-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Yorkomanka']może mam chodzić na pieszo bo nie założe psu kagańca? [/quote] To jest jakaś myśl :evil_lol: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Mnie się zdarzyło dwa czy trzy razy jechać z psem na kolanach i bez kagańca, ale uważam, że to nie jest w porządku - jednak ten namordnik każdy powinien mieć obowiązkowo. Czasem jest tłok i ktoś może psu niechcący nadepnąć na łapę, czasem przy gwałtownym zakręcie ktoś się przechyli nad siedzenie, oprze, zahaczy, szarpnie - i pies może dziabnąć. Nie mówiąc o jakiejś stłuczce lub poważniejszym wypadku - zszokowany pies może nie pozwolić sobie pomóc. -
Przecież jedno drugiego nie wyklucza - uczmy, rozmawiajmy, wychowujmy, ale nie liczmy na to, że to poskutkuje na skalę ogólnokrajową, włącznie z pijanymi dresami. Zresztą M@d, Ty przecież nie zostawiasz psa pod sklepem, więc możesz się trzymać tylko swojej metody ;)
-
[quote name='Asior']o kurcze, nie słyszałam o tym.. kiedy to było??[/quote] W sierpniu - paskudna historia [url=http://www.polskatimes.pl/gazetakrakowska/aktualnosci/155317,rodzice-pogryzionej-dziewczynki-czekaja-na-wiesci-o,id,t.html]Polska - Gazeta Krakowska - Aktualności - Internetowe wydanie dziennika ogólnopolskiego[/url]
-
[quote name='dorobella'] Obowiązek osoby posiadającej psa jest dostarczenie kopii ostatniej obserwacji do sanepidu. Dostarczenie jej pogryzionemu to dobra wola, bo ustawodawca nie nakłada takiego obowiązku.[/quote] Trochę to bez sensu w przypadku, gdy czeka się na decyzję - brać zastrzyki, czy nie brać. Taka okrężna droga. No ale to tłumaczy tę nieprzyjemną a medialną historię z Krakowa - że o wynikach obserwacji rodzice pogryzionego dziecka dowiedzieli się z mediów, bo nikt z odpowiednich służb ani też właściciel psa nie raczył ich poinformować.
-
[quote name='M@d']I dlatego tym bardziej, że świat nie jest idealny i sporo ludzi jest nieodpowiedzialnych (tak kierowców, elektryków, rodziców jak i właścicieli psów) należy wychowywać młodzież tak aby pies nie był dla niej "terra incognita" ...[/quote] Ja tam jestem zdania, że trzeba działać tu i teraz, minimalizować ryzyko gdzie się da, nie liczyć na zbyt wiele ze strony bliźnich, liczyć na siebie, zamiast czekać aż dorośnie ente pokolenie - bo się można nie doczekać.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
filodendron replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Czepiacie się :) Nie chciałabym, żeby mnie ktoś przepytał np. z marek samochodów. Dla mnie dzielą się na białe, czerwone, granatowe, srebrne itd. ;) Niby wiem, jaką markę my mamy, ale żeby już pamiętać pojemność silnika, rocznik, czy takie inne, to nie bardzo. -
Pewnie już widzieliście ten wątek red nose pitt bulla, który został ukradziony spod sklepu? To tak a'propos tego, żeby niekoniecznie sugerować się rasą. Widać niektórzy cwaniacy mają jednak chęć podejść bliżej, nawet jeśli to nie yorczek.
