Jump to content
Dogomania

muzzy

Members
  • Posts

    2180
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muzzy

  1. Świetne te Twoje pudelnice :) Tylko nie wiem jak Ty wytrzymujesz z trójką, ja mojego Dropka czasami mam ochotę na kotlety przerobić, mimo że jest sam jeden ;)
  2. Muszę przyznać, że w ostatnich dniach Kudłaty Durnowaty robi się coraz mądrzejszy. Parę dni temu zaczynał zabawę z takim jednym wilczurkiem, ale jego pani chciała iść, więc zawołałem Dropka, a on przybiegł na pierwsze wezwanie :) A dzisiaj pognał za jakimś bażantowatym w taki chaszczokszorolas, że już widziałem siebie dropkującego do wieczora aż się jaśnie pies wyszaleje, bo ja nie miałem szans się przedrzeć przez te zarośla. A on po paru zawołaniach wrócił i poszedł tam, gdzie chciałem :) A zaraz potem pobiegł za następnym ptaszyskiem w inną stronę, ale jak trochę odbiegł, to się obejrzał, zobaczył, że za nim nie idę i wrócił! :) Mam nadzieję, że mu to nie przejdzie :)
  3. [quote name='Milosnik kotow']:hmmmm: :hmmmm: :hmmmm: Jak mamy rozumieć to, że Dogeviperzy są [B]autorami[/B] Dropka??? Znaczy, że oni.... :lying::lying::lying: :cool3::cool3::cool3:[/quote] ...Oni przyrządzili Dropka, a ja przyszedłem 'na gotowe' :) [quote name='Ajula']ładnie to napisałes Muzzy :lol: moje psy też zmieniły nasze życie - na bardziej zapiaszczone, zasierścione i zabłocone (jak w ulewie trzeba spacer odbywać), ale życie bez nich - to nie życie :evil_lol:[/quote] Oj tak, Ty też ładnie to ujęłaś :) [quote name='bico']o matko:mdleje: ależ to wszystko skomplikowane:evil_lol: Żeby to ogarnąć, trzeba będzie rozrysować dokładne drzewko "dropkologiczne":megagrin:[/quote] Tylko nie drzewko, bo Dropek zaraz podbiegnie i je obsika :)
  4. [quote name='Energy']Dropek co u Was słychać? Czyżby twój pan miał też problemy z logowaniem:razz:[/quote] Fakt, ostatnio Dogo działa jakby chciało, a nie mogło, albo nawet jakby wcale nie chciało. W ten weekend Dropek miał duuużo czasu na samotne przemyślenia. W piątek po południu został sam, bo wyszła wizyta u małych goldenów, żeby porobić trochę zdjęć. Bez Dropka, bo tam pachnąca Lilka czeka aż Król Lew Red 'uczyni swoją powinność' względem niej :) Więc Dropek byłby tam raczej nie na miejscu biorąc pod uwagę jego skłonności do uganiania się za dziewczynami i nicsobienierobienie z nieprzychylnych uwag Reda :) Sobotnie popołudnie i pół nocy Dropek siedział znowu sam, bo pan jego wybył na wesele i wrócił koło drugiej w nocy. I tylko dlatego tak wcześnie, bo wiedział, że Dropuchę trzeba wysiusiać. Dopiero w niedzielę Dropek miał trochę radości, bo wieczorem pojechaliśmy pod las na spacer. Poszalał trochę z Małym i z Opkiem, podobierał się do Gonza... Nawet deszcz nie psuł mu humoru :) Swoją drogą taka refleksja mię najszła :) Jak to pies potrafi zmienić życie. Cały wyżej opisany weekend można powiedzieć, że zawdzięczam Dropkowi. Właśnie dzięki tej łaciatej pokrace poznałem Asię, z którą byliśmy u goldenów i na weselu. Agnieszkę od goldenów poznałem dzięki Asi, a więc pośrednio dzięki Dropkowi. Na wesele pojechaliśmy razem z Dogeviperami - autorami Dropka i tego wątku :) Ślub i wesele było pani i pana Miki - wspominanej tutaj nie raz beagelki. Oczywiście całą trójkę znam też dzięki Dropkowi :) A w niedzielę na spacerku łaziliśmy w towarzystwie Bico - gdyby nie Bico nie poznałbym Dropka, a gdyby nie Dropek nie znałbym Bico :) Także niby jakieś takie małe łaciate ogoniaste (mówię już o Dropku, nie o Bico :D), a tyle fajnego może wnieść w życie. Koniec refleksji :)
  5. Hau! Zacznę z grubej rury: dziś z wieczornego spacerku wróciłem cały zakrwawiony! Klatę miałem czerwoną, łapki też i resztę psa pewnie podobnie :diabloti: Ale po kolei. Ostatnio chodzimy na wieczorne spacerki w miejsca, gdzie jest duża szansa na spotkanie innych psiaków i dobrą zabawę. I dzisiaj w naszym wąwoziku spotkaliśmy labradorkę Negrę. Bez zbędnych wstępów przystąpiliśmy od megaimprezy, zabawa trwała z pół godziny, jak nie lepiej, i nikt się przy tym nie oszczędzał :) W międzyczasie jeszcze przewinął się beagelek Guzik, z którym też się trochę pobawiliśmy. W końcu podbiegliśmy do pani Negry i mojego pana i wtedy się okazało najpierw, że Negra ma czerwony język, a zaraz potem, że ja jestem cały we krwi. Ale szybkie oględziny wykluczyły problemy z moimi szwami, co pan najbardziej podejrzewał. Okazało się, że Negra podczas zabawy przegryzła sobie trochę fafla (a może to ja jej przegryzłem? :evil_lol:) i przy okazji mnie obsmarowała, bo rana jej w zabawie wcale nie przeszkadzała :) Oczywiście po stwierdzeniu ran wojennych zabawa się skończyła i poszliśmy do domu, gdzie jeszcze z pół godziny leżałem i ziałem, a pan mówi, że dawno nie widział mnie tak zmęczonego :) A pies zmęczony to pies szczęśliwy :)
  6. [quote name='bico']co racja, to racja!:evil_lol: będzie z tego świetna Muzzego relacja - o taki rym częstochowski:eviltong::cool3:[/quote] Niestety nic z tego - Lili przełożyła sobie wizytę na taką porę, że nie dam rady się z nią wybrać. A poza tym zapomniałem, że tym razem Lilucha korzysta z usług innego weterynarza niż Dropucha :( Także my się wybierzemy jutro na kontrolę.
  7. [quote name='Energy']Naprawdę uważam, że jest pełnym wdzięku, urokliwym psiakiem:cool3::loveu:[/quote] No dobra, to i ja się przyznam, że myślę tak samo :D
  8. [quote name='Energy']Muzzy to Dropek by sobie chociaż poniuchał, pomarzył nie bądź taki, jedźcie we wtorek:evil_lol:[/quote] Taaak, tylko jak Dropucha wsiądzie z Liluchą do jednego samochodu, to z tego samochodu nie będzie co zbierać :D Dzisiaj na wieczornym spacerku Dropek dobierał się do bokserki, także jeszcze mu nie przeszła chęć na amory i nie wygląda jakby chciała przejść :) [quote name='Energy']Jak wystaje tylko nitka, a z raną nic się nie dzieje to pewnie się szew wewnętrzny nie rozpuścił i "wyjdzie":p[/quote] Od soboty nic się chyba nie działo złego, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Także chyba jest coraz lepiej. [quote name='Energy']Śliczny Dropuś:loveu:[/quote] Ujdzie w tłumie... :)
  9. [quote name='Energy']Czy rana jest "zasklepiona" tylko wystaje nitka?[/quote] Tak, rana jest według mnie zagojona, ale nitka wystaje. Mamy w środę wizytę kontrolną, ewentualnie podjedziemy we wtorek, ale to będzie ryzykowne, bo we wtorek jedziemy z Lilką, która ma cieczkę, a Dropek jeszcze trochę kojarzy co i jak :D A propos Dropka, to tak wygląda jak się zaplącze w swoje gryzadełko :) [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/452302f452e1.jpg[/IMG] [/CENTER]
  10. Właśnie się przyjrzałem tej ranie, bo Dropek za mną leży. I widzę, że chyba został tam jakiś jakby szew, tylko że fioletowy, a poprzednie były zielone... Zaraz jeszcze to obejrzę... Hmmm... orientujecie się, czy przy usuwaniu palca szyje się coś w środku? Bo w tej większej ranie też widzę mały kawałeczek takiego jakby fioletowego szwu... szwa... jak to się pisze? :) A w tej małej rance tego fioletowego wystaje całkiem sporo, a wcześniej tego nie było... Cuda jakieś...
  11. [quote name='Energy']Muzzy, ale to była "czysta krew", nic się nie sączy, bo czasami rana się "otwiera" jak jest stan zapalny? Oczywiście mam nadzieję, że nie:lol:[/quote] Wydaje mi się, że krew była normalna, poza tym szybko się zagoiło i po paru minutach patrząc na ranę nie zgadłbym, że przed chwilą krwawiła. Dropek nie kuleje, więc chyba go nie boli, czyli może stanu zapalnego nie ma. Chociaż faktycznie dziwne, że rana się otworzyła, ale może o Dropek o coś zawadził i może to nic poważnego...
  12. Jeśli można, to wrócę na chwilę do tematu wątku :D A temat wątku pół godziny temu na spacerku rozwalił sobie jedną z szytych łapek. Znaczy 'rozwalił' to za duże słowo, po prostu ni z tego ni z owego krew mu poleciała. A najdziwniejsze jest to, że nie była to ta łapka z większą raną, tylko druga, którą jak dziś rano oglądałem, to mówiłem Dropkowi, że już śladu prawie nie ma. Ale po powrocie trochę przemyliśmy łapkę i teraz już znowu jest jak nowa :) I oby tak zostało :)
  13. [quote name='bico']Pewnie powie to samo co Muzzy i Miłośni kotów, którzy będą mieli okazję zasmakować super drinków jako pierwsi:eviltong::multi::cool3::evil_lol:[/quote] Dziękuję, ale w pracy nie piję napojów wyskokowych, a do takich zapewne ten by się zaliczał. A już na pewno do wysikokowych :D
  14. [quote name='Energy']Muzzy a jak się Dropuś goi:cool3:Jak łapka, bo tym się najbardziej martwiłeś?[/quote] Wszystko wraca do normy, dzwon już leży nieużywany od ładnych kilku dni, trzeba go wreszcie rozmontować, żeby Dropka nie stresował :) [quote name='bico']ale on nadal jest "święcie" przekonany, że on jajka nadal ma, tam, gdzie powinien:evil_lol: i tak też się nasz "macho" zachowuje:evil_lol:[/quote] Nom, w trawie czyta wiadomości od suczek z taką samą zawziętością, jak wcześniej, na 'psią konkurencję' warczy i się wyrywa do pokazania kto tu rządzi (ale tylko na smyczy, jak jest luzem, to raczej jest luz :) ). Czyli ogólnie bez zmian :) [quote name='Milosnik kotow']U Muzzy'ego w pracy dystrybutor służy do parzenia herbaty... :cool3:[/quote] Hmmm, to może ten dystrybutro też trzeba na spacer pod las wyprowadzić... :D [quote name='MyrkurDagur']Ojojoj :shake: Dawno mnie u Dropczastego nie było :oops:[/quote] No właśnie! :mad: Za karę karne głaskanie Dropka Cię czeka! :D Fajnie, że wróciłaś :) [quote name='Energy']:evil_lol:to może Bico wypożyczy Małego, będą dwa z czego jeden będzie przy okazji do urynoterapii:cool3::diabloti:[/quote] Tylko czy będę umiał go obsługiwać? Nie wiem, gdzie się Małemu baniak z wodą podłącza... :)
  15. [quote name='bico']właśnie skończyłyśmy i osiągnełyśmy kompromis:multi:[/quote] Zuch chłopaki! :thumbs: :D A dzisiaj stwierdziliśmy, że Dropek nie lubi psiaków w kagańcach. Ostatnio chciał przetrzepać skórę amstafowi w kuble na mordzie, a dziś na popołudniowym spacerku podszedł do nas młody wilczurek w kagańcu, a Dropek - jak nie on - mimo że psiak merdał ogonem i chciał się bawić, to Dropucha ogon wysztywnił, zero merdania i jak tamten skoczył na Dropka w celach czysto zabawowych, to Dropek skoczył na tamtego w celach czysto krwiopijczych :D Na szczęście Dropcio był na smyczy i daleko nie doskoczył :) Ale już wiemy, że kagańce są FE! :)
  16. [quote name='bico']I tyle mi zdecydowanie wystarczy.[/quote] I się od razu cieplej na sercu robi - miła rodzinna atmosfera, że siekierę można zawiesić :D A przecież pies jest jak powidła truskawkowe - ani jednym, ani drugim nie można się uczesać. Yyyy... dobra, zagalopowałem się :) W każdym razie myślę, że psy nie są po to, żeby się z ich powodu kłócić, Małemu będzie smutno jak się dowie ;)
  17. [quote name='bico'][B]OGÓLNIE MAŁY, JAK WIDAĆ ZRESZTĄ NA WIELU TUTAJ FOTKACH, TO LEDWO CHODZĄCY HIPOPOTAM.[/B][/quote] Hau! To znowu ja - Dropek. Znam Małego nie od dziś i z przykrością muszę stwierdzić, że Mały nie jest hipopotamem. Ostatnio jak na mnie nasikał, to miałem tylko trochę mokrą głowę. A gdyby był hipopotamem, to śmiało w takim siknięciu mógłbym sobie popływać i nie trzeba by już było jeździć w tym celu nad zalew tudzież inne zbiorniki wodne :) Mój pan czasami, widząc biegnącego Małego, mówi że to lokomotywa (ale nie ze względu na jego wagę, pan po prostu mówi tak o wszystkich labkach). Coś w tym jest, w końcu Mały wychował się w okolicach torów kolejowych i mógł przejąć jakieś nawyki od czających się tu i ówdzie ciuchci i parowozów :) [LEFT]Natomiast spacerując w okolicach domu Małego nigdy nie zauważyliśmy śladów hipopotamów, nie mówiąc już o samych hipopotamach. Dlatego tym bardziej uważam, że Mały nie jest hipopotamem. Ponadto w pobliżu gniazda Małego chyba nie ma rzek. A [I]hippopotamos[/I] to połączenie dwóch greckich słów: [I]hippos[/I] (znaczy "koń") i [I]potamos[/I] (znaczy "rzeka"). Za to Mały często bywa w okolicach lasu, po grecku [I]hyle[/I]. Więc jeśli już, to mógłby być co najwyżej hipohylem. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty zwracam się z uprzejmą prośbą o nieuhipopotamowywanie Małego. Hau! :) [/LEFT]
  18. [quote name='Energy']Co do Ciebie to jestem pewna, ale co do Małego to nie:eviltong::evil_lol:[/quote] Myślisz, że Bico będzie świadomym ojcem? :D No w sumie czemu nie, wszystkie Bico to fajne chłopaki :D I te metody wychowawcze w postaci strzykawki z igłą w kolano - grunt to bezstresowe wychowanie :D
  19. [quote name='bico']No ale dobrze Muzzy...następnym razem będzie KOLONOSKOPIA...[/quote] Niechętnie... :D A teraz dwa fakty z wczorajszego wieczornego spacerku pod lasem. Najpierw Mały nasikał na głowę Dropkowi. Widzę, że już normalnie wszyscy się na nas uwzięli, łącznie z psami :D A później Dropek, znaczy ten debil łaciaty, wystartował z zębami na amstafa. Taki 10-miesięczny w kagańcu podbiegł, a Dropek huzia na niego! No przecież jak sobie ten amstaf go zapamięta i za jakiś czas dorwie gdzieś za drzewem, to z Dropka dżem zostanie! Dropucha w ogóle jakoś nie trawi takich amstafowatych. Chociaż wczoraj wcześniej spotkaliśmy amstafkę i był do niej jak najbardziej na tak. Ale tak czy owak atakowanie innych psów jest czymś, czego Dropek się musi pozbyć. Oczywiście Asi już podkablowałem, więc Dropek już nie będzie miał łatwego życia :D A tak poza tym, to wczoraj był ostatni zastrzyk, łapka wygląda coraz lepiej, więc chyba niedługo ostatnie przygody medyczne będą tylko wspomnieniem :)
  20. [quote name='Energy']Bico, ale Ty chyba nie masz nic wspólnego z naszą służbą zdrowia:cool3:[/quote] Bico pośrednio wspiera służbę zdrowia, bo za każdym razem jak się z nią spotkam, to potem muszę iść do lekarza na psychoterapię :D A po dzisiejszym spotkaniu pewnie również na zakładanie tony gipsu i zaklejanie dziur w kolanie :D
  21. [quote name='Energy']Całkiem się rozlazło?[/quote] Nie no, już trochę się zdążyło zrosnąć, ale trochę się rana rozszerzyła po wygryzieniu szwów. Szczególnie pierwszego dnia bez szwów było nieładnie, znaczy mocno czerwono, ale bez krwawienia. Teraz już jest różowe. A tak poza tym, to dziś koło 5.15 obudziło nas bzyczenie przy oknie. Ale słychać było, że to jakaś wielka krowa. Dropek oczywiście podjarany mocno, instynkt łowiecki się włączył. Poszedłem po spraya na robale (ma już z 15 lat, ale to pewnie im starsze tym lepsze :) ) i odsłoniłem zasłonkę. Była to osa, którą zaraz psiuknąłem. Nie za dużo, żeby całego pokoju nie zasmrodzić. I po paru minutach, przez które musiałem trzymać Dropka, osa bzyczeć przestała, a jej ostatnie podrygi dochodziły gdzieś z podłogi. Później Dropek oczywiście poszedł sprawdzić tamte okolice, ale nie wiem, czy coś znalazł. Wczoraj na wieczornym spacerku popolował trochę na chrabąszcze, podobało mu się, szczególnie, że pan też mu trochę wystawiał zwierzynę :D Więc dzisiaj rano pewnie mu się przypomniało, że robale są fajne :) Ale jakby go osa przyatakowała, to raczej fajnie by nie było, mam nadzieję, że jak będzie sam w domu siedział, to żadna osa nie przyleci...
  22. [quote name='Milosnik kotow']Ale żeby Bico i Asia razem na oko ważyły ze 300 kilo to ja Cię nie przepraszam... :lying: :crazyeye::crazyeye::crazyeye:[/quote] Oj tak dla bezpieczeństwa strzeliłem może deczko za wysoko, ale gdybym napisał za mało, to jeszcze by się wqrzyły... :D [quote name='Energy']No teraz to na pewno powinieneś gdzieś się schować Muzzy:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Po napisaniu tego delikatnego żartu słowno-wagowego również stwierdziłem, że pewnie wkrótce akcja poszukiwania domku dla Dropka ruszy od nowa, bo jak mnie dorwą Asia i Bico, to pewnie skończę poćwiartowany, zagryziony, zmielony i przerobiony na kotlety, a w dodatku nieżywy :) [quote name='Energy']To bardzo dobre wieści, że Dropek ładnie się goi :loveu:[/quote] Ja się będę cieszyć dopiero jak się łapka zagoi, bo póki co wygląda tak sobie... [quote name='Energy']A to już przesada, Dropiaty powinien mieć spokój i wypoczywać:mad::evil_lol:[/quote] Oki, warczący potwór już dawno śpi z przejedzenia, a Dropek się wyspał, wyspacerował, a teraz słyszę, że męczy różowego piszczącego jeża :)
  23. Ulala, ale się wyjazd udał :) Z naszej małej skody felicii zrobił się dziś autobus :) Jechało przede wszystkim ponad sto kilo psa z kością - Mały 48 kg, Oposo 32 kg, Droposo 23 kg :) I do tego Bico i Asia - razem na oko będzie ze 300 kilo :evil_lol: i ja - najlżejsze chucherko ze wszystkich :D Dropek jak tylko wyskoczył z 'autobusu', to wyrwał do gabinetu, ja dopiero po kilku sekundach za nim przytruchtałem :) Czyli żadnych oporów przed gabinetem po ostatnich przejściach nie mamy, wręcz przeciwnie :) Na początku Pani Ewa zajęła się Małym - ma jakiś uraz palca w tylnej łapce, po amorach w stronę Lilki :) Dostał dwa zastrzyki i będzie żył :) Potem Oposo został zważony i ogólnie oglądnięty, bo ostatnio jakieś zatrucie go dopadło. Ale teraz już wszystko jest super. A na deser poszedł Dropek. Szycia rany nie było, tylko została psiuknięta jakąś taką srebrną farbą do murów :) Z drugiej łapki szwy zostały wyciągnięte i łapka też popsiukana tym samym srebrnym psiukadełkiem. A okolice pojajeczne mają się dobrze i nic nie trzeba było z nimi robić :) I dostał jeszcze zastrzyk z antybiotykiem i jutro jeszcze ostatni będzie. Siedzieliśmy w gabinecie chyba z godzinę, tak się wszystkim podobało :) A później zaliczyliśmy jeszcze krótki spacerek pod lasem, mimo że upał był niewąski :) A teraz czas na sjestę aż do wieczornego spacerku, chociaż tak całkiem spokojnie to nie będzie, bo zaraz na żer wyjdzie warczący potwór z długą szyją :)
  24. [quote name='bico']Dropek nie mógł tafić do nikogo lepszego niż Muzzy:multi:[/quote] Eeetaaam, w schronisku też by miał dobrze, przynajmniej nie wisiałaby nad nim co jakiś czas perspektywa przerobienia na kotlety :) [quote name='Energy']Zwykle takiej "rozlazłej" rany się nie szyje, tylko zostawia;)[/quote] Właśnie wyjeżdżamy na wizytę kontrolną i mamy nadzieję, że to się sprawdzi :)
  25. Bico, dzięki, że przyjeżdżałaś robić Dropkowi zastrzyki, uratowałaś nam życie! Gdyby nie Ty, to musielibyśmy codziennie jeździć do gabinetu, narażając Dropka na niewygody związane z transportem. I bardzo, bardzo, bardzo Cię przepraszam, że dzisiaj nie dotarłem po Ciebie na ostatni zastrzyk, mimo że byliśmy umówieni. Wczoraj umówiłem się z Asią, że też się dziś wybierze na kłucie Dropka i dziś rano się spacerek z Oposem i Lilką mocno wydłużył, bo Lila wykonała tzw. nurkowanie kałużowe wielokrotne, przez co wymagała tzw. niezwłocznej kąpieli obfitej :) I ponieważ niepotrzebnie umówiłem się i z Tobą i z Asią, to cały plan wziął w łeb. Przepraszam. A co do dobrze gojących się szwów Dropuchy, to tylko mi się zdawało, że wszystko jest super zagojone i że już można zrezygnować z dzwona. Bo jak dziś sobie przegryzł ostatni szew na łapce, z której wcześniej powygryzał już trzy nitki, to rana się wzięła i rozlazła. I jutro na wizycie kontrolnej pewnie trzeba będzie znowu ją zszywać :( Moja wina, zdawało mi się, że już jest zagojone, ale widać nie znam się :( Mam nadzieję, że jutrzejsza kontrola nie będzie zbyt straszna... :(
×
×
  • Create New...