-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
Instrukcja obsługi cukinii: 1. Wyjść na wieczorny spacerek. Powinno być już całkiem ciemno, bo wtedy trafiają się najdorodniejsze okazy. 2. Znaleźć pod drzewem COŚ. 3. Okrążyć COŚ kilkukrotnie, podchodzić jak pies do jeża (dając panu powód do sprawdzenia, czy to aby naprawdę nie jest jeż), zachowywać możliwie dużą odległość. 4. Po nabraniu odwagi po wykonaniu czynności z punktu 3 - trącić COŚ łapką, uciec i obszczekać znalezisko. 5. Krok 4 powtórzyć ze wszystkich stron. Wiele razy. 6. Po podniesieniu CZEGOŚ przez pana i usłyszeniu od niego, że to cukinia* - bać się jej. 7. Po kolejnym zebraniu się na odwagę - obgryzać cukinię przez kilka minut. 8. Po haśle pana 'idziemy', wziąć cukinię w mordkę i transportować - to tylko jakieś dwa kilo. 9. Po upuszczeniu cukinii na chodnik - gonić ją. 10. Po dotransportowaniu na kolejny trawnik - poobgryzać jeszcze trochę i zostawić na pastwę innych cukiniożerców. * - pan wie jak wygląda cukinia od niecałego tygodnia, kiedy to postanowił dodać cukinii do gulaszu. Kupując ją pytał sprzedawcę najpierw któro to cukinia, a potem co z niej się je.
-
[quote name='Energy']Muzzy, ale się chyba nie pogniewałeś?:roll:[/quote] :???: W sensie, że na Dropka? Nie, Dropucha jest coraz bardziej pomysłowy i już do tego przywykłem :) Dziś na ten przykład pokonał sznurkowe zamknięcie szafki i wziął się za czytanie książki, którą znalazł w rozbebeszonej po dywanie zawartości wspomnianej szafki :) Książka niestety okazała się mało odporna na psie zapędy czytelnicze :) Może powinienem Dropuchowi powiedzieć, że czyta się oczami, a nie zębami... :) [quote name='Ajula'][SIZE=2]jakby co to zawsze jeszcze można nalać wrzątku do odkurzacza[/SIZE] :eviltong:[/quote] No nie poznaję Koleżanki - niby tak pieski lubi, ale już nad warczącym potworem z długą szyją to by się znęcała! :shake: :D
-
[quote name='Energy']Masz rację Ajula, czepia się Dropka:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Kurcze, macie rację! A ja głupi zamiast zalać je wrzątkiem na dywanie, to je poodkurzałem :shake:
-
[quote name='Milosnik kotow']Ciekawe kiedy będą kotlety... a właściwie - pieslety :lol::lol::lol:[/quote] Eeetam, już za takie akcje nie grożę Dropkowi skotleceniem. Prawie codziennie coś psoci i już do tego przywykłem :) Bodajże w środę jak wróciłem, to nie było nic nabrojone i jakoś tak się aż nawet dziwnie poczułem, czegoś brakowało :D Ale oczywiście wymiziałem Dropucha i wygłaskałem w nagrodę :)
-
Dziś napiszę krótko. Jak rano wychodziłem do pracy, to miałem w kuchni kilka zupek w proszku. A jak wróciłem, to... sami zobaczcie... :) [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/56387e54d67a.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='bico']Ciekawe od kogo się tak popijać nauczył....Muzzy?:eviltong::evil_lol:[/quote] Nom, też się zastanawiam... :hmmmm: :D [quote name='bico']No ale wiadomo - w końcu to [U]polski [/U]pies i pewnie bimber w piwnicy po kryjomu pędzi:-D[/quote] Hmmm, ale z czego? Może z myszy? W każdym razie jeśli nie poczęstuje, to temat kotletów powróci jak bumerang :D [quote name='bico']Z najnowszych wieści - sunia Mimi ma już swój domek w Natalinie pod Lublinem:multi:[/quote] Super! Domek w ekspresowym tempie! :) [quote name='bico']Asia - super, że dałaś suni ten DT, też dzięki:multi::multi::multi:[/quote] Moim skromnym zdaniem to właśnie Asi należą się największe podziękowania:Rose:
-
[quote name='Ajula']może cos tam mu na żołądku stanęło i pawika sobie chce puścić ;)[/quote] Być może. Ale po dzisiejszym wieczornym spacerku mam inną teorię. Dzisiejsze poranne zachowanie to mógł być psi... kac! :evil_lol: Podobno jabłka potrafią działać podobnie jak alkohol. A i wczoraj i dziś Dropek znalazł sobie jabucho (wczoraj to nawet takie mniamuśne nadgnite :D) i najpierw się nim bawiliśmy, a potem je zjadał. I chwilę po tym jak je zjadał, to i wczoraj i dziś zaczynał na mnie skakać i gryźć. Oczywiście zabawowo, ale mocniej niż zwykle, mam ślady :) Tak samo zachowywał się kiedyś jak się pierwszy raz ganialiśmy po wąwozie. Czyli pełnia psiego szczęścia. Ale pełnia szczęścia po jabłku? No jak nic się, za przeproszeniem, narąbał :) Psi żul :D
-
Dzisiaj Dropek obudził mnie o 3.45. Plątał się po mieszkaniu, nie mógł sobie miejsca znaleźć i z daleka było słychać jak mu w brzuchu coś hałasuje. Przez chwilę myślałem, żeby go na spacer wziąć, ale co chwilę zasypiał, więc stwierdziłam, że to pewnie nie, za przeproszeniem, sraczka. I tak dotrwaliśmy przewracając się z boku na bok tudzież krążąc po domu, do 5.15, po czym wyszliśmy na spacerek. Chodziliśmy z pół godziny, kupka była jedna i bardzo przyzwoita, za to podczas spacerku Dropek zjadł tyle trawy, że niejedna dorodna jałówka by się nie powstydziła. Potem mu się dwa czy trzy razy ulało i wróciliśmy. Jakiś widocznie głód witaminowy go ogarnął, czy coś :)
-
[quote name='Ajula']no, oprócz zdolny to i kochany jeszcze :loveu:[/quote] :oops: [quote name='bico']Asia mówi, że jej spontaniczny DT zamknięty już do końca roku:evil_lol:[/quote] Jasssne :)
-
[quote name='zuzlikowa'][URL="http://www.allegro.pl/show_item.php?item=711465569"]Sznaucer min?York? Maleńka MIMI szuka pilnie domu (711465569) - Aukcje internetowe Allegro[/URL][/quote] Super! Oby Mimi jak najszybciej znalazła swojego człowieka :)
-
[quote name='Milosnik kotow']:hmmmm: :hmmmm: :hmmmm: Asia?....[/quote] wiedziałem, że się czepisz... :D
-
[quote name='bico']A i jeszcze powinieneś mu szampana do wanny podawać:-D:-D[/quote] Na razie stanęło na szamponie, ale jak się rozkręcimy, to kto wie... :D [quote name='bico'] A poza tym dwie znajome Panie wstępnie się sunia zainteresowały, może coś z tego wyniknie, jeżeli nie, to założę jej wątek i nadal domek będzie poszukiwany:roll:[/quote] Super, laska jest taka fajna, że na pewno będzie super towarzyszką dla swoich nowych ludzi :)
-
No to może tym razem i ja się pokuszę o wpis nie o Dropku. Asia wypatrzyła w Lublinie na Jana Pawła błąkającą się suczkę i ją przygarnęła. Zachowuje się jakby wcześniej mieszkała w domu z ludźmi, także prawdopodobnie komuś się zgubiła. Ale była dość brudna, więc pewnie błąkała się już jakiś czas i być może pochodzi z jakichś zupełnie innych okolic niż te, w których została znaleziona. Może znacie kogoś, komu zginęła? Tak wygląda: [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/63587d96ef83.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/ca839ee7554b.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/ee740e5a89a4.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/827f827bda14.jpg[/IMG] [IMG]http://zapodaj.net/images/f43a0ed4ae0f.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='Energy']do tej pory mam zjadane klapki :evil_lol:[/quote] W kwestii obuwia Dropek już nauczył mnie porządku. Klapki kładę na półkę wysoko ponad psim zasięgiem, buty do szafki, szafka ma od niedawna wbite dwa gwózdki, które wiążę sznurkiem, bo bez takiego wyszukanego zabezpieczenia Dropek ją otwierał i 'naprawiał' zawartość. Także w przedpokoju w zasięgu Dropka obecnie stoi tylko rower. Niech sobie chłopak czasem pojeździ :) A w małym pokoju biurko musiałem wyposażyć w podobne zamknięcie jak szafkę na buty, bo też jakimś cudem potrafił je sobie otworzyć i wyciągać z niego co fajniejsze 'gryzaki' :)
-
[quote name='Energy']Pies uczy porządku:diabloti:[/quote] Oj taaaak, święte słowa :) [quote name='Energy']trzeba narzędzia schować do szafki[/quote] Znając Dropka, to już pewnie dawno dorobił sobie klucze do wszystkich szafek - tak na wszelki wypsiadek :) [quote name='Energy']Muzzy Wy się szybko "kropelkujcie" bo kleszczy strasznie dużo i babeszjozy też:cool3:[/quote] Wkrótce się znowu zaobrożujemy. Ponoć są dobre i tanie takie obroże z mordą rottweilera na pudełku. [quote name='Energy']Nie chcę Cię martwić, ale samce:diabloti:mają to do siebie, że po kąpieli lubią "poprawiać" swój zapach:roll:[/quote] A jednak mnie zmartwiłaś :D Ale nie, jednak się nie boję - przecież Dropek samcem nie jest już od ponad miesiąca ;)
-
Oddam psa. Najchętniej na kotlety. Wabi się Dropek i jest bardzo inteligentny. Wczoraj na przykład, jak siedział sam w domu, to zajął się porządkowaniem narzędzi, które trzymam w pudle pod szafą. Ładnie je poukładał po całym pokoju, a niektóre nawet rozłożył na drobne, co świadczy o jego niebywale zręcznych zębach. Pies potrafi również zadbać o siebie - na popołudniowym spacerku wytarzał się w takim smrodzie, że prawie łzy z oczu leciały. Ze szczęścia oczywiście, że mam psa o tak dobrym węchu i wyszukanym guście. Więc oczywiście była kąpiel. A pod wieczór jeszcze okazało się, że w boku zalągł się kleszcz i już całkiem sporo się opił (bo przy pierwszym tarzaniu w zeszłym tygodniu zgubiliśmy obrożę przeciwkleszczową, więc teraz kleszcze mają do Dropka nieograniczony dostęp), więc przydała się kleszczołapka. Reasumując: chętni na kotlety - zgłaszajcie się :)
-
W życiu każdego psa i jego człowieka nadchodzi w końcu taki dzień, że człowiek musi psa wykąpać. Wczoraj nadszedł taki dzień. Na popołudniowym spacerku Dropek poprawił czwartkowe wytarzanie się. Poszedł w to samo miejsce i 'wyperfumował się' w tym samym smrodku plus jeszcze chyba w jakiejś kupie. Aromat, jaki za sobą rozsiewał (szczególnie w windzie :D) wskazywał, że kąpiel jest niezbędna. Więc tuż po spacerku Dropucha wylądował w wannie. Tylko podczas transportu na rękach trochę jęczał, nie wiedząc co go czeka. W wannie stał spokojnie, raz tylko