Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. filodendron

    Barf

    A ja myślałam, że dysplazja jest chorobą głównie genetyczną, a czynniki środowiskowe, w tym karmienie, mogą jedynie ją pogłębić. Więc jak jest B to może się skiepścić na C, ale jak jest A, to raczej trudno taki staw popsuć. Ale mogę się mylić.
  2. filodendron

    Barf

    [quote name='Bonsai']"Surowe mięso zawiera ok. 60% wody, sucha karma wcale. To oznacza że pies karmiony suchym pokarmem będzie pił więcej wody, rozcieńczając i tak słabe enzymy żołądkowe. [/QUOTE] To woda zawarta w mięsie rozcieńcza te enzymy jakoś inaczej niż woda z miski?
  3. filodendron

    Barf

    [quote name='Plicha']Ja nie cierpię wyrzucać jedzenia ale z surowym to i tak jeszcze nie tak źle, najgorzej było jak im np. nagotowałam, warzywek natarłam itp. i potem musiałam wyrzucać bo sobie akurat głodówkę postanowiły zrobić i jedzenie skisło :angryy:[/QUOTE] Dlatego ja z moim wybredniakiem już wolę od razu zamrozić gdy pies kręci nosem i odmawia zjedzenia (zakładając, że to co przygotowałam nadaje się do zamrożenia), bo przetrzymywanie tego i próby podawania wieczorem, następnego dnia rano, jakoś u nas nie działają. Po tygodniu czasem mu się preferencje zmieniają i wtedy można spróbować rozmrozić, ewentualnie dosmaczyć czymś jeszcze.
  4. [quote name='stroosia83']Gdy mojego psa pierwszy raz zaatakował inny pies sprawa też miała finał w sądzie grodzkim. Do sądu jednak kierowane są takie sprawy, gdy właściciel psa odmawia przyjęcia mandatu, a nie z automatu. Ja również złożyłam tylko zeznania, a potem byłam już informowana pisemnie o przebiegu sprawy.[/QUOTE] Słusznie, tyle że z relacji Evel wynika, że u niej nikt nawet nie miał zamiaru wystawić mandatu - to jest przykre, bo skoro jest podstawa do reagowania, to powinni to robić.
  5. filodendron

    Barf

    [quote name='Plicha']Słuchajcie czy zdarzyło wam się że pies odmówił jedzenia mimo że jest głodny?[/QUOTE] Mnie się to ciągle zdarza :D Nie znam reguły, wg której pies działa - czasem szyja indycza jest the best, czasem zupełnie niezjadliwa, ale jak się przemrozi - to owszem. Czasem je surowe podroby, czasem całkowicie strajkuje mimo, że teoretycznie podaję to samo. A jest ewidentnie głodny. I nie wiem, czy grymasi, czy po prostu czuje coś w tym mięsie. Naprawdę nie wiem - to nie takie proste, głodówka nie zawsze pomaga. To tak jak z malinami - w lesie zje każdą ilość, tych z targu nawet nie tknie. Aktualnie znów jesteśmy w fazie odrzucenia surowych wątróbek i serc. A jeszcze całkiem niedawno to być świetny sposób na przemycenie papki warzywnej. Nie wiem, może ten drób jest jakoś inaczej karmiony w zależności od sezonu?
  6. [quote name='evel']Mnie dzielnicowy tłumaczył w ten sposób, że oni podejmują interwencję i zajmują się sprawą, jeśli dojdzie np. do pogryzienia człowieka (w moim przypadku chodziło o puszczanie luzem psa, który atakuje inne czworonogi, suka złapała się z moją "na poważnie") a jeśli chodzi o spięcia na linii pies-pies czy puszczanie psów luzem to mogę sobie sama założyć sprawę w sądzie, jeśli mam ochotę :roll: [/QUOTE] Musi być jakaś podstawa prawna do interwencji także w przypadku spięć pies-pies, bo gdy suczka znajomej została pogryziona, to sprawa szła z automatu do sądu grodzkiego i była grzywna dla właściciela agresora. Znajoma tylko złożyła zeznanie i później już nawet do tego sądu nie jeździła. No, ale miała życzliwego dzielnicowego. Wynika z tego, że możliwości najwyraźniej są, tylko woli czasem brak.
  7. [quote name='Plicha']Dzięki za przepis, w najbliższym czasie wypróbuję :) A jeszcze pytanko, "dość długo" to tak w przybliżeniu ile, godzinę, dwie?[/QUOTE] Raczej dwie, trzy. Szczerze, to nigdy nie liczyłam. Robię w tym czasie inne swoje rzeczy, gotuję, oglądam TV, od czasu do czasu zajrzę i jak mi się już podobają, to wyłączam piekarnik i zostawiam w zamkniętym aż do ostygnięcia. Mam elektryczny piekarnik - nie wiem, czy na gazie pójdzie tak samo.
  8. [quote name='Plicha']A możesz podać przepis :cool3: Jakie mięso, w jakiej temperaturze i ile czasu? Kroisz na kawałki przed czy po suszeniu? Jak to się potem przechowuje? Dzięki z góry za info :lol:[/QUOTE] Surowy filet z kurczaka lub indyka (pierś) ostrym nożem kroję na cieniutkie płatki (im cieńsze tym szybciej się wysuszą). Układam na blasze wyłożonej folią aluminiową (trochę się przyklejają do "podłoża" i folię łatwiej usunąć). Temperatura ok. 50 stopni plus termoobieg, a czas to zależy od grubości płatków - ale dość długo trzeba to suszyć. Wysuszone są kruche i zachowują tę jakby "przezroczystość" surowego mięsa, bo jeśli zbieleją, to znaczy, że białko już się ścięło pod wpływem temperatury. Przechowuje w lodówce - dobrze się przechowują (przechowywałyby się jeszcze lepiej, gdyby mąż ich nie wyjadał ;)) Podobno całkiem fajnie można przygotować takie suszone mięso w suszarce do grzybów, ale nie posiadam :)
  9. [quote name='arielka186']No nie ma, ale że pogryziona była buzia dziecka, to z tego co wiem państwo powinno refundować oszpecenia twarzy z ubezpieczenia zdrowotnego... W końcu nawet korektę przednich zębów refundują- myślę więc że twarz tym bardziej...[/QUOTE] [SIZE="1"]Niestety to nie jest takie proste - to co oferuje NFZ nijak się ma do tego, co można, jeśli ma się na to pieniądze. Jak zawsze i jak ze wszystkim. W ramach ubezpieczenia, to pozszywają lepiej lub gorzej - zależy, kto jest na dyżurze, jak się zdarzy wypadek - bardziej lub mniej zdolny chirurg. Jeden ma rękę, a drugi zszyje "na zakładkę" - zdarza się. Potem przepiszą jakieś plasterki - bywa, że całkiem od czapy, bo na oddziałach chirurgii plastycznej to głównie siedzą spece od poparzeń, a nie od pogryzień. A leczenie i prowadzenie blizn to inna bajka - trwająca co najmniej rok - i całkiem sporo zależy od tego, ile przez ten rok można wydać na ten cel. Inaczej jeśli potrzebne są rekonstrukcje części twarzy - wtedy jest czas na zebranie ekipy, bo tego nie robi się ad hoc - trzeba przygotować wszystko do przeszczepu skóry. No ale rekonstrukcje to dopiero jest dramat, więc może jednak większe szczęście to zszycie choćby i "na zakładkę" - jeśli jest co zszywać. Tak czy siak - to nie grypa - i bez pieniążków jest bardziej pod górkę. Tego się nie da zrefundować - można jedynie ograniczać skutki w miarę finansowych możliwości.[/SIZE]
  10. filodendron

    Barf

    Pewnie, że są urocze ;), ale mój nie zwraca - wystarczyłoby mi palców w rękach, żeby zliczyć ile razy mu się to zdarzyło w ciągu pięciu lat. Na ogół nie wymiotuje, nawet jak się naje trawy. Dlatego to mnie trochę niepokoi. No nic - dałam mu dziś troszkę ugotowanego mięsa z kurczaka - zobaczymy, jak jutro będzie się czuł. Może dałam mu za dużo tych żołądków - strasznie się na nie nakręca.
  11. U mnie panowie chyba nie leją na drzewka, tylko ot tak - na żywioł :D Dwóch takich ostatnio spotkałam - całe ich poczucie przyzwoitości ograniczyło się do odwrócenia się tyłem do bloku, ale jak się ich zaszło od drugiej strony, to pełna okazałość :D No akurat ja z psem tak zaszłam - tak wyszło, przypadkiem. I musiałam psa odwoływać, bo wydawał się dość zafrapowany tym strumieniem - miałam obawy, że zechce podejść zdecydowanie bliżej i sprawdzić, co i jak. Kłopot z SM polega na tym, że nigdy ich nie ma tam, gdzie się ich oczekuje ;D
  12. filodendron

    Barf

    A mi dzisiaj rano pies, za przeproszeniem, rzygnął - po wczorajszym karmieniu żołądkami krowimi. I trochę się niepokoję, bo to do niego zupełnie niepodobne. Te śmierdziuchy dostał trzeci raz. Za pierwszym razem miał luźne kupsko, ale zrzuciłam to na tabletkę odrobaczającą, bo się akurat zbiegło. Za drugim razem nie działo się nic - wszystko ok. A za trzecim zwymiotował - a jemu to się naprawdę zdarza raz na chiński rok :roll:
  13. [quote name='arielka186'] Jednak jeżeli chodzi o tamto zdarzenie- czy można nazwać odpowiedzialnym RODZICA, który w mieszkaniu, gdzie są małe dzieci, trzyma mieszańca amstaffa szczutego na ludzi i kierowanego na agresywne zachowanie? Pies całymi dniami siedział w łazience. Co do policji- facet pewnie poniesie jednek jakieś konsekwencje, jednak sprawa jest w toku i nie ujawnia się publicznie szczegółów więc na tę chwilę nic nie wiadomo-podobno ma jednak stanąć przed sądem.[/QUOTE] Oczywiście, że nie można go nazwać odpowiedzialnym i sądzę, że jednak sprawa będzie miała ciąg dalszy. Gorzej dla dziecka, że w tym wypadku nie ma komu wytoczyć sprawy cywilnej, żeby odebrać kasę za leczenie.
  14. [quote name='Beatrx']a widziałaś kiedykolwiek jakiegoś psiarza, który dostał mandat za niesprzątanie? bo ja jeszcze ani razu[/QUOTE] W Krakowie za niesprzątanie po psie: [I]W 2009 r. i w ciągu 10 miesięcy tego roku podjęli w sumie ponad 6 tysięcy interwencji, których efektem było 1809 mandatów (na łączną kwotę ponad 361 tysięcy zł), 3158 pouczeń oraz 1207 wniosków o ukaranie do Sądu Grodzkiego.[/I] Źródło: [url]http://www.krakow.pl/media_o_krakowie/3422,42,komunikat,sprzatanie_po_psie_to_nie_wstyd.html[/url]
  15. [quote name='behemotka'] [B]Filodendron[/B], zasadniczo nie podejrzewam Cię o brak umiejętności czytania, ale chyba Cię ponosi :roll:. GDZIE napisałam, że [U]dotknięcie[/U] psa podchodzi pod art. 78 KW? Konkret, cytat, bez gołosłowia dla odmiany.[/QUOTE] Proszę: [quote name='behemotka']Jeżeli dziecko nawiąże kontakt, dziecko podejdzie, dziecko zaczepi, a pies ugryzie - ja odpowiadam? Przed kim? Możesz mi wyjaśnić, na jakiej podstawie prawnej automatycznie uznaje się psa za winnego? Bo ja przypominam sobie art. 78 kodeksu wykroczeń, który sugeruje, że pies też ma prawo się zdenerwować.[/QUOTE] I proszę, nie rozpisuj się teraz na temat definicji słowa "zaczepi" - w miejscu publicznym pies nie ma prawa się zdenerwować w stopniu wywołującym gryzienie, jeśli dziecko znienacka złapie go za sierść, klapnie ręką w kark, zaciśnie piąstkę na futrze, pociągnie za ogon - bo to znaczy, że ten pies jest odbezpieczoną bronią i bez kagańca nie powinien wychodzić między ludzi. [quote name='behemotka'] I powtarzam po raz enty: NIE stawiam trzech wałęsających się psów na tym samym poziome winy (opiekunów) czy zagrożenia. [/QUOTE] Proszę - podkreślenie Twoje własne: [quote name='behemotka'] Nie znając okoliczności (jak doszło do ataku, czym był spowodowany, jak były wychowywane psy, jak było wychowywane dziecko), mogę powiedzieć tylko tyle, że wina opiekunów psów jest [U]taka sama[/U] jak wina opiekunów dziecka. Nie mniejsza, nie większa. [/QUOTE] Behemotko, ja raczej nie skorzystam z Twojego zaproszenia na wątek. Co miałam do napisania, to już napisałam. Już i tak zepsułaś mi wakacje ;) Córka chciała jechać na kolonię do stadniny koni - teraz będzie mnie prześladować wizja płonącej stajni i właścicieli koni z [B][I]odmiennym[/I][/B] systemem wartości, którzy w pierwszej kolejności wyprowadzają swoje spanikowane zwierzęta odcinając tym drogę ucieczki dzieci.
  16. [quote name='sunshine'] A teraz egzorcyzmy...:) Jedną z metod "sprawdzania" czy osoba jest chora psychicznie czy faktycznie opentana jest tzw. "próba wody". Polega ona na tym że kapłan bierze dwa identyczne kropidła i 17 razy kropi raz jednym-z wodą święconą, raz drugim-ze zwykłą kranówą.[/QUOTE] O rety, jak przeczytałam "próba wody", to w tej sekundzie pomyślałam, że dziewczynę utopili - w średniowieczu próbą wody sprawdzano, czy kobieta jest czarownicą czy nie. Wrzucano związaną delikwentkę do wody - jak się utopiła, to znaczy że niewinna. A jak się nie utopiła, to znaczy, że czarownica i na stos. Tak czy siak miała przerąbane.
  17. [quote name='Diana S']Do czego mam sie przyznać? przecież jasno i wyraznie napisałam, ze nie sprzatam... Kiedyś to robiłam, teraz nie....[/QUOTE] No to chyba pozostaje się dołączyć do życzeń w sprawie mandatu.
  18. [quote name='pauli_lodz']ale ponoć któraś josera jest dla wybrzydzajek dobra bo się zalewa i w karmie robi się sosik i inne cuda :)[/QUOTE] Josera festival. Ale na mojego nie działało :)
  19. [quote name='arielka186'] Aha- chętnych do oceniania konkretnego przypadku- psa który ugryzł dziecko- zapraszam na wątek Kodiego- już od dwóch tyg. tam nie zaglądam, ale zapewne dyskusja toczy się dalej. Tam nie ma hipotytecznej sytuacji- jest pies z którym nie wiadomo co zrobić (tzn czy eutanazja czy praca nad nim z pomocą fachowców), jest pogryzione dziecko którego ojciec nie dopilnował najwyraźniej agresywnego psa ( dodam tylko, że w mieszkaniu w którym było dziecko, był też pies zamykany...w łazience i szkolony na agresję- pies w typie amstaffa, u których to agresji nie powinno się rozbudzać). Ojciec, który swoją nieodpowiedzialnością doprowadził do tragedii, pozostaje bezkarny. Swoje słowa kieruję min do[B] Filadendron[/B], która z tego co pamiętam była obecna na tamtym wątku. Naprawdę i w tamtym przypadku nie uważasz że winy- czy uzasadnienia- należałoby szukać w człowieku, który był odpowiedzialny za psa i za dziecko? Czy aż tak mało miał "ów pan" wyobraźni jak się może zakończyć jego "tresura"?[/QUOTE] Nie kojarzę tego wątku - to jakaś świeża sprawa czy stary wątek? Oczywiście, że jeśli rodzic pozostawia dziecko z agresywnym psem to znaczy, że ma nie do końca równo pod sufitem. Samo szkolenie amstafa w kierunku agresji na to wskazuje. Co nie zmienia faktu, że jestem za usypianiem psów, które dotkliwie pogryzły (abstrahując od ich winy, której nie ma). [quote name='behemotka'] Skoro już przypisujesz mi takie doprawdy abstrakcyjne poglądy, wypadałoby swoje wnioski podeprzeć choćby drobnym konkretem. [U]Na jakiej podstawie[/U] odnosisz takie wrażenie?[/QUOTE] Na podstawie lektury Twoich wypowiedzi oczywiście, bo niby skąd? Przykro mi, ale tak to odbieram. Nie podoba mi się postulat karania rodziców dziecka nie tylko dlatego, że już ponieśli najwyższą karę. Również dlatego, że wina obu stron jest niewspółmierna. Każdy luzem biegający pies stanowi zagrożenie - to drapieżne zwierzę. 5-letnie dziecko nie stanowi żadnego zagrożenia, chyba że dla samego siebie. Ty uważasz, że obie strony poniosły winę w tym samym stopniu. Gdybym spuściła ze smyczy lamparta, też Twoim zdaniem byłaby taka sama po obu stronach. Gdybym nosiła nabitą broń, podeszło by dziecko i pociągnęło cyngiel to chyba też, skoro uważasz, że dziecko, które podejdzie do psa, dotknie go i zostanie ugryzione to powód, żeby się powoływać na artykuł 78 kw. Przecież to absurd jakiś. Pies to pies. Tylko pies - drapieżnik, w którego zupełnie naturalnym systemie komunikacji leżą także zachowania agresywne. Nie rozumiem, jak trzy wałęsające się po wsi psy mogą być stawiane na tym samym poziomie winy/zagrożenia, co dziecko na placu zabaw. Policja też widać nie rozumie, skoro nie postawiono rodzicom zarzutów. Tak jak nie postawiono zarzutów rodzicom Noemi - wtedy też połowa forumowiczów uderzała w takie tony - że jak to możliwe, żeby pięcioletnie dziecko w restauracji samo poszło do toalety. A gdy w Łęcznej przywiązany pod sklepem pies pogryzł trzylatka, to też była wina matki - za blisko przechodziła. O ile wiem, jej też nie postawiono zarzutów. Miejsca publiczne mają być wolne od niepilnowanych psów - całkowicie i bezwarunkowo. A nade wszystko nie podoba mi się stawianie życia/zdrowia psa nad życie/zdrowie człowieka. I przeraża. I nie wiem, jak Ci wytłumaczyć dlaczego - skoro mój system wartości daj się podciągnąć pod szowinizm gatunkowy, to widocznie nie da się tego wytłumaczyć. Skoro etyka, wartość wsobna człowieka i sumienie stają się pojęciami rozciągliwymi niczym przysłowiowa guma od majtek, to już tylko pozostaje mi powiedzieć, że chyba jestem atawistyczną samicą, która - w stanie ogólnie pojętego dobrobytu - troszczy się nie tylko o swoje, ale także o potomstwo innych matek. Na to wychodzi. Nie rozumiem i nie akceptuję stawiania zwierząt ponad człowieka, dziecko zwłaszcza, ani nawet nie akceptuję zrównania wobec prawa jeśli chodzi o odpowiedzialność w omawianym tu przypadku - w żadnym wypadku, w którym zagrożone jest życie lub zdrowie człowieka. Trudno - jakoś musisz sobie z tym poradzić. Jeśli o mnie chodzi, to odpinanie tej części wątku w osobny wątek nie jest konieczne (chyba że dla uporządkowania), bo ja już skończyłam. Zresztą dla mnie to wcale nie jest aż taki off top. Za każdym razem, gdy do nas podbiega niepilnowany pies, za każdym razem gdy przyatakuje nam psa jakiś taki podbiegacz i za każdym razem, gdy czyjeś dziecko zostanie skrzywdzone przez cudzego psa, można się zastanawiać, czy to chamstwo czy bezmyślność i czy bezmyślność nie jest pewnego rodzaju chamstwem a chamstwo - bezmyślnością i brakiem empatii.
  20. filodendron

    Barf

    Ale czyje to kolanko? Co to za rodzaj mięsa?
  21. [quote name='Autodiagnostyka']Wydaje mi sie ,ze z tymi "dosmaczaczami" to jest tak jak z naszym obiadem,a mianowicie mi nie smakuje jak ugotuje bez przypraw i nie doprawie:)Obbiad ma mi smakowac i malo mnie choc moze troche interesuje ile daje przypraw.[/QUOTE] Tak, ale jeśli te przyprawy mogą być szkodliwe to powinno się je ograniczać - z czasem zaczynają smakować mniej doprawione a wcześniejsze robią wrażenie przesolonych. Organizm dość łatwo się przestawia, choć podobno znane są przypadku uzależnienia od glutaminianu sodu (wszystkie kostki rosołowe, wegety, kucharki itp) - po odstawieniu nie tylko jedzenie przestaje smakować ale wręcz pojawiają się ponoć jakieś dolegliwości :)
  22. [quote name='behemotka'] Proszę uprzejmie: post nr 6113. [/QUOTE] Post 6113 został napisany w ramach wymiany zdań na temat zacytowanych przeze mnie fragmentów książki Jona Katza. Min. "Dużo, o wiele za dużo psiarzy bagatelizuje fakty - [B]albo oskarżając ofiary, albo szukając usprawiedliwienia w okolicznościach[/B]". Twoje wypowiedzi postrzegam w tych kategoriach - odnoszę wrażenie, że to że dziecko zginęło/zostało poważnie pogryzione ma dla Ciebie znacznie drugorzędne. Przede wszystkim liczą się okoliczności i ewentualna wina ofiary, bo jeśli pies był agresywny, to pewnie ktoś go katował, głodził, więził na łańcuchu i dlatego. Jeśli nie był agresywny, to może polował i upolował. A jeśli ani nie był agresywny, ani nie polował, to znaczy, że pewnie dziecko włożyło mu palec do oka. A nawet jeśli nie włożyło, to w ogóle tam było - a więc wina matki. Winne są okoliczności - jakby okoliczności nie nastąpiły, to może by nie zabił/pogryzł. I zdecydowanie mniej ważne, że tego psa tam po prostu nie powinno być, ale był - hipotetycznie na przykład wprowadzony w samosiewny obieg przez dogomaniaków - liczy się to, że świat zaatakował psa okolicznościami. Tak to widzę - jako pewną trudną dla mnie do przyjęcia hierarchię ważności (wpisuje się w nią także bagatelizowanie liczby zagryzień/pogryzień w zestawieniu z zabójstwami ludzi przez ludzi -może zamiast statystyk policyjnych należałoby się przyjrzeć dokumentacji dziecięcych oddziałów traumatologii) a nie jako oskarżenie, że w zasadzie jest Ci to całkowicie obojętne, czy ktoś zginie czy nie (to jednak nie jedno i to samo). A dla mnie rzecz wygląda inaczej - przede wszystkim liczy się to, że zginęło lub zostało pogryzione dziecko. Okoliczności są mniej istotne, bo niezależnie od nich taki pies nie powinien się znaleźć na ulicy. I niezależnie od nich nie powinien być drugi raz wprowadzony do obiegu, bo żaden najlepszy behawiorysta świata nie da stuprocentowej pewności, że w podobnych okolicznościach lub innych ten pies nie będzie usiłował zabić ponownie. (Oczywiście znów hipotetyczny pies, bo te akurat miały zostać uśpione, ale już ten, który zmasakrował Noemi w Krakowie został zwrócony właścicielce.) A to, że przeraża mnie stawianie życia/zdrowia zwierzęcia nad życie człowieka to już wałkowałyśmy przez tyle stron, że nie będę się powtarzać. Gdyby moja córka wyciągnęła z samochodowej kraksy naszego psa i pognałaby z nim do weta zamiast udzielić pomocy koleżance z klasy, której nawet nie lubi, to uznałabym to za swoją wychowawczą i przerażającą porażkę. Raz jeszcze zacytuję Katza: "Straciliśmy dystans moralny, jeżeli nie widzimy, że prawa i dobro dzieci mają pierwszeństwo nawet przed najukochańszymi czworonożnymi pupilami.". Że system wartości, w którym życie/zdrowie zwierzęcia można stawiać nad ludzkie może być powszechny, to się dowiedziałam z tego wątku - dlatego zaczęłam pytać o kompetencje i testy psychiczne dogoterapeutów. Wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, żeby się tym martwić w takim kontekście. Myślę też, że to kolejny powód, dla którego ogół nieupsionego społeczeństwa wyraża się o psiarzach z brakiem szacunku, a nawet podstawowego zrozumienia - bo to trudno zrozumieć. Resztę, jeśli pozwolisz, daruję sobie, bo już wszyscy są zmęczeni (a pogoda się poprawia). Artykuł pani Mrzewińskiej i tak lubię i lubić nie przestanę. Pamiętam wątek, który go zainspirował. Pamiętam też wątek, w trakcie trwania którego Pani Mrzewińska oficjalnie wycofała się z dogomanii, co było czytelnym znakiem protestu przeciw panującej tu moralności (to był wątek o drastycznym pogryzieniu). Stało się to z wielką szkodą dla działu "wychowanie".
  23. [quote name='Gośka'] [url]http://i51.tinypic.com/2ytz6nt.jpg[/url] [/QUOTE] Toż to Cher we "Wpływie księżyca" ;) ;) Świetne zdjęcie :)
  24. [quote name='gryf80']może brakuje mu jakiegoś minerału ?zobacz co jest napisane na etykiecie butelki,czego/jakiego pierwiastka jest w niej najwięcej.[/QUOTE] To jest raczej niskozmineralizowana woda - w niewielkich ilościach zawiera wapń, potas, magnez. Trzeba by podać wodę wysokozmineralizowaną (np. multivitę), żeby zobaczyć, czy też mu smakuje. Bo takie nisko zmineralizowane wody psy chętnie wybierają ze względu na smak - one są jakby bardziej "słodkie", jeśli można tak powiedzieć o wodzie ;) Ja podaję wodę żywiec - też niskozmineralizowaną - wydaje mi się, że osad na zębach jest mniejszy niż na kranówie (ale ja mam w kranie wybitnie twardą wodę).
  25. filodendron

    Barf

    [SIZE="1"]Dziecko mię dziś uświadomiło, że w Simsach (taka gra komputerowa dla dzieci i młodzieży) jak się da psu suchą karmę to się cieszy, a jak jedzenie dla ludzi, to wirtualny piesek wymiotuje. Taka praca u podstaw chyba - może ktoś zasponsorwał ten kawałek? [/SIZE] :evil_lol:
×
×
  • Create New...