-
Posts
976 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ***kas
-
Labek, tylko z [U]dobrej[/U] hodowli, stawy się kłaniają, trzeba to mieć na uwadze, przy wyborze psa(hodowli, konieczne są badania stawów rodziców). Pierwsze miesiące też ruch trzeba dozować rozsądnie. Odpowiednia dieta, preparaty, to są jednak spore koszty. Szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie. Od pierwszych dni w domu, super było by psie przedszkole. Ech, przede wszystkim ogarnij trochę to co wiesz, bo podajesz tutaj tak skrajne rasy, że zrobił mi się bałagan:oops: Tylko coś te spacery to trochę mało...labki są baaaardzo energiczne(no chyba, że się je spasie:roll:). Wymęczyć psa inteligentnie, bo jak już mówiłam stawy. Może warto wybrać coś konkretnego i dowiedzieć się u źródła(w hodowli) jak sie sprawy mają. Póki co jednak poszperać, poczytać, poukładać w głowie...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ani BC, ani nawet Owczarka niemieckiego, ani żadnego z psów pracujących, czy myśliwskich, ras obronnych też w żadnym wypadku. Co do grupy IX tam mamy z reguły psiaki, które wymagają systematycznej i często czasochłonnej pielęgnacji, Fryzjera, odpowiednich szamponów itp itd. więc sądzę, że to też zbyt wiele. :diabloti: Agneska ja tobie to bym radziła przejść się do schronu i popracować trochę przy psach, wierz mi odechce Ci się własnego, chyba, że jesteś dogomaniczką z krwi i kości, wtedy droga wolna. Co innego kochać psy, i dowiadywać się o nich jak najwięcej, pytać, czytać,może nawet czasami wyjść na głupka, a co innego mieć kaprys bo pieseczek taka fajna zabaweczka:shake: Wiele wiedzy do zgłębienia, sporo pracy żeby na psa sobie zasłużyć. Tak tak, bo na psa trzeba sobie zasłużyć, zapracować. Bo ktoś kiedyś powiedział, że za pieniądze możesz kupić psa, ale nie kupisz merdającego ogona...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
boże jak ja się cieszę, że mieszkam na wsi. Tutaj pyrdki latające luzem, uciekają na samo "sio", a cała reszta to rozsądni ludzie, więc nawet jak mają psa, to na ogrodzonym terenie, mało tego nawet coś tam z psami robią :cool3: wspólczuje wam, bo ja bym sobie nie poradziła z moim stadem w mieście...:oops:
-
Czy amstaff może mieszkać w budzie?
***kas replied to pankacper's topic in American Staffordshire Terrier
U mnie suka, mix Kaukaza mieszka w zasadzie cały rok na dworze w budzie. Co do budy, ocieplona, i dobrze dopasowana do rozmiaru psa, żeby mógł ją ogrzać własnym ciepłem. W zimie ma dostęp do altany i w zasadzie całego domu, ale z tego nie korzysta. Przychodzi się pomiziac zjesc i tyle. Ważne, żeby ten pies stróżujący, był traktowany tak samo jak ten "domowy" bo to, że ma [B]dostęp do ogrodu,[/B] [B]nie zastąpi[/B] mu spacerów, szkolenia, czasu z właścicielem. Teraz jak sie robi cieplej to nasz rotek też odmawia powrotu do domu, na noc. Także psu do szczęścia nie jest potrzeba kanapa, tylko czas właściciela, praca, szkolenie, zabawa. -
ha! wreszcie nareszcie, w końcu, raczkujemy z naszą galerią!:loveu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f626/rudzielec-spolka-galeria-niagary-joko-diega-136251/[/url] :)
-
Magdo, wprost przeciwnie! Sama też taka stara nie jestem, ledwo 21l. przekroczyłam:roll:, ale wiesz, przyprowadzenie psa do domu, ot tak, bo ja chce i koniec kropka, nie jest objawem dojrzałości. Udowodnij, że ten pies jest Ci niezbędny do życia tak jak powietrze, Udowodnij, że możesz obejść się bez koleżanek imprez i szaleńczych zakupów, czy co tam dziewczyny robicie. Ja za względu na psa musiałam zrezygnować z wielu "małych przyjemności" ale zrobiłam to bez mrugnięcia okiem. Moi rodzice nigdy nie protestowali gdy mówiłam o psie, bo wiedzieli, że dam sobie radę. Teraz mam 3 psy:cool3:
-
magda_boston Zacznijmy od tego, że jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, to żadna hodowla Ci psiaka nie sprzeda. A już z cała pewnością nie ryzykowała bym sprowadzania psa do domu, bez zgody rodziców.:shake: Tym bardziej, że już jednego oddali. A co będzie, jeżeli znowu pojedziesz gdzieś a pies zostanie? To zbyt duża odpowiedzialność, a kaprys " bo ja chce" niczego dobrego nie wróży. Jeżeli kochasz psiaki, pomóż w schronisku, daj dom tymczasowy jakiejś bidzie, przekonaj rodziców do obecności psa w domu. Nic na siłę, tym bardziej, że będziesz potrzebowała rodziców do opieki nad psem.
-
Nie powiem, mi też się bardzo podoba spaniel w pełnym wydaniu, jednak mimo wszystko łysolec jest dla nas dużo lepszym rozwiązaniem:roll:
-
Pies to ogromna odpowiedzialność, to nie tylko spacerek z koleżanką i jej pieskiem, to także weterynarz, szkolenie, wymęczenia psa. Więcej sprzątania, często, gęsto brudne ściany czy meble, w okresie szczenięctwa zniszczenia, pogryzione buty, kable. Zastanów się czy masz miejsce na spacery i wymęczenie psa? Może trzeba będzie gdzieś dojeżdżać, itp itd Nie dziwię się rodzicom, że na zakup psa nie reagują entuzjazmem, po pierwsze sama przed sobą odpowiedz, jak opiekujesz się rybkami? Dbasz o nie? A po drugie sama dałaś im argument przeciwko psu, oddając świnkę morską. Rodzice boją się, że to samo spotka psa, zainteresowanie przez 3-4 miesiące, a później kolejny obowiązek dla nich. Tyle tylko, że świnka morska nie żyje 15lat... Przemyśl jeszcze raz tą decyzję. A na początek może tak wolontariat w schronisku?
-
:oops: wiem wiem, poprawię się obiecuję ;) prawda, że spaniel po spotkaniu z golarką wygląda nawet dość korzystnie? :diabloti: Dołączymy do Klubu łysego spaniela;)
-
ojej jej jej mała pyrka, i duża pyrka:multi: jak ja kocham pyrki:loveu: I obiecuje, że kiedyś będę mieć własnego. A póki co tez zrobiłam coś brzydkiego i ogoliłam spaniela:diabloti: Zdjęcia super super i ach, jak ja was wszystkich uwielbiam oglądać:oops::roll:
-
:multi::multi::multi: pierwsi goście! jeeej! :loveu:
-
No to i przyszłą na nas pora, bozia dała nam trochę wolnego czasu i sprawny aparat, więc przedstawimy się szerszemu gronu dogomaniaków. Zatem od początku. Nasza historia jest długa, 4lata temu przygarnęłam sukę Kaukaza, dziewczyna w schronisku robiła pogrom i demolkę. Wyłaziła z kojca, ganiała niewinnych ludzi, zrobiła dziurę w betonowej podłodze, słowem pies-demolka. Została ściągnięta z łańcucha. Poprzedni właściciele nie zatroszczyli się nawet o obrożę. Wiedziałam, że nie będzie lekko, ale nie mogłam zostawić jej w schronie. Po prostu nie mogłam. Tak Joko trafiła do nas. Rodzice sami są spod znaku tych psolubnych więc w zasadzie zaakceptowali mój wybór. Wcześniej sami przygarniali psy, czy to ze schronu, czy z ulicy. Także jakies tam doświadczenia mieliśmy. Jednak to co zafundowała nam Joko było porządną lekcją życia. Problemy czekały na nas na każdym kroku. Schody? Masakra. Firnaka? Trzeba zeżreć. Listonosz? Nosz to w sam raz na jazgot. Jednak po wizytach w bibliotekach, ksiązkach wysyłanych ze Stanów, udało się nam wyjśc na ludzi. Teraz jest całkiem fajnie. Ze względu na Joko stwierdziłam, że lepiej było by się przenieśc na wieś. Moja babcia zostawiła po sobie dom, w stanie totalnej ruiny, wzięłam kredyt odremontowałam. Poznałam mojego TZa, zamieszkaliśmy tam z jego rodzicami. Tak jest do dziś. :loveu: Z czasem stwierdziliśmy, że przygarniemy kocura, głownie ze względu na myszy, które czuły się u nas jak u siebie. :mad: Kolejna wizyta w schronisku, poszłam na psią część, a tam wypatrzyłam rotka. Był w kojcu sam. Podobno to ze względu na agresję. Pies miał jakies 5-7 miesięcy. Poprosiłam pracowników o informacje o psie. Właściciel oddał go bo podobno pogryzł jego córkę. :shake: Zawołalam Bartosza-TZa, i tym razem to on, który psów nie lubi, zdecydował, że rotek idzie z nami. Z Joko dogadali się natychmiast. PAnnica zachwycona towarzystwem, młodzieniec sie trochę wyrobił przy niej. Jest ulubieńcem Pańcia, chociaż ten się wcale do tego nie przyznaje:diabloti: Potem przyszły dni spokojne, żyliśmy sobie w 4 i było nam dobrze, aż w końcu trafiłą do nas Niagarą. Znaleźliśmy ją w lesie, no i sie ostało takie małe rude, biegające, szczekające i najwspanialsze na świecie. Z rudzielcem pracujemy nadal, walczymy ze złymi nawykami, wbijamy do łepetynki dobre. I jakoś to idzie. Z resztą historię Niagary opisywałam już tutaj [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f66/znalazlam-spaniela-co-dalej-131308/[/URL] Tak wygląda moja pannica po strzyżeniu. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/108/cca994831b276c8dmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/108/ea4838553c95b6b8med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images48.fotosik.pl/108/39dc8e736914a2aamed.jpg[/IMG][/URL] Tak tak, ja wiem, że spanieli się tak nie strzyże. Ja to wszystko wiem. Jednak albo moj pies bedzie miał śliczną sierśc albo będzie miał codzienne treningi i luz. Bo niestety Z rudzielcem problem jest taki, że ona zabiegów pielegnacyjnych nie toleruje. A nie mam sumienia jej dreczyć, i przy okazji dla mnie to tez wygodniejsze. :oops: A teraz pora na nas, tak wygladam ja [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/109/03f5bc77c7c7237a.jpeg[/IMG][/URL] (wybaczcie brak lepszego zdjecia ale fotoaparat to u nas nowość:roll:) a tak moj TZ [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/109/421e0fc669b3d072med.jpeg[/IMG][/URL] Zatem WITAMY W NASZEJ GALERII :lol::loveu:
-
Suczka była pobudzona zabawą, a to jest sposób na rozładowanie napięcia. Twoja suka nie robiła tego w celu zapłodnienia, a li jedynie w celu rozładowania energii. Oczywiście nie musisz tolerować takiego zachowania, i tak jak radziła przedmówczyni, "nie","nie wolno", i pomoc suczce pozbyć się nadmiaru energii, wybiegać piechola. ;)
-
dziwne, że o to pytasz, pytasz, też o to czy amstaf może mieszkać w budzie itd dosyć ciekawe te twoje pytania...szczególnie, że nie pytasz "o co w tym chodzi" tylko "jak zacząć"... Może jestem przewrażliwiona? :shake:
-
Dokładnie tak jak Saint, trafiłam raczej na takich, którzy wciskali mi, że duży pies obowiązkowo na kolczatce, albo, że muszę pierwsza przechodzić przez drzwi:crazyeye:, co dla mnie zawsze było komiczne...
-
Jak przekonać rodziców, by zgodzili się na adopcje psa ze schroniska?
***kas replied to Alba1986's topic in Organizacje
Odrobina ironii i już burza z piorunami. :roll: Po prostu uważam, że nie można kierować się tylko litością przy wzięciu psa. Trzeba świadomej i odpowiedzialnej decyzji. Trzeba sobie uzmysłowić, że ten nasz ukochany pimpek, czy azorek może sprawiać kłopoty. NIE TWIERDZĘ, że taki jest każdy pies ze schronu, nie twierdze, że każdy będzie wymagał ogromu pracy. TWIERDZĘ natomiast, że przygarnięcie psa to MUSI być ŚWIADOMA, ODPOWIEDZIALNA decyzja. Sama musiałam do tego dojrzeć, poczuć na własnej skórze. Ze względu na psy poszłam do pracy i na zaoczne studia, ze względu na psy wzięłam kredyt i wyprowadziłam się na wieś, ze względu na psy wstaje codziennie o 4 rano, ze względu na psy ustawiam całe swoje życie. Tyle tylko, że ja mam bzika na punkcie psów, jestem nienormalna i trafiłam na równie nienormalnego faceta. A takich ludzi jak my, niestety widze coraz mniej... :shake: Super, że Alba pyta na forum, super, że chce się do tego przygotować, takie zachowanie przywraca mi wiarę w ludzi. Zbyt wiele widziłam piesków, które były wziete/kupione pod wpływem impulsu. Ja nigdy nikogo nie namawiam na psa. Wręcz przeciwnie, zniechęcam, uświadamiam ile to pracy i wydatków. A jężeli ktoś mimo to nadal psa chce, pomagam z całego serca. Nigdy nie podpisze się pod entuzjastycznym twierdzeniem typu "bierz pieska ona taka sliczna i kochana, bierz! Zobaczysz, że pełna micha i 10minutowy spacer mu wystarczy." -
Nie wiem czy już wcześniej pisałam. Mój wybitnie nie aportujący Kaukaz dostaje trzęsionki na widok piłki. Całą jej magia polega na tym, że piłeczkę daje Pani i Pani zabiera. Piesek nie ma jej "na zawsze" :diabloti: A co do smaków, jeżeli cały czas to była parówa to mu się to zwyczajnie znudzić może. Warto poszukać czegoś nowego, albo zmieniać smaki. Może warto pomyśleć nad mieszanką. Ja przy Niagarze stosuje gotowanego kurczaka, ser żółty, grillowana kiełbasę no i ukochaną przez suczydło mortadele:cool3: Za każdym razem dostaje coś nowego, nowy smak, i to ją przekonuje, że warto. :diabloti: Zanim to wymyśliłam minęło 3 tyg :lol::oops:
-
No to mam kolejny problem do odkręcania. I kolejny powód, żeby nie pałać miłością do Dobków, albo raczej mixów. Spacer z moimi burkami, po mojej wsi. Wszystko fajnie, ładny dzionek, słowem sielanka. Mijamy nowy domek z nowymi sasiadami nowym pieskiem. Oczywiście furtka otwarta, wybiega sobie pieseczek i z zębami do Diega. Rotek nie bardzo wiedząc co i jak panika pisk i dawaj w nogi. Joko, stanęła w obronie "stada" i sie niezle poszarpała z pieseczkiem. Niagara jazgot na całego, a ja wrzeszcze do Diega "stój", próbuję odciągnać 56kg Joko, i wepchnąc pieseczka za bramę. Cała sytuacja jakies 10 minut, hałas okropny, zero zainteresowania ze strony właścicieli. Dzięka bogu wyleciał inny sąsiad i pomogł mi opanować sytuację, przy okazji sam został ugryziony przez "nowego". Paranoja! po 30 minutach pukania do drzwi łaskawie ktos wyszedł i oczywiście z fochem, że pieseczek poszarpany. Szczęście w nieszczęściu, że głównie leciało futro, bez poważnych ran. Teraz Diego na wszelki wypadek drze japę na każdego psa, Joko zaprawiona w bojach jeszcze w schronisku znowu zaczyna pokazywać różki, a Niagara standardowo schowała sie pod łóźko. :shake: Ile jeszcze razy moja praca z psami pójdzie w las? :angryy:
-
Tak jak kiedyś dziwiłam się ludziom, że pieseczków nie lubią, tak teraz już im się nie dziwię. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, gdybym zamiast 10kg Niagary miała 40 kg Diega. Nie chce też myśleć co by było gdyby Dobek nie był łagodny...:shake: A poza tym to co? mamy równych i równiejszych?:mad:Ja ze swoimi psami na smyczy, w kagańcu, a inni co? Luzakiem bez nadzoru? Niech się wylata? A w życiu! ja jestem jak pies ogrodnika, Sama nie poużywam i innym nie dam:diabloti:
-
a co mnie obchodzi, że czyjś pies się nudzi?:shake: Skąd ja mam wiedzieć, że ten akurat pies się nudzi a nie planuje zeżarcie mojego? Tym bardziej w lesie, gdzie pies obowiązkowo ma być na lince? Właściciela nie było dobre 10-15 min a pies nie chciał wcale sobie pójść. No i chwałą za mojego TZ bo sama bym spanikowała. I może następnym razem pańcio będzie pilnował pieseczka. :angryy:
-
Ludzie są prymitywni głupi:angryy: Sobota, Poznań, lasek marceliński, spacer z TZ i Niagarą. Uczymy rudzielca, że świat jest spoko i nie należy zjadać wszystkiego co sie rusza. Jest fajnie, spotykamy super fajnego pana z bigielkiem na 10 m lince, i smakolami w łapskach, z daleka pytanie czy mogą się przywitac:loveu::loveu::loveu:. CUD MIÓD I ORZESZKI. Zachwyceni idziemy dalej, usiedliśmy na ławeczce, obserwacja świata dookoła i co widzimy KONIE! jupi jejeje Niagara już nie, że na potwory nie szczekamy, więc nawet zaryzykowałam prośbę o podejście do koniarzy. Młoda sie powąchała z koniowatym i olewka:loveu::loveu::loveu::loveu: Pańcia cała w skowronkach, a tu nagle zza krzaków leci w naszym kierunku Dobermanek. Myśle sobie superowo, będzie jatka, chwałą bogu pies był łagodny, ale Niagara poczułą sie zagrozona, piana na pysk, jazgot przeraźliwy. Niewiele myśląc psa na ręcę, TZ dobermana za obroże i czekamy na właściciela. A tu figa, nikogo nie ma, Przypieliśmy dobka na smycz spanielowej i czekamy dalej. NIC, w końcu doszliśmy do wniosku, że pies bez właściciela, dzwonimy na straż miejską, a tu sie wyłania pan w odległości 100m od nas i gwiżdze na pieska. Super. TZ z psem na smyczy idzie do właściciela dobka, ja z nigara na rękach za nim Taki dialog się wywiązał: [Pan od Dobka] Puść Pan mojego psa! Po%^*^%$ was? [TZ] To pana pies? Super poczeka Pan z nami na przyjazd SM, pies biegał luzem, bez właściciela [PoD] Debile, pies jest łagodny, nikomu nic nie zrobi, puście go k%&^%$!!! [TZ] poczekamy na SM i sprawę załatwimy SM przyjechała, mandacik 250 zł, pan od Dobka niepocieszony, ba nawet został opierniczony przez strażników, że pies ma za ciasną obroże. :loveu: Co nie zmienia faktu, że ludzie są nieprzyzwoicie głupi.
-
Jak przekonać rodziców, by zgodzili się na adopcje psa ze schroniska?
***kas replied to Alba1986's topic in Organizacje
Wybacz, nie chcę Cię urazić, ale jak na moje oko trochę zbyt "romantyczna" masz wizje psa ze schronu. To mimo wszystko jest zwierze. Akceptuje złe warunki, godzi się z nimi, ale jednocześnie baaardzo szybko przyzwyczaja się do tych dobrych. A wydaje mi się, że jednak mam trochę doświadczenia w kwestii psów po przejściach. Jakoś chyba są podłe i brzydkie te moje pieski:diabloti:, bo nie dziękują mi codziennie za pełną michę. To jest dla nich oczywiste, tak samo, że jak to, że ode mnie nie doczekają się kopniaka, i tak jak są przekonane, że ludzie są super fajni i należy być przyjacielem każdego człowieka:p. A psy są po przejściach bite/ głodzone/ z łańcucha ściągnięte. Także nie idealizujmy świata. Co do założycielki wątku, z całego serca doradzam psa ze schronu! Jeżeli jesteś swiadoma ile Cię to będzie kosztowało pracy, nerwów, i wysiłku, bo o pieniądzach nie mówię. To gwarantuje, że nie będziesz żałować wyboru. Masz utrudnione zadanie, ale to nie znaczy, że niemożliwe. W każdym razie możesz liczyć na pomoc dogomaniaków ;) -
a ja wrócę do kwestii wymagania od psa. Mam 2 psy w typie ras uznawanych za agresywne, nie muszę już chyba mówić jak ludzie reagują na kobietę z 2 takimi bydlakami. Ponadto NIE WYOBRAŻAM sobie spaceru z 2 psami, które nie reagują na komendy. Po to je wałkuje, powtarzam, ćwiczę w formie zabawy, wygłupów czy najzwyklejszej musztry, żeby nie było później sytuacji kiedy moje psy mnie oleją. Cała trójeczka ma możliwość szaleńczych gonitw, wygłupów tarmoszenia, są to normalne szczęśliwe psy. Jednak kiedy JA decyduję, jak maja się zachować one MUSZĄ komendę wykonać. Nie ma innej możliwości. To JA jestem przewodnikiem stada, i to ja DECYDUJĘ.
-
Jak przekonać rodziców, by zgodzili się na adopcje psa ze schroniska?
***kas replied to Alba1986's topic in Organizacje
ja mam 2 psy ze schronu, plus jedna znajdę. Pies ze schronu jest wyzwaniem, jest jedna wielką niewiadomą, może być kochany i łagodny, a może tez być utrapieniem. nie dziwie się twojej mamie, bo pies to odpowiedzialność na kilkanaście lat, może mieć obiekcje. natomiast gdybym byla na twoim miejcu, zafundowala bym jej spotkanie ze specjalistami od szkolenia i behawiorystyki, byc moze z osobami kore wziely starsze pst ze schronu. moze to cos da? jednak najważniejsze to nie owijać w bawełnę, taki pies to przede wszystkim dużo pracy, sama miłością i czułością nie wychowasz psa. owszem to jest niezbędne, ale sporo osób bierze psa, pozwala mu na wszystko, a kiedy już nie jest ta bida,okazuje się ze piesek wcale nie wraca na wołanie,gryzie niszczy itd. twoja mama przede wszystkim widzi ta gorsza stronę, dlatego powoli i z umiarem edukuj. :roll: