-
Posts
14744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Everything posted by panbazyl
-
to się cieszę, ze ogóry wyszły. U mnie w domu to od 2 lat przebój :) normalnie nie lubię nic prawie w occie a te są pyszne i zjadamy je na kilogramy. Moje koty są jakieś bardzo waleczne - zwłaszcza jeden - ma pazury bardzo ostre i mocne i podać cos jemu to masakra - dla podawacza, bo i tak jak nie podrapie to ugryzie. A na bank wypluje lub zwróci. A zastrzyki - pamiętam swój pierwszy na psie. Pół dnia zbieranie się w sobie, potem telepawki że sie nie uda, potem zasłanianie ręką oczu psa, aby nie widział (teraz tego nie robię, bo tak załatwiam robotę, że nie widac prawie nic), a potem - o jejku, jak sie wbić?????? Pierwsze nakłucie - z jaką siłą? Nie zrobic krzywdy nikomu, strach po uszy. A potem się okazuje, że skóra wcale taka cienka nie jest, że igłę trzeba trochę pod kontem wbijać i że wszystko da radę zrobić jak człowiek musi to zrobić (te zastrzyki na śp Mambie musielismy robić, bo coś pożarła i się zatruła ale walczyliśmy o nia do końca). Więc moja pierwsza ofiara zastrzyków nawet nie miała siły uciekać. Przez 2 tyg o nia walczyliśmy. Nie udało się, ale dzięki Mambie bez lęku robię juz zastrzyki. Człowiekowi bym się raczej obawiała zrobić, a jeśli juz to tylko taki "zwykły" bo dożylny to nie - to juz trzeba umieć a ja nie na tym poziomie wtajemniczenia.
-
dała byś radę :) albo mogłaś ja do mnie przywieźć - zero stresu dla kota przy zastrzyku. za to nie lubię podawać kotom tabletek od robali. grrry! Teraz coś innego od robali dla kotów wezmę, bo 3 osoby to mało aby podać kotu rozwodnioną tabletkę w strzykawce bez igły do dzioba....
-
a ogórki fakt - w tym roku jakos wyszły i dadzą sie jeść. Bo do tej pory bywało różnie. To były ogórki z cyklu - i tak nic z nich nie będzie więc zrobię tylko kilka słoików, bo i tak nie wyjdą. I jak na złość - udały się popisowo. :)
-
na szczęście weci nie maja monopolu na część spraw :) :) :) istnieje coś takiego jak hodowle i możliwość nabycia dla hodowli różnych rzeczy związanych z hodowlą psów czy kotów (oczywiście wcześniej "przetrzepią" czy hodowla rejestrowana i takie tam - np aby dostać wyprawkę dla szczeniąt trzeba przedstawić skany kart ze Związku gdzie są wypisane szczeniaki). Bardzo wiele firm też ma mniejsze ceny karm dla hodowców - co jest akurat bardzo miłe, tylko że ja jak kupie raz na rok 1 czy 2 worki suchych bobków to wszystko, ale dla kotów kupuję dużo. a zabiegi typu iniekcja to wolę robić sama, bo odkąd zrobiłam jednemu z moich psów badania w kierunku przeciwciał wścieklizny i wyszło mu dużo poniżej normy to od tego czasu sama wolę psu czy kotu wpakowac igłę bo wiem że wpakowałam i gdzie a nie że szczepionka leci poza futro. Moi weci wiedzą o tym i to, ze potrafię dawać zastrzyki (ludzie na wsi też to wiedzą i mam czasem kolejkę sąsiadów z psami czy kotami i strzykawkami z antybiotykiem). Ale skora Gryzonia w polowie szyi i jej grubość po prostu mnie zwaliła z nóg... Dawałam mu wcześniej nie raz zastrzyki, tyle, że tak w okolice łopatki - tam miał jako szczeniak bardzo cienka skórę, jak papier. Ale to dobrze, że mu tak zgrubiała, bo ogary to psy na dziki i powinny mieć twardą skórę. Pewnie skóra rośnie też na grubość razem ze wzrostem psa.
-
poszperaj na targach - takich cotygodniowych wiejskich targach. jak na zapyziałą lubelską wieś dojeżdżają takie rarytasy to tym bardziej na kielcczyznę, która poszla sporo do przodu w porownaniu z Lublinem i okolicami.....
-
BORYS//szczeniak LabraDoRar//**********ma dom***********
panbazyl replied to anita_happy's topic in Już w nowym domu
no jestem :) i są pazurki!!!! Jupi!!! No Borys - super facet wyglądasz :) -
cudne te bobrze zdjęcia :) i psio-kocie też oczywiście. też kiedyś miałam fazę na posadzenie miechunki, też takie wykopanej z ziemi niczyjej. I się chyba przyjęła, tylko krzaki ją zarosły u mnie.....
-
jak slicznie! to juz mnie pocieszyłyście, bo myślalam, ze tylko u mnie lustro umazane i szyby również i też nie marudzę na brak zajęć w myciu tafli szklanych :) uff... czyli wszystko ok :) a sie musze pochwalić, bo dziś własnoręcznie zachipowałam Gryzonia. Jaka gruba igła!!!!! ledwo sie przebilam przez skórę, ledwo, choć zastrzykow dawałam już psom i kotom dużo, ale szyja z boku ma chyba z centymetr grubości, albo przez tą gruba igłę jest takie wrażenie...
-
[quote name='skrzeli']Znowu zapytam, gdzie takowe kupujesz?[/QUOTE] nie wiem gdzie Sara to kupuje, ale u mnie jest dostępne na wiejskim cotygodniowym targu w niedużeju mieścinie. Jest to coś pakowane w worki foliowe, więc bezpieczniej kupowac to w miesiacach mroźnych bo w lecie po prostu moze sie rozmrozić - zwlaszcza kupowane na targu. Bo te pakowane po 250 g są jeszcze pakowane w pudelka, które trzymaja zimno dośc długo, choc to zwykle pudla kartonowe. a co do dzików, to u nich bardziej jest mozliwość włośnia i się zarażenia nim - pod ty kontem są najpierw badane próbki. Byłam ostatnio na szkoleniach dla psów mysliwskich i na konkursach i wśród myśliwych panuje tylko lęk przed włośniem właśnie, o Ajuszkim nikt nie mowił, co nie znaczy, ze dziki tego nie mają - waro poszperać w tym kierunku.
-
zaraz spojrzę. Wiecie, że ja i mój komputer ostatnio mamy na bakier. Być może on moherowy jest albo cóś. zobaczcie co dostałam na FB. Książka jest z 1903 roku - tylko ciut musicie sobie przesunąc z linku na dół strony, bo najpierw jakieś inne linki a dopiero potem tekst i zdjęcia. Jak dla mnie niesamowite. [url]http://chestofbooks.com/animals/dogs/British-Dog-Shows/Chapter-XXX-The-Labrador.html#.ULJ6tuQsDSk#ixzz2DGcBoTKX[/url] a z nowości - zachipowałam dziś Gryzliego. W koncu sama to zrobiłam. I choc nie wiem ile zastrzyków dawałam psom to chipowanie wymaga wielkiej siły bo mialam wrażenie, że skora na szyi u Gryzoni ma co najmniej 3 cm grubości i ze w jabłko bym łatwiej wbiła igłę, ale jaka gruba ta igła!!!!! matulu. To jakby ziarnko ryżu do igly wpakować - taka gruba, grubsza od ziarnka ryżu.... Tascha - dzięki :) :) :)
-
ja podawałam - ostatnio salvikal. Mam aktualnie 9 miesięcznego psa sporej rasy i w pewnym momencie zauważylam, ze ciut jakby kulał - takie młodzieńcze kulawki. Podałam jakieś preparaty z wapniem (bo akurat rodzina jaj jeść nie chciała i skorupek nie bylo na stanie) zakupione z resztą na psim bazarku i kulawki przeszły. Z tego wnioskuję, ze brakowało czegoś co było w tym preparacie witaminowym.
-
ze zdjęcia ciężko stwierdzić co to za rasa, zwłaszcza jak jest tylko jedna fota a psiak przestraszony. Dlatego milion domysłów i pomysłów. Jest niesamowity. I miejmy nadzieję, ze jakieś jego foty będziemy mogli obejrzeć za pół roku - z nowego domu oczywiście :)
-
zrobiłam doświadczenie - ugotowalam wczoraj marchewkę z ryżem, siemieniem lnianym i innymi kaszami. I co? Labki zjadły, ale bez jakiś wyraźnych zachwytów, ogar trochę, reszte zostawił.... labki nie ruszyły tej reszty. Koniec doświadczenia. Od jutra miesno-kostna rzeczywistość. Ale coś takiego dobre jest na "zmiękczenie" jelit. Takie coś zamiast paci owocowej której nie robię od dłuższego czasu. Nie wiem kiedy następny raz im ugotuję, nie za szybko. Pewnie dzis czeka mnie wietrzenia chalupy, bo będą pierdziuchać mocno. ja nie bardzo chcę kupować te kilogramowe mielonki, bo ciężko mi je dzielić, zwłaszcza jak sie zapomina rozmrozić na noc.... Ale juz kilka razy się nad nimi zastanawiałam. Moze w środę kupię na spróbowanie? I też średnio mnie interesuje co tam jest, na pewno lepsze niz w suchych bobkach i pewnie lepsze niz w serdelkach - a wlaśnie - co moze byc w serdelkach? dość mocno sie nad tym zastanawiałam ostatnio ;)
-
znam dokładnie tak samo umaszczonego fila. Wiesz - lepiej ludziom co mają adoptować przedstawić i taką mozliwość niz potem mieć problem jak będą mieć pretensje że wyrósł potwór. Pod Radomiem jest hodofla fila, a to nie jest tak daleko....
-
[quote name='cavani']Ten pręgowany nie jest niebieskooki - ma ciemne oczy :lol: cały czas zastanawiam się, czy to cudo jest w typie jakiejś rasy, ale nic ni przychodzi mi do głowy. Jestem bardzo ciekawa o jakiej rasie myślisz. A został znaleziony na jednym z osiedli Białej Podlaskiej. edit: napisałeś "niebieskiego" a ja sobie doczytałam "niebieskookiego" :oops: Lika - bardzo, bardzo dziękuję :buzi:[/QUOTE] myślę o fila brasileiro. I mam nadzieję, że to nie ta rasa ani mix. Dlatego pytałam o miejsce, bo wiem o jednej "hodofli" z okolic Radomia co ma ta rasę. Jeśli by to nie daj Boże fila - to dom dla tego typu psa MUSI być bardzo odpowiedzialny w którym panuje zasada, ze pies nie gra pierwszych skrzypiec, tylko jest podporządkowany (wiem, wiem - zaraz mi wyjedziecie z alfa itp, ale to jest ciężka rasa). Tzw "silną ręką" trzeba by go trzymać, żadnych ustępstw, sępienia, jedzenia ze stołu, pierwszeństwa w drzwiach. Trochę na moim wątku (z podpisu) o tym maluchu sobie gadaliśmy -(ostatnie strony)
-
ten pies ma nieciekawą historię (rasa znaczy się). Używano ich do gnębienie niewolników zbiegłych z plantacji. Domyślacie się pewnie co tym ludziom mogły robić fila.... Znam przedstawiciele tej rasy. jednego. I mi wystarczy. Już jako szczyl przedstawiał zachowania bardzo dominujące, choc ja go zdominowałam swoim zachowaniem. Ale ten pies nie zachowywał się jak każdy szczeniak w tym wieku - normalne szczenię nawet jak ktoś da mu wyraźny bodziec - zostaw mnie, nie masz prawa mnie ruszać to po jakimś czasie przyjdzie, wącha i zachowuje się jak pies. A to coś się obrazilo (wcześniej sie posikało ze strachu pod siebie) i poszło do swojej leżanki i nie wyszło przez kilka godzin jak tam byłam. Dziwne. Szczyl miał może ze 3 miesiące. Moje jak miały po 3 miesiące to zamęczały każdego aby sie nimi zajmował, no ale ja mam normalne psy.
-
to paskudna psychicznie rasa. Urodzeni mordercy, w tym ludzi. Z wyglądu sa bardzo eleganckie, ale nic poza to. Więc miejmy nadzieję, ze to najpiękniejszy kundel świata.
-
[quote name='motyleqq']nie bada się tej choroby u świń, bo nie jest zagrożeniem dla ludzi[/QUOTE] nie wiem czy się u świń bada, ale w świńskim mięsie tak.
-
[quote name='Angi']Mi przypomina filę brasilerio :) [URL]http://img269.imageshack.us/img269/3586/szczeniaki.jpg[/URL][/QUOTE] no mnie też, ale nie chcialam o tym wcześniej pisać, bo to porypana psychicznie rasa. Żeby nie powiedzieć zwalona totalnie.... Tylko dla ludzi doswiadczonych. Mam nadzieję, ze nie i ze z niego wyrośnie normalny ludzki kundel najpiękniejszy pod słoncem!
-
gratulowac nie ma czego.... no chyba, ze biegania po ringu ;) ale też bym chętnie obejrzała foty, bo jak się biega to niewiele widać. zwłaszcza jak wygląda własny pies.
-
[quote name='jo-an']A może Ktoś fotografował labki? Byłabym bardzo wdzięczna za zdjęcia, w szczególności chłopców :)[/QUOTE] ktoś fotografował, bo pamiętam. Ja żadnego foto nie robiłam, bo bylam na ringu (chłopaków właśnie)
-
Aujuszky jest - ale od czego są slużby weterynaryjne i weci którzy mają obowiązek badań mięsa? Badają i robią to dobrze.
-
[quote name='andegawenka']To jest taka wykładzina nie legowisko? Na owczarka potrzebuję.[/QUOTE] Tak jak Ci Tascha napisała. Wedlug mnie lepsze te z podgumowaniem *takim w prążki, więc wilgoć czy siku przepuszcza na dół) bo się nie ślizga po podlodze. a spokojnie mozesz to położyć na innym legowisku jak chcesz, albo bezpośrednio na podłodze - jest miękkie. I bardzo fajne w dotyku (uwielbiam teraz stać bosymi nogami na tym czymś w korytarzu :) ) a maluch jest cudny! Cudniasty. Z serii tych niepowtarzalnych i jedynych.