Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Zapomniałam napisać, że z godnie z rozpiską, Melcia wczoraj dostała środek na odrobaczenie ;)
  2. Gigantyczne wręcz podziękowania i szacunek! :D
  3. Pochowałam dziś wszystkie kocie miski przed wyjściem z domu ;)
  4. Maryniu, przytulam... Widocznie ten na górze miał inny plan :(
  5. To mi najwygodniej... przesłać fotki Jola_li - Joluś, dziękuję! :D
  6. Izabelin to rzut beretem od nas! Przez las to i na piechotę by doszedł ;) Melcia już właściwie rezerwy do nikogo nie ma. Co prawda czasem trudno ją złapać (co akurat przy małym dziecku jest zaletą ;)), ale to nie dlatego, że się boi, tylko dlatego, że nie chce zostać złapana :D Melania jest małpa!!! Wczoraj nasikała mi na kołdrę, a dziś w to samo miejsce, ale na materac. Do budy przykuję łańcuchem i amen!!!! Ale póki co, proszę dopisać do rozliczeń kolejne 13,99 za podkłady. Ciężko nam idzie z tą czystością. Nie wiem od czego to zależy, że raz ładnie pędzi na podkład z sikaniem, a innym razem leje gdzie popadnie. Kupa na podkładzie to rzadkość... Auraa, uzupełnij post rozliczeniowy, bo za chwilę się pogubimy :(
  7. I ja dołączam, niedowierzając, że to już rok! :(
  8. Nasz Lesio też nieco odpuścił z wiekiem. Ale głowy to ja bym za niego nie dała jednak ;) Bo teraz z kolei stetryczał i nawet na dziecko potrafi "fuknąć"!
  9. Ech, gdyby tak wszyscy adoptujący "nasze" psy mieli świadomość, że tak naprawdę one do końca w pewnym sensie pozostaną nasze, że nie jest nam obojętny ich dalszy los... Marzenie! :)
  10. Klawe życie ma jak ten cysorz! :D
  11. Kasiu, tak Kociowi by się gybis przydał! ;) Helcia - ja Ci radzę - łap za szmatę po spacerku i Twoje rządy będą :D A teraz o Czetusi, bo się mocno wyzaległościowałam!!! Najpierw mail z relacją poświąteczną: Swieta minely na wielkim obzarstwie I lenistwie. Ma to swoje wiadome minusy, a Czetce dodatkowo jak to brzydko mowia w d.. sie poprzewracalo (no bo wszyscy lamentowali jaka biedna, jaka chudziutka, a jaka cudna -I oczywiscie za moimi plecami podtykali co smakowitsze kaski sunieczce, a Czetulec zdrajca nie do upilnowania jak odkurzacz wciagal wszystko + na spacerach najlepszy byl suchy chleb na smietniku (na szczescie w Helsinkach nie ma tego problemu) - oj musialam jej pilnowac) i teraz walczymy z powrotem do jedzenia suchej karmy, latwo nie jest! W Warszawie czula sie jak u siebie, nie bylo obaw na ulicy, oczywiscie sprawdzala czy Pancia jest w poblizu. Szalala z psami na spacerach. W domu zrobil sie z niej agresor, ktokolwiek przemieszczal sie po klatce schodowej, niezaleznie od pietra i pory dnia/nocy (!) byl obszczekiwany! Przed przylotem do Helsinek byla na wizycie u Veta, panikara jedna dala popis wokalny przy czyszczeniu gruczolow dupciowych, a miala pelne bo tuz po Swietach zaczela saneczkowac. Na oczka dostala kropelki, zauwazylam, ze pociera lapkami wiec Pani doktor sprawdzila I okazalo sie ze ma grudki na 3-ciej powiece, jeszcze jej zakraplam ale wyraznie widac bylo poprawe natychmiast po zastosowaniu. Wiec tylko takie drobiazgi. Sylwester minal spokojnie, byla zaniepokojona wiec nie odstepowala mnie na krok, ale nie bylo mowy o jakims wielkim strachu czy panice. W czasie lotu spokoj jak zwykle, tylko juz sie wycwanila z transporterkiem, oj nie lubi byc w nim zamykana. No a teraz mamy temperatury jak na biegunie polnocnym (wczoraj I dzisiaj 25 na minusie - to az boli) wiec spacery trwaja doslownie 3 minuty, Czetka mimo, ze jest ubrana, zalatwia co trzeba robi w tyl zwrot I rwie do domu w sto koni. Naprawde mozna sie usmiac jak taki szczylek z calych sil ciagnie na smyczy w podskokach. Dzisiaj zapytam w sklepie czy maja jakies butki bo bidulka zmienia te lapki na spacerze tak ze wyglada jakby tanczyla, ale to niewiele daje. W weekend wezme ja do Helsinek, jako, ze czesc podziemna miasta jest dobrze rozwinieta przynajmniej troche pospacerujemy pod ziemia:). I kolejny: w zalaczeniu kilka fotek wyubieranej Czetusi. Na szczescie jest juz znacznie cieplej wiec na spacerki chodzi tylko w kubraczku, ale buty sie przydaly. Mnie przy -28 bolaly rece w rekawiczkach, nie wyobrazam sobie jakby Czetka miala chodzic na bosaka. Teraz ma 7 bucikow, a to z powodu glupoty swojej Panci. Czetka po zalozeniu butow w sklepie chodzila jak Chaplin, szkoda ze nie sfilmowalam, ale te potrzasania nogami byly przekomiczne, natomiast po wyjsciu na zewnatrz zaczela brykac. Tak sie ucieszylam, ze nie kuli juz lapek z zimna, ze pozwolilam jej pobiegac i I jeden bucik sie zapodzial w krzaczorach, probowalam szukac, ale ciemno, zimno, sniegiem walilo wiec wrocilysmy do sklepu I kupilam nastepny zestaw, stad 7:). Ze zdjec w pracy sie smieja, ze na pierwszych dwoch wyglada jak pies z brygady antyterrorystycznej, a na zdjeciu nr 3 gola jak na okladce niemieckiego pornosa:). Swinie nie ludzie! Dzisiaj nadeszla fala upalow, tylko -6! I proszę - wyubierany Czetulec :) Gucio! Pewnie znowu trzeba zmniejszyć, a ja jeszcze nie umiem :(
  12. Pańcio wczoraj nawalił!!!! Jeszcze za mało mieliśmy w domu zwierzaków, które przechodziły przeróżne zabiegi pod narkozą, żeby wiedzieć, że się przed znieczuleniem zwierzaków nie karmi!!!!! I żeby choć się przyznał do błędu, żeby przeprosił - żadne takie! Pretensja do mnie, że nie powiedziałam wchodząc do domu, a potem do Kocia, że się o jedzenie upomniał!!!! Ale pojechaliśmy do lecznicy tak czy siak, bo nie można przerwać antybiotyku. W kociej paszczy już całkiem całkiem wszystko wygląda - bardzo dobra reakcja na antybiotyk i steryd. Zabieg jutro o 19-tej (mam nadzieję!!!!!).
  13. Koniecznie przyjeżdżajcie - choćby dziś! Bo telefonów zero :(
  14. Też miałam dziurę w drzwiach do kotłowni, dla kotków. Nasza ówczesna tymczasia Tośka (ONka) pewnego dnia stwierdziła, że dziura jest stanowczo za mała i drzwi poszły do... kasacji ;) Zaprowadziłam kuwety kryte, z klapką, z nadzieją, że przynajmniej wielki strachulec Imka będzie się bała wsadzić nos pod klapkę! A gdzie tam! Własnego cienia się boi, a klapka jej nie straszna! :D :(
  15. To ja już chyba mogę odetchnąć w sprawie Mili ;) Mój dzieciak wczoraj rozpracował jedyne całe i porządne psie posłanko (zmywalne) :( Radość, jaką okazuje po naszym powrocie jest nie do opisania!!! Niestety, nadal strasznie płacze jak wychodzimy - wczoraj aż ochrypła :( Wrzucam jej do posłanka zawsze kilka froliców (inne smaczki tak nie działają) jakiś twardszy gryzak i zabawkę. Cisza jest, dopóki nie pożre froliców ;)
  16. No, w końcu to "husky", to do zaprzęgu się nadaje jak nikt inny! ;)
  17. Nuda Ci nie grozi, Krysiu, ale wszystko jest i będzie dobrze! :D Lerka i mnie wystraszyła, a jeszcze bardziej wykład Doktora o jakimś zachyłku czy uchyłku ;)
  18. Patent z klatką fajny, ale u mnie się nie sprawdzi, bo niektóre psiaki są mniejsze od kota ;) A, i klateczka teraz akurat psi-zamieszkała jest :D Gigunia - brzuszek do miziania, akceptacja Pańcia, towarzyskość - kolejne giga-postępy - brawo! :)
  19. Nesiowata - WITAMY! Cudnie, że udała się rejestracja! To jedyna dobra strona kolejnej "rewolucji" na dogo ;)
  20. To ja włączam kciuki i czekam (nie)cierpliwie ;)
  21. Obowiązkowo! Argument, że dziewuszki mogą czmychnąć na wolność bez sterylki przy absolutnym braku pewności, że wrócą i dadzą się złapać jest absolutnie nie do zbicia ;)
  22. A nie mówiłam, że ino patrzeć jak do matury przystąpi? Niech no tylko zakwitną kasztany ;)
  23. Tylko jak się upewnić, że "dziecko" nie jest w ciąży?
  24. Rety, ale się dzieje... Nocy sylwestrowej nie zazdroszczę :( Wiem z doświadczenia niewielkiego, że jeśli choć jeden pies w stadzie się boi, jego strach udziela się pozostałym. U nas w tym roku była w sylwestra Amiga ze swoją sunią Nuśką, która panicznie boi się wystrzałów. Moje się nie boją, ale były wyraźnie zaniepokojone (nie wiem czy bardziej wystrzałami czy paniką Nuśki) i efekt był taki, że gdy kładłam się spać, zastałam mokre łóżko... Dla Nuśki nasz Doktor polecił preparat Sileo. Rzeczywiście zadziałał fantastycznie, bo uspokoiła się po dosłownie kilku minutach, a potem - gdy już kanonada "północna" ustała, bez problemu wyszła do ogrodu i normalnie się załatwiła. Niestety, przy takiej liczbie psów, jaką masz Maryniu, koszt takiego zabezpieczenia byłby spory :( Elektryczny pastuch jest bardzo skuteczny. Moi sąsiedzi mieli takiego wiecznego uciekiniera - uciekał dla sportu, tylko po to, by oblecieć dom dookoła i zameldować się pod furtką. Gorzej, jeśli akurat nikogo nie było w domu :( Nie pomagały żadne zasieki, podwyższanie płotu, a pastuch zadziałał od pierwszej próby. Potem nawet prądu nie trzeba było włączać ;)
×
×
  • Create New...