią takie świństwa... u mamy najbezpieczniej. [img]http://img256.imageshack.us/img256/9210/22042010powalce600.jpg[/img] Pora odrobić zaległości na wątku [b][u]Rozliczenie zabiegów i leków: (od początku)[/u][/b] 1) Odrobaczanie Drontal Junior x 6 szczeniaków, Dehinel Plus – Wiki, a także Fiprex dla stadka + dojazd – prezent dla szczylków od Cioci Wetki :) 2) Drugie odrobaczanie Drontal Junior 5 szczeniaków x 10,00 zł + Dehinel Plus –Wiki 14,00 zł + dojazd 30,00 zł = 94,00 zł 3) Szczepienie DP (6 tydzień) – 5 szczeniąt x 35,00 zł + dojazd 30,00 zł = 205,00 zł Leczenie Jeżyka i Paproszka: Paproszek i Jeżyk – 4 wizyty x 30 zł + leki 43,00 = 163,00 zł Jeżyk - ostatnia wizyta (nie policzona przez Wetkę – kroplówka, zastrzyki). [b]Razem : 462,00 zł[/b] (stan na dzień 22 kwietnia br – [url= http://www.dogomania.pl/threads/182949-Wielka-%C5%9Aroda-quot-%C5%9Bmiecie-quot-do-rowu-(-Je%C5%BCyk-umar%C5%82-(-Reszta-do-adopcji!?p=14406315&viewfull=1#post14406315]uaktualnienie w poście #6)[/url] Biorąc pod uwagę, że Wetka bywała u nas prawie codziennie „przy okazji” aby sprawdzić stan maluchów, a to obciąć pazurki, a to obejrzeć zaczerwienienia na brzuszku (pokrzywa), a to wyśmiać nas że „Nurka się trzęsie...” - chcielibyśmy Jej w tym miejscu [b]bardzo podziękować[/b], gdyż zdajemy sobie sprawę ile serca i pracy włożyła w całe stadko, a zwłaszcza ratowanie dwóch najsłabszych maluchów – gdzie przez cztery krytyczne dni bywała u nas trzy a nawet cztery razy dziennie..... [quote name='mmd']... Państwo nie akceptują kastracji. Trudno...” Mam już namiar do tych Państwa – jest dla mnie „po trasie” zadzwonię, porozmawiam, może przekonam – zobaczymy. A niezależnie – Wielkie dzięki za wojnę z ogłoszeniami :) Mam i ja sporo telefonów – wiele beznadziejnych, ale tak jest zawsze. Dzwonią dzieciaki, dzwonią ludzie uważający, że niewiadomo jaką łaske ofiarują światu chcąc adoptować psiaka i żądają najróżniejszych absurdów. Najczęściej, w choć trochę sensownych przypadkach – oprócz krótkich wyjaśnień przekazuję smsem namiary do tego wątku – żeby mogli obejrzeć sobie każdego, poznać całą ich historię, charaktery... Jedni więcej się nie odzywają inni mówią, że przeczytali i się odezwą po namyśle. Była nawet osoba, której po wyjaśnieniu, jako że jest z Warszawy zasugerowałem, że przekażę jej telefon Cioteczce (też z W-wy) żeby mogły się umówić na bliższe poznanie (uzyskałem zgodę) a po niedługim czasie dostałem smsa, że nikt do niej nie dzwoni więc „...kupi sobie psa bo te całe adopcje to pic na wodę...” Chciałem wręcz odpisać, że dla dobra psa najlepiej żeby był pluszowy – ale sobie darowałem – nie ma sensu. Czemu tak mało jest ludzi poważnych a tak wiele telefonów „grom wie” po co? Przecież telefony kosztują – po co więc dzwonią jak wcale im na żadnym psiaku nie zależy? Ale jedno jest pocieszające – Paproch na 99% ma dom – dobry dom – została mi jeszcze wizyta ale wygląda max na 1%, że będzie się do czego przyczepić. Cieszę się bo właśnie Paproszek zafundował nam najwięcej bezsennych nocy – więcej niż Jeżyk – bo u Jeżyka poszło nagle a Paproszek „balansował” długo. To, że akurat On ma trafić do osoby z z wiedzą medyczna jest wyjątkowo korzystnym zbiegiem okoliczności. Kolejny cud na koncie „rodzinki”? Dużo ich coś – szkoda, że zabrakło cudów dla Jeżyka – dla Źrebaczka :(:(:( Ps. Kończę opis Źrebolowej historii. Marnie mi idzie, bo ekran się podejrzanie często zamazuje. Kacperek – bo takie imię dostał - będzie miał swoją „relację”. Trochę dla Niego – dla pamięci, dla Was – tych co natychmiast ruszyli z pomocą mimo, że wcale się o nią nie zwracałem, Tych co trzymali kciuki. Trochę dla mnie samego – taka irracjonalna potrzeba wygadania się.
-
[quote name='RenW']...Myslę, że [B]opuncja, Urwisek[/B], księgują tylko to, co wymiernie przeliczalne i na co mają pokrycie.[/QUOTE] Jak pisałem na samym początku - to nasz pierwszy w życiu przypadek, że zwróciliśmy się o finansowe wsparcie w kwestii związanej ze zwierzakami - a i tego by pewnie nie było gdyby nie wyjątkowo niekorzystna dla naszych dochodów pora roku. Dlatego wybaczcie nam Cioteczki pewną gamoniowatość. Zdaję sobie sprawę, że istnieją fundacje a czasem również osoby prywatne, które potrafią w podobnych sytuacjach wyszczególnić każdy litr zużytego (w sprawie) paliwa, każdy wacik itp. Nie umiem tak i nie uważam żeby było trzeba - w końcu jeżeli pojawiła się pilna potrzeba kupienia np. kaszki a dzień tygodnia był niewłaściwy i wszystkie wsiowe sklepy zamknięte - jeżeli po rzeczoną kaszkę trzeba było specjalnie "pompować" do Nasielska - tylko po to, żeby się dowiedzieć, że tam czynne jedynie takie, w których nie zawracają sobie głowy asortymentem dla niemowląt .... I tak skończyło się na trąbieniu pod domem właściciela naszego sklepu - aż wyszedł i kaszkę sprzedał. To jedynie jako przykład - to - czy dzielenie się z rodzinką domowymi zapasami uznajmy zwyczajnie jako nasz własny wkład w pomoc dla Viki i dajmy sobie spokój z próbą wyliczenia go (w końcu my też możemy się dorzucić choć trochę - no nie?). [quote name='Ellig'] 1.cytat Hani B.B....bede szczesliwa z budy... 2.Urwisek, odejmij od calej kwoty 650zl plus 50 zl kurier czyli 700 zl.[/QUOTE] ad1. - :evil_lol::evil_lol::evil_lol: to się nazywa skrót myślowy. Jest kochana!!! Przekaż proszę Jej to od nas. ad2. - wykonano /tylko kurier jeszcze nie dotarł :( może była zbyt śliczna i się złakomił :diabloti:) [quote name='Wunia']... Na pierwszą stronę Wasze wydatki, to przecież 50,05 złociszy ;)[/QUOTE] wykonane [quote name='mysza 1']Niestety znowu ja ;)[/QUOTE] Bidna [b]Mysza[/b] :evil_lol: Ale spójrz na to z innej strony – jeżeli komuś uda się Ciebie przekonać to będziemy spokojni o przyszłość malucha. Ale żeby nie było, że się totalnie lenimy – dołączymy i w tej „dziedzinie”. Mam kandydatkę na Paproszka – a to szczylek „specjalnej troski”. Jak na razie brzmi dobrze bo osoba młoda ale nie dzieciuch – z ustabilizowaną sytuacją i warunkami, po SGGW (!) A na dokładkę polecona przez prawdziwego (ą) pro zwierzęcego „czub**” (a fe! Urwisek – nieładnie tak o Ludziach) :diabloti: Sprawdzimy=zobaczymy. [SIZE="3"][COLOR="red"][url=http://www.dogomania.pl/threads/182949-Wielka-%C5%9Aroda-quot-%C5%9Bmiecie-quot-do-rowu-(-Je%C5%BCyk-umar%C5%82-(-Reszta-do-adopcji!?p=14406315&viewfull=1#post14406315] Rozliczenie wydatków #6[/url] Zmuszony jestem tam je przenieść, ponieważ Dogo zbuntowało się już na ilość użytych w pierwszym poście „BB code [img] tag and HTML <img> tags „ Przepraszam za zamieszanie – nikt się nie spodziewał – takiego odzewu w tym wątku i początkowo zbyt „szastałem” miejscem[/COLOR][/SIZE] Obiecane aktualne zdjęcia: Dla przypomnienia Viki na początku [img]http://img707.imageshack.us/img707/4152/64087.jpg[/img] Viki dziś ( no dobra – przedwczoraj :) [img]http://img687.imageshack.us/img687/4144/600viki3.jpg[/img] [img]http://img88.imageshack.us/img88/1525/600viki2.jpg[/img] [img]http://img693.imageshack.us/img693/2481/600viki4.jpg[/img] Paproszek Zdjęcie prawie jak ze schroniska – ale to nie schroniskowa klatka tylko spory wybieg i jedynym w tej chwili powodem do Paproszkowych smutków jest niemożliwość dosięgnięcia fotografa :) [img] http://img717.imageshack.us/img717/2852/600paproch1.jpg[/img] [img] http://img519.imageshack.us/img519/3781/600paproch2.jpg[/img] Niestety nie wszystko da się zjeść – ale spróbować trzeba [img]http://img63.imageshack.us/img63/817/600paproch3.jpg[/img] Uszatka [img] http://img519.imageshack.us/img519/6580/600uszatka.jpg[/img] Nurka z Uszatką [img] http://img179.imageshack.us/img179/3771/600nurkazuszatk.jpg[/img] Wyjec [img] http://img59.imageshack.us/img59/5358/600wyjec.jpg[/img] Tchórzyk [img] http://img402.imageshack.us/img402/251/600tchrzyk.jpg[/img] Czemu? Akurat On jeden taki strachoszczyl? Czy możliwe, że akurat on cos pamięta? :( [img] http://img413.imageshack.us/img413/2986/600tchrzykstrach.jpg[/img] Jednak nie zawsze „tylko mnie rusz baryło!!!” [img] http://img52.imageshack.us/img52/5420/600tchrzyktylkomnierusz.jpg[/img] Ile by razy w nocy pobudki nie zrobiły, ile kałuż, zamieszania... Warto było – żeby zobaczyć taki widok :) [img] http://img193.imageshack.us/img193/4406/600sielanka.jpg[/img] Źrebak? Postanowiłem wątek Źrebaczka oddzielić od Viki i szczylków, żeby nie robić zamieszania. Na dziś już mam dość wybaczcie – spójrzcie na godzinę :( Ale postaram się jutro znaleźć dla Źrebolka stosowne miejsce, podać Wam wszystkie informacje i oczywiście wstawić tu link.
