-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
I jeszcze szczury - te hodowane w bajeranckich klateczkach albo i bez i te, którym wysypuje się trutkę w piwnicach, oraz te, które gdzieś tam się zjada ze smakiem. No i świnki morskie - gdzie to je zjadają z takim apetytem?
-
Było już trochę wątków na podobne tematy, poszukaj w dziale "Pogryzienia". Prawda jest jednak taka, że jeśli nic się nie stało - pies nie ma obrażeń, nie trzeba było go szyć, leczyć itd. - to nie bardzo jest z czym iść do sądu. Jak będzie mandat, to i tak nieźle - może gość przemyśli sprawę i zacznie pilnować psa. Może.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
filodendron replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='boksereczkaa']Mój tata miał kiedyś ONka. Któregoś dnia wychodząc z nim na spacer spotkał sąsiadkę, Pani zachwyciła się Kubusiem, że taki śliczny, że zadbany. Tata dumny słuchał wszystkiego, a na koniec Pani dodała "i jaką ma śliczną sierść! Byłby z niego piękny dywanik". :D[/quote] :shiny: Miałam podobnie - pani pogłaskała mojego dość krótko wtedy ostrzyżonego psiaka i mruknęła z zadowoleniem - hmm, miałam kiedyś taki kołnierz, z karakułów... -
[quote name='a.piurek'] Reasumując: warto mieć polisę OC dlatego, że za ok 35-40zł rocznie mam tzw święty spokój i żadne nieprzewidziane zdarzenie szkodowe nie spowoduje mojego zawału z powodu użerania się z poszkodowanym (a nie z każdym da się porozumieć, szczególnie jak wyczuje tzw, kasę) nie uszczupli też mojego budżetu, bez względu na to jaki jest:evil_lol:[/quote] Nie do końca zrozumiałam - z powyższego wynika, że ubezpieczyciel zapłaci tyle, ile na drodze sądowej wyszarpie poszkodowany. A z poniższego: [quote name='a.piurek'][FONT="]Kodeks cywilny określa, że przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, [/FONT][/quote] że tyle, na ile się z nim (ubezpieczycielem) umówię. To mogą być dwie całkiem różne kwoty.
-
Ale temat popłynął ;) Bardzo a'propos granic między tym czy tamtym :evil_lol:
-
Szkoda, że w tym wątku nie wypowiadają się osoby, które mają wystawowe psy ras z definicji wymagających żmudnych przygotowań do wystawy i skutecznej ochrony włosa pomiędzy wystawami :) Ciekawa jestem, jak to wygląda z ich perspektywy. Sama mam pundla burego, któremu wszystko wolno - aportować z wody (jak widać w avatarze), tytłać się w błocie, łazić po krzakach i różne takie. Jednocześnie w sprawie pielęgnacji sierści nie ma przeproś i trzeba się przyłożyć, bo jak nie, to jest niezły kanał za który pies mógłby mieć do mnie uzasadnione pretensje. Ponieważ to mój pierwszy pies i nie mam wielkiej wprawy, to kąpiel (szampon, odżywka), rozczesywanie, suszenie, strzyżenie maszynką, nożyczkami, wykańczanie zajmuje mi jakieś 4-5 godzin z przerwami na program rozrywkowy w celu rozluźnienia psa. I - z tego braku wprawy - przyznam się, że zawsze urobię się po łokcie. I przyznam się jeszcze, że gdyby psiak był jasny, to dla fanu być możne farbnęłabym go tu czy tam - jestem pewna, że w tych 4-5 godzinach wspólnej "harówy" ani jemu, ani mnie nie zrobiłoby to różnicy. Kiedyś widziałam foto białej pudlicy, która miała na udzie wygolony i zafarbowany oczywiście na różowo kształt wstążeczki - symbol profilaktyki i walki z rakiem piersi. I bardzo mi się to podobało.
-
Piękny i zawsze uśmiechnięty :)
-
[quote name='Sybel']Jesli jednak się widzi, że człowiek usiłuje psa odciągnąć jak najdalej od nogi osoby mijającej, to (uzywając wyobraźni) można wywnioskować, że opiekun chce uniknąc bliskiego kontaktu między psem i przechodniem. [/quote] Takiej wyobraźni czasem nie można się doczekać nawet od drugiego "psiarza" a co dopiero od osoby, której psy nie interesują :shake: Lepiej na to nie liczyć.
-
I jak Wam idzie? Tropienie to ponoć fajna zabawa, żeby psa trochę wyciszyć, ale tak czysto teoretycznie się zastanawiam, jak się mają wyniki w tropieniu do regularnie golonych pudlich wibrysów? W broszurce Jakubowskiego czytałam, że w czasach, gdy pudle były psami myśliwskimi nie golono im wąsów.
-
[quote name='leepa'] Wielbłąd jest pięknyyy, nie wiem czy wszyscy widzieli tego pudla :D[/quote] Wielbłąd jest rewelacyjny :) Fantastyczny jest też ten biały pudel z czerwonym klonowym liściem. Mam wrażenie, że zbyt wiele osób traktuje te fotki jak codzienny image tych psów w przekonaniu że na spacery biegają z pawimi piórami przyczepionymi do zadka. Przecież one są tak robione tylko na specjalną okazję, na kilka godzin. I właśnie przy tych specjalnych okazjach robi im się zdjęcia, które potem możemy oglądać w internecie - "zwykłe" zdjęcia ze spacerów zostają w albumie właściciela.
-
Dorobello, tylko co to ma wspólnego z Twoją sprawą? To że policja podejmuje działania prewencyjne, żeby jakoś wpłynąć na statystyki dot. pogryzień nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością właściciela za psa. Owszem, w statystycznym ujęciu ma nam to ułatwić życie, ale w tym konkretnym przypadku? Przecież tam nawet żadnego dziecka nie było.
-
[quote name='dorobella']Na razie czekam zbieram materiał typu [B]czego uczy policja dzieci na szkoleniach dot. zachowania przy psach[/B], orzeczenia SN i co tam jeszcze się przyda. Do Ani się uśmiechnę po link do komentarza.[/quote] Tak z ciekawości - do czego chcesz to wykorzystać w kontekście tej sprawy? Nie wiem, czego uczy policja ("żółwika"?), ale do szkoły córki przychodziła pożal-się-boże-dogoterapeutka, która wyjaśniła dzieciom, że czasem jak piesek pokazuje zęby to znaczy, że się uśmiecha, a agresywnym psom należy wydzielać wodę tylko za spokojne zachownie :shake: Czasem rączki opadają niżej niż kostki u nóg.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
filodendron replied to kell46's topic in Pogryzienia
[quote name='CHI']Tu [URL="http://www.dobrypies.eu/bites.html"]Behawiorysta: psi psycholog[/URL] jest świetny artykuł na temat podgryzień... Proszę polećcie go gdzie się da... Pozdrawiam CHI & BBB[/quote] Zupełnie nie mogę pojąć, czemu służy porównywanie obrażeń spowodowanych przez psy do obrażeń, które są skutkiem używania butów, kapci, wózków widłowych i innych. Czy to jest zachęta, żeby wszyscy operatorzy wózków widłowych rzucili robotę i kupili sobie psa? Przedziwne argumenty na rzecz - właściwie na rzecz czego? Bo na pewno nie usprawiedliwia to faktu, że niektóre psy - na skutek bezmyślności właściciela - pogryzły. -
Z tą kostką Rubika to już kuuupa roboty, wow :)
-
Podpowiedzcie coś jeszcze z gamy specyfików witaminowo-mineralnych, bardzo proszę... Chwilowo jesteśmy na pół domowym żarełku, trzeba to czymś wzbogacić, ale od gammolenu musimy zrobić sobie przerwę - poza tym chodzi o coś bardziej kompleksowego. Kiedyś mieliśmy Dolfos z biotyną, ale - no nie wiem - dobre to czy nie?
-
Ale to jest taka hipotetyczna rozmowa (kłótnia o stawkę), bo to 500 zł jest hipotetyczne. W artykule napisano: "Mandaty zwykle wynoszą do 100 zł, ale funkcjonariusze SM mogą stosować dotkliwsze stawki. Górny limit to 500 zł". Rozumiem, że ten górny limit przeznaczony jest dla wyjątkowo upierd*** "klientów", którzy pozwolą psu np. załatwić się na środku placu zabaw dla dzieci i jeszcze będą dyskutować ze "strażakiem", że mają do tego prawo. Nigdzie nie jest powiedziane, że te 5 stów to z automatu dla każdej emerytki.
-
a.piurek, dziękuję za informacje.
-
a.piurek, chyba zgadza się - to dot. sytuacji, gdy procentowy uszczerbek na zdrowiu został wyliczony na podstawie dokumentacji medycznej, która obejmowała pierwszą pomoc i hospitalizację, a pomijała dalsze leczenie i rehabilitację. I jeśli dobrze rozumiem - to postępowanie idzie własną drogą, a roszczenia wobec sprawcy własną, niezależną, choć na podstawie tych samych dokumentów/faktur?
