-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
[quote name='bico']Dzięki wszystkim cioteczkom za obecność[/quote] A wujeczkowie to co? :angryy::mad::icon_roc::watpliwy: :D [quote name='bico']Podrzucam nową korespondencję z nadal zainteresowaną Panią:[/quote] Naprawdę dobrze się to zapowiada, wygląda na to, że Bordi wkrótce zmieni obywatelstwo :) Trzymam kciuki i czekam na dalszy rozwój wydarzeń. I oczywiście nie mogę się doczekać aż podobny los spotka Rudą :)
-
[quote name='Ajula']a ile Dropek waży? bo moja Hexi 30 kg[/quote] No to Dropek trochę mniej - jakieś 25. Ale jak tak z zaskoczenia wskoczył, to miałem tzw. zdziwkę :) Mój poprzedni psiak był typowo podłogowo-kanapowy i nie lubił zbytnich integracji. A Dropek ma jak widać trochę inny charakter :)
-
[quote name='Ajula'][B]muzzy[/B] zobacz - wygląda jak młodsza siostra Dropka :loveu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f85/urocza-merlisia-juz-w-nowym-domku-128625/index30.html[/URL][/quote] Ufff, dobrze, że nie napisałaś 'córka', bo już nas raz chcieli wkręcić w alimenty za Bordi (jedną z suczydeł, do których wątku dawałem ostatnio linka) :D Faktycznie siostra podobna, tylko trochę mniejsza, ale za to bardziej puchata :)
-
[quote name='Ajula']ach jak dobrze się coś takiego czyta :loveu:[/quote] Ach jak dobrze się taką krowiastą Dropuchę trzyma na kolanach :D
-
Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Poszliśmy na pole bitwy szukać obroży. Ja przy ścieżce, Dropek w jej okolicach, na odległość smyczy. I w pewnej chwili Dropek staje i się cieszy ogonem :) Podchodzę, patrzę - obroża :) Oczywiście pochwaliłem go, a on bez proszenia siedział i czekał, aż mu tę obrożę założę :) No po prostu superpies :)
-
Kolejny dzień - kolejne nowe przeżycia :) Jak wróciłem z pracy i wszedłem do domu, to mym oczom ukazał się zadziwiający widok... Mieszkanie w stanie dokładnie takim, jakie zostawiłem wychodząc :D Żadna płyta nie pogryziona, żaden długopis nie zmielony, nawet zawartość popielniczki na swoim miejscu! :D Jakiś dzisiaj dzień grzeczności jest, czy jak? :) Zaraz potem poszliśmy na spacerek. Najpierw do bażantów, ale cały czas na smyczy. W końcu doszliśmy do wąwozu, w którym często ganiamy za patyczkiem. I dzisiaj też się taki niewąski drąg znalazł, więc trzeba było trochę się pobawić. I jak się tak szarpaliśmy tym patyczkiem, to pojawił się taki całkiem spory buldogo- czy tam bokseropodobny z panem. Na początku Dropek bardziej był zainteresowany walką za mną o patyczka, ale w końcu pobiegł nawiązać znajomość. Dropek z rozmerdanym ogonem, a tamten sztywny i jak Dropek podbiegł, to jeszcze bardziej się napiął. Więc Dropek też przestał merdać. I chwilę potem miała miejsce pierwsza walka Dropka. Niby wcześniej hapnął Bosmana i zaliczył zbiorowy akt agresji na owczarka podhalańskiego, ale to dzisiaj to nie to samo, bo raz że był sam, a dwa, że kocioł zaczął się bez powodu - zwyczajnie nie przypadli sobie do gustu. Walka trwała parę rund - jak jeden odpuszczał, to drugi do niego startował. Generalnie punkty były za złapanie za kark, choć inne ciosy też się zdarzały. Niestety Weston (bo tak się nazywał przeciwnik, choć na szczęście był trochę mniej masywny od Westona, z którym czasami biegamy pod Starym Lasem, ale i tak większy od Dropka), z racji na przewagę gabarytową, chyba wygrał, choć nikt punktów nie liczył :) W końcu udało się rozdzielić potwory. Obyło się na szczęście bez rozlewu krwi. Dropek parę chwil później trochę dziwnie chodził, tak jakby go kark bolał, ale wkrótce mu przeszło. I dopiero jakiś czas po powrocie do domu okazało się, że podczas walki Dropek zgubił obrożę przeciwpchłową :angryy: Na wieczornym spacerku poszukamy, może się znajdzie...
