Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. [quote name='omry'] I pamiętaj, że to, że Ty tak podchodzisz do sprawy wcale nie znaczy, [B]że inne podejście jest złe[/B]. [/QUOTE] Jak mogłabym uznać coś takiego, skoro moim imperatywem moralnym jest ratowanie ludzi w pierwszej kolejności przed zwierzętami. Już tłumaczę - imperatyw to zasada nie podlegająca dyskusji, a moralny to coś, co odnosi się do systemu norm moralnych. System norm moralnych - to zbiór zasad, które pozwalają jednostce będącej częścią danego społeczeństwa odróżniać dobro od zła. To, że Spartanie zrzucali nowonarodzone dziewczynki ze skały, bo w ich społeczności taki był system norm moralnych, nie oznacza, że ten system może funkcjonować równolegle obecnie w naszym społeczeństwie, ponieważ powszechnie zostałby uznany za zły. Wierzę, że większość społeczeństwa za złe uznałaby także ratowanie psa przed dzieckiem i w związku z tym zakładam, że takie zachowanie jest sprzeczne z powszechnie przyjętym systemem norm moralnych. Oczywiście, można toczyć spory na temat systemów norm moralnych - i właśnie to robimy. Natomiast radosne przyklaśnięcie, że ok - ty sobie ratuj dziecko, a ja psa i wszyscy będą zadowoleni, bo każdy ma prawo do własnego systemu norm moralnych jest - w moim odczuciu - przekroczeniem granicy. Dżihad mieści w swym systemie norm moralnych prawo do zabijania niewiernych, ale przecież z tego powodu nie stajemy się tolerancyjni wobec terrorystów, prawda? Przykład drastyczny, ale przecież mówimy o potencjalnym życiu lub śmierci.
  2. [quote name='omry']Niestety nie rozumiem :) Wywodu też nie rozumiem. Ale nie martw się, ja też się boję kilku rzeczy :) [/QUOTE] Oby nie przyszło Ci się bać, że ktoś z płonącego autobusu wyciągnie swojego psa, a Twoje dziecko zostawi, bo uzna, że za dużo ryzykuje, żeby je ratować. Mam kolejne pytanie do listy rzeczy, o które należy zapytać opiekunkę - kogo będzie pani ratować w pierwszej kolejności w razie wypadku - dziecko, czy psa? W życiu by mi do głowy nie przyszło, że takie pytanie może być potrzebne. Dzięki za uświadomienie.
  3. [quote name='omry']Ja też nie rozumiem, jak można ratować obcą osobę zamiast swojego psa[/QUOTE] A rozumiesz, jak bardzo jest to niefortunne sformułowanie? Zaczynam się bać, czy ten pogląd nie jest bardziej rozpowszechniony niż mi się wydaje - no bo nauczyciele, opiekunowie też kochają swoje psy. Właściciel szkoły mojej córki nawet bardzo, a to osoba określająca warunki. Kurczę, miałam kiedyś opiekunkę do dziecka kompletnie zakręconą na punkcie swojego psa - nawet nie wiedziałam, ile ryzykuję.
  4. filodendron

    Barf

    [quote name='panbazyl']Może to trochę off, ale ostatnio dość mocno sie zastanawiam czy kukurydza w tych suchych psich brykietach nie jest czasem GMO? Bo jeśli można pisać, ze bez konserwantów (jeśli ostatni przetworca nie dodal tam konserwantow) to czy tak samo z GMO. To mnie od jakiegoś czasu nurtuje.[/QUOTE] Na forum Krakvetu jest temu poświęcony wątek. Wynika z niego, że jeśli kukurydza użyta do produkcji pochodzi Niemiec lub Węgier to prawdopodobnie jest wolna od GMO. Trzeba więc stawiać na mniejsze firmy produkujące z produktów pochodzacych z lokalnego rynku. W karmach korporacyjnych może być wszystko. Niektórzy producenci deklarują brak GMO - np. Biomill, 1 Choice. No a jak jest naprawdę, to trudno powiedzieć.
  5. [quote name='malyszek']Jeżeli chodzi o jedzenie to to jest kolejny problem.....On je tylko i wyłącznie karmę weterynaryjną hipoalergiczną[/QUOTE] Jest takie pojęcie - "spalić miskę" ;) Nie dawaj mu jeść inaczej jak tylko z ręki - za coś. Nie musi jeść z miski albo może zjeść tylko połowę, a drugą zabierasz ze sobą na spacer. (Jeszcze lepiej tę pierwszą, bo głodny pies to zmotywowany pies ;))
  6. filodendron

    Barf

    [quote name='betty_labrador']no własnie..dlatego nigdy nie przestanie mnie zadziwiać obecność roślin w kocich karmach przemysłowych ;)[/QUOTE] Może imitują zawartość mysiego żołądka ;)
  7. [quote name='behemotka'] Ale nie godzisz się, bo jest inny? Jest przerażający, bo inny? Naprawdę tylko dlatego - czy masz jakiś powód poza "nie masz racji, BO TAK"?[/QUOTE] Jeśli uważasz, że ratowanie psa może być ważniejsze i bardziej priorytetowe niż ratowanie dziecka, to rzeczywiście - przeraża mnie to swoją "innością". Dałabym się całkiem skołować, ale na szczęście przynajmniej prawo mam po swojej stronie, skoro już moralność podlega tak daleko idącej dyskusji. Smuci mnie to. Straszy mnie to. Określenie "obrzydliwość" nie jest natomiast moje. [quote name='behemotka'] Interesujące. I ma sens, przecież każdy ma prawo czuć się bezpiecznie. W takim razie: Skoro mam niemalże obowiązek schodzić ludziom z drogi, żeby przypadkiem nie odczuwali dyskomfortu z powodu mojego psa, a ja (też człowiek) boję się samochodów prowadzonych przez mężczyzn, to znaczy, że wszyscy faceci-kierowcy mają analogiczny obowiązek zjeżdżać mi z drogi? Poważnie pytam. Sytuacje analogiczne.[/QUOTE] Nie za bardzo analogiczne. W artykule wyraźnie mowa jest o psach przejawiających agresję wobec ludzi. Czy któryś z mężczyzn prowadzących samochód gonił Cię tym samochodem po ulicy? Albo przygazował, żeby Cię przestraszyć na przejściu? Wjechał kołem na chodnik a potem powiedział, że stałaś za blisko krawężnika? Jeśli tak (czego nie wykluczam), należało wezwać policję.
  8. [quote name='yokoona'] No i mam wrażenie, że mój na odwrót - czysta woda z miski, nawet świeżutka go nie ineteresuje, a jak jest brudna, czasem nawet z doniczki kwiatka jak się zbierze to ciężko go odciągnąć.[/QUOTE] Nie jestem autorytetem, ale wydaje mi się, że to faktycznie może być objaw jakichś niedoborów. Czasem w wyniku niedoborów psy gryzą ściany, czasem jedzą ziemię - picie wody spod doniczki w sumie też się trochę w to wpasowuje.
  9. [quote name='engelina_88']Może to wynikać z tego, że pies w oczach człowieka jest istotą bardziej bezradną w takich sytuacjach niż człowiek. Ale fakt jest faktem, że nikt nie może powiedzieć co by w takiej sytuacji zrobił, dopóki się w niej nie znajdzie.[/QUOTE] Wydaje mi się, że generalnie rozpatrywanie takich sytuacji czysto teoretycznie mocno odbiega od realiów. Ciekawa jestem, ile z osób tu się wypowiadających rzeczywiście wyciągało rannych z np. wypadku samochodowego i wie, jak to wygląda. I ile rzeczywiście widziało drastycznie pogryzione osoby. Bo jedno i drugie trochę zmienia perspektywę - niektórym osobom, bo są też nieprzemakalne ;)
  10. [quote name='behemotka'] Skoro posiadasz tupet do rzucania implikacjami, że nie dbam, czy pies kogoś zabije, może powiedz wprost, co Cię tak uwiera w moim systemie wartości? Co jest w nim takiego przerażającego? Kogo nim krzywdzę?[/QUOTE] Przecież już napisałam - post 6113. Nie godzę się na taki system wartości. Jest dla mnie przerażający. [quote name='behemotka'] Nie znasz mnie. Może jestem jednostką aspołeczną. Może nie sądzę, że ludzie mają większe prawo do czegokolwiek tylko dlatego, że sama należę do tego gatunku. Może nie uważam, że człowiek jest w czymkolwiek lepszy, ważniejszy, cenniejszy od psa. Może z powodu jakiegoś defektu emocjonalnego [B]rozum stoi u mnie przed uczuciami/hormonami[/B].[/QUOTE] No może. A może wręcz odwrotnie. Przecież Cię nie znam. A uwagi o roli hormonów to były do Szury, nie do Ciebie - ale chyba tego nie zauważyłaś. [quote name='behemotka'] Dawno czytałam i od początku miałam mieszane uczucia. Choć panią Mrzewińską (bezpośrednio nie znam) szanuję za wiedzę z zakresu psich zachowań i pracy ze zwierzęciem, jej poglądy na temat społecznej pozycji psa wśród ludzi budzą we mnie poczucie niesprawiedliwości. [/QUOTE] A we mnie wręcz odwrotnie - jej uwagi budzą we mnie poczucie niespełnionego a teoretycznie możliwego poczucia bezpieczeństwa.
  11. [quote name='behemotka'] Owszem, myślałam właśnie o podobnej sytuacji z wyborem stworzenia do ratowania (mnie akurat wpadł do głowy wypadek drogowy, ale to bez różnicy). Tak, najpierw ratowałabym swojego psa, a dopiero potem rzuciłabym się z pomocą obcemu człowiekowi, dorosłemu czy dziecku. I mam do tego prawo. Mam prawo do ratowania kogoś, kogo kocham, przed kimś, kogo nawet nie znam. [/QUOTE] No właśnie według prawa nie masz do tego prawa (chyba że zagrożone jest Twoje życie lub zdrowie). Najwyraźniej nazywa się to przestępstwem nieudzielenia pomocy. Może miłość do psa sąd uznałby za okoliczności łagodzące i wyrok byłby w zawieszeniu ;)
  12. [quote name='motyleqq']czy to, cytuję z artykułu: "Jeśli duży i silny pies trzymany jest wprawdzie na smyczy i w kagańcu, [B]ale co chwilę szarpie się z warkotem[/B] - także nie powinien być wprowadzany między ludzi, dopóki właściciel nie uzyska pełnej kontroli nad zwierzęciem. A pełna kontrola – to umiejętność nakazania spokoju, choćby dookoła psa jeździł i fikał koziołki na grającym kuranty rowerze listonosz, święty Mikołaj lub dwumetrowa Myszka Miki." nie jest absurdem? pies nie ma prawa się przestraszyć czegoś nie znanego? [/QUOTE] A znasz takiego psa, który co chwila się czegoś przestrasza tak bardzo, żeby zaczynać rzucać się na smyczy i warczeć na ludzi? Zalicza takie kawałki powiedzmy co kilka minut? Jeśli tak, to zdecydowanie powinien być odwrażliwiany w miejscach, w których nie bedzie stanowił zagrożenia dla innych ludzi. Potem stopniuje się utrudnienia aż po myszkę Miki, jeśli trzeba. Nie wyobrażam sobie chodzenia po ulicy z psem, który z warkotem wyskakuje do ludzi ignorując smycz i traktowania tego, jako coś normalnego. Choćby był w kagańcu.
  13. filodendron

    Barf

    Arcana, generalnie to ja staram się sobie przypomnieć jakieś odrobaczania psów moich rodziców. I - jakoś nie mogę :D A to były pokojowe, kanapowe pieski. Pamiętam jeden raz - jak obok naszego mieszkania wprowadziła się pani weterynarz i uznała, że pies jest za chudy - był strasznym niejadkiem i odrobaczenie tego nie zmieniło, bo niby jak mogłoby zmienić? Niemniej wtedy było o wiele mniej psów. Teraz, jak pies skubie trawę, chłepnie z kałuży, aportuje piłkę w parku - to jednak mam świadomość tego, co najlepiej widać, gdy topnieje śnieg. Prawdopodobnie odrobaczanie powinno być jednak indywidualnie dobierane pod kątem środowiska, w jakim pies żyje.
  14. Jednak nie bez kozery ten artykuł Zofii Mrzewińskiej: [url]http://pies.onet.pl/39696,13,17,bo_chodnik_byl_za_waski,1,artykul.html[/url] zainspirowała właśnie dogomania i dogomanicy. Faktycznie czasem sięgamy granic absurdu.
  15. [quote name='sleepingbyday'] ok, są tacy, dla których pies jest członkiem rodziny, ale deklarują, że najpierw będą ratowac obcego człowieka. no dobrze, ich pies, ich akwarium ;-). ale dlaczego oburzają się, że inni zrobiliby inaczej? [/QUOTE] Chodzi o najwyraźniej już nieco trącący myszką światopogląd zwany humanizmem oraz o kategorię filozoficzną zwaną wartością wsobną człowieka ;) A także o możliwe konsekwencje prawne, bo jak wspomniała już Sybel, w określonych warunkach postawienie psa nad człowieka mogłoby zostać podciągnięte pod przyczynienie się do śmierci/uszczerbku na zdrowiu przez zaniedbanie. A nawet może być przestępstwem karanym więzieniem: art. 162 § 1 k.k., kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  16. filodendron

    Barf

    [quote name='panbazyl']a to się nam dopiero zacznie od września. Tylko tu gdzie teraz jesteśmy jest bardzo fajny doktor dziecięcy - na dzien dobry wysyla wszystkie dzieciaki na badania na obecnośc pasożytów :)[/QUOTE] To i dobrze, ale to badanie (jeśli to jest badanie kału) odpowie raczej na pytanie, czy są "ludzkie" pasożyty jelitowe. Na ewentualne "odpsie" czy "odkocie" to już chyba trzebaby wykonywać testy z krwi.
  17. [quote name='klaudiaZak']Czy to prawda, że firma Royal Canin (karma) straciła już swoją wartość i została przejęta przez MARS przez co już nie jest taka dobra? :-o Jeśli tak to jaka inna karma będzie dobra dla sznaucera miniaturowego?:oops: :cool1::loveu:[/QUOTE] Osoby, które mają psy na tyle długo, że miały jeszcze okazję karmić oryginalnym Royalem z fabryk brytyjskich i zdaje się francuskich dość zgodnie tę opinię potwierdzają. Ja nie miałam okazji, więc nie mam porównania (niemniej niezbyt dobrze wspominam rok na RC), ale skład obecnego RC nie rzuca na kolana. Za tę cenę można kupić znacznie lepszą karmę.
  18. Ja oglądałam w tę niedzielę. Fajne niektóre kawałki, choć film mocno przegadany - zresztą jak większość na Animal Planet.
  19. [quote name='Szura'] Nie ma co się zasłaniać biologią, że 'jesteśmy zaprogramowani' na to czy tamto... Gdyby tak było, nie byłoby [B]jednostek[/B], które dzieci nie lubią, które dokonują aborcji, oddają do domów dziecka czy porzucają noworodki na śmietniku...[/QUOTE] Słowo klucz. Nie nie doceniaj hormonów ;) Potrafią zmienić człowieka o 180 stopni ;)
  20. [quote name='stroosia83'] Kopanie tylko potęguje u niego zacięcie i nie ma szans, żeby puścił. W przypadku pitów "standardowe" metody nie działają. Tu nie pomoże bicie, kopanie, gwizdki, klaksony, polewanie wodą, czy podniesienie za tylne łapy, mam wrażenie, że nawet jak bym go za jaja (za przeproszeniem) podniosła to by to nic nie dało. Mój pies puści dopiero po "zaaplikowaniu" prosto w nos jednego, a czasem dwóch tubek gazu pieprzowego, albo (a czasem +) po podważeniu szczęk. [/QUOTE] Ale to się jednak trochę strasznie czyta, zważywszy, że 90% astów, jakie mijam, z pewnością jest bezpierowa, nieznanego pochodzenia, a ich właściciele wyglądają mało wiarygodnie. I w tym kontekście naprawdę wolę już wszelkie inne wyżły, husky, laby - bo za każdym razem jak mi do psa podbiega taka jedna suka asta, bez smyczy i bez kagańca, i za każdym razem słyszę - ona jest młoda, nic nie zrobi (już rok czasu jest młoda), to mi się przypominają takie opisy i czuję się niezbyt komfortowo.
  21. [quote name='behemotka'] Zgadzasz się z tą opinią? Że psy agresywne są jakieś... ja wiem, samosiewne? Same się robią? [/QUOTE] Sądzę, że autor miał na myśli to, że wzrost liczby wypadków z udziałem psów jest nie tylko efektem wielokrotnych adopcji problemowych psów ale także całego zespołu czynników sprawiających, że agresywne psy są rozmnażane (popyt, nacisk na eksterier, egoizm hodowców - bo "mój jest najwspanialszy, najpiękniejszy i musi mieć potomstwo, nieważne, że udziabał ciocię już trzy razy) a także "produkowane" poprzez powszechne ignorowanie potrzeby socjalizacji, szkolenia i wychowania KAŻDEGO psa. I z tym się zgadzam. Ale nie wiem, dlaczego to tłumaczę, bo Twój system wartości jest rzeczywiście przerażający i przy takim podejściu nie ma żadnego znaczenia, czy ten hipotetyczny pies jest samosiewny czy nie - ważne, że jest psem - to jest sprawa priorytetowa. A czy kogoś zabije, czy nie zabije to kwestia okoliczności: [quote name='behemotka'] Dla mnie zdrowie i życie mojego psa (a także każdego z kotów) jest ważniejsze od zdrowia i życia obcego człowieka. Uważam taki system wartości za naturalny: ktoś, kogo kocham, komu ufam, w tworzenie więzi z kim bardzo się zaangażowałam, jest dla mnie ważniejszy od nieznajomego, który być może przy pierwszym kontakcie mnie okłamie, okradnie, zdradzi przyjaźń, pobije, pakując do szpitala na dwa tygodnie, potrąci samochodem i zwieje czy w inny sposób skrzywdzi. [/QUOTE] [quote name='Szura'] Gdybym miała własne dziecko i własnego psa - NIE MAM POJĘCIA, kogo bym ratowała najpierw.[/QUOTE] To znaczy, że nie masz dziecka. Jakbyś miała, to szybko by Ci się pogląd w tej sprawie wyklarował.
  22. filodendron

    Barf

    [quote name='panbazyl']dokładnie :) 3 i 6 lat, w dodatku 3 psy w domu i 1 kot. Do tego sąsiedzkie psy co w życiu tabletek na robale nie widziały... Ja chronicznie odrobaczam zwierzaki i domowników, ale teraz pora sprawdzić z jakim efektem. Przed kryciem Bazyla sprwdzałam i był czysty, ale to już ajkiś czas temu było. Dzieci po nim też czyste były, Pirania też czysta. Ale to już przecież czasu trochę minęło. Od tego czasu ratowaliśmy kilka golębi, wróbelkow, kur...[/QUOTE] A nieee, ja to raczej miałam na myśli przedszkole i tym podobne grupowe placówki dziecięce. Przy tym psy i koty to pikuś, którym nie należy się przejmować ;)
  23. Mnie się czarne podobają najbardziej :) Cud miód. I jakieś grzeczniejsze są niż inne ;) ;) W każdym razie czarna Gwen z mojego osiedla jest przemiłą suczką. Taka starsza pani z nią wychodzi i czasem narzeka, że jej trochę sił brakuje - i ja to wtedy mam zawsze ochotę wypożyczyć sobie tę sunię na trochę :D
  24. [quote name='Balbina12'] Jednym słowem-według mnie [B]usypiać jeśli pies zabił.[/B][/QUOTE] A jak odratowali tuż przed wykrwawieniem i helikopterem odwieźli na odpowiedni oddział (za nasze podatki)? A jak założono 90 szwów? A jak 60 szwów? Jak trzeba było doszywać ucho (jeśli się je znalazło)? Albo jak po policzku została dziura ze szczęką na wierzchu? A jak doszło do uszkodzenia wzroku? Albo jak ktoś stracił pełnię władzy w prawej dłoni? Albo nie ma nosa? Przeszczep z uda na pół czoła? Trudno wyznaczyć taką granicę. Czasem efektem morderczego w zamiarach ataku jest okaleczenie, czasem odwrotnie - zwykłe "korygujące" chapsnięcie w policzek dziecka może być tragiczne w skutkach. Nie ma prostych kryteriów - zabił, nie zabił. To nie takie łatwe, niestety. Nie ma się co oszukiwać, że to są proste decyzje. Nie są proste - niemniej czasem lepiej, żeby je podjęto. Nigdy nie będzie doskonałego i nieomylnego kryterium - jeśli ma jakieś być, to jest nim agresja wobec ludzi i chęć ataku, a nie zakres obrażeń czy tym bardziej - dopiero śmierć.
  25. [quote name='Fauka'] a ja mam ręce w bliznach i ogromną, bolesną bliznę na nodze która mimo upływu czasu jest nadal brzydka i swędzi. [/QUOTE] Polecam Dermatix -trochę kosztuje ale naprawdę jest skuteczny. [quote name='Fauka']Najgorzej było gdy rzucił mi się do twarzy jak miałam 12 lat, miałam rozszarpane usta i bałam się, że zostanie blizna, na szczęście nie została. [/QUOTE] To znaczy, że rana była powierzchowna lub dotyczyła błony śluzowej wewnątrz warg. Jedynie w życiu płodowym organizm jest w stanie całkiem zniwelować głębokie uszkodzenia skóry bez pozostawienia blizn. Każde późniejsze uszkodzenie skóry sięgające tkanki podskórnej pozostawia mniejsze lub większe blizny. W przypadku pogryzień - raczej większe (bo rana jest nieregularna). Psiarze o tym zapominają, gdy mowa jest raptem o sześciu, siedmiu szwach - taki "drobiazg", ale na wardze bywa znaczący. Rozszarpane - to znaczy szyte. A szwy zostawiają ślady. Tak gwoli ścisłości. Niemniej warto o tym pamiętać, bo póki odpowiada się tylko za siebie, to ok, własny wybór i osobista decyzja. Ale innych w coś takiego ubierać nie wolno (a'propos adopcji jeszcze).
×
×
  • Create New...