-
Posts
976 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ***kas
-
no cóż, pies to ooogrooooomne wydatki. W takiej sytuacji, nie wiem może jakaś pożyczka u rodziców? regularnie spłacana z kieszonkowego, czy praca? Mieszkasz na wsi wiec pewnie ogródek macie, koło domu sporo do zrobienia, płot do pomalowania, ogólnie, trzeba pokazać rodzicom, że potrafi się z czegoś zrezygnować dla psiaka. A z choroba u psa nie czekała bym ani minuty, łzy szantaż, nie wiem do czego jeszcze bym się posunęła, by te pieniądze u rodziców zdobyć. Po fakcie, oczywiście starała bym się jakoś sytuacje wyprostować, ale na pewno nie pozwoliła bym mojemu psu cierpieć.
-
zasadniczo w hodowlach nie płaci się całej ceny od razu. Wpłaca się zaliczkę przy rezerwacji szczenięcia, potem można wpłacić cześć pieniążków przy odwiedzinach, no a następne przy odbiorze. ja osobiście, nie radziła bym się spieszyć z wyborem psiaka i hodowli, to jest wybór na kilkanaście lat, musi byc przemyslany, i rozsądny. Nie wyobrazam sobie kupienia psa z hodowli w której nie byłam, nie widzialam osobiście rodziców, nie spotkałam sie z hodowca. wiem jak to jest jak się traci pieska, z reszta większość dogomaniaków wie, ale pośpiech , bo MI brakuje psa w domu, nie jest dobrym rozwiązaniem. Ludzie czasami czekają latami na swojego wymarzonego szczeniaka, wiec kilka miesięcy różnicy na pewno nie zaszkodzi, ba! można pieniądze zbierać w czasie oczekiwania, średnio te 300zł o których pisałaś powiedzmy 6 miesięcy i mamy 1800zł :)--->pełnowartościowy labek z dobrej hodowli. Sumując pospiech jest złym doradcą :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
jeżeli pies nie ma rodowodu-czyli dokumentu potwierdzającego jego pochodzenie, to przykro mi, ale kupiłaś kundelka/pieska w typie yorka. Kolejna ofiara niewiedzy i pseudohodowców. :shake: i nijak nie można stwierdzić czy waga Twojego pieska odbiega od normy czy też nie, jeżeli psiak jest zdrowy, szczepiony i odrobaczony, to nie ma się czym przejmować i kochać szkraba, jak by był championem. A na przyszłość przy zakupie psiaka zajrzeć na forum przed kupnem a nie po ;)
-
W sobotę miałam okazje spotkać się z moja kuzynką, która na stałe mieszka w Paryżu. Temat zszedł na psy, bo jakże by inaczej. Tam nie ma czegoś takiego jak psy chodzące/biegające luzem. Każdy pies jest na smyczy, są specjalne ogrodzone miejsca, gdzie psy mogą biegać luzem (nota bene to samo mamy w Nowym Yorku, Cambridge- byłam widziałam ), wiec naprawdę jestem ciekawa jaka to nacja i jakie miasta godzą się na takie swobodne wyprowadzanie psa :diabloti:
-
Pytanie Pana Kazia z bloku niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem. To jest 4 miesięczny szczeniak, i już ma za sobą bagaż doświadczeń. Postaraj się zrozumieć, że to psie dziecko nigdy nie zostało nauczone szacunku do ludzkiej reki, wręcz przeciwnie, kojarzy mu się ona z bólem. Metody pozytywnego szkolenia wymagają czasu. Poczekaj troche, pracuj z psem systematyczne a zobaczysz, że dojdzie do poprawy sytuacji. Weź pod uwagę, że pewnie piesek nie był odpowiednio socjalizowany, dla niego dwór to inne nieznane niebezpieczne miejsce. Skąd ma wiedzieć, że tam nie czeka na niego nic gorszego? Takiego psa trzeba powolutku małymi kroczkami prowadzić do przodu. Spacer musi mu się kojarzyć z czymś miłym. Na początek może tzw spalenie miski. Czyli cała dzienna porcję jedzenia psu podawaj z reki, przy okazji szkolenia, na dworze. Maluch ma stanowczo dużo energii gryzienie to dla niego sposób na poznanie świata, rozładowanie energii, no i przede wszystkim sprawdzenie granic do jakich może się posunąć. Psie przedszkole, szkolenie PT na pewno psu nie zrobi krzywdy, o ile wybierzecie się do dobrego szkoleniowca. Ważna jest systematyczna praca z psem. Z tak młodym szczeniakiem można zrobić wszystko. Potrzeba tylko odrobiny cierpliwości i konsekwencji. No i najwazniejsze, pracuj tylko na pozytywnym wzmocnieniu. Negatywne zachowanie zastępuj pozytywnym. Nie chcesz gryzienia reki, podsuwaj gryzak, poszarp się z psem, pokaż mu ze to lepsze/fajniejsze/ ciekawsze zajęcie, za każde nawet najdrobniejsze zainteresowanie się gryzakiem a nie twoja ręka sowicie nagradzaj.
