-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Ten biały mop to nie samiec a suka. Nie pisałam w tym przypadku o próbie sił tylko granicach cierpliwości nawet spokojnych psow w obliczu skaczących, rozbawionych upierdliwców. Sygnałów nie zauważają zazawyczaj ludzie i potem dziwią się, że zrobił się dym. Bywają też psy, które nie zważają na sygnały - albo ich nie czytają albo robią to świadomie.
-
U psa to może być chwila. Odmienne postawienie uszu, łap, ogona, zmrużenie oczu, pokazanie zębów i sytuacja z pokojowej może zamienić się w próbę sił. Obserwuję to u mojej collie, bardzo szybko zmienia się jej nastrój a okazuje to niezwykle subtelnie - może to być delikatne podniesienie warg niezauważalne dla innego człowieka zaś dla psów niezwykle czytelne aczkolwiek zdarzają się osobniki zupełnie nieczułe na takie sygnały. Staram się obserwować swoje psy i odwoływać w momencie gdy widzę, że może być niefajnie. Też miałam sytuację z moim szetlandem. To pies wybitnie spokojny i nieskory do konfliktów. W okolicy mamy takiego, małego białego "mopa", który jak widzi szetlandkę to wpada w euforię. Skacze, piszczy, liże po pysku. Przez ostatni rok szetland bardzo ładnie unikał tego pieska aż pewnego dnia nie wytrzymał i pokazał zęby z głuchym warkotem, piesek nie zaregowal więc został przegoniony nieco dobitniej. Nauka z tego taka, że nawet bardzo spokojne i ugodowe psy też mają granice swojej wytrzymałości. Nawet między psami, które się lubią i spędzają ze sobą całe lata może dojść do konfliktu. Obserwuję to w przypadku swoich suk. Coś im czasami odpali i potrafią pokazać sobie zęby przy misce czy starając się zająć dogodną pozycję przy mnie. Nie jest to proste rozsądzić, kiedy chodzi o zwykłe przewodnictwo, walkę o zasoby czy chęć wymuszenia przez jednego psa na drugim pewnych zachowań. Po latach spędzonych z psami udaje mi się wprowadzać zasady, dzięki którym nigdy nie doszło do żadnego starcia ale zdaję sobie z tego sprawę, że nie można bazować na przyzwyczajeniach. Relacje w stadzie są płynne, zmienne i trzeba trzymać rękę na pulsie.
-
Dla mnie rzecz jest prosta - nie puszczamy swojego psa do innych, nieznanych psów bez wyraźnej zgody i aprobaty właściciela. Nie socjalizujemy na siłę obcych psow, nie pouczamy innych właścicieli co do tego jak wychowują swojego psa. Jeżeli inny pies jest lękliwy, agresywny nie staramy się na siłę dzięki swojemu psu te lęki oswoić. Zdarza się, że nasz pies wyłamie sie z komendy i podejdzie do obcego psa na smyczy, wtedy bez szemrania zabieramy swojego burka. To, że nam wydaje się, że nasz pies chciał się "tylko pobawić/przywitać" to niekoniecznie to właśnie musi oznaczać. Psy mają całą gamę zachowań, które są dla nas niedostrzegalne i potencjalna zabawa równie dobrze może być potencjalną dominacją co może sprowokować osaczonego psa do zachowań agresywnych i obrony. Bywa, że nastroje psow zmieniają się w sekundę, nasz zazwyczaj pogodny i cierpliwy pies może w po chwili zmienić swoje nastawienie w zetknięciu z psem wykazującym np. agresję lękową i wtedy pozamiatane…Psy nie przepadają za lękliwymi osobnikami i często po psiemu dają pokaz swojego niezadowolenia co właścicielowi psa lękowego niekoniecznie musi się spodobać. Dajmy żyć innym i szanujmy ich przestrzeń osobistą.