-
[i]urwis - /napisała jak na chwilę dopadła kompa – nawet nie wiem czy zdążyła przeczytać Wasze posty – wstawiam teraz bo zobaczyłem otwarty plik na ekranie/[/i] Dziś specjalnie dla Was szalałam z aparatem. Andrzej powkleja zdjęcia wieczorem, jak internet będzie jako-tako człapał. Donacja, Mysza – nie poznałybyście Viki. Wygląda jak chudy, ale już nie - zagłodzony psiak. Na dodatek zostawia w misce Hill`sa. Nie zabieram w nadziei, że maluchy będą go próbować jeść. Ale na razie jeszcze – 20 łyżek wody z 8 łyżkami mleka dla szczeniąt, ewentualnie rozmoczony Hill`s – wchodzą bąblom najlepiej. Od wczoraj porządek dnia uległ zmianie – nie ma łapanki szczeniąt. Rano Viki na smyczy wędruje do kojca, a za nią (no prawie) toczą się maluchy – samodzielnie! I tak trasa około piętnastu metrów jest pokonywana w ekspresowym tempie – około 15 minut. ONE SIĘ MROWIĄ !! Pierwsze dziesięć metrów, idzie gładko, jak po sznurku, ale ledwo dotrą w pobliże kojca – istne piekło. Każdy leci w inną stronę. Łapie się dwa na ręce – wsadza do kojca, a ten który tam wcześniej wylądował – pędem wypada korzystając z otwartej na chwilę furtki. Czasami ma się ochotę wrzucać je po prostu górą do kojca :) Dziś rano do wyłapania i zamknięcia piątki szczeniąt – potrzebne były trzy osoby. Istne małe, rozkoszne diabełki. One już zapomniały (na szczęście) o tym co było złe. Tylko Viki jest cały czas stonowana i bardzo spokojna. Ale i Ona wystawia pazurki - zaczęła stosować opór (bierny) – po prostu się kładzie. Gdy nie chce wchodzić do kojca, bo potrzebny jej dłuższy spacer – pada plackiem (a małe diabły korzystają wychodząc po mamusi – ach ta dzisiejsza młodzież :), gdy chcemy ją gdzieś przeprowadzić, a ona woli zostać – leży. Itd., itp.. Ale mimo wszystko aż się człowiek bezwiednie uśmiecha patrząc na cała gromadkę. Rozbawione szczęśliwe maluchy i mama-Viki, która dziś po raz pierwszy przewróciła się na grzbiet bawiąc z bąblami, przez co wyglądała sama jak trochę wyrośnięty, szczęśliwy szczeniak. Co do rozliczeń – nasza Wetka, jako dobra Ciocia pierwsze odrobaczanie i zabezpieczanie (pchły/kleszcze) rodzince zafundowała sama. Za następne już zapłaciliśmy, ale nie możemy podać Wam chwilowo kwoty, gdyż odrobaczaliśmy „całe stado”. Gdy tylko będzie trochę luzu – załatwimy sprawę formalnie (będzie wtedy dokładnie wiadomo ile zapłaciliśmy za Viki i maluchy). A reszta? - 5 butelek wody mineralnej niegazowanej, 2 kleiki ryżowe i 2 kaszki dla niemowląt Bobo-Vity, 6 kostek białego sera, oraz 12 kostek mięsnych – to były zakupy tylko dla „psiej rodzinki. Odpowiednio: 5*1,65+2*4,00+2*5,20+6*2,80+12*0,55= 8,25+8,00+10,40+16,80+6,60. To daje 50,05 zł. Reszta prowiantu szła z domowej spiżarni. Teraz mamy istny „cyrk na wrotkach” – nawet o wybuchu wulkanu dowiedzieliśmy się dopiero wczoraj (przez telefon) :) Dla zainteresowanych – przyszły wyniki badań krwi źrebaka. Dziś wieczorem, pierwsza kroplówka.... [i]urwis - /kroplówka była [u]wczoraj[/u] wieczorem – czyli post pisany jakoś tak w ciągu dnia – w aparacie pełno zdjęć – musiała robić jak ja pojechałem oddać krew źrebola – nie mam jak dokładnie ustalić kiedy co bo pojechała dziś rano do roboty i minęliśmy się „w przelocie”. Zaraz mam Wetkę i ciąg dalszy „sportów ekstremalnych”= kroplówy itp. Co zdążę to wstawię (zdjęcia). Czemu „sporty ekstremalne”? Bo źrebel nie tak do końca rozumie, że chcemy mu jedynie pomóc – a moje ok. 60 kilo usiłujące utrzymać jego głowę – żeby nie próbował wstawać w trakcie – to chyba deko za mało. Mam nadzieję, że dziś będzie troszkę spokojniejszy, bo wczoraj wyglądało to tak, że maleństwo podnosiło główkę (wraz ze mną) a następnie (jak mu brakowało siły) lądowaliśmy razem na powrót w słomie. Wetka zaś „strzepywana” regularnie z tylnej nóżki uparcie wracała dokończyć swoje. Gdyby nie tragizm sytuacji – biedne stworzenie ohydnie zaniedbane przez swojego *******, Jego rozpaczliwa walka (bo nie rozumie) – można by całą „akcję” nagrać, wstawić youtuba albo jeszcze lepiej na demotywatory.pl z dopiskiem „Weterynaria – sport ekstremalny” i nieźle się uśmiać.... Tu jednak nie było zdjęć – nikt nie robił bo po pierwsze brakowało rąk – a po drugie w tej sytuacji „fotograf” byłby postrzegany jako najpaskudniejsza odmiana „paparazzi”. :( Wyniki źrebola: masakryczny niedobór wszystkiego co się tylko da (wapń, potas, żelazo itp.) Oraz nadmiar tego co nie potrzeba i świadczy o stanie zapalnym i problemach z wątrobą. Tyle od laika co umie powtórzyć – na szczęście są przy nim Ci, którzy się znają i wiedzą co robić. Nie ma Ich na Dogo – ale i tak to napiszę – CHWAŁA IM WIELKA za troskę, za poświęcany czas, za zarwane noce, za siniaki!!![/i]
-
Doszły kolejne wpłaty (pierwszy post już poprawiony) [b]Joanna C[/b] - 30,- [b]Hanna Barbara B[/b] - 829,77 [b]Danuta L[/b] - 10,- Bardzo serdecznie dziękujemy!!! [b]Igiełko[/b] Tobie od razu tu a kolejnym dwóm [b]Dobrym Duszom[/b] - bardzo proszę [b]Ellig[/b] przekaż również najserdeczniejsze podziękowania - od nas i całego szczęśliwego stadka. Tak - "szczęśliwego" - myślę, że spokojnie mogę to napisać - bo odkąd głód odszedł w zapomnienie, ściany domu lub (w ciągu dnia) solidne ogrodzenie zabezpiecza przed obcymi - zarówno ludźmi jak i innymi stworzeniami - "rodzince" pozostaje błogie lenistwo, sen w cieple z pełnym brzuszkiem i zabawy, zabawy, zabawy. Do tego częsty kontakt z nami - bo tak rozkładamy zajęcia, żeby ktoś zawsze był. Czy to już jest psie szczęście? Chyba tak - do kompletu pozostaje jeszcze "własny" Człowiek - na wyłączność :) A na dzisiaj: Wyjec (jak ich znów nie pomyliłem) [img] http://img35.imageshack.us/img35/5358/600wyjec.jpg[/img] [img] http://img17.imageshack.us/img17/1356/600wyjec1.jpg[/img] I oczywiście mój syn [img] http://img534.imageshack.us/img534/8978/600sebekzuszatk.jpg[/img] NIE nie !!! - ten na drugim planie :) Obiecane aktualne zdjęcia Viki trochę się przeciągnęły (źrebol napluł w aparat :( - suszy się z wyjętą baterią - nam nadzieję, że będzie ok.) [img] http://img338.imageshack.us/img338/3851/300rebol.jpg[/img][img] http://img51.imageshack.us/img51/3571/300rebolziz8.jpg[/img]
-
[quote name='mysza 1']Już rozmawiałam, przekażę Opuncji i Urwiskowi wszystko i zobaczymy ;)...[/QUOTE] [b]mmd mysza 1[/b] - Dzięki! - czekam cierpliwie. [quote name='Ellig']Przepraszam ,ze tak pozno ale filmik dostalam w srode, musialam jeszcze sciagnac program do odczytania pliku i zapisac na YouTube.....[/QUOTE] No nie!!! - Słuchajcie - może zrobimy jakąś ankietę - żeby wlepić [b]Ellig[/b] np. warna - za te ciągłe przepraszanie? (ja głosuję ZA !!!) Nie dość, że robi wszystko za mnie, szuka (i znajduje !!!) pomoc po niewiadomo ilu forach, karmi całą tą rodzinkę .... To jeszcze "...Przepraszam, że dopiero, przepraszam, że tylko, przepraszam, przepraszam, przepraszam ..." JESTEŚ NIEMOŻLIWA !!! :) Stadko spędzało dziś większość dnia na wybiegu (boks) z racji ładnej ciepłej pogody. Miały sporą atrakcję bo dużo się dziś u nas działo. Przyjeżdżało i wyjeżdżało pełno samochodów, wielka przyczepa, kupa ludzi, rżenia biegania i ogólny "kociokwik". Szczylki na zmianę - jadły, spały albo siedziały z nosami w siatce - w skupieniu obserwując - co też ci ludzie wyprawiają. Normalnie jakby telewizję oglądały. Oczywiście ile razy tylko ktoś się przewijał w pobliżu - to natychmiast wielka radość - bo pewnie do nich idzie. Jeżeli popędził gdzieś dalej - to lamenty, protesty a potem odreagowywanie stresu - najlepiej na rodzeństwie :) Można już chyba powiedzieć, że wspomnienie głodu zatarło się w ich główkach. No - może oprócz Paprocha - on nadal uważa jedzenie za główny sens i cel swojej szczylunowej egzystencji :) Viki już regularnie zostawia w miseczce trochę niedojadków (zaczynamy po troszku zmniejszać jej porcje). Szczylki zaś korzystają z tego bezczelnie podkradając jej trochę kiedy się tylko da. Niezbyt sobie radzą z nierozmoczoną karmą - ale zawzięcie próbują. Postaram się wstawić jutro parę Jej aktualnych fotek - same Cioteczki ocenicie jak wielka zmiana w Jej wyglądzie już zaszła. Fakt - przerąbaliśmy z porcjami - bo doszła już dawno do dwukrotnie większych niż zalecane - ale tak czy inaczej - karma musi być świetna skoro w tak krótkim czasie jest tak ogromna poprawa. Nie mam niestety dziś dla Was żadnych mrożących krew w żyłach historii (w stylu ataku drapieżnego żuka np.) bo dzieciaki zaabsorbowane akcją "źrebak" nie miały głowy i czasu by coś nawywijać :) A źrebak? Jest u nas - bezpieczny choć o tyle, że nie grozi mu już "ostatnie podróż". Nikt nie będzie go wlókł "stalówką" i wyciągarką na samochód, nie pojedzie na lisią farmę w charakterze głównego dania - żywy ale przewalany jak śmieć !!! "Stworzenie nie jest rzeczą..." - piękny zapis w naszym wspaniałym prawie!!! Jak on się ma do losu, który wielokrotnie "ludzie" fundują psom - wiecie aż za dobrze. A konie? - Konie mają jeszcze gorzej przechlapane - bo nawet po śmierci w męczarniach są jeszcze coś warte - TYLE ILE WAŻĄ!!! :angryy::angryy::angryy: Ps. jak mi się uda wygrać z ImageShackiem to edytuję post i wstawię parę zdjęć - może i źrebola też - choć to tutaj off.
-
[quote name='Ellig']Urwisku jak Kurier to od moich synow:)[/QUOTE] Dziękujemy Pięknie - a wraz z nami wszystkie szczylki i Viki (oraz wielu pozostałych "rezydentów"). Oceniając po precyzyjnie utrafionej ilości poszczególnych przedmiotów /np 5 identycznych sznurko/gryzaków czy ilości miseczek/ widać, że Twoi Synowie orientują się dokładnie w ilości i rozmiarach poszczególnych członków "naszego stada". Po uprzednim przezornym wyjęciu toreb z "elementami" jadalnymi stworki dostały możliwość zapoznania się z zawartością pudła. Obawiam się jednak, że pojęcia równego podziału - czy jakiekolwiek "każdemu w/g jego potrzeb...(?)" są im całkowicie obce :(:razz: Zamiast podzielić się "słusznie i sprawiedliwie" wszczęto awantury /kilku do jednej/ ponieważ najwspanialsza zabawka, ta wymarzona jest zawsze tą, którą akurat wybrał brat/siostra :diabloti: Jedynie Viki - nie wdając się w żadne "dyskusje" - roztrąciła gówniarzy, wybrała sobie co jej pasowała i wyniosła na posłanie. Sprawiedliwy podział "łupów" polega najczęściej na tym, że nieudana próba odebrania (np. Wyjcowi sznurka) kończy się użarciem go w ogon przez Uszatkę a porzucony na czas odwetu sznurek - znika ukradziony przez Nurkę. I od nowa "Polska Ludowa". :) Można tak siedzieć i patrzeć - są lepsze od telewizji :) [quote name='Greven']Ela, a gdzie obszerna relacja z wizyty, gdzie zdjęcia?? ;)[/QUOTE] Zdjęć nie będzie - nie było czasu robić - byliśmy zbyt zajęci :evil_lol: Za to Cioteczka Ela dostała kopie całej zawartość naszego aparatu. Bez "cenzury, bez usuwania materiałów kompromitujących, bez obróbek retuszów itp. Jak pomyślę co tam mogło być - w tych ponad 350 zdjęciach i filmikach [img]http://emoty.blox.pl/resource/1schrik.gif[/img][img]http://emoty.blox.pl/resource/runaway.gif[/img] RANE !!! Czy Ona się jeszcze do nas odezwie? Sprawdziłem przed chwilą - doszły nowe wpłaty: [b]Anna W-M[/b] - 30,- [b]Mateusz G[/b] - 50,- [b]Piotr M[/b] - 40,- [b]Magdalena G[/b] - 30,- [b]Irma Ż[/b] - 50,- [b]Elu[/b] przekaż proszę Wszystkim od nas serdeczne podziękowania - dzięki takim Ludziom powrót do pełni zdrowia Viki i maluchów oraz ich bezpieczna przyszłość będzie możliwa :) A Was wszystkie Cioteczki - w szczególności te moje najukochańsze :diabloti: jeszcze raz bardzo proszę o pomoc zarówno w szukaniu przyszłych domków jak i o "weryfikację" /niezbyt ładne słowo poprawcie mi na jakieś milsze a oddające sedno/ - osób, które wykażą zainteresowanie zapewnieniem przyszłości "rodzinki". Tak - MAM NET !!! Chwilowo "na drut i plaster" ale jest!!! - Będzie jednak wymagał kolejnej wizyty fachowca - bo to "... kup pan cybanty, przykręć se, podłącz kabelek itp." jest zapewne dla niego skomplikowane jak konstrukcja cepa - ale dla mnie to jednak trochę zbyt wielkie wyzwanie. "szczelina" między ścianą lasu a kościołem jest tak minimalna, że bez jakiegoś miernika siły sygnału - precyzyjne ustawienie "z oka" jest niemożliwe. Działa ale "rwie się" - często i na długo :( A ! - jeszcze jedno - Viki przeszłą pozytywnie całkiem poważny test "na konie" :evil_lol: Tym razem podprowadziłem ją (na smyczy oczywiście) bezpośrednio do końskiego ogrodzenia. Nie żadne mimochodem czy niby przypadkiem tylko w sposób dla niej wyraźny - "właśnie tam (!) idziemy". Moja Damulka (ok. 600 kg prawie czarnej i energicznie się poruszającej "lokomotywy") - zgodnie z przewidywaniem (natura ciekawska) - podbiegła wdzięcznym, godnym baletniczki kłusikiem do ogrodzenia (ziemia wcale bardzo nie drżała). Nowa „kumpela” Viki [img] http://img576.imageshack.us/img576/8403/640damajednoroec.jpg[/img] Viki lekko zaniepokojona - lecz bez wyraźnej chęci ucieczki - pytające spojrzenie na mnie - "nie bój się sunia - wszystko dobrze". Viki zignorowała całkowicie ciekawską, wychylającą się do niej przez ogrodzenie Damulę i poświęciła całą uwagę idealnemu do obsiusiania kopczykowi kreta. :) Nie zaryzykuję jeszcze testu bez smyczy - za wcześnie na to ale wydaje mnie się, że Viki po prostu będzie schodzić koniom z drogi, unikać ich części terenu i totalnie ignorować na "swojej" (bezpieczna za płotem). W najbliższym czasie zrobimy test "na kota" (proszę trzymać kciuki za dziewczynę to to ważny element przy szukaniu przyszłego domku). Konie i koty mam - do wyboru - najtrudniej będzie zorganizować ostatni "test" - nie bardzo mam koncepcję - skąd wypożyczyć małe dziecko :diabloti:
-
Witam – mało dziś w domu byłem – bo na mnie padło tym razem utrzymywać rodzinę :) a na Opuncję niańczyć wszystko. A szkoda bo działo się – oj działo :) Przyjechał kurier i przywiózł całe pudło „sprzętów” do rozpuszczania (jak dziadowski bicz) każdego stworzenia. Muszę ustalić, który to „dobry Wuj...” (ups) Cioteczka !!! Szczylki dziś trochę mniej ruchliwe – więcej spania – więc dobieranie się do kartonu przełożone na jutro. /ale ja już musiałem zajrzeć/ :) Byli fachowcy od netu i (Łał) przywieźli nam nową antenę – nie jakieś tam plastikowe pudełeczko tylko kawał sprzęta - co wygląda jak mała „czasza” satelitarna. Oczywiście nie może być tak, żeby zaraz działało – cybanty do przykręcenia mieli za małe (albo mój maszt za gruby – jak kto woli) - nie ten kraj :( Ale Pan Majster – optymistycznie stwierdził, że na tej antenie – choćby nie wiem jakie „klątwy” po okolicy śmigały – na 99% będzie dobrze :):):) Dostałem dokładną instrukcję co gdzie i jak mam sobie przykręcić i wtyknąć (jak już dokupię cybanty) – „a jak będzie źle to dzwonić”. Jednak dziś po pracy było już trochę za ciemno, żeby gramolić się na 6-cio metrową drabinę :( (więc jeszcze z komórki) Tchórzyk zadbał dziś żeby się Opuncja nie nudziła i ....niech sama jutro napisze – ja znam jedynie z opowiadania. Powiem jedynie, że gdyby w odpowiednim momencie ktoś z Toz-u był w pobliżu – to byśmy na bank mieli interwencję :) /spoko – nic złego się nie stało :)/ Viki (:)) – chyba pierwszy raz odkąd do nas trafiła a w każdym razie odkąd "jedzie" na hill's-ie – odeszła dziś na chwilę od miski z jedzeniem przed wchłonięciem wszystkiego. Nie na długo – zaraz wróciła i dojadła – ale sam fakt się liczy !!! Małe bąble coraz więcej i chętniej wcinają rozmoczonej karmy jednak mleczko wchłaniają nadal i to w zadziwiająco dużych ilościach. Wygląda na to, że Viki ciągle ma bardzo mało pokarmu – bo zaraz po tym jak szczylki zrezygnują już z „dojenia” mamuśki (zniechęcą się ?) – postawiona miseczka mleczka jest chętnie osuszana. Myślę jednak, że w układzie, kiedy mama dostaje dużo odpowiedniej (i to „z górnej półki”) karmy, szczylki „ciągną” ile się da uzupełniając dobrym jakościowo mleczkiem zastępczym + coraz większymi ilościami właściwej i porządnej karmy – nie jest źle i nie powinno być jusz żadnych problemów. Ich organizmy powinny dać radę całkowicie się „pozbierać i nadgonić po przejściach (nawet Paproch) – szkoda tylko, że Jeżyk... miałem nie myśleć :( Maluchy wykazują coraz większe zainteresowanie zabawkami – chociaż nadal najlepsza zabawa to gnębić brata lub siostrę – coraz częściej jest tarmoszenie tego czegoś co leży, nie ucieka i nie umie się bronić – małe drapieżce :) Chciałbym po uaktualniać wszystko, wstawić Wam trochę nowych zdjęć ... ech Rano!!! – na drabinę – może wreszcie będzie. Dobranoc ps. [b]mortikia[/b] - Według Wetki - w Wielką Środę miały szczylki ok. 3 tygodnie - wychodzi, że dziś już prawie 5. Natomiast co, jak, kiedy i gdzie - zostawię Cioteczkom, które nadzór "medialny" :) nad nimi sprawują - bo ja prawie "beznetowy" :(
-
79 !!! to razy (?zł) za kilogram = ? :) Walki psów !!! [img]http://img19.imageshack.us/img19/9002/600walkipsw1.jpg[/img] [img]http://img717.imageshack.us/img717/7025/600walkipsw2.jpg[/img] [img]http://img179.imageshack.us/img179/4729/600walkipsw3.jpg[/img] [img]http://img710.imageshack.us/img710/387/600walkipsw4.jpg[/img] [img]http://img297.imageshack.us/img297/7734/600walkipsw5.jpg[/img] [img]http://img707.imageshack.us/img707/983/600walkipsw6.jpg[/img] Bez ofiar :) Romulus, Remus.... i jeszcze paru [img]http://img228.imageshack.us/img228/1407/600romulusremus.jpg[/img]
-
Ciii .... aby nie zapeszyć - smaruję ze swojego łącza !!! Chłopaki zmontowali jakąś prowizorkę i testują - chodzi to to zamiast jak kiedyś 60 to jedynie 15 i co chwilę się rwie na jakiś czas ale to i tak cudo w porównaniu z netem z komórki :) Zobaczymy czy i na jak długo się utrzyma. [quote name='Igiełka']...potrzebny jest mi kod pocztowy...[/QUOTE] 06-150 :) [quote name='Ellig']Ja jestem za bardziej "delikatnym" imieniem....Vicki...:) od Victoria[/QUOTE] Coś w tym jest, że chyba z [b]opuncją[/b] na tych samych "falach" odbieracie :) Nie czytała wcześniej Twojego posta - pisząc swój - pracowała "na sucho" bez dostępu do netu. [quote name='RenW']... i jak to mówi Urwis - fonetyczne:hmmmm:[/QUOTE] No ba !!! Jak już Urwis coś powie.... :diabloti: Kolejne wpłaty doszły :):):) od poprzedniego uaktualnienia: [b]Krzysztof Henryk B[/b] - 50.- [b]Joanna Urszula B[/b] - 30.- [b]Małgorzata J[/b] - 50.- [b]Ellig[/b] - (no przecież nie piszę) „test” doszedł z datą operacji 2010-04-12 i jest ostatnią pozycją wydruku Serdeczne podziękowania od nas w imieniu szczylków i Viki :loveu: (jak się łącze utrzyma to uaktualnię pierwszą stronę) I "walentynka" od szczylków: [img]http://img243.imageshack.us/img243/5817/640szczylki.jpg[/img] Z Wetką "celowaliśmy" na siebie przez cały dzień, My w pracy i Ona co chwila na jakimś wezwaniu. Udało nam sie telefonicznie dogadać na 18-tą. Pędem do domu, żeby zdążyć wszystko pozamykać w odpowiednich pomieszczeniach, żeby miała jak wejść i zrobić cokolwiek bez asysty "przeszkadzaczy". Z pewnym poślizgiem - udało się. Czekamy, czekamy, nie ma :( Onkom znudziło się na wybiegu - próbują sforsować drzwi "balkonowe", Toudi usiłuje wydostać się z pralni - atmosfera zniecierpliwienia wśród stworków gęstnieje. - TELEFON - "spóźnię się, mam wezwanie do krowy - ale tuż koło was więc zaraz przyjadę" Czekamy, czekamy, czekamy... JEST !!! Zmarnowana, że aż przykro patrzeć - co się stało "...poród..." U KROWY !!! Ale, że dziś wypadał termin, że obiecała - to przyjechała. Wiecie co? Ten świat chyba naprawdę ma jeszcze szansę :) Po "obskoczeniu" szczylków i Viki - trzeba było poważyć resztę towarzystwa - bo chociaż nie mają ze sobą bezpośredniego kontaktu to jednak "wymiennie" korzystają z tych samych pomieszczeń i wybiegów. Czyli jak odrobaczać - żeby to miało sens - to wszystkie. (oczywiście "rezydenci" na nasz rachunek) Przy onkach i Toudim trzeba było już użyć wagi łazienkowej (razem ze mną - każdy "na rączki") ale dzięki temu chociaż wiem ile ważę :evil_lol: Po całej akcji - wszyscy mieli już tak dość, że rozliczę się na spokojnie jutro w gabinecie i szczylki z Viki wpiszę na pierwszą stronę. Zdjęć niestety nie będzie :( w świetle żarówek nasz aparat nie jest w stanie złapać ostrości (ręcznie się nie ustawi bo to "idiotka") i chociaż dzielnie błyska fleszem to wychodzi jedynie zamazane mleko :( Ale jest trochę innych i jak nie usnę z nosem na klawiaturze to trochę powstawiam.
-
Witajcie - dorwałem się na troszkę do netu z znajomych i spróbuję szybciutko ponadrabiać zaległości - nazbierało się trochę - numery postów, które podaję nie przenoszą we właściwe miejsca (wymaga "podlinkowania" a to dłuższego siedzenia czego starałem się unikać przy drogim łączu), aktualizacli pierwszej strony, jeszcze trochę zdjęć, zaproszenie do znajomych ..... Łał!!! Zobaczę ile zdążę zanim pogonią takiego "gościa" :( [quote name='opuncja']...Mysza z mężem. Bardzo dziękujemy i zapraszamy jak najprędzej ponownie [b][u](szczerze)[/b][/u]. Jesteście fantastycznymi ludźmi !!! Szczeniaki dostały nową porcję zabawek ...[/quote] - i innych "fantów"... A Mysza zrobiła nas w bambuko i nawet nie powiedziała, że to od Niej. To się nazywa - nie skłamać, ale prawdy też nie powiedzieć :) Pozwoliła nam sądzić, że prezenty od Ellig. Dopiero jak zadzwoniłem do Ellig - "szydło" wyszło z worka. [b]Dzięki wielkie !!![/b] W całym wielkim psim zamieszaniu - a "przetasowanie" wszystkich naszych "rezydentów" tak żeby Goście mogli przetrwać w miarę w całości - (bez poszarpanych w powitaniach ubrań, nieupaskudzeni błotem, bez zalizania na śmierć itp.) nie jest sprawą prostą - nie było jak skorzystać z laptopa ani nawet (czego żałuję najbardziej) zgrać do mnie zrobionych zdjęć :( Mam nadzieję, że Mysza ich nie pokasuje i przy następnej wizycie dostanę (a jest ich baaaardzo dużo :) Pogoda jak wiecie była koszmarna więc nosa na dwór prawie się nie wystawiało :( A "scena" pożegnania była - jak już szli do samochodu była wręcz jak z jakiegoś ckliwego serialu (albo dreszczowca). Zaczął padać jakiś grad, Ich zagnał do samochodu a mnie jeszcze w domu rozpuszczał się we włosach spływając za kołnierz :angryy: Mam nadzieję, że przy następnej wizycie, na którą jak najprędzej [b]serdecznie zapraszamy[/b] uda się utrafić w aurę, która pozwoli na "fuul wypas" (ognisko,plenery spacery i solidną "sesję" zdjęciową) Dobra - kończę "gadanie - biorę się do roboty :)
-
Witam Dziś na rachunku nowa miła wiadomość – znów mnóstwo kasy przyszło :) [b]Monika R[/b] - 30.- [b]Magdalena G[/b] - 40.- [b] Joanna Izabela L[/b] - 100.- [b]Joanna S-C[/b] - 200.- [b]Marta S[/b] - 80.- Wielkie Dzięki Cioteczki :) Zaczynamy nieśmiało sięgać do Waszych pieniędzy. Zapłaciłem za mleko dla szczylków. Mamy dla nich 6 (już 5) 250-cio gramowych opakowań po 23,80 za sztukę (razem 142,80) (CANMILK – Mleko dla szczeniąt, fizjologiczny odpowiednik mleka suki) Jako, że sunia mimo super karmy ma nadal zbyt mało mleka – a szczylki dopiero uczą się podjadać Hill’s-a – konieczne jest podawanie im dodatkowo mleka. Chociaż Wetka wyperswadowała nam ewentualność, jakoby przyczyną śmierci Jeżyka mogłaby być reakcja organizmu na zwykłe (choć rozcieńczone) mleko – to jednak uważamy, że ta opcja jest zdecydowanie bezpieczniejsza – oraz z całą pewnością zdrowsza dla szczylków. Jak przyjechało mleko – Paproch oczywiście dokonał „odbioru technicznego” i jako pierwszy pełnej analizy (mam zdjęcie :) – wstawię jak będzie z czego). [quote name='mmd']...Wyjec to chłopak, tak? Na zdjęciach podpisany łobuz jasny? [/quote] Tak :) W którymś z moich ostatnich słowotoków jest rozpisane na numery postów i zdjęcia "who is who" [quote name='Estrella']... Jesteście niemalże identyczni, kiedy opuncja pierwszy raz napisała na forum, a ja nie spojrzałam kto to pisał, myślałam, że to post Andrzeja:lol:[/QUOTE] NoOO!!! Toś Ją zraniłą :):):)
-
[quote name='RenW']... Jak sobie Ciebie wyobraziłam, jak stoisz u tego weta i macasz się po pustych kieszeniach, to...[/quote] Na szczęście trafiłem na weta (Wetkę), która nie stuka wymownie długopisem w rachunek ani nie podsuwa mi jednoznacznie czytnika kart z wbitą kwotą. Jak zaczynałem coś bąkać o płaceniu było ciągle „...później(!) – teraz skupmy się na psiakach...” Na całe mnóstwo Wetów, przez których gabinety przewinęliśmy się w życiu – jeszcze tylko u jednych spotkaliśmy się z podobnym podejściem „,,, teraz psiak a zapłacicie później – jak będziecie mogli...” - Beaty i Marka S – jeszcze w Warszawie. Dziękuję za słowa pocieszenia – sam sobie staram powtarzać, że lepiej, bo w domu nie rowie, bo mógł poczuć troskę itp. – ale i tak jest smutno. Człowiek to już takie głupie urządzenie, że zawsze się zastanawia „...a może mógłbym jeszcze coś, a może jakby inaczej to czy tamto...” zawsze to „a może” Jak już nic innego to chociaż, że skoro to i tak nic nie dało to może nie trzeba Go było kłuć tymi wszystkimi igłami, „międlić”, przekładać – tylko tulić i głaskać? Jak się już nie uda uratować to zawsze sobie coś znajdziesz, jakiś powód, żeby ci było bardziej źle i smutno :( [b]Ellig[/b] – przekaż proszę od nas wielkie podziękowania Pani: Grażynie, Asi, Joannie, przyjaciółce z Kanady, Monice Radlak, Magdalenie Giś, Powinienem „pójść” i na inne fora, wszędzie tam gdzie życzliwi Ludzie ofiarowują pomoc – podziękować osobiście, ale to prawie niemożliwe technicznie (z takim netem) na dokładkę jeszcze finansowo irracjonalne. Nie mogę sobie pozwolić na płacenie codziennie po kilkadziesiąt złotych „Erze” a kasa od Was jest na konkretny cel - nie na moje „łącze”. Przekaż proszę od nas WIELKIE SERDECZNE PODZIĘKOWANIE !!! Ale Ty [b]Nikus[/b] jesteś TU – gdzie mogę :) – [b]DZIĘKUJĘ[/b] [quote name='Ellig'] Kolejna wiadomosc od przyjaciol z GoldenLine: "Bardzo Cię proszę o przesłanie numeru konta do Andrzeja... Czy możne mu wysłać coś innego? Karmę? Miski? Zabawki? Koce? Pozdrawiam, Asia" Namiary wyslane[/quote] „Rodzinka” dostałą już od Cioteczek tyle, że chyba tylko jej gwiazdki z nieba brakuje :) Naszym „prywatnym” stworom staramy się od zawsze zapewnić godziwe warunki we własnym zakresie i w miarę nam to chyba wychodzi. Pewnie,że nie mają „bajerów” – jeżeli w zabawie pogryzą plastikowe miski – dostają któryś z garnków, jak rozszarpały posłanie (Zgredek „wykopał” w nim dół) dostały starą kołdrę itd. itp. Ale jest wiele stworzeń, (zwłaszcza na wsi) które nie mają nic – czasem nawet budy – a z dziurawego wiadra większość wody ucieknie zanim się zdążą porządnie napić (o ile „właściciel” wpadnie na pomysł żeby wogule im nalać). Ograniczam kontakty z tego typu „ludźmi” do niezbędnego minimum – jednak nieraz coś (jakaś bida) sama wpadnie w oczy. Nie zawsze można pomóc – reakcje właścicieli są bardzo różne – czasem zwykłe rysowanie kółka na czole, czasem wręcz złość i agresja „...ty mi się tu w moje nie wpi****j...” Nie zaniesiesz „firmowej” budy bo zaraz pojedzie na targ, „samoróbka” może spokojnie skończyć w piecu – przecież to drzewo= pali się. Dłuższy łańcuch(?) przyda się krowie. Karma? Głowy za to nie dam ale myślę, że raczej świnie dostaną (chyba, że będzie się obawiał otruć). Samemu podać czasem porcję? A po co to robisz? Chcesz obłaskawić żeby w nocy nie szczekał jak przyjdziesz coś ukraść? Czasem – trochę można pomóc. Ci, z którymi mamy kontakt częściej wiedzą, że mamy „...odje**” – przyzwyczaili się – nie rozumieją ale nie protestują. W naszej rodzinnej mini firmie znajduje dorywcze zatrudnienie sporo okolicznej młodzieży – z nimi jest łatwiej, trochę naśladują / dla bajeru (bo to takie „miastowe”) – trochę „odkrywają”. Jakiś czas temu jeden „odkrył”, że z psami (Onkami) można się bawić – przynoszą mu patyk!!! Wilki!!! – których na początku bał się panicznie :( Po jakimś czasie wspólnej pracy (nie umiem tylko „szefować”) otwierają się trochę – rozmawiają. Można do nich już choć trochę dotrzeć – z nich już nie wyrośnie bydle wyrzucające szczeniaki do rowu. Myślę, że jak uda Ci się porozumieć z moją Wetką – a wiem, że masz dar przekonywania nieśmiałych :) będzie możliwość pomóc więcej – Ona jest w tym środowisku stale – w pracy. Ma z konieczności dobre rozeznanie w sytuacji a i autorytet z racji zawodu - choć w wielu miejscach widok kobiety Weta powoduje powstawanie głębokich zmarszczek na czole – myślących? Się rozpisałem – ale to wbrew pozorom nie taki znowu off – bo właśnie to zatęchłe średniowiecze – co nadal po kątach siedzi – doprowadza do sytuacji takich, w jakiej znalazła się nasza Sunia i cokolwiek zrobimy przyczyni się choć trochę do zmniejszenia ilości Jej następczyń. [quote name='Ellig'] Jak to skad, wydaje mi sie ,ze zostalam poczeta w spsob powiedzialabym "tradycyjny", chyba ,ze o czyms nie wiem[/quote] Musiałaś coś przegapić :) Gdyby taki „efekt” był możliwy do uzyskania tradycyjnymi metodami .... mielibyśmy lepszy świat!!! [quote name='Enigma79'] ...Szkoda, że M.Gorki nie może poczytać tych wszystkich historii z Dogo...[/quote] Może słabo znał wieś?(!) Chociaż nieraz „miastu” również nic nie brakuje :( [quote name='mysza 1'] Ok, a Państwo z Borowej Góry k/Serocka? Jeśli tak to też mogę sprawdzić.[/quote] [quote name='Tebusa'] Mysza jeśli widzisz taką potrzebę mimo mojego sprawdzania to myślę, że Ciebie też ugoszczą- ostrzegam że to niesamowicie sympatyczni ludzie, a Pani Agnieszka do tego bardzo lubi dużo mówić.[/quote] [quote name='mysza 1'] Czuję się w obowiązku sprawdzać domy dla tych psów, tam gdzie mogę, pojadę, zwłaszcza, że bywam w okolicy. Porozmawiam jeszcze z Andrzejem..[/quote] Cioteczki! – Jestem z tym netem ślepy jak nietoperz – normalnie miałem dostęp do opcji „znajdź wszystkie posty użytkownika xxxx” – poznając nową dla mnie osobę mogłem sobie poczytać wyrywkowo do paru lat wstecz, wyrobić pogląd... W obecnej sytuacji pozostaje mi ślepo polegać na ocenie sytuacji w wykonaniu osób, które znam, szanuję, podziwiam za wszystko co dotychczas zrobiły i robią nadal. Dalszy los suni i szczylków bardzo leży mi na sercu i nie podejmę żadnej decyzji, która by nie była zaakceptowana np. przez [b]Myszę, Greven, Ellig[/b] czy parę innych osób, które j.w. 100% Błagam – nie odbierajcie tego jako jakieś podejrzenia z mojej strony czy brak zaufania – zwyczajnie – znam mało z Was i w trosce o szczylki MUSZĘ trzymać się kurczowo opinii tych nielicznych a znanych mi. Zrozumcie – wczujcie się w sytuację, każdemu może się kiedyś przydarzyć „amputacja” netu. [quote name='Greven'] ...nikt nikomu do oczu nie skacze... to ostatnie oczywiście zdumiewa mnie najbardziej...[/quote] I oby tak pozostało – to zrobimy wspólnie precedens – amen :) To może „na deser” choć coś 100$ na temat: #417 zdjęcie 2 i 3 Jeżyk[‘] i Paproch #418 zdjęcie 1 Jeżyk; 2 Uszatka; 3 Uszatka + Nurka #433 zdjęcie 1 Nurka #437 zdjęcie 3 Jeżyk + Paproch + Tchórz #491 zdjęcie 1,2 Paproch; 3 Jeżyk (Tchórzyk ma białą „obrożę dookoła całej szyi); 4 Tchórzyk; 5,6 Uszatka #503 zdjęcie 1,2 (Jasny pyszczek) Wyjec; 3,4 (Ciemny pyszczek) Nurka Dziś przybyło na konto: [b]Nikus i Livka[/b] - 20.- [b]Grażyna K[/b] - 200.- (uaktualnię zaraz na pierwszej stronie – jak dam radę) [b]DZIĘKI Cioteczki Kochane[/b] [quote name='opuncja']... Urwis zaraz się weźmie ....... i inne takie, więc będziecie mieli spóźniony „lany” poniedziałek!...[/quote] [b][u]FOOOOH!!![/u][/b] – Kawusię rano do łóżeczka? Z A P O M N I J !!! ps. To co napisała o karmach (która komu) to tak właśnie jest – poprzednio w opisie ja pochrzaniłem – zanosiłem naszykowane w miseczkach :) Tak tak – zginął bym bez Niej – wiem – niech będzie :) [quote name='Greven'] Z nim, czy nim, bo to spora różnica[/quote] Próbują oczywiście Nim – ale mimo, że o połowę mniejszy – nie daje sobie „w kaszę dmuchać” – ale lepiej jednak uważać i jak zbyt się nakręcają – rozdzielać. Dobranoc Wszystkim