-
Posts
976 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ***kas
-
[quote name='mrowa23']to ja moge cie na herbtake/kawke zaprosic do siebie- na pewno Frania sie uciszy i przeprowadzi gruntowna socjalizacje malucha- maluch moze na nia z klami sie rzucic ona nie tknie tylko jeszcze stwierdzi ze fajna zabawa...na dworze neistety moze go prerazic za bardzo... a co do wielkosci to dog niemiecki ;) kara zaluje ze na dzisiaj sie nei umowilysmy...pogoda super...tyle ze pracowac musze...[/quote] z miła chęcią, Rudej spotkanie z taaakim straaasznym potworem może dobrze zrobić:cool3: Aczkolwiek mam nadzieje, że zachowa się poprawnie i nie będzie zębów stosować:oops:
-
Każdy mój pies jest i będzie kastrowany/sterylizowany, bo hodowli nie planuję. Jestem świadoma plusów i minusów kastracji czy sterylki. Jednak dla własnej i psiej wygody będę ciachać :diabloti: I kurde nadziwić się nie mogę temu mojemu Rotowi, że on tak z podniesionym ogonem się nie wstydzi chodzić, dziwny jakiś :evil_lol:
-
no i pies się wstydzi przed swoimi kolegami i nie chce na spacery chodzić:diabloti:.
-
A dlaczego? ja rozumiem, że nie każdy musi swojego psa wykastrować, ale jeżeli nie jest w stanie nad nim zapanować, to może to jest jednak rozsądne wyjście? Właściciel nie mający kontroli nad własnym zwierzakiem to krótko mówiąc wstyd. Właścicielka Nadi zrobiła wszystko żeby nie być uciążliwa dla innych, no ale na litość boską, nie wyparuje. Ja była bym zachwycona gdyby każdy właściciel cieknącej suki miał takie podejście jak Impresja. Poza tym bądźmy ludźmi, nie wszystko da się przewidzieć, czasami trzeba dać ten margines błędu. A w końcu, ja mając taka sytuację zrobiła bym wszystko by psa wymęczyć, zmordować, co by ochoty na amory nie miał. Tylko, że ja to taka nienormalna jestem :diabloti:
-
Mi osobiście zależy na tych dużych psach, bo małe to jeszcze jako tako olewa, na zasadzie "mały dam mu rade-olać". Dziwi mnie tylko, że na moje domowe bydlątka(suka w typie kaukaza i pies w typie rota) reaguje baaardzo pozytywnie. Nie obyło się bez kłopotów na początku, ale jako, że moje mordercze bestie prędzej zaliżą delikwenta na śmierć aniżeli wystartują z zębami-symbioza między nimi pełna:loveu: Także nic nam nie straszne, kawalerowie, tyż, jako, że Ruda jest sterylizowana:roll:
-
Hmmm z tego co wyczytałam to suka dostała cieczkę w trakcie wakacji, czy opatrzenie zrozumiałam? :oops: Ja na Twoim miejscu odpuściła bym sobie rozmowy z takim właścicielem. Szkoda Twoich nerwów, szkoda czasu i zdrowia. Niektórzy po prostu nie są w stanie wykrzesać z siebie minimum uprzejmości. No a owa Pani w końcu odpoczywa prawda? I jest taaaaka dobra, że zabrała ze sobą psa:shake: ja stosuję zasadę żyj i daj żyć innym. I w takich sytuacjach to jedyne rozwiązanie :roll:
-
[quote name='Okamia']Nie ma za co :cool3: jak się powiedzie to wisisz piffko :eviltong:[/quote] to już chyba nawet nie jedno ino 2 :eviltong: tylko czy Ty małolato możesz być deprawowana przeze mnie? :diabloti:
-
jak dla mnie bomba ;) Warta jak najbardziej nam odpowiada:loveu:
-
napisałam na wątku spacerowym, może się coś urodzi z tego ;) Okamia, wieeelkie dzięki za posunięcie pomysłu:loveu: Ja w zasadzie nie mogę narzekać, bo tam gdzie mieszkam, psy ogólnie rzecz biorąc są traktowane w miarę dobrze, te łańcuchowe, powoli przestają być łańcuchowymi, właściciele, po prostu nie wiedzieli, że można inaczej...wałkujemy, trochę propagujemy miłość do tych wszelkich burków i azorków. Jakies tam efekty są. Jednak do socjalizacji Niagary to one się nie nadają, same socjalu potrzebują:roll: Ale socjal Rudej w Poznaniu, toż to koszmar. Albo słyszę, że to taka głupia rasa(spaniele):shake:, albo ktoś beztrosko psa olewa i taki kochany pimpuś wypluwa resztki kłaków Rudzielca... I potem weź psa wyprowadź na prosta, jak na każdy krok do przodu przypada 5 kroków do tyłu... ja wiem, że nikt się nie rodzi z wiedzą kynologiczną, ale na litość boską, jak już się ma tego psa, to chociaż minimum wysiłku włożyć w nabycie chociaż odrobiny wiedzy chyba można?
-
Niagara ma 3-4 lata, dokładnie nie wiemy :roll: Ona zasadniczo z zębami nie startuje(o ile nikt jej nie depcze, i nie próbuje zdominować). Szczególnie jeżeli pies jest pozytywnie nastawiony, to po chwili się rozluźnia i jest jako tako, zdarza się jej warknąć czy naszczekać ni z tego ni z owego, ale poza tym do zęboczynów się już nie posuwa:roll: Fajnie by było gdzieś nad wodą, bo to u niej przełamuje wszelkie opory:eviltong:
-
trochę się wtrącę. Dobra duszyczka z dogo podpiewiadała mi, że mogę tutaj szukać pomocy :oops: Słuchajcie, jakiś czas temu, trafiła do mnie spanielka. totalny dzikus znaleziona w lesie. Udało mi się już przekonać ją, że ludzie są ok, świetnie się zaaklimatyzowała u nas w domu. Dogaduje się z moimi burkami bez problemu. Walczymy z ciągnięciem na smyczy, i lękiem przed obcymi psami...i tu pojawia się problem. Mieszkam na wsi 40km od poznania. dookoła las, pola, no i żadnych psów. Owszem są wiejskie burki na łańcuchach, badz biegające przy płocie i samopas, ale to akurat nam w niczym nie pomaga, ba utwierdza Rudzielca, że każdy obcy pies jest zły :shake: Jestem w poznaniu często, jako, że tu pracuje i studiuje, odwiedzam rodziców, i taki wypad do miasta to dla małej stres, bo każdy pies to wróg. Już udało nam się opanować jazgotliwe szczekanie i wyskoki z zębami. Potrafi się czasami ładnie przywitać i na tym koniec. Chciała bym to zmienić, bo spacer z rudzielcem po mieście to katorga i dla mnie i dla niej... Probowałam znaleźć psiaki i ludzi z którymi mogła bym powalczyć z jej lekami, ale to walka z wiatrakami. Psy nieagresywne albo mi sucz gwałcą, albo depczą, no pomijam fakt,że co niektóre chcą ją zeżreć.:shake: W planach mamy agility, jednak nic z tego dopóki Niagara będzie reagować paniką na widok jakiegokolwiek innego psa. Dlatego też może mogli byście mi pomóc z moim diabełkiem? Może udało by się znaleźć chętnych do socjalizacji Rudej? Ja się dostosuję, nie ma żadnego kłopotu z dojazdem gdziekolwiek i kiedykolwiek...(z wyjątkiem weekendów).
-
skad ja to znam :shake: mój rudzielec tez ma zasadnicze obawy przed wszystkim co większe od niej. Co prawda moje burki kocha miłością bezgraniczna, ale obcego to trzeba zjeść pożreć i najlepiej wystraszyć przeraźliwym jazgotem...:oops:(walczymy:roll:) na wsi o socjalizacji mowy nie ma, bo z kim? albo raczej z czym? A w Poznaniu? no cóz, albo mi chcą rudzielca zgwałcić, albo pożreć,albo zdeptać wiec naprawde powoli tracę nadzieję, że kiedyś wyjdziemy na prostą z tym diablikiem... Jak już się trafia rozsądny właściciel, to albo jestem bez psa, albo on :placz:
-
rodzinka mieszka jakieś 10km ode mnie, czyli wieś. Swój ogródek, dom, w niewielkiej odległości las i jezioro. Także w zasadzie każdy pies będzie do nich pasować. W sensie wielkość nie ma większego znaczenia. Póki co grzebię w PWP zobaczymy co tam uda mi się znaleźć :) Zasadniczo, im naprawdę większej różnicy nie robi czy to będzie jakiś kundelek, czy rodowodowy (bo tylko o takim mowa, jeżeli będą kupować psa). Natomiast znając predyspozycje rasy, będą mogli wybrać tego naj naj, który będzie im pasował idealnie. Zobaczymy co sie z tego wyklaruje. :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Kochani, moi znajomi mają synka 8 latka, chłopak jest odrobinę opóźniony w rozwoju, rodzice, nasi z resztą dobrzy znajomi, zapytali mnie czy mogą młodemu kupić psa. Chłopiec kontakt ze zwierzętami ma, z moimi psami bawi się grzecznie, czuje się dobrze w ich towarzystwie, one z nim też są zrelaksowane, i wykazują zaskakująca dozę cierpliwości w stosunku do małego. Dzieciak strasznie lubi nas odwiedzać i oczywiście pod naszym nadzorem spędza z psami całe dnie. Potrafi być delikatny, wie ze trzeba psu dać odpocząć, "wyprowadza" je na smyczach po ogródku, nawet pomaga mi szkolić moje brytany, widać, że mu to sprawia ogromną radość. To własnie skłoniło rodziców do rozważenia takiej możliwości. I tak rodzice zastanawiają się czy zakup psa, który docelowo ma być towarzyszem zabaw Michałka to rozsądny pomysł. Sami psy mieli różne, także wiedzą jak się psem opiekować,są typowymi psiarzami jednak z racji posiadania Michałka zrezygnowali z psów, mama chłopca pracuje w domu, miała by oko na syna i psiaka. Nie chcą się porywać z motyką na słońce, ale twierdzą, że dadzą rade, pogodzić psa i dziecko no i prace. W swojej karierze mieli bardzo agresywnego ONa, z którym wyszli na prostą, niestety pies zmarł kilka miesięcy przed narodzinami syna. Teraz na nowo rozważają taka decyzję. Pytali mnie co o tym sądzę, a ja nie mam zdania. Nie jestem specjalista, nie wiem. Na moje oko jakiś spokojny misio mógł by u nich mieć bardzo dobrze. I teraz moje pytanie do was, czy w ogóle opcja posiadania psiaka przez tą rodzinę to rozsądna decyzja? Jeżeli tak, to jakie rasy można im polecić? A może jakaś bida z DT?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Juliusz(ka)']Mogę się uśmiechnąć o nazwę tego środa na muszki? Szału już dostajemy:angryy:.[/quote] Aerozolowy Preparat Owadobójczy Muszka firmy PESS my kupiliśmy to to cudeńko, w sklepie zoologicznym "Słoń" a Panoramie, na Góreckiej. Coś koło 12 zł kosztowało :) i najważniejsze u nas działa:roll:
-
My stosujemy kropelki Advantix, obroża, zdaje sie Frontline, plus przed każdym leśnym spacerem, psikamy psy specjalnym sprey'em przeciwko kleszczom, muszkom, pchłom i komarom. Wszystko to działa rewelacyjnie, od dłuższego czasu, żaden pies kleszcza nie miał. A kleszczy bym nie bagatelizowała, bo babeszjoza to okropna choroba. :shake:
-
JRT to pies dla naprawde doswiadczonego przewodnika, każdy Twój bład obrucą na swoją korzyść. Pomijam fakt, że ten pies ma niekończące się pokłady energii. Najważniejsze jest to, że pies wymaga naprawdę mądrego szkolenia. Nie kązdy człowiek jest odpowiednim właścicielem dla JRT. I już pisałam wcześniej, to, że znamy jednego przedstawiciela rasy, nie czyni nas specjalistami od danej(rasy) więc naprawdę warto czasami się postarać i sprawdzić swoją wiedze. :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
trzymam kciuki za waszą współprace. Co do smakołyków, nagradzać, też trzeba umieć, już pomijam fakt, że smakołyk sam w sobie nagrodą jest a i owszem, ale musi/powinien być poprzedzony nagrodą słowną. Czyli Siad-pies siada-super,świetnie, dobry piesek(ooooogromny entuzjazm)-smak. Ja też bezmyślnie pchałam psom do pysków smaki, za wszystko co zrobiły, potem doszło do sytuacji, kiedy pies doskonale wiedział czy ten smakołyk jest w ręce czy go nie ma. Doszło do takiego absurdu, że jak nie miałam zapiętej saszetki na pasie, to Diego w ogóle ze mną nie pracował. Dlatego w ręce zawsze ma być kilka/kilkanaście smaków, pies nigdy nie ma być pewny ile tam tego jest :) Reakcja mojego rota wygladala mniej wiecej tak, "o żarcie, noo dooobra, ewentualnie możemy coś zrobić." teraz jest raczej tak: " żarcie? o tak tak !!! żarcie, dawaj, ja chce, co robimy, co robimy?! no dalej!!! ":diabloti: Ten smakołyk to ma być coś super mega interesującego, coś czego na co dzień pies nie dostaje(w sensie do żarcia) Kaganiec fizjologiczny super sprawa. Moje burki co prawda agresji nie przejawiają, ale wypad do miasta bez kagańca jest niemożliwością. A mi przede wszystkim o komfort psa chodziło, wiec ze spokojem sie napije, dyszeć swobodnie może, ustrojstwo to w sumie lekkie, także futra nie marudzą:roll: co dalej, linka 10m obwiązana dookoła pasa, pies ma swobodę ruchów, a ty w każdej chwili możesz zareagować czy to nadepnięciem czy tam nie wiem chwyceniem linki. U nas zdawało egzamin, dopóki kundle nie nauczyły się "do mnie". Teraz najmniejsza już tylko z linka lata, bo się zdarzają jej wycieczki za zającem czy sarną, a tego tolerować nie będę więc zalinkowana. Jak się trochę oswoisz z tym cholerstwem przestaje być tak uciążliwe:roll: A pieseczek trochę swojej energii zostawi na spacerze. 10 metrów to AŻ 10 metrów i tylko 10 metrów. A TY oczy dookoła głowy i będzie można na polankę sie z psem wybrać. ------------------------------------------------------------------------- a teraz takie moje spostrzeżenie, mój rot był psem raczej wycofanym, taki co to nic nie widzi nic nie słyszy, i w ogóle zostawcie mnie w spokoju. Reagował strachem i powiedzmy agresją tylko będąc na smyczy(ot zwykla smycz około 1,5m). Natomiast problem znikał kiedy pies miał swobodę większą-ta nieszczesna 10metrówka. Teraz problemu już nie ma zupełnie. Psu nie robi różnicy czy jest na 10metrach czy na 20 cm. No i właśnie, wie ktoś czym to mogło być spowodowane? Dodam tylko, że Diego jest psem ze schronu, wzięliśmy go jak miał plus minus 5-6 miesięcy.
-
może trochę zbyt ostro, ale niestety tak się dzieje, w wielu domach, w wielu rodzinach, które podobno "kochają" swoje psy...cóż najważniejsze, żeby oies trafił do weta:roll:
-
[quote name='Juliusz(ka)'][b]urwisek[/b] - Ty tak na poważnie?!:crazyeye: To się w głowie nie mieści:angryy:. Czyli pięknie - pies w lesie 'be', ale pies we własnym domu też 'be', najlepiej w piwnicy trzymać, bo jak banda idiotów przez Twój teren postanowi się przewalić, to strach się bać:mad:.[/QUOTE] do mojej suki (pies w typie kaukaza) będącej na [B]MOJEJ, ogrodzonej zabezpieczonej, PRYWATNEJ posesji[/B], strzelał jakiś pseudo-myśliwy, twierdząc, że zobaczył wilka. Nie muszę chyba dodać w jakim był stanie on i jego koledzy. Chwała bogu nic się nie stało ani psu ani nam, niemniej jednak brak mi słów na takiech ludzi:shake:
-
[quote name='Adamant']polecam beagle - pod warunkiem że: cała rodzina lubi dużo ruchu i wyzwań cala rodzina będzie zajmować się psem że dorośli w rodzinie mieli już psa i przejmą obowiązek ułożenia psa że wszyscy wiedza o historii powstania rasy oraz przeznaczeniu tej rasy ;) polecam [B]cocker spaniele amerykańskie[/B] dla tychco: [B]nie lubią długich spacerów[/B] co lubią w niepogodę ubierać psiaki lubią czesać i kąpać regularnie czyli min 7-10 dni lubią rzucać piłeczkę ;)[/QUOTE] eeeeee?:-o zaraz zaraz, cocker spaniel nie lubiący spacerów?!:crazyeye: toż to pies z tak zwanym motorkiem pod ogonem. JA wiem, że amerykańce to angliki, ale ludzie, te psy nie różnią się miedzy sobą jak ogień i woda! Potem naczyta się jakiś świeżak głupot, i kolejny spaniel ląduje w schronie bo to takie głupi i nieusłuchane psy. A tym czasem spanielisko sobie wynajduje zajęcia i stara się rozładować nadmiar energii. Owszem są rasy, trudniejsze w wymęczeniu od spaniela, ale z cala pewnością nie jest ot piesek na kanapę, tylko mały diablik, który wymaga wysiłku, biegania, pływania, biegania, aportowania, biegania i jeszcze raz biegania. To nie jest pies dla ludzi prowadzących osiadły tryb zycia :roll: Naprawdę nie można polecać rasy po spotkaniu z jednym dwoma egzemplarzami, szczególnie, jak są to psy w typie rasy. Bądźmy rzetelni w tym co robimy, i nie szerzmy takich głupot na litość boską. :roll: -------------------------------------------------------------------------------------------------------------- KAŻDY pies pokocha swoją rodzinę, pod warunkiem, że ona odpłaci mu tym samym, zadba o jego zdrowie, zapewni mu odpowiednią dawkę ruchy, określi jasne zasady współżycia, będzie z nim pracować nad wzajemnymi relacjami KAŻDY pies odpowiednio wychowany będzie tolerował inne zwierzęta KAŻDY pies wymaga nadzoru przy styczności z dziećmi, nie ma psów nianiek, to tylko i AŻ zwierze i to na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za poprawne kontakty pies dziecko
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
najgorsze chyba jest cierpienie zwierzęcia, które zostało bezmyślnie i nieodpowiedzialnie sprowadzone na świat i oddane w opiekę do osób, które nie maja o tym zielonego pojęcia. Tak czy siak najbardziej cierpi zwierzę. :shake: takie historie przekonują mnie, do twierdzenia, ze pies powinien być towarem ekskluzywnym. Trudno dostępnym i dla pasjonatów...:roll:
-
Paulinko, nie ma na co czekać, że szkoleniem, agresja będzie się utrwalać, nie wiemy czym jest spowodowana, więc nikt ci jednej słusznej drogi nie wskaże, praca nad posłuszeństwem, i to bardzo intensywna. Takie czekanie 2-3 miesiące, aż się zadomowi, aż zrozumie to jeden z najczestszych błędów właścicieli psów ze schronu/adopcji. Pies otrzymuje jakieś przywileje, wolno mu spać gdzie chce, żebrać przy stole, szczekać na inne psy, a potem o zgrozo, piesek już ajka zadomowiony i nagle co? Zabieracie mu te przywileje, on nie wie w czym rzecz i walczy o swoje. Błędne koło! Od pierwszych dni w nowym domu, jasne, klarowne zasady, które są przestrzegane konsekwentnie i bezwzględnie! Inaczej dołożysz sobie pracy na własne życzenie. I będzie dużo gorzej. Kaganiec na pysk, najlepiej fizjologiczny i omijać szerokim łukiem sytuacje w których pies atakuje,każdy następny atak do kolejny krok w tył dla Twojego psa. Spróbuj dzienna porcje żarcia dawać psu w trakcie szkolenia, gwarantuje, że będzie dużo bardziej zainteresowany współpraca :diabloti:
-
wiesz, ja osobiście jak ktoś by mi napisał w mailu jedno pytanie na zasadzie, "czy sprzedajecie szczeniaki na raty? czy macie PETy?" zapewne odpisała bym w ten sam sposób, dobry hodowca, reaguje awersją na tego typu pytania. Każdy chce dla swojego pieska dobrze, chce dla niego dobrego domu, odpowiedzialnych właścicieli, także postaraj się opisać swoją sytuacje, dodać coś więcej od siebie, co psu proponujesz itp itd :) zapewniam Cię, że zupełnie inaczej będzie korespondencja wyglądać :roll:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
jak dla mnie dziwna sytuacja, no bo skoro sie bierze psa do domu, i tak de facto jest on na utrzymaniu osob pracujących, to jak mozna odmawiać mu pomocy weterynaryjnej? przeciez to nie jest kaprys Roberta, tylko pies naprawde potrzebuje lekarza. Rozumiem, że smycze, zabawki, smakołyki i tego typu akcesoria mogą kupowac dzieciaki z kieszonkowego, no ale weterynARZ? To jest nie do pomyślenia :shake: i najsmutniejsze w tym wszystkim, że znowu pies będzie płacić za brak odpowiedzialności u ludzi. Szkoda zwierzaka... Robert, skąd możesz wiedzieć, że większego zagrożenia nie ma? To, że pies je normalnie i jest skory do zabawy, akurat niekonieczni świadczy o jego całkowitym i pewnym zdrowiu. (ja wiem, ze jestem trochę panikara, no ale weterynarii nie skończyłam, żeby się wypowiadać z całkowitą pewnością co mojemu psu dolega.) To, że pies nie piszczy i nie słania się na nogach nie oznacza, że jest okazem zdrowia.)