-
Pies typu Wilczaka Czechosłowackiego i jego zachowanie?
badmasi replied to karlik13's topic in Wychowanie
Najprędzej bym obstawiała geny amstaffa. Mnóstwo psów w typie "produkuje się" w Polsce. Zmieszany z jakimś owczarkopodobnym i wyszło co wyszło…Mixy z amstaffami to niebezpieczne mieszanki. -
Pies typu Wilczaka Czechosłowackiego i jego zachowanie?
badmasi replied to karlik13's topic in Wychowanie
Z tym cattle dogiem to był chyba żart. Moja koleżanka ma cattle doga i twój pies wogóle nie jest do niego podobny - inny kształt czaszki, inna budowa. Cattle dog do rzadka rasa w Polsce i wątpię aby ktoś produkował mixy. -
Pies typu Wilczaka Czechosłowackiego i jego zachowanie?
badmasi replied to karlik13's topic in Wychowanie
Może trochę jak mix amstaffa z czymś? Czy ten pies ma pręgi na sierści czy tylko tak na zdjęciu wygląda? Mój sąsiad ma mixa asta z kundlem i wygląda dość podobnie aczkolwiek ma bardziej rozwiniętą muskulaturę. -
Collie też spory, nie da się go podnieść jedną ręką ;) Jeśli już to owczarek szetlandzki aczkolwiek obie rasy linieją i mają długą sierść oraz obfity podszerstek. Krótszą sierść - jeśli chodzi o owczarki mają welsh corgi ale myślę, że podszerstek równie bogaty.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zazwyczaj typowe cechy charakteru u suki pojawiają się po pierwszej, drugiej cieczce. Wtedy będziesz mieć mniej więcej ogląd jak przebiega rozwój psychiczny. "Matołkowaty" okres trwa tak do około trzeciego roku życia. Przy psie o charakterze zrównoważonym - odziedziczonym po przodkach problemy okresu dojrzewania są w zasadzie znikome. Odpowiednie prowadzenie jakby załatwia sprawę. Przy psie pobudliwym, lękliwym są to najtrudniejsze lata i wymagają zwiększonej uwagi. Po około trzecim roku życia pies się znacznie wycisza, wiele lęków ulega zniwelowaniu ale część, przy nieodpowiednim szkoleniu może ulec utrwaleniu i zostać wsparta agresją lękową. Collie to bardzo specyficzna rasa - wrażliwa, często popędliwa dlatego każdy pojawiający się problem trzeba przepracować bo potem może skutkować to nadmierną histerią. Ja mam akurat kolaka bardzo popędliwego ale znam z kolei psy o bardzo pogodnym, miśkowatym charakterze. Z perspektywy lat i posiadania psów rodowodowych o dobrym pochodzeniu i swojego kolaka "ze stodoły" widzę zasadnicze różnice. Geny, charakter w nie wpisany mają niebagatelne znaczenie. Z jednej strony bardzo zazdroszczę ludziom spokojnych, zrównoważonych i dostojnych kolaków a z drugiej strony dzięki mojemu "kopniętemu" futrzakowi mamy za sobą osiem wspaniałych lat frisbee w iście borderowym wydaniu ;) Collie rzeczywiście rośnie do około roku. U collie w typie współczesnym - mocno ofutrzonych pojawia się też szybko bardzo gęsta, długa sierść. Collie w typie klasycznym obrastają dość długo i na właściwą okrywę trzeba kilka lat poczekać. Właściwy kolor sierści czyli wybarwianie też trwa około trzech lat. Choć powiem szczerze, że moja collie choć ma już dziewięć lat to ma bardzo różne kolory, w zależności od pory roku. Zimą jest np. biszkoptowa, na wiosnę zamienia się w płomiennego rudzielca a latem końcówki sierści stają się czarne i na głowie pojawia się czarna maska. Charakterystyczna biała "strzałka" na głowie, bardzo widoczna w wieku szczenięcym ma tendencje do zanikania wraz z wiekiem. Musi być naprawdę spora aby pozostała widoczna. Obecnie collie tej strzalki nie musi mieć, kiedyś to był wymóg a obecnie jedynie kaprys. Po pierwszej cieczce wielu sukom "stają" uszy - prawidłowo powinny być załamane. Jednak jak się psa nie wystawia to nie ma to żadnego znaczenia. Jeśli chcesz wyrabiać w psie "pewność siebie" to dużo ćwicz aportowanie i szarpanie. Jak pies przeciąga się z tobą sznurkiem to dawaj mu wygrać jak najczęściej. Nagradzaj pozytywne zachowania głosem i jedzeniem. Im więcej będziesz ćwiczył, bawił się z psem czy uprawiał z nim sporty tym bardziej będzie on zadowolony, spokojny i zrównoważony. Collie lubią zadania - mają to w końcu w genach ;)
-
Też mam colaka i mało szczeka choć jak już szczeknie to tubalnie i donośnie ;) zaś mój szetland lubi się "podrzeć" i to dość piskliwym głosikiem :/
-
Ma respekt przed sukami seniorkami i to jest ok. dużo lepiej niżby próbowała swoich sił. Z twojego opisu wygląda na zwykłego szczeniaka, radosnego i roztropnego. Poczekaj jeszcze kilka miesięcy, wtedy możesz dopiero mieć realne problemy. Collaki dojrzewają dość długo i u wielu egzemlarzy może pojawić się strachliwość z połączeniem dominacji i agresji, zazwyczaj zaczyna się po skończeniu ok. 1 roku życia. Jeśli twój pies ma jakiekolwiek znamiona lękliwości, boi się np. przedmiotów, samochodów czy świateł to to może być zapowiedź lękliwości (choć bywa, że lękliwość przejściowa jest cechą psiego dorastania i trwa tylko kilka tygodni) Jeśli nie, no to wygląda, że masz normanego, wesołego psa i do tego ostrożnego w kontaktach z innymi psami i czytającego sygnały przez nie wysyłane a to dobrze wróży na przyszłość. To, że bawi się z samcami to nic nadzwyczajnego. Samiec będzie zazwyczaj dość tolerancyjny w stosunku do suki. Inne suki czują, że mała dorasta i dają jej sygnał, że rządzi starszyzna. Dobrze, że mała odpuszcza i nie idzie w zaparte bo suki potrafią bardzo zajadle walczyć.
-
Moje zdanie jest takie jeśli pies jest nieprzewidywalny, podbiega do psów i ludzi w niekoniecznie dobrych zamiarach to powinien chodzić na smyczy. Ja ćwiczę z dwoma psami i jeden jest zawsze uwiązany na linie i podbieganie jakiegokolwiek psa w takiej sytuacji jest mocno niekomfortowe. Ja idąc do parku liczę zazwyczaj na odrobinę rozsądku ze strony innych właścicieli psów tak jak ja zachowuję kulturę i takiż zdrowy rozsądek. Moje psy nie mają prawa podbiegać do innych psów i ludzi, idą nie dalej niż krok ode mnie. Nie podoba mi się jak pies obcy pies nabuzowany energią podbiega do mnie, próbuje zabrać zabawkę, skakać na mnie, lizać czy nasikać na mój plecak etc. Psy spokojne, ułożone są zawsze mile widziane. Najgorsze jest to, że większość "psiarzy" widzi tylko swój czubek nosa, gdyby było inaczej życie byłoby prostsze.
-
Ja nie kupuję superwypasu dla psów tylko frisbee - profesjonalne, dobrane dla nas, zamówione ze sklepu internetowego. To moja pasja i pasja moich psów i nie kupię "sprzętu" z supermarketu tylko dlatego żeby jakiś niewychowany człowiek mógł mieć radochę z patrzenia jak jego pupil rozprawia się z moimi talerzykami. Nie będę dla czyjejś wygody i buractwa rezygnować ze swojego sportu. Nie przeszkadza mi jak inny pies dołączy się do biegania z moimi ale memłania talerzy tolerować nie będę. Moje psy nie pożrą psa, który zabierze nasze frisbee, nie pilnują zabawek bo tego są nauczone ale serio jak patrzę na debilnych właścicieli cieszących się, że ich psiuńcio zabrał nasze frisbee i robi w nim dziury to wolałabym aby moja suka takiemu psiuńciowi "skopała tyłek". Zazwyczaj psy, które to robią są nieodwoływalne, niewychowane i mają niegramotnych właścicieli. Ja niestety takiego psa nie dogonię. Najlepsze jest to, że jak pies dostanie reprymendę za dobieranie się do moich rzeczy to właściciel nagle się burzy i bardzo szybko udaje mu się zabrać psa co kilka sekund wcześniej było niewykonalne. Moje psy nie gryzą frisbee, komplety talerzy mamy stosunkowo długo. Do szarpania mamy starsze egzemplarze, lekko już wypaczone. Dbam o to co mam i chcę aby jak najdłużej służyło. Moje psy nie zabierają innym psom zabawek, nie wezmą do pyska. W życiu nie ruszą też znalezionej, bezpańskiej zabawki. Zauważyłam natomiast prawidłowość, że jak zapomnę wziąć z trawy smyczy czy piłki i wrócę po kilku minutach to rzeczy już w trawie nie ma - ot chamstwo...
-
Ja nie toleruję jak obce psy zabierają mi zabawki. Specjalnie unikam skupisk psich do rzucania moim piłki czy frisbee żeby nie dochodziło do takich incydentów. Idę na pustą polankę i jak zaplączę się jakiś namolny pies to cóż, jestem w stanie trwale zniechęcić go do moich talerzyków. To nie jest kwestia tylko ceny jaką płacę za frisbee ale też mojego czasu jaki poświęcam na wybór talerzy, zapłatę i odbiór. Mam frisbee skompletowane co do ilości, rodzaju i koloru po 10 sztuk z każdego i nie mam ochoty zamawiać tylko po jednej sztuce bo mi jakiś pies pożarł. Komplety wymieniam całościowo a nie po sztuce. Co do piłek to mam ich tylko dwie. To najulubieńsze piłki moich psów - mają je od szczeniaka. Wymieniam tylko piłki sznurkowe bo niestety regularnie są mi podkradane przez obce psy. Taki sznurek zmamłany przez innego psa trwale zniechęca moje psy do bawienia się później taką zabwką. Jeśli bawię się z obcymi psami np. moich znajomych to rzucam wyłącznie piłki nie należące do moich psów a kupione specjalnie na takie okazje. Ja nie wiem jaki jest problem w odwołaniu swojego psa od cudzej zabawki. Osobiście nie mam żadnego, nauczyłam psy, że cudzego się nie rusza.
-
Ja też nie mam nic przeciwko psom w sklepach czy knajpach. Warunek jeden - pies musi być dobrze ułożony i spokojny co niestety jest rzadkością. Nasze przygody z parków z nieogarniętymi psami przekładają się na stopień zaufania ogólnie do psów w przestrzeni publicznej. Chodzę a właściwie chodzilam z psem do zwierzolubnej knajpy moich znajomych. Tam psy są mile widziane bo sama właścicielka posiada kilka "owczarków polskich" krotkonożnych. Jednak nie raz i nie dwa zdażyło się, że klient z psem zamiast usadzić psa grzecznie pod stołem puszczał go luzem. Nie musze mówić co się działo jak delikwent dorwał tego czy tamtego psa odpoczywającego pod stołem czy krzesłem. Przestałam zabierać psa ze sobą bo nie po to idę do knajpy żeby się stresować i narażać swojego psa na "pożarcie". Moj pies jest dobrze wyszkolony, chodzi w całkowitym kontakcie przy nodze a wśrodkach komunikacji miejskiej czy sklepie "przykleja się" wręcz do niej i wie, że jest całkowity zakaz niuchania ludzi, podchodzenia, reagowania. Fakt, widuję też takie psy ale gro sytuacji jest takich, że wchodzi do zatłoczonego sklepu człowiek z psem podekscytowanym lub rozdrażnionym tłumem. Dla mnie kontakt z rozdrażnionym amstaffem w totalnie zatłoczonym sklepie jest średnio przyjemny. Widziałam też ostatnio dziewczę w parku z dwoma haski. Psy podbiegły do pary na kocu i zeżarły jedzenie piknikowe. Dziewczę wołało a pieski sobie. Owszem, w końcu chwyciła psy, przeprosiła, odeszla kilka metrów, puściła psy a one wróciły i dalej po chamsku przeszukiwać koc i torby młodych ludzi. Dziewczę znowu woła a psy plądrują. Podziwiam anielską cierpliwość tych ludzi. Już widzę tę panienkę z psami w restauracji czy sklepie.
-
[quote name='nichya&nazir']Większe przywileje mają nie tylko małe rasy, ale i te z reklam, do dzieci, co już się rodzą mądre i nauczone zasad współżycia wśród ludzi i psów;) Miałam kilka sytuacji, gdzie mój pies w kaganie a beagle nie. Na mojego wzrok pełen nienawiści a na beagle titanie. Raz wsiadłam do pociągu na ostatnią chwilę, nie zdążyłam więc wcześniej założyć kagańca. Od pierwszego kroku nasłuchałam się komentarzy ludzi z drugiego końca przedziału mimo że mój pies był trzymany przy tyłku i miał do nich 10m. Oczywiście, zaraz też pojawiła się konduktorka z wielkimi pretensjami. Mój pies nie mógł być 2 sekund bez kagańca, ale psy które również jechały tym pociągiem miały ten przywilej i bez kagańców nie przeszkadzały dlaczego? bo to były św. goldeny.:roll:[/QUOTE] To fakt. Taką "świętą krową" jest mój szetland. Wszyscy titają ciumkają choć szetland bez kagańca jeździ a owczarek niemiecki mojej koleżanki, zawsze uzbrojony w kaganiec i uwielbiający ludzi jest zawsze traktowany jak morderca. Wiele razy słyszałyśmy, że do czego to podobne aby jeździć z "Taaakim " psem autobusem.
-
Moje psy też nie lubią kontaktu z innymi psami, omijają po luku i idą w swoją stronę. Ostatnio musiałam to tłumaczyć pewnej pani, która przyczepiła się do mnie i szetlanda z dwoma dużymi psami, które próbowały skakać po szetlandzie. Kobieta cały czas próbowała mnie przekonać, że mój pies chce się bawić z jej psami bo przecież się czai… nie docieralo, że to ostateczny sposób szetlandki na odgonienie namolnych psów. Potem wysłuchałam wykładu, że ona zna się na psach bo ma je od dziecka i lepiej wie czego chce mój pies. Na koniec zwyzywała mnie od wariatek choć w zasadzie to ja dużo się nie odzywałam. Chyba zdenerwowała się zwróciłam jej uwagę, że mój pies nie jest borderem (twierdziła że jest) i że border to nie rasa australijska. Dziwny jest ten świat...
-
Sheltie w ratownictwie ;) [url]http://little-star.pl/czytelnia/szkolenie-sheltie-czytelniasheltie-47/63-pracujace-sheltie/122-sheltie-ratownik-shaggy[/url]
-
[quote name='Fisty']A owczarek szetlandzki też śliczny, tylko martwi mnie jedna rzecz - gubienie sierści i dużo roboty z jej pielęgnacją. Poza tym pewnie taki szetland jak się wytarza w jakimś błotku czy pochodzi po bajorkach to będzie bardzo brudził :([/QUOTE] Szetland gubi sierść tylko jak linieje czyli raz w roku. Błoto spada z sierści szetlanda, zazwyczaj zanim pies wróci do domu. Szetlandy nie są skore do brudzenia się, to raczej czyściochy. Wadą może być dla ciebie raczej nadmierna szczekliwość, to rzecz którą należy wygaszać co nie zawsze jest proste. [quote name='Paulina94'] Z owczarkiem szetlandzkim masz rację- jak się wytarza w błotku to sporo tego naniesie do domu na swojej sierści. A pielęgnacja jest mniej skomplikowana niż moze się wydawać- czytałam że sheltie (i collie) nie należy czesać zbyt często bo ich sierść traci na objętości. Ale kilka razy w tygodniu przeczesać trzeba, zresztą tak samo jak wszystkie podane wyżej rasy :roll:[/QUOTE] Szetlanda i collie nie czesze się kilka razy w tygodniu - to szkodzi okrywie włosowej, która ma być odporna na deszcz i brud. Czeszemy tylko sierść za uszami bo tam lubi się kołtunić. Szetlandy nie lubią tarzać się w błocie. Jak sierść jest dobrego gatunku tzn. lekko szorstka i oleista to brud się jej nie ima i kołtuny też nie. Ja swojego szetlanda i collie wogóle nie czeszę po całości bo to zbędne, robię tylko przegląd czy nie ma kołtunów i znajduję je wyłącznie za uszami. Robię wyczeski tylko w trakcie linienia żeby usunąć martwy podszerstek. Psów również wogóle nie myję - wyjątkowo jak collie wytarza się w krowich plackach bo niestety lubi lub gdy wypaskudzą się pod ogonkiem. Psy są cały czas czyściutkie i pachnące, mają zdrową skórę i piękną sierść mimo, że nie kąpię i nie czeszę.