Jump to content
Dogomania

muzzy

Members
  • Posts

    2180
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by muzzy

  1. [quote name='Ola la']oj dawno mnie tu nie było u Dropka:oops: a tu ttak wesolo :shake: no trep....[/quote] Hau! Już się bałem, że o nas zapomniałaś :) Fajnie, że nadal do nas zaglądasz :) [B]Ajula[/B], a Ty jeszcze tutaj bywasz? [B]Energy, MyrkurDagur, Olena84, Stokrotka[/B] - dzięki, że cały czas nam kibicujecie, merdam ogonem w Waszą stronę :) [B]Bico, Dogeviperzy, Milosnik_kotow[/B] - spróbowalibyście tylko stąd zniknąć :mad: :D Mam nadzieję, że nikogo nie pominąłem. Pozdrowienia również dla wszystkich stałych bywalców, którzy się nie ujawniają - bo skądinąd wiadomo, że też tu jesteście :) I mam nadzieję że nasza ekipa Dropkowątkowców będzie się rozrastać :) Swoją drogą pan coś przebąkuje, że wkrótce wrzuci zdjęcia ze spacerków w naszych okolicach. Pożyjemy - zobaczymy :)
  2. [quote name='Milosnik kotow']A co Bico? Chcesz zobaczyć jak cała Wasza ekipa ucieka przed moim jednym, "małym" kotkiem? :painting::painting::painting: :painting::painting::painting: :painting::painting::painting: :kociak: :painting: :painting::painting::painting:[/quote] Taki mi się kawał przypomniał, co go można do tej sytuacji dostosować: Od strony lasu przez pewne lubelskie osiedle biegnie w panice stado 14 psów (na liście było 13, ale nie było na niej Dropka :) ), skomlą, wyją, lecą na oślep, przewracają śmietniki, wpadają na ludzi... Ogólny popłoch. A za nimi biegnie mała czarno-biała kotka. Widzący to ludzie są w ciężkim szoku. W końcu jakiś przechodzień zatrzymuje sunącego jak lokomotywa wielkiego czarnego labradora, dajmy na to o imieniu Weston (choć wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób jest czysto przypadkowe :D) i mówi do niego: - Jak to możliwe, że takie stado psów - labradory, boksery, wilczury, itp., ucieka w takiej panice przed małą kotką? Was jest tu tyle, ona jedna, przecież tak naprawdę, to ona może was co najwyżej w d... pocałować! - Właśnie! A wiesz jaki ona ma zimny nosek?! :D
  3. [quote name='bico']"czarna podpalana strzała", czyli Laureat Pokojowej Nagrody Nobla - mój Kleksior!:evil_lol:[/quote] O, pierwszy noblista, który chciał mnie ugryźć :D [quote name='bico']nowy przelicznik wprowadzony ostatnio w fizyce i dynamice[/quote] Hehe, teraz trzeba jeszcze wymyślić ogonomerdnięcia :) [quote name='bico']i jest jeszcze ów stołeczek w domu?:evil_lol:[/quote] Jakimś cudem jest :) Wczoraj Dropek w ogóle żadnych szkód nie wyrządził :) [quote name='bico']- pan z labkiem Fiberem:painting: - pani Grażyna z labiem Gonzo:painting:[/quote] No to musiało być naprawdę fajnie, bo tych uczestników zabawy nie pamiętam wcale :D Ale w sumie momentami rozglądałem się za Dropkiem, który buszował po krzaczorach, więc mogłem kogoś nie zauważyć :) [quote name='bico']Może Dropek z Muzzym Pulitzera dostaną?:razz:[/quote] I, wzorem pewnego noblisty, zaczną gryźć :D [quote name='bico']W nagrodę za taki ciężki trud i pracę zapraszamy Cię wraz [B]z kotem[/B] na wspólny spacerek z nasza bandą:evil_lol:[/quote] Myślę, że 13-psowa ekipa byłaby wniebowzięta :D
  4. [quote name='Milosnik kotow']O koci pęcherz! Ale rozbudowanym komentarzem Muzzy błysnął...Od razu widać, że to pisał on a nie Dropek :biggrina:[/quote] Dropek jak zobaczy Twoje dzieło, to też mu pewnie cała inwencja odejdzie z wrażenia... :D
  5. [quote name='Milosnik kotow']Ufff.... udało się... Mam nadzieję, że nic się nie pomieszało...[/quote] O PSIA RURA... :crazyeye::-o [quote name='MyrkurDagur']To zdecydowanie najlepszy, najszczęśliwszy i dostarczający największej ilości niesamowicie pozytywnych opowieści i zdjęć WĄTEK !!! [/quote] Radosny wątek pełen psich zdjątek :D