-
[quote name='Energy']:crazyeye::megagrin::megagrin::megagrin::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Muzzy przepraszam, ale bardzo, bardzo dawno tak się nie śmiałam:cool3:[/quote] Przyznam szczerze, że tuż po fakcie też się śmiałem, ale spowodowane to było raczej niedowierzaniem w to co się stało. Nawet sprawdzaliśmy na kurtce, czy na pewno są ślady. Ale wiem, że Grześkowi do śmiechu raczej nie było, a jego kurtce tym bardziej... :shake:
-
Hau! Wczoraj po południu byliśmy w odwiedzinach u Opala i u jego dwóch współlokatorek - Bordi i Rudej (tutaj jest ich wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/lublin-dwie-mlode-wysterylizowane-male-suczki-szukaja-domu-138507/[/URL]), które mieszkają u niego na tymczasie. Jak wszedłem, to oczywiście zostałem przyjęty jakże serdecznym warczeniem :) Ale co się dziwić, każdy by bronił swojego terytorium. Chwilę później wyszliśmy z Opalem na balkon, a dziewczyny (zwane piszczotliwie Pindami Rosołowymi :D ) stwierdziły, że idą spać na wersalkę i nie poszły z nami. Na balkonie najpierw dyskretnie obsikałem słup (za co baaaardzo Asię i Opala przepraszam), a potem dwa razy wskoczyłem panu na kolana. Znaczy nie tak zwyczajnie przednimi łapkami (bo to robiłem co chwilę), tylko 'całym psem' :) I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem - pana kolana są całkiem wygodne :evil_lol: Później wyszliśmy z Małym i Kleksem na dłuuugi spacerek. Przy okazji poganiałem trochę z dwiema bokserkami - Filą i Werą. No i z Małym oczywiście też. A na koniec zrobiłem coś, przez co czuję się straaaaszanie głupio. Człowiek Grzesiek (co ma z kaczkami na pieńku) kucał sobie w najlepsze przy Kleksie, a ja - wstyd się przyznać - podszedłem go od tyłu i nasikałem mu na plecy :oops: Człowieku Grześku, baaaaardzo Cię z panem za to przepraszamy, zrekompensujemy straty moralne i fizyczne przy najbliższym spotkaniu, mamy nadzieję, że się nie gniewasz. Pan mówi, że w życiu by się nie spodziewał, że odstawię taki numer :shake: Końćzę, bo ciągle mi wstyd...
-
[quote name='Energy']No niedowiarek:cool3:[/quote] Nie no, naprawdę wierzyłem w to co napisałaś, tylko bałem się, że na nieudanych zdjęciach czegoś może nie być widać, albo coś widać za dużo. A na żywo, to na żywo :) Poza tym jak już siać panikę, to na maxa :D [quote name='Energy']Muzzy tylko żebyś Dropka nie zgniótł jak go nie będzie widać:evil_lol:[/quote] Postaram się :) Już go dzisiaj mało nie rozwałkowałem, bo wskoczył mi w nocy do łóżka nie wiem kiedy i chciałem się przewrócić na drugi bok nie wiedząc, że Dropucha leży obok :)
-
Dzisiaj przyszliśmy do pracy we dwóch, znaczy ja i martwy kleszcz :D Pani Kicia rzuciła okiem (dziękuję :) ) i też stwierdziła, że głowa jest na miejscu :) A tak poza tym, to wczoraj zapomniałem wspomnieć, że podjąłem działania mające na celu nauczenie Dropka nowej sztuczki - niewidzialności :D Znaczy kupiłem komplet pościeli w kolorze biało-szaro-czarnym, w ciapko-łatki :) Zupełnie jak Dropek. Teraz jak wejdzie na pościel, to zleje się z tłem i go nie będzie widać :D Kiedyś podrzucę zdjęcia niewidzialnego Dropka, ale na razie pościel czeka na wizytę w pralce :)
-
[quote name='Energy']Niedowiarek:evil_lol:[/quote] Nie, to nie o to chodzi. Po prostu biorę pod uwagę możliwość, że jakiś kleszcz włamał Ci się na konto i teraz podszywa się pod Ciebie i ściemnia, żeby umożliwić realizację misji głowie swojego ziomka :D
-
[quote name='Energy']Muzzy może Cię to troszkę pocieszy;)[/quote] Kondolencje... :D [quote name='Energy']I moje aniołki, może Dropek się nie pogniewa, że na jego wątku:p [URL="http://img529.imageshack.us/my.php?image=img3617.jpg"][IMG]http://img529.imageshack.us/img529/6550/img3617.jpg[/IMG][/URL][/quote] A ja byłem pewien, że Twoje pudliszony są żywe, a to to przecież pluszowe zabawki :D A tak serio, to suuuuper się prezentują te Twoje kule mordule :D
-
[quote name='Energy']Jest, brawo Muzzy udało Ci się wyjąć go w całości:klacz:[/quote] Ufff, kamień z serca :) Choć jeśli ktoś jednak jest zdania, że łba brak, to będę wdzięczny za info :shake:
-
Dobra, czas na odrobinę paniki. Dropek z dzisiejszej eskapady przytargał kleszcza. Wyciągnąłem mu go (starałem się wykręcać), ale nie wiem, czy wyszedł z głową. Oceńcie proszę. Sorry za jakość zdjęć, ale pożyczyłem lampę znajomemu i musiałem kombinować po ciemku. Bico - sorry za treść zdjęć :D Kleszcza zapakowałem do woreczka na wypadek konieczności pokazania go 'na żywo' (znaczy już na martwo) komuś obeznanemu. Z góry dzięki za info czy to to na zdjęciach ma łeb... [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/4092384.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/38127828.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/23904963.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/95027617.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
Dzisiaj Dropucha znowu dał czadu :) Po wejściu do domu po pracy od razu wyczułem, że zapachowo coś 'nie bangla' :) Sprawdziłem okolice jak dotąd jedynej, za przeproszeniem, sraczki, ale było czysto. Za to, tak jak za pierwszym razem, okolice fotela widokowego były deczko zmasakrowane - powywalane kaktusy na parapecie, podarta firanka... W dużym pokoju też nie zlokalizowałem źródła 'zapaszku'. Za to w kuchni oczom mym ukazała się całkiem spora... kupa (tak, wiem, po takim wstępie to było do przewidzenia :D ) Więc przed spacerkiem wziąłem się za sprzątanie. Na szczęście nie trwało ono długo, bo Dropek był na tyle kulturalny, że nie poroznosił swojego 'dzieła', a w dodatku nakrył je częściowo foliowymi siatkami (takimi z hipermarketów), których używam jako worki na śmiecie :) Po zdezynfekowaniu kuchni poszliśmy na spacerek. I przy tym niby-lesie, po którym ostatnio Dropek ganiał żabanta, znowu odezwał się w nim (znaczy w Dropku, nie w bażancie :) ) instynkt łowiecki i zniknął w zaroślach. Cierpliwie stałem przez jakieś 15-20 minut i czekałem, słysząc co chwilę jak Dropucha szczeka raz zabawowym, piskliwym głosem, a raz grubym i groźnym. Niestety żaden z tych tonów nie skłonił ptaszyska do namówienia Dropka do powrotu, więc w końcu się wkurzyłem i poszedłem na drugą stronę lasu, tam gdzie dziamolił Dropek. I jak podszedłem, to on poleciał jeszcze dalej, w takie chaszcze, przez które już nie miałem szans się przedrzeć. Więc znowu poczekałem sobie z 15 minut aż Szanowny Pies się raczy wyszaleć. Co jakiś czas tylko dropkowałem groźnie, więc jak Dropek w końcu wrócił, to od razu położył mi się pokornie przy nogach. Co było robić - nie pochwaliłem go, ale i nie nakrzyczałem :) A jak wróciliśmy - oczywiście już cały czas na smyczy :) - to spostrzegłem, że z biurka, które Dropek sobie pod moją nieobecność otworzył, wydobyty został pluszowy misiek. I tego właśnie miśka Dropek dziś dostał i się nim 'opiekuje' - przed chwilą odgryzł mu oko :) Oto oni: [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/52444174.