położył łapę na brzegu, ale chyba od razu zrozumiał, że nie ma szans na ucieczkę. Pranie trwało jakieś 10 minut. Mimo wyszamponienia (z racji braku psiego szamponu wymyłem go moim, po konsultacji z Bico), smrodek trochę pozostał, ale jest już znośnie. Najgorzej, że 'epicentrum' było na karku, a tu najczęściej odruchowo głaskam. Ale pewnie niedługo się wyśmierdzi :) W każdym razie kąpiel przebiegła zupełnie spokojnie, wbrew temu, czego się obawiałem - pokąpielowa odbudowa łazienki nie będzie konieczna :)
-
Hau! Wczoraj zrobiłem sobie dzień higieny. Na popołudniowym spacerku pobiegłem sobie do lasku i chwilę mnie nie było. A jak wróciłem, to capiłem jakąś zieleniną z rybą, czy czymś takim. Nie jakoś bardzo intensywnie, ale według pana mogłem sobie odpuścić takie kosmetyki. A na wieczorny spacerek pojechaliśmy pod Stary Las. I tam pobiegaliśmy sobie m.in. z Miką i z Nikiem, a w końcu zaczęliśmy siadać, kłaść się i kitwasić w kałużach - im większa i bardziej błotnista, tym fajniejsza :) Zawsze unikałem kałuż, ale jak zobaczyłem, że Mały i Niko tak się fajnie w nich bawią, to też złapałem ten klimat :) Na szczęście później jeszcze trochę pobiegaliśmy po krzaczorach, więc trochę to błoto z nas zlazło. Ale do dziś mam niezbyt czysty ogon. Ale jakąś pamiątkę po 'spa psa' trzeba było sobie w końcu zostawić, nie? :)
-
Uuueeeek! Maj nejm iz Antek. Baż Antek. Z tych Bażów z kolorowymi głowami i brązowymi resztami ptakotułowia. Sikora jasna, ale miałem dziś przygodę! Lansuję się spokojnie na zboczu mojego rodzinnego wąwozu, opalam się na słonku i rozmyślam sobie o równouprawnieniu kuropatw, aż tu patrzę, a w promieniach słońca na szczycie zbocza ukazał się dwunóg z czworonogiem. Dwunóg taki w okrągłych drutach na dziobie, a czworonóg łaciaty taki. Znam ich z widzenia, więc się nie przejąłem, bo wiem, że jak mnie ten dwunóg widzi, to nawet mu do głowy nie przyjdzie, żeby się z czworonogiem rozsznurkować. A że dwunóg nas bażantów nie gania, a czworonóg z dwunogiem na sznurku też nie ma takiej możliwości, to że tak powiem, olałem sprawę. Ale wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak dwunóg, widząc mnie, popatrzył chwilkę, po czym... rozsznurkował się z czworonogiem, pokazując mu mnie! No pióra opadają normalnie! Czworonóg oczywiście zaczął gnać w moim kierunku. Ja, że twardy jestem, a poza tym jakieś parokutwy mogły mnie widzieć z ukrycia, zacząłem najpierw dostojnie oddalać się szybszym spacerkiem. Ale że to łaciate bydlę było coraz bliżej, to postanowiłem przejść w tryb biegania. Ale i to nie wystarczyło, więc chwilę potem musiałem użyć skrzydeł. I całe uczesanie, nad którym machałem dziobem cały poranek, poszło wróblowi w kuper! Na szczęście zdążyłem odlecieć. Ale do tej pory jestem w szoku, że dwunóg aż tak ufa czworonogowi, że zamiast unikać spostrzeżenia mnie przez czworonoga, to jeszcze go na mnie nasyła! Choć faktycznie w ostatnich dniach kilka razy widziałem, jak czworonóg ładnie przychodził na zawołanie dwunoga. Czyli pewnie układ się zmienił i teraz czworonóg będzie częściej biegał odsznurkowany od dwunoga. Trzeba będzie mieć się na baczności podczas kolejnych lansów na zboczu...