  6. Hau! Wczoraj to normalnie miałem dzień pełen wrażeń! Jak pan był w pracy, to okazało się, że mam w zębach wmontowany czytnik płyt dvd. Bo zająłem się takim materiałowym pokrowcem na płyty, w którym pan miał jakieś stare gry. I była tam m.in. gra, w której się chodzi i wszystko niszczy. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, więc ją sobie wgrałem. I zmieliłem pokrowiec i płyty. I żeby zdobyć jeszcze więcej punktów, to zrzuciłem kubek z ołówkami, flamastrami i długopisami i też je zdziamdziałem. A jak już pan wrócił z pracy i zmywał naczynia po obiedzie, to postanowiłem się uporać z nogą małego drewnianego stołeczka, który przewróciłem wcześniej zapoznając się z zawartością wspomnianych płyt. Dzisiaj pewnie dokończę tę nogę i trzy pozostałe... Później pojechaliśmy do pani weterynarz. Jak tylko wysiedliśmy pod gabinetem, to jak najszybciej chciałem wejść do środka. Tak mi się u weterynarza podoba! :) Pani doktor przycięła mi pazurki na wilczych palcach i dała szczepionkę - jak kłuła, to się tylko obejrzałem, ale ogólnie był luz i nie bolało. Potem jeszcze się zważyłem - ważę 23,5 kg, czyli o 2 kg więcej niż jak mnie pan przygarnął. Na koniec pan kupił mi obrożę przeciw pchłom i kleszczom, ale na razie jeszcze jej nie założyłem. Po wyjściu od weterynarza zaraz chciałem tam wracać, ale musiałem wsiąść do samochodu i pojechaliśmy na lekcje do treserki Asi, a prywatnie pani Opala i Lilki. Poćwiczyliśmy przychodzenie na zawołanie, czasem mi się Asia z panem chowali albo sobie szli gdzieś indziej niż ja, żebym wiedział, że pana wołanie 'Dorpek!' nie oznacza, że pan właśnie po mnie idzie, tylko że ja mam przyjść do pana, bo inaczej pan może gdzieś zniknąć. A po lekcjach zebraliśmy się wielkim stadem (w sumie 9 psów i suczek) i poszliśmy pospacerować pod lasem. Było tyle znajomych do zabawy, że chwilami nie wiedziałem z kim mam się ganiać. I tak się fajnie ganialiśmy, że teraz mam strupa na policzku i podrapane kolano, ale kto by się tym przejmował? Takie ślady znaczą tylko, że spacerek był naprawdę udany! :) Mam nadzieję, że Bico nie zapomni zapodać tutaj spacerkowej lilsty obecności, bo tyle nas tam było, że nawet nie pamiętam z kim biegałem :)
  7. [quote name='Milosnik kotow'][B]Mały Bodygard'em[/B] :roflt::roflt::roflt: :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2:[/quote] Gratulacje z okazji tysięcznego posta w Dropkowym wątku :) Hau! W sobotę spotkaliśmy się z kumplami pod lasem i wpadliśmy na pomysł, żeby pójść na psielgrzymkę do Leśnego Psa. Tak często chodzimy po lesie, że uznaliśmy, że trzeba go odwiedzić, dzięki czemu nie będą się nas czepiać kleszcze ani kury leśne nas nie zadziobią. Wiedzieliśmy, że droga będzie pełna niebezpieczeństw, ale nas to nie zrażało. No i faktycznie łatwo nie było. Już na samym początku, nowego wśród nas - goldena Bosmana - opętała jakaś siła nieczysta i uznał, że warto by było mnie zgwałcić. Ja, pierwszy raz odkąd mieszkamy z panem, pokazałem, że potrafię nie dać sobie pluć w kaszę i odwinąłem się z zębami na Bosmana. I na jednym kłapnięciu by się skończyło, gdyby Mały nie podchwycił tematu. I też wziął się za 'upominanie' Bosmana. A Kleks widząc to też nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z okazji do awantury i za chwilę trafił w Bosmana jak lecąca tuż nad ziemią strzała :) I Edek też zaraz się znalazł w okolicy :) Na szczęście po chwili nas porozdzielali i później już się nie kłóciliśmy. Ale bez obrażeń się nie obyło - Mały może od soboty nosić w uchu kolczyk. Bico śmiała się z mojego pana, że stojąc tuż obok całej awantury, 'strzelił karpika', szczęka mu na ziemię opadła i ogólnie nie wiedział co zrobić, więc stał jak wryty :D Ale jakoś do tej pory nie miewał okazji, żeby być w centrum psich kłótni :D Później w drodze do Leśnego Psa trzeba było się porządnie namachać łapkami, bo nie było wcale blisko. Tu znowu szacunek dla Kleksa - jak zwykle za dzielne znoszenie największej liczby łapkomachnięć. Najgorzej podróż znosił Bosman, widać było chwilami, że już mu się zupełnie nie chce. Ale jeszcze parę razy z nami pochodzi, to złapie klimat :) Poza tym trzeba było przejść przez wiele krzaków, pniaków i drzew, ale w końcu udało się dotrzeć do celu. A po całej psielgrzymce wróciliśmy szczęśliwi i zmęczeni. I teraz możemy być już pewni, że Leśny Pies będzie nas chronił podczas kolejnych wycieczek :) Żeby dotrzeć do Leśnego Psa, trzeba było pokonać wiele przeszkód. [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/74253608.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/70938072.jpg[/IMG] [/CENTER] Ale mimo to niektórzy znaleźli czas na lansowanie się :) [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/31276523.jpg[/IMG] [/CENTER] Były momenty skupienia... [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/49151695.jpg[/IMG] [/CENTER] ...i zadumy... [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/60393496.jpg[/IMG] [/CENTER] ...oraz chwile prawdziwej psiej radości. [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/24549180.jpg[/IMG] [/CENTER] Po drodze zrobiliśmy tankowanie na pięć misek. [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/18292935.jpg[/IMG] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/96463774.jpg[/IMG] [/CENTER] Czując coraz bliższą obecność Leśnego Psa, Opal przywdział rytualny strój... [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/34146831.jpg[/IMG] [/CENTER] ...oraz odtańczył rytualny taniec. [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/85337306.jpg[/IMG] [/CENTER] W końcu doszliśmy do celu. Oto Leśny Pies we własnej osobie. [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/86512981.jpg[/IMG] [/CENTER] A to cała nasza ekipa. Asiu i Bico - sorry za obcięcie głów, ale za bardzo odciągałybyście uwagę od nas - psów :eviltong: [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/49104731.jpg[/IMG] [/CENTER] Hau!
  8. Bico, dzięki za super relację z soboty, ja postaram się wrzucić swoją jak tylko mi internet zreanimują. Teraz piszę z pracy, ale za chwilę wybywam i już nie wracam. Nasze opowiadanie i zdjęcia z soboty już czekają na o-dogo-publikowanie :) A my z Dropkiem czekamy tylko aż nam internet ożywią... Miłego dzionka! :)
  9. Kwaaa! To nie tak, kwa, było! Jak się dowiedziałam, że ten pokrak Dorpek ma przyjechać, to dogadałam się z Kwarnoldem - największym maczo-kaczo po prawej stronie Bystrzycy - że, kwa, dopadnie dla mnie Dropka i razem go zadziobiemy. Czailiśmy się na niego, kwa, od rana, w końcu postanowiliśmy się pokazać i go zwabić, i, kwa, zadziobać. Ale jak nas Dropek zobaczył i podbiegł, to Kwarnold zbladł i ze strachu zniósł jajko! Niezłe, kwa, osiągnięcie, jak na kaczora! No co za, kwa, wstyd! I co było robić? Przeprosiłam Dropka, bo w jego spojrzeniu, kwa, widziałam, że miły dla nas nie będzie, jeśli czegoś, kwa, nie ściemnimy. Całe, kwa, szczęście, że uwierzył, bo inaczej bym tu, kwa, dzisiaj pewnie nie pisała. Jak się Dropek oddalił, to Kwarnoldowi dałam po dziobie i się, kwa, trochę opanował. Postanowiliśmy zaatakować Dropka z krzaków. Trzeba było się, kwa, spieszyć, bo już się zbierali. I już mieliśmy atakować, jak zauważył nas TeŻet Bico i powiedział, że to, kwa, kaczka z małymi kaczątkami! Jak to Kwarnold usłyszał, to się, kwa, wziął i popłakał! Że największego, kwa, maczo-kaczo w okolicy ktoś pomylił, kwa, z kaczątkami! Teraz, kwa, chodzi chłopina do psychokaczopeuty i leczy rany psychiczne! I kto ma, kwa, za terapię zapłacić?! Człowieku Grześku, nie pozwolimy tak, kwa, obrażać naszego, kwa, ziomka, wiemy gdzie parkujesz i już wszystkie, kwa, kaczki w okolicy wiedzą, że jak im się zachce kopsnąć, to mają lecieć nad Twój samochód! A Dropka jeszcze dopadnę! Kwaaa!
  10. Hau! Wczoraj dogadaliśmy się z Kwaudią. Byliśmy z Edkiem, Kleksem i Małym w jej okolicach, znaczy nad zalewem. Pojechałem tam z myślą o depilacji, którą obiecałem temu ptaszysku i z tą myślą pierwszy wskakiwałem do wody. Ze strachu przed wodą, który czułem ostatnim razem, już nic nie zostało. Bico, jej TeŻet, Dogeviperzy i pan robili sobie grilla, a myśmy biegali, pływali i gryźli patyczki. A Mały miał szczęście, bo znalazł pięknie pachnącą głowę szczupaka. Przyniósł swojej pani, ale ani ona, ani żaden inny niepies, nie chcieli sobie jej zjeść i w dodatku gdzieś tę głowę przed nami schowali. Co za niewdzięczność - sami nie zjedzą i innym nie dadzą! W pewnej chwili zobaczyłem kaczki na wodzie i sobie w ich stronę pobiegłem. Zanim pan po mnie przyszedł, to zdążyłem sobie pogadać z tymi kaczkami. Okazało się, że to była Kwaudia z jej nowym chłopakiem - Kwarnoldem. Przeprosiła za wszystko, także już dam jej spokój, jest zgoda. Ja tam pies ugodowy jestem i urazy nie trzymam. Potem było jeszcze sporo pływania i jak zwykle super zabawa. Fajny dzień! Hau! Acha, na koniec kilka zdjęć. Trofeum Małego [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/55405472.jpg[/IMG] [/CENTER] Mały brodzący [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/42861212.jpg[/IMG] [/CENTER] Edek po kąpieli [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/84503279.jpg[/IMG] [/CENTER] Bico i nasza ekipa [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/4204000.jpg[/IMG] [/CENTER] Ulubiona zabawa Małego i moja [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/5489333.jpg[/IMG] [/CENTER] A zabawek było co niemiara :) [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/19681536.jpg[/IMG] [/CENTER] Z Edkiem też się można fajnie pobawić, ale on dużo warczy [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/2921460.jpg[/IMG] [/CENTER] Mały i jego multipatyk :) A mówią, że kij ma dwa końce :) [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/86662788.jpg[/IMG] [/CENTER] Kleksior - on wodę lubi tylko pić, ewentualnie oglądać [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/18401457.jpg[/IMG] [/CENTER] Multipatyk też świetnie nadaje się do zabawy [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/94277983.jpg[/IMG] [/CENTER]
  11. [quote name='bico']no właśnie Muzzy, musisz się koniecznie tej sztuki nauczyć:megagrin::megagrin:[/quote] Hmmm, już sobie wyobrażam taką scenkę, jak na spacerku warczymy z Dropkiem na siebie nawzajem trzymając w pyskach patyczka - Dropek za jeden koniec, ja za drugi :D Nieee, to nie przejdzie... :D Chociaż brzmi kusząco... :D
  12. [quote name='Ajula']Muzzy, trzeba było zabrać drąg do domu, Dropek mógłby dalej produkować frytki albo zapałki :evil_lol:[/quote] Taaak, łatwo Ci powiedzieć. Tylko że warczący stwór z długą szyją jakby zobaczył co przytargaliśmy, to by się załamał i pewnie by odwarczał w siną dal bez pożegnania. I kto by mi dbał o czystość podłóg i dywan[I]ów? :D[/I]
  13. Hau! Kolejny dzień, kolejna przygoda :) Jak wyszliśmy na popołudniowy spacerek, to było tak trochę pochmurno, ale nie centralnie nad nami, tylko trochę dalej. Poszliśmy sobie spokojnie naszą traską spacerkową do wąwozu. W wąwozie pan znalazł mi taaaakieeegooo patyka, chyba dłuższy ode mnie, jeszcze większym się nie bawiliśmy. I sobie go gryzłem z przerwami na ganianie go, jak pan zdołał mi go zabrać i rzucić. Swoją drogą pan jest jakiś dziwny - tyle fajnych patyczków tam się da znaleźć, a on żadnego sobie nie gryzie. Może nie umie? No mniejsza z tym. W pewnej chwili zaczął padać deszcz. Ale pan lubi deszcz, tym bardziej, że było ciepło. Więc w najlepsze bawiliśmy się dalej. Później zaczęło grzmieć, a ja się trochę bałem, mimo że pan mówi, że burza to jego ulubiona pogoda. Więc żebym się nie bał, to pan wziął mnie na smycz. W wtedy lunęło jak z cebra! A z wąwozu do domu mamy ładnych kilka minut drogi. Więc ja drąga w mordę, pan nogi za pas i razem biegiem do domu! Z tym drągiem nie było łatwo, czasami zaczepiałem nim o różne rzeczy. Ale doniosłem go do samej klatki schodowej, do której dobiegliśmy zupełnie przemoknięci. W domu pan najpierw mnie wytarł, potem siebie i się przebrał. I dalej lubi deszcz. I ja też, bo fajnie się biegło :)
