Jump to content
Dogomania

L/Olka

Members
  • Posts

    575
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by L/Olka

  1. ja też trzymam kciuki. Oby się udało Juraskowi, chociaż teraz, pod koniec jego życia
  2. i ja dołączam do Miszki. Trzymam kciuki. Trzeba ją stamtąd zabrać...
  3. [quote name='Lulka']L/Olka ogromne dzieki za wizyte u weta i opieke nad Misia :loveu: Podaj prosze konto to przesle Ci za weta ;)[/QUOTE] nie ma za co :) zresztą to sama przyjemność tak z Misią chodzić, bo ona tak radosnie spaceruje. A u lekarza jak pluszak, gdzie położysz/postawisz, tam stoi, nie wierci się, nie narzeka. Idealna jest :) a co do konta, to może juz po sobocie. W sobotę będziemy znów u weta, dostanie zastrzyk, może proszki, no i będzie wiadomo, co dalej. To założe ze swoich na razie, a po sobocie napiszę rozliczenie :) [quote name='Lulka']p.s. czy te guzki na grzbiecie? jak bylam u niej to wlasnie wyczulam cos takiego, mysle ze to tluszczaki.[/QUOTE] tak, na grzbiecie. Wet też tak mówił, tłuszczaki, kaszaki. Powiedział, żeby obserwować i się nie martwić na razie :) bo mogą to też być odczyny po zastrzykach.
  4. [quote name='mru']ciekła mu tylko jakby ropa z oczka, jakiś stan zapalny tam miał (już w schronie widziałam), ale już zniknął :)[/QUOTE] tak bywa przy obniżonej odporności. Teraz jest w domku, dostał dobrze jeść - to i odporność momentalnie wraca. dzielny maliniAST :p
  5. a Misia pełna energii, dzielnie szła do weta, merdała ogonem. Ona całkiem szybko chodzi :) Mnie też ładnie przywitała, ale jak się na klatce rozstawałyśmy - to wiedziała już, gdzie mieszka :) i nawet się za mną nie oglądała. W drodze dostawała nagródki za ładne załatwianie się* :) u weta też dostała smaczka za ładne zachowanie. No i poszła teraz na obiadek i na witaminki swoje. Ma szczęście dziewczyna, powiem Wam. Dobrze jej tam :) *a siusiu robi tylko w kałużach ;-) zastanawiamy sięco będzie, jak wyschną ;-)
  6. No to tak: byłysmy w końcu u tego weta, który zdjął szwy. Ta gulka jest po drugiej stronie, nie tam, gdzie się babrało. Obejrzał i powiedział, ze musi się to albo w większą gulkę zebrać (wtedy przetnie i będzie po sprawie), albo rozejść. Dał antybiotyk w zastrzyku, mocniejszy niż ten poprzedni, i tabletki na jutro. W sobotę znów zastrzyk i wtedy obejrzy i zdecyduje, co robić. Przy okazji wymacaliśmy jakieś grudki podskórne, kazał obserwować. Dał nam też witaminy dla starszych psów, powiedział, żeby jej dawać, żeby odporność rosła. Zapłaciłam 50zł. Natomiast z bardziej "pocieszających" wieści - zapytałam go o te badania krwi, o przerzuty, nowotwór itd. Powiedział, że on by w ogóle nie robił tego badania histopatol., bo tylko stres jest teraz niepotrzebny, a nic z tego nie wynika. Że mamy obserwować, jak się czuje, czy je normalnie itd. I dopóki jest dobrze, to się cieszyć. Że psy mogą żyć z tym różnie, miał przypadki super wyników badań, a pies umierał. I beznadziejnych wyników, z którymi pies żył długo i wszyscy się dziwili. Powiedział, żeby się nią zajmować dobrze, dobrze karmić, dawać witaminy i dać jej święty spokój ;) Uważa też, że nie ma co robić jej teraz badań - badanie krwi niewiele da, badanie markerów rakowych podobno bardzo drogie i też nie wiadomo, co dalej. No bo przecież nie będziemy jej co miesiąc operować. Chemia kosztuje strasznie i jakość życia psa jest po niej, hm, nienajlepsza nazwijmy. A ona już swój wiek ma. Powiedział, że zobaczymy, że czuje się gorzej i wtedy można działać. Dopóki będzie zachowywała się normalnie on dałby jej spokojnie żyć :) wiem, że zdania będą różne odnośnie tych badań, ale trochę racji chyba w tym jest...
