-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Everything posted by Nutusia
-
Witamy, Dziś był u mnie Święty Mikołaj! Co prawda nie przyjechał saniami zaprzężonymi w renifery, ale... czerwonym samochodem! :loveu: Dostałam zapas karmy, szampon leczniczy, zapas witamin i pysznościowe smaczki :lol: Baaaardzo dziękuję w imieniu swoim i pańci. A teraz wszystkich pozdrawiam i idę się prać, bo dziś przypada termin :oops: Tosca p.s. Z ostatniej chwili: psica właśnie dostała rujki, więc za parę dni będziemy tu mieli niezły cyrk :cool3:
-
Dzieńdoberek, Porasta, porasta, ale i gubi przy myciu (głównie puch). W sobotę byliśmy na kontroli - pan doktor wielce zadowolony z wyników leczenia. Wysięk zanikł, sierść sucha, rany przekształcone w strupy. No i potwierdzenie, że to jednak nie świerzbowiec! :multi: Nadal kontynuujemy wszystkie leki, tzn. antybiotyk jeszcze co najmniej 2 tygodnie, kapsułki z olejem z wiesiołka i ascorutical. W witaminach póki co przerwa, po pożarciu dwutygodniowej dawki na raz! :lol: Wracamy natomiast do kąpieli, celem eliminowania strupów i wzmacniania skóry. Zalecony szampon to Peroxyvet. U naszego weta kosztuje aż 46 zł :((( Może ktoś z Was miałby dojście do tańszej wersji... Co prawda jest to spora butla, a szampon gęsty jak żel, więc rozcieńczamy go wodą, ale biorąc pod uwagę, że mamy psa prać co 3 dzień, na jednej butelce może się nie skończyć :placz: Dla pocieszenia powiem, że szampon jest zdecydowanie najlepszy z trzech, którymi do tej pory traktowaliśmy Tośkę. Wmasowując mamy wrażenie, że wcieramy... piach - tak się strupy kruszą, a po myciu i wyschnięciu sierść jest wręcz aksamitna! W życiu nie dotykałam tak mięciuchnej owczarkowej sierści! Musi pozostawać na skórze przez 10 minut, co stanowi pewien problem, bo pod koniec seansu psina nam się zaczyna niecierpliwić i... marznie :-( Ale co tam, damy radę! Następna wizyta kontrolna 8 listopada. Poza tym panna nam schudła ok. pół kilograma, ale pan doktor złożył to na karb tego, że się przez ostatni tydzień bardzo dużo ruszała, spędzając całe dnie w ogrodzie. A w weekendy nabija kilometry chodząc krok w krok za pańciem :loveu: Póki jest apetyt i qoopole są cud urody - nie ma się czym martwić! Pozdrowionka i lewa łapa dla wszystkich Przyjaciół (Tośka to śmajka jest - łapę podaje lewą, a nie prawą :evil_lol:).
-
Nasz pan doktor dał jej 8 latek zaglądając w oczka... Ale co tam - mój ONkochart ma 10, a nikt by nie powiedział! :evil_lol: Zabaweczki są całym jego światem! W nią wstąpiło tyle energii, że mam już drugi egzemplarz z wyraźnym ADHD. :lol: Oskar nadrabiał 1,5 roku spędzone na łańcuchu przy budzie, a Tosca ostatni czas, gdy na nadmiar ruchu nie mogła narzekać :placz: Aż żal, że idzie zima i będzie musiała zostawać w domowym areszcie...
-
Wilczyco, bardzo dziękuję. W sprawie "wsparcia", skontaktuj się proszę z Agamiką. Bo wsparcie - owszem - bardzo jest potrzebne, ale to właśnie Agamika "trzyma bank" :loveu: A Tosca rzeczywiście jest całkiem krzepką damą w wieku balzakowskim :lol: U nas leje deszcz, więc została w areszcie domowym i nie wiem jak jej się to spodoba, tym bardziej, że zasmakowała już ogrodowej wolności... Zostawiłam ją z prosiaczym uchem, może starczy na godzinkę zajęcia. Ale potem.... Na szczęście Ciocia Ula jest dziś w domu, więc zajrzy do psia Przy porannych pieszczochach stwierdziłam, że pancerz już tak skutecznie wysechł, że zaczyna się kruszyć. Na szczęście odpada bez sierści, więc nie ma co liczyć, że Tośka zostanie... łysą śpiewaczką! Humorek dopisuje, apetycik też. Wczoraj postanowiła się "dowitaminować" na maksa i podczas naszej 20-minutowej nieobecności w domu zgrabnie wspięła się na blat kuchenny, sięgnęła na mikrofalę i... pożarła cały zapas swoich witamin (które uwielbia). Mam nadzieję, że nie będzie żadnych skutków ubocznych W sobotę zeznamy panu doktorowi jak to się panienka sama witaminowo obsłużyła... Miłego dnia wszystkim życzymy!
-
Wczoraj się normalnie poryczałam... ze szczęścia! Po powrocie do domku powitały mnie 3 (słownie: trzy) przeszczęśliwe psie mordy (w tym jedna sucza!!!!!). Była galopada od furtki do drzwi do domu, scena zbiorowej radości w holu... Normalnie szał! A gdy wzięłam makóweczkę tośkową w obie ręce i zapytałam "grzeczna byłaś?...", najnormalniej w świecie zostałam zaproszona... do ZABAWY!!!!!:loveu: Aż się mój wilkochart wtrącił, zazdrośnik jeden. Było pomrukowanie, ząbki na wierzchu, ale się... rozeszło po kościach... Ludziska, szykujcie się na CUD!!!!!:multi: Ona ma tyle niespożytej energii, że SZOK! Jeśli chodzi o efekty leczenia, to: - skóra przyschła i sierść przestała być lepka - drapanko i wygryzanko w zaniku (a właściwie w normie) - obecnie na skórze pod sierścią mamy... pancerz :oops: A może to nie pies ino żółw?....:roll:
-
Pan się nieco wzbrania i udaje twardziela, ale na własne uszy słyszałam (myślał, że nie słyszę), jak do niej PRZEMAWIA i się wdzięczy :loveu: On już tak ma, narzeka na te nasze sierściuchy, zrzędzi, gada, kwęka, ale KOFA bardzo :lol: Nadrabia zaległości, bo póki mnie nie poznał (a było to już ćwierć wieku temu :oops:), nigdy nie miał w domu żadnego zwierka oprócz... chomika! :lol: Normalnie pół życia chłop zmarnował! :diabloti:
-
[quote name='Frotka']Trzymam kciuki i jeszcze raz BARDZO, BARDZO dziękuję za Toscę. Mnie nie ma za co dziękować! To Tosca wszystkim Wam dziękuje, że tak o nią walczyliście, nie poddaliście się, nie spisaliście na straty. Szczerze mówiąc, decydując się na DT dla niej bałam się, że przyjedzie do nas tylko po to, żebyśmy byli przy niej w tej ostatniej podróży za TM. A tu proszę, jaka niespodzianka! :multi: Z dnia na dzień nam pięknieje, nabiera sił, pracuje nad tężyzną fizyczną, nawiązuje nowe znajomości, uczy się i lokuje uczucia (w moim mężu, zdrajczyni jedna! :diabloti:). Jeszcze trochę cierpliwości, niestety nieco więcej wydatków :placz: , odrobina cierpienia i garść pieszczot, a będzie z niej panna jak malowana - OBIECUJĘ :loveu:
-
Witam, Bardzo przepraszam za zamieszanie. Chciałam wyręczyć Agamikę, która cierpi na chroniczny brak czasu i trochę mi nie wyszło :oops: Z dziś wieści nie są tak optymistyczne. Byłyśmy u weterynarza z powodu mnogości strupów. Ropne, powierzchowne i głębokie zapalenie skóry z potężnym wysiękiem :placz: Środki zaradcze to antybiotyk (zastrzyk), środek przeciwświądowy, bo ona się potwornie drapie i podrażnia, zrywa już zaschnięte strupy - zastrzyk) i środek na świerzbowca (zastrzyk). Ponoć zeskrobina pobrana w schronisku niczego nie wykazała, ale ten drań świerzbowiec ma to do siebie, że potrafi się skutecznie ukryć i zaatakować w najmniej odpowiednim momencie. Ten środek na świerzbowca został podany trochę w ciemno, ale lekarz twierdzi, że nie zaszkodzi, a nie ma co czekać. Do tego dostałyśmy antybiotyk w tabletkach, olej z wiesiołka w kapsułkach oraz ascorutical forte z dużą zawartością witaminy C. Kąpiele musimy na razie przerwać. Za tydzień kontrola, kolejny zastrzyk i zobaczymy, może wznowimy kąpiele, ale jakimś innym szamponie, zawierającym benzo coś tam... Na pocieszenie dodam, że sunia była w samochodzie jak anioł. U weta zachowywała się z godnością. I tylko ja się spłakałam gdy jej wbijał igłę, ta zatrzymywała się na kości, a suczynka lamentowała :placz:. O, i takie to wieści przy sobocie. Mamy jednak nadzieję, że tak czy inaczej będzie szło ku lepszemu. Moja przyjaciółka, która jej nie widziała tydzień twierdzi, że to już nie jest ten sam pies! :loveu: Tak więc trzymajcie kciuki za pozytywne efekty leczenia! Pozdrawiamy
-
Choroba, chciałam dobrze:oops: Ponieważ Agamika cierpi na chroniczny brak czasu, chciałam poprzeklejać swoje relacje z OwP i zdaje się, że nachrzaniłam na maksa...:crazyeye: Ech, goopi człek, z techniką nie obeznany:roll: Mam nadzieję, że nie będziecie mi mieli za złe tego całego bałaganu, ale baardzo się chciałam podzielić tym, co u nas słychać:razz: Pozdrawiam serdecznie :loveu: Magda
-
A u nas wszystko w porządku. Tosca z dnia na dzień coraz bardziej się socjalizuje. Zaczęła na długo zostawać sama w domu Pierwszego dnia koty spacyfikowane w sypialni, zastawione fotelem... Gdy sąsiadka Ula przyszła zobaczyć jak tam psica, nie na żarty się przestraszyła, bo psica... zniknęła! Okazało się, że przelazła przez fotel (chyba z tej wielkiej do kotów miłości) i leży na dywaniku przy łóżku, a na łóżku wylegują się oba koty Tak więc od wczoraj żadnych zasieków nie stosujemy, choć nadal widok kota "w biegu" budzi zainteresowanie Pierwszego dnia "pod zęby" poszła deseczka zabezpieczająca drzwi tarasowe przez kocimi pazurkami. Zostały same drzazgi. Przyszła Ula - udała, że nie zauważyła, przyjechał Pańcio - to samo. Musiała wrócić wredna Pani, żeby psa zbesztać. Robiłam jej wymówki wygrażając palcem, a w gardle dusiłam śmiech, bo psica nie wiedziała jak wejść pod podłogę ze wstydu! Natychmiast znalazła się na posłaniu i dawała mi na przemian obie łapy - ledwo równowagę łapała Ale reprymenda skutek odniosła, bo wczoraj została sama w domu od 8 do 17 i żadnych spustoszeń nie było Księżniczka nam się coraz bardziej "oswaja". Przypomniała sobie do czego może służyć duży, wygodny fotel i kanapa Łagodne "złaź" sprowadza ją do parteru. Przy nas klei Franka i udaje, że jest poważnym psem, a nie jakąś tam pluszową kanapową maskotką, ale w nocy albo pod naszą nieobecność - hop na kanapę. Dlatego na kanapie kładziemy krzesło - mięciutkie posłanko musi psu wystarczyć. Jeśli chodzi o zdrówko, to fizycznie jest dużo silniejsza - już nawet biega! Ale niestety, całą ją zsypało strupami Normalnie wysyp jak grzybów po ciepłym deszczu Dosłownie wszędzie tam, gdzie ich dotąd nie było. Będę dzwoniła wieczorem do weterynarza w tej sprawie, bo nie wiem czy to jest normalny objaw gojącej się skóry, czy może coś ją uczula... Na domiar złego przy próbie dotykania tych strupów czy ich lokalizowania psica popiskuje i się niecierpliwi (do tej pory tego nie było - mniejsze pozwalała sobie nawet "wykruszać"). W związku z tym na razie wstrzymałam się z kąpielą, żeby ich nie rozmaczać i nie rozkrwawiać. W razie czego w sobotę będziemy się musiały wybrać na krótką wycieczkę do lecznicy... Za to z oczami jest duża poprawa - jeszcze są troszkę zaczerwienione, ale glut już nie wycieka, a chusteczka do ocierania łez pozostaje mokra, ale bezbarwna. O wynikach rozmowy z weterynarzem oczywiście poinformuję. Pozdrawiamy wszystkich nam przychylnych, Tosca i Magda ps. Czy mogę prosić o zmianę wpisu dotyczącego suni - chodzi o wiek (8 lat, a nie 12) , że jest w DT, a nie w hotelu i że nosi teraz imię Tosca. Dziękuję
-
Dziś, niestety, musiała nastąpić zmiana warty, bo ja już musiałam wracać do pracy, więc teraz mój szanowny mąż ma tę radochę, że owczarkowy cień za nim łazi Rano trochę miała niewyraźną minkę widząc jak wsiadam do samochodu, ale pańcio zawołał, przytulił no i zapodał ŻAREŁKO! Wczoraj moje koty dostały głupawki i postanowiły wiać A psicy w to graj! Wieją - trza gonić Trzymałam wczoraj warczącego i syczącego kota na rękach, a moja przyjaciółka sunię na smyczy. Ona go mierzyła wzrokiem, usiłowała się zbliżyć, ale wtedy wystartowała łapa z pazurami... W końcu kotu się znudziło i chciał wskoczyć na oparcie kanapy. Odwrócił się i wtedy w ułamku sekundy sunia przednimi łapami wskoczyła na kanapę i zrobiła "kłap" - na szczęście w powietrze, bo koci tyłek już był za kanapą... Wieczorem Nocce się znudziło "ukrywanie" i spokojnie łaziła po domu - wtedy ani trochę psa nie interesuje! I o to by z grubsza chodziło... Koty spały z nami, a pies się nawet nie pojawił w sypialni (a mógł, bo nie ma drzwi i przecież czuje gdzie są koty). Nic z tego nie rozumiem - trza mi tu mądrzejszego ode mnie Wieczorem już nie musiałam ciągać posłania do sypialni - została przy kominku, ale... przy zapalonym świetle! Spała grzecznie do rana. Gdy wstałam, przeciągle na mnie spojrzała mówiąc "już wstajemy? Tak wcześnie?..." Sunia miała dziś sporo wrażeń z rana, bo przyjechała do niej pani doktor. Z relacji męża wiem, że całkiem grzecznie się sprawowała do momentu... obcinania szponów! Dwa pazurki dała obciąć, ale potem założono psu klatkę na pychol, bo wszystkich strach obleciał Tak, tak... żadna z niej lebiega - chodzi żwawo, czasami nawet podbiega!!!! za moimi goopolami i nawet... UWAGA... szczekała dziś przy bramie na potencjalnych złodziei! Relacja z wizyty pani weterynarz jest przeeeeedługaśna, więc napiszę jak wrócę do domu (wszystko zostało spisane na kartce - porządek musi być!). W skrócie, żeby wszystkich uspokoić, zdaniem pani doktor już za miesiąc suczydło ma szansę wziąć udział w wyborach miss szczupłych ONek Dostała kropelki do zapuszczania 3x dziennie i zobaczymy jaki będzie efekt. Muszę przyjąć jakąś inną taktykę - może ktoś z Was mi podpowie jak wytłumaczyć kotom, żeby nie uciekały, a psu, że kotki są cacy Najbardziej na chwilę obecną martwi łzawiące, ropiejące i mocno zaczerwienione oczko
-
Szczotkowanie na razie odpada, bo po kąpielach strupy odpadają. No i te co się już zagoiły i wyschły też odpadają. Ona ma nadal okropny świąd, więc się drapie i wygryza jak opętana, przez co niektóre te strupy sobie rozdrapuje Wycieram, dezynfekuje wodą utlenioną... Myślę jednak, że nawet najbardziej miękka szczotka też by o te strupy zahaczała... Ale gdy tylko się odstrupimy, to oczygwizdek, że będziemy czesać i szczotkować! Smrodek się utrzymuje, ale w sumie bardziej z uszu capi niż z sierści w tej chwili. Sierść jedzie dziegciem (po szamponie) Co do Lesia, to z godnością schizofrenika znosi obecność "obcego" Zresztą Tosca mądra jest niesłychanie i się z tymi goopolami nie zadaje - szczególnie jak ich natchnie na zadymę Wczoraj zostałam nikczemnie ZDRADZONA! Po prostu przestałam istnieć dla tej niewdzięcznej psicy - maślane oczy robi już tylko do pańcia, za nim chodzi jak cień (nachodzi się psina, bo pan baaardzo ruchliwy jest - pali na zawnątrz!). Olewa też koncertowo Ciocię, która pomaga przy myciu, wstręciula jedna (Ciocia, nie psica) I tak ogólnie to ja i Ula jesteśmy od czarnej roboty, a od kochania i podstawiania makówki do głasków jest PAN Dziś już niestety została sama Koty będą się dotleniać na wszelki wypadek - dobrze im to zrobi. Szczególnie Dzionkowi, który z powodu Tośki jest na diecie odchudzającej Je dwa razy dziennie, a nie sto pięćdziesiąt dwa (bo pańcio tak ma, że gdy tylko kot sie w kuchni pojawi, jeść dostaje...) Na szczęście wstrętna Ciotka Ula jest dziś w domu, więc zajrzy do panieneczki kropeli do oczu zapościć koło południa, wypuści na siusiu i sprawdzi czy chałupa cała...
-
Ona dziękuje Wam wszystkim! Bez Was nie miałaby żadnych szans, a ja nie miałabym o niej zielonego pojęcia, Aguśku, dzięki za wstawienie fotek. Te z ogrodu też do Ciebie dotarły?... Dziś mamy nową atrakcję - asystujemy przy wędzeniu wędlinek made in home Aaaa... żarełko co prawda lubimy i wciągamy miseczkę do czysta, ale już chlebek z masełkiem... baaaardzo w ząbki kłuje Wczorajsza kąpiel minęła spokojnie - zaczynamy pachnieć PSEM! No dobra, lecę sprawdzić czy mi temperatura w beczce nie spada Miłej niedzieli wszystkich życzymy
-
Witamy, Ja osobiście, jako internetowy debil, jeszcze zdjęć wstawiać nie umiem, ale wysłałam Agamice na maila, to może się zlituje Najpierw chciałabym niniejszym Państwa poinformować, że za zgodą Agamiki sunia otrzymała imię Tosca, bo Tobia kojarzyła nam się z fobią, a to mało przyjemny stan Ma nawet mamę chrzestną - wielką miłośniczkę opery - wspólnie z którą szukałyśmy imienia rozpoczynającego się od "To...", żeby całkiem psicy nie zkołowacić I tak Tosca - słynna heroina - w przypływach czułości zwana Tośką jest już z nami czwarty dzień! Słów kilka na temat jej zdrówka. Jak pisałam wcześniej, w czwartek był lekarz (spędził u nas 3 godziny!) i tak: - najbardziej niepokojące w tej chwili (oczywiście pomijając stan głodowego wycieńczenia) jest silne zapalenie spojówek; mocniej zaatakowane jest prawe oko, z którego wypływa ropny glut - pazury zostały obcięte, a Tosca otrzymała oficjalnie miano najłagodniejszego psa pod słońcem, bo... choć histeryzowała... nie zagryzła ani pani doktor ani trzymających! - niepokoiły nas nieco zniekształcone "miękkie" łapy i zataczający się zad - pani doktor uznała, że nie należy się martwić na zapas - trzeba poczekać na pojawienie się... mięśni!!!! Tak, tak... mięśnie ma biedactwo w zaniku... - poza tym suczydło ma łojotokowe zapalenie skóry - dostałyśmy szampon z dziegciem i biosiarką, a do tego zalecenie, by w diecie ograniczać mięso, a jako wypełniacz (nawet do suchej karmy) stosować jak najwięcej warzyw i węglowodanów - właśnie się gotuje w szybkowarze bukiet jarzyn z psim makaronem! Oprócz tego oczywiście witaminki w tabletkach kontynuujemy. Pani doktor sprzedała nam też patent na odbudowę sierści i poprawienie kondycji skóry - żarełko polewać łyżką stołową mieszanki oleju lnianego ze słonecznikowym w proporcji 1/4 (Pańcio dziś zakupił!) - sunia została odrobaczona i zabezpieczona przeciw kleszczom, bo u nas niestety teren baaardzo obfitujący w to ścierwo (puszcza podmokła) Dla niej teraz babeszioza byłaby wyrokiem. - w uszach lekkie błotko, co tydzień będziemy zapuszczać kropelki oczyszczające - zęby okazały się nie takie złe - kilku brakuje, ale żaden nie boli, dziąsła też w porządku. - pani doktor twierdzi też, że sterylizacja będzie nieodzowna; na razie nie ma o tym mowy ze względu na stan zwierka, ale jak tylko wróci do formy, trzeba to będzie zrobić... A poza tym, Tośka wczoraj i dziś miała baaaardzo pracowite dni! Wczoraj skosiła z Panem trawę i asystowała przy cięciu drewna do kominka spacerując w promieniach słońca. Dziś wymieniła z Panem klocki hamulcowe, sprzątała ze mną na tarasie i dopiero co wróciła do domu po dniu na dworze pełnym wrażeń Z kotami w dalszym ciągu prowadzą wojnę podjazdową, ale krew się nie leje, więc jestem dobrej myśli. A za chwilę idziemy się myć i masować, potem jeść i spać! Właśnie tu do mnie przytuptała i serdecznie wszystkim Wam dziękuje i pozdrawia! Do zobaczenia! Tosca i Ja Dostałyśmy antybiotyk w kropelkach, zapuszczamy 3 razy dziennie i obserwujemy. Jeśli po 4 dniach nie nastąpi znacząca poprawa, trzeba będzie zmienić lek. Na nasze oko poprawa jednak nieznacznie następuje. Glut nadal się pojawia, ale oczki stały się jakby bardziej przejrzyste.
-
Witam, Dziś, niestety, musiała nastąpić zmiana warty, bo ja już musiałam wracać do pracy, więc teraz mój szanowny mąż ma tę radochę, że owczarkowy cień za nim łazi Rano trochę miała niewyraźną minkę widząc jak wsiadam do samochodu, ale pańcio zawołał, przytulił no i zapodał ŻAREŁKO! Wczoraj moje koty dostały głupawki i postanowiły wiać A psicy w to graj! Wieją - trza gonić Trzymałam wczoraj warczącego i syczącego kota na rękach, a moja przyjaciółka sunię na smyczy. Ona go mierzyła wzrokiem, usiłowała się zbliżyć, ale wtedy wystartowała łapa z pazurami... W końcu kotu się znudziło i chciał wskoczyć na oparcie kanapy. Odwrócił się i wtedy w ułamku sekundy sunia przednimi łapami wskoczyła na kanapę i zrobiła "kłap" - na szczęście w powietrze, bo koci tyłek już był za kanapą... Wieczorem Nocce się znudziło "ukrywanie" i spokojnie łaziła po domu - wtedy ani trochę psa nie interesuje! I o to by z grubsza chodziło... Koty spały z nami, a pies się nawet nie pojawił w sypialni (a mógł, bo nie ma drzwi i przecież czuje gdzie są koty). Nic z tego nie rozumiem - trza mi tu mądrzejszego ode mnie Wieczorem już nie musiałam ciągać posłania do sypialni - została przy kominku, ale... przy zapalonym świetle! Spała grzecznie do rana. Gdy wstałam, przeciągle na mnie spojrzała mówiąc "już wstajemy? Tak wcześnie?..." Sunia miała dziś sporo wrażeń z rana, bo przyjechała do niej pani doktor. Z relacji męża wiem, że całkiem grzecznie się sprawowała do momentu... obcinania szponów! Dwa pazurki dała obciąć, ale potem założono psu klatkę na pychol, bo wszystkich strach obleciał Tak, tak... żadna z niej lebiega - chodzi żwawo, czasami nawet podbiega!!!! za moimi goopolami i nawet... UWAGA... szczekała dziś przy bramie na potencjalnych złodziei! Relacja z wizyty pani weterynarz jest przeeeeedługaśna, więc napiszę jak wrócę do domu (wszystko zostało spisane na kartce - porządek musi być!). W skrócie, żeby wszystkich uspokoić, zdaniem pani doktor już za miesiąc suczydło ma szansę wziąć udział w wyborach miss szczupłych ONek Dostała kropelki do zapuszczania 3x dziennie i zobaczymy jaki będzie efekt. No dobra, wracam do pracy Wieczorkiem się odezwę ze szczegółami lekarskich oględzin. Muszę przyjąć jakąś inną taktykę - może ktoś z Was mi podpowie jak wytłumaczyć kotom, żeby nie uciekały, a psu, że kotki są cacy Najbardziej na chwilę obecną martwi łzawiące, ropiejące i mocno zaczerwienione oczko
-
Dzień dobry, Nazywam się Magda Lipińska. To u mnie od wczoraj jest ta psia biedka... Proszę pozwolić, że zacytuję swój raport z Owczarków w Potrzebie, bo trochę mi szkoda czasu na opisywanie od początku - lepiej się poprzytulać! :loveu: A dla umierających z ciekawości: nadal twierdzę, że mi Agamika psa podmieniła, bo miała do mnie trafić bida bez sił, a trafiła całkiem dziarska suczyna, co to sobie w kaszę nie daje dmuchać, jak trzeba to warknie, a nawet się odgryzie pewnemu ON-kowi z ADHD, co się w niej od pierwszego wejrzenia zakochał i żyć nie daje 1. Bliskie spotkania 3-go stopnia z moimi kotami przebiegają różnie - jak kot nie ucieka, to jest do bani, bo nie ma co gonić No to wąchamy, ale nie za długo, żeby w nochal nie zarobić Za to jak ucieka, no to bomba - tylko dlaczego tak szybko?! Finał - Dzionek odważniak siedzi za kanapą, a jak wyłazi to tylko na oparcie, żeby popatrzeć... a Nocka ma generalnie w nosie i albo nie ucieka - siedzi jak gdyby nigdy nic, syczy lub warczy jak obwąchiwanie jest zbyt nachalne - albo ucieka, ale skutecznie Wniosek - koty to zabawki takie trochę dziwne, ale z pewnością nie należy ich mordować 2. Michy futrujemy do ostatniego ziarenka - z podłogi też resztki wylizujemy do czysta, żeby Pańcia nie myślała, że Sunia jakaś fleja jest Suchą karmę mieszamy z ryżem i marchewką ugotowanymi na wywarze z kurczaka, żeby jakaś taka bardziej... smaczna była! Witaminy bierzemy z ręki jak najlepsze przysmaczki, syrop wstrzykujemy strzykawką prosto do pysia - PYCHOTA 3. Dziadowanie przy stole mamy opanowane do perfekcji, ale choroba ci Państwo jacyś durnowato konsekwentni ludzie są - przy stole nie dają! 4. W kąpieli prawie anioł nie pies. Moczyć się co prawda nie bardzo lubimy - szczególnie z prysznica... ale za to wcieranie szamponu... BOSKO! Drapanko i masaż na 4 ręce! Psicy się szyja jak u żyrafy wyciągnęła, żeby więcej miejsca do drapania było. 5. Ogród zwiedzony, podsikany, obwąchany i tarzanie w kretowisku zaliczone! Załatwiamy się TYLKO na dworze 6. Po kąpieli wreszcie zasnęła na posłaniu przy kominku pod kocykiem. I spała jak zabita do momentu aż nie poszliśmy spać - nie było zmiłuj - płacz, że trzeba legowisko przenieść obok łóżka, żeby Pańcia mogła rękę na psie trzymać 7. Dziś rano pobudka o 5 I od razu afera, bo w lustrzanych drzwiach do łazienki jakaś druga bida Psicę przedrzeźnia!!!!!! Z tych nerwów trzeba było zrobić rundę wokół domu, napić się wody dla ochłody i można było z powrotem zlec na posłaniu, robiąc uprzednio 3 kółeczka i dla pewności trącając pół przytomną Pańcię mokrym nosem - taki tam buziak na dzień dobry 8. O 8.30 wstałyśmy definitywnie - rundka wokół ogrodu SAMODZIELNIE! Potem śniadanie i znowu drzemka... 9. Bez Człowieka jest do bani, więc leży biedny pies teraz na twardym dywanie, bo Pani legowiska do pokoju z komputerem nie przyniosła!!!! 10. Jutro przyjedzie zaprzyjaźniona pani doktor weterynarz na obdukcję... musimy zrobić dokładny gry plan 11. Sucz pojętna jest nad wyraz - już umie pukać do drzwi tarasowych, żeby ją wpuścić ze spacerku. Rozumie siad, daj łapę i waruj!!!! Aga - dlaczego świadectwa maturalnego nie dołączyłaś do jej dokumentów?! No i to by na razie było tyle... ale bez obaw C.D.N.! Zdjęć jeszcze nie umiem wstawiać, a Dziecię moje wczoraj nie miało czasu bo referat pisało, dziś wróci późno, bo do teatru idzie... Ale cierpliwości - dokumentacja jest i nie zginie! Baaardzo serdecznie pozdrawiamy wszystkich kibicujących, dobrze życzących :loveu: Niunia i Magda Dumka Zobacz publiczny profil Wyślij prywatną wiadomość (PM) do użytkownika Dumka Find More Posts by Dumka
-
[FONT=Arial][FONT=Arial][SIZE=3]FINANSE[/FONT][/FONT] [FONT=Arial]z powodu wyczerpania miejsca w tym poście, rozliczenie wpłat i wydatków za lata 2008-2009 zostało wstawione do postu nr 2254 na str. 226 wątku Za zgodą darczyńców, kwotę, która pozostała w "spadku" w tosinkowej skarpecie, przenoszę na wątek dwóch boksiowych suczek, które trafiły do mnie na tymczas, zdecydowanie za sprawą naszego Łosia, czuwającego nad nami i nad nimi z Psiego Nieba. [/FONT] [FONT=Arial]SALDO = 1.537,58 zł[/FONT] [FONT=Arial]ROK 2010[/FONT] [FONT=Arial]weszłyśmy z mankiem 15,22[/FONT] [FONT=Arial]Wpłaty: 3.982,24 zł[/FONT][FONT=Arial] 08.12-36,00 bazarek http://www.dogomania.pl/threads/196565-quot-Kobieta-kompletna-quot-%29-bazarek-dla-chorej-Toski-do-23.11.?p=15747087#post15747087[/FONT] [FONT=Arial]07.12-15,00 allegro cegiełkowe (dodatkowe wpłaty)[/FONT] [FONT=Arial]22.11-179,00 bazarek(http://www.dogomania.pl/threads/195381-Wszystkiego-po-trochu-%29czyli-fajne-rzeczy-do-domu.-Bazarek-dla-chorej-Toski-do-4.11 18.11-69,00 Ewa Marta (bazarek ciuszki w rozm. XL) 16.11-6,00 Elżbieta Wanda P. (Rzeszów) 16.11-115 zł bazarek http://www.dogomania.pl/threads/195434-Super-czapki-torby-kosmetyki.-Chora-Tosia-zbiera-na-leczenie!!!-Do-7.11.?p=15696752#post15696752 15.11-15,00 allegro cegiełkowe (dodatkowe wpłaty) 12.11-68,00 Bros (bazarek przebierankowy) 10.11-100,00 Ra_dunia (bucikowo+coś) 10.11-1060,00 allegro cegiełkowe 08.11-30,00 Bella 03.11-10,00 Bros 03.11-27,00 Megii (bazarek biżu) 28.10-30,00 Lidia E. (bazarek1) 27.10-250,00 Basia Sz. 25.10-100,00 p. Rita 20.10-30,00 Malicja 20.10-35,00 Ronja 20.10-50,00 Bros (bazarek) 20.10-50,00 Ellig 20.10-50,00 Figa33 19.10-30,00 Amiga 19.10-100,00 Ewa Marta 11.10-10,00 Jola_Li 09.10-30,00 Anna K. (Wrocław) 08.10-50,00 Renata T. 06.10-10,00 Bros 04.10-30,00 Figa33 01.10–50,00 Mysza1[/FONT] [FONT=Arial]27.09–50,00 Ewa Marta[/FONT] [FONT=Arial]24.09–20,00 Ellig[/FONT] [FONT=Arial]12.09–25,00 Ewa Marta[/FONT] [FONT=Arial]08.09–87,54 Wasabi[/FONT] [FONT=Arial]08.09–30,00 Radunia[/FONT] [FONT=Arial]03.09–20,00 Bros[/FONT] [FONT=Arial]14.07–150,00 Bros bazarek 05.07–57,70 Ewa Marta (po Idolku) 07.05–50,00 Ewa Marta (od Laury) 09.04–352,00 Bros bazarek 09.04–10,00 Bros 23.03–10,00 Bros 18.03–100,00 Teresa S. Kraków 11.03–50,00 Radunia 05.03–25,00 Kamil Mirków 22.02–20,00 Ewa B. Gdynia 22.02–100,00 Ewa Marta 22.02–50,00 Bros 16.02–110,00 Ewa Marta[/FONT] [FONT=Arial]11.01–20,00 Małgorzata M. [/FONT] [FONT=Arial]08.01–10,00 Bros[/FONT] [FONT=Arial] Wydatki: 2.429,44[/FONT] [FONT=Arial]09.12-69,00 na prośbę Ewy Marty kwota z jej bazarku została przeznaczona na pokrycie nikłej części kosztów dojazdów do weta[/FONT] [FONT=Arial]17.11-44,00 4 puszki RC Renal 16.11-35,00 steryd w zastrzyku, 3 amp. żelaza, butla z kroplówką, puszka Renala 15.11-19,68 Euthyrox 2x50 tabl. 15.11-14,90 mięso mielone 11.11-163,00 kroplówki z chlorku sodu (500 ml)x8 + "osprzęt", Combivitx8, Intravitx4, Ipektine, Pyralgina w czopkach, strzykawki i igły do iniekcji z żelaza 11.11-53,81 Lotensin, żelazo w ampułkach 09.11-106,00 rozszerzone badania krwi i moczu, betamox, 5xintravit, 1 kg Royal Canin renal 06.11-5,49 Ranigast 04.11-15,50 Urosept 02.11-62,00 morfologia, nerki, leki, zeskrobina 29.10-28,07 Polprazol 29.10-56,00 iniekcje 28.10-68,00 morfologia, nerki, kroplówka, zastrzyki 26.10-180,00 ranigast, kroplówka, morfologia, krew na tarczycę 11.10-89,00 dr Dembele+10xbiomectin+5xMetacam 04.10-142,00 dr Dembele+14xbiomectin 21.09–148,00 Propalin, Advocat, Tac-tic 10.09–37,05 Cefaleksyna 10.09–16,00 karma drobiowa 09.09–13,96 karma 31.08–20,00 zastrzyk p/nużycy 26.08–8,24 Encorton 26.08–34,00 czyszczenie uszu, zastrzyk p/nużycy 14.08–49,94 Nizoral, Encorton, Cefaleksyna 11.08–100,00 Propalin, zastrzyk 30.07–38,20 Cefaleksyna 08.07–25,05 Encorton, Euthyrox 30.06–15,97 Euthyrox 26.06–38,20 Cefaleksynax2 24.06–16,98 Dicortinef do ucha 15.06–25,05 Euthyrox, Encorton 01.06–16,81 Euthyrox 29.05–51,85 Cefaleksynax3 25.05–9,84 Euthyrox 13.05–37,05 Cefaleksyna 04.05–41,00 Sebozero 04.05–38,20 Cefaleksyna 29.04–30,00 Fiprex 26.04–16,81 Euthyrox 21.04–50,00 wymaz ze skóry 08.04–25,13 Euthyrox x1+ 2xB complex 02.04–25,00 Fiprex 19.02–8,88 podkłady 19.02–36,00 4 zastrzyki+2 do domu, mocz 18.02–122,00 kroplówka, 6 zastrzyków 13.02–27,92 Euthyrox, Encorton 11.02–110,00 Enroxil–kuracja na 6 tyg. 19.01–19,82 karma drobiowa 16.01–25,04 Euthyrox, Encorton[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT]
-
[FONT=Arial]PROSIMY KAŻDEGO, kto mógłby i zechciał nas wspomóc, o nawet najdrobniejsze wpłaty na tosinkowe konto, karmę lub potrzebne stale leki, a wdzięczność moja i tej udręczonej psiny będzie bezgraniczna.[/FONT] [FONT=Arial]Tosinka wyszła cało z wielu opresji. Jednak prawdopodobnie już nigdy nie będzie psem w pełni zdrowym, o pięknej błyszczącej sierści i zaokrąglonych boczkach.[/FONT] [FONT=Arial]Głód wycisnął na niej swe parszywe piętno, pozbawiając skórę i narządy wewnętrzne możliwości powrotu do normalnego funkcjonowania.[/FONT] 19 listopada Musiałam dotrzymać obietnicy, że nie będzie cierpiała ani chwili dłużej, jeśli nie będzie już ŻADNEJ nadziei - nie było... O 18.36 Tosia powędrowała za Tęczowy Most... 17 listopada Steryd pomógł, Tosia no, może nie chodzi, ale człapie. Nadal jednak nie jest w stanie samodzielnie się podnieść z posłania. Apetyt słabiutki. Suchy renal nie wchodzi w rachubę, puszki lepsze, szczególnie jeśli się je „dosmaczy po ludzku”. Niepokoi nas, że po wypiciu wody, praktycznie od razu ją zwraca... Będziemy dziś dzwonić do weta w tej sprawie. 15 listopada [FONT="]Z powodu silnej anemii Tosia nie miała siły chodzić. Coraz więcej czasu spędzała leżąc, mięśnie zanikały, stawy nie pracowały. Tosia przestała chodzić, samodzielnie nie wstaje. Jest wynoszona do ogrodu na rękach, tam stawiana i podtrzymywana na pasie z ręcznika. Pomimo nie wyleczonej do końca nużycy, lekarz zdecydował się podać steryd. Nie ma innego wyjścia, by Tosina znów stanęła o własnych siłach. I oby tak się stało jak najszybciej![/FONT] 11 listopada Niewydolność nerek została potwierdzona, wyniki są bardzo złe:placz: Tosia ma potworną anemię, obie funkcje nerek - krwiotwórcza i oczyszczająca - są uszkodzone. Podjęliśmy ostatnią próbę ratowania życia naszej Łośce. Od wczoraj bierze kroplówki pod skórę i całą baterię leków. Czekamy do 21 listopada - wtedy zrobimy powtórne badania, żeby sprawdzić, że wyniki są lepsze. Jeśli nie... Nie - tego nie bierzemy pod uwagę! [FONT=Arial]Jej stan bywa raz lepszy, raz gorszy. Problemy z wchłanianiem powodują, że pomimo dobrego karmienia nie może przybrać na wadze (waży max. 30 kg). Z kolei zmasakrowana chorobami i wyniszczeniem skóra, pozwala sierści odrosnąć (gdy Tosca jest w lepszej formie), by po jakimś czasie znów pojawiły się przełysienia i konieczność zastosowania antybiotykoterapii. [/FONT] [FONT=Arial]DO KOŃCA SWOICH DNI TOSCA BĘDZIE PSEM SPECJALNEJ TROSKI...[/FONT] A oto tośkowe "logo" autorstwa Cioci Bros :loveu:, jako że Tośka mieszka przy Puszczy Kampinoskiej i chodzi zupełnie jak łoś, zyskała ksywkę "Łośka" 28 października Na domiar złego Tosca ma bardzo złe wyniki jeśli chodzi o nerki (mocznica). Bardzo liczymy na to, że jest to "tylko" wynik działania Metacamu, co da się odwrócić. Tosina straciła apetyt, dziś znów jedziemy do weta. 27 października Tosia ma krwotoczne zapalenie żołądka:placz: Powodem jest podrażnienie Metacamem (lekiem na stawy), który podrażnił żołądek. Doszło do poważnej anemii. Kuracja na stawy musi zostać odłożona do czasu opanowania stanu zapalnego i krwawienia żołądka. 21 października Po 2 tygodniach leczenia biomectinem "dopyszcznie" stan skóry bardzo się poprawił, sierść zaczęła odrastać. Niestety, tak to już jest, że leki na jedno pomagają, a na drugie szkodzą:shake: Szkodzą szczególnie tak schorowanym istotom jak Tosia. Okazało się, że doszło do podtrucia organizmu, stąd wystąpiły zmiany neurologiczne (zaburzenia widzenia, równowagi, zachowania "autystyczne"). Leczenie nużycy trwa nadal, ale teraz podajemy preparat rzadziej i w zastrzykach. Od dziś rozpoczynamy też kurację na zbolałe stawy i kręgosłup. Kuracja nie będzie tania (ok. 450 zł), ale skoro się powiedziało A, trzeba dotrwać do... Z... 12 października Tosca coraz gorzej chodzi - wyłazi potworne zwyrodnienie kręgosłupa:placz: Tylne łapiny rozjeżdżają się na śliskiej terakocie. Bardzo powoli (widać, że ją boli) siada, a potem powolutku próbuje się położyć. Z ogromnym trudem wstaje i naprawdę musi mieć ku temu powód. Dziś rano, przy próbie wycofania się z ciasnego przejścia przy naszym łóżku, przewróciła się. :shake: 4 października Byliśmy z Łośką na konsultacji dermatologicznej u dr Dembele. Nużeniec ma się niestety dobrze:shake: Na razie dostała 14-dniową kurację biomectinem dopaszczowo. Doktor uprzedza, że będą nawroty choroby - zbyt dużo Tosia w swoim życiu przeszła, by móc spać spokojnie. 21 września 2010 Pomimo kontynuacji antybiotykoterapii oraz dwukrotnego podania środka p/nużeńcowi w zastrzyku, Tosia ma nużycę! :shake: Rozpoczynamy leczenie, nacieranie i kąpiele... Atak choroby jest spowodowany najprawdopodobniej okresowym spadkiem odporności i wahnięciem poziomu hormonu tarczycy (pomimo podawania dużej dawki hormonu - 8 tabl. Euthyroxu 100 dziennie) oraz długotrwałego podawania Encortonu (steryd) 15 sierpnia 2010 Stan skóry Tosi znowu się pogorszył - znów łysieje :( Wróciliśmy do codziennego podawania antybiotyku i kąpieli co 2-3 dni oraz zwiększyliśmy dawkę hormonu tarczycy do 8 tabletek dziennie. 22 lipca 2010 Obecnie Tosca wygląda tak (jest w najlepszej formie, jeśli chodzi o futro i o wagę od kiedy do nas trafiła):multi:: Jeszcze niespełna 2 miesiące temu wyglądała tak: Tak było w lipcu 2008: Tak bywa (lato 2009: Ale bywa też tak: :shake: [FONT=Arial][SIZE=5]Zdjęcia Toski, [SIZE=2]kolejno znajdują się na stronach: 1, 9, 11, 12, 14, 21, 22, 23, 84, 91, 92, 97, 103, 107, 108, 159, 164 (link do galerii w poście 1633), 168, 169, 177, 178, 179[/FONT] [FONT=Arial]Wszystkie moje (opiekunki Toskanki) wpisy na wątku są w kolorze fioletowym.[/FONT] Serdecznie pragnę podziękować Ewie Marcie, Ellig i Bogusi za leczniczą karmę oraz Diunie_wro i Fidze33 za leki. Apteczka Tosi: [FONT=Verdana]Dożywotnio będzie brała Euthyrox N100 - hormon na tarczycę - obecna dawka to 8 tabletek dziennie) [/FONT] [FONT=Verdana]Do tego: [/FONT] [FONT=Verdana]- cefaleksyna (750)[/FONT] [FONT=Verdana]- encorton[/FONT] [FONT=Verdana]- essentiale forte lub inny preparat regenerujący wątrobę [/FONT] [FONT=Verdana]- witamina B complex[/FONT] [FONT=Verdana]- kapsułki z olejem z wiesiołka [/FONT] - arthron lub inny preparat zawierający glukozaminę - siemię lniane [FONT=Verdana]Osoby bliżej zainteresowane losem sunieczki proszone są o kontakt z Magdą Lipińską, [/FONT][FONT=Verdana]dzwoniąc na numer 0502 002 322 [/FONT][FONT=Verdana]lub pisząc na adres mailowy mstswf@wp.pl[/FONT] [FONT=Arial]AKTUALIZACJA z 6 maja 2010:[/FONT] [FONT=Arial]Odebraliśmy wyniki wymazu - tym razem "wyrósł" na Tosince gronkowiec złocisty.:shake: Jedyne pocieszenie, że są w stanie go pokonać proste antybiotyki. Kuracja będzie jednak trwała co najmniej 6 tygodni + kąpanie w specjalnym szamponie. Walczymy... bo cóż nam pozostaje?...[/FONT] [FONT=Arial]AKTUALIZACJA z 20 kwietnia 2010:[/FONT] [FONT=Arial]Niestety, mamy nawrót problemów ze skórą - łysienie i podchodzące krwią strupy + świąd i duszący, słodki "smrodek".[/FONT] [FONT=Arial]Na razie został pobrany wymaz do badania, ale wszystko wskazuje na to, że potrzebne będzie pobranie wycinka, który zobrazuje stan skóry na całej jej głębokości. Doktor twierdzi, że problemy ze skórą są sprawą wtórną. Z jednej strony za jej stan odpowiedzialna jest chora tarczyca, a z drugiej degradacja, do której doszło na skutek skrajnego wycieńczenia i długotrwałego niedożywienia.[/FONT] [FONT=Arial]Nie muszę dodawać, że szykują się kolejne, niebagatelne wydatki na leczenie...:shake:[/FONT] [FONT=Arial][SIZE=1]Autorkami poniższego teksu są Nutusia i Majqa[/FONT] [FONT=Arial]Pomóżcie jej przeżyć kolejny dzień! Owczarek Tosca.[/FONT] [FONT=Verdana]Historia Tosci nie epatuje popartym dowodami okrucieństwem, czy bezgraniczną ludzką bezmyślnością, a jednak jest tragiczna. Stan, w jakim sunia trafiła do schroniska po interwencji krakowskiego TOZ-u sprawił, że nawet ci, którzy na co dzień spotykają się z psią krzywdą, zaniemówili z przerażenia. [/FONT][FONT=Verdana]Wycieńczona [/FONT][FONT=Verdana]sunia – szkielet[/FONT][FONT=Verdana], [/FONT][FONT=Verdana]sunia – cień dawnej świetności[/FONT][FONT=Verdana], przyodziana w [/FONT][FONT=Verdana]resztki sierści[/FONT][FONT=Verdana], „ozdobiona” rozlicznymi [/FONT][FONT=Verdana]ranami[/FONT][FONT=Verdana]. Taka ukazała się ludziom wielkiego serca, [/FONT][FONT=Verdana]którzy postanowili zawalczyć, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, o jej życie. Sceptycy, trzeźwo patrzący na ten strzęp zwierzęcia, nie dawali jej szans na życie, a co dopiero na dom. Uważali, że się podda, że nie wykrzesze z siebie nic ponad [/FONT][FONT=Verdana]potulne dotrwanie do ostatniego wybicia serca. Stało się jednak inaczej. Wolę życia tchnął w Toscę człowiek, uskrzydlony [/FONT][FONT=Verdana]empatią niepoprawny optymista. Dając jej tymczasowe schronienie miał w głębi duszy nadzieję, że może jednak razem zawalczą o szczęśliwe Tosinkowe życie bez głodu, bólu, strachu i chorób. Człowiek i pies zawarli swoistą umowę: pies miał walczyć i cierpliwie znosić wszelkie zabiegi, a człowiek nie opuścić, opiekować się nim i kochać tak, jak na to zasługuje. Każda ze stron wywiązuje się pilnie z tej umowy, choć ich wspólne chwile okupione bywają niepokojem, nieprzespanymi nocami, łzami...Tosca musiała zmierzyć się z [/FONT][FONT=Verdana]zanikiem mięśni[/FONT][FONT=Verdana] i [/FONT][FONT=Verdana]zapaleniem kości[/FONT][FONT=Verdana], pokonać [/FONT][FONT=Verdana]nużeńca i gronkowca[/FONT][FONT=Verdana]. Długotrwała antybiotykoterapia odcisnęła [/FONT][FONT=Verdana]piętno na wątrobie[/FONT][FONT=Verdana]. Do tego doszła [/FONT][FONT=Verdana]niedoczynność[/FONT][FONT=Verdana] tarczycy, a [/FONT][FONT=Verdana]r[/FONT][FONT=Verdana]opomacicze [/FONT][FONT=Verdana]dokończyło dzieła, nie dając wyniszczonemu organizmowi czasu na solidniejsze wzmocnienie się. Sunia dzielnie znosiła te wszystkie przeciwności, cierpliwa i wyrozumiała. Patrzyła na człowieka spojrzeniem, które mówiło: „Ufam Ci. Bardzo Cię kocham. Dla Ciebie zniosę wszystko!” Gdy tylko lepiej się czuła, wszędobylska i zainteresowana otaczającym ją światem, chodziła jak cień za swym wybawcą, zawsze znajdując sposób, by podetknąć łepeczek do głaskania. Los wciąż każe Tosce płacić bardzo wysoką cenę za darowanie jej życia, a człowiekowi drżeć o nie, drżeć o to, co przyniesie kolejny dzień. Tak bardzo razem czekali na wiosnę, na ciepłe promienie słońca. Jej pierwszy dzień przyniósł kolejne załamanie w postaci wysokiej gorączki i rozległego zapalenia płuc. [/FONT][FONT=Verdana]Bez sił, z przekonaniem, że po tej stronie tęczy nic dobrego już jej nie spotka, po trzech dobach nierównej walki z chorobą Tosca już miała się poddać, już przestawała walczyć, już nie wzruszały jej łzy człowieka, upór i wiara lekarzy... Człowiek jednak znalazł w sobie resztkę sił i cichutko rozpoczął negocjacje – najpierw z Toscą, potem z losem, w końcu z wiosną... Stał się CUD! Nastąpił przełom, gorączka spadła, Tosca spojrzała na człowieka bystrzejszymi oczkami, rozejrzała się dookoła i wróciła do świata z bardzo dalekiej podróży...[/FONT] [FONT=Verdana]By móc dalej walczyć o lepsze jutro dla Toski, prosimy [/FONT][FONT=Verdana]o pomoc, zarówno dla niej, jak i dla jej anioła!!! [/FONT] [FONT=Verdana]Tym z Państwa, którzy wyrażą chęć wspomożenia dalszego leczenia biedactwa, składamy wielkie podziękowania i ogromne wyrazy szacunku.[/FONT] [FONT=Verdana]Pozostaje nam - ślepa skądinąd wiara, że nie pozostawicie biedactwa i stojącego za nim murem [/FONT][FONT=Verdana]człowieka, samych sobie. Te dwie istoty liczą na Was![/FONT]