-
Posts
358 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dosia.wil
-
Mordowanie zwierzat w majestacie prawa - czy to mozliwe?
dosia.wil replied to chwiladlapupila's topic in Prawo
Moim zdaniem uchylenie furtki dla osób do tej pory nieuprawnionych do decydowania, czy zwierzę należy natychmiast uśmiercić czy nie, po pierwsze: otwiera całkiem niezłą furtkę dla różnych osobników, którzy chcąc się psa pozbyć będą mogli go w majestacie prawa uśmiercić, a potem sporządzić oświadczenie, że pies został potrącony przez samochód i trzeba było mu ulżyć w cierpieniu w trybie artykułu takiego-to-a-takiego. Po drugie, jak ktoś bez odpowiedniej wiedzy ma decydować, które zwierzę dla się uratować, a które nie. A jeżeli będzie miało złamaną łapkę? I co, zostanie uśmiercone? Moje prywatne zdanie jest takie, że proponowane zmiany (niezależnie od tego, jakimi obostrzeniami byłyby obwarowane) są wylewaniem dziecka z kąpielą i jest duże prawdopodobieństwo, że przyniosą zwierzętom więcej złego niż dobrego. -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
dosia.wil replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
Kiarunia pozdrawia Supełka: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_zeMn09hKp6Y/TCdVdG66JSI/AAAAAAAACuE/3_1QQVJcej4/s512/DSC00426.JPG[/IMG] -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja nie napisałam, że Dosia nie ma szans na udaną adopcję (przez "udaną" rozumiem poprawę psychicznego i fizycznego stanu psa). Wszystko co napisałam ma na celu uświadomienie Adamo i innym oraz przyszłej opiekunce, że w obecnej chwili Dosia nie wydaje się gotowa do nagłej zmiany miejsca i zanim to nastąpi trzeba ją do tego przygotować, a decyzję o adopcji podjąć dopiero wtedy, gdy będzie pewność, że stres z tym związany nie będzie dla psa zbyt dużym obciążeniem psychicznym. Dlatego uważam, że tytułowy apel o "pilną adopcję" jest niewłaściwy. Moim zdaniem ta sunia potrzebuje pilnej pomocy, a nie pilnej adopcji. -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gdyby ta przyszła opiekunka nie mogła uczestniczyć wraz z Adamo w tej terapii antylękowej w schronisku, to według tych samych wskazówek musi postępować w domu. W nowym domu Dosia musi mieć jakieś miejsce, w którym będzie się mogła schować. Dobrze robi klatka kenelowa (można ją nakryć kocykiem, żeby bardziej przypominała "norkę"), jeżeli nie, to można wykorzystać krzesło nakrywając siedzenie kocykiem, tak aby zwisał z trzech stron do podłogi, a z czwartej Dosia będzie miała wejście do "norki". Tam powinna mieć na początek swoje posłanko. Najważniejsza wskazówka - To Dosia dyktuje tempo! Jeżeli przez pierwsze kilka dni będzie chciała siedzieć w swojej norce, to należy jej na to pozwolić. Zachęcać do wyjścia smakołykami, postawić miseczkę z jedzeniem i piciem na zewnątrz ale zaraz obok wejścia i NIE ZMUSZAĆ do opuszczenia bezpiecznej kryjówki. Przyszła opiekunka musi się też liczyć z tym, że Dosia nie będzie umiała sygnalizować potrzeb fizjologicznych. Dotychczas nie musiała "wstrzymywać", więc u tak starego psa nauka może być bardzo trudna. A już na pewno w pierwszych dniach pobytu w nowym domu trzeba jej będzie pozwolić załatwiać się w domu. Nie można zrzucać tej sunie zbyt wiele nauk na głowę naraz! Na pierwszym etapie ważniejsze jest oswojenie z nowym domem i opiekunem. Przecież tam wszystko będzie dla niej nowe! Na naukę czystości przyjdzie czas dopiero, gdy będzie można z nią bez lęków wychodzić na spacerek. I jeszcze jedno - schody! Jeżeli do wychodzenia na dwór Dosia będzie musiała schodzić po schodach, to też musi się tego nauczyć. Schody mogą budzić duży lęk u psa wychowanego "w parterach". Jakie warunki mieszkaniowe ma ta przyszła opiekunka? -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
1. Pracę z Dosią trzeba zacząć ZANIM zostanie przewieziona do nowego miejsca, czyli jeszcze w schronisku. Powinna w tym uczestniczyć także ta pani, która ma ją adoptować. 2. Budowanie zaufania do człowieka - MUSI się odbywać w miejscu, w którym pies czuje się bezpiecznie, czyli najpierw w jej kojcu (jeżeli pozwalają na to warunki, np. obecność innych psów może wpływać pozytywnie albo wręcz przeciwnie). Jeżeli nie można w kojcu, to w jego bezpośredniej bliskości. NIE PODCHODZIMY do Dosi, tylko zachęcamy ją, żeby sama podeszła. Jeżeli na początku nie będzie chciała podejść zupełnie blisko po smakołyk, to nagradzamy każde spojrzenie w Twoją stronę, każdy krok w Twoim kierunku. Uwaga: będzie się mniej bała, jeżeli odwrócisz głowę na bok - to w psim języku znaczy "Nie chcę ci zrobić krzywdy". 2. Jak już będzie podchodzić zupełnie bez lęku po smakołyk w bezpośredniej bliskości kojca, to oddalasz się parę kroków i znów ją zachęcasz, żeby podeszła. W ten sposób uczysz ją, że nie tylko w kojcu/jego bezpośrednim sąsiedztwie jest bezpiecznie i miło. Można już na tym etapie zacząć delikatnie przyzwyczajać do dotyku ręki. NIE GŁASKAĆ PO GŁOWIE ANI PO GRZBIECIE! Najlepiej z boku - zaraz za policzkiem, poniżej ucha, po łopatce. 3. Jak już będzie do Ciebie/przyszłej opiekunki podchodzić chętnie i przyjmować z ufnością pieszczotliwe "mizianie", można przystąpić do nauki chodzenia na smyczy. Najpierw tylko przypinamy do obróżki niedługą smyczkę/linkę i niech sobie z nią za Tobą podąża. Pamiętać o nagradzaniu, jak pies podąża za Tobą. Dopiero, gdy smyczka nie budzi już lęku, możesz zacząć brać jej drugi koniec do ręki. Broń Boże, nie zmuszać Dosi do podążania za Tobą na smyczce, jeżeli zobaczysz jakikolwiek sygnał lęku - wracasz wtedy do wcześniejszego etapu i cierpliwie pokonujesz jeszcze raz tę samą drogę! 4. Spacerki na smyczce po schronisku, coraz dalej od kojca. NIC NA SIŁĘ! 5. Dopiero, gdy Dosia zupełnie swobodnie będzie się czuła z Tobą i na smyczce, wychodzisz z nią na krótki wypad poza bramę schroniska. NIE BIERZ JEJ NA RĘCE - pies na ręku traci poczucie kontroli (że o lęku wysokości nie wspomnę!) i odczuwa stres. To na początek. -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
dosia.wil replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
Supełek wygląda jak braciszek mojej Kiaruni. [URL]http://picasaweb.google.pl/dosia.wil/20100626_MojeOgonki#5487448629536498978[/URL] Kiarunia pozdrawia Supełka: [IMG]http://lh6.ggpht.com/_zeMn09hKp6Y/TCdVdG66JSI/AAAAAAAACuE/3_1QQVJcej4/s512/DSC00426.JPG[/IMG] -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzielę się z Wami swoją wiedzą zoopsychologa i doświadczeniem w pracy z psami schroniskowymi. Próbuję być głosem rozsądku wśród Waszych postów, w których pełno jest zdań rozpoczynających się od "Wierzę, że...", "Mam nadzieję, że...", oczekiwań na "roześmiane pysio" i innych równie egzaltowanych ochów i achów. Różnica między nami jest taka, że ja WIEM, a Wy WIERZYCIE lub MACIE NADZIEJĘ. Wiara i nadzieja to za mało, żeby skutecznie pomagać wyjść na prostą psom takim jak Dosia i jej pobratymcy ze schronisk. Kilka postów wyżej napisałam, co można zrobić, żeby zwiększyć szansę Dosi na pomyślne zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu. Nadal nie wiemy, jak się na sprawę zapatruje pani, która chce tę sunię adoptować. Czy zdaje sobie sprawę, z czym wiąże się adoptowanie takiego psa? Czy będzie miała odpowiednio dużo czasu, cierpliwości, wiedzy i pieniędzy (tak, moje drogie zbawicielki - pieniędzy, bo korzystanie z pomocy behawiorysty tak samo, jak i weterynarza, kosztuje), żeby podołać zadaniu? W Waszym pędzie do zbawiania Dosi zapominacie o prozaicznych sprawach, rozczulacie się i wzajemnie nakręcacie Waszą dobroczynnością, a wcale nie bierzecie pod uwagę konsekwencji. Jasne, bo nie Wy je będziecie ponosić. Poniesie je ta biedna sunia i jej opiekunka. A Wy będziecie się domagać fotek z nowego domu, żeby się móc pozachwycać swoją dobroczynnością. Jeszcze raz powtarzam - nie wystarczą dobre chęci i współczucie. Żeby skutecznie pomagać, trzeba działać rozsądnie. Życzę Wam więcej pokory wobec tych, którym chcecie pomagać. Mam nadzieję, że skorzystacie z moich dobrych rad, tak aby cena, którą zapłaci Dosia, była jak najmniejsza. -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A mnie się wydaje, że najważniejsze, że Wy się poczujecie dobrze, że zrobiliście dobry uczynek. To, że pies - zupełnie nieprzygotowany do życia poza murami schroniska - przeżyje wstrząs, wydaje się Wam drugorzędne. Czy ktoś zadał sobie trudu, żeby zasięgnąć opinii jeszcze innego zoopsychologa behawiorysty, skoro opinia jednego (moja) to dla Was za mało? Nadal uważam, że w obecnych okolicznościach robicie tej suce "niedźwiedzią przysługę". Ale nic to, najważniejsze, że Wasze ego zostanie mile połechtane na widok psa w nowym domku, prawda? -
Słuchajcie, kto dał takiemu człowiekowi psa na DT???? Po raz kolejny powtarzam: Mści się traktowanie DT jak przechowalni. Żadnych kwalifikacji, żadnych referencji, żadnego rozeznania, komu powierza się psa!!! [B]Dom tymczasowy ma być dla psa pomostem do właściwej adopcji, rozpoznaniem jego charakteru, przygotowaniem go dożycia w DS, a nie wzięciem psa na próbę. Jak się okaże "dobry" to u nas zostanie! [/B]Jestem wstrząśnięta nie tyle ignorancją i bezczelnością tego, pożal się Boże, tymczasowego opiekuna, co nieodpowiedzialnością i ignorancją osoby, która umieściła Diesla u takich ludzi. Przecież ten człowiek nie ma elementarnej wiedzy na temat psów. On nawet nie wie, że wilki to są w lesie, a Diesel jest owczarkiem niemieckim. I myśli, że u psów to jest tak, że jak go jakaś suczka zechce, to Diesel zostanie tatusiem. Boże drogi, ta osoba, która oddała psa na taki DT powinna zostać umieszczona na Czarnych Kwiatkach!
-
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Liko, nic nie zrozumiałaś. Temat agresji został wywołany przez Adamo niejako przy okazji. Moim zdaniem Dosi nie należy przenosić do nowego miejsca, choćby najbardziej komfortowego i kochającego, gdyż dla takiego starego psa, który nigdy w życiu nie znał innego miejsca i bezpiecznie czuje się tylko w schroniskowym kojcu, wykazuje zachowania lękowe i prawdopodobnie jej stan fizyczny też nie jest najlepszy sądząc po wieku i ilości odchowanych szczeniąt, najprawdopodobniej nie będzie to raj na ziemi, jak Ci się wydaje, tylko największy szok i stres w jej życiu. Jeżeli chcesz jej dać trochę szczęścia w ostatnich być może miesiącach jej życia to odwiedzaj ją jak najczęściej, wołaj ją do siebie i nagradzaj każdy krok w twoją stronę jakimś smakołykiem (kawałeczki parówki drobiowej są do tego idealne), jak już zacznie do ciebie podchodzić bez lęku, to głaszcz ją delikatnie, żeby poczuła, jaka miła jest ręka człowieka, a jak już przestanie się ciebie zupełnie bać, zabieraj ją na krótkie spacerki - najpierw blisko jej kojca, potem coraz dalej. Tyle wspaniałego możesz zrobić dla tej suni, więc dlaczego chcesz jej zafundować taki okropny los przenosząc ją do miejsca, które może ją przyprawić o atak serca ze strachu? Przeczytaj proszę raz jeszcze to, co napisałam wyżej. Trzeba kochać mądrze! Napisałaś: Dosia nalezy Ci sie domek Decyzja powinna zapadać nie w oparciu o to, co Twoim zdaniem się psu należy, tylko o to, co dla psa jest najlepsze. Z całą stanowczością twierdzę, że w obecnym stanie Dosi na pewno nie będzie dla niej najlepsze przenoszenie do nowego miejsca. No, ale wyadoptować psa jest najłatwiej. Zapewnić psu to, co go naprawdę może uszczęśliwić wymaga więcej zachodu, więc po co się wysilać, prawda? -
[quote name='oliwkag2003']Dla Was każdy pies powinien być z adopcji i w dodatku wysterylizowany.[/QUOTE] Mylisz się, adopcja - tak, ale nie każdemu. Jeżeli ktoś afiszuje się z poglądami, które świadczą o braku elementarnej wiedzy i odpowiedzialności, to lepiej, żeby pies nie został adoptowany wcale niż żeby trafił w ręce człowieka, który nie zasługuje na psa. Nie tylko schroniska, ale także przydrożne rowy pełne są psów, których rodzice zostali bezmyślnie rozmnożeni przez zadufanych w sobie ludzi, którzy wszystko wiedzieli najlepiej i nie mogliby TEGO zrobić swojemu psu.
-
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Chyba odbiegliśmy od tematu... To jest wątek mojej imienniczki Dosi :) -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zgoda - serducho, cierpliwość, zrozumienie. Bardzo cenne. Ale WIEDZA jest najważniejsza. Bez niej serducho i cierpliwość nie na wiele się zdadzą, a nawet mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie wystarczy kochać, trzeba umieć kochać mądrze. -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie zgadzam się z Tobą, że nie ma psów nieadopcyjnych. Moim zdaniem SĄ psy nieadopcyjne, tylko najpierw może zdefiniujmy, co to znaczy, bo może inaczej rozumiemy ten termin. "Pies nieadopcyjny", tak jak rozumiane jest to w literaturze fachowej, to taki pies, którego adopcja jest niewskazana ponieważ może on stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i/lub innych zwierząt. Nie mówię tutaj o wieku psa lub stanie jego zdrowia (fizycznego), tylko o głębokich zaburzeniach zachowania, uniemożliwiających mu dobre funkcjonowanie w społeczności ludzi. Niestety istnieje taka granica odporności psychicznej zwierzęcia, poza którą jego resocjalizacja jest właściwie niemożliwa albo też jej skutki są bardzo wątpliwe. Przyczyny takiego stanu psychicznego zwierzęcia mogą być różne i nie można tutaj uogólniać (może to wynikać z traumatycznych przeżyć, może być też skutkiem niewłaściwej socjalizacji lub jej braku). Można oczywiście próbować terapii, ale trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że ISTNIEJĄ przypadki, które nie rokują dobrze. W przypadku wątpliwości należy ZAWSZE wybrać bezpieczeństwo człowieka. Ja mam u siebie sukę po strasznych przejściach i ona z całą pewnością jest nieadopcyjna. Wielki pies cierpiący na agresję lękową. Brrr! Ja ją strasznie kocham i nauczyłam się z nią żyć, po wielu miesiącach pracy z nią i jej problemami, ale ona nigdy nie będzie domowym pieszczoszkiem. Nawet wacik w moim ręku przeraża ją tak, że odwraca głowę w niemym błaganiu, żeby wacik od niej sobie poszedł, a potem kłapie zębami. A kłapnięcie zębami psa, który waży ponad 80 kg nie jest przyjemne, wierz mi. Każde głupie czyszczenie uszu wiąże się z koniecznością jej ogólnego znieczulenia (czyli narkozy), a gdy pozostałe psy wychodzą na dwór, to ona musi być zamknięta w kojcu, bo zrobiłaby im krzywdę. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby ona została adoptowana przez "normalną" rodzinę? Jak szybko trafiłaby z powrotem do schronu? A co by się z nią stało, gdyby kłapnęła zębami dziecko, tak jak kłapnęła mnie - rozdzierając mi spodnie i robiąc mi parę niezłych dziurek w udzie? Myślę, że znam intencję Twojego pytania. Ale moje zdanie, tak samo jak i zdanie wszystkich znanych mi fachowców psychologów zwierząt, brzmi: TAK, SĄ PSY, KTÓRE SĄ NIEADOPCYJNE. -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie, Adamo, to nie to samo. 14-letni pies wychowany na kanapie i wrzucony do schronu, gdy zostaje adoptowany wraca do znanych sobie warunków - kanapa wprawdzie inaczej pachnie, ale jest mniej więcej tak samo wygodna, w misce trochę inne jedzonko, ale można się przyzwyczaić, na spacerku też inne zapachy, ale całkiem przyjemne, etc. A w przypadku Dosi ona NIE ZNA INNEGO ŚWIATA niż tylko schroniskowy boks. Fundowanie przeprowadzki do mieszkania stareńkiemu psu, panicznie bojącemu się opuścić nawet własny kojec i wyjść na trawnik, gdzie podobne przecież zapachy i dźwięki, uważam za okrucieństwo! Jeżeli chcecie tej suce dać coś cennego, przychodźcie do niej w odwiedziny, dajcie jej poczuć jaki dobry jest dotyk ludzkiej ręki, niech na koniec swoich dni nauczy się, że człowiek znaczy coś miłego do zjedzenia. Wejdźcie najpierw do JEJ świata, a nie każcie jej przeprowadzać się do WASZEGO! To, co chcecie zrobić, to jak wysłać tę wylęknioną starą sunię na Marsa, w okropny, nieznany i przerażający ją świat, który w swojej ludzkiej arogancji WY uważacie za lepszy dla niej. Zanim to zrobicie, PROSZĘ zasięgnijcie opinii jeszcze paru innych zoopsychologów. Ta sunia jest mi szczególnie bliska, bo jest moją imienniczką. Dlatego weszłam na ten wątek. Aganelo, towarzystwo innego psa/suki może albo pomóc albo jeszcze bardziej Dosię zestresować. Tym bardziej, że ten drugi pies też może mieć swoje problemy związane z pobytem w schronisku. A co będzie, jak one się nie polubią? Przecież to jest zupełnie realne ryzyko. Ja jestem zoopsychologiem, pracuję na co dzień z psami wykazującymi zaburzenia zachowania, mam u siebie kilka psów z bardzo okaleczoną duszą, ale NIE ODWAŻYŁABYM SIĘ adoptować dwóch psów ze schroniska jednocześnie. Pies po traumatycznych przeżyciach (czyli KAŻDY pies, mający za sobą doświadczenie schroniskowego kojca) wymaga uwagi, cierpliwości i umiejętności w postępowaniu. DWA takie psy adoptowane jednocześnie to zawsze za dużo dla jednego domu, nawet jeżeli jest to dom specjalisty od "psiej duszy". -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Liko, a czy Ty słyszałaś kiedyś o psach, które uciekały od rajskich warunków w kochających domach, gdzie było ciepełko, pełna micha, dużo miłości i uciekały do baraku, gdzie chłód, chłód i kopniaki pijanego właściciela? Bo tam miały DOM. Zanim zaczniesz zadawać aroganckie pytania, czy ktoś coś wie na temat psów, warto byłoby poczytać trochę fachowej (to ważne słowo: fachowej) literatury na temat psiej psychiki, podłoża psich lęków i źródeł stresu oraz ich następstw. Problem z osobami takimi jak Ty polega na tym, że przykładacie ludzką miarę do psychiki psa. Kochać trzeba umieć, a ta umiejętność polega między innymi na empatii, czyli na zdolności odczuwania stanów psychicznych innych istot. Czy zaślepienie dobroczynnością nie pozwala Ci dojrzeć, że na zdjęciach przedstawionych w poprzednich postach, spojrzenie Dosi (wyprowadzonej do zdjęcia z bezpiecznego i znanego jej środowiska schroniskowego kojca) nie mówi "Weź mnie ze sobą" tylko: "Boję się, chcę wrócić do mojego domu". Czy ta Pani, która chce przygarnąć Dosię, wie jak postępować z psem z zaburzeniami zachowania wynikającym z lęku przed nowością? Czy będzie umiała zredukować ogromny stres jaki będzie przeżywać ta suka do końca już swoich dni? Aha, i pokaż mi na dogo albo gdziekolwiek indziej wątek 14-letniego psa, który urodził się w schronie i spędził tam całe życie, wykazywał zaburzenia zachowania na tle lękowym, a potem "rozkwitł" w nowym domu ot tak z samego faktu, że wreszcie ma "domek". Pobożne życzenia dogo-cioteczek, moja droga. Taki pies wymaga trudnej i długotrwałej terapii, sam z siebie się nie wyleczy. A co do czytania bzdur, to radzę czytać jeszcze coś więcej niż tylko posty na dogo, gdyż oprócz bardzo mądrych wypowiedzi, sporo w nich także wyssanych z palca bzdur, nie mających nic wspólnego z rzeczywistą wiedzą, a będących li tylko wyrazem egzaltacji i ignorancji niektórych psich "zbawiaczy". -
Niby ON 6 miesięczny powykręcane łapki 5 kg :(MA DOM
dosia.wil replied to Justyna_wolontariat's topic in Już w nowym domu
Jeżeli jakiś pies określany jest jako ADHD, to znaczy, że jest to prawdziwy zdrowy onek. Onki które są spokojne i grzeczne, to chore onki albo nie-onki. Wiercipięctwo i wieczna gotowość do zabawy i figli to nieodłączna cecha tej rasy :) Wiem to nie tylko z racji wykształcenia, ale także z bogatego doświadczenia mieszkania i pracy z onkami. -
dosia odeszła nie doczekała domu
dosia.wil replied to adamo1974's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ludzie, czy wyście zwariowali??? Jeżeli ta sunia całe swoje życie spędziła w tym schronisku, przeniesienie jej do nowego miejsca w wieku 14 lat (czyli osa późna starość) może ją zabić!!! Nie wiem, jaki jest stan jej zdrowia, ale sądząc po wieku i ilości porodów, jej serce na pewno nie jest w najlepszym stanie. Przeniesienie takiego psa, który nie zna innego środowiska, jak schronisko do normalnego domu, gdzie są nowi ludzie, nowe zapachy, nowe smaki i wszystko nowe i straszne, to będzie dla niej ogromny stres! Chcecie jej zafundować takie wrażenia na koniec życia? Jeżeli ona zawsze mieszkała w schronie, to TO JEST JEJ DOM!!! Sądząc z opisu w którymś z wcześniejszych postów, gdzie napisano, że po wypuszczeniu z kojca natychmiast chce tam wrócić, oznacza, że sunia czuje się niepewnie poza kojcem, na tych zdjęciach widać, że się boi świata innego, niż znane jej zapachy w kojcu. Ludzie, opamiętajcie się!!! Wasza miłość może ją zabić! Zajmijcie się lepiej psami, które są na tyle młode, że jeszcze nauczą się żyć w innych warunkach niż schronowy kojec! -
Wygląda na to, że Prima to kolejna fundacja badziewiarzy, którzy może i mają chęci, ale niestety nie mają pojęcia jak skutecznie działać. Obserwując tego rodzaju "fundacje", które charakteryzują się głównie tym, że ich założyciele (przeważnie są to fundacje jedno- lub dwuosobowe) fundują sobie samozadowolenie ze swojej, jak im się wydaje, prozwierzęcej działalności. A tymczasem prawda jest taka, że - jak zauważyła mamanabank - bez wiedzy, finansów, zaplecza logistycznego (w tym także współpracujących z fundacją na stałe sprawdzonych, doświadczonych w pracy z trudnymi zwierzętami, domów tymczasowych!), to jest fatamorgana a nie fundacja. W tym sensie jest to oszustwo, bo ludzie powierzają fundacji psa pod opiekę, pieniądze z datków, cieszą się, że pies wreszcie znalazł pomoc, gdy tymczasem pies trafia z deszczu pod rynnę - w ręce ignorantów. I co z tego, że mieli dobre chęci tylko im nie wyszło??? Tym gorzej o nich świadczy. Już mniej psiego cierpienia przysparzają ci, którzy wcale nie pomagają niż tacy wybawcy!!!
-
POMOCY!dla szczeniaka bernardyna -JUZ w DS !
dosia.wil replied to lucySxy's topic in Już w nowym domu
Tylko broń Boże nie wydawajcie go przed sterylką!!! Na młode bernardyny pełno chętnych, a potem schrony się zapełniają bernardynopodobnymi!!! Jeżeli zgłosi się ktoś, kto mówi, że już ma jednego bernardyna, trzeba koniecznie sprawdzić (przy wizycie przedadopcyjnej) czy wykastrowany a suka wysterylizowana. U psa łatwo sprawdzić, a w przypadku suki kandydat na nowego musi okazać wypis po zabiegu albo wpis weta w książeczce suni. -
Trzy w jednym:Horror,koszmar,tragedia-jutro kolejna rozprawa
dosia.wil replied to BajkaB's topic in Już w nowym domu
Brawo TVP!!! Chyba znowu zacznę oglądać publiczną telewizję!!! Jedyna nadzieja mediach, bo na prokuraturę i sądy chyba długo jeszcze liczyć nie można. Trzeba ruszyć sumienia ludzkie, trzeba krzyczeć głośno, tak głośno, żeby sąsiadom nie pozwalało to w nocy zasnąć. Skowyt psa jak widać im nie przeszkadza! Okrucieństwo wobec zwierząt jest dlatego tak powszechne i bezkarne, bo w społecznym odczuciu - takim codziennym, a nie tylko od święta - nie jest poważnym przestępstwem. Poczytajcie sobie komentarze internautów pod artykułami o bestialskim traktowaniu zwierząt - ileż tam wypowiedzi typu: "To tylko pies" albo "To tylko zwierzę"!!! Dlatego dziękujemy Telewizji Polskiej i mamy nadzieję, że temat ten, jako TAK WAŻNY SPOŁECZNIE, będzie na stałe monitorowany, a dzięki takim świetnym reportażom, jak ten, który ukazał się w sprawie Neli, powolutku świadomość społeczeństwa zacznie się zmieniać na bardziej cywilizowaną i bezduszne wypowiedzi takich cymbałów, jak ten sąsiad pani tfu! nauczycielki, przejdą do historii! Jeszcze raz - dziękujemy Redaktorom TVP! -
Domek zrobił na mnie jak najlepsze wrażenie - bardzo zwierzolubny. Śliczniusi jorczuś, dwa koty (Pani Ola - syjamka i starszy czarny dachowiec), świnka morska (zapomniałam jak ma na imię), koszatka (wdowiec - Pan Henio, jego żona, Pani Henia, odeszła jakiś czas temu za TM) - to menażeria domowa, w symbiozie żyjąca z dwoma fajnymi kilkuletnimi chłopaczkami i ich kuzynami. Wszystkie zwierzaki zadbane, przyjazne.Nawet świnka morska mnie nie obsikała, jak to świnki czasem mają we zwyczaju, tylko przytuliła się do rękawa swetra i zasnęła. Pani Natasza i jej siostra sprawnie zarządzające tym kramem, podczas gdy mąż zajęty prowadzeniem własnej firmy. Poza tym w budyneczku gospodarczym mieszka kucyk (wszedł "na miejsce" dwóch kóz, które tata pani Nataszy przywiózł kiedyś do domu, bo były zabiedzone i nikt ich nie chciał. Kozy robiły dużo szkody, więc znaleziono im dom u znajomwego, który ma duże gospodarstwo), a na odgrodzonej specjalnie w tym celu części posesji - dwie gąski (pani Nataszy nie lubią, gęgają na nią głośno, wolą jej tatę), parę kaczuszek i kurki. Ptactwo pełni funkcje ozdobne - jak wyraziła się pani Natasza: Te gąski tak ładnie wyglądają! Rusti, będziesz miała mnóstwo "przyrodniego rodzeństwa". Bądź szczęśliwa, dziewczynko.
-
Droga Magdo. Niczego nie sugerowałam. Napisałam dokładnie to, co napisałam i nic ponadto. Proszę czytać uważnie i nie domniemywać żadnych ukrytych treści. Nigdzie nie pisałam o żadnych "Twoich ofiarach", bo nic mi o takowych nie wiadomo. Dla mnie ofiarą jest każdy pies, który potrzebuje pomocy. Na podstawie moich obserwacji działania FFA (występów telewizyjnych oraz wątków na dogo, w tym wątku Partyzanta) uważam, że ta organizacja działa w sposób nieodpowiedzialny i nieskuteczny. Dlatego słowo "ratowanie" ujęłam w cudzysłów. Każdy ma taki podpis, jaki uważa za stosowne. Nie musisz niczego zmieniać, masz także prawo współpracować z kim tylko zechcesz. Chciałam Ci tylko zwrócić uwagę, że w związku z podejrzeniami co do losów psów wyadoptowywanych przez FFA (o czym pisze się tutaj na innych wątkach), ten podpis może nie zachęcić potencjalnych DT do oferowania schronienia suni. TYLKO tyle i proszę mi nie dorabiać ideologii! Droga Malawaszko. Nie reprezentuję tutaj żadnej fundacji i wypowiadam się wyłącznie we własnym imieniu.
-
Czyżby kolejny występ częstochowskich gwiazd? Podpis nie pozostawia złudzeń co do koneksji. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=13478573#post13478573"]malutka sunia z cmentarza - Dogomania Forum[/URL] Sunię najpierw zgłosiła na dotyczącym Partyzanta forum gazety częstochowskiej niejaka Magda, która najpierw występowała jako orędowniczka FFA, a potem wezwała do pomocy suni. Chociaż jak widać jest dogomaniaczką z pewnym stażem, wątek suni założyła dopiero gdy ktoś z forum gazety jej poradził, że tamto forum to nie jest najlepsze miejsce. Sunia ogłaszana jest też na stronie częstochowskiego oddziału FFA: [url]http://foranimals.czest.pl/www/mlodziutka-sunia-szuka-domu-z-ogrodkiem/[/url]
-
Czyżby kolejna ofiara, za której "ratowanie" zabrała się florida blue i jej koleżanki z Fundacji For Animals?