-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by filodendron
-
O jaki ładny medalionik :) Jak tam piękne Bielsko? Niedługo trzeba się pakować i ruszać na południe, na groby. Może między jednym a drugim cmentarzem uda się choć na chwilę odetchnąć górskim powietrzem. Na przykład gdyby tak pojechać ze Szczyrku do Bielska przez Wisłę ;)
-
Tak, masz rację - mam w sobie gorliwość neofity. Za każdym razem jak zerknę do "pudli w potrzebie" to jest mi bezdennie głupio. Chciałam, żeby Cię to ominęło. Ale Ty chcesz to zrobić z premedytacją, więc jesteś przygotowana na takie emocje - poradzisz sobie z nimi lepiej niż ja.
-
Nie wiem, co o tym myśleć. Ja to palnęłam głupotę - tak najzwyczajniej na świecie. Pies, pies, no dobra - dajcie tego psa, zamknę oczy i raz kozie śmierć. Ale pół roku przygotowań, wiedza o psach, psy już odchowane, wychowane, kontakt z hodowlami, znajomość forum i mimo to takie podejście do sprawy? Mameczka, mówisz, że szperasz w internecie od pół roku, a jakoś na pudlowym podforum Cię nie widziałam. Akurat ostatnio pojawiły się tam pytania o mioty i plany na 2010 rok. Ta kobieta nawet tam nie ma średniego samca - wyraźnie jest napisane "reproduktor na pograniczu miniatury i średniego", więc nadzieja, że średni będzie średni jest chyba mniejsza niż Twoje oczekiwania. Skoro marzysz akurat o takim psie, to dlaczego kupujesz kota w worku?
-
Oprócz schronisk są domy tymczasowe - ludzie walczą o to, żeby takie bidy, jak ta z pierwszego linku nie trafiły do schronu w ogóle, żeby znaleźć im dom, zanim to się stanie. Oprócz hodowli polskich są jeszcze czeskie, słowackie i wiele innych - skoro chcesz jechać z Pomorza na południe, to znaczy, że i długą podróż kalkulujesz w koszty. Strona tej "hodowli" nie podoba mi się, a to już jest śmiech przez łzy: "Szanowni Państwo Jeśli są Państwo zadowoleni z zakupionych w naszej hodowli piesków, z przyjemnością opublikujemy Państwa opinie na naszej stronie internetowej. A o to opinie, które nadesłano do nas do tej pory:" Po czym następuje JEDNA opinia okraszona zdjęciami, na których jest dziwny pudel z trochę - jak na mój gust - dziwną czaszką. Opinii negatywnych w ogóle prosimy nie nadsyłać - tak powinien brzmieć dopisek. Reproduktor "na pograniczu miniatury i średniego" też brzmi wspaniale - zapewne można nim kryć dwie kategorie suk. Co za oszczędność.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
filodendron replied to kell46's topic in Pogryzienia
W sumie to smutno się to czyta. Zresztą nie po raz pierwszy. Nawet jeśli ktoś beknie, to nie stać go na to, żeby powiedzieć - przepraszam. Tylko bla bla bla, właśnie miałem zamiar beknąć, bo danie było nieświeże, z września - to wszystko usprawiedliwia... -
Wybacz, że napiszę tak wprost, ale uważam, że jeśli 2 tysiące za psa to jest dla kogoś za dużo, to nie powinien się na niego decydować. Nawet jeśli będziesz miała szczęście, nawet jeśli trafi Ci się zdrowie szczenię i w pierwszych miesiącach jego życia nie "popłyniesz" na podobną kwotę z powodu leczenia, to i tak te pieniądze wydasz wcześniej czy później. Pudel jest kosztowny. Fryzjer - 60-100 zł to minimum. Co 3-4 miesiące - najrzadziej. Kosmetyki dla pudla, żeby utrzymać jego szatę w dobrej formie między strzyżeniami - od 70 zł w górę. Szczotki, grzebienie - od 40 zł w górę. Maszynka, jeśli chcesz strzyc sama - razem z ostrzami od 700 zł w górę (taka, która "weźmie" pudla). Kąpiele, czesanie, strzyżenie, odżywki, preparaty witaminowe na włos, ubrania na zimę. Wydasz te pieniądze wcześniej czy później. Więc może lepiej później - odłożyć coś przez rok i w tym czasie już rozmawiać z hodowcami.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
filodendron replied to kell46's topic in Pogryzienia
Tylko że to niczego nie zmienia. Wypsneło się i wyszło głupio. -
No jasne, ja też widziałam rodziców mojego psa. Oboje byli srebrni i mniej więcej połowę mniejsi od tego pieska, którego widać w moim podpisie :shake: A znajoma ma pseudomaltańczyka z super eleganckiej domowej pseudohodowli - przy pierwszym szczepieniu zaliczyli zapaść, bo książeczka też była super elegancko sfałszowana. Maltanka przeżyła, ale jest kompletnym histerykiem - prawdopodobnie przez 8 tygodni w ogóle nie opuszczała klatki. A po karmie, którą rzekomo była karmiona w hodowli dostała rozwolnienia.
-
Cóż ja mogę powiedzieć. Kupiłam raz, pierwszy i ostatni. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu. Nie masz pojęcia, co dzieje się w pseudohodowlach. Nawet weci biorą w tym udział sprzedając naklejki ze szczepionek za flaszkę wódki. To jest horror i masakra, a dla Ciebie ruletka - jajko niespodzianka, bo nie masz żadnej pewności, na co wyrośnie szczenię, które kupisz. A dzieci chociaż mają porobione testy (skórne, z krwi i prowokacyjne)? Bo wiesz, pudelek nie daje gwarancji, że alergia się nie pojawi. Na dodatek bez rodowodu nie ma też gwarancji, że ten "pudelek" nie znacznie linieć.
-
Raczej wątpię, że ktoś ma podobne zdanie i sądzę, że zaraz Cię zjedzą. Ja mam psa w typie pudla. Jest moim oczkiem w głowie, co nie zmienia faktu, że jest mi szalenie wstyd, że przyłożyłam rękę do procederu zwanego pseudohodowlą i nabiłam kasę oszustowi. Kiedy się zorientowałam, czym są pseudohodowle wpadłam w panikę, ciągle mi się wydawało, że mój pies jest chory, niedożywiony, że ma sfałszowaną książeczkę zdrowia. Wet już rozpoznawał mnie po głosie w telefonie. Wiesz, że pudle obciążone są genetyczną chorobą - PRA, postępującym zanikiem siatkówki? Wiesz, że badania genetyczne praktycznie pozwoliły weliminować tę chorobę wśród polskich pudli rodowodowych? Nie wiesz. Ja też nie wiedziałam. No to teraz będziemy czekać razem - bo ta choroba pojawia się w późniejszym wieku. Wejdź sobie na wątek "pudle w potrzebie", w dziale z grupą IX, podforum "pudle" - tam same takie bidy w typie.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
filodendron replied to kell46's topic in Pogryzienia
Kraków ma coś pecha ostatnio. Po wypadku małej Noemi radni krakowscy zakasali rękawy i jakby wzięli się do roboty: [URL]http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/28067,radni-krakowa-grozn*****-beda-pod-wieksza-kontrola,id,t.html[/URL] Jak będzie więcej przypadków pogryzień, to kto wie - może radnym się udać. Niektórzy właściciele psów ciężko pracują na takie zaostrzenie przepisów. -
Kundelek...jaki mniej więcej urośnie?
filodendron replied to Ewka :)'s topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Będzie duży. Warto przy żywieniu i spacerach/zabawie brać pod uwagę ochronę stawów. Jest śliczny :) -
O ile zdołałam się dowiedzieć to nie. Jedynie w Słupsku.
