W sobotę popołudniu w lesie niedaleko od mojego domu błąkał się spaniel. Ruda suczka, niewielka, wyglądała na młodzieniaszka. Myśleliśmy ze zwyczajnie komuś zwiała, ale że w okolicy nikt spaniela nie ma, połaziliśmy po lesie z nią i naszymi psami, i w jednym miejscu była przywiązana do drzewa obroża ze smyczą a obok miska. Widocznie mała się jakoś wyślizgnęła z więzów. nie wiele myśląc wzięliśmy szkraba do domu, ogrzaliśmy daliśmy jeść i pić. piła chętnie jedzenia nie chciała, pewnie ze stresu...
zaraz potem do weta, zdrowa, ma jedynie stan zapalny ucha, ale już leki dostała, zaszczepiliśmy, odrobaczyliśmy. Nasza kochana wetka powiedziała, że ma 3-4 lata, mimo niewielkich rozmiarów. (waży 10kg)
a teraz do sedna. planowaliśmy zakup małego psiaka, wybraliśmy grzywka, hodowla wybrana, czekaliśmy na poród ok 26 lutego.
Jednak teraz naprawdę się zastanawiam, czy nie lepiej zostawić tą bidę u nas, a rasowca pozostawić dla kogoś innego. dodam, że mimo mieszkania w domu z ogrodem na 4 psiaki się nie zdecydujemy. No ale właśnie, bardzo niewiele wiem o spanielach. od soboty czytam forum od deski do deski, w necie wszelkie informacje, jednak nie wiem czy dam sobie radę z takim psem, sunia czuje się chyba u nas już dobrze bo szaleje z naszymi 2 kundlami, je normalnie, trochę się jeszcze nas obawia, ale widać, że niespecjalnie tęskni za poprzednimi właścicielami.
Na pewno wiemy tylko tyle, że na smyczy ciągnie jak szalona, ma obsesje na pkt piłki, szczeka baaaardzo dużo, i jest taki mały diabeł energiczny jak diabli, biega, nie chodzi, wszędzie biega. No i właśnie nie miałam jeszcze takiego psa...nie oddam młodej do schronu, i w zasadzie w 80% jesteśmy z TZ zdecydowani zostawić małą. Polećcie co jeszcze trzeba sprawdzić, jak o nią zadbać i hmmm jak się obchodzić z takim psem?