-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
[quote name='Energy']Uważajcie na części zabawek, może sprawdzicie lateksowe?[/quote] Dzięki, sprawdzimy lateksowe, choć nie mam pojęcia jak one wyglądają, do tej pory widywałem tylko gumowe lub plastikowe. Gdzie takie lateksowe można kupić?
-
[quote name='Energy']Coś dzisiaj się Dropek nie odzywa:placz:[/quote] Hau! Jestem, jestem. Tylko wczoraj jakoś tak nie było kiedy się odezwać, bo pan jak zwykle poskramiał stwora z długą szyją i trzeba było ich przypilnować. A później robił kanapki i dostałem spory plasterek pasztetu. Nie za darmo, bo za siad, leżeć i daj łapę :) Ale tak mi zasmakował ten pasztet, że zaraz potem polizałem pana kanapkę, która leżała na stole. Pan się wkurzył i na mnie naFEkał i groźnie patrzył. Głupio mi się zrobiło i wiem, że źle się zachowałem, już tak więcej nie zrobię. Acha, jeszcze zapomniałem Wam opowiedzieć o tym jak mi pan dawał takie niedobre małe (ponoć na robale) w niedzielę rano. Otóż niestety pan nie umie przegrywać. Bo jak kilka razy wygrałem w zabawę w smalczyk (znaczy smalczyk zjadłem, a to niedobre ze środka wyplułem), to pan mi w końcu dał to niedobre na tył jęzora i musiałem połknąć to to bez smalczyku :( A jeszcze a propos jedzenia, to momentalnie rozwalam wszystkie nowe zabawki - plastikowe parówki na sznurku i kość na sznurku były całe może przez godzinę. Ale teraz ile zabawy ze sznurkami jest! Próbujemy je sobie z panem nawzajem wyrywać, ja je gryzę, pan mi je podrzuca, normalnie miodzio! :) A te plastikowe części jak już rozdrobnię, to z reguły wypluwam, ale już raz pan przyuważył w kupce kawałek plastikowej parówki, która przeze mnie przeleciała. No dobra, czas trochę pospać, bo pan jak zwykle sobie rano poszedł i kazał pilnować domku. A wiadomo, że najlepiej się pilnuje domku śpiąc :)
-
Hau! No normalnie jestem w ciężkim szoku po tym, co przed chwilą zobaczyłem! Pan dość często zamyka się w tym małym pomieszczeniu, gdzie stoi jedna z moich miseczek z wodą i słychać jakieś pluski, chlapanie i ogólnie mokre odgłosy. A dzisiaj zostawił drzwi otwarte. I nie zgadniecie co on tam robi! Włazi cały do wody w tym strasznym wielkim czymś zwanym wanną! Z własnej woli! I się moczy. Bez przymusu się tak katuje! Parę razy podchodziłem, kładłem mordkę na brzegu wanny i popiskiwałem współczująco, chciałem panu jakoś pomóc. W końcu po dłuuugim czasie wyszedł - pewnie nie mógł już wytrzymać tych męczarni. Dziwny jest ten pan :)
-
[quote name='Ajula']muzzy wiedziałam bo Ty po prostu wyglądasz na Pańcia Dropka :lol:[/quote]Ponoć pan upodabnia się do swojego psa :) [quote name='Energy']Może podawimy się w zgaduj-zgadula?[/quote] Jeśli tylko pozostali obecni na zdjęciu się zgodzą :)
-
Nie wiem czy inni chcą zdradzać swoją aparycję, więc napiszę tylko, że na pierwszym zdjęciu jestem w centrum kadru - zupełnie jak Dropek na drugim :)
-
[quote name='Energy']Poproszę o instrukcje "do gdzieś" tutaj:lol:[/quote] Na drugim zdjęciu Dropek jest mniej więcej w centrum kadru :lol:
-
Oto cała ekipa z wczorajszych baletów :) Gdzieś tutaj są Bico, Dogeviperzy i Muzzy :) [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/7549814.jpg[/IMG] [LEFT] A gdzieś tutaj jest Dropek :) [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/95509652.jpg[/IMG] [LEFT](autorem fotek jest Bico, ja tylko wstawiam, żeby nie było, że przypisuję sobie ich wykonanie :) ) [/LEFT] [/CENTER] [/LEFT] [/CENTER]
-
A, zapomniałem - tu jest ta strona, na której się na wspólne spacerki umawia: [url=http://dogmeetdog.pl]Dog Meet Dog[/url]
-
[quote name='muzzy']Oj, będzie się działo! :cool3:[/quote] Hau! No i się działo! :) Najpierw pojechaliśmy do weterynarza, dostałem odpchlacza, którego dzisiaj pan mi zapodał i tabletki na robale, które zjem jutro w smalczyku :) Jak przyjechaliśmy w moje stare okolice (jeszcze raz dziękujemy Mamie Bico za transport :) ), to poszliśmy do Bico. Tam przywitał nas Mały, labrador Bico. Wcale taki mały nie jest, ale porównując na przykład do krowy, to w sumie może i mały :) Ale żeśmy się pobawili! Skakanie, ganianie, całe mnóstwo zabawek! Czasami z Małym sobie wyrywaliśmy nawzajem zabawki. Za bardzo nie miałem szans, bo wystarczyło, że Mały lekko głową poruszył i już zdobycz była jego :) Ale parę razy i mi się udało zabrać coś jemu :) Potem poszliśmy na spacerek. Spotkaliśmy Dogeviperów i ich Edka i później jeszcze beagelkę Miki. Ale sobie pobiegalliśmy! Ja to w sumie nie biegałem od dwóch tygodni, więc jak wystartowałem, to gdybym był samochodem, to po wczorajszym przebiegu, trzebaby mi było olej wymienić :) Miki super pachniała, choć ponoć cieczka jej się dawno skończyła, więc z Małym nie odstępowaliśmy jej na krok. Po tym dłuuugim i baaaardzo fajnym spacerku poszliśmy do Bico. I było tyyyle ludzi, i wszyscy mnie głaskali i w ogóle było super! Wróciliśmy do domu koło 1.30, więc dzisiaj dałem panu pospać do ósmej :) Ale było fajnie! Czekamy teraz aż Bico wrzuci jakieś zdjęcia... :)
-
[quote name='dogeviper']:loveu:dziś się zobaczymy:loveu:[/quote] Oj, będzie się działo! :cool3:
-
Fotki z koleżankami będą, jak ich pan je nam przyśle, a mimo że mój pan mu przypomina, to nic to nie daje :( A tak mi się jeszcze przypomniało, że pan Lulki i Delki to jakiś taki trochę nie za mądry jest chyba, bo wszyscy wołają na mnie Dropek, a tylko on mówi Dupek. Ale w sumie też ładnie... :D
-
Hau! Dzisiaj w sumie nic szczególnego się nie działo, no może oprócz obszczekania dwóch innych psiaków :) Więc zapodam tylko zdjątka zrobione tak na szybko przed chwilą :) [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/33053904.jpg[/IMG] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/258528.jpg[/IMG] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/15139374.jpg[/IMG]
-
[quote name='Ajula']młodzi opiekunowie psów rozmawiają o kupkach swoich psów :evil_lol:[/quote] No, dzisiaj kupka była mała, ale normalna :) Czyli chyba już wszystko w normie. A śniadanko w postaci pełnej miski suchych bobków zjedzone w tempie ekspresowym :)
-
No, dzisiaj już jest wszystko w porządku. Jak pan był w pracy, to już nie nakopsałem, do parapetów też się chyba nie dobierałem. Na popołudniowym spacerku kupki nie było, bo od wczorajszego niedużego obiadku nic nie jadłem. Dzisiaj na obiad zjadłem pełną miskę suchych bobków z wielkim apetytem. Może na wieczornym spacerku kopsnę już normalnie :) Acha, wczoraj rozwaliłem pana tym, jaki jestem kochany :) Mam taki zwyczaj, że jak pan się kładzie spać, to wskakuję na łóżko i się trochę głaskamy, a jak pan przestaje głaskać, to idę sobie gdzieś spać. A wczoraj zasnąłem leżąc przytulony do pana, na pana ramieniu i nawet mi się coś śniło, bo ruszałem łapkami i mordką :) I tak kilkanaście minut pospałem i dopiero później poszedłem spać gdzieś indziej. I panu się to baaaardzo podobało. I mi też :)
-
Wielkie dzięki za porady. Smecta zrobiona - jak to dobrze, że w sierpniu mnie zatrucie dopadło, inaczej bym jej nie miał w domowej apteczce :) Ale Dropek nie bardzo chce ją pić, trochę z ręki zlizał, ale z miski nie chce. Ale postawiłem obok wody, może go najdzie w nocy ochota. A jutro do popołudnia się przegłodzi, żeby mu brzuszek odpoczął :) Miłej nocki!
-
Aaaauuu... Dzisiaj zdecydowanie nie był dobry dzień... Obudziłem pana koło 3.45. Pan nauczony dotychczasowym doświadczeniem, że go budzę jak się nudzę (nawet nie czuję jak mi się rymuje :D ), nie chciał wstać. No to znalazłem sobie zajęcie - wszedłem na fotel stojący przy oknie w małym pokoju, mordką do okna i zacząłem wyglądać i pohaukiwać. Wtedy pan w końcu wstał i powiedział, że fe. No to dałem sobie spokój (na razie). W końcu jak pan wstał standardowo o 5.30, to poszliśmy na spacerek. Miałem lekką, za przeproszeniem, sraczkę, ale bez tragedii. Potem pan poszedł do pracy. Jak wrócił, to od progu wyczuł, że gdzieś jest nakopsane. Po krótkich poszukiwaniach jego oczom okazał się obraz nędzy i rozpaczy. Wielokrotna, za przeproszeniem, sraczka w kącie pod oknem, chyba połączona z wymiotami (bo ulało mi się dwa razy na spacerku po południu). Ale z zachowania byłem energiczny, wesoły i ogólnie ok. Na spacerku po południu oprócz dwukrotnego wymiotowania, kilka razy bardzo rzadziutko kopsałem. Ale zachowywałem się jak na każdym innym spacerku, nie byłem osowiały, ani nic z tych rzeczy. Po spacerku zjadłem nawet to, co zostało mi ze śniadania w misce. Także teraz wyglądam już na zdrowego. Ale kości więcej chyba nie dostanę. A oprócz napaskudzenia (upiększającego ścianę, firankę, zasłonkę, tapczan, pana plecak na aparat i torbę na drugi aparat), pozrzucałem kaktusy z parapetu przy wspomnianym wcześniej fotelu oraz rzeczy z parapetu w kuchni. No coś mi odbiło z tymi oknami, pan się tylko zastanawia, czy przy tym nie szczekałem... Acha, panu sprzątanie zajęło ponad półtorej godziny, nie licząc prania firanki, które właśnie trwa :) Nie krzyczał, bo wie, że byłem chory. Chociaż za same parapety, to by pewnie nakrzyczał, ale że do pary doszło to zatrucie, to tylko trochę mnie poignorował jak sprzątał, ale też trochę podgłaskiwał, współczując bolącego brzuszka. Teraz pan gotuje w końcu obiad, a ja odpoczywam na tapczanie. Oby jak najmniej takich dni... Swoją drogą jeśli przypadkiem wiecie, co pan przy takich zatruciach powinien robić (dawać mi jakies leki, jeśli tak to jakie? nie dawać jedzenia? dawać - tak jak dzisiaj - dużo wody?), to dajcie znać, będziemy bardzo wdzięczni.
-
[quote name='bico']Muzzy, a kostki dawaj Dropkowi wedle własnych obserwacji i własnego uznania;) no i oczywiście mocy "przerobowych" Dropka:cool3::cool3:[/quote] Moce przerobowe są w normie chyba - dwie kupki były na wieczornym spacerku, a pół obiadu zostało na jutro na śniadanko :) A tego posta piszę przez ostatnie co najmniej pół godziny, ale a to mnie KTOŚ próbuje zepchnąć z tapczanu, a to się bawimy w motylka (Dropek go zrzuca z tapczanu, a pan sprawia, że jakimś cudem nagle motylek wylatuje nad psa i trzeba go łapać w zęby :) ). O, właśnie wygryzł z motylka piszczałkę :) No, zbieramy się do spania, bo jutro standardowo pobudka o 5.30. Miłej nocki życzymy :)
-
Hau! Dzięki za rady! A to ja i moja kość. A właściwie kość tak wyglądała, jak ją dostałem, a jakąś godzinę później został z niej tylko środek. Dzisiaj rano jakoś nie miałem apetytu, śniadanka nie ruszyłem jak pan nasypał do miski, nawet nie wziąłem od razu się za pożeranie kostki prasowanej, którą dostałem jak pan wychodził do pracy. Ale jak pana nie było, to zjadłem wszystko z miski i pół kostki. Po popołudniowym spacerku pan dał mi tę wielką kość, mimo że obiadek wciągnąłem też tylko do połowy. Ale przy tej kości od razu wrócił mi apetyt :) I jak ją sobie dziamałem w najlepsze, to pan mi ją na chwilkę zabrał tuż sprzed mordki. Nawet się krzywo nie spojrzałem, nie mówiąc już o jakimkolwiek warknięciu. Po prostu ufam panu i wiem, że mi kostki nie zabierze, tylko pewnie trochę zazdrości i chciał ją powąchać :) I w ogóle tak sobie fajnie umiem przytrzymywać łapkami różne rzeczy, które gryzę, w końcu jak pan umie przednimi łapkami różne rzeczy robić, to ja nie mogę być gorszy :) A teraz leżę sobie na pana stopie, zmęczony kolejnym obserwowaniem warczącego potwora z długą szyją. Dzisiaj już nie naszczekałem na niego, chociaż parę razy robiłem minę jakbym chciał szukać z potworem zaczepki, ale wtedy pan mnie głaskał i coś tam gadał symaptycznym głosem, więc byłem grzeczny :) No, będzie tego przynudzania, bo jeszcze przegapię wieczorny spacerek :) [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/40886195.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/54714631.jpg[/IMG] [/CENTER]
-
[quote name='Ajula']w pełni zgadzam się z tekstem mojego weta, że "pies kości to tylko na obrazku powinien oglądać" :evil_lol:[/quote] Kurcze, ja z kolei słyszałem, że pies powinien jeść kości, między innymi dlatego, że czyści sobie w ten sposób zęby. Widać co kraj to obyczaj... :)
-
[quote name='Energy']Muzzy świetne te Twoje opowieści:loveu:[/quote] Dzięki, ale to nie moja zasługa, tylko mojej muzy, znaczy mojego muza - Dropka :) [quote name='dogeviper']Dropek i Lulka zakochana para! lalallalala:eviltong:[/quote] No i narobiliście - Dropek się zaczerwienił! :) A poza tym właśnie ugotowałem mu suuuuper kość, prawie tak dużą jak Dropek :) Wąchanie zapachów z garnka w kuchni już było i wrażenia Dropka są chyba pozytywne :) Na razie dziamie kość, którą dostał w spadku od Dogeviperów i - co ciekawe - prawie jej nie ubywa. Pewnie jak dostanie tę dużą, to mu na sto lat starczy :)
-
Hau! Nooo, dzisiaj był chyba najfajniejszy dzień odkąd mam nowego pana! Po pierwsze po pięciu dniach znikania na tak długo, pan nareszcie siedział ze mną cały czas, wychodząc tylko na krótko po zakupy. Potem robiliśmy potrawkę z kurczaka i dostało mi się całkiem sporo kawałeczków, pyszna odmiana po suchych bobkach :) Ale najfajniejsze było wieczorem. Pan od początku coś przebąkiwał, że poznam niedługo dwie koleżanki. I dzisiaj wsiedliśmy w samochód (swoją drogą bardzo chętnie wskakuję do samochodu i całkiem grzecznie jeżdżę sam na tylnym siedzeniu) i pojechaliśmy w świat. U celu już na nas czekały Delka i Lulka. Delka to duże cielę, ma prawie 3 lata, jest briardem (cokolwiek to znaczy) i raczej niezbyt chciała się bawić, wolała powarkiwać, ale niegroźnie, ten typ tak ma po prostu :) Za to Lulka! Lulka ma 5 miesięcy, jest terierem tybetańskim i od początku między nami zaiskrzyło :) Na początku trochę chciała mnie gryźć, ale po paru godzinach, jak już się obczailiśmy, to zabawa była taka jak nigdy! Gryzienie, przewracanie się, ganianie, podbieranie kości, no w życiu się tak nie wyszalałem! :) I Lula podobno też nie miała jeszcze ku temu okazji, aż się jej państwo dziwili, że takie odgłosy potrafi wydawać :) Ja z tej radości zsiusiałem się dwa razy w przedpokoju (a siknięcie mam obfite, ku wielkiej 'radości' pana, który musiał to zaraz wycierać :D ) i sporo szczekałem (bardzo piskliwym głosem zresztą :) ), pan ma nadzieję, że mi tak nie zostanie w domku, ale od początku mówił, że pewnie zgłupieję przy tych koleżankach :D W końcu niestety wróciliśmy do domu, choć pewnie jakby pan mnie tam zostawił, to nie miałbym nic przeciwko. Pora spać... Acha, zdjęcia nam robili aparatem pana Lulki i Delki, bo to też fotograf, tak jak mój pan, więc jak tylko fotki dotrą do nas, to je tu umieścimy :)
-
To moja Krowa kolorowa :) [IMG]http://zapodaj.net/images/9404071.jpg[/IMG] Wyszedłem trochę brązowy, bo pan odbijał błysk lampy od brązowej szafy, ale w rzeczywistości nadal mam czarną łepetynkę, co widać na kolejnym zdjęciu :) A to Pani Kura, która nie jest bura, ale jest lepsza od kangura, bo zabawy z nią jest fura :) [IMG]http://zapodaj.net/images/20916223.jpg[/IMG]
-
[quote name='Milosnik kotow']Tylko wciąż nie rozumiem PO CO Dropek się przewrócił na koniec :eviltong: :lol:[/QUOTE] Bo ktoś go tak zawzięcie głaskał :D Swoją drogą zapomniałem wcześniej napisać o jednej ciekawej rzeczy - dziś po powrocie z pracy stwierdziłem ślady psich łap na podkładce pod myszkę... Ale nie wnikam... :D A gumowa krowa od Kingi (yyy, sorry, znaczy od Milosnik kotow :) ) zapewnia Dropkowi megazabawę! Dzięki! :)
-
[quote name='Olena84']Właśnie:mad::razz:?[/QUOTE] Hmmm, też mi nic nie wiadomo, żeby było jakieś świętowanie domku Dropka, ale jak coś się będzie szykowało, to mam nadzieję, że będę mógł też się zjawić :) A w kwestii dzisiejszych perypetii Dropka, to jak byłem w pracy, to jednego klapka zaniósł sobie standardowo na swoje legowisko, a drugiego - i to jest nowość - zatargał na swój tapczan w małym pokoju :) Ale jak zwykle żadnego nie pogryzł. Poza tym jak się głaskamy, to gryzie coraz mocniej, ale dziś zacząłem go uświadamiać w tej kwestii :) Jak mnie dziamdzia, to mówię 'puść" i przestaję głaskać, powtarzając co chwilę 'puść' i czekając, aż odpuści sobie gryzienie. Jak już przestanie gryźć, to go chwalę i głaskam dalej. Może mu wejdzie to tej czarnej łepetyny, że na 'puść' się pana wypluwa :) No, to chyba tyle, 3majcie się!
-
Również chętnie się przyłączę do wielopsowego spacerowania, ale jeszcze chyba nie teraz. Mój Dropek ma mnie dopiero niecały tydzień, na razie nie puszczam go bez smyczy, nie wiem jak będzie mu się jeździło samochodem (żeby na taki multispacer dojechać), nie jest jeszcze szczepiony (ze względu na niedawno zakończoną kurację antybiotykową) i ogólnie na razie dużo niewiadomych jest. Ale na pewno przydałoby mu się takie zsocjalizowanie, bo póki co trochę szczeka na inne czworonogi, choć tylko w celach zabawowych, ale niektóre obszczekiwane psiaki chyba tego nie rozumieją albo Dropek niezbyt odpowiednio się wyraża :)