-
[quote name='bico']Nie ma mnie od 31 lipca do 9 sierpnia.[/quote] Ja też tak chcę! A tu trzeba w pracy siedzieć :placz:
-
[quote name='bico']Ale jak Muzzego Dropek tak dalej będzie zaskakiwał, to niedługo Muzzy sobie na wożenie opadniętej szczęki, taczke zakupi:eviltong::evil_lol::cool3::-D:-D[/quote] Albo od razu dwie taczki na wypadek gdyby Dropek znalazł mi drugą szczękę :) Swoją drogą Dropucha naprawdę robi się coraz grzeczniejszy, odjajkowanie daje chyba niezłe efekty. W ostatnich dniach parę razy pognał do lasku za jakąś zwierzyną, raz w chaszcze za kotkiem i za każdym razem wracał po kilku gwizdnięciach. Także, odpukać, może jeszcze będą z niego ludzie :)
-
[quote name='Ajula']czyli co? w sumie są 3 kubeczki? :hmmmm:[/quote] Na to wychodzi. Ale skąd ten trzeci, skoro zawsze były dwa? To wie tylko Dropek :D
-
Hau! Pamiętacie, jak pan mówił, że już go niczym nie jestem w stanie zaskoczyć? Mylił się :evil_lol: Dzisiaj go zaskoczyłem, i to dwa razy :) Bo wziął mnie i zostawił w domu przy niedzieli i pojechał sobie do goldenów. A przecież mógł mnie wziąć ze sobą. Ale coś tam gada, że Lili pachnąca jest i że z Redem byśmy nie wypracowali kompromisu w tej kwestii... A co mi tam Red, raz dwa bym mu dał radę :diabloti: (Agamblu, nie unoś się, tak mi się jakoś na żarty zebrało :D). No i jak pan wrócił, to stwierdził - oprócz standardowego bałaganu płytowo-cukierniczkowego, choć tym razem już cukier rozsypałem po całym dywanie - dwie rzeczy, które go zdziwiły. Po pierwsze w kuchni w chlebaku było parę kromek chleba w torebce foliowej. Było. I nie ma. Nie powiem gdzie są ani co z nimi zrobiłem :evil_lol: Może pan kiedyś je znajdzie w najmniej spodziewanym miejscu i czasie :) A może je zjadłem... :) Choć nigdy mi chleb nie podchodził. I jeszcze druga rzecz. Pan miał DWA takie plastikowe kubeczki. Jeden w kuchni i drugi w łazience. Dzisiaj pod pana nieobecność sprawiłem, że jeden taki kubeczek znalazł się na dywanie w dużym pokoju. Tylko że... i ten w łazience, i ten w kuchni są na swoich miejscach! No Copperfield ze mnie normalnie! Albo Dropperfield! Pan póki co usiłuje podnieść szczękę z podłogi, bo mu z hukiem opadła jak zobaczył te dzisiejsze cuda :D
-
[quote name='dogeviper']już proponowałam Sławkowi, żeby może miał dwa pieski w domu(zawsze to 2x więcej radości) ale chyba się nie zdecyduje...;)[/quote] Dropkowi przydałoby się towarzystwo, a jakby we dwóch zaczęli demolkę a'la Dropek, to i byłaby okazja, żeby mieszkanie poddać generalnemu remontowi... :D Nie, dzięki, jeden materiał na kotlety mi póki co wystarczy :) Ale zdjęcia chętnie udostępnię.
-
Dropucha żyje i ma się dobrze. W końcu kotlety z zestresowanego psa nie będą tak dobre, jak z psa szczęśliwego :) Ogólnie niewiele się dzieje - parę dni temu jakieś foliowe reklamówki rozdrobnił, wczoraj kolejną porcję płyt, ale generalnie coraz rzadziej uskutecznia takie kombinacje. Wczoraj Dropek znalazł sobie na spacerku orzecha takiego jeszcze zielonego i po zabawie na dworze dumny przyniósł go do domu. I w domu też jest z orzechem fajna zabawa, można go poganiać albo pogryźć, albo wrzucić za tapczan lub fotel i czekać aż pan go wyciągnie. A tak poza tym stara bida :) Ale dziś się może wybierzemy na spacerek pod las, jeśli nie będzie burzy.