-
Posts
2180 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by muzzy
-
[quote name='Energy']A przy tym taki z niego macho, że nie wiem czy brak jajek aż tak zmieni jego podejście do suczek jak byś chciał Muzzy:eviltong::evil_lol:[/quote] No trudno, przynajmniej dzieci z tego nie będzie :) A a propos szwów, to dziś rano sam wyciągnąłem Dropkowi trzeciego... z mordy :) Pochodził z tej bardziej pociętej łapki, z której wcześniej już sobie dwa szwy wydłubał. Czyli został tylko jeden na środku rany, ale pewnie do poniedziałku on też 'jakimś cudem' zniknie :) [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/1821b65cf94e.jpg[/IMG] [/CENTER] A to dropkowa hodowla gołębia :) Znaczy nie taka stała, tylko co jakiś czas jakieś bydlę wleci na balkon mimo zabezpieczeń (kiedyś było tu kilka gniazd i wykluło się parę pokoleń gołębi, ale zaczęło to sąsiadom przeszkadzać, więc któregoś dnia jak nie było ani jajek, ani pisklaków, posprzątałem i porobiłem zabezpieczenia z siatki). I póki ptaszyska nie wypuszczę, to Dropek ma radochę, bo może z bliska poobserwować gołębia i poskakać na szybę :) Tego jegomościa właśnie przed chwilą wypuściłem, także teraz Dropek obwąchuje balkon :)
-
[quote name='Energy']Muzzy jak się goją Dropusiowe wydmuszki?:cool3:[/quote] A dziękujemy, jest nieźle :) Okolice pojajeczne wyglądają już całkiem dobrze, opuchlizna i siny kolor dziś już prawie zniknęły. Miejsca po wilczych palcach: na jednej łapie to taka mała ranka, że bezpośrednio po zabiegu już było prawie zagojone :) a na drugiej rana jest większa i... wstyd się przyznać... uboższa o dwa szwy w stosunku do tego, co zostało założone :) Znaczy Dropek jednak zdołał kiedyś jakoś zadziałać zębami i sobie je wydłubał. Ale mimo to goi się też niczego sobie, nic się nie rozlazło. Także mam nadzieję, że wkrótce szwy będzie można zdjąć już 'oficjalnie' i wszystko wróci do normy. Znaczy może oby nie wszystko - żeby się z Dropkiem dało wyjść na spacer w towarzystwie Kiary, Lilki, Miki, czy innej dziewczyny, bez aluzji seksualnych z jego strony, a wyłącznie z kulturalną konwersacją :D
-
[quote name='Luna123']Ale jak czytam wątki, to tylko u nas jakoś dziwnie:roll:, bo oddają psy prawie bezpośrednio po zabiegu.[/quote] U nas sam zabieg (już po podaniu zastrzyków i kroplówek) zaczął się koło 14-tej, a w domu byliśmy bodajże koło 17-tej. Także chyba dość podobnie. [quote name='Energy']Muzzy, jak na super pana przystało, masz pewnie urlop na Dropka:loveu:[/quote] Oczywiście :) Urlop tacierzyński do poniedziałku włącznie :) [quote name='Energy']W zasadzie po co Dropiatemu kołnierz w nocy, też nożna by go posiedzieć i popilnować:cool3::diabloti:[/quote] Aż takim super panem to ja niestety nie jestem :D
-
[quote name='dogeviper']To bardzo dobry pomysł, ponieważ po przeprowadzonych badaniach wykazano, że bez "dzwona" zwierzaki szybciej dochodzą do siebie, tzn. rany szybciej się goją itp.(no stres-wiadomo:) )[/quote] O, to super, wielkie dzięki za wiadomość! Tym bardziej będziemy unikać dzwona jak tylko się da :) [quote name='dogeviper']Trzymaj się Dropek ...może Edek będzie Cię teraz lepiej znosił jak zobaczy jak wiele macie wspólnego...[/quote] Raczej 'nie macie' :D
-
Właśnie byliśmy na wieczornym spacerku i Dropucha już śmiga jak nowy :) Tylko siuśnięcia jakby dłuższe, pierwsze to w ogóle jak w czasach, kiedy razem zamieszkaliśmy, czyli tzw. długosik :) A teraz dostał znowu dzwona na szyję i jest mocno niepocieszony, w tej chwili zaklinował się przy kole rowerowym :) Ale znajdzie sposób, żeby się odklinować, niech sobie chłopak radzi, bo jeszcze parę nocy w dzwonie spędzi :) Za to w dzień ograniczamy dzwona do minimum, będę siedział i pilnował, czy nie ma niepotrzebnego gryzienia i lizania :)
-
Haaauuu... Tak przeciągle, bo dochodzę do siebie. No za fajnie to faktycznie nie było, pan nie zdradził mi szczegółów po co dzisiaj gdzieś jechaliśmy i myślałem, że jak zwykle będzie fajnie. A tu lekki zonk. Znaczy tak najgorzej też nie było, ale zacznę od początku. Przyjechaliśmy do gabinetu Pani Agnieszki przed 13-tą. Nie czekaliśmy ani chwili, tylko od razu weszliśmy. Lubię tam przychodzić, zawsze jest fajnie - a to mi Pani Agnieszka pazurki skróci, a to czymś w karczycho kłujnie, a to w uszy pozagląda :) Dzisiaj była też Pani Ewa. I na początku to właśnie Pani Ewa mnie zważyła i dała zastrzyk, tym razem w zadek, a nie w kark. Trochę zabolało, ale bez większego stresu :) I po tym zastrzyku po paru minutach puściłem delikatnego spawika i ogólnie jakoś tak coraz senniej mi się robiło. W międzyczasie wystrzyżono mi wszystkie trzy wilcze palce i okolice między nogami oraz trochę przednie łapki, gdzie potem któraś z pań wbiła mi igłę z takim wężykiem, ale to wcale nie bolało, bo już byłem taki ledwo ciepławy. Później dostałem jeszcze jakieś dziwne płyny przez ten wężyk i odpłynąłem. A jak się obudziłem, to nic mi już nie dyndało między nogami ani na tylnych łapkach. I nie było pana! :placz: Ale Pani Agnieszka i Pani Ewa dzielnie dotrzymywały mi towarzystwa. W końcu pan i Bico po mnie przyjechali. Jeszcze jakiś czas poleżałem sobie w gabinecie i wszyscy mnie głaskali :) W końcu jak kilka razy spróbowałem wstać, to i pan i Bico też wstali i wszyscy pojechaliśmy do domu. Jak wróciliśmy, to ze dwie godziny nie mogłem sobie znaleźć miejsca i co kilka sekund przechodziłem coraz to gdzie indziej. Bico na trochę założyła mi na szyję takiego dzwona plastikowego wokół głowy, podobno po to, żebym się nie gryzł gdzie nie trzeba. Ale później pan mi go zdjął, bo w końcu gryzienie gryzieniem, ale w różne inne miejsca polizać się trzeba w ramach codziennej toalety :) I jak już byłem bez dzwona, to pan calutki czas tuż przy mnie siedział i pilnował, żebym się nie gryzł po szwach. A teraz śpię sobie w przedpokoju. Znaczy z przerwą na opowiedzenie Wam wrażeń :)
-
[quote name='Luna123']mmmmmmmm truskawki, kostki lodu i to wszystko podane:razz:[/quote] Nasze motto brzmi: po pierwsze pies :D [quote name='Luna123']Fryziunia ostatnio dostaje co 2 dzień twarożek z żółtkiem, lodami nie gardzi.[/quote] Twarożek z żółtkiem brzmi trochę przerażająco, ale lody to i pan i ja możemy jeść w każdych ilościach :) [quote name='Luna123']Ja się na ochotnika zapiszę jako kandydatka do adopcji:evil_lol:.[/quote] No tak, takie atrakcje jak lody, truskawki i kastracja od razu zwabiają chętnych :D
-
A wracając jeszcze na chwilę do upałów, to chyba jednak je polubię, takie fajne rzeczy dzięki nim dostaję. Kostka lodu była super, a przed chwilą pan sobie zmiksował zamrożone truskawki z mlekiem i trochę mi dał. Mniaaaaammmmm! :)
-
[quote name='Ajula']:evil_lol: lepiej Dropku siedź w tych szelkach, bo jeszcze Panu przyjdzie do glowy, żeby na spacer same szelki wyprowadzać[/quote] W taki upał to bardzo chętnie, niech się szelki z panem pieką na spacerkach, ja sobie w tym czasie pośpię i będą mi się śnieżne psiałwany śniły :)
-
Hau! Dzisiaj upał jest sraaaaszny, ale to chyba wszyscy wiemy. I pan z tego powodu dał mi coś bardzo fajnego. Wyjął takie małe i śliskie z takiej białej powarkującej szafki w kuchni. I to było takie zmine, że na początku się tego trochę bałem, więc trochę to łapką próbowałem obadać, trochę nosem. W końcu jak pan mi w ręku to to podał, to zacząłem dziamdziać. Oczywiście wiele razy wypluwałem, bo to było strasznie zimne, ale wtedy pan mi znowu na ręku to dawał i znowu dziamdziałem. Pan mówi, że to była kostka lodu. Od dziś lubię kostki lodu :)
-
Hau! Czy to możliwe, żeby w środku miasta biegał sobie lis? Bo wczoraj, a właściwie dzisiaj, jak byliśmy o 1.30 w nocy na spacerku, to najpierw widzieliśmy jak takie ni pies ni wydra goniło kota. Takie za długie na psa, ogon jakiś taki nie taki i kolor lisowaty. A parę minut później to samo niewiadomoco znowu goniło kota w innym miejscu i jak nas zobaczyło, to kota sobie odpuściło, zatrzymało się jakieś 10 metrów od nas, parę chwil nas obserwowało, po czym pobiegło gdzieś w sobie tylko znanym celu. W sumie jak mamy w okolicach parokutwy i żabanty, to może lisy też się uchowały :) A dzisiaj przed chwilą na porannym spacerku zrobiłem sztuczkę, o którą pan by mnie nie podejrzewał. Jakoś tak wyszło, że szliśmy koło drzewa i pan poszedł z jednej strony, a ja z drugiej. Więc pan się zatrzymał i powiedział 'wracaj', żebym to ja się przemieścił wokół drzewa z powrotem, a nie pan za mną. Umiem już tak chodzić, żeby w razie czego wrócić wokół drzewa, ale dzisiaj postanowiłem rozwiązać sprawę w inny sposób i... wypsnąłem się z szelek! :) Także panu na smyczy zostały zapięte szelki, a ja stanąłem obok zupełnie goły, nie licząc obroży przeciwpchłowej :D Pan nie ma pojęcia jak można wypsnąć się z szelek, ale mówi, że po motywie z cukierniczką już nie jestem w stanie go zadziwić :evil_lol:
-
[quote name='dogeviper']Muzzy po prostu zrobił Dropkowi pamiątkowe zdjęcie, żeby se czasem psina spojrzała jakie wielkie dżondra miała...:evil_lol:[/quote] ... i patrząc na to zdjęcie myślała z ulgą 'ufff, jak dobrze, że już mi to nie dynda między nogami' :)
-
[quote name='Energy']Pięknie się kamufluje, ale i tak całkiem dobrze widać Dropkowe klejnoty:eviltong::evil_lol:I taki jest z nich dumny:cool3:[/quote] Wyeksponował je na tym zdjęciu nie dlatego, że był dumny, tylko dlatego, że pytał 'kiedy mi to wreszcie utniecie?' :)
-
[quote name='Energy']No na pewno będzie zachwycony:mad::diabloti: A taki z Dropiatego super macho:placz::evil_lol:[/quote] O, Energy, fajnie, że jesteś, dawno Cię tutaj nie było :) A dzisiaj tak ni z gruchy, ni z pietruchy dwa zdjęcia :) Tak wyglądałem jak się napaliłem na Lilkę [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/7896442684df.jpg[/IMG] [/CENTER] A tak wyglądam jak jestem niewidzialny na mojej maskującej pościeli w Dropki :) [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/8d150e8c3240.jpg[/IMG] [LEFT]Dobrej nocki! :) [/LEFT] [/CENTER]
-
Hau! Nie wiecie co to takiego jest... zaraz, jak to szło... krasta... karsta... o, mam: kastracja? Bo pan właśnie dzwonił gdzieś i się umówił na środę za tydzień, a właściwie to nie się, tylko mnie... Podsłuchałem, że chyba rozmawiał z naszą paną weterynarz, a ja bardzo lubię ją odwiedzać, więc pewnie tym razem też mi się spodoba :)
-
Hau! No takiego dnia pełnego wrażeń to jeszcze nie miałem! W sobotę koło 14 wsiedliśmy z panem do samochodu i wyruszyliśmy. Podjechaliśmy po Asię i Opala, który jak wsadził łeb do mojego samochodu, to na niego nawarczałem, ale króciutko. I zaraz potem grzecznie jechaliśmy we dwóch na tylnym siedzeniu :) Niedługo później dojechaliśmy do celu - domu takich dużych żółtych psiaków, człowieki mówią, że golden retrieverów, ale ja tam się nie znam, wiem tylko, że jestem wyżeł lubelski i to mi wystarczy :) Od początku wizyty, jak to ja, zacząłem uganiać się za dziewczynami. A były dwie - Lilka i Mysza - świeżo upieczona mama. Dziewczyny od początku mnie cały czas ostrzegały, w tym również zębologicznie, ale ja jak zwykle nie dawałem sobie przetłumaczyć, że nie życzą sobie moich zalotów. Król Lew Red na początku mnie ignorował, później wiele razy ostrzegał, że przeginam. No i w końcu, jak jego pani zniknęła w pokoju, a my byliśmy w przedpokoju, to się pobiliśmy. Ale ja twardy jestem i, tak jak kiedyś z bokserem, tak i tutaj nie uległem, tylko twardo walczyłem, mimo znacznej przewagi gabarytowej przeciwnika. I nawet jak się rozdzieliliśmy, to zamiast podkulić ogon i uznać wyższość pana domu, to wyprostowałem ogon do góry jak antenę i jeszcze się odwarkiwałem Redowi. Taki ze mnie chojrak, choć człowieki zgodnie mówią, że nie chojrak, tylko debil, żeby na terenie dużo większego psa stawiać się i nie ulec. No taki jestem :diabloti: W wyniku walki Red nawet kłaka nie stracił, a ja oprócz pełnej mordy Reda moich utraconych kłaków, które potem jakiś czas wypluwał, mam malutką rankę na uchu. A wcześniej jeszcze mnie 'przeczołgały' zarówno Asia, jak i Agnieszka - pani goldenów. Ale ja wszystkie upomnienia traktuję jako dobrą zabawę :) A na koniec Opal był strzyżony, więc i mi się 'oberwało' i teraz mam pięknie zaokrągloną końcówkę ogona :) A później prosto od goldenów pojechaliśmy do Delki i Lulki. Tam oczywiście też wziąłem się za podryw Lulki, mimo że ma dopiero 8 miesięcy :evil_lol: A oprócz tego poszaleliśmy trochę z Opalem po dużym pokoju. Jesteśmy już tak dobrymi kumplami, że Opos czasem kładzie się kołami do góry, a ja mogę nad nim stać i go oporządzać zębami po szyi, co dla innych psów byłoby nie do pomyślenia :) I w dodatku Oposo tak się wyluzował w tych naszych zabawach, że czasami muczał, ale tego nie da się wytłumaczyć na piśmie :D Wróciliśmy z panem do domu bodajże o 4.45. A jak poszliśmy na poranny spacerek koło 13, to wykopałem sobie kreta. Jak go wyplułem, to nawet mnie zwymyślał w swoim krecim języku i poszedł w trawę :) Co za weekend! :) Idę dalej odsypiać, bo wczoraj praktycznie cały dzień nie było okazji oka zmrużyć :)
-
[quote name='bico']...albo nawet i paznokcie po kolei powyrywać:evil_lol:[/quote] To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że jak Bico się wkurzy, to lepiej nie być na tej samej planecie :D
-
[quote name='Ajula']a może to Pan nie jest normalny, skoro na muchy nie poluje :evil_lol:[/quote] A bo pan się boi, że mucha się wkurzy i to ona zacznie polowanie na pana. A taka wkurzona mucha to i w łeb może dać, i rękę wykręcić... :D A ja mam broń w postaci ogona - jak mucha zacznie szaleć, to ją merdnę i będzie po strachu :)
-
[quote name='bico']Muzzy, Dropek, a co tu taka cisza?:mad:[/quote] Hau! A bo nic się nie działo :) Ale za to przed chwilą na spacerku był prawdziwy muszy szał :) Podleciała taka jedna wielka najpierw panu koło ucha, potem mi. Więc jak zacząłem kłapać paszczą, to kłapałem chyba z pół minuty, ale ją w końcu ukłapałem. Ale jak już była na ziemi, to dopiero się zaczęło! Skakanie wokół niej, grzebanie wszystkimi czterema łapami, po prostu taniec na maxa i tak z minutę. A pan stał i się śmiał, że taka śruba może mi się odkręcić z powodu muchy :D W opinii zarówno pana, jak i Asi, której pan zaraz po akcji opowiedział wszystko przez telefon, nie jestem normalny :D Później jeszcze parę razy kłapałem na inne muchy, fajnie się na nie poluje, żaden inny pies nie robi tego z takim zaangażowaniem jak ja :D
-
[quote name='bico']A no tak!:cool3: I co ja się martwię!:splat: Nie dość, że na Asię zawsze można liczyć, to [B]przecież nam jeszcze dom Muzzego do przerobienia na zbiorowy tymczas pozostał:cool3::eviltong::diabloti: [/B]- a co dwa domy, to nie jeden!:cool3: U Asia sto psiaków, a drugie sto u Muzzego:multi: Muzzy, dzięeeeeki!:loveu: I jaki Dropek będzie szczęśliwy!:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] O, fajnie! To może już nie będę musiał robić kotletów z Dropka, skoro będą inni kandydaci do 'skotlecenia' :)
-
[quote name='agamblu']Sławku, Dziękuję za reklama :)[/quote] Nie ma za co, od teraz jak ktoś powie 'golden', to ja powiem 'Qdore' :) [quote name='agamblu']Maluchy rosną jak na drożdżach[/quote] Super, martwiłem się, czy wszystkie dają radę i bardzo się cieszę, że cała dziewiątka ma się dobrze :) [quote name='agamblu'] Zapraszam serdecznie razem z Dropkiem. Król Lew może wygląda strasznie ale dopóki nikt nie robi zamachu na jego jestestwo co najwyżej nastroszy lwią grzywę i wyda lwi pomruk.[/quote] Tak, ale Dropek jak się na przykład napali, że koniecznie musi kogoś zgwałcić, to nie odpuszcza mimo próśb i gróźb i boję się, że jeśli napali się na którąś panią z haremu Reda, to może się to Redkowi nie spodobać... [quote name='agamblu']pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na Wasze odwiedziny[/quote] Dzięki, z przyjemnością się jeszcze ponaprzykrzam, aparat też mówi, że mu się bardzo podobało, a Dropkowi Jełopkowi zrobię wykład na temat zachowania w towarzystwie i... i tak nie zrozumie, ale może jakoś przeżyje ewentualną wizytę u Was :) Pozdrawiamy cieplutko! Hau! No będzie już tego pana klepania, tera ja! :D O Redzie się nasłuchałem już tyle, że może mu nie będę podskakiwać :) Znaczy ja nikomu nie podskakuję w celach agresywnych, jedynie w celach czysto zabawowych. A dzisiaj pierwszy raz byłem na spacerze bez pana. Bo pojechaliśmy w odwiedziny do Dr Opka (wyjaśnienie: Opal, zwany Opkiem, jest championem, czyli to coś chyba jakby tytuł doktora u człowieków. Więc może się teraz śmiało podpisywać Dr Opek :) Więc jest nas już dwóch). I pan, jak wysiadaliśmy z samochodu, to wziął mnie, wziął płyty ze zdjęciami i... wziął i zostawił kluczyk w stacyjce zatrzaskując wcześniej drzwi :D Skończyło się tak, że ja poszedłem z Oposem, Małym i Kleksem na spacer, a pan z Człowiekiem Grześkiem pojechali po drugi kluczyk. Jak pan sobie poszedł, to nie zrobiło to na mnie specjalnego wrażenia i wziąłem się za wychowywanie Asi. Muszę przyznać, że jest mocno nieedukowalna i nie dałem rady jej nauczyć, że jak ma mnie na smyczy, to zasada jest taka, że ciągnę ile wlezie :) Ale kto nie ma w głowie, ten ma w nogach, a w tym przypadku w rękach, bo mimo że Asia nie nauczyła się prawidłowego chodzenia na smyczy, to przynajmniej poćwiczyła sobie biceps ciągnąc mnie :D Także sukces jakiś jest :D A potem dłuuuugo pobiegaliśmy pod lasem. Jak Człowiek Grzesiek i pan wrócili, to nawet nie miałem kiedy się cieszyć, bo przyprowadzili jeszcze Marcina z beagelką Miką, co mi bardzo pasowało, bo jak zwykle usiłowałem ją zgwałcić :diabloti: Ogólnie spacerek uznaję za bardzo udany, a teraz idę spać, bo mocno mnie te wszystkie wrażenia zmęczyły :) Dobrej nocki!
-
[quote name='bico']Jako karę dodatkową rezerwuję sobie prawo do wrzutu kilku pająków Tobie za kołnierz:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Yyyy... To może ja już pójdę... :eek::scared:
-
[quote name='bico']A moi znajomi bliżsi i dalsi, to już są po prostu "zapsieni" totalnie i nic więcej już do nikogo nie "upchnę" - na tym koniec mej szczęśliwej ręki:-([/quote] Nie no, trochę optymizmu! U Aśki, na ten przykład, jeszcze się minimum ze sto psiaków zmieści! I Opal jaki będzie szczęśliwy! :D
-
[quote name='Ajula']gratuluje czempionom i wszystkim psom doskonałym :lol:[/quote] Fakt, gratulacje należą im się jak psu micha :) I tym bardzo dobrym oczywiście też :) [quote name='Ajula']a Tobie Muzzy gratuluje wspanialych zdjęć masz talent :loveu:[/quote] No i się zaburaczyłem :oops: Dzięki, ale tu jest zdecydowanie więcej sprzętu niż talentu :) A poza tym i tak najbardziej liczy się model :)
-
To był prawdziwy psi weekend :) Niestety w większości bez Dropka :( W sobotę siedzieliśmy z Asią Opalową, tudzież Mumią, u dwudniowych golden retrieverów. Psiaki po prostu świetne, to niesamowite przeżycie zobaczyć dziewięć takich psich chomików :) A te odgłosy, które wydawały - nie do opowiedzenia :) W domu było bodajże 16 psów (7 dorosłych i 9 ślimaków :) ), swoją drogą jeśli ktoś marzy o goldenie, to polecam hodowlę Qdore (taka mała reklama się wkradła :) ). Dropka tam nie zabrałem, bo po pierwsze była tam Kiara, której by nie odpuścił, a po drugie były tam suczki goldenki, których pilnował Król Lew, znaczy golden Red. On by z kolei pewnie nie odpuścił Dropkowi, gdyby zaczął się uganiać za jego haremem :) Mam nadzieję że będziemy się tam z Dropkiem pojawiać po udydlaniu pewnych części ciała Dropkowi już w lipcu :) A oto jak wygląda dwudniowy golden: [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/70497043.jpg[/IMG] [/CENTER] (zwróćcie również uwagę na kawałek pamiątki po Delce na dłoni Asi u dołu z prawej strony zdjęcia :shake: ) A w niedzielę pojechaliśmy z Asią i Opalem na wystawę do Świdnika. Opalowi brakowało już tylko jednego wniosku do zdobycia tytułu championa. No i dostał ten wniosek, ale nie było pewne, czy już wcześniej nie miał CWC (czyli tego wniosku o championa) od tego sędziego, a muszą być trzy wnioski od różnych sędziów. Więc dopiero po powrocie do domu i sprawdzeniu papierów okazało się, że [B]Opal zdobył tytuł championa![/B] :) Asia się prawie popłakała ze szczęścia, mi też się jakoś tak w oczach coś zakręciło i tylko Opek nie bardzo trybił o co kaman :D Teraz czas na publiczne kajanie się... [SIZE=4] [wpis usunięty]*[/SIZE] A poza tym Lilka - goldenka Asi - zdobyła ocenę doskonałą, a beagelka Mika, z którą nie raz spacerowaliśmy i którą Asia prowadziła na ringu, dostała ocenę bardzo dobrą i był to jej wystawowy debiut :) Gratulacje! :) A oto champion Oposo: [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/86889975.jpg[/IMG] [/CENTER] A po wszystkim poszliśmy na dłuuugi spacer pod las, tym razem już całym stadem, czyli również z Dropkiem :) [SIZE=4][wpis usunięty]* [SIZE=2][FONT=Verdana] * - wcześniej w tych miejscach były przeprosiny dla Bico za to, że ją wkręcałem mówiąc, że Opal zrobił z siebie ścierkę na wystawie i nic nie zdobył. Ale jak Bico przeczytała to moje kajanie się, to poczuła się jak, cytuję: 'groźna i nieużyta stara lampucera' i poprosiła, żeby przeprosiny usunąć. A że pewnie jeszcze nie raz będziemy w jednym stadzie hasać po lesie, to wolałbym nie narażać się na bliską obecność 'groźnej i nieużytej starej lampucery', bo nawet gdybym miał do obrony 10 rottweilerów, bullterierów, czy innych ratlerów, to nie czułbym się pewnie, bo jak się Bico wkurzy, to lepiej nie być na tej samej planecie :D Więc przeprosiny usunąłem, ale nadal mi źle, że kłamałem prosto w uszy :oops::evil_lol: [/FONT][/SIZE] [/SIZE]