-
Tak się wstrzelę nie do końca na temat, ale też nie do końca od rzeczy: oświećcie mnie proszę, bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu - czy zawód-groomer to rzeczywiście są przyzwoite pieniądze? Nie żebym się przymierzała, broń Boże - tak się tylko kiedyś zastanawiałam czysto teoretycznie, bo za swojego psa płaciłam 100 zł za [B]cztery[/B] godziny pracy. Ten czas, plus niebagatelne koszty wyposażenia salonu i potem jego amortyzacja, wymiana maszynek, ostrzenie ostrzy, nożyczek, kosmetyki, woda, prąd itp., itd. No i podatki. Nie wiem, ile z tej stówki zostaje groomerowi na rękę, ale chyba nie za dużo? Może przy obłożeniu 8 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, przy ekpie kilkuosobowej to jest interes, ale pracownicy to znowu wtedy ZUSy, ubezpieczenia, L4 i wczasy pod gruszą. Jak to z tym jest - mniej więcej oczywiście ;)
-
Ale ta klatka chyba nie na 8-9 godzin? Czy to nie za dużo?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='koosiek']A no widzisz, sprzedawca twierdził, że to to nazywa się Spot On. W każdym razie było w niedużej, bordowej tubce.[/quote] Fiprex spot on jest w biało-bordowej tubce i rzeczywiście jest ona beznadziejnie opisana. Dwója dla grafika. U góry jest napis SPOT ON (wersalikami) i coś tam, coś tam, a dopiero na dole nazwa specyfiku i to w formie graficznej, wpisanej w logo producenta. Opakowanie trzypaka jest już opisane lepiej, ale widać nie wystarczająco ;)
-
Nie wiem, jak to jest z tym sanepidem. U mnie było tak, że lekarz chciał wiedzieć, czy pies jest szczepiony, że zostanie poddany obserwacji i potem trzeba było okazać wyniki tej obserwacji. Wyniki zostały u mnie (czyli u poszkodowanej) - jeżeli właściciel psa musiał się z nimi zgłosić do sanepidu, to znaczy, że miał ich własną kopię. Prawdą jest, że decyzja o podjęciu kroków prawnych należy do poszkodowanej i jakiś rodzaj ugody na piśmie chyba warto próbować uzyskać (z potwierdzeniem, że przyjęła tę sumę), ponieważ teoretycznie poszkodowany ma chyba prawo wnieść sprawę cywilną do trzech lat od wydarzenia (niech mnie ktoś skoryguje). W praktyce to chyba musisz ją wyczuć i udobruchać - żeby mieć jakąś gwarancję ale też jej dodatkowo nie wkurzyć.
-
M@d, nie wiem, dlaczego niektórym rodzicom brakuje wyobraźni, ale jest to fakt, z którym trudno dyskutować. Podobnym brakiem wyobraźni wykazują się niektórzy posiadacze psów, zostawiając je pod sklepem, bo tylko nieliczni robią to z głową - reszta zostawia gdzie popadnie, często uniemożliwiając wejście do sklepu bez kontaktu z psem. Nie mówiąc o tych, co zostawiają całkiem bez uwięzi - bo jest na to przyzwolenie, bo inni dają przykład. Skoro amstaf stoi przywiązany do drzewa, to inny człowiek z mózgu chlupotem zostawia goldka bez smyczy i bez kagańca, no bo skoro amstaf może tak, to goldek może jeszcze lepiej. I trudno się dziwić, że ludzi to wkurza tak w jednym, jak i w drugim przypadku - bo tak działa generalizowanie. Żadna mała, nowa wspólnota mieszkaniowa nie wpadnie na pomysł, żeby uchwalić zakaz posiadania samochodów lub wprowadzić od nich dodatkowe opłaty na rzeczy wspólnoty, natomiast co do psów, zwłaszcza dużych - to już się podobno zdarza. W najlepiej pojętym interesie psiarzy jest pilnowanie własnych psów zawsze i wszędzie - w przeciwnym razie takich pomysłowych wspólnot zacznie przybywać. Psy na osiedlach to jest problem, nie tylko pod sklepami - widać wszyscy Dogomaniacy (którzy notabene mocno podbijają tę statystykę rodzina 2+2 = prawie jeden pies) siedzą w internecie, a na zewnątrz zostaje ta nieuświadomiona siermięga i robi nam gębę. Dla mnie jest oczywiste, że przez liczną grupę osób (poważnie zasilaną przez nieupsionych rodziców - a to silne lobby) psy są nielubiane, i równie oczywiste jest, że właściciele psów ciężko pracują na to, żeby tak właśnie było - statystycznie rzecz ujmując, skoro już jesteśmy przy tym temacie.
-
M@d, niby coś w tym jest, ale analogie trochę naciągane. Każdy rodzic ma do czynienia z samochodami, gazem, kontaktami, drzewami itd., itp. Nie każdy z psami. Wiem, że trudno w to uwierzyć :cool3: ale naprawdę są ludzie, których ten temat w ogóle nie interesuje, nie chcą mieć z nimi nic do czynienia, nie odczuwają potrzeby zdobywania jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Akcja z uczeniem dzieci "żółwika" itp. jest w powijakach, a to, co zaprezentowała dogoterapeutka w dobrej wierze zaproszona na zajęcia przez szkołę mojej córki, było żenujące. Mimo wszystko, gdy dziecko wybiega z kolegami na podwórko, choć jest rozsądne jak na swój wiek i uczulane na różne niebezpieczeństwa - liczę na jakąś interakcję ze strony innych osób. Na to, że kierowcy samochodów też mają oczy, na to, że jakiś miły starszy pan rzuci się z laską na dzieciaki, gdy wpadnie im do głowy pomysł wspinaczki niebezpiecznie wysoko na drzewo, na zniecierpliwionych sąsiadów, gdy przyjdzie dzieciom do głowy wożenie się windą tam i z powrotem. Liczę też na to, że jeśli jakiś popaprany rówieśnik pchnie ją w kierunku jakiegoś psa, to ten pies będzie z właścicielem. To nie o to chodzi, że moje dziecko jest jakieś problemowe - nie, jest normalne. Tylko moja pesymistyczna wyobraźnia pracuje na takich obrotach, że ciężko przechodzę etap "wyfruwania z gniazda" ;) Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowa się człowiek idący z przeciwka w stosunku do naszego psa - jest możliwe, że zachowa się kompletnie irracjonalnie albo wręcz prowokacyjnie (proszę poczytać wątek Dorobelli w dziale prawnym). Ale będąc przy psie, mamy przynajmniej szansę na skuteczną interwencję, a jak jesteśmy wtedy przy ladzie, to d... blada.
-
Ale pojęcie dziecka nie kończy się w wieku 5, 6, 7 lat a rodzice nie mają obowiązku śledzić swoich nastoletnich dzieci. Po osiedlu samodzielnie chodzą dzieci 10-13-letnie i te to dopiero miewają dzikie pomysły. Nie no, ja znowu taka święta zawsze nie byłam. Kiedyś zdarzało mi się zostawiać psa na takie właśnie krótkie 5 minut. Do czasu gdy - po dosłownie dwuminutowych zakupach w aptece, podczas których byłam przekonana że pomiędzy wyliczaniem pieniędzy i odbieraniem paragonu obserwuję przechodniów, a raczej ich brak, ponad przyklejonymi do szyb reklamami - zastałam psa w objęciach chłopca, 10-12 lat. Nie mam pojęcia jak on się do niego dostał niezauważony - chyba podczołgał się na czworakach. Dzieci miewają dziwne pomysły nawet gdy już są całkiem duże i biegają po osiedlu bez rodziców. Może wtedy nawet dziwniejsze. I w sumie nie chodzi o to, kto, przed czym i kogo wybroni, tylko o to, żeby nie było takiej potrzeby. Kaganiec to jest pewne wyjście, jeśli ktoś się nie boi, że psu stanie się coś złego (bo ktoś bezkarnie będzie mu mógł wkładać patyk do oka, albo inny ktoś podejdzie z agresywnym psem).
-
[quote name='MagdaH']A widzicie, można dziecko wychować i nauczyć...podobnie jak psa...[/quote] No można, ale co z tego, skoro gross rodziców tego nie robi. Robią to głównie ci, którzy sami mają psy. Jak ktoś nie ma, nie interesuje się tym, to mu czasem wyobraźni zabraknie. I czy to jest powód, żeby dziecko takiego rodzica narażać - a cóż ono winne?
