Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Jak wygląda sytuacja w innych krajach europejskich czy w Stanach jeśli chodzi o liczbę i "konkurencyjność" lub współpracę organizacji kynologicznych? Bo u nas jest PKPR, ale to jeszcze niszowa organizacja, no i sekowana przez ZK (pewnie z wzajemnością?). Nie znam się, tak się tylko zastanawiam, czy to nie jest problem monopolu.
  2. [quote name='nateenanu']Dokładnie, niestety wymaga się wiele od właścicieli psów, ale od rodziców już niewiele.. Dzieci zaczepiają psy, konieczie chca podejść, ale jak pies zwróci na nie uwagę, podejdzie, nie daj Boże skoczy - to już jest wina właściciela i wielki wrzask.. [/quote] Tu już tak nie do końca mogę się zgodzić, bo jednak codzienna praktyka pokazuje, że właściciele psów - statystycznie rzecz ujmując - zasługują na dość paskudną opinię. Głównym problemem są psie odchody, no i psy biegające bez smyczy. Także może się i wiele wymaga, ale nie widać, żeby "psiarze" się tym przejmowali w stopniu statystycznie zauważalnym na przeciętnym polskim osiedlu. To oczywiście nie usprawiedliwia napaści dzieci na cudze psy, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że taka niefrasobliwość rodziców zdarza się dużo rzadziej niż podbiegające i kupkające pieski.
  3. Ludzie generalnie się nawzajem nie szanują. Na placach dla dzieci są psy, w miejscach dla psów są dzieci, z placu zabaw usunięto ławki, żeby pijaczki nie urządzały posiedzeń, no to pijaczki siedzą tam, gdzie są i dzieci, i psy :roll: "Oto Polska właśnie". A SM goni starsze panie z pudelkami, bo nie mogą za szybko uciekać.
  4. [quote name='dOgLoV']A może dobrym wyjściem było by kupno psa ??[/quote] Mamy psa, ale własny pies i cudze, obce psy to są wszechświaty równoległe - niby ten sam punkt wyjścia, a potem już wszystko inaczej. Zresztą u nas najpierw był pies, potem wypadek. Odwrotnie to raczej nie zadziała. Ale mniejsza, nie o to chodzi - chciałam tylko napisać, że mnóstwo osób cierpi na mniej i bardziej poważne lęki związane z psami. O tym się nie myśli i człowiek sobie nie zdaje sprawy ze skali zjawiska, dopóki z powodu takich czy innych okoliczności nie zostanie wepchnięty przez los w inny krąg oddziaływania. Ja w każdym razie nie zdawałam sobie sprawy, że jest taka masa ludzi ugryzionych, pogryzionych, poszczutych, z ugryzionymi, poszczutymi itd. dziećmi, psami. Bardzo dużo, choć zapewne nie 3/4 miejscowości ;) [quote name='evl']Czy ktoś wie, gdzie mogę sobie zamówić koszulkę z napisem "Mój pies rozgryzie Twojego joraska w pięć sekund jak go nie zabierzesz"?[/quote] Jest taki papier do drukarek atramentowych, na którym można coś nadrukować a potem przeprasować na koszulkę. Chyba zrobię sobie napis - "uwaga, zagryzam domorosłych dogoterapeutów" :evil_lol:
  5. Ja mam w domu przypadek ciężkiej paniki przed psami :-( To bardzo trudno wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżywał, to jest irracjonalne i niestety groźne dla delikwenta - całkiem realna jest sytuacja, że ktoś taki wpakuje się pod samochód, bo od strony chodnika jakiś szczekacz rzuci się na własny płot. I nie ważne, że ten płot jest wysoki i solidny. Trudno się z tym żyje w tym upsionym świecie a "praca" na co dzień z takim człowiekiem przypomina te nasze wielokrotnie opisywane tutaj próby zsocjalizowania nadwrażliwych na pobratymców psów - już jest prawie, prawie fajnie, już widać światełko w tunelu i znowu napatoczy się jakiś niereformowalny przypadek, którego smycz parzy w ręce albo ma tego-wspaniałego-labradora-dogoterapeute-urodzonego-przecież, więc niech sobie poskacze po ludziach, bo nie gryzie :shake: No i znowu jest się w punkcie wyjścia.
  6. [quote name='puli'] [I]nie przed spacerem, nie tuz po spacerze czy zabawie itd.[/I] Żadnemu psu nie wolno i dzikie psowate tez wtedy nie jadają. Polowanie z pustymi brzuszkami -> żarcie -> odpoczynek[/quote] Tak z ciekawości i OT zapytam - jak to godzicie z pracą na smaczkach i tzw. "barowaniem"? Bo mnie się nie udaje - skarmiam spore ilości różnego żarcia na spacerach. Jak mi bardzo na czymś zależało (walka z pogonią za rowerem) to i surową wołowinę i sardynki z puszki ze sobą nosiłam. Pies ma tylko 9 kg, więc trudno go nie najeść, mimo że stosuję maleńkie kawałeczki - garść smaczków to już dla niego konkretna przekąska.
  7. Czy ktoś kogoś zmusza do kupna psa, ktory wymaga regularnych kąpieli, odżywiania włosa, rozczesywania, natłuszczania, strzyżenia, a jeśli ma wziąć udział w wystawie to do tego wszystkiego do potęgi? Zmusza? Nie. Jak ktoś nie lubi, niech kupuje psy nie wymagające tak zaawansowanej pielęgnacji. A jak ktoś lubi i chce, to psu wsio rybka, w jakim będzie kolorze. Kto ma wątpliwości, niech popyta groomerów, jak jest z psami, które wymagają regularnej pielęgnacji włosa a miały pecha i trafiły na właścicieli, którzy stawiają na "naturę".
  8. [B]Isabelle30[/B], większość tutaj próbuje Ci przekazać, że psy są różne i sytuacje są różne. I nie ma takiej recepty, która sprawdzałaby się przy każdym problemie a zwłaszcza na odległość. U Joanny jest trudna sytuacja - jest młody pies (z tego co pamiętam - niekastrowany (?)) z potencjałem, ale na dzień dzisiejszy warczy na maleńkie dziecko i sika ze strachu. Jest trochę rzeczy, które można zrobić ad hoc nie ryzykując, że się pogorszy sytuację (likwidacja newralgicznych punktów - chowanie miski, praca na smaczkach) ale nikt rozsądny nie będzie stawiał diagnozy i podejmował decyzji o sposobie "terapii" na odległość, zwłaszcza że tam jest jeszcze "czynnik ludzki" w postaci takiego a nie innego rozumienia TD. Moim zdaniem proponowane przez Ciebie rozwiązania, np. ostentacyjne zjadanie przed psem i wciąganie do tej procedury 1,5 rocznego dziecka, siadanie na psim posłaniu, wysyłanie CS-ów (rozumiem, że i dziecko miałoby podchodzić do psa nad miską oblizując się i po łuku), czy w sprawie relacji między psami - puszczanie wszystkiego na żywioł, (już nie wspomnę o tym szczypaniu i gryzieniu psa w ucho) mogą okazać się w pewnych okolicznościach zwyczajnie niebezpieczne.
  9. Jak ktoś ma prywatne i wyłącznie na własnym psie sprawdzone recepty na nauczenie np. aportu, to mnie to tak nie rusza, ale teraz to wymiękam jednak, z lekka...
  10. Przeczytałam tę książkę - moim zdaniem to takie prześlizgnięcie się po wierzchołku góry lodowej (trudno to nazwać książką - raczej broszura, duży druk, mnóstwo obrazków, coś jakby redaktor też nie z najwyższej półki, a może tłumacz). Nie twierdzę, że tej góry pod spodem nie ma, ale nie odważyłabym się na podstawie takiego skryptu doradzać czegokolwiek komuś, kto ma problem z dużym psem warczącym na małe dziecko. CS to nie jest recepta na wszystkie problemy - każdy pies jest inny, są takie, które nie mają ochoty "gadać" z ludźmi. Wreszcie to, że pies się dogaduje z innymi psami za pomoca CSów, nie znaczy jeszcze, że będzie tak samo wrażliwy na podobne sygnały wysyłane przez człowieka.
  11. [quote name='mamanabank']możecie mnie oświecić co to są CSy? Mowa ciała?[/quote] Pewien zakres mowy ciała. Calm signal - sygnały uspokajające. Oblizywanie, ziewanie, podchodzenie po łuku, mruganie oczami, siadanie bokiem itp. zachowania, które mają drugiego psa przekonać o tym, że ten pierwszy nie ma złych zamiarów.
  12. Oj, oj, zdradź patent na gumysię, która to trzyma, bo my się męczyliśmy z opatrunkiem na różne sposoby (przed stawem, za stawem, z gumką, w skarpetce, z plastrem, z taśmą klejącą) i wszystko się zsuwało :shake: A takie zarękawki to do śniegu byłyby fajne - żeby śniegowych kulek aż tyle bestia nie zbierała.
  13. Hi, hi, moja "sunia" to chłopak - kochany bandyta, ale po Twoich przeróbkach plastycznych - zwłaszcza w lewym, dolnym rogu - rzeczywiście srebrzysta panienka :) Śliczne psiaki w ślicznej oprawie, no i urocza migdałowooka panienka wśród nich :)
  14. Nasz psiak miał coś, co na oko lekarze zdiagnozowali jako ziarniniak z wylizywania. Woziliśmy się z tym ponad miesiąc, w tym czasie byliśmy u trzech wetów, w tym jednego ze specjalizacją w chirurgii (polecany w mieście fachowiec) i wszyscy koniec końców chcieli psa ciąć. W necie znalazłam galerię ziarniniaków na stronie internetowej przychodni Med-vet na Lelewela w Bielsku-Białej. Jechaliśmy do nich 400 km - było warto - wyleczli psiaka w 5 dni lekami miejscowymi.
  15. .wysiwyg { BACKGROUND: #ffffff; FONT: 10pt verdana, geneva, lucida, 'lucida grande', arial, helvetica, sans-serif; COLOR: #000000 } P { MARGIN: 0px } .inlineimg { VERTICAL-ALIGN: middle } [quote name='Krzysztofowicz']Wina jest tylko i wyłącznie właściciela psa, pies czemu ma być sobie winny, to tylko pies i póki co to my prowadzamy psy na smyczy, a nie odwrotnie.[/quote] Jak tak czytam niektóre wypowiedzi w podobnych tematach, to myślę, że to tylko kwestia czasu aby było odwrotnie ;) Po lekturze dogomanii nieraz odnosi się wrażenie, że trzeba na paluszkach przemykać pomiędzy psami, z dzieckiem do 18-tki zawsze za rękę, przeprowadzać je przez tę dżunglę, przechodzić na drugą stronę ulicy na widok psa, no i jak nastolatek idzie z psem na smyczy, to trzeba przed nim herolda puścić z obwieszczeniem po sąsiadach, że dziecko wychodzi z psem na spacer. I w ogóle najlepiej weźmy te wszystkie dzieci i przeprowadźmy się gdzieś na cudem nieupsioną wieś, żeby w mieście psom nie przeszkadzać - wtedy wcale nie będzie wypadków. Oczywiście, że wina leży wyłącznie po stronie właściela psa - ludzie mają prawo chodzić, podchodzić i normalnie żyć - w końcu kobieta nie weszła do jego ogródka, w którym odbywał popołudniową sjestę. W publicznych miejscach ludzie mają prawo zakładać, że wyprowadzane tam psy nie stanowią zagrożenia dla otoczenia. A ten tam leżał w zdecydowanie publicznym miejscu tak pijany, że nawet przespał strzały do własnego psa.
  16. A co on tam takiego wsuwa z tego krzaczka niczym niedźwiadek? :) Jest przepiękny. Powodzenia!
  17. Czy te nagrody-"puchary" rzeczywiście mogą pełnić jakąś funkcję użytkową (wazon, butla), czy tylko tak są wystylizowane? Rrzeczywiście są bardzo ładne :)
  18. [quote name='isabelle30'] skoro po wielu miesiacach razem widze jego stosunek do tego dziecka....nawet na nia nie nadepnie, gardlo rozszarpal by kazdemu kto by na nia reke podniosl...[/quote] Mam nadzieję, że to dowcip a nie efekt zastosowanych metod szkoleniowych. :razz: [B]Joanno[/B], próbowałaś karm niskowęglowodanowych? Ponoć niektóre psy lepiej je przyswajają.
  19. Joanno, wydaje mi się, że macie problem i - przepraszam, że tak wprost napiszę - ale czy tym problemem nie jest przypadkiem stosunek męża do psa? Tak mi się jakoś kojarzy, po tym spaniu/nie spaniu w łóżku, którego mąż nie jest świadomy, zganianiu z łóżka, wyganianiu z pokoju i proteście przeciw szkoleniu. Przepraszam, że tak piszę, ale wspólny front to konieczność, jeśli chce się cos z psem wypracować. Dobrze byłoby poczytać panią Mrzewińską w kwestii oduczania. Klapsy nic nie dadzą - zabranianie czegoś ot tak po prostu jest dla psa trudne do przyjęcia. Jeśli robi coś, co Wam nie odpowiada, trzeba mu dać sygnał, że tego nie chcecie ale dać mu jakieś zachowanie wzamian. Tego nie możesz robić, ale możesz coś innego. Jakoś to przekierować. Z. Mrzewińska sporo o tym pisze, ja się nie będę tu niefachowo wygłupiać. Nie wiem, co inni Dogomaniacy na to, ale moze warto przenieść ten wątek do działu "wychowanie"? Zacznijcie coś robić koniecznie, to jest bardzo duży pies i bardzo małe dziecko. Chyba trochę to poszło na żywioł, a jak wiadomo najlepsza improwizacja to ta zaplanowana.
  20. [quote name='isabelle30']nie wiem, nigdy moje dziecko tak sie nie zachowalo w stosunku do psa. ale gdy pewnego dnia spotkala sie z innym dzieckiem w piaskownicy i dostala piachem po oczach, a druga mama zero reakcji "no bo przeciez jest maly, jeszcze nie rozumie" a my plukalysmy oczy kilka dni. a inne mamy ostrzegly ze gowniarz tak juz ma nagminnie. nastepnym razem ow gowniarz dostal piachem rowniez po oczach, ode mnie, niby niechcacy. nie widzialam go potem sypiacego piachem. gdy Brutus gryzl mnie po rekach, ugryzlam go w ucho, nie zrobilam mu krzywdy, nawet nie pisnal, ale popatrzyl ze zdiwieniem, niedowierzaniem "jak to ludzie tez maja zeby?" i juz tego nie robi[/quote] Aż strach to komentować :shake: [quote name='isabelle30']jakies rady madre z waszych ust padly tutaj? [/quote] Powyżej Karjo zamieściła kilka przydatnych linków do sposobów pracy bez szczypania dzieci i gryzienia psów.
  21. filodendron

    Bozita

    Kupiłam Bozitę Original Plus i pies mi zaczął na niej marnieć. Jeść jadł, ale koopska wielkie, gazy, sierść się jakaś taka byle jaka zaczęła robić - no generalnie widać było, że mu nie służy. Nawet nie dokończyliśmy wora. U nas się nie sprawdziła.
  22. [quote name='isabelle30']twoje dziecko jest malutkie, trudno mu cos wytlumaczyc skutecznie. niezaleznie od tego jak to zabrzmi okrutnie. dziecko szczypie psa-podchodzisz i szczypiesz dziecko mowiac "prosilam zeby tego nie robic, psa to boli, nie wierzysz to masz okazje sprawdzic" ale od razu nie ocieraj lez, niech ma chwile aby pomyslec (tak, takie maluchy tez mysla i poprawnie kojarza)[/quote] Mam nastoletnią córkę, której w życiu nie uszczypnęłam a mimo to jakoś nie mam poważnych problemów wychowawczych. Gdybym to zrobiła, nie mogłabym sobie w oczy spojrzeć. Jak można szczypać dziecko z premedytacją? W Szwecji za coś takiego miałabyś problemy z prawem. Jeśli dziecko Joanny (przypominam - 1,5 roczne) walnie psa łopatką w głowę albo nasypie mu piachu do oczu, to czy Joanna ma zrobić dziecku to samo?
  23. Nie odważyłabym się doradzać takich zabaw z jedzeniem - ostentacyjnego zajadania przysmaków tuż przed nosem psa. Niech ktoś psa obejrzy i oceni, czy można tak robić i czy to w ogóle będzie miało jakiś skutek wychowawczy. Jakoś mi to Fennelową przypomina. Nie wiadomo, jaki naprawdę jest ten pies - a jeśli to będzie dla niego na tyle frustrujące, że za którymś razem sięgnie po ten plaster kiełbasy i przy okazji skaleczy dziecko? A jeśli dziecko uzna, że to fajna zabawa i zacznie organizować takie akcje na własną rękę (rączkę)? Dzieciom niewiele trzeba, żeby wpaść na głupie pomysły - na przykład zje kiełbasę i zapomni dać resztę.
  24. Moim zdaniem, Ludwa i Karjo2 mają rację - Joanno, powinniście się zdecydować na pomoc specjalisty na miejscu, w otoczeniu w którym funkcjonuje pies. To nie jest pierwsze warknięcie. Problemy były już w maju - pies warczał, gdy mała zbliżała się do legowiska, pisałaś, ze nawet potrafi w takiej sytuacji delikatnie złapać za rękę. Pisałaś także o szelkach, które pies "zawłaszczył" i nie chciał oddać córce. Teraz dochodzi warczenie przy misce. Jeśli to możliwe niech to ktoś fachowy obejrzy i wdroży jakiś "plan naprawczy", zanim przerodzi się w coś gorszego. Póki co, nie pozwalaj aby dochodziło do okazji, w których pies warczy na dziecko - z takiej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Myślę, że ani karcenie i naciski na psa, ani wycofanie się nie prowadzi do poprawy sytuacji. W pierwszym przypadku pies uczy się, że nie warto ostrzegać, w drugim - dostaje to, o co mu chodziło.
  25. Pięknie dziękuję za informację. Dopytuję o takie info o górkach, ponieważ córka zbiera odznaki GOT (jeszcze jest za młoda, żeby chodzić sama) - do tej pory kręciliśmy się po Beskidzie Żywieckim i Śląskim, ale zabraknie nam tych górek, żeby nabić potrzebną ilość punktów na złoto ;) W tym roku pocałowaliśmy klamkę Babiogórskiego Parku Narodowego - nie wolno było wejść z psem, ale rzeczywiście już mamy "doniesienia", że spokojnie można zaliczyć szczyt od strony słowackiej. Śliczne zdjęcia.
×
×
  • Create New...