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
filodendron replied to kell46's topic in Pogryzienia
Fajne komentarze do newsa. A potem jest oburzenie, że ludzie generalizują i swoją niechęć do amstafów przenoszą na ich właścicieli. A może odwrotnie - niechęć do właścicieli przenoszą na amstafy :roll: -
[quote name='loll_i_pop'] filodendron, mam pytanie: w jakiej sytuacji u ciebie pojawil sie problem z wyjacym psem? (po przygarnieciu/kupieniu, przeprowadzka?) czy pies przy tym jest bojazliwy? ile z nim pracowalas, by bylo tak jak jest teraz?[/QUOTE] Pies rzadko zostaje sam, a jeśli to góra na 4-5 godzin. Nigdy nie sprawiał problemów - zostawialiśmy podsłuch. Dostawał coś dobrego do jedzenia, zjadał i kładł się spać. Z czasem zrezygnowaliśmy z nagrywania tego, co się dzieje w domu. Potem nasza córka miała wypadek, to się stało w domu, przy psie - było mnóstwo krwi i krzyku - w panice wyjeżdżaliśmy do szpitala. Pamiętam tylko, ze pies był przerażony, wczołgał się pod półkę i kiedy mąż wrócił ze szpitala po paru godzinach, podobno nadal tam był. Zostałam z córką w szpitalu na 6 dni z krótkimi przyjazdami na prysznic i takie tam. To była pierwsza taka rozłąka. Myślę, że to wtedy się stało, choć nie od razu się zorientowaliśmy i nie od razu podjęliśmy działania. Potem stosowałam się do rad Z. Mrzewińskiej. Odczulałam wyjście, wystawałam na klatce schodowej. Nie pamiętam, ile to trwało dokładnie - wydaje mi się, że do 20-30 minut ciszy doszliśmy w jakiś tydzień - 10 dni, z tym że pies w tym czasie nigdy nie zostawał sam w sposób niekontrolowany. Później zaczęliśmy już wychodzić na dłużej zostawiając podsłuch. Zaliczyliśmy kilka wpadek, więc zainwestowałam w kilka zabawek na żarcie. Jego stres nigdy nie był aż tak duży, żeby odmawiał jedzenia, więc na tym się skupiliśmy. Zostawiamy go zmęczonego i głodnego, ze sporym zapasem jedzenia, z włączonym radiem i światłem. Nie podsłuchuję go już non stop, dzwonię do niego co 20-30 minut (telefon odbiera "się" automatycznie). Pytałam sąsiadów - nic nie słyszeli. Ale wciąż mam wrażenie, że gdybyśmy go zostawili bez tej całej inscenizacji i przygotowań, to wyłby tak, jak przedtem. Nie mam odwagi spróbować, żeby nie zepsuć tego, co już jest. Poza wszystkim on po prostu rzadko ma okazję być sam, więc nie ma nadziei na rutynę. Nie wiem, co dokładnie oznacza "pies bojaźliwy", więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Boi się dużych psów, które biegną wprost na niego, nie znosi psów, które po nim skaczą. Do obcych ludzi też podchodzi z dystansem jeśli próbują go dotknąć, ale szybko nabiera zaufania jeśli może pobyć z taką osobą choć krótki czas. Boi się krów. Boi się zabiegów u weta. Nie boi się hałasów, fajerwerków, burzy, deszczu, psów, które nie biegną wprost na niego i nie skaczą po nim, nie boi się dzieci, rowerów, ryczących tuningowanych samochodów. Nie wiem, co jeszcze.
-
A może kantarek doraźnie rozwiązywałby problem u weta? Nawet jeśli to nie jest lekarstwo na całe zło, to nieco łatwiej odzyskać kontrolę nad psem.
-
W porządku - przyszłaś, powiedziałaś, co czujesz i już. Może spodziewałam się za dużo, jakichś newsów w sprawie - bo widzisz, mam ten wątek zasubskrybowany i zaglądam tu, ponieważ wciąż oczekuję nowych, konstruktywnych rad dotyczących problemu, któremu ten wątek jest poświęcony, dotyczących psa, który wyje. Jeśli są to dobre rady, to jest mi obojętne, w jakiej tonacji emocjonalnej są napisane.
-
Zaraz, zaraz - napisałam przecież, że sama borykam się z problemem wycia. Chwilowo jest spokój, ale nie ma gwarancji, że problem nie wróci pod wpływem jakiegoś nagłego stresu/cieczek suk/innych niekorzystnych okoliczności. Przeczytałam cały ten wątek - nie uważam że jest od rzeczy, choć może i oschły. Przeczytałam podlinkowane materiały i szczególnie cenne uwagi pani Mrzewińskiej. Swego czasu też przedzierałam się przez inne wątki na ten temat (powstałe w czasach, gdy Z. Mrzewińska jeszcze udzielała się na forum) i wydaje mi się, że generalnie ten wątek w skrócie przypomina najważniejsze metody radzenia sobie z wyjcem i nauki zostawania w domu - jeśli nie bezpośrednio, to przez podane linki. Z wypowiedzi loll i pop wynikało, że coś przegapiłam - coś, o czym nie było mowy w tym wątku ani w wątkach podlinkowanych. I byłam tego ciekawa, bo bezpośrednio mnie to dotyczy. Pewnie, że loll i pop niczego nie obiecywała, ale byłoby miło, gdyby krytyka była konstruktywna - jeśli nie tak, jak tu piszą, to jak?