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='stokrotka']:megagrin::megagrin::megagrin::roflt::roflt::roflt:W końcu to są 4 patyki tyle, że do czegoś przytwierdzone ( Dropek nie wiedział po co :niewiem: i próbował Ci muzzy pomóc).:evil_lol::eviltong:[/quote] Albo chciał uwolnić te biedne zniewolone patyki! Robin Hood w psiej skórze normalnie! :D [quote name='Energy']Muzzy ale mi chodziło o to, że jak się wyszaleje za młodu to potem się uspokoi:evil_lol:a nie po spacerku:evil_lol:[/quote] Wiem, wiem, tak się tylko droczę :evil_lol: [quote name='Energy']Ale znam z autopsji to co teraz masz i wiem, że można czasami wyjść z siebie. Wracałam do domu i bałam się drzwi otwierać:crazyeye:pogryzione poręcze od wersalki, foteli, dziury w tychże wielkości piłek tenisowych, pogryzione szafki, krzesła, rogi ścian, drzwi balkonowe, powygryzana folia zza kaloryferów. No po prostu nie wiadomo było co z tym fantem począc.Legowisko kupione jednego dnia po powrocie z pracy dnia następnego-sieczka z gąbki fruwająca po całym domu:evil_lol:[/quote] Aż takich masakr Dropek na szczęście nie urządza (jeszcze?) :) [quote name='Energy']Tylko nie rób z Dropiatego kotletów, on w gruncie rzeczy przekochany przecież jest[/quote] Ale kotlety mogłyby wyjść przesmaczne :D [quote name='Energy']i wyrośnie [SIZE=1]kiedyś[/SIZE]:loveu::loveu::loveu:[/quote] ... :D [quote name='Kicia_']Oj, i takie niespodzianki się zdarzają! Ale nie trzeba się zniechęcać.[/quote] Ależ oczywiście, że się nie zniechęcam, wręcz przeciwnie - myśl o zbliżających się kotletach bardzo mnie motywuje :D [quote name='Kicia_']A niedziele bardzo się cieszyłam, gdy obaj z Dropciem poczynali sobie jak "szarża ułańska" i trzeba było miec sie na bacznosci, co by nie zostać zmiecionym z ziemi.[/quote] To fakt, jakby takie dwa wariaty na kogoś wpadły, to ten ktoś pewnie miałby zapewnione darmowe zwiedzanie orbity :) Dobrze, że mamy opanowane odpowiednie uniki :) (odpukać... :D )
-
Heja :) Znam obie dziewczyny, są naprawdę fajne! Także potencjalny przygarniaczu - nie masz się nad czym zastanawiać, tylko przygarniaj, bo na pewno dziewczyny odwdzięczą się masą wdzięczności i radości :)
-
[quote name='Ajula']pozostaję niezmiennie Waszą wielbicielką :loveu:[/quote] Fajnie, że ciągle się tu pojawiasz, był moment, że już z Dropkiem myśleliśmy, że przestałaś nas odwiedzać :shake: [quote name='Energy']No ja od początku wiedziałam, że spotkanie z Wami w lesie jest ryzykowne:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Tylko dla tych, którzy są przeciwko nam. Za to swoich bronimy do ostatniego merdnięcia ogonem :) Także śmiało możesz się z pudliszonami pojawiać, one są 'swoje' :) [quote name='Energy']A Dropek jak się wyszaleje to będzie spokojny:cool3: [/quote] Yhy. Oto dowód - wczoraj się wyszalał w lesie i dzisiaj jak byłem w pracy, to był zupełnie spokojny - spokojniutko bawił się stołeczkiem :D Ma szczęście, że na obiad mam jeszcze pół gara potrawki z kurczaka. Gdyby nie to, to już miałbym kotlety :diabloti: [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/42943520.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='Kicia_']Szczęście i spokój malujący się w Dropkowych oczkach są najlepszym podziekowaniem![/quote] Szczęście może i się jakieś na tej czarnej mordzie maluje, ale spokój? Co ja bym dał, żeby Dropek spokojnie spacerował po lesie (na przykład tak jak Mały), spokojnie zapoznawał się z napotkanymi w lesie psami tudzież z napotkanymi w domu płytami :) Ale może jeszcze w nim ten spokój zagości... A jak nie, to na kotlety go! :evil_lol:
-
[quote name='Kicia_']oj Dropku ! Ty to masz ciekawe życie . Tyle przygód , w tak krótkim czasie , a ile wrażeń![/quote] Hau! Pani Kiciu, takie fajne życie to ja mam między innymi dzięki Pani, bo gdyby nie Pani, to mój pan by się o mnie nie dowiedział :) I baaaaardzo za to dziękuję w imieniu swoim i pana :)
-
Ku chwale psiej mordy! W dniu dzisiejszym odbyły się drugie manewry leśne, tym razem o kryptonimie operacyjnym KOPYTKO, czyli Każdego Obcego Psa... Yyyy.. Trzeba Koniecznie Odgonić. Dziś to już nie były ćwiczenia, tylko prawdziwa wojna. Dlatego od początku podszedłem do sprawy poważnie i od pierwszych chwil akcji pokazywałem Generalicji, że jestem dzielnym żołnierzem i, wzorem Opala (setera i jednocześnie świetnego żołnierza, który co prawda nie brał udziału ani w pierwszych manewrach, ani w dzisiejszych, ale jest pierwszorzędnym komandoesem leśnym) zataczałem olbrzymie kręgi wokoło Dowództwa, ciągle zaszywając się głęboko w tereny wroga, znikając z pola widzenia i tylko co parę minut wracałem, żeby sprawdzić, czy Sztab Dowodzenia nie został zaatakowany. I podczas jednego z takich patroli reszta oddziału natknęła się na OPa, czyli Obcego Psa. Sierżant Mały, ponieważ wyglądał zupełnie jak napotkany OP, dzielnie pierwszy wkroczył do akcji i obwąchał nieprzyjaciela, po czym zaczęli chodzić wokół siebie i oceniać kto ma większe szanse w bezpośrednim starciu. W tym momencie ja przybiegłem z patrolu i odważnie położyłem łeb na nieznanym labradorze, dając mu znać kto tu rządzi. Niestety skończyło się tylko na utarczce słownej, znaczy warczeniu, bo Generalicja uznała, że lepsze w tym przypadku będzie rozwiązanie dyplomatyczne i wydała rozkazy, żeby dać spokój OPowi. A obcy labrador się szybko zmył. I miał szczęście, bo rozniósłbym go w drzazgi - trening na wilkinowej kaczce dał mi spore umiejętności w tym zakresie! Jakiś czas później i wiele kilometrów przebiegniętego lasu dalej, Dowództwo podjęło decyzję o taktycznym postoju i czesaniu żołnierzy. I jak tak nas czesali, to nie wiadomo skąd pojawił się wielki biały kudłaty OP, coś jakby owczarek podhalański. Pierwszy wyrwałem do niego i powarknąłem co o nim myślę. A on odwarknął coś brzydkiego o mojej prababci, więc przystąpiłem do ataku. Major Kleksior i Sierżant Mały dzielnie pośpieszyli mi z pomocą i już po chwili nieprzyjaciel leżał, a my we trzech na nim. Generalicja też chciała go trochę pogryźć, ale nie było już miejsca, więc tylko stali i krzyczeli, pewnie nas dopingowali, choć dokładnie się nie wsłuchałem. Widząc to Sierżant Mały i Major Kleks ustąpili miejsca Dowództwu i tylko ja przytrzymywałem wroga. Ale OP skorzystał z sytuacji, że Dowództwo nie było zbyt szybkie w swoim ataku, i wstał i uciekł. Oczywiście pognałem za nim, ale zaraz potem odpuściłem, bo wiedziałem, że Generalicja może nadal być w niebezpieczeństwie. Walka była błyskawiczna, wróg pojawił się nie wiadomo skąd, a po wszystkim zniknął nie wiadomo gdzie. Lubię takie akcje. Po oddaleniu się z pola bitwy jeszcze trochę popatrolowałem las, ale nie udało mi się odnieść sukcesu w postaci oczyszczania terenu z kleszczy. Specjalistą w tej dziedzinie jest Sierżant Mały - z dzisiejszych manewrów przytargał na swoim własnym żołnierskim ciele aż trzy. Dwa jeszcze nie wbite, jeden już w pachwinie. Ale ja też nie oszczędzałem się podczas misji, czego dowodem jest krew w okolicach pępka. Ale po powrocie pan przemył mi ranę wodą utlenioną i będę żył. Poza tym blizny ozdobą mężczyzny! A po wyjściu z lasu jeszcze raz odbyło się czesanie, tym razem dłuuugie. I już nie mam pulchnych gatek, znaczy mój kuperek jest dzięki temu czesaniu szczuplejszy, bo wyczesano mi ze trzy poduszki sierści :) A poniżej drobna dokumentacja fotograficzna z manewrów. Najwytrwalszy Major Kleksior. [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/81932611.jpg[/IMG] [/CENTER] Sierżant Mały jak zwykle potrafi wykombinować niezły arsenał :) [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/40152929.jpg[/IMG] [/CENTER] A to ja podczas jednego z bliższych patroli. [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/63606507.jpg[/IMG] [/CENTER] Odpoczynek pod koniec manewrów. [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/18852311.jpg[/IMG] [/CENTER] A to już po odpoczynku, tuż przed końcowym czesaniem. Na trening zawsze znajdujemy czas :) [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/17403834.jpg[/IMG] [/CENTER] Zasłużona pełnia szczęścia :) [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/66883515.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='stokrotka']A co to w tych czerwonych galotach? Wygląda na drewniane i jakby kura i to w całości?[/quote] Tak, to Pani Kura, którą Dropek dostał od Bico w dniu, w którym u mnie zamieszkał. Ale nie drewniana tylko lateksowa. Ostatnio z Bico doszliśmy do wniosku, że będziemy trzymać się wersji, że Pani Kura straciła nogi w Wietnamie i że jej inwalidztwo dodaje jej powagi :D [quote name='bico']pewnie Pan wspomniał, że da w nagrodę kotleta Dropkowi:eviltong:[/quote] Taaak, ja mu dam...:D [quote name='Energy']Szczerze powiem, że takie pobojowiska jeszcze 1,5 roku temu prawie codziennie zastawałam w domu:razz: Nie martw się Muzzy, Dropek prędzej czy później wyrośnie z młodzieńczych figli i będzie grzecznie spał jak Cię w domu nie będzie:lol:Masz to jek w banku;)[/quote] Dzięki za słowa otuchy, bo już się powoli płyty kończą... :D
-
Hau! Dzisiaj garstka wspomnień z wczoraj. Na popołudniowym spacerku, tak jak przedwczoraj przewidziałem, pogoniłem za bażantem, nie będąc na smyczy :diabloti: Mamy taki mały las w okolicy (choć pewnie nazywanie tego lasem jest obraźliwe dla reszty lasów, więc powiedzmy, że jest to gęsto zadrzewiony skrawek ziemi :) ), koło łąki (czyli gęsto zatrawionego kawałka ziemi :) ). I pognałem za bażantem z tej 'łąki' do tego 'lasu' :) Z 10 minut sobie za nim latałem, a pan sobie stał i tylko czekał, bo wiedział, że dropkowanie i tak nic mu nie da :D No i jak już sobie poganiałem za ptaszyskiem, to wróciłem do pana. A poniżej scenki z pola bitwy z płytami, które pan zastał wczoraj po powrocie z pracy. Jeśli chodzi o mnie, to zabawa była świetna, a jeśli chodzi o pana, to powiedział, że zostawia to bez komentarza i tylko po cichu wspomniał coś o kotletach :D [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/73662069.jpg[/IMG] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/75444661.jpg[/IMG] [/CENTER] [/CENTER]
-
[quote name='bico']no jestem tu wreszcie!:cool3:[/quote] Oj, ktoś będzie chyba musiał jakieś karniaki pić, czy cuś... :D [quote name='bico']Muzzy, taka fajna "broszka", a ty jej nosić nie chciałeś!?:crazyeye::diabloti::evil_lol::eviltong:[/quote] Oj bo mi kolor do szminki nie pasował :D
-
[quote name='Energy']No właśnie:cool3:znowu Muzzy Dropkowi przeszkodził w dostarczeniu prowiantu do domu:diabloti:[/quote] Taaa, co złego to na Muzzy'ego :D Czy ja Dropka trzymałem? Ja tylko smycz trzymałem, a smycz trzymała Dropka! Wszystko przez smycz! :D