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Majkowska']Szetlandy są za delikatne do biegania? Możesz rozwinąć? Bom ciekawa :) Znam kilka szelciaków i raczej to nie są jakieś wyniunane pieski, prowadzą aktywny tryb życia, bez nacisku na sporty, ot codziennośc - bieganie , rower, wycieczki górskie. Wręcz od hodowczyni słyszałam że to pieski które w przeszłości hodowane były na takich terenach że są zwinne i niezmordowane, bardzo odporne na wszystko i ogromnie wszechstronne.[/QUOTE] Jako właścicielka szetlanda potwierdzam :) Szetlandy to pieski pasterskie trzymane niegdyś na Wyspach Szetlandzkich - miały być odporne, małe, niekłopotliwe, zdrowe, zwinne, wytrzymałe, inteligentne (nie tylko zaganiały i prowadziły stada ale także pilnowały dzieci w zagrodzie), miały mało jeść i dużo szczekać. Biegały po nierównym terenie wśród traw i kamieni co wymagało lekkiej aczkolwiek silnej budowy - szetland nie może być rachityczny i wiotki ani nadmiernie kątowany, ma mieć sylwetkę typowego wiejskiego burka a nie kanapowej księżniczki. [url]http://www.podajlape.pl/rasa/87/0/Owczarek-szetlandzki-Sheltie.php[/url]
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Yuki_']Wiesz ja się nie wpierniczam jak ktoś ćwiczy z psem. Pies mi się rozprasza jak ktoś wchodzi i siada.[/QUOTE] To ci pomoże nauczyć psa ćwiczyć w rozproszeniach. Ja z psami trenuję frisbee w różnych miejscach. Najczęściej w zapsionym parku ale zdarza mi się na "polance" między blokami. Nie przeszkadza mi publika i moim psom też. Nie przeszkadzają im również nieagresywne psy, które biegają za nimi. Jedyne co mi przeszkadza to psy, które zabierają mi frisbee bo boję się, że zniszczą lub psy agresywne, które wkurzają się, że mój pies biega.
-
Mogą to być narośla, mój jamnik miał takich sporo - brodawki. Co jakiś czas chodziłam na wypalanie, wycinanie zmian raczej ze względów kosmetycznych a nie zdrowotnych. Chciałam żeby pies w miarę znośnie wyglądał, no chyba że jakaś zmiana mu przeszkadzała. Te zmiany nie zagrażają życiu ale może pojawić się ich więcej - najczęściej wyrastają na głowie. Niektóre odrastały a niektóre nie. Niedawno u mojej collie pojawiła się taka sama gulka na powiece. Już się wystraszyłam, że będę mieć powtórkę z rozrywki. Poszłam do weta i powiedział, że to niekoniecznie brodawczak i że spróbujemy maści antybakteryjnej i kropelek. Po tygodniu po świństwie nie było ani śladu.
-
[quote name='figa22']Nie słyszałam o takim kamieniu :)[/QUOTE] To zwykły kamień, najzwyklejszy :) Ot, tak go nazywam. Psy lubią sikać na kamienie i tyle. Można przywlec jakiś kamień bardziej ozdobny np. biały
-
Ryss - Poproszę jeszcze szkockiego collie i szetlanda.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dziewczyny, ale to nie chodzi o sr@e w domu tylko na balkonie! To czy pies komuś robi w domu, na parkiet, dywanik, do kuwetki to każdego prywatna sprawa. Zupełnie inaczej sprawa wygląda jak się psa za potrzebą na balkon w bloku wypuszcza.
-
Moje obecne psy nie mają problemów z załatwianiem potrzeb. Jak collie się struła i nie mogła wytrzymać bo lało się z dwóch stron to narobiła na parkiet ale to ja dusiłam się w smrodzie a nie sąsiad. Miałam starego psa, który jako 18 latek zaczął robić pod siebie i nie przyszłoby mi do głowy, żeby mógł załatwiać potrzeby na balkonie. Mój pies, mój smrodek i tego należy się trzymać. Jak jakikolwiek z moich psów miałby ochotę załatwiać się na balkonie to nie miałby tam wstępu. Sprzątam po psach i wiem jaki to niewyobrażalny smród, często zbiera mi się na wymioty jak sprzątam z trawy kupę i katowanie tym odorem sąsiadów? Nie mieści mi się to w głowie.