-
ale ja tu nie mówię o sytuacji, w której ktoś UMIE korzystać z kolczatki, a o sytuacjach, kiedy ta kolczatka ma pełnić li i jedynie funkcje...no własnie "ozdobną" :roll: Co do samej kolczatki, wiem, że przy mądrym stosowaniu, jest tak samo skuteczna jak halti, i tak samo ingeruje w "szczeście" naszego psa. Nie widzę nic złego w poprawnym i rozsądnym stosowaniu kolczatki, tak samo jak obroży elektrycznej, pod warunkiem, że nie jest to hmmm lek na całe zło. Takie samo narzędzie szkoleniowe. Aczkolwiek sama nigdy z kolczatki nie korzystałam, nie było takiej potrzeby, teraz mam wybitnie ciągnącego spaniela, z którym pracuję pozytywnie, jednak na wyjście do miasta zakładam halti, czasami nie ma mozliwości by na wizyte do weta wychodzic 5 godzin wczesniej co by w drodze z psem pracować :razz:
-
Kolczatka tylko w odpowiednich rekach. Aczkolwiek sam fakt uzywania kolczatki nie budzi we mnie tylu emocji, co zakładanie kolczatki kolcami na zewnątrz:crazyeye::crazyeye::crazyeye: w jakim celu ja się pytam? Bo ludzie mówią, że duży pies to w kolcach? bo jak inny pies podbiega to ma być obrona? Ludzie nie wpadło wam do głowy ze wasz własny pies może się tym zranić? Widzieliście kiedyś psy gryzące się na serio? Taka kolczatka to dodatkowe zagrożenie i rany. Poza tym mienić się miłośnikiem zwierząt/psów i świadomie narażać na ból inne psy? Doskonale wiem co to podbiegacze, i jak trudno doprosić się właściciela aby zapiął swego pipmusia. Doskonale wiem, czym może się skończyć spotkanie z agresorem... Już w ogóle pomijam fakt, że tak zastosowana kolczatka to juz totalny bezsens i bezmyslność.
-
Witajcie! Moi rodzice dojrzeli do decyzji o posiadaniu psa oczywiście po namowach Michała, jako, że ja i mój starszy brat się wyprowadziliśmy, zostali sami z najmłodszym-15 latkiem, który to sam temat rozpoczął. U nas w domu psy były od zawsze, różne, i kundle i rasopodobne. Najczęściej znajdy bądź schronowe. Nigdy nie mieliśmy psa z hodowli. Tutaj pierwsze pytanie, to tak na marginesie, na co zwracać uwagę przy wyborze tej dobrej hodowli, bo że badania, przeszkolenie rodziców, to ja wiem, ale czy jest coś jeszcze? No i teraz zasadnicza kwestia. Nie jestem przekonana czy ON to dobry pomysł, warunki na psa są, ponad 70m2 mieszkania, w pobliżu park, tereny do wybiegania psa, do najbliższego zbiornika wodnego jakieś 15 minut spacerkiem. Moi rodzice nt. szkolenia psów wiedza tyle, że trzeba najpierw pokazać czego od psa wymagać, potem to egzekwować. Na pewno przed pojawieniem się psa odświeżą wiedzę, z tymże docelowo psiakiem miałby się zajmować mój brat, w granicach rozsądku oczywiście. Młodego wciągnęłam w pozytywne szkolenie, pomagał mi przy moich psach, zaskakująco dużo wie o rodowodach pseudohodowlach itp. Także też nie jest totalnym laikiem. Ale ON? psi pracoholik? Na pewno jakiś sport by wchodził w grę, ale IPO w wydaniu 15latka? wiem, że rodzice czasowo by nie dali rady. Z drugiej strony nie mam zasadniczo dobrych argumentów na "nie",ale to samo z siebie nie oznacza, że jest to słuszny wybór...:roll: Ja nie jestem w tej kwestii obiektywna, bo posiadanie ONa jest moim marzeniem, niestety życie ułożyło mi się inaczej. Dlatego też chciała bym drodzy posiadacze Owczarków, żebyście podpowiedzieli co jeszcze wziąć pod uwagę, jak się wam żyje z waszymi Onkami, może polecili jakaś inna rasę? Muszę dodać, że rodzinka wybierając psa kierowała się charakterem stwora, ale gdzieś tam ten idealny wygląd też miał znaczenie... Nie chciała bym, żeby psi potencjał poszedł na marne i żeby pies czuł się nieszczęśliwy tylko dlatego, że my chcieliśmy owczarka. To w końcu decyzja o przyjęciu kolejnego członka rodziny na najbliższe kilkanaście lat.
-
Problemem nie jest kwestia rasy, a podejścia do ludzi, czasami mi nerwy puszczają, no ale jak zachować zimną krew kiedy na spacerze podbiega do Ciebie doberman,a w odległości 100m dookoła nikogo nie widać? I jak potem spokojnie i na chłodno wyjaśnić właścicielowi, ze tak robić nie powinien? Jak zachować spokój, kiedy w Twojego psa dzieciaki rzucają kamieniami, bo biedna mamusia, jest zbyt zajęta plotkowaniem by upilnować dzieciaka? i jak w końcu zachować spokój kiedy właściciel "łagodnego" labka, nic nie robi kiedy wasze psy się gryzą, ja próbuje je rozdzielić na co słyszę" będzie miał nauczkę następnym razem!", i szlag trafia wielomiesięczna pracę nad psem, bo ktoś jest zbyt głupi by w takiej sytuacji zrobić cokolwiek? to są sytuację zebrane na przestrzeni wielu miesięcy/lat, a to jest miejsce gdzie można się wyżalić :roll: A i owszem zdarzają się miłe spotkania, kiedy widzi się pana z "wilczurem", który miał ochotę pożreć wszystko, a teraz wpatrzony w pańcia, idzie przy nodze i dostaje smakole, tylko, że tych miłych jest zdecydowanie mniej ot i cała sprawa;)
-
Czerwonaona, nie bierz bezpośrednio do siebie tego co napisałam, bo nie wiem jak to wyglądało u was, z tego co piszesz można wysnuć pobieżne wnioski.Niejako ten moj post był tak bardziej ogólnikowo(odnośnie tego lenistwa itp). Ja mam wrażenie, że w waszych relacjach z psem zabrakło takich jasnych i czytelnych granic. No i pewnie sporo błędów wychowawczych popełniliście. Z resztą to się zdarza każdemu. Efekt jest taki jaki jest. Teraz tylko wziąć się porządnie za psa i wspólne relacje. Mówisz, że pies spacery tylko na smyczy, w takim razie jak może rozładować energię? No a ze środków doraźnych kaganiec fizjologiczny, będziesz trochę spokojniejsza, a psu nie będzie się działa krzywda...No i pomoc specjalisty, który przyjrzy się sytuacji bezpośrednio.
