Jump to content
Dogomania

L/Olka

Members
  • Posts

    575
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by L/Olka

  1. [quote name='Ewa Marta']A jak Miśki kontakty z pozostałymi czworonogami? Czy nadal wszystkie ignoruje, czy zaczynają się zauważać? Jest bardzo (!) uległa w stosunku do zwierząt. koty :kociak: ignoruje kompletnie. Wie, że łażą, ale się nimi nie interesuje. Raz kocica szła pewnym krokiem w stronę jedzącej Misi :mad: i Misia po prostu odeszła od miski. Czasem zerka na napotkane na ulicy koty, ale albo faktycznie patrzy na nie, albo to po prostu przypadek. psy :Dog_run: też ignoruje. One ją jeszcze trochę wąchają, poddaje się temu bez problemu. Ładnie odczytywała ich sygnały (np warknięcia), usuwała się na bok (teraz już na nią nie warczą :) ) Przyznam, a już kilka ładnych lat szkolę psy - że aż tak niekonfliktowe pisaki to rzadkość. Nie wiem, co by się musiało dziać, żeby Misia jakkolwiek zareagowała na zaczepki psa. I jestem pewna, że nie broniłaby się, gdyby ją pies zaatakował. Na ulicy tez się za psami nie rozgląda. Nie wykazuje chęci do zabawy. Gdy suki podchodzą i wąchają ją po pysku - daje się wąchać, a potem się odwraca/odchodzi. Można powiedzieć, że nie wchodzi ze zwierzętami w żadne interakcje.
  2. piękne są :loveu: dzięki :) gdybyś jeszcze zechciała mnie poinstruować, jak się je wstawia... ;-) sierota jestem. Z Misią już całkiem normalnie jeśli chodzi o załatwianie się. Na wieczornym spacerze było wszystko, co potrzeba, na rannym tez :) Za to, niestety, chyba zaczęły ją swędzieć te szwy. Nic się nie stało, ale zdjęła sobie w nocy piżamkę. Szwy całe, nic nie porozwalała, ale widać było, że troszkę lizała. Jak nie wymyślę żadnego bardziej profesjonalnego piżamo-kaftanika, to chyba wrócimy do kołnierza :/
  3. to tylko relacja z przed-nocnego spacerku: wreszcie, udało się :jumpie: Misia zrobiła wszystko, co trzeba, na spacerku :) Więc się chyba unormowało już. Je już całkiem normalnie też, dwa razy dziennie. I zaczyna powoli załapywać, że nie wolno się przeciskać między nogami osoby wchodzącej do domu/wychodzącej - żeby uciec. Troszkę ją uczę tego i dziś już widać było różnicę. Nadal próbuje, niezauważona, gdzieś sobie podreptać - ale już nie tak za wszelką cenę. No i regularnie wita wszystkich domowników w drzwiach. Fajnie tek - dziś jak weszłam, to widać było tylko te psie mordki :) no i dwie kocie :)
  4. [quote name='pidzej']rzeczywiście na tych zdjęciach wygląda fatalnie, nigdy go takiego nie widziałam.[/quote] no mnie ten widok zmartwił strasznie [quote name='pidzej']Ale skoro dziewczyny piszą, że zachowuje się już normalnie, to uff. Może miał gorszy dzień, może zjadł kawałek budy albo piłki i źle się czuł:cool3:[/quote] no to całe szczęście, może faktycznie miał gorszy dzień. Zdaję sobie sprawę, że ogólnie nie ma się tu z czego cieszyć, ale nie ukrywam, że trochę mi ulżyło, że on nie zawsze tak wygląda. I że normalnie nie jest w takim stanie.
  5. dużo nie pije, ale pije. Poza tym problem się trochę rozwiązał, bo dzis ku ogólnej radości znaleźliśmy w przedpokoju kupkę rano ;-) na pewno jej. Więc odetchnęłam. A siusiu na spacerze też normalnie było, więc chyba powoli wszystko wraca do normy :)
  6. właśnie wróciłam ze spaceru z Misią. Martwi mnie jedno. Ona kupkę ostatnio robiła pierwszej nocy u mnie - czyli z czwartku na piatek,o 4 w nocy.I do tej pory wiecej nie :/ Fakt, że dopiero wczoraj zaczęła jeść (wczesniej skubała, wczoraj wieczorem zjadła kolację i dzis tez tylko kolacje i skubnęła obiad). No ale mimo wszystko trochę mnie to niepokoi. Siusiu też robi tak co 12 h, dość rzadko chyba. Może przy okazji rozmowy z weterynarzem zapytajcie proszę o to.
  7. oj, Ty się już z Misią najeździłaś. I pewnie jeszcze Cie o pomoc poprosimy przy okazji zdejmowania szwów, jak do tej pory nie wymysle niczego innego :oops: (a co do tej nieszczęsnej pyralginy ;) była własnie konsultacja za znajomą farmaceutką. Powiedziała, że pyralgina w czopkach bez recepty jest w aptekach dopiero od pól roku. I sprawa jasna :) )
  8. a możesz mi podesłac ten adres na pw. Zobaczę, gdzie to jest i jaki miałabym tam dojazd.
  9. no ale to super, że możesz tam podjechać, może na miejscu uda się czegoś dowiedzieć.. Może ktoś z okolicy będzie ją kojarzył, skoro, byc może, była tam tyle lat. Gdybys potrzebowała "pomocy" (czytaj: wsparcia i towarzystwa), to daj znać :) zawsze chciałam być detektywem :razz:
  10. kurczę, ale jak niedaleko, to chyba dziwne, ze od wiosny by jej nikt nie znalazł... A może właścieciele się wyprowadzili, zmarli :roll: ale nie ma co gdybać, faktycznie trzeba podjechać, pogadać z ludźmi (jesli będą), z sąsiadami, pokazać zdjęcia Misi. a jesli byłaby adoptowana w 2001 to już wiadomo by było, że ma przynajmniej te 9 lat...
  11. nie wklejałam jeszcze zdjęc na forum, ale może sie uda :oops: to są zdjęcia z 11.10., więc robione troszke ponad miesiąc temu [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img10.imageshack.us/img10/5250/p01100913051.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img5.imageshack.us/img5/8652/p011009130501.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img18.imageshack.us/img18/5392/p011009130502.jpg[/img][/url] [url=http://www.imagehosting.com/][img]http://img8.imageshack.us/img8/4072/p011009130601.jpg[/img][/url]
  12. aha, no i czekamy jeszcze na wpłatę od Pani Małgosi :)
  13. [quote name='Ewa Marta']też dostałam tego smsa. Lulko, Ewo - musiałam Was, Misiowe mamusie, uraczyć tym zdjęciem w sobotni wieczór ;-) pomyślałam, że się ucieszycie, jak Was Miśka w telefonach odwiedzi ;-) noc minęła całkiem spokojnie. Kołnierza nie było, więc jej nie przeszkadzał, poszła od razu spac i do rana było ok. Trochę jej się łapy w ubranku poplątały ;-) ale było w porządku. Rano, znów przed 6 - jak tylko wstałam, przyszła mi towarzyszyc, potem byłam z psami na spacerze. Szła dzielnie do przodu, a jak zostawała w tyle, to zaraz podbiegała, zeby byc bliżej psiej "reszty". Ja dzis krócej byłam na szkoleniu, więc juz jestem :) a Misia mnie przywitała radośnie, jak tylko weszłam do domu. Chyba nieźle sie czuje, zresztą mamy zastrzykowych gości ok 16,to pewnie mru wieczorem napisze o jej samopoczuciu :)
  14. [quote name='pidzej']Krótkowłosym psom jest bardzo ciężko w schroniskach. Nie pamiętam jednak, żeby Tito miał z tego powodu depresję.... [/quote] no depresję z powodu zimna to chyba niekoniecznie. Mi chodziło o to, że minął rok i ma depresję, a nie dlatego, że mu zimno. Choć zimno też mu było, bo się trząsł trochę :(
  15. [quote name='pidzej']ojej...Tito? to do niego w ogóle nie podobne, ale nie byłam w azylu ponad dwa miesiące, może w końcu jego dopadła depresja[/quote] właśnie tak to wyglądało. Był taki osowiały, nic go nie interesowało. Jak go wołałam to w końcu wstał, zrobił parę kroków w moja stronę, podszedł bliżej siatki. Ale jak chciałam zrobić zdjęcie jego pyszczka, to już było ciężko. Odwracał się, nie bardzo miał ochotę na kontakt :( dlatego tak mnie ujął.
  16. [quote name='pidzej']Piękny i nieszczęśliwy w ciasnym boksie. Jego jedyną rozrywką jest obserwowanie, czy ktoś idzie, wtedy szczeka i skacze na budę i z powrotem....[/quote] jak przykro to czytać... :shake: To wpis z 10.11.2008. Prawie rok temu. Jak my widzieliśmy Titka, to spał skulony w rogu kojca. Staliśmy przy kojcu, rozmawialiśmy o nim, a on w ogóle nie zwracał na to uwagi. Po prostu leżał zwinięty w kłębek. Musiałam go wołać, zachęcać, by wstał i się pokazał.
  17. no to tak: dziewczyna była na wieczornym spacerze, potem kołnierz i spać. Trochę się podobno też obijała kołnierzem - ale mnie obudziłam tylko raz - śniło jej się coś przez sen ;) a raniutko jak wstałam (przed 6, jeszcze ciemno było) - to Misia wstała razem ze mną i mi towarzyszyła :) No i potem sama się zgłosiła na spacer, ładnie zrobiła siusiu :) A jak wychodziłam z domu - postanowiła uciekinierka iść ze mną ;-) Ale ją zawróciłam i już nie zwiewała. Za to jak moja mama wróciła do domu (sunia przez 2 h była sama), to Misia przybiegła się przywitać! :) i ze mną też się już witała. Aha, słuchajcie, a wiemy już kiedy zdjęcie szwów? Dowiedzcie się proszę, bo Misi powoli obiecuję, że już niedługo nie będzie musiała w tym kołnierzu spać. (W ciągu dnia udaje się jej pilnować. Tylko jak zostaje sama, tak jak dzis na te 2h, to jej zakładamy kołnierz). Ona tak dzielnie go znosi, ale widać, że nie jest z tego powodu zadowolona. Zastyga jak się jej go wkłada - i nie protestuje, ale w nocy próbowała go sobie zdejmować.
  18. to prawda, wczoraj wyglądało to tragicznie :/ męczyła się trochę bidula. Nawet nie spała, tylko leżała i patrzyła się w jeden punkt. ale po czopku było znacznie, znacznie lepiej.
  19. No to po kolei: :oops: dzięki :) Ale Misia jest tak słodka i kochana, że gdybyście mogły, na pewno też byście chciały jej pomóc :)
  20. no własnie się na spacer szykują, bo ja to juz powoli spac, bo w weekendy od rana pracuję. Jeszcze tylko kocurka dorwac muszę, bo im więcej kropli mu do oczu wpuszczam, tym bardziej mnie unika ;-) jest duzo lepiej. Też trochę spała, ale reagowała, jak sie ja zawołało, zjadła, przychodziła na głaskanie. Widać dużą różnicę :)
  21. my tu sobie z mamą zrobiłysmy mini sztab kryzysowy ;-) jeszcze tak śmiesznie, bo jak robiłysmy przemeblowanie, zeby Misia miała własny kąt - to wywaliłysmy jedno biurko. I teraz siedziałysmy razem przy dużym stole, mama przy komputerze, ja przy laptopie, obłożone komorkami - i rozsyłałysmy wieści o Misi ;-)
  22. tym razem podziękowac chciałam Pani Agnieszce i Panu Bartkowi :loveu: od których 100 zł leci własnie na konto Misi :multi::multi:
  23. zjadła własnie, ale odrobinę tylko. Miska jeszcze stoi i Misia co jakiś czas do niej zagląda i skubie po kawalku z łakomstwa chyba ;-) Lulka jej takie pyszności nagotowała, ze jak pojemniczek otworzyłam wczoraj, to sie zaraz kocurek przyczepił :mad: teraz ją zawołałam, podeszła i nawet ogonkiem merda :) No i zaraz wybieramy się na spacer.
  24. no szkoda troche,bo jednak parę godzin się przemęczyła :/ ale już sytuacja opanowana, czopki są, zastrzyk zrobiony, wszystko ok :)
×
×
  • Create New...