Jump to content
Dogomania

Agmarek

Members
  • Posts

    3854
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Agmarek

  1. Nijka piękna, tylko ta jej Pani jakaś taka dziwna. Jak można psa w taki mróz na balkonie zamknąć? :mad: Bezduszna Orpha :eviltong: Nie dziękuj mi [B]Sleepingbyday[/B]. To raczej Orphie należą się podziękowania, bo udzieliła mi instrukcji :mad: jak wstawić banerek. Piękny ten piesio :loveu: Mam nadzieję że mu się uda.
  2. [B]Osho możesz tak samodzielnie, byleby kulturalniej :mad:[/B] Fotki wszystkie Szansy wszystkie są fajne (szczególnie te ostatnie) na których niema mnie, bo psuję cały jej wizerunek :razz: [B]Orpha [/B]sądząc po wyglądzie Jagi ja też nie próbowałabym z nią dyskutować. Jak miejsce zrobiłaby w nogach, to położyłabym się bez szemrania będąc wdzięczna za okazaną łaskę :diabloti: [B]Bela51 [/B]przeczytałaś już zapewne tyle moich tekstów że moje wypowiedzi mogą być naprawdę zabawne, ale ktoś kto mnie nie zna może pomyśleć że jestem pokręcona i to nieźle :razz: Na dogo piszę do Was. Prywatne teksty które są przeznaczone dla Was, a nie dla ludzi którzy mnie nie znają. Uważam że jesteście przyjaciółmi Szansy i moimi dlatego też pozwalam sobie na takie komentarze. Publicznie bym się na to nigdy nie ośmieliła :cool3: Ale może faktycznie przesadzam :oops:
  3. [B]NataliaS [/B]z tego co wiem (a może źle zrozumiałam) to Tola chciała zdominować swojego towarzysza, a to naprawdę przesympatyczny pies. Nie znam drugiego takiego "groźnorasowca". Wanda Szostek ma rację. Nikt przecież by nie chciał aby Tola znów wylądowała w jakimś kanale :shake: Z tego co widzę Olga umie dobierać właścicieli dla swoich podopiecznych. Napewno i tym razem sobie poradzi :diabloti:
  4. [B]Osho [/B]jak chcesz, to możesz skorzystać ze zdjęć które wstawiłam wcześniej, tylko też proszę wybierać rozsądnie :mad: Nie to w czapce Mikołaja! :angryy: Niektóre z tych fotek wyglądają lepiej niż to co napisałam :razz:
  5. [B]Bonsai_88 [/B]i jak znam Orphe to pewnie przegrała z Jagą :diabloti: [B]Osho[/B] weź chociaż przepraw ten tekst o złodziejstwie łachów na jakieś kulturalne ubrania. Ech... ze mnie to chodząca kultura :shake: Myślałam że to ma być opowieść dla Twojej prywatnej wiadomości. No. Albo ten tekst "ścierą przez d..." Żenua... W przyszłym tyg jak trochę ozdrowieje, to napiszę Ci drugi i zamienisz go na tamten. Ok? :modla: W tym tekście wyszło na to że Szansa trafiła do domu wariatów :evilbat: No jasne. To jak zwykle ja nie doczytałam :evil_lol:
  6. To moja psiarnia jakaś dziwna. Corsik pod furtkę ciągnął, a Szansa co chwilę wydłubywała sobie grudki z łapek. Mnie się nasypało śniegu do butów i było po spacerze :razz: Orpha byłaś z rana w ogrodniczym po łopatę??:cool3:
  7. [quote name='orpha']matko i córko Agmarek uswiadomiłas mi wlasnie , ze na moje szczescie balkon do wewnarz sie otwiera , bo przez moment az mnie zmroziło ze tam napada i balkonu nie otworze :roll:[/quote] To byś musiała z parteru po drabinie się wspinać po Niyę :evil_lol:
  8. O MATKO! Osho! Już znalazłam tą stronkę!:crazyeye: Czemu mi nie powiedziałeś że moja wypowiedź jest do publicznej wiadomości??? Bardziej bym się przyłożyła, a tak moje słowa brzmią jak częściowo niezrównoważonej kretynki :shake: Poza tym bardziej bym się skupiła na zaletach Szansy, a nie na tym czego się boi, a czego nie. Wkręciłeś mnie. Zapłacisz mi za to :lmaa: :razz:
  9. No tak, ale przez to że lubi ukąsić zamyka sobie drzwi do rodziny z dziećmi i innymi zwierzakami :shake:
  10. [B]Olgaaa...:lmaa:[/B] Wiesz że ja nie jestem zbyt cierpliwa.