-
Loll i pop, pytanie do Ciebie, jak najbardziej, lub też prośba o cytat albo link do tych wątków, w których znalazłaś interesujace i wyczerpujace wypowiedzi zamiast niemerytorycznego jadu tu panującego. Przydadzą się.
-
U mnie też yorki są w porządku. Normalne psy, dużo częściej na smyczy niż inne. W szczekliwości też nie biją rekordów (powiedziałabym, że z ONami bywa dużo gorzej). Większość należy do rodzin z dziećmi. Widuję na spacerach zarówno dzieci (takie w "późnym" wieku szkolnym) jak i ich rodziców - jedni i drudzy wyglądają całkiem normalnie, nikt nie biega po trawie w szpilkach. Tylko na dogo ciągle czytam o tych tipsach, różowych sukienkach i torebeczkach...
-
[quote name='loll_i_pop']ten watek wrecz ocieka jadem. [/QUOTE] No coś Ty. To jeszcze mało poczytałaś dogomanię. Tu jest bardzo spokojnie i w dodatku na temat. [quote name='loll_i_pop']tak wiec sadze, ze ta twoja wypowiedz w tym watku jest nie na miejscu. obrazasz w ten sposob autorke watku. moze niektorzy ogladaja za duzo disneya, ale inni z kolei zagalopowali sie za daleko w druga strone. dobranoc[/QUOTE] Ciekawe, że jak się zacznie pisać na dogo, to od razu "wchodzi się w rolę". Proszę jak grzecznie, miło i ze znajomością tematu :evil_lol: A jakieś uwagi na temat radzenia sobie z wyjcem poza tym, co już zostało powiedziane?
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
filodendron replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Idę sobie dzisiaj z moim 9-kilogramowym psem na labradory i widzę z daleka dwie "znajome" panie, jak zwykle pogrążone w rozmowie, jak zwykle ich psy bez smyczy kotłują się po trawie i w przeciwieństwie do swoich pań zaraz nas zauważą i przybiegną się "witać" i "zaprzyjaźniać". Więc obmyślam strategię - wycofać się czy skręcić za krzaki. Nagle panie nas zobaczyły i - o cudzie! - podeszły do swoich psów biorąc je na smycz. Rozpromieniłam się od ucha do ucha i o mało nie wyrwałam do przodu z podziękowaniami, ale pies mnie szarpnął, więc odwróciłam się do tyłu i co zobaczyłam? Paręnaście metrów za nami szedł mężczyzna z ogromnym amstafem. A ja naiwna myślałam, że się kobiety nawróciły... -
[quote name='Daga & Maks']na wystawach się przecież nie farbuje psów.Pies ma być zgodny z wzorcem rasy.A jak na razie w żadnym wzorcu nie widziałam czegoś typu : mile wydziane różowe pasemka :evil_lol:[/QUOTE] Ja bym za to głowy nie dała. Może nie na różowo, ale... :razz: No ale jak pofarbowany na czarno albo maska poprawiona, to tak w oczy nie kole i nie ma komu protestować :evil_lol:
-
My kupowaliśmy podkłady higieniczne dla ludzi firmy Seni, wychodzi dużo taniej niż podkłady "specjalnie" dla psów, więc można bez bólu częściej wymieniać.
-
[quote name='marta23t']ksiądz go nie zostawił zabrał do leśniczego i zapytał czy leśniczy potrzebuje psa. jak ten powiedział, że nie to ksiądz kazał psa zabić i leśniczy zastrzelił:angryy::angryy: czy leśniczy ma takie prawo??? [/quote] Niestety wydaje mi się, że leśniczy wykorzystał prawo do odstrzelenia psa błąkającego się po lesie i zapewne stwarzającego wielkie zagrożenie dla zwierzyny łownej. A że tę bestię przyprowadził ksiądz dobrodziej, to tym lepiej dla leśniczego - można strzelać i mieć rozgrzeszenie na miejscu. Kto by z dobrodziejem dyskutował. :angryy: Nawet gdyby znalazł się taki, który przyczepiłby się w tej sprawie kwestii formalnych, to ksiądz powie, że na własne oczy widział, jak ten pies się zasadza na zająca. Biedny św. Franciszek przewraca się w grobie. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Widać zbieranie datków na schronisko to dla księdza konkurencja, która odbija się na niedzielnej tacy.