Jump to content
Dogomania

dosia.wil

Members
  • Posts

    358
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dosia.wil

  1. [quote name='agata-air'][URL]http://www.rp.pl/artykul/599873_Mimo-wyroku-kieruje-Straza.html[/URL][/QUOTE] I straszno i śmieszno... Mnie chyba jednak bardziej straszno.
  2. Po raz kolejny posłowie wpadają na szatański pomysł, żeby zamiast pracować nad dobrą ustawą, wykonywać ruchy pozorne i wprowadzać "małą nowelizację".A potem się poprawi. Potem, potem, potem... Po kolejnych wyborach? Wiadomo, że w Polsce najdłużej trzymają się prowizorki. Obawiam się, że i tym razem nie będzie inaczej. [url]http://zespoldlazwierzat.pl/?p=443[/url] W komunikacie czytamy: [I]"Posłowie uznali, że w interesie zwierząt będzie [B]równoczesne[/B] procedowanie projektu małej nowelizacji i projektu Koalicji dla Zwierząt."[/I] W jaki sposób procedowanie dwóch, a nie jednej DOBREJ nowelizacji, ma być zbieżne z interesem zwierząt, tego już nie wyjaśniono. W interesie zwierząt, drodzy posłowie, będzie [B]jak najszybsze wprowadzenie[/B] (a nie tylko procedowanie) ustawy, która wreszcie będzie chronić zwierzęta, jednoznacznie, w sposób nie pozostawiający pola do urzędniczych bredni interpretacyjnych, stwierdzać, że okaleczanie ich ciała z jakiegokolwiek powodu jest prawnie zabronione i z całą surowością i nieuchronnością karać wszystkich tych, którzy jej postanowień nie przestrzegają. PROCEDOWANIE jak największej ilości papierków leży wyłącznie w interesie posłów.
  3. Paulix, wystarczy poszperać w internecie, po hodowlach psów, które są "zwyczajowo" kopiowane - owczarki środkowoazjatyckie (uszy i ogony), wyżły (ogony), dogi (uszy), boksery (uszy i/lub ogony), sznaucery (uszy i/lub ogony), dobermany (uszy), rottweilery (ogony), foksteriery (ogony), pinczery miniaturowe i średnie (ogony i/lub uszy). To te najbardziej popularne.
  4. To by było najlepsze wyjście z sytuacji. Moim zdaniem należało opłacić koszty leczenia, ale zostawić psa w rodzinie. Miałby opiekę, a przede wszystkim w trudnych chwilach choroby i okresie rekonwalescencji po operacji byłby U SIEBIE. Nie potępiajcie tych ludzi tak w czambuch. Jestem pewna, że nie przyszło im łatwo. Taka operacja to jest koszt kilkuset złotych przynajmniej. Nie w każdej rodzinie taka kwota jest możliwa do wysupłania, a nie każdy potrafi żebrać o pieniądze od obcych ludzi.
  5. [quote name='Syllepsis']Oj tam, oj tam. Takich inicjatyw było już bez liku. Pewnie skończy się jak zwykle, na czczym gadaniu i pisku małoletnich panienek. Dla uwiarygodnienia potrzebny byłby jakiś wypasiony przykład, coś na pierwszą linię. Jednym słowem, konkret że ten i ten hodowca obciął psu ogon, a potem wyrok skazujący Sądu. Pyszczyć na forum to i owszem potrafimy, ale [B] kto się odważy napisać do policji?[/B] Bez tego sprawa zdechnie. Tak tez obstawiam. :p[/QUOTE] Może TY? Zawsze możesz wypisać się z grupy piszczących małoletnich panienek i przystąpić do działania... Internet pełen jest stron hodowli, a w nich zdjęć szczeniaków w poobcinanymi ogonami i uszami. Potrafisz zrobić coś więcej niż tylko "pyszczyć na forum", jak to trafnie nazwałaś?
  6. Jakby ktoś nie wiedział, gdzie zgłosić, to świetna baza adresów komisariatów Policji w całej Polsce jest tutaj: [URL]http://komisariaty.pl/[/URL] Może wreszcie skończą się "bzdurne dyskusje na temat kopiowania", a zaczną konkretne działania przeciwko tym, którzy bezwstydnie łamią prawo!
  7. Oby jak najczęściej takie wieści przychodziły o psich bidach! A już żeby happy end był kompletny, to mógłby się odnaleźć kochający właściciel albo nowa rodzina dla Bartusia :)
  8. Lenie powinny leżeć na tapczanie cały dzień (jak opisywał poeta), a nie brać sobie psa! Albo się idzie z psem na spacer i wtedy cały swój czas poświęcam psu albo się idzie po zakupy. Ze "spaceru" przy okazji pójścia po zakupy pies nie ma żadnej korzyści poza wysikaniem się na trawniku, tylko stres, wdychanie spalin i pośpiech! To nie ma znaczenia, czy sklepik jest osiedlowy czy supermarket. Spacer to nie tylko sikanie, ale przede wszystkim wspólna "wyprawa" z psem, służąca nawiązaniu/pogłębianiu wzajemnych więzi z przewodnikiem w zabawie, nauce, wspólnie doświadczanych przeżyciach. Pies świetnie czuje, kiedy jest to wspólna "wyprawa na łowy", a kiedy jest tylko kłopotliwym dodatkiem do siatki z zakupami!
  9. [quote name='kora78']mojemu ojcu tez kiedys ktos psa odwiazal spod sklepu...[/QUOTE] [B]Nie wolno przywiązywać psa przed sklepem, tak samo jak nie wolno zostawiać przed sklepem dziecka w wózku!!![/B] Z różnych względów, w tym bezpieczeństwa (tak samego psa, jak i innych osób w pobliżu).
  10. Na gonienie za suczką w rui nie ma metody innej niż trzymanie pieska na smyczy lub jego kastracja (choć kastracja nie pozbawia psa całkowicie popędu płciowego, szczególnie, gdy przeprowadzona jest w późniejszym wieku). Beagle są psami myśliwskimi i zostały tak ukształtowane, aby tropić zwierzynę, więc złapawszy zapach zawsze będą biec na oślep za zapachem nie zważając na wołanie i gwizdki. Stąd zatrzęsienie ogłoszeń o zgubionych/znalezionych beaglach i ich zatrzęsienie w schroniskach. Większość znawców rasy odradza spuszczanie beagla ze smyczy kiedykolwiek na nieogrodzonym terenie, a już w szczególności w lesie. Nota bene, w lesie w ogóle nie powinno się spacerować z psem spuszczonym ze smyczy, aby nie zakłócał on spokoju (i bezpieczeństwa) zwierząt, dla których las jest domem :)
  11. Rozumiem, że jak dziecko będzie niegrzeczne, to po "wyczerpaniu innych koncepcji", też ograniczysz mu wyjście z pokoju drutem pod napięciem? Bluźnierstwem są Wasze "światłe" metody oduczania psa nieporządanych zachowań przez rażenie go prądem - niezależnie od tego ile tam jest volt i czy impulsy stałe czy od czasu do czasu. [B]Psa trzeba wychowywać, a nie karać za zachowania, które są manifestacją jego natury[/B], drogie kochające pieski Cioteczki i Wujaszkowie!
  12. [quote name='szaraduszka']Pytałam o trochę coś innego. Zwykły pastuch, czyli drut pod prądem (jak dla koni czy krów) już próbowałam... ale prąd płynie impulsami i nie zawsze trafiała... w dodatku trudno mieć drut nad furtką... Pytałam o takie ogrodzenie gdzie jest drut pod prądem, ale może być np. zakopany w ziemi (nie przeszkadza człowiekowi). Pies ma natomiast obrożę elektryczną. Powoduje to, że pies nie zbliża się do drutu i możesz mieć np. otwartą bramę a pies nie wyjdzie z podwórza. Na szczęście coś takiego kilka dni temu kupili moi znajomi (mieli podobny problem) więc niedługo dowiem się od nich jak to działa! Gdy będę miała więcej info to napiszę.[/QUOTE] A może by tak ruszyć pewną część ciała i popracować trochę ze swoim psem zamiast zdawać się na pomysły rodem z Oświęcimia!!! Jak nie masz czasu na spacery z psem, zapewnianie mu wystarczających atrakcji związanych z poznawaniem świata z Tobą, tak żeby nie ciągnęło go do zwiedzania okolicy na własną rękę, to trzeba było sobie kupić pluszaka i posadzić go na kanapie!
  13. Bo to nie jest sprawa hormonów tylko przyzwyczajenia do wałęsającego trybu życia. Nie piszesz w jakim wieku jest koleś, ale odnoszę wrażenie, że jego podróżniczy tryb życia trwa już kilka lat, więc nie będzie łatwo go odzwyczaić od tego nawyku. Problem zaczyna się zwykle od nudy - pies urozmaica sobie nudę własnego podwórka i pragnąc zaspokoić naturalną potrzebę poznawania świata, zaczyna wędrować po okolicy. Atrakcje, jakich doświadcza "na gigancie" są jak narkotyk. Wśród ludzi też są przecież niespokojne duchy, które nie usiedzą w miejscu długo i wciąż ciągnie je w daleki świat. To podobny mechanizm - potrzeba eksploracji świata. Jedyne, czego można spróbować z Kolesiem, to zapewnić mu więcej atrakcji pod kontrolą właścicieli - długie spacery (ale nie luzem, tylko na długiej lince) połączone z zabawą, szkoleniem, uczeniem różnych sztuczek (pies męczy się wtedy umysłowo i jest szansa, że jego potrzeba eksploracji zmniejszy się). Niestety, jeżeli nie uniemożliwicie jego koleżance ucieczek, to więcej niż pewne, że i ją nauczy wędrowania po okolicy... Psu trzeba poświęcać czas nie tylko na karmienie, pielęgnację i pieszczoty. Pies potrzebuje także bodźców umysłowych - im bardziej ciekawski z natury jest nasz czworonożny przyjaciel, tym więcej...
  14. Niestety, z przyczyn zdrowotnych (eh, te upały!) musiałam zmienić plany i w ten weekend nie udało mi się pojechać w tamte okolice. Prawdopodobnie będę mogła jechać dopiero koniec lipca/początek sierpnia. Mam nadzieję, że uda mi się normalnie porozmawiać z Justyną i może będę mogła w czymś pomóc. Tak czy inaczej, na pewno tutaj zamieszczę sprawozdanie.
  15. Bo wszystkie Dosie to fajne dziewczyny :Cool!:
  16. Zmieńcie tytuł - przed Nefrą długie i dobre życie :)
  17. [quote name='GoniaP']Dosiu, nie sądziłam nigdy, że to przyjdzie mi powiedzieć.... Bardzo ubolewam nad tym, że okazałaś się "ptakiem, co własne gniazdo kala"... Zastanów się nad sobą i nie wyrażaj proszę opinii nadaremno.[/QUOTE] Goniu, [B]NIGDY [/B]nie "skalałam swojego gniazda", [B]nigdy[/B] nie zrobiłam ani nie powiedziałam niczego, co świadczyłoby o braku szacunku i uznania dla ludzi, których poznałam w Fundacji i Emir i dla tego, co robią. Z Tobą na czele. Powtarzałam to wielokrotnie i mogę to powtórzyć publicznie tutaj - [B]Ty i Pani Prezes zawsze byłyście i jesteście dla mnie nadal niedoścignionym wzorem zaangażowania w sprawę ratowania psów. [/B]I ani okoliczności mojego rozstania się z Fundacją, ani nic co ktokolwiek napisałby na temat Emira tutaj, czy gdziekolwiek indziej, tego nie zmienią. Znasz mnie i wiesz, że jestem osobą, która nie pisałaby takich rzeczy, gdybym w nie głęboko nie wierzyła. Pewnie dlatego jestem tak zniesmaczona tym maglem, który się tutaj urządza, niezależnie od tego, co się wydarzyło w Sosnowcu.
  18. stzw, z moich obserwacji wynika, że zarówno na tym forum, jak i na innych poświęconych psom w potrzebie, nadal utrzymywane są wątki psów po ich adopcji albo decyzji DT, że zostaje na stałe. Darczyńcy i inni obserwatorzy wątku lubią czytać o dalszych losach uratowanej bidy i patrzeć jak rozkwita. Co w tym złego? Masz jakiegoś psa, którego adoptowałaś, a teraz nie stać Cię na jego utrzymanie? Załóż mu wątek, pewnie znajdą się tacy, którzy Cię wesprą. Gdzie jest napisane, że wątki można zakładać tylko schroniskowym / fundacyjnym psom? Po co ten napastliwy ton? Ludzie, opamiętajcie się. Jak się wzajemnie powyrzynamy, to kto będzie ratował psy?
  19. Czy jesteś pewna, że dobrze czytałaś Sabinko? Owszem, wkradło się trochę offa na temat sterylizacji w schroniskach, ale przywołaliśmy się do porządku i cały czas rozmawiamy o Dosi i o tym, co zrobić, żeby przeniesienie jej na stare lata w nowe miejsce i kompletnie nowe warunki życia, jak najmniej odbiło się na jej zdrowiu i psychice. Nie wiem, skąd ten napastliwy ton w stosunku do mnie? Martwi mnie, że adamo zamilkł i nie wiadomo, czy ta pani chętna do adoptowania starowinki nadal chce ją wziąć.
  20. Przepraszam, że się wtrącę, ale może tak Drogie Panie przestałybyście prać prywatne czy emirowe brudy publicznie? Kogo to obchodzi? Myślę, że wszystko co darczyńcy chcieliby wiedzieć, pokazuje porównanie zdjęć Supełka z pierwszych stron i obecnie. To jest najlepszy dowód, że ich dary nie poszły na marne. Data podjęcia przez tymczasową opiekunkę decyzji o pozostawieniu psa u siebie na stałe jest naprawdę z punktu widzenia dobra psa sprawą zupełnie nieistotną. A czyż nie dobro psów jest powodem naszej obecności na dogo - tak na wątku Supełka, jak i na innych? Czasem sobie myślę, że gdyby te psy umiały czytać, to by się pewnie nie mogły nadziwić, jakie niezdrowe emocje w ratujących je ludziach wzbudzają okoliczności ich ratowania ...
  21. Dyskusja na temat sterylizacji (ogólnie suk w schronisku) zaczęła się od mojego pytania dlaczego Dosia tyle razy miała szczeniaki, skoro od urodzenia przebywała w tym schronisku i dlaczego schronisko nie sterylizuje / izoluje suk, żeby zapobiec rozmnażaniu. A potem ni stąd ni zowąd ktoś zaczął mówić o konieczności wykonania u Dosi usg jamy brzusznej, bo to konieczne przed sterylizacją. A dalej już dyskusja przeniosła się na rozważania o sterylizacji Dosi.
  22. Krew i kał to co innego (mocz już niekoniecznie, chyba że ma jakieś objawy zapalenia dróg moczowych/pęcherza). To powinno być rutynowe badanie dla wszystkich psów adoptowanych ze schroniska, choćby na obecność pasożytów, bo nie wszystkie "giną" od standardowych środków. Ale usg macicy nie wydaje mi się konieczne jako badanie tak "na wszelki wypadek". Zadecyduje oczywiście weterynarz, ale badanie usg wiąże się z wygoleniem brzuszka / boczku, a maszynka do golenia nie brzmi jak muzyka w uszach zestresowanego psiaka, więc po co niepotrzebnie narażać dziewczynkę na stres?
  23. Kto ma złe doświadczenia? O mnie mówisz, Margo? Jeżeli o mnie chodzi, to moje doświadczenia są jak najbardziej pozytywne i fakt, że nie jestem już wolontariuszem Fundacji EMIR, nie zmienia mojej opinii ani o ogromnej wiedzy i doświadczeniu Pani Prezes ani o tym, że jej działania są zawsze podyktowane dobrem skrzywdzonych przez człowieka psów. Nigdy nie pozwolę nikomu w mojej obecności powiedzieć, że Emir prowadzi jakiekolwiek działania na szkodę psów, choć potrafię zrozumieć, dlaczego u wielu ludzi Jej osoba wzbudza tyle negatywnych emocji. Wiele się nauczyłam, za co jestem bardzo wdzięczna zarówno Pani Krystynie, jak i innym osobom, które tam poznałam, ale też prawdą jest, że wiele mnie to nauczyło i chyba wyleczyło z angażowania się w jakiekolwiek zorganizowane formy pomocy zwierzętom. Przepraszam za tego offa, ale poczułam się wywołana do tablicy. Ponieważ nie dano mi możliwości pożegnania się z Emirowcami na forum Emira, bo zablokowano mi możliwość zalogowania się tam, to przy okazji chciałam podziękować wszystkim i życzyć wielu sukcesów i samych szczęśliwych zakończeń.
  24. A po co to USG macicy, jeżeli wolno zapytać?
  25. Gdybym chciała spędzać dużo czasu w maglu, to kształciłabym się w innym kierunku. Cóż, nie lubię ani dusznej atmosfery magla ani nie bardzo umiem nawiązywać kontakt z bywalczyniami takich przybytków. Opuszczam zatem ten uczony wątek. Zainteresowanym napiszę o Pusi na pw, jeżeli uda mi się skontaktować z panią Iwoną. P.S. Nikomu nie składałam żadnych propozycji zabrania Pusi do siebie. Gdybym zabierała do siebie wszystkie psy, których zaburzeniami zachowania się zajmuję, to miałabym w domu niezłe stadko :) Lekarz też nie zabiera pacjentów do domu, a jednak udaje mu się niektórych wyleczyć, prawda?
×
×
  • Create New...