-
po pierwsze, nie ma złych psów. Psy z chorobami psychicznymi zdarzają się wyjątkowo rzadko! Każde inne złe zachowanie to wina niewiedzy, braku umiejętności bądź zwykłego lenistwa. To, że psiak miał przez 2 lata inne życie o niczym nie świadczy, wszystkie moje psy są po przejściach, o najnowszym nabytku nie wiedziałam nic! Walczymy z wieloma problemami, non stop! I to z każdym jednym pracujemy cały czas, pies to ogromna odpowiedzialność i obowiązek. Szczególnie psy, które maja już za sobą jakieś złe doświadczenia. Nie twierdze, że to wszystko tylko i wyłącznie Twoja wina, ale na pewno nie jest to wina psa :shake: Dalej, kontakty pies-dziecko ZAWSZE, ale to ZAWSZE muszą odbywać się pod nadzorem. Nie ma innej opcji. Nie wyobrażam sobie jak można zostawić psa samego z dzieckiem a wyjść do innego pokoju, o sklepie w ogóle nie mówię. Także bez względu na to czy uda się wam odnieść sukces czy nie, pies z dzieckiem sam nie może zostać NIGDY. Namawianie uporczywe do oddania psa, kiedy właścicielka chce o niego walczyć i zdaje sobie sprawę, że pies z takimi problemami szans na dobry dom, nie ma praktycznie wcale, no cóż nie widzę w tym większego sensu. Czerwonaona, decyzja należy do Ciebie, to Ty jesteś matką, Ty znasz sytuację najlepiej. Ja uważam, tak jak Karjo, jeżeli doprowadziło się u psa do agresji w stosunku do ludzi (nieważne czy to niewiedza, czy lenistwo)powinno się ponosić tego konsekwencje. Uśpić psa w najgorszym wypadku, i już nigdy nie decydować się na kolejnego. A bądźmy szczerzy, przy takiej ilości psów bezproblemowych, bądź z niewielkimi kłopotami, twój kundelek większych szans na jakąkolwiek adopcję nie ma. Pomoc Puli, zdaje się być jedynym ratunkiem. DOBRY behawiorysta, i może uda się wam wyjść na prostą, czego z całego serca życzę! Informuj jak wam idzie :roll:
-
Furciaczek, dzięki:oops: ja pierwszy raz z CCtem spotkałam się na szkoleniu PT, i muszę przyznać, że pies naprawdę miał swoje zdanie co do tego jak i kiedy wykonywać komendy. To nie tak, że nie był posłuszny, wręcz przeciwnie, widać, że bawił się dobrze. Aczkolwiek, różnica pomiędzy Onkami ze szkolenia, a CC była baaaaaardzo widoczna. I nie mówię tu o rozmiarach:roll: Psisko było super zsocjalizowane, z całej grupy najdelikatniejszy i świadom swoich rozmiarów, z moim 8 miesięcznym rotem byli najlepszymi kumplami :diabloti: Właściciel CCta, miał jakieś 40kilka lat, w swoim życiu kilka psów, wszystkie szkolił, miał ONa bawili się w IPO. Słowem wiedział co robi, ale i tak okazało się ze CCet go przerósł i musiał szukać rad specjalistów. Zupełnie inaczej szkoli się Owczara, a inaczej molosa. O czym miałam okazję sie przekonać na własnej skórze:diabloti:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zastanawiasz sie nad kupnem rasy o której nic nie wiesz?:crazyeye: 2 zupełnie różne rasy, inne temperamenty, inne predyspozycje... Owczarek niemiecki, to psi pracoholik, wymaga rozsądnego i ciągłego szkolenia, jest psem pracującym! Dlatego MUSI mieć zapewniony wysiłek fizyczny, ale tez umysłowy. Pozornie łatwy pies, ale nigdy nie jest tak, że każdy On będzie filmowym Szarikiem, taki pies to efekt ciężkiej i długotrwałej pracy. Jeżeli nie masz czasu na 3 godzinne spacery, kiedy to pies będzie aportował, tropił, uczył się posłuszenstwa, to nie polecała bym takiego domownika. ON znajdzie sobie zajęcie na własną łapę, niekoniecznie Tobie się ono spodoba:diabloti:. Co do Cane Corso, nie jestem specjalistą i nie będę się wypowiadać, wiem, że to psy z mocna psychika, które wymagają tzw. twardej ręki w jedwabnej rękawiczce. Wymaga odpowiedzialnego i doświadczonego właściciela, który zapewni psu rozsądną socjalizację i odpowiednie szkolenie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
bzdura! psu do szczescia [B]nie jest[/B] potrzebna kopulacja! pies to nie człowiek! on nie widzi seksu tak jak my, dla niego to instynkt. To czy pies pokrył sukę czy nie, nijak się ma do jego szczęścia, ba mało tego psy, które miały ta wątpliwą "przyjemność" często później maja problemy z dominacja. niejako punktują w hierarchii. Nie jest to żadna reguła niemniej jednak się zdarza A taki ruch kopulacyjny u szczeniaka, to nic zdrożnego, zdarza sie, jeżeli psiak ma zbyt wiele energii :diabloti:
-
[quote name='yeld']Dzięki wielkie za odpowiedź. Faktycznie, rozważałem kojec. Myślę, że to jest fajne rozwiązanie, tylko, czy rozsądnie byłoby zostawiać ją w kojcu jak do dyspozycji jest 4 tysiące metrów kwadratowych? Ja bym chętnie psiaka w domu trzymał, ale mój ojciec jest zbyt konserwatywny, chociaż może zmięknie, to problem zniknie. Co do tych nogawek (a raczej stóp i palców), to robiłem tak jak piszesz, starałem się bawić z psem zabawką, odwrócić jej uwagę, nogawki są po prostu ciekawsze. Ale spróbowałem psiego języka i zapiszczałem, po czym jak przestała gryźć, pochwaliłem i tak do skutku, myślę że jest to droga na przetrwanie tego okresu gryzienia wszystkiego. Obecnie z sunią spędzam praktycznie 24 godziny na dobę, starając się wychodzić na krótkie odstępy, żeby się przyzwyczajała, biegamy, trenujemy (albo tak mi się wydaje :P), bawimy się, powoli uczymy się aportować, codziennie czeszemy. Także, żeby nie było, że chcę psa wynieść na dwór i zapomnieć, bo to nie jest absolutnie moim celem. Tyle, że psiaka trzeba będzie prędzej, czy później, zostawić na te 8 czy 9 godzin samego. No i najlepiej - myślę - byłoby zostawić ją na dworze, niech się wyhasa kiedy ma ochotę i niech się załatwia gdzie chce. Te strony, o których piszesz już wcześniej znalazłem (niestety owczarek.pl nie działa), [B][I]ciężko się połapać w tym gąszczu rad, tym bardziej, że jedni radzą tak a inni inaczej i trudno znaleźć opinię znawcy. [/I][/B] Jeszcze raz dzięki za rady. :)[/quote] bo z tych wszystkich rad i sposobów musisz wybrać taki, który najbardziej odpowiada Tobie i Twojemu psu, nie ma jedynej słusznej metody szkolenia, czy zabawy, warto poczytać i potem dostosować metodę, która daje najlepsze rezultaty i jest dla nas naj naj. u mnie np zawiodły wszystkie sposoby, które zdały egzamin przy dwóch poprzednich psach, w konfrontacji z nasza 3 znajda. Dopiero spaniel zmusił mnie do szukania innych metod, zweryfikowania swojej wiedzy i umiejętności. Dlatego nikt nie poda Ci złotego środka. Sam musisz pokombinować ;) Ważne zeby Twój pies był szczęśliwy, bo gwarantuje, że nic bardziej nie cieszy jak zrelaksowany, WYMĘCZONY:diabloti:, i zadowolony psiur. A owczarki są jedna z tych ras, które bez człowieka są nieszczęsliwe, albo raczej bez współpracy z człowiekiem:roll:
-
hmmm owczarek niemiecki długowłosy na psa docelowo podwórkowego to nie zbyt dobry wybór, no ale piesek już jest trudno. 7 tygodni, to wiek w którym szczeniak powinien być jeszcze z matka, od niej przejmuje bardzo wiele zachowań, uczy się przez naśladownictwo, Twojemu pieskowi zostało to odebrane, stad np kwestia zbyt bolesnego podgryzania. Sam fakt zastąpienia nogi zabawką nie wystarczy. Zastanów się, taka noga się rusza, przemieszcza, jest ciekawsza niż smętnie leżąca zabawka, mało tego zwracasz na szczenię swoja uwagę, wiec sunia odnalazła świetna zabawę. Ta zabawką trzeba się ze szczeniakiem pobawić, poszarpać lekko, skorzystać z okazji i uczyć komendy "puść" [IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/PEREKA%7E1/USTAWI%7E1/Temp/msohtmlclip1/01/clip_image001.gif[/IMG]No i to przecież jest szczeniak, nie wymagaj od niej ze będzie się skupiać bardzo długo na jakiejś czynności, szczególnie, że to tak młodziutka sunia. Przygotowanie psa do zamieszkania na dworze to przede wszystkim porządna ocieplona buda, niezbyt wielka, tak by pies mógł ją ogrzać własnym ciepłem, i stopniowo pokazywać psu, że to jego miejsce, jego azyl dawać smaki za wchodzenie do budy, nigdy nie można jej zapinać czy zamykać tam "za kare". Suni buda ma się kojarzyć tylko pozytywnie. Rozwiązaniem na nie-wychodzenie przez bramę, jest oczywiście komenda zostań, aczkolwiek warto mieć na uwadze, że nie zawsze może zadziałać, skoro pies ma być na dworze może warto pomyśleć o kojcu? Pies może tam zostawać np pod nieobecność właścicieli, przy okazji macie pewność, że nie ucieknie, bądź nie wyrządzi szkód na ogródku. Broń boże nie jestem zwolennikiem trzymania psa w kojcu cały czas, nie mniej jednak u nas kojec jest, i szczególnie nasza najstarsza suka uwielbia w nim odpoczywać, ma tam cisze i spokój, korzystamy tez z kojca przy okazji gości, których towarzystwo psa nie cieszy. Także jest to jakieś rozwiązanie. Najprostsze jest zwykłe przypięcie psa na smycz w trakcie wyjeżdżania przez bramę i odpięcie po zamknięciu bramy. To taki banał. No i wałkowanie komendy zostań... Co do wchodzenia na łózko, ja zasadniczo nigdy moich psów nie musiała uczyć nie-wchodzenia, bo nam to nie przeszkadza, śpimy z psami w łóżko, a jeżeli maja zejść jest komenda "zejdź" i tyle. Szkolenie nigdy nie jest złym rozwiązaniem(chyba, że się trafi na złego szkoleniowca), dlatego na pewno nie zaszkodzi udać się z maluchem do psiego przedszkola, zapewnia to rozsądna socjalizację z innymi ludzi i psami, no i naukę podstaw posłuszeństwa. Co do równego postrzegania domowników, sunia obrała sobie Ciebie na przewodnika, wiec nim bądź, pracuj z pieskiem, wypracujcie sobie nic porozumienia, Owczarki to psy które MUSZĄ pracować z człowiekiem, bez tego są nieszczęśliwe. Nie musi to być koniecznie IPO, ale przecież można z psem robić tyle różnych ciekawych rzeczy od agility zaczynając poprzez friesbee, dog dancing, uczenie sztuczek, a na tropieniu poprzestając. Znajdzie coś co wam bedzie odpowiadało i korzystaj z potencjału jaki ma Twój pies! To samo dotyczy innych domowników, niech szkolą malucha, niech pomagają przy pielęgnacji, niech się z mała bawią. Polecam ten bloga Pani Zofii Mrzewińskiej pt. Szczeniaczek w domu, nota bene na forum Owczarek.pl - tam też warto zajrzeć, sporo cennych rad od posiadaczy tejże rasy. Podobnych tematów na forum jest sporo więc warto się wysilić trochę i poszukać. Pozdrawiam i życzę sukcesów w wychowaniu pieska:roll:
-
nasze spanielisko jest nie do zdarcia, nie umiem jej zmęczyć, po 3 godzinach aportu,2 pływania, 1 biegania, zabaw z psami przeciągania się ze mną, grania w piłkę z moim TZ , pies w ogole nie okazuje objawów zmeczenia, siada na 5 minut i moze dalej, i kiedys ktos na dogo własnie polecił mi zakupic jej odpowiednie szelki i dawac do ciągania oponke, na rudzielca podziałało swietnie, a nasz rotek zakochał sie w oponce i ja wielbi i czci, wiec jemu zafundowalismy podobna rozrywke. :) i to akurat własnie nasz Rot z oponka latał :D kobiecinie starała sie wytłumaczyc ze to taka zabawa, ze psu krzywdy nie robie, z reguły staram sie uświadamiać, a nie popisywać się chamstwem, aczkolwiek czasami mi sie zdarza ;) a na temat łagodnych labków, ma odmienne zdanie, bo na szkoleniu PT, w grupie 6 psów był nasz rot, On i 4 laby, wszystkie z problemami z agresja...szkoda rasy, bo to naprawde fajne psy, a właściciele powinni przechodzic jakies testy sprawdzające predyspozycje w kierunku posiadania psa/ zwierzat :roll:
-
hmmm, to ja już chyba rozumiem dlaczego ludzie uciekają z tramwaju jak wsiadam do niego z moim kaukazem:diabloti:. Jednego razu zapytano mnie dlaczego wilka prowadzam po mieście...:shake: co do chamstwa, ja zapomniałam, jakie to uciążliwe, od czasu przeprowadzki na wieś, z różnych powodów musieliśmy się na 2 miesiące przenieść do miasta. dochodzę do wniosku,ze to nie jest chamstwo, a czysta głupota, bo jak inaczej nazwać człowieka, który widząc moje usmyczowione, zakagancowane psy, ba mało tego w trakcie szkolenia[SIZE=1]( 2 psy na smyczach przywiazane, ja z 3 akurat pracowalam,TZ miał na oku moje brytany, a ja zajmowałam sie rudzielcem)[/SIZE] puszcza swojego labka co by poszedł sie przywitać. No ja rozumiem, że piesek kocha inne pieski i cały świat, ale na litość boska, co on nie widział(facet, nie pies), że moje futra na smyczach? Oczywiscie poplatane zdenerwowane i lekko wkurzone po takim "miłym" spotkanku. Inna sytuacja, rzucam piłkę naszemu rotkowi, staje kobieta ze swoim psem, po chwili puszcza do mówiac" idź się pobaw z pieskiem i panią, oni tacy samotni" :cool3: a już perełką jest, jak kilka dni temu kobieta na mnie nawrzeszczała, że się nad psem znecam, bo uwaga! każe mu ciągnąc oponę, przy mnie zadzwoniła na policję krzyczać do sluchawki, że psa maltretuje, i że ona mnie za rekę trzyma. Policjanci przyjechali, jak zobaczyli te "męczarni" kobiecie wlepili mandat 200zł za bezpodstawne wezwanie funkcjonariuszy...:shake: Naprawdę nie wiem czy mam się smiać czy płakać :roll:
-
Mój rudzielec, popiskuje z radości, cieszy się na spacerach jak dzika i to jest jedna z form wyrażania radości :roll:. Taki sposób na rozładowanie energii, a jak drze paszcze przy aportowaniu...masko boska, kto ma spaniela wie jak potrafią być dźwięczne:diabloti:
-
tak de facto to ŻADEN pies się nie nadaje do bloku, bo część ma problemy ze stawami, część jest szczekliwa, z część ma zbyt obfite futro. Można powodów mnożyć i mnożyć. Jak dla mnie nie jest ważne GDZIE pies mieszka, ale Z KIM mieszka. Takie gadanie o tym, że pies nadaje się tylko do domu z ogrodem, ma rację bytu w kwestii psów schroniskowych. W innych przypadkach kończy sie to hałastra psów biegających bezcelu po ogrodkach, bez kontaktu z przewodnikiem, no ale przeciez jakież to one są szcześliwe co nie? :diabloti:
-
pytania laika - placzacy szczeniak ;)
***kas replied to niebieska pomarancza's topic in Wszystko o psach
[quote name='Della']boze..wszedzie trabia, w kazdej gazecie jest napisane, zeby nie brac tak wczesnie szczeniakow od matki i dalej ludzie nie wiedza...jesli sie kupuje psa to chyba z czystej ciekawosci chociaz mozna przeczytac cos :shake: szczegolnie kiedy jak piszesz jestes w tych sprawach zielona.[/quote] czy taka zielona to ja do końca nie wiem, skoro klikerka zna...ale nie mi oceniać sytuacje, ważne, żeby psisko się zdrowo chowało i miało odpowiedzialnych właścicieli. A z drugiej strony, nie każdy się rodzi kynologiem, nie każdy jest obeznany z tematem, dobrze, że dziewczyna pyta i się dowiaduje. Wczoraj spotkałam kobietę z 4tygodniowym spanielem:angryy:, także ręce opadają. Wdałam się w rozmowę i starałam się wytłumaczyć, że to za wcześnie odebrane od matki, że potem mogą być problemy nie tylko z zachowaniem, ale ze zdrowiem, przecież takie maleństwo szczepienia nie widziało itp itd. Kobiecina sie przejeła, i prosiłą o kontakto do dobrego weta. Może pojawi sie o jednego wiecej świadomego właściciela...:shake: -
[quote name='An_ki']Hmm, my jako właściciele "kontrowersyjnej urody" ;) psiaka - często słuchamy różnych dziwnych słów :crazyeye: Najbardziej irytujące są właśnie hasła typu "...trzymaj psa, bo ten AMSTAfF (ew. PITBULL) go zagryzie..." :angryy: Póki co Yoko jest megaciapą i ilekroć pies na nia warczy młoda stoi i się cieszy na zabawę :shake: Wcześniej się wkurzałam, teraz reaguję smiechem. Smutno, ze pomimo tego, ze gadzina moja jest na smyczy ludzie nie chcą, żeby ich pies się choć przywitał z moim :roll:[/quote] mój rotek morderca, który pogryzł dziecko (podobno w wieku 5 miesięcy:-o) właśnie w bulku znalazł najlepszego kolegę, było trochę problemów z młodym, bo dla niego wszystkie psy były do obszczekania, a chyba nie zdajecie sobie sprawy jak rotek szczeka:diabloti: I przesympatyczny facet, z jeszcze fajniejszym psiakiem, pomagali nam socjalizować mojego dzikusa. To był chyba najbardziej miziasty pies jakiego w życiu spotkałam, wyjątkowo też wylewny, po bardzo sympatycznie ze mną rozmawiał w trakcie zabawy:loveu: Jakoś chyba mam słabość do tych "gadających psów" . Ale żeby było na temat, idziemy od weta z Rudzielcem i rotem, młoda miała kłosa, wbił się miedzy jednym palcem, a drugim, no i trzeba było to wyciągnąć, przy okazji byliśmy z młodym na kontroli wagi i taki przegląd zrobiliśmy. (bo ja z zasady jestem panikara i mam jakieś skłonności hipochondryczne;), ale tylko jeżeli o psy chodzi:evil_lol:) więc wracamy sobie spacerkiem do auta, zaparkowane jakiś kawałek drogi no i zaczepia nas facet z teksem, "że on tą sprawę zgłosi do TOZu, bo jak można trzymać psa morderce i takiego maluszka, my pewnie walki psów urządzamy i ten mały piesek to będzie taki worek treningowy, jesteśmy podli i bez serca, i ze on w tej chwili żąda oddanie rudzielca, bo inaczej wezwie policję! " ja osobiście stanęłam jak wryta, bo mnie zatkało totalnie, mój TZ dusił w sobie śmiech, za to Diego(rotek) zrobił to co zrobić trzeba było, znaczy się poszedł się przytulić, przy okazji obśliniając spodnie szanownego Pana, przy okazji wpatrzył sie w człowieka tymi swoimi ślepkami i rozmerdał mu się ogon :diabloti: Ludzie się roześmiali, bo pewna publiczność się już zebrała, a facetowi się zrobiło głupio i uciekł :p
-
to są takie banalne sytuacje, ale np moja suka wzięta ze schronu nie potrafiła chodzić na smyczy, ciągnęła jak parowóz, a przy jej gabarytach, no cóż, nie wyobrażam sobie urlopu z psem, który ciąga mnie za sobą, szczególnie, że jedziesz w góry... Ponadto, zmiana miejsca, otoczenia, karmy, to wszystko jest dla psa stresujące, może zareagować problemami żołądkowymi. a średnio przyjemnie się jedzie obrzyganym samochodem. Nie wiesz, też jak sunią może zareagować na taka przyziemne rzeczy jak kaganiec. Pies ze schroniska wymaga trochę czasu na oswojenie się z nowym życiem, dlatego szczerze odradzam urlop z taką świeżynką:roll:
-
mam totalne urwanie głowy, porwało nam dach, wynieśliśmy się do moich rodziców a tutaj nas sąsiedzi zalali, wiec na chwile obecna siedzimy w 5 osób z 3 psami na pokoju i kuchni. :multi: Na dogo jestem z doskoku i próbuje się zrelaksować w przerwach pomiedzy jednym remontem a drugim :eviltong: A do gliwic wpadniemy jakoś pod koniec wakacji, jako, że zakup mojego ukochanego auta został odłożony na jakis czas, ze wzgledów remontowych:roll:
-
pytania laika - placzacy szczeniak ;)
***kas replied to niebieska pomarancza's topic in Wszystko o psach
kliker jest świetny, właśnie do pracowania nad skupieniem, jest zdecydowanie dobrym narzędziem:loveu: wiesz, takie rozkojarzenie wynika z nowego miejsca, nowego otoczenia, nowych ludzi, no i mimo wszystko te 6 tygodni to mało. Dlatego maluda ma prawo być troszkę wystraszona i zagubiona, ale tym bardziej nie odpuszczaj jej, jasne ze najchętniej wzięło by sie malucha na rece i utuliło, ale te pierwsze dni potem zaprocentują, albo pozytywnie, albo negatywnie. Psu do szczescie potrzebne są jasne reguły, konsekwencja i czytelne sygnały i suńka, ani sie obejrzysz bedzie sie czuła jak u siebie :cool3: