-
Posts
3854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Agmarek
-
[quote name='bela51']Ale rozumiem,że juz jest po operacji???????? Teraz tylko czekacie az się wybudzi i dojdzie do siebie , tak?[/quote] No z tego co zrozumiałam to już kończył jak dzwoniłam :roll:
-
[B]Bela [/B]ja też wariuję koncertowo, a do tego jeszcze mój TZ mnie nakręca i mama, bo dzwonią do mnie na zmianę :angryy: Dzięki [B]Kosu [/B]za słowa otuchy. Niema to jak przyjaciele z Dogo :razz: Wiesz [B]Bonsai [/B]ja się uspokoję jak Szansa będzie już w domu. Ty nie przeżywałaś sterylki Birmy? Aaa...racja. Skoro umiesz robić sekcję, to pewnie i ze sterylizacją nie masz problemu :evil_lol: Ostatnio jak rozmawiałam z wetem (5 minut temu) to po słowach "czy pani myśli że to trwa pół godziny?:angryy:" dowiedziałam się że Szansa miała cystę na prawym jajniku co w przyszłości skończyłoby się pewnie ropomaciczem, poza tym jeden z kaszaków (a było ich 5) nie został wycięty bo krwawił (czy coś takiego) i wet zostanie z nią do 15. Potem przychodzi druga zmiana. Obiecałam sobie już do niego nie dzwonić, a teraz mam już telefon w ręku. Może chociaż zapytam go która godzina?! :roll: :oops:
-
Szansunia właśnie jest na zabiegu :shake: a ja w domu :-( becze :placz: Ślicznotka zasnęła trzymając łepek na moich kolanach, a jak ja się podniosłam ona chciała iść ze mną :-( Wet ma dzwonić jak skończy, a Szansunia powinna się wybudzić koło 13, więc wieczorem będę mogła po nią pojechać. Przez ten czas upiorę jej wyrko żeby miała świeży kocyk jak wróci do domu, a poza tym jak natychmiast się czymś nie zajmę, to zaraz ZWARIUJE! :flaming:
-
Jestem Dzięki Kosu. Proszę trzymać jutro kciuki od godziny 10, bo na tą właśnie jesteśmy umówione z wetem. Do 13 powinnam już wiedzieć co i jak. Przy okazji sterylki będą wycinane te kaszaki z grzbietu. Niewiem czy prześpię dzisiejszą noc :shake: [B]Bela [/B]jak żeś sobie wychowała tak teraz masz. U mnie tylko kot nie stoi na baczność jak wracam do domu. Reszta domowników czeka już w drzwiach i szpera mi w torebce :evil_lol:
-
ZIBI - już w nowym domu u boku swego ukochanego Michała !!!
Agmarek replied to kosu32's topic in Już w nowym domu
[quote name='Agata69']Jestem umówiona z panem na jutro po 16stej, bo pan pracuje. Przez telefon brzmi dość dobrze, ale zobaczymy na żywo. spojrzę panu głeboko w oczy....[/quote] Co byś tylko zbyt głęboko nie spojrzała mu w te oczy, bo zamiast szczeniaka weźmie Ciebie :razz: i co zrobimy z piesami? :mad: -
ZIBI - już w nowym domu u boku swego ukochanego Michała !!!
Agmarek replied to kosu32's topic in Już w nowym domu
[quote name='kosu32'][B]Dziewczyny[/B] [U][COLOR=red][B]Pilnie potrzebuję Waszej pomocy.[/B] [/COLOR][/U] Kochana [B]Żabusia [/B]załatwia na cito mamie obu szczylków sterylkę. Koszt to [B]220 PLN[/B] (resztę dorzuca Fundacja Maja). Sprawa jest naprawdę pilna. Można na Was liczyć ???[/quote] Na mnie możesz :p -
malutka sunia karmiona nalewkami, sponiewierana- MA DOMEK!!!
Agmarek replied to lolka's topic in Już w nowym domu
Nie pisałam, ale czytałam. Cieszę się bardzo że to maleństwo znalazło domek. Powodzenia kruszynko. -
ZIBI - już w nowym domu u boku swego ukochanego Michała !!!
Agmarek replied to kosu32's topic in Już w nowym domu
[quote name='GoskaGoska']kosu ale umiesz powiedziec w jakim wieku moze byc ten starszy?[/quote] W pierwszym poście Kosu pisze: [I][COLOR=black][FONT=Verdana][SIZE=3]Młodszy - ma około 1,5 miesiąca, starszy w granicach 7-miu.[/SIZE][/FONT][/COLOR][/I] -
Noo...Ja tu z długiego (bez dogo-wego) weekendu wracam, a tu takie cuda się dzieją na wątku :mad: Ja Wam dam buty do przegryzania :-x Teraz jesteśmy na etapie demolowania własnego łoża podczas naszej nieobecności. Aha. I na środę na 10 jesteśmy umówione na [B]sterylkę[/B]. Niewiem czy Szansa jest na to gotowa, ale ja napewno nie. I mój TZ też nie. I dzieci jak wyżej. Byliśmy na parę dni w górach. Szansa została z moją mamą. Pierwszego dnia (a raczej późnego wieczora) panna nie chciała wejść do domu. Schowała się mojej mamie pod huśtawką i ani myślała wyjść :mad: W końcu mama w akcie bezradności zadzwoniła do mnie i dopiero ja przy pomocy telefonu zagoniłam pannicę do domu :razz: Drugiego dnia natomiast wykopała krater pod chałupą :mad: Mama miała sobie u nas odpocząć, tymczasem zakopywała doły na podwórku i uganiała się za Corsikiem który uciekał jej przez płot i terroryzował sąsiadów :huh: Ale sobie wypoczęła na łonie natury :turn-l: Powiedziała że mam nie wychowany zwierzyniec. Też mi nowina. Zupełnie jakbym nie wiedziała że mam dom pełen wariatów :hand: Kot się obraził i spał cały nasz wyjazd na huśtawce, drugi na spacerach kładł się mamie pod nogami przez co musiała uważać gdzie lezie, a kotka atakowała psy. I to by było na tyle. Mama chętnie wróciła do pracy :evil_lol: My jak przyjechaliśmy Szansa zaczęła szczekać, a mama nie wiedziała o co chodzi, bo przecież ona nigdy nie szczeka. Przy powitaniu pannica zsikała się na podłogę, a na spacerze skikała jak zajączek. I to tyle. [B][SIZE=4]Aha! Szukamy transportu na trasie Warszawa-Włocławek! PILNE!!![/SIZE][/B]
-
[quote name='Bzikowa']A zostawiacie jej jakieś zabawki ? Albo gryzaki ? Zawsze możecie je położyć w miejscu skąd zwykle kradnie :evil_lol: bo w końcu zakazany owoc... :evil_lol: ale to chyba średnio wychowawcze... hehe Nawet nie wiem co napisać bo mój Bezik już dawno nie niszczy nic w domu...[/quote] Najgorsze jest właśnie to że ta małpa nie chce zabawek :-( Nawet nie rusza tego co dla niej zostawiamy. Dzieci dały jej parę pluszaków, parę piłek i moją koszulę :mad: Wszystko leży nie tknięte :shake: Szansa tylko wynieść coś z domu, albo zdobyć samemu. Najlepiej buty :angryy: :diabloti:
-
[B]Ewatonieja [/B]masz rację. Jakby sprzedawali cierpliwość, to ja byłabym stałym klientem :-( [B]Bela [/B]szkoda gadać. W sobotę byliśmy na weselu i moja mama była w domu. Szansa zakosiła ścierkę z kuchni i oczywiście pożarła o czym dowiedziałam się z niedzielnej qoopy :shake: a dzisiaj pierwszy dzień została bez kagańca i pościągała łachy z szafki w garażu. Normalnie już mi ręce opadają :-( Aż boję się pomyśleć co tu się będzie działo jak wyjedziemy na wczasy :placz:
-
[quote name='Bzikowa']No to tak ja my, jesteśmy wstępnie umówione z tatą Zuzi od szelciaków na czwartek bardzo rano ;) A jutro z Bezisławem nareszcie jedę na trymowanie!:loveu: :loveu:[/quote] Mój Corsik (sznaucerek) jak był pierwszy (i ostatni zresztą) raz trymowany, to dostał takiej histeri że nie mogłam go utrzymać. Od tamtej pory obcinam go sama, ale już nie trymuję :oops: Szansie teraz przy lnieniu by się taki zabieg przydał :mad: :evil_lol:
-
[quote name='Negri_2008']Chcę być taką babcią :D[/quote] To ile Ci jeszcze zostało do tego wieku? :razz: Na Twoim miejscu nie spieszyłabym się tak do babciowania, ale jak chcesz...Twój wybór :eviltong:
-
[quote name='ElzaMilicz']Przecież estetka z Ciebie, będziesz miała powód do zmiany wystroju wnętrza. :eviltong: :diabloti:[/quote] Dobrze że chociaż z Ciebie jest taka optymistka :mad: i widzisz w tym dobre strony, bo ja to tak nie koniecznie :roll:
-
[quote name='bela51']Strasznie musisz to biedactwo głodzić, skoro zjada buty i czapki.:megagrin::evil_lol:[/quote] Bela ja tak ją głodzę że wet mi zwrócił uwagę że ją upasłam :mad: :evil_lol:
-
No niech pomyślę :hmmmm: oprócz tego że mam nie wyparzoną i gębę darłam się ostatnio w jej obecności na TZ-a. Widziałam że była przestraszona i zaskoczona (ja też) :oops: Poza tym miałam z nią dziwną sytuację. Jakiś "stary wioch" jechał sobie rowerem i widząc nas zatrzymał się w celu wymiany opini na temat robót drogowych w naszym rejonie :mad: Nie bardzo miałam chęć z nim rozmawiać, ale lazł za mną to tak gadaliśmy. Widziałam że Szansa idzie za nim cały czas intensywnie go wąchając, a kiedy doszliśmy w końcu do mojej bramy, ja poszłam do furtki, dziad prosto, a Szansa za nim. Musiałam ją przywołać do nogi. Niewiem co masz na myśli mówiąc o poczuciu zagrożenia, ale tylko te dwie sytuacje przyszły mi do głowy kiedy o tym pomyślałam :niewiem: Nie widuję się z ludźmi z jej poprzedniego miejsca zamieszkania, bo Olga mieszka za daleko. Dzisiaj Szansa zjadła poduszkę ze swojego posłania. Miała ją pół roku i jedynie ją lizała, a dziś ją poprostu pogryzła. Nie żal mi poduszki, ale zastanawiam się czy jak jutro wstanę, to będzie jeszcze miała swoje łóżko :placz:
-
[quote name='bela51']Chyba przydałby sie psi psycholog.:cool3: Może to ciąża urojona po ostatniej cieczce i Szansuni tak odbija:razz: To ciągłe domaganie sie miziania i zbieranie rzeczy na "gniazdo" ?? Ale ja sie nie znam, to tylko domysły. NIe chce nic sugerować, ale może pora na sterylkę ? Buziaki dla Ciebie i Twojej Pięknej, ale nie katuj jej zbyt długo tym kagańcem.:-(:mad:[/quote] Jak dla mnie ona nie zbiera tego na gniazdo tylko raczej z głodu zjada :mad: Na diecie jest i jak jej nie przypilnuję to wyjada kotu (psu zresztą też) z miski :razz: Szansa lnieje takimi płatami (O Matko Boska!:placz:) że wczoraj poprosiłam sąsiada żeby zobaczył czy ona chora nie jest. Nie jest. Za to znalazł u niej kleszcza :shake: Mówię że przecież ma obroże i pryskam ją Frontlinem. I co z tego...ta obroża nie działa na kleszcze w tym rejonie :shake: Dzisiaj ma mi dostarczyć super obroże w super cenie. Dwie. Pójdę z torbami prosto do niego i rozbiję sobie namiot na jego podwórku :evil_lol: Sterylka przełożona za dwa tygodnie przez tego kleszcza.
-
Niedzielna statystyka: moje 3 kozaki wyciągnięte z szafki :placz: z czwartym nie zdążyła się rozprawić, bo za wcześnie wróciłam do domu :mad: Efekt? Kaganiec na mordzie podczas mojej nieobecności i wzmożona czujność kiedy pannica wchodzi do domu, bo nigdy nie wiadomo co z niego wyniesie :angryy:
-
[quote name='Agrafka2-']i nawet łyżeczką pokarmi :)[/quote] To sama nie je? Czemu tak?
-
[quote name='bonsai_88']Biorąc pod uwagę, że wczoraj mi się @ skończyła to szczerze wątpię, ażebym w ciąży była :mad:...[/quote] Ja będąc w pierwszej ciąży dowiedziałam się o niej dość późno, bo do trzeciego miesiąca @ miałam :roll:
-
[quote name='Maszaberla']To moze teraz ja :p Milka to biedna sunia, ktora trafiła do schroniska z interwencji, była w kiepskim stanie, z licznymi obrażeniami i wybitym oczkiem. Szkoda slow:-( Tak wygladala w schronisku [url]http://i40.tinypic.com/110zsqe.jpg[/url] A teraz jest tak, najlepiej na kolanach swojej Pańci Pani Krysi, ktora - jak trzeba - to nakarmi nawet lyzeczka:cool3: [url]http://img16.imageshack.us/img16/8588/mila9.jpg[/url] [/quote] A ja chciałabym powiedzieć że bardzo wstrząsnął mną ten post :-( i te zdjęcia :-( Wielki pokłon z mej strony dla p.Krysi która zdecydowała się zaopiekować tą maleńką, pokrzywdzoną kruszynką.
-
[quote name='Asiaczek']... to nie myśl!... i nawet nie pytaj!:diabloti: Pzdr.[/quote] Nie pytaj, bo Bonsai potrafi sprawić "słowny" łomot :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Kochana Kobietka. [QUOTE]"może wybierzemy się do jakieś kawiarni... tylko tam psów nie wpuszczają" :evil_lol:. [/QUOTE] Wrrr...jak ja nie znoszę takich tekstów :mad: :angryy:
-
Piękna i młoda jeszcze sunia, a wygląda na starszą od mojej Onki :-(
-
To może kup sobie działkę gdzieś obok mnie? :razz: Ja sobie chętnie popatrzę na Wasze wyczyny, a i ciekawskie oczy sąsiadów przestaną w końcu się na mnie gapić jak zobaczą kobitę z fajkiem, w piżamie, rozciętą wargą i podbitym okiem ganiającą dziecko z poleconym :evil_lol: A swoją drogą, to sobie wykrakałam, bo wczoraj cały dzień byłam bez neta :placz: telekomunikacja się nie odważyła, ale elektrownia tak :mad: caaaały dłuuugi dzień bez kompa, tv, czajnika, ciepłej wody i tysiąca innych niezbędnych rzeczy działających na prąd. Jedyna rzecz której sie wczoraj nauczyłam to otwieranie bramy bez użycia pilota :evil_lol: Jeszcze nie otrząsnęłam się z szoku :oops:
-
[quote name='bonsai_88']Ja się dołączę do życzeń :loveu:... Ino trochę za późno, bo neta nie miałam :diabloti:[/quote] Wiem Bonsai :razz: Wiem :razz: A Szansunia znowu jakieś ciężkie chwile przeżywa. Wczoraj pożarła czapkę mojego małego synusia i zrobiła to z premedytacją :mad: kiedy byliśmy w domu :angryy: tak więc znów pod naszą nieobecność siedzi w kagańcu :-( Wróciliśmy do punktu wyjścia i to mnie martwi :shake: Poza tym panna chciałaby żeby ją ciągle głaskać, drapać i miziać. Pisząc ciągle mam dosłownie to na myśli. Kiedy gotuję ona leży pod nogami, kiedy idziemy na spacer ona kładzie się pod nogami. Nie powiem żebym jej poświęcała masę czasu, ale nie zaniedbuję jej do tego stopnia żeby żarła czapki i prowokowała sytuacje w których ja mogę stracić zęby :diabloti: