Jump to content
Dogomania

dosia.wil

Members
  • Posts

    358
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dosia.wil

  1. Ivette, ja Ci też mogę przedstawić zaświadczenie. Skąd wiesz, że to ten sam pies? Nie miał chipa, nie miał tatuażu. Jeżeli to było takie proste, to po co tak kręciły? I dlaczego nie chcą nawet zdjęć pokazać? Coś tutaj strasznie śmierdzi, na mój psi nos...
  2. florida tym razem chyba jednak przegięłyście - ty i twoja szefowa oddziału. Sprawa Partyzanta nie ujdzie wam chyba jednak na sucho. Mam nadzieję, że odpowiednie władze dobiorą się wam i wreszcie zaprzestaniecie swojej szkodliwej dla psów (i ludzi) działalności dla zaspokajania swoich wybujałych ego.
  3. [quote name='Cajus JB']dosią.wil właśnie ten czas mnie zastanowił i dlatego cieszy mnie, że opisałaś to tak szczegółowo. Niestety piszę z telefonu, ale parę rzeczy trzeba dopytać. Ile psów i co z Nimi teraz to przede wszystkim.[/QUOTE] Obawiam się, że tego się nigdy nie dowiemy. Ivette, zajrzyj sobie jeszcze na wątek Nefretete - ten sam modus operandi, co tutaj. Wymądrzanie się pod niebiosa, oskarżanie tych, którzy naprawdę chcą i umieją pomóc, dramatyczne apele o pieniądze i wszelką pomoc, a potem piesek trafia do raju ... i słuch po nim ginie. Tylko opowieści florydy. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f85/nefronda-grzywacz-czy-owczarek-ma-dom-134613/"][/URL] Słuchajcie, ja uważam, że sprawy w tym akurat wypadku zaszły tak daleko i poważnie dla Ivette i jej rodziny, że nie należy poprzestać na pismach do Zarządu FA (one przecież wzajemnie będą się kryć i sprawie łeb ukręcać) z kopiami do wszystkich świętych. Ivette, powinnaś zgłosić sprawę na policję, bo w grę wchodzi zdrowie Twoje i Twojej rodziny. Zostałaś perfidnie oszukana i narażona na niebezpieczeństwo przez osoby, które powinny zdawać sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów.
  4. [quote name='Asior']ivette, to oburzające...... dałam się zwieść przy sprawie smalcowni, mimo iż niektórzy pokazywali mi niedociągnięcia, ale to już przegięcie....[/QUOTE] Asior, cieszę się, że przejrzałaś wreszcie na oczy :multi: Nie oczekuję żadnych przeprosin za Twoje napastliwe posty pod moim adresem na wątku smalcowni, wystarczy mi, że spojrzałaś inaczej na działalność tych bezmyślnych pań.
  5. [quote name='Cajus JB']dosia.wil napisz więcej o Kłobucku bo o tym mam nadzieję piszesz. I nie rzucajmy bezpodstawnie oskarżeń ( mocnych słów ). Ustalmy los Partyzanta.[/QUOTE] Tak, piszę o Kłobucku. Moje oskarżenia nie są bezpodstawne. Mówię o faktach. Wystarczy przeczytać wątek [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/ubojnia-psow-na-smalec-okolice-czestochowy-potrzebna-pomoc-143510/[/url] i obejrzeć materiały archiwalne z TV, [url=http://www.tvn24.pl/0,1613393,0,1,zabijali-psy-na-smalec,wiadomosc.html]Zabijali psy. Na smalec - Najnowsze informacje - Informacje - portal TVN24.pl - 05.08.2009[/url] bo panie z częstochowskiego oddziału FA zadbały o obecność mediów. Renata Mizera, szefowa częstochowskiego FA, sama przyznaje, że sprawę znały od lutego, wtedy też dokonały "zakupu kontrolowanego" (przez co zginął kolejny pies). Nigdy nie doczekałam się odpowiedzi dlaczego z interwencją czekały aż pół roku. Jeżeli znałyby prawo wkroczyłyby i odebrały zwierzęta natychmiast w trybie art. 7.3 Tymczasem "wkroczyły" po pół roku przygotowań i nie miały zabezpieczonego NIC. Nawet weta z nimi nie było, a sposób w jaki odławiano oszalałe ze strachu kilkudziesięciokilogramowe bernardyny zakrawał na jakiś ponury żart (na materiale TV widać, jak jedna z pań foranimalsek biega za nim po podwórku z obrożą w ręku!!!). Panie odmówiły fachowej pomocy fundacji EMIR. Wolały załatwiać sprawy po swojemu. I załatwiły tak, że osoby, które wzięły na DT szczeniaki z tego miejsca przez następne dni drżały ze strachu, bo okazało się, że szczeniorki pewnie mają parwo (informacje zaczerpnęłam też z wpisów z wątku - nie wiem czy jeszcze tam są, może zostału usunięte razem z moimi pytaniami i los bernardynów). Florida blue odegrała w tamtej sprawie kluczową rolę i najbardziej się oburzała, że ktoś śmiał zadawać niewygodne pytania i obrzucała mnie obelgami, a następnie doprowadziła do usunięcia "obrażających ją" postów. W jej obronie stawały dzielnie także niektóre z uczestniczek obecnego wątku. Przepraszam za przydługą nieco opowieść, ale sprawa Kłobucka dobrze pokazuje żałosne metody działania i brak elementarnej odpowiedzialności ze strony pan Kamili, Renaty i innych im podobnych "miłośniczek psów".
  6. Ivette, moim zdaniem wysyłanie czegokolwiek do fundacji For Animals ani do Floridy Blue bezpośrednio niczego nie załatwi. Ta osoba dała się już poznać jako kobieta absolutnie nieodpowiedzialna, pozbawiona głębszych uczuć, cyniczna i dowartościowująca się kosztem zwierząt i innych ludzi. I to nie tylko na tym wątku. Szczytem braku profesjonalizmu i nieliczenia się z losem zwierząt i pomagających jej ludzi była słynna akcja likwidacji "smalcowni" pod Częstochową. Najpierw pół roku czekała nie wiadomo na co (chyba na wolny czas antenowy) a ginęły kolejne psy przerabiane na smalec. A potem zabrała stamtąd szczeniaki i umieściła w domach tymczasowych bez żadnej kwarantanny ani podania zapobiegawczo surowicy, po czym okazało się, że szczeniaki mają parwo. I żadnego poczucia winy w stosunku do ludzi, którym taki pasztet na głowę zrzuciła. Dlatego nie dziwi mnie sposób, a jaki potraktowała Ciebie, Ivette. Czas wreszcie, żeby ktoś dobrał się do tyłka tej osobie. Żeby wreszcie zrozumiała, że działalność, którą prowadzi to nie żarty. Że aby zabierać się za taką działalność trzeba znać przepisy - i to nie tylko ustawę o ochronie zwierząt i ustawę o zwalczaniu chorób zakaźnych. Jej cyniczne i aroganckie odpowiedzi, że nic nie musi i nie musi nic ujawniać, świadczą o poczuciu totalnej bezkarności. Na Twoim miejscu zgłosiłabym sprawę do organów ścigania, żeby się zajęli nią i jej wspólniczkami. A Partyzant już pewnie za Tęczowym Mstem albo za Odrą i Nysą... Kiedy zaczęłam zadawać niewygodne pytania na wątku smalcowni pod Częstochową zostałam zbanowana i usunięto wszystko co napisałam ja i inni na temat nieprofesjonalnego działania częstochowskiego oddziału FA. Nie zdziwię się, jeżeli tym razem także wylecę. Mam jednak nadzieję, że zanim to się stanie kilka osób zdąży to przeczytać, co uchroni je przed dalszym zadawaniem się z tą osobą.
  7. Dziewczyny, to NIE JEST BERNARDYN! To jest pies w typie moskiewskiego stróżującego. Ludzie myślą, że biorą bernardyna, a tymczasem mają psa o zupełnie innych cechach i potrzebach i stąd tyle podobnych psów ląduje w schronach. Moskale są cudownymi psami, zrównoważonymi, wiernymi i lojalnymi, bardzo przywiązanymi do swojej rodziny i miejsca, ale wymagają zupełnie innego prowadzenia niż benie! Nie wolno ludziom mówić, że adoptują bernardyna.
  8. [quote name='magorek']Mam rozumieć, że jest jakiś konflikt między Fundacjami Emir i For Animals? O co? chodzi o kwestie personalne, czy tzw. "meritum". Jeśli o to pierwsze to robi się przykro. Czemu ludzkie wzajmne animozje są ważniejsze niż dobro zwierząt? Czemu rywalizacja istnieje tam, gdzie winna być współpraca?:shake:[/quote] Ja dokładnie nie wiem, ale to jakieś personalne urażone ambicje z tego co słyszałam. Emir był gotów wziąć już pierwszego wieczora 8 dużych psów - wszystko było gotowe, włącznie z transportem, pieniędzmi na utrzymanie i ewentualne leczenie, domami tymczasowymi i kliniką postawioną w stan gotowości na przyjęcie tych psów, które będą tego potrzebować. Ale FA powiedziała: Nie, Emirowi psów nie damy! A tymczasem słyszę, że nadal nie zabrano stamtąd wszystkich dużych psów! To jest po prostu świństwo zrobione tym psom w imię... no właśnie, w imię czego?
  9. [quote name='_beatka_']dzisiaj w tvn 24 w głównym wydaniu apelowali o pomoc w znalezieniu domu dla tych psiaków. Może ludzi ruszy sumienie i pomogą :roll:[/quote] Te psy, które jeszcze tam zostały, już od kilku dni mogły być pod opieką weta i w domach tymczasowych, ale nie - For Animals i PiSDZ odrzucają pomocną dłoń fundacji Emir dla tych psów! DLACZEGO odmawiają pomocy tym zwierzętom, bezpiecznych miejsc!!! Dlaczego one tam ciągle siedzą te psy, kiedy EMIR oferuje pomoc, zabranie psów do swoich DT lub kliniki, jeżeli ich stan będzie tego wymagał!!! Wiecie co-to się w głowie po prostu nie mieści!!!! Wyrzuciliście wszystkie moje posty, gdzie zadawałam to pytanie. Możecie mnie nawet zbanować, proszę bardzo. A ja i tak nie przestanę krzyczeć, że nie zrobiliście dla tych psów wszystkiego, co było można, kierując się osobistymi urazami z przeszłości!
  10. [quote name='mosii']te dwa benki i 10 kundelków sa u mnie. dwa benki matka i szczeniak pojechały w nocy na dt[/quote] Czy były zbadane przez lekarza? Jaki wynik tego badania? Jeżeli nie, to kiedy zostaną zbadane? Jeżeli rzeczywiście są w takim stanie jak widzieliśmy w telewizji (zatuczone) to wymagają NATYCHMIAST badania kardiologicznego. Bernardyny mają bardzo słabe serce i otyłość może doprowadzić do nagłego zgonu nawet u młodego psa!
  11. A jednak wbrew temu co Panie sądzicie, przeczytałam dokładnie cały ten wątek i jakoś wśród ochów i achów nad tym jak to suczka ma się teraz lepiej, nie zauważyłam ani wyników badań laboratoryjnych, ani tym bardziej fachowej diagnozy (pseudo-diagnoz polegających na stwierdzeniu, że sunia wychudła,bo jej bardziej żeberka sterczą, nie liczę), ani informacji o zastosowanym leczeniu, ani o poprawie wyników badań ani nawet co ta biedna psina dostaje do jedzenia, bo jeżeli ktoś twierdzi, że z zaniedbania tak wyłysiała, to nie wie za bardzo o czym mówi. A nawet jeżeli przyczyną jej problemów skórnych był głód (czego medycyna weterynaryjna niestety moje Panie nie potwierdza), to tym bardziej nie wolno jej dawać "dobrze" jeść, bo jej układ trawienny na pewno nie pracuje jak należy! Panie mądralińskie co tak chcecie pomóc, zamiast swoich achów i ochów, uczyć się trzeba, uczyć! Żeby pomagać, nie wystarczą dobre chęci i wielkie serce, ale od WIEDZY trzeba zacząć, a nie od zastanawiania się jak suni na imię dać, bo tak ładnie jak fala się nad podłogą unosi! Płakać się chce!
  12. [quote name='przyjaciel_koni']Prześlij wagę... Tylko dokładną. Najlepiej elektroniczną - a tak poważnie - mieszkanie to nie lecznica i nie ma w nim wagi dla zwierząt. Wyłacznie po to, by suczkę zważyć nikt nie będzie jej targał do weta. Porównanie gabarytów przed i po niestety musi być wyłącznie wizualne. I takie było. Tydzień jej nie widziałam i stwierdzam różnicę na niekorzyść. Są bardziej wystające kości grzbietu, kości miedniczne i zapadłe boki. I więcej wyjaśnień nie udzielam w tej kwestii. Elżbieto - sunia przyjechała dzisiaj z dobrą karmą dla alergików. Tyle mogę stwierdzić. Była co prawda bardzo łasa na jedzenie, ale często przed przejazdem samochodem psy nie są karmione specjalnie. Nie wiem, jaką metodę stosuje Emir.[/quote] Kochane ratowniczki chorych psów! A może by tak zamiast kłócić się, czy i ile sunia schudła, ktoś się zainteresował dlaczego ona tak wygląda? Jaka jest diagnoza? Czy pani Małgosia udała się z sunią do lekarza i zamierza ją leczyć, czy tylko socjalizować na kanapie? Bo mnie się wydaje, że ten pies jest przede wszystkim bardzo chory i wymaga przywrócenia do zdrowia najpierw zanim zacznie się ją przyzwyczajać do życia w domu pełnym innych zwierząt. Pani pisze, że dom to nie lecznica - tak, jeżeli mają w nim mieszkać zdrowe psy. Ale jak się ktoś decyduje przyjąć chorego psa, to dom musi być trochę lecznicą. A już waga musi w nim być na pewno. Nikt tu nie wymaga zakupienia wielkiej wagi jak w lecznicy. Pani Małgosia, jak każda kobieta, ma pewnie wagę łazienkową. Wystarczy zważyć się samej, a następnie wziąć psa na ręce i zważyć się z nim. Potem już tylko matematyka! Pies (tak jak człowiek) jak chory to wymaga przede wszystkim spokoju i leczenia, a nie domu pełnego serca wprawdzie, ale bez właściwych leków i opieki medycznej. Czy Pani Małgosia zamierza leczyć tę nieszczęsną suńkę, czy tylko narzekać na "złą klinikę", co nie chce przysłać wyników. Ja jeśli nie mam zaufania, że klinika, gdzie psa leczono, była właściwa, to idę do "swojej" i do "swojego" weta. A może finanse Pani nie pozwalają? Jak się bierze chorego psa, to trzeba mieć warunki i SPORĄ KASĘ, żeby mu zapewnić należytą opiekę. Chrupki dla alergików! A skąd Pani wie, że to alergia? Coś mi się wydaje, że Pani Małgosia ma wielkie serce, ale niewiele pomysłów i wiedzy o tym, jak należy pomagać chorym zwierzętom. Miłość, to nie wszystko Pani Małgosiu. Miłość nie zastąpi leków i fachowej opieki medycznej! A kanapa i zgiełk domu pełnego innych zwierząt nie zawsze jest najlepszym miejscem do terapii! Ośmielam się pisać to nie dlatego, żeby Panią pouczać, ale dlatego, że mam spore doświadczenie w tej materii. Życzę powodzenia - nie tyle Paniom, co tej biednej suni. Mam nadzieję, że mimo wszystko jej się uda!
  13. Myślę,że najlepszym rozwiązaniem i kożystnym dla państwa będzie wykup karty miotu np w US .Bez tej karty sprzedaż byłaby zabroniona nawet za 1 zł np na allegro przy szczeniakach ,nie dotyczyło by to adopcji zwierząt dorosłych oraz szczeniąt juz wykastrowanych.Bo ludzie na wsiach to i tak przylecą z kundelkami na jarmark bo szczeniaków będą chcieli się pozbyć z kartą miotu czy na jarmarku czy w internecie będą to mogli zrobić legalnie .Pieniądze z tych kart miotu powinny być dla tych którzy się zdecydują na sterylki swoich zwierząt .[/quote] Michale, o jakich ty kartach mówisz? Gdzie ty człowieku żyjesz? Jak chłop będzie musiał podatek (w jego rozumieniu: karę) od suki w ciąży płacić, to ją prędzej do lasu wywiezie i w męczarniach każe konać, niż złotówkę uroni, że mu się suka puściła! A i w miastach też nie będzie lepiej. Jestem przekonana, że najbardziej wyrazistym efektem takich pomysłów będzie zatrważająca liczba zamordowanych lub w najlepszym wypadku porzuconych ciężarnych suk!
  14. Polecam "Zapomniany język psów" i "Zapomniany język psów w praktyce" Ian Fennel. Ta książka zmieniła całkowicie moje relacje zarówno z moimi psami, jak i wszystkimi innymi - mieszkającymi w domach moich przyjaciół i spotykanych na ulicy. Obie te książki mam cały czas pod ręką i sięgam do nich zawsze, gdy mam jakiś problem z moimi kochanymi "ogonkami".
  15. On ma tylko kontakt z opiekunem (czytaj: człowiekiem od wszystkiego w tym schronisku) i rzeczywiście na niego nie reaguje z takim lękiem. Ale widok tego ogromnego psiska w tej betonowej klatce 2x2 m jest wstrząsający. I te zmacerowane łapki od taplania się we własnych odchodach!!! Ten opiekun jak z nim rozmawiałam to prosił, żeby znaleźć kogoś, kto chciałby wziąć Misia. Misio jest tam już w tym betonowej celi ponad miesiąc!
×
×
  • Create New...