Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Gratulacje! (Ale gdzie zgubiłaś warkoczyki? ;))
  2. Ta ilość białka w Orijenie, zwłaszcza dla szczeniąt, budzi spore kontrowersje. Niektórzy z bezzbożówek polecają bardziej TOTW i część karm Wolfsblut jako te z niższym poziomem białka - warto też na nie rzucić okiem, gdybyś decydowała się na bezzbożówkę. Choć ja swego czasu karmiłam Orijenem i byłam zadowolona, nic niepokojącego nie zauważyłam (ale to mały, dorosły pies).
  3. [quote name='behemotka'] Na pytania oczywiście w tych wszystkich zawiłościach nie raczysz odpowiedzieć. Rozumiem, pewnie nie zamierzasz.[/QUOTE] Oczywiście, że nie zamierzam. Przecież ja nie karmię suchą karmą, więc nie poluję po necie za argumentami na jej rzecz. To Ty nieustannie ubierasz mnie w zbroję z herbem suchej karmy na tarczy :D Ja jedynie twierdzę, że ludzie mają prawo do wyboru i że sucha karma nie jest trucizną, i że wyjątkowo rzadko zdarza się ktoś, kto karmi wyłącznie suchą karmą bez jakichkolwiek dodatków. I że te dodatki najwyraźniej wystarczają, żeby mimo bazy żywieniowej w postaci karmy przemysłowej zwierzaki żyły zdrowo i całkiem długo, jak np. 10-letnia suka mojej znajomej, duża, zdrowa jak ryba i w świetnej kondycji, jak kot szwagra - 16 rok - o zgrozo - na whiskas. (Nawet nie mam odwagi, żeby im doradzić jakieś urozmaicenie, bo nie daj Boże kotu by się pogorszyło.) Mam czas na gotowanie, przygotowywanie surowego. Ale jeśli mi go z jakichś powodów zabraknie i będę musiała wrócić do suchej, to z góry uprzedzam, że egoistycznie nie zacznę szukać psu nowego domu ;)
  4. Nie wiem, jak jest u psów, ale u człowieka określony typ aktywności fizycznej, nawet jeśli jest podejmowany "zrywami", czyli z przerwami pomiędzy epizodami wybranej "aktywności", z czasem i tak przyzwyczaja mięśnie do tego określonego rodzaju wysiłku. Choć oczywiście nie tak efektywnie jak regularny trening.
  5. qrczę, to trochę jednak dziwne, że młody, normalnie aktywny pies aż tak się dorobił. Ja bym chyba spękała i dzwoniła do weta - może choćby w sprawie tych środków przeciwbólowych? Ale nie wiem, może i tak się czasem zdarza.
  6. Barf jest zdecydowanie bezzbożowy i bezziemniakowy :) Podaje się wyłacznie surowe warzywa, więc ziemniaki odpadają z definicji. Jeśli chodzi o ilość białka, to kiedyś próbowałam to policzyć, ale bez dokładnych danych dot. zawartości białka w poszczególnych rodzajach mięsa nie do końca się da. Niemniej procent białka w barfie na pewno będzie niższy niż w Orijenie (bo to chyba Orijen dla szczeniaków ma 42 % białka) - zwykle zawartość białka w mięsie mieści się w widełkach 18-23%. U szczeniąt ras dużych generalnie chodzi o to, aby nie nabierały masy zbyt szybko (co ma chronić stawy).
  7. Nagradzanie, żmudna praca, systematyczność i cierpliwość się nie sprzedają. Chodzi o oglądalność i o to, żeby takie wątki żyły, bo to ją zwiększa. Ludzie chodzili do cyrku, żeby oglądać tresera wkładającego głowę do lwiej paszczy. A teraz oglądają Millana kopiącego, dźgającego, powalającego agresywne psy. Chleba i igrzysk. A biznes się kręci :) Uwielbiamy magików.