  14. Hau! Dzisiaj pan się całe popołudnie zastanawia, co mogło być takiego ciekawego w nowym katalogu Reala, który zostawił na stole wychodząc do pracy, że mi się tak bardzo spodobał. A ja wcale nie dlatego go zmieliłem, że był fajny. Po prostu znudziła mi się już karma, którą mnie pan pasie i chcę czegoś nowego. A że póki co nie mam za co kupić własnych smakołyków, to chcę dorobić trochę jako niszczarka do papieru. Właśnie, nie potrzebuje ktoś niszczarki? Niszczarka Dropek zmasakruje każdy rodzaj papieru, a jak będzie trzeba, to i inne materiały. Tanio i profesjonalnie :) Acha, Bico podesłała zdjęcia z niedzielnego chlabzdrania, więc mam nadzieję, że się nie obrazi, że kilka z nich tutaj wrzucę :) Patyczek. A na jego końcach Mały i Edek. [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/47733224.jpg[/IMG] [/CENTER] Dwie zmokłe kury, w tym jedna tuż po zmyciu makijażu :) [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/80707233.jpg[/IMG] [/CENTER] Od lewej: Edek, Lila, Dropek i Mały. [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/17381912.jpg[/IMG] [/CENTER] Lilka, Dropek i ich zalotne spojrzenia. Że niby o patyczek się kłócą :) [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/73409455.jpg[/IMG] [/CENTER] Z lewej wyluzowany Mały, a z prawej Edek walczący o odzyskanie patyczka. [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/87969206.jpg[/IMG] [/CENTER] A to słynny Opal - dogoterapeuta, biegacz polny i ganiacz bażantów w jednej osobie. [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/19281305.jpg[/IMG] [/CENTER]
  15. [quote name='Ajula']do fanklubu dołączył mój TZ[/quote] Fajnie, powitać :) Im nas więcej, tym lepiej :) [quote name='Ajula']czytał i parskał z radości :lol:[/quote] Mam nadzieję, że nie zaparskał za bardzo monitora :) [quote name='Ajula']no i stwierdził, że muzzy ma talent i wyjątkowo lekkie pióro - hihi, chyba kacze to pióro...? :evil_lol:[/quote] Ale co tu ma muzzy do rzeczy? Najlepsze teksty pisze przecież Dropek, a ostatnio kaczka :)
  16. [quote name='bico']Minister Zdrowia i Opieki Społecznej oraz Minister Środowiska ostrzegają: "Golden Retriver albo zdrowie...Wybór należy do Ciebie":diabloti:[/quote] Oj taaak, po tym co w niedzielę widziałem, to myślę, że na goldenach powinny być takie naklejki :) [quote name='bico']jak bym wtedy mogła dorwać te dwie "choliry", to bym ogony z d..y :evil_lol:powyrywała, za to błoto i smrodek:diabloti:;)[/quote] Oj tam, od razu 'smrodek' - przecież to najwyższej klasy psie perfumy :) A poza tym szkoda ogona. Swoją drogą taki mi się kawał z brodą przypomniał: dlaczego pies merda ogonem? Bo ogon nie może merdać psem :)
  17. Hau! No i uciekła. Jak ją dorwę, to jej taką depilację urządzę, że popamięta! A póki co już nic nie napiszę o pływaniu, bo widzę, że to ptaszysko, dziobata jej morrrrda, już wszystko napisało! To tylko zdjęcia zapodam. [CENTER][LEFT] Lila w makijażu [/LEFT] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/8062619.jpg[/IMG] [LEFT] Lila robiąca 'brrrrrr' [/LEFT] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/14069152.jpg[/IMG] [LEFT]Lilka i Mały zażywają odświeżającej kąpiółki [/LEFT] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/97266336.jpg[/IMG] [LEFT]Tu nie wiem - albo ja, albo jakaś zmokła kura [/LEFT] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/47526643.jpg[/IMG] [LEFT]A tu zmagania pływackie z Edkiem [/LEFT] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/88473455.jpg[/IMG] [LEFT]Miłej nocki :) [/LEFT] [/CENTER]
  18. Kwaaa! No, poleciał gdzieś. Jestem kaczka. Kwaudia mam na imię. Że co? Że dziwne imię? U nas w stadzie to, kwa, rodzinne. Dziadek był Kwacław, mama jest Krystykwa, a jak mi się córka wykluje, to ją nazwę Małgokwata. Jak się komuś, kwa, nie podoba, to niech nie czyta. No i się, kwa, zbulwersowałam już na samym początku, a nawet, kwa, do tematu nie doszłam. No, kwa, nie uwierzycie kogo w niedzielę widziałam! Lecę sobie, kwa, spokojnie do stryjka Stekwana, bo ostatnio mu się coś na piórze ogonowym, kwa, zalęgło i nie wiadomo czy z tego wyżerka jakaś nie będzie. A tu przy rzeczce całe, kwa, stado tych szczekających pokrak, co nas ganiają, się, kwa, zebrało. No niby normalne, człowieki, kwa, z nimi tam często łażą. Ale wśród tych pokrak jest, kwa, on! Ten, co, kwa, zeżarł ostatnio wiklinowy pomnik nestorki naszego rodu, Wielkiej Elćwiry. Wiem, kwa, że imię nie pasuje do obecnych kaczych standardów, ale za jej czasów jeszcze nie kwakałyśmy. Mniejsza z tym, bo znów, kwa, dojadę na tej dygresji nie wiadomo dokąd. No jak go, kwa, zobaczyłam, to z miejsca chciałam go, kwa, zadziobać! Jak on, kwa, mógł tak zbeszcześcić Wielką Elćwirę!? Ale jakbym, kwa, zleciała do niego, to już bym nie wróciła do gniazda, tyle tych pokrak tam, kwa, było. Więc postanowiłam ich obserwować i czekać na dogodny moment do ataku. I, kwa, w szoku jestem, co to za wariaty! Najpierw jedna taka, kwa, jasna, co na nią człowieki Lila wołały, jak nie wleciała do rzeki! No przecież, kwa, jakby tam ktoś gniazdo miał, to by, kwa, już go nie miał! Ryła mordą po dnie, jakby tam, kwa, jakieś skarby były! A jak wyszła z rzeczki, to była czarna od tej wody jak, nie przymierzając, kuzyn Kwarcin (świeć Elćwiro nad jego kuprem), jak go człowieki na rożnie za długo zostawili. No, kwa, wariaty normalnie, no nie mówiłam?! A potem taki, kwa, brązowy i chudy, jak nie wyrwał w pola! No myślałam, że, kwa, na orbitę doleci albo co najmniej do sąsiedniego powiatu! Człowieki go wołali 'Opal! Opal!', a on jak pobiegł, tak biegał i biegał. I, kwa, biegał! Kumpla ze szkoły, bażanta Donalda, z własnego, kwa, domu wypłoszył! I całą jego rodzinę! No normalnie, kwa, wariaty, no nie mówiłam?! Chociaż w sumie tego Opala to nawet rozumiem, pracuje w dogoterapii, to musi se chłop odreagować po godzinach. A w międzyczasie, kwa, taki czarny, cielakowaty, przyłączył się do tej Lili w kąpieli rzecznej, prawie, kwa, przewracając człowieczycę, co go holowała. Wariaty, kwa, no! A taki mały, żółtawy, biegał po ścieżce rowerowej! No, kwa, nie wariat?! Tylko taki jeden dłuższy pokrak był w miarę spokojny. W końcu, kwa, doszli nad wodę. Oj, co to się, kwa, działo! Wszystkie, kwa, oprócz tego dłuższego, wskoczyły, kwa, do zalewu! Ten paskudny, kwa, Dropek, trochę się obawiał, to chyba jego pierwszy raz w wodzie był, ale jak, kwa, zobaczył jak reszta stada śmiga do wody, to i on się, kwa, długo nie zastanawiał. Ehhh, kwa, żebym wiedziała, że wejdzie, to bym go spod wody zaatakowała, to by, kwa, popamiętał! Ale, kwa, nie zdążyłam. A Dropek, kwa, pływając piszczał trochę ze strachu na początku, ale pływał twadro, pokrak, kwa, jeden! I tak fajnie w trakcie pływania, kwa, podskakiwał. Znaczy, kwa, wcale nie fajnie, ale człowiekom się, kwa, podobało. Potem sobie zabierali patyczki w wodzie, chlapali wszędzie naokoło i ogólnie się świetnie bawili. A na koniec się zebrali i poszli całym stadem, kwa, z powrotem. I nie miałam okazji, żeby tego paskudnego Dropka zadziobać. Ale ja mu nie przepuszczę! Oho, wraca, muszę kończyć. Kwaaa!
  19. Hau! Ale dzisiaj był fajny wieczorny spacerek! W naszym ulubionym wąwozie spotkaliśmy Bartona - pięciomiesięcznego labka. Ale żeśmy się wyszaleli! Najlepszą zabawą było 'kto kogo zgwałci'. Wygrałem, bo Barton postawił w końcu na jedzenie, które co chwilę dostawał od swojej pani. Ale wybiegaliśmy się na maxa, teraz jestem zmęczony. A zmęczony znaczy szczęśliwy :) Ale co to?! Kaczka?! Ale ją zaraz pogonię! Wrrrrr!!!
  20. Relacja już prawie gotowa. Dla zwiększenia napięcia powiem tylko, że nie pisał jej ani Dropek, ani nie pisałem jej ja. Pojawi się nowy opowiadacz :) Tylko zdjęcia muszę jeszcze oporządzić, wczoraj miałem czas tylko na zrzucenie ich na komputer. Ale co się odwlecze... :)
  21. [quote name='Ajula']kim Ty jesteś? - przyznaj się[/quote] Zwykłym nudnym pierdzistołkiem :) [quote name='stokrotka']Za drzewem? :lol: :megagrin::roflt:[/quote] Dokładnie! Ale nie mów Małemu, że go wypatrzyłaś, bo się zdołuje, że kamuflaż mu nie wyszedł :) [quote name='bico']proszę się tu nie śmiać z łapinek Kleksika:evil_lol:[/quote] Gdzież bym śmiał się śmiać? Po prostu doceniam jego zaangażowanie i wytrwałość :) [quote name='bico']Dropek mógłby zastąpić logo ryczącego lwa pewnej znanej wytwórni filmowej:cool3::evil_lol::cool3:[/quote] Oj, to chyba zły pomysł. Przerobiłby im wszystkie kamery na drzazgi i tyle by było ich filmów... :) [quote name='bico']ale...na fotki Lilki z tego "rowa" warto czekać:evil_lol: zrobiła sobie twarz a la maska Zorro - wszędzie czarne błoto i tylko oczy widać:diabloti: [/quote] Oj taaaaak, Lilka dała czadu! Na drugie imię powinna mieć Amfibia :D [quote name='bico']no jak to co!? "Ej, Mały poczekaj, nie pędź tak! O psia rura, ale masz kleszcza na plecach! Ale spokojnie, zaraz go załatwię, żeby tego tałatajstwa darmo nie żywić"[/quote] Haha :roflt:No mnie ta wersja przekonuje :) Pewnie właśnie Dropkowi zawdzięczamy, że nikt nie przyniósł z lasu żadnych kleszczy :)
  22. A relacja z dzisiejszego pływania będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości, bo zdjęć jest trochę do oporządzenia i nie wiem ile panu to zajmie. Ale będzie - cierpliwości :)
  23. Hau! Luna, fajnie, że jesteś, zapraszamy jak najczęściej :) A teraz coś z wczoraj: Raz dwa trzy, trzy dwa raz, Znów poszliśmy wczoraj w las. I choć krzaki tam po pas, To żaden kleszcz nam nie wlazł. Była Bico i był Muzzy*, Fajnie się tak z nimi łazi. I był Kleksior, i był Mały, I do biegania las cały. Asia, Opal oraz Lila Mieli być, lecz przyszła chwila, Gdy do Bico zadzwonili, Że czasowo nie zdążyli. Łaziliśmy z dwie godziny, Bico, Muzzy oraz psiny. I mieliśmy nawet wodę Na zziajanych psów ochłodę. I choć żadne osiągnięcia W stylu kupy zdziamdziamnięcia Nie nadeszły, ale zdjęcia Poniżej do oglądnięcia :) (*czyt: mazi) Oto nasza cała sobotnia ekipa, tzw. piesie w lesie :) [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/3345667.jpg[/IMG] [LEFT] To Kleks. Jak zwykle spokojnie i statecznie przebierał swoimi 'długimi inaczej' łapkami :) [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/33797495.jpg[/IMG] [LEFT] Mały tym razem postawił na kamuflaż i wykorzystywał każdy listek do stopienia się z otoczeniem. Na następnych dwóch zdjęciach dzięki temu kamuflażowi Małego bardzo trudno jest zauważyć, ale wierzcie - on gdzieś tam jest! :) [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/13774381.jpg[/IMG] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/36175410.jpg[/IMG] [/CENTER] [LEFT] A Dropek jak zwykle testował odporność patyczków na psi zgryz :) [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/16689029.jpg[/IMG] [LEFT]A poza tym patyczki były przydatne również do innych celów. [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/26924225.jpg[/IMG] [LEFT]A to nie wiadomo co :D [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/72798470.jpg[/IMG]0 [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER]
  24. [quote name='stokrotka']Tylko do czego te baterie?[/quote] Baterie były właśnie tymi szpargałami, które zalegały w kaczce :) [quote name='Ola la']Co to moglo byc?:question: wygląda jak sloma:icon_roc: tez mysle ,ze to byl koszyk wiklinowy albo jakis fotelik bujany?:look3:[/quote] Pod koniec dropkowej opowieści jest rozwiązanie zagadki - wiklinowa kaczka na szpargały :) [quote name='bico']wpadałam jak g... w wentylator:evil_lol::evil_lol::evil_lol:;)[/quote] :roflt:Dobre! :roflt: Oki, odwołuję, że wszystko od Bico zależy, ustalimy wspólną wersję i pewnie jutro będzie pływanie :) [quote name='bico']a żeby dać obraz...pełen obraz psiego szleństwa pod lasem, lista obecności:cool3: - Asia z seterem irlandzkim Opalem i goldenką Lilą:painting::painting: - dogeviperzy z Edkiem:painting: - Muzzy z Dropkiem:painting: - bico+TŻ z Kleksem i Małym:painting::painting: - pani Basia z labradorem Westonem:painting: - Kamila z bokserką Filą:painting: - nieznajomy pan z Bobikiem:painting: [/quote] Mi jeszcze doszedł w rachunkach ten wilczur, co pod sam koniec się pojawił i chwilę pobiegał za bokserką i Dropkiem :painting: Stąd mi 10 wyszło :)
  25. O psia rura! Znaczy hau! Dzisiaj to prawdziwa dogomania była! :) Ale na początek zagadka: co to jest? [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/5493914.jpg[/IMG] [LEFT] Odpowiedź już wkrótce :) Po południu wybraliśmy się na spotkanie z panią, która będzie mnie co jakiś czas edukować. Było nieźle, dziś nauczyłem się przybijać piątkę, trochę poćwiczyłem przychodzenie na zawołanie i chodzenie na smyczy. Ale w sumie nieważne czego się tam uczyłem, najważniejsze że ożarłem się smakołyków w trakcie tej nauki jak nigdy dotąd :) Na początku spotkaliśmy się tylko ze znajomymi dwunożnymi, żeby mnie zbyt wiele nie rozpraszało w trakcie zdobywania wiedzy. Ale po lekcjach przyszli też koleżanki i kumple ci normalniejsi, znaczy chodzący na czterech łapach :) I takiej jazdy to jeszcze nie było do tej pory. 10 psów się zebrało i szaleliśmy. Najlepiej mi się bawiło z Opalem - seterem irlandzkim. Wszyscy się dziwili, bo do tej pory jakoś Opal nie szczególnie miał ochotę mnie znać ani w ogóle nie bardzo miał ochotę na zabawę. A to co się dzisiaj działo, to był psi odlot normalnie! A potem jeszcze przyszła taka bokserka, która w zabawie była równie dobra jak Opal. Raz w pełnym biegu wpadłem na betonowy słupek, ale na szczęście jakoś tak bardziej bokiem, więc oprócz chwilowego szoku nic mi się nie stało. Wieczór po prostu debeściacki :) A na zdjęciu są szczątki takiej wiklinowej kaczki - pojemnika na szpargały. Stała sobie na szafce cały czas odkąd tutaj mieszkam i jakoś nigdy nie zwracałem na nią uwagi. Aż do dzisiaj :) Pomyślałem, że pan lubi układanki, więc mu zrobię jedną z kaczki. Ale chyba nie załapał o co chodzi, bo nakarmił tą układanką warczącego stwora z długą szyją :( Tak czy owak dzień był po prostu super :) [/LEFT] [/CENTER]
×
×
  • Create New...