  7. [quote name='Lulka']Misia moze miec uczulenie na szwy - moja sunia jest 27 dni po operacji i nadal ma rane na calej dlugosci szwu czyli ok 20 cm. Teraz to czesto sie zdarza. Na Kosiarzy na to nic wiecej nie pomaga co kazdy wet, czyli przemywanie i ewentualnie antybiotyk, jesli naprawde mocno ropieje.[/QUOTE] no też tak myślę, tu mamy blisko i już niech ten wet sie tym zajmie. Idziemy na 13.30. Zobaczymy, czy potrzebny będzie antybiotyk i co nam wet powie. Podobno dziś zaczęła lizać, chyba jej przeszkadza. Pomyślę o takim weterynaryjnym kubraczku w razie czego, może będą mieli. Bo Misia rozpracowała rozbieranie się z tej piżamki mojej roboty ;-)
  8. nie, kąpana nie była. Boimy się o szwy. Za to nowe Pańcie teraz ją wyszesały i wygląda :crazyeye: pięknie :) taka gładka i milutka się zrobiła. No i na pewno jej chłodniej, bo podszerstka sporo miała :) może i powinni na Kosiarzy to zobaczyć... No ale ja musze jutro ją wetowi pokazać, więc pójdę do siebie. Nie chcę jej autobusami ciągac dalej. ale dziękuję :loveu:
  9. [quote name='mru']:tree1:(choina:cool1:)[/QUOTE] o, choina :) dla mnie, naprawdę dla mnie? :) dzięki :oops: hm, z gorszych wieści (ech, jak to sie przeplata) to tyle, że przed chwilą sąsiadka wpadła, że Misi się coś sączy z tej rany/za szwu ? już sama nie wiem z czego. I że gulkę tam ma. Wet powiedziała, że to może być coś ze szwem wewnętrznym (zapomniałam z wrażenia :oops:), ale że do rana można poczekać. Jutro od 13 jest mój lekarz tu blisko, wieć idziemy się pokazać i poradzić. Zdam relacje pewnie pod wieczór, bo prosto od weta na zajęcia muszę jechać (już nie dam rady poprzekładać). Ale przy tym, na szczęście, nie widać, żeby ją to bolało.
  10. ps. muszę dodać, że zdjęcia tak ładnie wklejam, bo mnie[B] mru[/B] nauczyła :):loveu:
  11. a proszę :) to jeszcze ode mnie z domu. Ogólnie Misia nie lubi, jak się jej zdjęcia robi. Odwraca pyszczek :p ale jeszcze pójdę ją pomęczyć. Na razie tyle: [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img141.imageshack.us/img141/1465/misia2.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img141.imageshack.us/img141/8672/misia2a.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img300.imageshack.us/img300/5666/misia3.jpg[/img][/url]
  12. [quote name='mru']L/Olka - nie dość, że on głowę ma jak ast :cool3: to jeszcze, jak się patrzy z góry na resztę to zupełnie maliniak :cool3: :evil_lol: ooo, gos :D jak zrobię kiedyś dobre foty Hazmatowi, to się do Ciebie na bazarek wybiorę ;)[/QUOTE] może to amstaff belgijski ;-) malinoast :P maliniaścik ;-)
  13. [quote name='Lulka'] Czy panie sa swiadome stanu Misi? Mam nadzieje, ze nie rozmysla sie, jak poznaja wyniki badan :roll: Nie jest łatwo przygarnac takiego psiaka...[/QUOTE] To przede wszystkim jedno: jesli Panie stwierdzą, że nie chcą się tego podjąć i oddadzą nam Misię - Misia zostanie u nas do końca. Co do Pań natomiast - dzisiaj była poważniejsza rozmowa, że wyniki nie są dobre. Mnie nie było więc rozmawiała z nimi moja mama. Powiedziała, że mogą nam ja oddać, jeśli nie chcą się przywiązywać, i że wtedy Misia będzie już na stałe u nas. Ale Panie chyba chcą się nią jednak zająć. Mama obiecała też, że gdy nadejdzie koniec - może się zająć pożegnaniem Misi, jako ta "twardsza" od nich. Paniom jest oczywiście przykro, ale przyznały, że od początku się z tym liczyły (od razu usłyszały jej historię). Z radośniejszych tematów: Misia szew ma już sliczny :) nie ropieje, jest suchy, wygojony :)Panie wg wskazać mojego weta robiły jej oklady z rivanolu - pomogło i jest ok :)
  14. [quote name='mru'] wiecie, wczoraj jak to zobaczyłam: [url]http://i249.photobucket.com/albums/gg232/mrufczak/Hazmat/SDC10926.jpg[/url] to moją pierwszą myślą było [B]"eeeej, przecież wycięłam Gackowi jajka!!!"[/B][/QUOTE] moja pierwsza myśl była taka sama! Pomyślałam, że wydawało mi się, że Gacek kastrowany ;-) he he, ale różne się rzeczy dzieją na tym świecie...
  15. przybłędzie nie wolno na łóżko?! nie wolno?! jakie nie wolno? :cool3: dzielny chłopak, a co sie będzie przejmował :evil_lol:
  16. a ja się bałam, że tak sie to skończy... Za pięknie się wszystko układało... :( :placz: Lulka, czy możemy dostac wyniki jej badań, jakąś historię choroby. Chciałabym z tym wszystkim pójść do jej opiekunek... :placz: jakoś mi się wszystkiego odechciało :-(:-(:-( tak, tak, w dt. Już o tym Ewa Marta pisała, z tych właśnie bazarkowych powodów.
  17. no ale to chyba było jasne, że nowotwór, nie? kwestia, czy złosliwy. Wiadomo coś więcej?
  18. he he, to i ja zawitam do wątku szczęśliwca :)
  19. ale ta "Misia" to takie bezbarwne imię. Też nie bardzo. poza tym na Misię nie reaguje. Nie bardziej niz na "suczka" czy "dobry pies". a skad się wzięła "Misia"? tam z parkingu?
  20. no, ulzyło mi też. Chyba już się ma ku dobremu :) he he. No Panie też nie są zachwycone, mają jeszcze próbować. A w razie czego robić przeróbki imienia ;-) miseczkę maja na razie jedna moją, drugą własną, ale ta ich dość płytka i wody w niej mało się mieści ;-) można pomyśleć o tym, ale to tak ewentualnie w przyszłości, nic pilnego. Natomiast posłanko ma poskładane z różnych materiałów, czyli na razie wersja robocza. Ale też dlatego, że jej zaniosłyśmy trochę od nas, żeby zapachy znajome miała. Więc to też nie pilne, na razie sie przyzwyczaja do nowego domku. Zresztą na razie na posłaniu rzadko śpi, bo jej za gorąco. Po takim czasie na ulicy trafiła do ciepłych mieszkań - więc też się przyzwyczaic musi :)
  21. ciężko powiedzieć, dlaczego popiskiwała. Trochę na pewno się do nas przyzwyczaiła. Ale po pewnym czasie znalazła sobie miejsce i spała do rana. Właśnie byłam u niej zobaczyć ten szew. I powiem Wam, że na szczęście, dużo lepiej dziś wygląda. Nawet bym powiedziała, że calkiem nieźle. uff. Wg wskazań lekarza będzie miała rivanol przykładany (zaniosłam własnie, dałam też tę jej pyralginę, na wszelki wypadek). Będzie przykładany dzis jeszcze i jutro, a we wtorek rano mam to obejrzec i jeśli nadal mi się nie będzie podobać - nasz lekarz rano przyjmuje, to pójdziemy. Ale jest naprawdę dużo lepiej :) Na spacerki chętnie chodzi, trochę "gada" z nowymi pańciami, nawet szczekała juz u nich :) /u nas nie/. A do mnie się ucieszyła jak przyszłam,ale już nie próbowała za mną iść do domu. Kochana ta nasza Misia :) aha, dziś się ożywiła na imię Czika ;) próby imion trwają nadal:cool3:
  22. nie ma nitek. Szew do krwi rozcinał tę "rosnącą" skórkę. I jedna nić tam wrosła i ciężko było ją wyciągnąć. Zresztą powiem, że temu wetowi bardzo się ten szew nie podobał. Ja myślę o rivanolu, delikatniej będzie niż jodyna. A jutro chyba do weta ją weźmiemy jednak. Bo dopóki to nie wyschnie i nie przestanie ropieć - nie ma sznas się zagoić. A nie wyschnie jak jest sklejone, bez dostepu powietrza.
  23. Czasem liże, ale mało. Tylko to jest równo w zgięciu jej brzucha, na środku tego zgięcia. Więc jest cały czas sklejone, nie dochodzi tam powietrze, to w ogóle nie schnie. Fatalne miejsce. Potrzebne jest chyba coś, dzieki czemu by ten szew był suchy.
  24. dzięki :loveu: smycz flexi akurat ma, więc potrzebujemy tylko zwykłej i obróżki :) tyle, że z obrożą cały problem na tym polega, że musi to byc klamra, taka tradycyjna, a nie plastikowe zapiecie. Bo te plastikowe po pewnym czasie mogą się rozpinać, a to w przypadku Misi nie wróżyloby dobrze. (daj wcześniej znać, w jakich godzinach, bo jak jestem u uczniów, to odebrać nie mogę). a Misia w nowym domku popiskiwała trochę w nocy, ale jest ok. Tylko nadal mi się ten szew nie podoba, nadal się ten fragment jeden nie goi, nadal jest lekko zaropiały - więc chyba nas wet czeka jednak.
×
×
  • Create New...