  8. [quote name='Martens']okłady może by i jakoś poszły, tylko nie wiem, czy to jakoś wymiernie mu ulży [/QUOTE] Sądząc z własnego doświadczenia - raczej niewymiernie :) Jak się nie ćwiczy regularnie, to trzeba swoje przecierpieć, choć jak jeździłam konno to instruktor zawsze mówił, że najlepszym sposobem na "zakwasy" jest ponowna jazda :) W tym coś jest - "zakwasy" można rozruszać, rozchodzić i mój pies, może instynktownie, tak robi. Zwleka się i pierwsze kroki robi z pewnym trudem, a potem już idzie ku lepszemu. Raz tylko mieliśmy taki przypadek, że się w nocy rozdygotał, ale to była nasza wina - byliśmy niezaprawieni, granatem od biurek oderwani, i musieliśmy w trakcie wędrówki zmienić zaplanowaną wcześniej trasę tak, że wyszło nam w sumie 35 km po górskich szlakach. No ale wtedy to już wszyscy cienko piszczeli, nie tylko pies.
  9. Nie ma uniwersalnych wytycznych, są tylko koncepcje :) I jak to koncepcje - zmieniają się :) Kiedyś mówiło się, że pies absolutnie nie trawi ziemniaków, teraz na bazie ziemniaków robi się "bezzbożówki" (to przecież też węglowodany). Na dzień dzisiejszy statystycznie zboża są bardziej alergizujące. Jak przez kilka pokoleń pokarmimy psy ziemniakami, to pewnie i ziemniaki zaczną uczulać.
  10. Tzw. "zakwasy" pojawiają się około 24 godziny po wysiłku, najczęściej po śnie, więc teoretycznie powinien je dostać już drugiego dnia na działce. Chyba że nie boli go aż tak bardzo i ekscytacja na działce pozwalała mu "zapomnieć" o bólu, a w domu już nie :) Mój miewa zakwasy po pierwszym dniu wyjścia na szlak, ale szybko potrafi się "rozchodzić". Domowe sposoby chyba nie bardzo nadają się dla psa, bo to jest nacieranie amolem czy innymi maściami rozgrzewającymi albo naprzemienne gorące i zimne okłady.
  11. Gratki :) Fajną pogodę mieliście - jak na tę porę roku :)
  12. Behemotka, weź sztandar i idź na barykadę. Ja piszę o wyborze przyzwoitej karmy, robionej z mięsa, a Ty wyskakujesz z otrębami ze smalcem. Ja o tym, że przy w miarę normalnym żywieniu (przyzwoitą karmą lub domowym) o długości życia psa decydują raczej geny, a Ty wyskakujesz z palaczem, rakiem krtani i płuc. Ja o tym, że teoretycznie byłoby możliwe stworzenie statystki dotyczącej wpływu żywienia i że mogłoby z niej coś wynikać, a Ty o obcinaniu ogonów. To ma być rozmowa? Oczywiście, że konkurencja robi analizę składu karm. O ile wiem, nawet Ty możesz to zrobić - zdaje się, że SGGW przeprowadza takie badania. Doszukiwanie się zutylizowanych psich zwłok w każdej suchej karmie to nie jest spiskowa teoria? Tak wygląda Twoja brzytwa Ockhama? Kontrowersyjne przekręty i produkcja karm ze zwłok w świecie wolnego rynku i mediów to nie jest zbędny, żeby nie powiedzieć mocno ryzykowny, byt?
  13. Jeśli chodzi o te uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego to właściwie chyba nie ma na to jasnej definicji. PUPZ (produkt uboczny pochodzenia zwierzęcego) to jest coś, co pochodzi od zwierza ale nie nadaje się do spożycia przez ludzi. Przy czym to "nie nadaje się" może po prostu oznaczać brak rynku na daną część mięsa a nie to, że jest ono niejadalne. Czyli np. w niektórych krajach europejskich wołowy ozór jest delikatesem i jest uznawany za mięso, a w innych praktycznie nie istnieje rynek na wołowe ozory i są one klasyfikowane jako PUPZ. Czyli dany element tuszy staje się PUPZ po podjęciu decyzji, że nie zostanie on wykorzystany do spożycia przez ludzi. (Piszę za przewodnikiem stosowania nowego rozporządzenia o produktach ubocznych pochodzenia zwierzęcego WE Nr 1774/2002, którego nie umiem podlinkować, ale można go wygooglać). W związku z tym wydaje mi się, że jeśli produkt przeznaczony jest na cały rynek europejski (a tak jest w przypadku Animondy) to taki zapis musi znaleźć się na opakowaniu niezależnie do tego, czy ono zawiera produkty uznane za PUPZ czy nie. Jak się taką krowę przemieli w całości (a może nawet bez najlepszych z punktu widzenia człowieka kawałków) to na masową skalę chyba spokojnie da się wyprodukować puszki i w tej cenie jeszcze na nich zarobić.
  14. Pauli-lodz, ostatnio pojawiło się trochę głosów o tym, że coś niedobrego dzieje się z Acaną. Możesz o tym poczytać m.in. na forum krakvetu (i w ogóle o karmach). Jeśli jesteś zdecydowana na karmy suche typu weterynaryjnego to może przyjrzyj się karmom Trovet.
  15. Behemotka, trochę przeinaczasz to, co piszę, albo raczej doszukujesz się drugiego albo i trzeciego dna. Nigdzie nie napisałam, że karma przemysłowa jest lepsza od jedzenia nieprzetworzonego. Więcej - napisałam, że karmię psa barfem. Napiszę jeszcze więcej - rok, w którym karmiłam suchą karmą był statystycznie najgorszym rokiem w życiu mojego psa (najwięcej wizyt u weta) ale też karmę wybrałam wyjątkowo fatalnie - Royal Canin. Może gdybym wybrała Biomill albo jakąś Nutrę, to byłoby zupełnie inaczej. Po prostu nie wierzę w to, że karma przemysłowa jest produkowana w celu skrócenia życia psów ;) (No, może poza molochami idącymi wyłącznie w ilość a nie jakość - typu pedigree.) Psy to klienci - im dłużej żyją, tym więcej zjedzą. I nie wierzę w powszechność przekrętów typu utylizacja zwłok usypianych zwierząt. Na tym rynku jest ogromna konkurencja - gdyby szkodliwość suchej karmy wynikająca z jakości składników użytych do ich produkcji była taką oczywistością, to mielibyśmy full wypas reklamy negatywnej. Żaden producent nie przegapiłby takiej okazji pogrążenia konkurencji w oczach klientów. Karmy są oczywiście bardzo różne. Trzeba umieć wybrać. Ale nie sądzę, żeby dobrej jakości karma znacząco wpływała na jakość i długość życia psa w porównaniu z żywieniem "domowym", szczególnie że w grę wchodzi jeszcze czynnik ludzki w postaci podkarmiania, smakołyków, kanapeczek, resztek kotletów czyli to, co de facto przez pokolenia było normalnym jedzeniem psa. Bardzo mało psów jest chowana wyłącznie i bez wyjątku na suchej karmie. (A jeśli są, to ja bym widziała w tym zupełnie inne niebezpieczeństwo - monodieta prowadzi do nadwrażliwości przewodu pokarmowego i taki pies dość często choruje, gdy zdarzy mu się "upolować" coś innego niż karma). Artykuł Pani Wałkowicz też bardzo lubię i zdarzało mi się go już tu na forum przytaczać. Poza wieloma cennymi radami można w nim znaleźć także to: [I]Czy więc zrezygnować z granulatów? Oczywiście, nie! Mają przecież wiele zalet. Przede wszystkim wspomniana wygoda, istotna zwłaszcza w lecie, gdy nie musimy się obawiać, że zepsuje się w wysokiej temperaturze. Stały i stabilny skład – cecha ważna szczególnie w podróży lub gdy zostawiamy naszego pupila pod czyjąś opieką – unikamy stresu żywieniowego. I z całą pewnością lepiej zbilansowany skład, niż zapewnili by niektórzy właściciele. Tak więc, choć nie jest to rozwiązanie optymalne, nie jest też takie złe.[/I] I to: [I]To może rzeczywiście odrzucić granulaty w obawie przed wizją owrzodzonego, zrakowaciałego żołądka naszego pupila? Chyba nie ma takiej potrzeby. Sucha karma to nie trucizna, a racjonalnie wykorzystywana może być dla nas prawdziwym wybawieniem. Możemy zastosować tzw. żywienie kombinowane, czyli kompromis między naturą a wygodą. Gdy mamy czas – gotujemy, w dni ,,pracowite” – granulat (plus ewentualnie nasze resztki – może być praktycznie wszystko, byle bez przypraw).[/I] Oraz to: [I]O prawidłowości stosowanego menu najlepiej świadczy wygląd i samopoczucie naszego pupila. Jeżeli jest żywy i energiczny, wygląda zdrowo i dobrze się czuje – to znak, że wszystko jest w porządku.[/I] Tak, sądzę że bezstronna statystyka mogłaby coś udowodnić w kwestii żywienia psów i wpływu na długość życia, ale z powodu wyżej wspomnianego czynnika ludzkiego jest raczej trudna do skonstruowania. Proponowane analogie do katowania psów czy kopiowania są mało merytoryczne. Wspomniane przeze mnie psy do miksy średniej wielkości. Coś w okolicach labradora - gabarytowo. Pies nie rozdrabnia zębami w stopniu umożliwiającym naruszenie komórek roślin - nie posiada zębów przystosowanych do żucia ani enzymów charakterystycznych dla przeżuwaczy. Jak zapewne wiesz, właśnie z tego powodu w barfie stosuje się maksymalnie rozdrobnione (sokowirówką) papki zmieszane z podrobami - mają udawać zawartość żołądka upolowanego roślinożercy, od którego psowate ponoć zaczynają swój posiłek. Są to warzywa przeżute i nadtrawione - idealne dla psa. W warunkach domowych nie do podrobienia, no chyba że ktoś ma ochotę pluć do psiej miski, ale też jestem za zdrowym rozsądkiem ;)
  16. [quote name='Kafka2009']Z tego co wiem, to są rasy z włosami (idealne dla alergików) i są psiaki z sierścią...[/QUOTE] Włos to włos - taki wytwór naskórka charakterystyczny dla ssaków. Zwyczajowo zbiór włosów na zwierzęciu określa się mianem sierści. Ma ona znaczenie termoregulacyjne w odróżnieniu od tych mizernych połaci zarośniętych włosem, jakimi dysponuje człowiek :) Włos może być różnego rodzaju - podszerstkowy, okrywowy - ale włos to włos. A dużo włosów na zwierzu - to sierść. Nie ma psów z włosem/sierścią idealnym dla alergików. Są tylko takie, które nie linieją, nie mają podszerstka i z tego powodu CZASEM nie wywołują reakcji alergicznej. Any way - to ciągle po prostu keratyna.
  17. [quote name='NightQueen']może płacą za szczepionkę tylko jej po prostu nie biją[/QUOTE] No, to jest możliwość. Faktycznie - nie pomyślałam. Pewnie dlatego, że nie mam aż tak zaprzyjaźnionego weta ;)
  18. [quote name='Bonsai']Słyszałam, że ludzie proszą zaprzyjaźnionych wetów o naklejkę, gdy w rzeczywistości szczepią psa co dwa lata. Szczepionka i tak tyle działa (gwarancja producenta i liczne badania), więc wet nie ma ryzyka. Szkoda , że ja nie mam takiego weta. :shake:[/QUOTE] Nie wiem, czy to jest możliwe. Skąd weci mieliby brać "nadprogramowe" naklejki? Słyszałam o tym, że weci potrafią przehandlować naklejki ze szczepień przeciwirusowych (dla szczeniaków z pseudo) i faktycznie raz byłam w takiej sytuacji, że musiałam się upomnieć o wklejenie naklejki z przeciwwirusówki. Natomiast ze szczepionek p/wściekliźnie ZAWSZE wet wkleja naklejkę na zaświadczenie o ważnym szczepieniu i bardzo tego przestrzega.
  19. A jakie są te sposoby, których oczywiście nie stosujesz? ;) Słyszałam, że można zaszczepić psa zagranicą (w Niemczech?) i wtedy w książeczce jest wpis z datą kolejnego szczepienia za dwa lata, ale nie wiem, czy to prawda i czy w praktyce by "zadziałało" (np. w komunikacji miejskiej)
  20. [quote name='Journey'] Tak teraz wyglądają: [url]http://fotozrzut.pl/zdjecia/59022c3f36.jpg[/url][/QUOTE] Słodziaki :) Super :)
  21. [quote name='Sybel']Ja wiem, to straszne, ale naprawde tak jest. Moja mama od wielu lat wykłada na uniwerku. Mówi, że teraz jest naprawde gorzej.[/QUOTE] Nie, naprawdę tak nie jest :) Świat się zmienia, zmieniają się priorytety i paradygmaty, ale to nie znaczy, że staje się gorszy. Dla nas staje się gorszy, bo przemijamy, bo się starzejemy, świat pędzi do przodu i już się w nim nie potrafimy odnaleźć tak, jak w młodości. Już w starożytności sądzono, że świat chyli się ku upadkowi. I tak się chyli, i chyli kolejne tysiąclecia i jakoś upaść nie może :D
  22. Ludzie zawsze byli tacy i tacy, czyli różni. Taki świat ;) Co do wyprowadzania psów przez dzieci to jest jak ze wszystkim - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak w wątku prawniczym był przypadek maltańczyka zagryzionego przez amstafa na klatce schodowej, to w obronie ogólnie-i-szczególnie-nękanej-rasy dogomaniacy zrobili kosmiczną awanturę o to, jak to możliwe, że maltańczyk był pod opieką nastolatki.
  23. Ojej :) Dopadł Was syndrom "złotego wieku" czyli marudzenie pod tytułem "kiedyś to były czasy" :D To nęka wszystkich - od starożytności - od tysięcy lat wszystkim po kolei się wydaje, że jest gorzej niż było ;) I są na to źródła historyczne :)
  24. [quote name='Bonsai']Mnie tylko wkurza obowiązek szczepienia przeciw wściekliźnie co rok...[/QUOTE] Tak, to jest wybitnie wkurzające. Szczególnie że większość producentów szczepionek już daje dwuletnią gwarancję w kwestii utrzymywania się przeciwciał, a wiadomo, że badania wykazują jeszcze dłuższą skuteczność.
  25. [quote name='behemotka']Trochę trudno mi tak dyskutować. Produkuję się, podaję argumenty logiczne, praktyczne, historyczne, zdrowotne, dowody poszlakowe, myśl przewodnią przykładowego producenta, opinie ludzi, którzy na przemyśle żywieniowym zjedli zęby... A w odpowiedzi słyszę głównie, że nie ma badań. No nie ma. Tak samo jak nie ma badań dowodzących, że karma wegetariańska nie jest najgenialniejszym z pomysłów na żywienie psa; że bicie psa wpływa źle na więź z przewodnikiem; że pies zamknięty 24/7 w kojcu odczuwa jakikolwiek dyskomfort. Argumenty poza oficjalnymi badaniami na dużą skalę też się w tych kwestiach nie liczą? [/QUOTE] Oczywiście, że się liczą, ale to się sprowadza do przerzucania się przykładami - znałam psa, który żył lat 15 na ryżu z kurczakiem i marchewką. Żył całkiem fajnie aż umarł. Sekcja wykazała, że miał zniszczoną wątrobę. Znałam psa, który żył lat 17 na suchej karmie. Sekcji nie zrobiono. Tak czy siak oba psy nieźle sobie pożyły. Znam osobę wybitnie mięsożerną, która praktycznie nie choruje mimo swoich 78 lat i wegetariankę z tak schorowanym organizmem, że od lat nie może zajść w ciąże, choć bardzo chce. Kłopot polega na tym, że zupełnie nic z tego nie wynika, poza tym, że niektórzy są lepiej a inni słabiej obdarzeni potencjałem genetycznym. Jaki sens ma wyliczanie takich przykładów. Ani Ty nie wiesz, czy Twój pies pożyje długo na gotowanym, ani ja nie wiem, czy na barfie, ani Dobert nie ma tej pewności w kwestii suchej. Jedynie bezstronna statystyka, choćby ograniczona terytorialnie, mogłaby coś w tej kwestii wykazać, no ale takiej nie ma, więc i rozmowa jest jaka jest - można jedynie pogdybać i powymieniać się informacjami o tym, co kto woli i co się u niego lepiej sprawdza. (btw może warto wrócić do rozdrabniania warzyw, bo z tego co wiem, pies nie trawi celulozy będącej budulcem ścianek komórkowych roślin i maksymalne rozdrobnienie sprzyja zwiększeniu przyswajalności pokarmu roślinnego)
×
×
  • Create New...