Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Przydałoby się teraz bardzo Twoje mizianko, by ulżyć Kociowi w cierpieniu. Do nas nie przychodził przez te 2 dni - chyba za bardzo źle się czuł. Spał w posłanku przy kaloryferze...
  2. Szczęściara z tej yoreczki!
  3. Krecik: Krecik: Krecik jest szczęśliwym i cudownym psiakiem. Śpi gdzie ma ochotę :), a nie gdzie się mu pozwala, co doskonale widać na zdjęciach. Ma oczywiście swój fotelik, który niestety musi dzielić ze swoim braciszkiem Maksiem :), jednak najlepsze miejsce to poduszka mamusi Gosi. Rozbrykał się na dobre i wie, że ten domek to ten jego na zawsze. Czuje się swobodnie, dużo rozmawia i upomina się o swoje jak chce dostać przysmaki. Dostaje prezenty od dziadków na Wigilię, co również widać na zdjęciach.
  4. Rodzina Motusia z początkiem grudnia powiększyła się o... małą dziewczynkę Laurę :) W lutym rodzina w komplecie, wraz z piesami, leci do Izraela ;) Patrzcie jakie superowe niańki z Colli i Moteusza :D
  5. Skandal!!!!!!! Sama widzisz, że MUSISZ to nas wrócić ;)
  6. Bardzo dziękujemy, Grażynko! I nawzajemnie - dobrego, spokojnego roku i dużo, dużo zdrówka :) Szkoda, że nie wiedziałyśmy, że będziesz sama, bo bym po Ciebie pojechała :D Następnym razem dawaj znać - im nas więcej, tym fajniej, weselej i bardziej dogomaniacko ;) Z Imki jestem bardzo dumna! Praktycznie w jednej chwili pojawiło się w domu duuuużo ludzi i obce psy. Imcioszek się schował, co prawda, do pokoju książkowego, ale gdy do niej poszłam, pomiziałam i zagadałam, po chwili przyszła do nas i zachowywała się prawie normalnie! ;) Tak fajnie się zaczął nowy rok, a tu zonk - Kocio nam się pochorował :( Już przedwczoraj odmówił jedzenia. Biegł do kotłowni, gdzie ma miseczki, za każdym razem gdy któreś z nas się tam kierowało, jakby konał z głodu, ale jeść nie chciał. Zdesperowany Sławek w końcu nalał mu odrobinę mleka - wypił. Tak więc wczoraj przed południem, na sygnale pognaliśmy do Doktora. Okazało się, że znowu jest problem z zębami - kamień, stan zapalny i syf ogólny :( Kocio dostał 3 zastrzyki, jutro jedziemy na powtórkę z rozrywki i jeśli leki zadziałają tak, jak Doktor planuje, w piątek narkoza i remont kociej paszczy... Wczoraj wieczorem zjadł odrobinę twarożku w formie papki, a dziś też trochę mięska z sosie z saszetki - zawsze coś!
  7. U nas jest gazociąg. Przyłączenie się do niego plus doprowadzenie do domu i piec, w przypadku naszej sąsiadki wyniosło ok. 12 tys. zł. Z czego przyłączenie do sieci niespełna 3 tys., a piec ok. 6 tys.
  8. Mały upiorek ma dziś dzień nadaktywności. Od rana spała może z kwadrans!!! Już nawet Imkę "zajechała"! ;) To mnie martwi najbardziej względem zostawiania jej na długo. Jeśli ją zostawię w sypialni z Imką i Kresią, nie mogę jej zostawić żadnych gryzaków, bo jej Ciotki zjedzą. Jak ją zamknę w kenelce, zanudzi się i zawyje na śmierć... Melania podchodzi do mnie już bez obaw, ale do Sławka nie za bardzo. Tzn. podejdzie, ale nie da się pogłaskać. Natomiast nie protestuje, gdy kładę mu ją na kolanach
  9. Też mam kilka takich domków. Trudno - jakoś to trzeba przeżyć...
  10. Może warto dopytać, bo może zmieni zdanie ;) A ze mnie rewolucjonistka, a jakże! Zawsze gotowa się oflagować. Jedynie z... głodówką gorzej :D
  11. Ooooooo.... to się spodziewaj telefonu ode mnie w sprawie instrukcji! ;) A jeszcze gdyby tak mi ktoś objaśnił jak, wchodząc na wątek, trafiać od razu na pierwszy nieprzeczytany post, a nie na pierwszą stronę - będę dźwięczna :)
  12. Rudek by chyba pasował... Albo może Bianka Malagosowej?
  13. Mnie namawiać nie trzeba - jestem przekonana już od dawna (choć my też chodzimy po domu z krótkim rękawkiem i bez skarpetek ;)). Nowoczesne piece to nie to, co kiedyś, że co chwila trzeba było dokładać, a przez noc i tak wygasło. Te nowe mają sterowniki, kontrolki temperatury i wiatraki, więc normalnie wystarczy załadować węgiel 2 do 3 razy dziennie. Ale są inne niedogodności - przerzucanie przywiezionego węgla, czyszczenie pieca, kurz w domu, "utylizacja" popiołu... Niestety, najpierw musimy spłacić aktualny kredyt, a dopiero potem porywać się na następny... Na szczęście, na wiejskiej Wigilii zgadaliśmy się z sąsiadką, która właśnie zakłada ogrzewanie gazowe i wyszła jej cena o ponad połowę niższa niż ta przez nas zakładana! Niedługo się spotkamy, przekaże nam wszystkie namiary na swoich fachowców oraz poinstruuje gdzie, co i jak załatwić. Ale wcześniej niż za 2-3 lata nie będzie u nas grzewczej rewolucji...
  14. Nie no - poprzednio pisałam w poprzedniej rzeczywistości. Zaskoczona jestem, choć tym razem pozytywnie, bo p. Kasi od Helci udało się wreszcie zalogować! :D
  15. Dobrego, spokojnego roku! Kamień z serca, że malusia już w ciepełku. Też mam taką jedną ;)
  16. Nie ma za co dziękować. A jeśli już, to my dziękujemy za przemiłe towarzystwo, za fajny czas, za wspólne powitanie Nowego Roku i za... CAŁOKSZTAŁT :D
  17. Nie mają, bo do czego im ono może być potrzebne?... U nas Sylwester był w składzie: 6 ludzi, 9 psiaków i 2 koty. Superowo było! Zrobiliśmy sobie mięsne fondue, więc czas przy stole fajnie nam upływał ;) Niestety mój buraczany sąsiad zainwestował w tym roku grubą kasę w petardy. Moje psy się nie boją, ale Amigowa Nuśka wpadła w panikę. Na szczęście Sileo rozwiązało "problem" dosłownie w kilka minut - rewelacja! Teraz sobie siedzimy w domu i nosa nie wystawiamy, bo nie cierpimy ziąbu!!!! Przez trzaskający mróz nasz Pan Węglarz miał unieruchomiony samochód i już się z życiem żegnaliśmy ;) Ale na szczęście dziś jakoś odpalił i właśnie przywiózł nam opał - jesteśmy URATOWANI :D
  18. Dobra zmiana również na dogo :(
  19. No nareszcie! :D Choć raz "rewolucja" na dogo ma jakieś dobre strony ;) Aha, i teraz to już chyba nie będzie "p. Kasia od Helci", ale po prostu nasza dogokoleżanka Kasiapl :)
  20. Jest jeszcze jeden niezaprzeczalny plus tej "rewolucji" - mogą się rejestrować nowi użytkownicy! :D Fasolka - bomba!
  21. Obecna! Dziewczyny, dziękuję za cudny wspólny czas - taka komuna baaaaaaaardzo mi odpowiada. A na myśl o tym, że w poniedziałek wracam do pracy, wszystko mnie boli, nawet włosy :( Meluchna w sumie całkiem nieźle. Zaraz po Waszym wyjeździe rzeczywiście potwornie rozpaczała. Wyła jak opętana, ale właściwie nie było widać, że Was szuka. Padła dopiero o 21ej. Następnego dnia było już o wiele lepiej. Oczywiście śpi w łóżeczku i już sama na nie wskakuje (podobnie na kanapę). Z dnia na dzień jest coraz "normalniejsza". Po okresach szalonej zabawy albo ujadania do swojego odbicia w lustrzanych drzwiach, pada i śpi jak zabita (już się nie zrywa na najmniejszy dźwięk). Chodzi za mną jak przysłowiowy pies. I to nie jest dobre, bo jak tylko ją gdzieś na chwilę zamknę, bardzo gwałtownie i głośno dopomina się zwrócenia jej wolności. Apetyt ma przeogromny! Pochłania swoją porcję z prędkością światła, po czym pędzi do kolejnych misek, na siłę wciskając nochal, bez żadnej żenady :D I wszyscy jej ustępują! ;) Przesypia całą noc, a jeśli rano, jak już się nieco wyszaleje, pozwolę jej wejść sobie na głowę albo na szyję, wtula się i śpimy dalej :D Jeśli chodzi o załatwianie się - chętnie wybiega do ogrodu z naszymi psiakami i czasami udaje jej się załatwić, choć w większości przypadków nie ma na to czasu ;) Za to coraz częściej bez pudła załatwia się na podkłady. Wczoraj kupiłam 1 kg karmy Carnival dla szczeniąt (za 14 zł). Ponieważ Melania jest teraz u mnie na tymczasie, a ja na tymczasowym koncie mam pieniądze, wpisz proszę DoPi wpłatę 100 zł ode mnie, a ja o tę kwotę pomniejsze konto Imki (bo tam teraz mam zapisane wszystkie pieniądze na tymczasy). Zatem zapisz wpłatę 100 zł i wydatek 14 zł ;) Telefon póki co milczy :( Jutro będzie pierwsza próba zostawienia Melusi w domu bez nas. Jedziemy z wizytę do znajomych...
  22. Pobożne życzenia sobie, a życie sobie. Ale czasami się "zazębiają" - nie poddawajmy się! :)
  23. Ja wątki odnalazłam. Tylko nie wiem jak od razu trafić na pierwszy nieprzeczytany post, a nie za każdym razem na pierwszą stronę wątku :(
  24. Odnalazłam wątek i z przyjemnością czytam o postępach Giguni. U nas w tym roku sąsiad chyba dostał jakąś ekstra premię i całą zainwestował w petardy :( On z takich, z którymi normalnie pogadać się nie da. Bo rozum nie ten, a i głuchota od notorycznego słuchania disco polo na cały regulator przytłumiony... Moje psy się nie boją. Są lekko tylko pobudzone i szczekają na wybuchy. Ale Nusia Amigi, która u nas gościła bardzo się bała. Rewelacyjnie się sprawdził specyfik weterynaryjny o nazwie Sileo. Kilka minut po podaniu Nusia się uspokoiła, sama wyszła z łazienki i przyszła do nas. A potem bez większego namawiania wyszła na zewnątrz i zrobiła siusiu. Do tej pory stres potrafił ją tak trzymać, że przez dobę nie była w stanie się załatwić.
×
×
  • Create New...