  11. [quote name='orpha']Belula dobra kobieto senkju wery macz , zdecydowanie bardziej wole Niye na śniegu niz zasypaną śniegiem[/quote] Orpha taki śnieg pada że niewiem czy nie będziesz musiała rano skoczyć do sklepu po łopatę do śniegu żeby Niyę znaleźć na tym balkonie :evil_lol:
  12. [quote name='osho'][COLOR=darkslategray]z przyjemnością :diabloti: ...i już dodane[/COLOR] [COLOR=darkslategray]chyba powinienem prowokować częściej, możesz też sama się prowokować [/COLOR]:diabloti:[/quote] [B]Osho! Na stronkę? Na jaką stronkę??? :crazyeye:[/B] [B]O co tu chodzi???[/B]
  13. [B]Osho [/B]przepraszam że pomyliłam Cię z kobietą, ale Twoje zdania są tak poukładane... :razz: [B]Orpha [/B]szczerze Ci współczuję. Ja też pewnie bym przeżywała męczarnie psychiczne na taki widok :shake: Śnieg pada, mróz jak diabli,a nam się wydaje że biedna psina tam zamarznie. Niewiem jak Ty to znosisz psychicznie. Ja do tej pory czasami psy wypuszczałam na dwór w południe i siedziały na tarasie jak w miarę ciepło było, ale dziś nie miałam sumienia. Teraz jak byłam na dworzu, to mi się śniegu do butów nasypało, a moje biedne koty w budzie śpią i marzną. I jak ja mam tu spać spokojnie? :-(
  14. [B]Bela51 [/B]od kiedy Szansa jest u nas biegunkę miała 2 razy. Czy to za dużo?? Ona zjada karmę z puszki która najwyraźniej jej pasuje, ale jak czytałaś wcześniej mam też dwójkę dzieci i nie zawsze jestem w stanie ich dopilnować :mad: Czasem zamiast do dzioba jedzenie trafia pod stół, a tam już dwa sępy czekają :razz: Próbowałam dawać jej takie suszone świństwa, ale w rachubę wchodzą tylko suszone płucka. Nic innego do dzioba nie weźmie :shake: No i oczywiście smakuje jej kradzione. Najlepiej jakieś ciacho ze stołu, albo kocia karma. Wet mi powiedział że kot może jeść psie, ale odwrotnie raczej nie. Może to jest powodem tej biegunki? [B]Osho [/B]no niestety lubię pisać i cały czas opisywałam na bierząco zmiany jakie zachodziły w Szansie. Często zastanawiam się czemu ją ktoś wyrzucił, bo przecież nie dlatego że kradła łachy?! Z tym można sobie poradzić (na szczęście). Teraz pilnuję żeby przed wyjściem schować wszystko co jest w zasięgu jej pyska :diabloti: Szansa to bardzo strachliwy pies. Boi się podniesionego głosu, dziecięcych wrzasków, a wczoraj rzucaliśmy się śnieżkami i musieliśmy wpuścić ją do domu skąd obserwowała całe zajście, bo mało zawału nie dostała. Nie umie się jeszcze w pełni cieszyć z życia i myślę że to jeszcze trochę potrwa, ale masz rację. Jak przyjdzie wiosna, to mam nadzieję że coś się zmieni (na lepsze). Czasami dostaje takiego zrywu że bawić się chce, ale to tylko jak wychodzimy w dzień. Wieczorem pilnuje czy aby za daleko nie odeszła w przeciwieństwie do mojego drugiego psa który w jednym momencie jest w trzech miejscach na raz :roll: Czasami jak się zapędzi i zaczynam go łobuza wołać, to ona od razu podbiega do mnie i kładzie się plackiem na ziemi, a jak daję jemu reprymendę, to ona kładzie się na plecach i wywala brzuszysko w geście poddania. Za każdym razem kiedy coś zbroi i muszę ją opierniczyć, to patrzy na mnie takim wzrokiem jakby miała za chwilę oberwać. Zaznaczam że w moim domu nigdy nie dostała nawet ścierą przez d... Mój drugi pies to uwielbia. Chowa tyłek, po czym ucieka, znów podbiega, nastawia się i tak w koło :evil_lol: Z nią niestety jest inaczej. Nie możemy sobie pozwolić na takie zabawy jak jak rzucanie patyka, bo Szansa zaraz leży. Dobrze że zaakceptowała zabawę klepanki. Polega ona na tym że klepię Corsika, potem uciekam, a on mnie goni i odwrotnie. Widzę że Szansa też się już nastawia na klepanie i ucieka. Fajnie że chociaż tak możemy się pobawić. Poza tym ładnie chodzi przy nodze, reaguje na komendy, lubi jak się ją czochra po brzuchu, uwielbia lizać mojego syna i chodzić na spacery, ale najlepiej tam gdzie niema innych psów. Wydaje się być spokojniejsza, bo już nie kuli uszu jak ktoś wchodzi do garażu. Potrafi nawet głowy nie podnieść. Myślę że ktoś kto ją odtrącił odwalił kawał dobrej roboty. Zarówno tej dobrej jak i złej. Prawdopodobnie była tresowana, bo nie myli "siad" z "waruj". No ale niestety...ta zła robota też daje nam się we znaki. Brak zębów mi akurat nie przeszkadza, ale to że bała się łyżki do butów, czy wyciągniętej ręki dawał nam się we znaki. Teraz na szczęście jest lepiej. Chętnie wita obcych, jak widzi tych co często u nas bywają to już nawet merda ogonem na powitanie i liże po rękach. Brak agresji z jej strony być może był przyczyną rozstania z poprzednimi właścicielami. Dla mnie to jest akurat zaleta. Mam dzieci, koty i wolałabym żeby nikomu nie stała się krzywda. Nie potrzebny mi był pies któremu żarcie podaje się na kiju. Chciałam przyjaciela dla siebie i rodziny :p Jeszcze jakieś pytania? [B]Osho [/B]sprowokowałaś mnie, to teraz czytaj :diabloti:
  15. [quote name='orpha']hehe bo po dzikiej akcji kot robi mine taka jak ponizej na zdjęciu i wybaczysz mu wszytsko , ba malo tego bedziesz miec poczucie winy :evil_lol: Orpha jak zwykle przyznaję Ci rację :evil_lol:
  16. Arka myszy mi na schodach nie przeszkadzają, ale biedne małe ptaszki a i owszem :shake: Efekt przetrzepania tyłka był taki że myszy, jaszczurki, żaby znosił, ale ptaków już nie. Może pomyślał że mu się oberwało, bo tak mało przyniósł?? :mad: Za to dwa dni później przytargał do sypialni zdechłą żabę rozmiarów małego kota i położył przy łóżku. Napewno był zdziwiony że na ten widok wyskoczyłam z łóżka z wrzaskiem. Wszyscy teraz w koło płaczą że myszy w domu mają, bo z pól przychodzą. Do mnie nie przychodzą :evil_lol: Vectra ten Twój kocur to może i morderca, ale za to jaki mądry!!! No żeby pani jajka przynosić? Może chciał żebyś i jemu usmażyła :evil_lol:
  17. Vectra!!! Twój kot to prawdziwy morderca!!! :crazyeye: a nie wygląda na takiego! Moje nie dorastają mu nawet do pięt :razz: Raz mój domowy przyniósł wróbla, to dostał łopatką w tyłek i więcej tego nie robił :razz: Reszta w lato przynosi jaszczurki (żywe) i mi oddaje. Zabieram, pokazuję synowi i wieczorem wypuszczam w bezpiecznie miejsce (do sąsiadów) :razz: Na jesieni podwórko miałam usiane myszami. Rano z łopatą mąż chodził, to i po 10 sztuk zbierał ze schodów. Oprócz tego 2 szczury i 2 krety. To jest ich druga zima, ale niewiem ile lat ma kotka. Wygląda na młodą. Serek homogenizowany to dobry pomysł. Śmietanka też. Dzięki dziewczyny. Idą niesamowite mrozy (podobno). Stwierdziłam że jak będzie z -15 to wyłapię towarzystwo do transportera i na noc do garażu :happy1: Pewnie będzie im trochę ciasno, ale jakoś sobie poradzą. Przynajmniej nie pozamarzają. Orpha to Twoje koty muszą Cię naprawdę bardzo kochać, bo mój "domowy" potrafił zjeść udko kurczaka z zupy, a kość rzucił psu. Kilka razy tak zrobił zanim załapaliśmy, a wszystko wydało się przez ciastko z którego zlizał krem. Miałam już dość znikającego jedzenia, więc jak zobaczyłam ciastko powiedziałam mężowi że jest bezczelny, bo mógł zjeść całe, a on wywalił na mnie gały i stwierdził że to nie on. Myślał że to ja! Winowajca spał na krześle :mad: Takich akcji z nim mieliśmy kilkanaście, więc przestaliśmy zostawiać jedzenie na wierzchu. Np. wypijał mi herbatę z kubka, a ja z mordą na męża, zjadał ciasteczka dzieciom, ale tu na szczęście ślady łap na stole zostawił.
  18. Nie. To na szczęście zieleni nie widać. Chętnie oddałabym te koty, ale one w domu się raczej nie odnajdą, to co mam zrobić? Przecież ich nie pozabijam! Wysterylizowane, zaszczepione, jeść dostają, dach nad głową też mają, a ja mimo że na kotach niewiele się znam, to wydaje mi się że dobrze wyglądają. Nie chude, czyściutkie... Gdyby tak było dla nich lepiej to już dawno bym je pooddawała, ale teraz one już 1,5 roku mają i nieufne są wobec ludzi. Jak tak na dworzu to tylko matka daje się głaskać. Reszta ucieka. Robię co mogę. Więcej zrobić nie mogę. Może ja już poprostu za dużo mam na głowie i nie mogę tego ogarnąć?! :-( 2 psy w domu i kot, a na podwórku jeszcze 4 koty. To znaczy że co? Zła jestem? Dokarmiałam kotkę bez sierści, potem ona zaczęła przychodzić coraz częściej i częściej, aż w końcu przeniosła się na nasze podwórko na stałe. Skąd miałam wiedzieć że za pół roku przyniesie mi 3 dorodne sztuki?! Próbowaliśmy je wyłapać i oddać na samym początku, ale te bestie zawsze były szybsze od nas. Raz byliśmy już prawie blisko, ale kot podrapał mnie, ugryzł mojego męża w rękę i zaparł się łapami o karton tak że nie było mowy go tam zapakować, to jak skończyły rok i były bardziej ufne wyłapałam towarzystwo do sterylki. Jakby dziewczyny na Miau obdarły mnie ze skóry, to kto by dokarmiał moje koty???:mad:
  19. Ja myślę że Tola byłaby świetnym towarzyszem dla jakiejś samotnej, mającej dużo czasu (i cierpliwości) osoby która miałaby bardzo spokojne usposobienie. Z tego co piszesz nie nadaje się do domu gdzie są dzieci i inne zwierzęta.
  20. [B]Olga [/B]co z dobcią? Już jest po świętach!
  21. Matko jedyna! Jaka ona wrażliwa! No i właśnie o to chodzi że nie zmieniłam jej nic w diecie (dzisiaj trochę ryżu dosypałam do makaronu, bo miałam malo), ale puszka ta sama. Wiesz? Jak wtedy nabrudziła w garażu co Mariusz sprzątał, to też mi mówił że chyba próbowała to zjeść, bo porozmazywała na podłodze. Niedobrze mi. To co ja mam zrobić jak będzie próbowała znów to zrobić? Dzisiaj chętnie oddała mi swoją "zdobycz", a jutro? I dlaczego ona to robi???
  22. Ewa i flatki do chałupy to one pewnie chętnie wejdą, tylko jedna jest uparta i stawia opór :mad: Jak wpuszczam je do garażu, to tylko matka grzecznie siedzi. Reszta lata, skacze po stole i szafkach. Miałczą jakby kto je ze skóry obdzierał. To dzikie koty. W domu nie czują się dobrze. Matka przyprowadziła je kiedy już były na tyle duże że nie dały się głaskać. Kiedyś się zawzięłam, postawiłam michę i siedziałam dotąd aż dały się dotknąć. Który głaśnięty - to do michy. Po dwóch dniach zmiękły :mad: Daję im ciepłe jedzenie, mleko zazwyczaj zamarza, bo nie chcą pić. Latem chętniej piją. A skąd ja mam wiedzieć czy kataru nie mają? Z nosa im leci jak człowiekowi? Matka miała trochę zaropiałe pod oczami. Teraz ma już tylko takie smużki. To co? Chora jest?
  23. Niech mnie ktoś do diaska pocieszy że moje koty przeżyją na mrozie osłonięte przed wiatrem i śniegiem, bo żeście mnie tak zdołowały że siedzę i myślę tylko o tym :help1: Spać przez Was nie będę mogła :zly7:
  24. Dzięki [B]Orpha [/B]za komplement. Twojemu zwierzyńcowi też nic nie brakuje :razz: Tak jak pisałam wcześniej niewiem kto otworzył bramę, ale za rok będę ostrożniejsza. Dzisiaj jeszcze jakiś osioł strzelał, ale nie robiło to już na nikim wrażenia. Nawet na mnie. Bilans dnia jest taki że Szansa znów ma rozwolnienie, nasikała mi na dywan i próbowała zjeść odchody. Czy ja za mało ją karmię??? [B]Olga?[/B] Wczoraj przyłapałam ją na tym że chciała rąbnąć Przemkowi buta. Wogule dzisiaj mam kiepski dzień. Dziewczyny straszą mnie że koty na dworzu zimy nie przeżyją (zeszłą przeżyły), a do tego jestem chora i czuję że głowa mi pęka. Niewiem czy od tego że się martwię o kociarnię, czy od zaziębienia. :shake: Tak więc Szansy wyskoki nie robią na mnie wrażenia. Niewiem tylko jak mam reagować jak niesie g... w zębach. Ochyda. Pokrzyczałam że nie wolno i kopnęłam w krzaki. Na szczęście było zamarznięte :evil_lol:
  25. [quote name='Ewa i flatki']Moje mieszkają w kamienicy rzut beretem od Centralnego, więc są uwięzione w mieszkaniu :cool3:Nie wychodzą wcale, chyba, że do weta :-( Kiedyś też miałam pień na środku salonu,ale i tak drapały meble. Poprzednią kanapę rozebraliśmy w domu na małe kawałki bo wstydziliśmy się ją taką zdemolowaną wynosić :eviltong:Jak przyszła nowa to po 2 tygodniach już miała na rogach frędzle. Drapaczki są różne ale tylko w przelocie do mebli z nich korzystają :-o No, zabić bym musiała, ale ja je kocham :loveu:[/quote] Wiesz co ja zrobiłam? Żeby zachęcić domowego kota do wbijania pazurów w drapaczkę, a nie moje meble, codziennie po kilka razy spryskiwałam drapak kocią miętką. Praca żmudna, ale skuteczna. Po kilku miesiącach nie potrzebował już zachęty. Wiem że teraz też drapie meble, ale nie robi tego często i nie wtedy kiedy ja patrzę. Śmiem twierdzić że rogi kanapy są kocim nałogiem :mad:
×
×
  • Create New...