-
a.piurek, dziękuję - to sporo mi wyjaśnia. Przepraszam, jeśli pomyliłam terminy - zdaję sobie sprawę, że kwota, którą sąd uzna za właściwą jako zadośćuczynienie za poniesione szkody jest czym innym niż kwota, którą sprawca musi zapłacić za np. leczenie czy inne poniesione koszty. Pytanie wzięło się stąd, że ubezpieczyciel - na okoliczność renegocjacji sumy, jaka wynikała z tabelki - oczekiwał faktur za leczenie aby udokumentować, że suma z ubezpieczenia nie pokryła kosztów leczenia. Teoretycznie te same faktury mogłyby być podstawą dla sądu dla określenia wysokości roszczenia i - jak rozumiem - nie ma przeszkód prawnych, aby traktować to całkiem odrębnie.
-
[quote name='dorobella']Ja nie widzę dalszego udziału w tym wątku skoro są tacy, którzy Rex'a znają lepiej, sytuację pogryzienia znają lepiej, a maja tyle ważnych rzeczy do przekazaniaq, że ho ho.[/quote] Ale nie zrażaj się może tak aż definitywnie. Wydaje mi się, że nikomu tu nie chodzi o personalne przytyki - zaistniała jakaś sytuacja, która okazała się być "przypadkiem prawnym", no i chyba wszyscy są ciekawi, jak to się zakończy, bo każdy znalazł się/może się znaleźć w podobnej sytuacji. Emocje, podział na dobro i zło, na racje etycznie słuszne i niesłuszne tak średnio sprawdzają się w świecie kodeksów i przepisów. Sędzia też nie zna Rexa ani sytuacji - też będzie musiał oprzeć się na opisie. Nie wiem, jak inni, ale ja na przykład chciałbym się dowiedzieć, jak to w praktyce będzie wyglądało w konfrontacji z obowiązującym nas wszystkich prawem. Takie chyba było założenie - że ten wątek ma być pouczający. Nie tylko na zasadzie, na co można liczyć w danej sytuacji, ale również na co - w myśl obowiązujących przepisów - nie należy liczyć w ogóle.
-
[quote name='toyota']Collie jest za duży dla 8- latki . Nie będzie mogła wyjść z nim sama na spacer , nawet na chwilkę przed blok . Każdy pies ma swoich psich wrogów i jeśli zobaczy " wroga ", dziecko go nie utrzyma na smyczy . Oczywiście są psy doskonale ułożone ,ale mało kto potrafi wychować psa , aby był bezwzględnie posłuszny , a poza tym nawet doskonale wychowany pies , raczej nie będzie słuchać dziecka bez osoby dorosłej w pobliżu . Chodzi mi o sytuację , gdy zadziała jakiś silny bodziec , a nie podawanie łapki za smaka ;)[/quote] Pod tym względem to jest ogólnie przechlapane i nie ma to związku z wielkością psa. Ja sobie robiłam takie złudzenia, że może dziecko będzie mogło chodzić z psem na spacer, ale pierwszy tydzień z psem wszystko mi wyjaśnił. Chodzenie z psem na spacery jest po prostu niebezpieczne, to taki sport ekstremalny ;) Żaden rozsądny rodzic nie puści 8-letniego dziecka samego z psem na spacer, nawet jeśli to piesek wielkości świnki morskiej - za dużo zagrożeń z zewnątrz.
-
Mnie się wydaje, że mandaty powinny być wysokie - w mieście, tam gdzie są kosze jakiekolwiek. Sprawa jest prosta jak drut - łapie się na gorącym uczynku, nie ma tłumaczenia - nie wiedziałem, nie chciałem, to było niezamierzone, skąd mogłem wiedzieć, zapomniałem woreczka, załatwił się na wcześniejszym spacerze, więc sądziłem, że na tym już nie. Tu nie trzeba być przez naturę obdarzonym jakąś wyjątkowo wyostrzoną wyobraźnią - pies idzie na spacer m.in. po to, żeby się załatwić, a skoro tak, to woreczek trzeba mieć ze sobą. Tak jak trzeba mieć dokumenty, gdy wsiada się do samochodu, bilet gdy do autobusu/kina, kasę/kartę gdy idzie się na zakupy. To powinno być oczywiste.
-
Olka Olga, ale może nie ma co z góry zakładać, że będzie źle - skoro kobieta jest zdecydowana na szkolenie i na dodatek pyta o rasę we własnym, a nie dziecka imieniu, to raczej jest świadoma, czym jest pies i jakie są w związku z tym obowiązki. Nie jest powiedziane, że to dziecko ma się zająć psem - zresztą tu na pewno masz rację - w przypadku 8-latka to nierealne.