-
[quote name='MagdaH']Jeśli się dziecko nauczy, że zwierzęta to nie pluszowe zabawki i nie zbliżamy się do samotnych zwierzątek, a do zasmyczonych przy opiekunie, dopiero po zapytaniu "czy można?", to masz rację dOgLoV - nie będzie takiej okazji:p. Niestety, bardzo rzadko słyszę to pytanie[/quote] I ponieważ tak właśnie jest, jak napisano wyżej, to do właścicieli psa należy maksymalne ograniczenie ryzyka związanego z bliskim spotkaniem trzeciego stopnia dziecka i psa. Że to oznacza myślenie za innych - trudno, takie życie - może powinno się to włączyć do porad pt. "zanim kupisz psa". Zostawianie psa pod sklepem to kuszenie losu. Nie ma psów na 100% pewnych, a przepisy są jakie są.
-
M@d, a Ty jak już wrócisz z tej wyspy (zapomniałeś o prywatnym samolocie), to przywiązujesz i zostawiasz psa pod sklepem? :razz: Znając ton Twoich wypowiedzi, trochę zdziwiłabym się odpowiedzią twierdzącą, choć nie przewertowałam wątku od początku - może już się gdzieś do tego przyznałeś :)
-
Dzieci są generalnie nieobliczalne i z tą nieobliczalnością trzeba się liczyć ;) My mieliśmy raz spotkanie z turbo-dziewczynką, która podbiegła do nas krzycząc "dzień-dobry-jaki-ładny-piesek-czy-mogę-mu-rzucić-piłeczkę" i zanim doszła do słowa "rzucić", to już zdążyła mu tę piłkę wydłubać z pyska, a ja w tym czasie zdążyłam tylko powiedzieć "eeee...". Moja wina, bo chciałam sobie ułatwić życie i wracając ze spaceru po drodze zgarnąć córkę z placu zabaw. Trzeba było się tam nie pchać z psem, zwłaszcza z psem niosącym piłkę w pysku.
-
[quote name='dOgLoV']ja bym się bała że coś się może mu stać , nawet może go ktoś porwać , lepiej nie kusić losu ;)[/quote] Dokładnie. Kradzieże psów rasowych to wcale nie taka rzadkość. Można takiego yorczka gdzieś upłynnić za flaszkę wódki, albo odsprzedać do pseudohodowli.
-
[quote name='roots23']a od czego jest właściciel psa? od pilnowania go a nie chodzenia z nim na zakupy, albo zakupy albo spacer z psem[/quote] Otóż to. Jak się ma psa, to się psa pilnuje albo zostawia w domu. Bo jakby myśleć kategoriami, które niektórzy tu reprezentują, to lepiej od razu poprzywiązywać pod tymi sklepami krokodyle i tygrysy - będzie spokój, żadna okropna mamusia z żadnym paskudnym dzieckiem nie ośmieli się zakłócić komfortu życia właścicieli zwierzaków :diabloti:
-
[quote name='gayka']odnawiam wątek i będę wdzięczna za podzielenie się doświadczeniami. Podoba mi się skład NG, ale widzę, że dość mało popularna.[/quote] Gayka, i co? Kupiłaś, karmiłaś? Bo ja właśnie kupiłam pierwszy raz - dziś zaczynamy dosypywać do starej karmy.
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
filodendron replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A co Wy tacy wymagający wobec bliźnich? :cool3: Kiedyś były przede wszystkim mieszańce, no i "wilczury", jamniki, taki pies, co miał go porucznik Colombo, "Lessi wróć" było i od czasu do czasu wyżeł się trafił, a teraz tyle tych ras, w dodatku wersje mini, midi i maxi, wersje kopiowane i niekopiowane i z tego ostatniego powodu niektórym trudno odróżnić rottka od czarnego labka na ten przykład :razz: -
Też mi się wydaje, że to kuszenie losu. 4 i 7 lat to jest wiek nieobliczalny a mieć stale na oku dwójkę dzieci i psa to trudne do wykonania.
-
[quote name='Zofia.Sasza']O jakiej naturze my tu w ogóle rozmawiamy? [/quote] Naturalnie o naturalnej naturze yorków, pudli itp. oraz o ich naturalnej szacie. Straszna dewiantka ze mnie, będąc w ciąży farbowałam włosy i to nie jeden raz. A teraz przeczyta to moje dziecko i prawda wyjdzie na jaw :placz: